Co robić, niby jest dobrze

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

rothomus
Posty: 2
Rejestracja: 07 lut 2020, 4:13
Płeć: Mężczyzna

Co robić, niby jest dobrze

Post autor: rothomus » 16 cze 2020, 7:49

Od początku, staż małżeński ponad 10 lat, dwoje dzieci. ponad 6 mc temu, przeczytałem korespondencję smsową mojej żony z facetem, którego moja żona znała służbowo a nie formalnie poznaliśmy się wspólnie. Kilka razy się z nim spotkaliśmy. Żeby była jasność nic poza tymi wiadomościami między nie było. Pisali do siebie normalnie po kilka SMS dziennie przez jakiś tydzień, po tym gość przystąpił do szturmu przez 2 tyg ja atakował, ja po tych 2 tyg przeczytałem to. Kilkaset SMS najpierw żarty, flirtowanie obu stronne, potem było ostrzej z jego strony, żona wtedy odpisywała mu pytaniami takim trzeźwiacymi ale też taki z konkluzja nic się nie stało. On ją potem przepraszał, żona że wszystko będzie dobrze i na drugi dzień ten sam scenariusz. W każdym razie, mi wpadł tel. żony do ręki jak, gość pisał, żeby żona wbiła do niego na chatę, a ona że chciała go w przyszłości odwiedzić ale widzi, że mu źle na głowę działa i że go nie odwiedzi.

Potem były rozmowy(kilka), po pierwszej obiecała ze zerwie z nim kontakty, On zresztą też bo dzwoniłem do niego. Później okazało się, że zdzwonili się po rozmowie i on dal jej drugi nr tel. który odkryłem. Żona na początku twierdziła, że to były tylko żarty w końcu powiedziała, że dzięki niemu poczuła się jak kobieta. Kilka mc temu dałem ultimatum albo ja albo kontakty z nim. Była awantura, że jej nie ufam i najchętniej zamknąłbym w klatce i że nie wie czy coś z naszego małżeństwa jeszcze będzie. Wtedy byłem spokojny, na drugi dzień jak rozmawialiśmy spokojniej to powiedziała mi kilka takich rzeczy o mnie że mi "buty spadly" w pozytywnym sensie. Z nim też rozmawiałem 3 razy, za każdym razem obiecywał zerwanie kontaktów i to były puste obietnice. Z chęcią bym, mu mordę dał ale prawo, w sensie dotyczy mnie ono bardziej niż przeciętnego obywatela.
Z tych kilkunastu rozmów wyciagnełem takie wnioski:
1. Żona od dawna chciała się z nim poznać, nieformalnie, zaprzyjażnić bo jej imponował.
2. Nie chcę zrywać z nim kontaktu bo jest emocjonalnie związana i jak to ujęła chce z nim czasem porozmawiać przez tel i pożartować - nic nie jestem wstanie z tym zrobić.
3. Zdaje sobie sprawę co zrobiła sobie, mi, że gdyby na początku ucieła te żarty, to mogłaby spokojnie z nim mieć dobra relację. Uważa, że może ta relacje z nim naprawić na zdystansowaną z rzadkimi kontaktami. Natomiast moich uwag, że gdyby to ucieła od razu albo on nie był taki głupi, żeby ją tak atakować po tyg. tylko rozłożyłby to bardziej w czasie udając przyjaciela to by upadła - to mi nie wierzy.

Generalnie jest super, w każdym względzie łóżkowo też. Kilka dni temu zadała mi pytanie czy może zadzwonić do niego. Wzdychałem tylko "myślałem, że mamy to za sobą", ponowiła pytanie to odpowiedziałem rób jak chcesz. Byłem przez chwilę zły ale mi przeszło. W każdym razie ostatnio, żona jechała coś załatwić zdziwień się że nawet kawy nie chciała(zawsze pije). Jak do niej zadzwoniłem bo czegoś szukałem to się zapytałem gdzie jest, odpowiedziała "jadę" ja nieslyszalem silnika auta a jedynie męski głos - jego. Więc za chwilę, żeby mieć pewność zadzwoniłem do niej jeszcze raz aby zapytać czy dotarła na miejsce, i zapyem się czemu jeszcze nie skoro dawno już powinna być na miejscu. Odpowiedziała, że się z nim spotkała w interesach to była prawda ale sama te interesy zaproponowała i były one takie trochę na siłę.

Teraz jestem w kropce, powiedziałem jej że mnie oklamuje to "jadę", że się z nim spotyka i jestem wkurzony. Żona, że wydałem wyrok a szczegółów nie znam i że znowu ja chce w klatce zamknąć. Złości się, że nie chcę jej przytulać, tylko że ja nie mam ochoty. Sam nie wiem co robić chyba wolę trzymać dystans.

I jeszcze na to wszstko najpierw koronawirus więc się nie spowadałem u mojego kierownika duchowego a jak minely te obostrzeenia to nie mogę korzystać z auta a do mojego księdza mam ponad 100 km.

Al la
Posty: 2073
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: Al la » 16 cze 2020, 11:23

Witaj rothomus, na naszym forum.
Dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią.
Zapraszam Cię na naszą stronę http://sychar.org/pomoc/.
Może warto przypomnieć sobie i żonie, czym jest przysięga małżeńska?
...i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską...
W małżeństwie przyjaźń żony z kolegą nie jest dobrym pomysłem.
I jeszcze na to wszstko najpierw koronawirus więc się nie spowadałem u mojego kierownika duchowego a jak minely te obostrzeenia to nie mogę korzystać z auta a do mojego księdza mam ponad 100 km.
A telefon? Jeżeli masz kierownika duchowego, to na pewno Cię wysłucha.
Pozdrawiam Cię i mam nadzieję, że uzyskasz wsparcie od naszych forumowiczów.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

tata999
Posty: 1020
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: tata999 » 16 cze 2020, 12:14

rothomus pisze:
16 cze 2020, 7:49

Generalnie jest super, w każdym względzie łóżkowo też. Kilka dni temu zadała mi pytanie czy może zadzwonić do niego. Wzdychałem tylko "myślałem, że mamy to za sobą", ponowiła pytanie to odpowiedziałem rób jak chcesz. Byłem przez chwilę zły ale mi przeszło.
Czy to Twoim zdaniem była szczera, najlepsza i w najlepszy sposób zakomunikowana odpowiedź "rób jak chcesz"?

Polecam listę Zerty. Zadbaj o siebie, o swoje niezachwianie, siłę, nie wierz w to co słyszysz i tylko połowę tego co widzisz. Dobrze, że szukasz wsparcia i rad. Zależy Ci.

Pavel
Posty: 2719
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: Pavel » 16 cze 2020, 22:13

Niby jest dobrze?
Kompletnie się nie zgadzam.
Po tym co opisałeś jest źle, bardzo źle.
Twoja żona przynajmniej zauroczyła się obcym mężczyzną i jest w tą relację zaangażowana emocjonalnie Na tyle, że nie jest w stanie z niej zrezygnować. Stąd już całkiem niedaleko do jeszcze poważniejszych kłopotów.

W dodatku albo w wyniku aktualnych emocji albo takiego a nie innego systemu wyznawanych wartości (lub 2 w 1) nie widzi w tym co robi niczego złego.
A to co się dzieje to prosta droga do rozbicia małżeństwa.

Kowalski również okazuje ci totalny brak szacunku, podziwiam twoją cierpliwość czymkolwiek jest uwarunkowana. I polecam w tym wytrwać, raczej nie potrzebujesz dodatkowych problemów.
Nie wiem czy nie warto stanowczo ale w cywilizowany sposób jednak intruza nie zniechęcać, bowiem gdy to zabrnie dalej, może być duuuużo trudniej.
Oczywiście to nie on jest głównym odpowiedzialnym - to twoja żona powinna uciąć tą toksyczną I jednoznacznie szkodliwą dla małżeństwa relację. Na każdym polu, nie tylko prywatnym.

Natomiast jako, że z własnego doświadczenia wiem iż bezpośredni wpływ mamy tylko na siebie, proponuję zająć się zmienianiem siebie.
Mało to oczywiście dojrzałe, ale kowalski jest zapełniaczem niespełnionych potrzeb i deficytów twej żony.
Takim papierkiem lakmusowym jakości waszego małżeństwa.
Czyli warto dowiedzieć się które potrzeby żony domagają się zaspokojenia, co w waszym małzeństwie funkcjonuje dobrze a co źle.
I „od wczoraj” zabrać się porządnie do roboty.

Mi w takim rachunku sumienia - swoim i małżeństwa pomogły polecane na forum lektury i konferencje.
One pomagają zlokalizować nie tylko objawy ale i ich źródła oraz jak sobie z tym radzić.
Lektury znajdziesz tu:

viewtopic.php?f=10&t=383

Wśród nich, na początek polecam:
Konferencje Jacka Pulikowskiego,
„5 języków miłości” Chapmana,
„Granice w relacjach małżeńskich” Cloud, Townsend.
Później sukcesywnie inne, bo tematów wartych zgłębienia jest sporo więcej.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Marcin83
Posty: 34
Rejestracja: 07 sie 2019, 8:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: Marcin83 » 17 cze 2020, 8:28

Pavel pisze:
16 cze 2020, 22:13
Nie wiem czy nie warto stanowczo ale w cywilizowany sposób jednak intruza nie zniechęcać
Niewątpliwie warto, natomiast przynajmniej mnie żadna stanowcza, cywilizowana i zarazem skuteczna metoda nie przychodzi do głowy, w przypadku gdy kowalski jest zdeterminowany. Może ktoś ma jakieś pomysły?

tata999
Posty: 1020
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: tata999 » 17 cze 2020, 10:55

Marcin83 pisze:
17 cze 2020, 8:28
Pavel pisze:
16 cze 2020, 22:13
Nie wiem czy nie warto stanowczo ale w cywilizowany sposób jednak intruza nie zniechęcać
Niewątpliwie warto, natomiast przynajmniej mnie żadna stanowcza, cywilizowana i zarazem skuteczna metoda nie przychodzi do głowy, w przypadku gdy kowalski jest zdeterminowany. Może ktoś ma jakieś pomysły?
Stanowcze i skuteczne metody są cywilizowane. Moim zdaniem "metody" poprzez powszechny sąd są jakieś dziwne, a do tego ani stanowcze, ani skuteczne.

Jak ktoś narusza Ci mir domowy, to w cywilizowany sposób zmuszasz go do opuszczenia domu natychmiast. Nie idziesz na pocztę, żeby nadać listem poleconym upomnienie, żeby się wynosił.

Marcin83
Posty: 34
Rejestracja: 07 sie 2019, 8:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: Marcin83 » 17 cze 2020, 13:57

tata999 pisze:
17 cze 2020, 10:55
Jak ktoś narusza Ci mir domowy, to w cywilizowany sposób zmuszasz go do opuszczenia domu natychmiast.
Naruszenie miru domowego zazwyczaj wiąże się z naruszeniem prawa i wówczas raczej nikt nie powie nam złego słowa, jeśli zdecydujemy się bronić przed tym z wykorzystaniem pięści. Uwodzenia cudzej żony niestety jak dotąd nikt do KK nie wpisał... Wiara w to że uda się przekonać kowalskiego do zaniechania działań metodą cywilizowaną (werbalną) graniczy z naiwnością, czego niestety przykładem jest autor wątku.

tata999
Posty: 1020
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: tata999 » 17 cze 2020, 16:29

Marcin83 pisze:
17 cze 2020, 13:57
tata999 pisze:
17 cze 2020, 10:55
Jak ktoś narusza Ci mir domowy, to w cywilizowany sposób zmuszasz go do opuszczenia domu natychmiast.
Naruszenie miru domowego zazwyczaj wiąże się z naruszeniem prawa i wówczas raczej nikt nie powie nam złego słowa, jeśli zdecydujemy się bronić przed tym z wykorzystaniem pięści. Uwodzenia cudzej żony niestety jak dotąd nikt do KK nie wpisał... Wiara w to że uda się przekonać kowalskiego do zaniechania działań metodą cywilizowaną (werbalną) graniczy z naiwnością, czego niestety przykładem jest autor wątku.
Zawsze się znajdzie ktoś, kto złe słowo powie. I na odwrót. Ja usłyszałem dużo dobrego od zacnych ludzi po tym, jak dowiedzieli się, że niewerbalnie skonfrontowałem (nie piszę wprost w obawie przed cenzurą) kowalskiego. Z konsekwencjami jest mi po drodze. Udźwignę, jeśli się kiedykolwiek pojawią. Potwierdzam na swoim przykładzie działanie terapeutyczne i dobre samopoczucie. Werbalne odgłosy są zbyteczne, a wręcz szkodliwe. Nic nie mówić. Nie trzeba nic tłumaczyć.

Ukasz
Posty: 2623
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: Ukasz » 18 cze 2020, 7:47

tata999 pisze:
17 cze 2020, 16:29
Nic nie mówić.
Nie wiem, czy w tej sytuacji jest podejmować próby oddziaływania na kowalskiego, czy należy w ogóle nawiązywać z nim kontakt. Jeżeli jednak tak, to słowo jest ważne. Jezus posługiwał się przede wszystkim słowem, które pozostawało w harmonii z Jego życiem i znakami. Takie słowo ma moc - co nie znaczy, że pozwala sterować innym człowiekiem.

vertigo
Posty: 88
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: vertigo » 18 cze 2020, 12:07

Ukasz pisze:
18 cze 2020, 7:47
tata999 pisze:
17 cze 2020, 16:29
Nic nie mówić.
Nie wiem, czy w tej sytuacji jest podejmować próby oddziaływania na kowalskiego, czy należy w ogóle nawiązywać z nim kontakt.
Autor już nawiązał telefoniczny kontakt z kowalskim, który obiecał zerwanie kontaktów z żoną... A że tamten nie zerwał, więc pozostaje kwestia, czy w tej sytuacji kontynuować, i jeśli tak, to jak. Nie namawiam rothomusa do pochopnych działań, tylko do szerszego spojrzenia na tę konkretną sytuację i rozeznania, co zrobić.
Ukasz pisze:
18 cze 2020, 7:47
Jeżeli jednak tak, to słowo jest ważne. Jezus posługiwał się przede wszystkim słowem, które pozostawało w harmonii z Jego życiem i znakami. Takie słowo ma moc - co nie znaczy, że pozwala sterować innym człowiekiem.
Jeśli miałoby być to w tym duchu, to może osoby praktykujące "Porozumienie bez przemocy" coś podpowiedzą..
Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (2 Kor 12, 9)

Pavel
Posty: 2719
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: Pavel » 18 cze 2020, 12:57

Ja w młodości, długo przed poznaniem żony, dwukrotnie byłem kowalskim.
I te wstydliwe osobiste doświadczenia potwierdzają obserwację - kłody rzucane pod nogi powodują, że gdy minusy zaczynają przeważać „plusy” takiej cudzołożnej relacji, szansa na poszukanie niosącego mniej problemów związku rośnie.
A jak to zrobić mądrze, to już kwestia Indywidualnego rozeznania.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

rothomus
Posty: 2
Rejestracja: 07 lut 2020, 4:13
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: rothomus » 18 cze 2020, 15:01

Tak, źle nie jest jak się zdaje. Trzymałem, rękę na pulsie na początku, od dłuższego czasu już nie. Wtedy się wszystko zgadzało w senie to co ja słyszałem od żony i to co ona miała mu do powiedzenia. Ten czas mam już przepracowany, w naszym małżeństwie jest bardzo dobrze w stosunku do tego co było przed tą całą sytuacją. Po prostu wkurza mnie ten kontakt ale też wiem, że nic już z tego nie będzie. On się mnie boi to raz a dwa sytuacja go otrzeźwiła w ten sposób, że już zaczął myśleć głową a ja mu coś obiecałem więc mógłby wiele stracić. Więc jak zaważył jeden z kolegów minusy przerastają plusy. Po za tym też wiem, że moja żona nie chce powtórki z tej sytuacji smsowej. Wiem to a nie przypuszczam czy usłyszałem od żony.

kemot79
Posty: 197
Rejestracja: 23 mar 2017, 8:25
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Co robić, niby jest dobrze

Post autor: kemot79 » 02 lip 2020, 11:59

czy jest źle hmm trudno powiedzieć. Wszystko Ci mówi prędzej czy nawet później. Większośc z nas przez to przechodziła. Robisz największy błąd jaki można zrobić ( uwierz mi znam to z autopsji) mianowicie zaczynasz "wariować. Zaczyna się śledzenie, przeszukiwanie, wydzwanianie. Ją to tylko nakręca- zakazany owoc smakuje lepiej. Zresztą ona nie jest twoją własnością- kobiety nie znoszą jak je się ogranicza. Wynik takich działań jest zgoła odmienny.

Bez wątpienia gościem jest zauroczona. Jak daleko to zajdzie - nie wiesz ale swoim obecnym działaniem nie pomagasz.

Powtórzę to co mówi się i pisze ciągle na tym forum. Zajmij się sobą ale też musisz się zdystansować do swojej kobiety. Nie może być tak, że wiesz o tym, że ona pisze z Kowalski a wieczorem idziesz z nią łóżka. Wiem, że jest to trudne ale ona też musi zauważyć, że coś jej się wymyka z ręki. Teraz tego nie widać. Pokazujesz jedynie słabość- nie obraź się ale przerabiałem identyczną sytuacją i robiłem te same głupoty co ty

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości