Dlaczego

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

ewulek
Posty: 137
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Dlaczego

Post autor: ewulek »

Panie Jezu nie wiem co robię nie tak że moje życie się nie poprawia tylko się pogarsza. Jest tak jakbym o nie wogóle nie dbała, nie modliła się, a przecież trwam w nowennie pompejańskiej, codziennie powierzam Maryji moje małżeństwo i moje dzieci. Staram się codziennie 2-3 godziny spędzać na modlitwie. Nawet lubię ten czas, chociaż czasem bardzo mi ciężko się modlić. Wciąż modlę się o pracę, której wciąż nie mam. O własny dach nad głową, którego w wieku 48,5 wciąż nie mam. Wciąż modlę się za męża a tymczasem wciąż tkwi w pornografii, wciąż jest daleko od Boga. Panie Jezu tak mi ciężko w tej sytuacji gdy martwię się czy mi starczy na życie do końca tygodnia z tych paru złotych które mąż mi wydziela, dodatkowo oskarża mnie że jestem nieoszczędna. Panie Jezu dlaczego w ostatniej mojej pracy doznałam urazu w nadgarstkach i teraz ciężej mi w znalezieniu pracy. Panie Jezu dlaczego w kolanie ta łąkotka jest pęknięta i teraz czeka mnie zszycie artroskopia a tym samym usztywnienie i niemożność pracować przez jakich czas. Dlaczego Panie Jezu mam odczucie że wogóle mi nie Błogosławisz. Czasem mam dość tego życia, czasem tylko dla dzieci wstaje i dalej żyje próbując udawać że wszystko ok. Ale potem w nocy przychodzą wszystkie nagromadzone emocje, przychodzą łzy a nawet rozpacz. Nie przespana kolejna noc.
Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 15190
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Dlaczego

Post autor: Nirwanna »

Witaj, ewulek :-)
Na forum funkcjonujesz już dłuższy czas, i z tego co pamiętam - byłaś też na starym forum :-)
Czy jest (może właśnie na starym forum) Twój wątek? Może warto go forumowiczom przypomnieć?
Pozdrawiam Cię 😊
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
Bławatek
Posty: 2746
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dlaczego

Post autor: Bławatek »

Witaj,

Ewulek często i ja zadawałam pytania Bogu "Dlaczego?" aż zaczęłam się zastanawiać "Po co?". Na wiele zdarzeń i ludzi w naszym życiu wpływu nie mamy a i Pan Bóg nam nieszczęść czy kłopotów nie zsyła. Mało kto ma życie usłane różami bez kolców.

Brak pracy często wiąże się ze stresem i brakiem pieniędzy - piszesz, że mąż wydziela Ci pieniądze i oskarża, że nie jesteś oszczędna. Taka sytacja często podcina skrzydla czy wiarę w siebie. Mój mąż na życie dawał tyle ile uznawał, jak wydawałam więcej to słyszałam, że jestem rozrzutna i mam coś z tym zrobić. Moje argumenty, że wszystko podrożało i nie ma na czym oszczędzać nie trafiały do mojego męża. Teraz po lekturze m.in. "Miłość potrzebuje stanowczości" oraz "Granice w relacjach małżeńskich" oraz warsztatach na temat asertywności postąpiłabym inaczej - poprosiłabym męża by w takim razie on od tej pory robił zakupy jeśli on potrafi zaoszczędzić. Choć u nas by to było trudne, bo zwykły zakup chleba męża przerażał. Może i tobie przydałoby się poprzygladanie sobie czy są obszary które sprawiają ci trudności - może nie jesteś asertywna, może mało pewna siebie, nie wierzysz w swoje możliwości itp. Może znajdziesz coś co kuleje i popracujesz nad tym. Mnie nigdy nie uczono by dbać o swoje dobro, asertywni mogli być inni - ja nie mogłam, ja musiałam być posłuszną i zaangażowaną w dom - mąż mimo małżeństwa chciał wieść kawalerskie życie. Długo w tym wszystkim siedzialam, aż poczułam się jak nic nie warty kopciuszek, który nie ma nawet szans by założyć suknię balową. Kiedyś mąż obiecał, że więcej będzie obecny w domu i zacznie się angażować w obowiązki - ale przez kilka miesięcy nic z tego nie wyszło, więc kiedyś wybuchłam "mam już dość bycia służącą, zalatwiaczką, mam dość tego braku szacunku - wytrzymam do 18ki syna a potem zacznę dbać o siebie, zrobię kursy, dodatkowe studia itp.", chciałam mężowi po raz któryś pokazać, że ja cierpię, ale mój mąż "uslyszal" że chcę odejść więc odszedł pierwszy. Długo pytałam Boga dlaczego? Tym bardziej, że wcześniej modliłam się o nawrócenie i przemianę męża. Trafiłam.na forum - założyłam swoje wątek ale i czytałam inne i powoli odkrywałam ile nieprawidłowości u mnie samej wymaga zmiany - choćby moja empatia, choć to dobra cecha jest to bywa zaduża i muszę nauczyć się stawyac granice, dbać o siebie. Łatwo nie było, ale małymi kroczkami szłam do przodu i dalej idę.

Brak mieszkania to też stresujący element życiowy. Mój mąż nie chciał ze mną brać kredytu a za słowami swojej rodziny gdy chciałam coś wynająć to mówił że to wyrzucone pieniądze gdyż nabijać będziemy kieszeń innym. Mieszkaliśmy w ciasnocie z moją rodziną. Wtedy dużo bym dala by pójść na swoje. Takie życie w ciasnocie było też kolejna przyczyną, że nam się nie układało. A wystarczyło by mąż nie słuchał innych doradców tylko ze mną coś konkretnego postanowił.

Wspomniane książki polecam - mi dużo pomogły zrozumieć.

Życzę Ci rozwiazania ważnych dla ciebie spraw. Warto też pytać Boga co jest dla ciebie w tej chwili ważne.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Solaris
Posty: 204
Rejestracja: 22 paź 2024, 19:42
Płeć: Kobieta

Re: Dlaczego

Post autor: Solaris »

Na pytanie "dlaczego" czesto nie ma odpowiedzi. Ja tez pytam- dlaczego mnie to spotkało, dlaczego ja i dzieci musimy przechodzic przez to wszystko, dlaczego to, dlaczego tamto. I nie wiem, dlaczego. Staram sie przestac pytac, bo na pewne rzeczy nie mam wpływu. Nic nie zrobie, nic nie poradze.

Ja wierzę w Boze milosierdzie i Boską sprawiedliwość. Wierzę tez bardzo mocno w to, ze wszystko, czego doswiadczamy, ma swój cel, ktorego moze jeszcze nie rozumiemy. No ja nie rozumiem. Czekam wiec na to zrozumienie, abym mogla zobaczyc, po co to było. Moze Bóg chce mi pokazac, jak i czym zawinilam, moze czym Go obrazilam. Moze mam zmienic swoje zycie. Nie wiem. Jeszcze nie wiem.

Modle sie wciąż o siłę, bo duzo jeszcze zlego przede mną. Modle sie, aby Bóg zmilowal sie nade mną, i zajął się mna i dziecmi, bo ja chwilowo nie jestem w stanie.
A Ciebie mocno przytulam. Nie trać nadziei, nie trać ducha. Wierze, ze wszystko sie ułoży, Tobie, mnie, i wszystkim na tym trudnym , najtrudniejszym etapie zycia. Ściskam.
Sedum
Posty: 67
Rejestracja: 31 sty 2022, 20:40
Płeć: Kobieta

Re: Dlaczego

Post autor: Sedum »

To co mnie pomaga to poczucie sensu, które daje wiara. Nikt nam nie obiecywał szczególnych ułatwień. Wręcz przeciwnie. Jednak nadzieja, którą mamy jest większa. Zadanie, które mamy jest ważniejsze. Mamy wolność. NP nie zawiodła mnie nigdy, a trochę odmówiłam, łącznie z prośbą o własne nawrócenie. Doznałam cudownego wsparcia, które było po ludzku mało prawdopodobne. Ale nie traktuję NP jako magicznego sposobu na przeprowadzenie swojej woli (mam nadzieję - bo łatwo ulec takiej pokusie!). Szanuję też to, że sam Bóg pozwala ludziom na odmowę. Nie wiem jak to jest u Ciebie. Widzę pewne rozedrganie w poście. Mamy też swoją część zadania do wykonania. Czy jest po Twojej stronie jakaś praktyczna akcja prowadząca do polepszania swojej sytuacji, która jest do wykonania, a masz przed nią opór, jest to dla Ciebie nie wygodne, budzi niepokój, etc.? Nie zakładam, że tak jest. Może nie ma już po ludzku nic do zrobienia. To porostu taka naturalna checklista ☀️
Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 2164
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Dlaczego

Post autor: ozeasz »

ewulek pisze: 22 lip 2026, 2:47 Panie Jezu nie wiem co robię nie tak że moje życie się nie poprawia tylko się pogarsza. Jest tak jakbym o nie wogóle nie dbała, nie modliła się, a przecież trwam w nowennie pompejańskiej, codziennie powierzam Maryji moje małżeństwo i moje dzieci. Staram się codziennie 2-3 godziny spędzać na modlitwie. Nawet lubię ten czas, chociaż czasem bardzo mi ciężko się modlić. Wciąż modlę się o pracę, której wciąż nie mam. O własny dach nad głową, którego w wieku 48,5 wciąż nie mam. Wciąż modlę się za męża a tymczasem wciąż tkwi w pornografii, wciąż jest daleko od Boga. Panie Jezu tak mi ciężko w tej sytuacji gdy martwię się czy mi starczy na życie do końca tygodnia z tych paru złotych które mąż mi wydziela, dodatkowo oskarża mnie że jestem nieoszczędna. Panie Jezu dlaczego w ostatniej mojej pracy doznałam urazu w nadgarstkach i teraz ciężej mi w znalezieniu pracy. Panie Jezu dlaczego w kolanie ta łąkotka jest pęknięta i teraz czeka mnie zszycie artroskopia a tym samym usztywnienie i niemożność pracować przez jakich czas. Dlaczego Panie Jezu mam odczucie że wogóle mi nie Błogosławisz. Czasem mam dość tego życia, czasem tylko dla dzieci wstaje i dalej żyje próbując udawać że wszystko ok. Ale potem w nocy przychodzą wszystkie nagromadzone emocje, przychodzą łzy a nawet rozpacz. Nie przespana kolejna noc.
Z tego co opisujesz odbieram że nie jest Ci łatwo, nie widzisz sensu tego co się w Twoim życiu dzieje, a szczególnie nie rozumiesz tego jak Bóg może na o wszystko patrzeć i nic nie robić, bo takie masz wrażenie, jeśli się nie mylę, tak odbieram ten "krzyk rozpaczy" w tym poście? masz z kim porozmawiać w swoim środowisku, możesz się komuś zwierzyć, "wyrzucić z siebie" to co przeżywasz, czego doświadczasz?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II
ODPOWIEDZ