Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

MaryM
Posty: 140
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: MaryM » 13 lut 2020, 22:48

marylka pisze:
13 lut 2020, 19:41
MaryM pisze:
13 lut 2020, 16:53
Znam zawodowo i pośrednio towarzysko sporo takich par z secon-handu, które są zachwycone związkiem z drugiego rozdania. Pewnie, że może to nie zawsze na długo, ale u mnie akurat jedni są ze sobą 16 lat, drudzy 11, trzeci 9 (to te najgorętsze układy). I taka świadomość trochę psuje mi morale.
MaryM nie rozumiem Twojego podsumowania?
Świadomosc że ktos jest kilka lat w drugim zwiazku psuje Ci morale?
Marylko psuje, bo to kowalskie po cywilnym ślubie ... a mężowie często starają się bardziej bo np nie zaryzykują drugiego rozstania itp. I przez to staranie nietoksyczne kowalskie ( tylko zwykle, pogubione może kobiety) rozkwitają, dają więcej wdzięczności i w efekcie rozkwitają przy nich mężowie z drugiej ręki...A pierwsza żona oczywiście idzie swoją drogą, rozwija się, modli, znajduje nawet szczęście w jednoosobowym małżeństwie. Tyle ze puzzle takiej konfiguracji nie pasują🧐

Lawendowa
Posty: 2630
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Lawendowa » 13 lut 2020, 23:23

MaryM pisze:
13 lut 2020, 22:48
marylka pisze:
13 lut 2020, 19:41
MaryM pisze:
13 lut 2020, 16:53
Znam zawodowo i pośrednio towarzysko sporo takich par z secon-handu, które są zachwycone związkiem z drugiego rozdania. Pewnie, że może to nie zawsze na długo, ale u mnie akurat jedni są ze sobą 16 lat, drudzy 11, trzeci 9 (to te najgorętsze układy). I taka świadomość trochę psuje mi morale.
MaryM nie rozumiem Twojego podsumowania?
Świadomosc że ktos jest kilka lat w drugim zwiazku psuje Ci morale?
Marylko psuje, bo to kowalskie po cywilnym ślubie ... a mężowie często starają się bardziej bo np nie zaryzykują drugiego rozstania itp. I przez to staranie nietoksyczne kowalskie ( tylko zwykle, pogubione może kobiety) rozkwitają, dają więcej wdzięczności i w efekcie rozkwitają przy nich mężowie z drugiej ręki...A pierwsza żona oczywiście idzie swoją drogą, rozwija się, modli, znajduje nawet szczęście w jednoosobowym małżeństwie. Tyle ze puzzle takiej konfiguracji nie pasują🧐
Uściślając to sakramentalna żona, a nie pierwsza.
MaryM, zastanawiałaś się nad tym po co sobie tak dokopujesz? To szczęście w drugich związkach to często tylko pozory i naprawdę szkoda tracić swoją energię na gdybanie, jak też w tych drugich związkach jest. Skupiając się na kowalskich zapraszamy je do swojego życia zupełnie niepotrzebnie.
Czy byłaś już na spotkaniu Ogniska, sycharowskich rekolekcjach albo wakacjach? Jeśli jeszcze nie, to bardzo polecam. Dla mnie, lata temu, pierwsze zetknięcie z sycharkami w realu było niezwykłym doświadczeniem. Zobaczyłam szczęśliwych, radosnych ludzi, z ogromem dobra i ciepła którym mnie obdarowali. Wracałam z mocnym przekonaniem, że ja też tak chcę żyć. Uwierzyłam im, że się da, i to dawało mi siły by dzień po dniu starać się tak żyć. Jednak sama, bez wspólnoty, nie dałabym rady.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

marylka
Posty: 1045
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: marylka » 14 lut 2020, 8:57

MaryM pisze:
13 lut 2020, 22:48
marylka pisze:
13 lut 2020, 19:41
MaryM pisze:
13 lut 2020, 16:53
Znam zawodowo i pośrednio towarzysko sporo takich par z secon-handu, które są zachwycone związkiem z drugiego rozdania. Pewnie, że może to nie zawsze na długo, ale u mnie akurat jedni są ze sobą 16 lat, drudzy 11, trzeci 9 (to te najgorętsze układy). I taka świadomość trochę psuje mi morale.
MaryM nie rozumiem Twojego podsumowania?
Świadomosc że ktos jest kilka lat w drugim zwiazku psuje Ci morale?
Marylko psuje, bo to kowalskie po cywilnym ślubie ... a mężowie często starają się bardziej bo np nie zaryzykują drugiego rozstania itp. I przez to staranie nietoksyczne kowalskie ( tylko zwykle, pogubione może kobiety) rozkwitają, dają więcej wdzięczności i w efekcie rozkwitają przy nich mężowie z drugiej ręki...A pierwsza żona oczywiście idzie swoją drogą, rozwija się, modli, znajduje nawet szczęście w jednoosobowym małżeństwie. Tyle ze puzzle takiej konfiguracji nie pasują🧐
No...faktycznie obraz kowalskich i meżow, ktorzy porzucili żony masz niesamowicie przekoloryzowany.
Mialas kiedys tak że serce wyło a Ty banan na twarzy?

Sumienia nie da sie oszukac. Nawet jak kowalska mu daje to on po przebudzeniu widzi oczy swoich dzieci ktore porzucil. Żone też widzi. I widzi teź meża kowalskiej może też dzieci kowalskiej
Tyle nieszczęść to niemożliwe żeby było zbudowane szczeście na takim fundamencie.
Moga bardziej lub mniej sie znieczulac ale tych obrazow nie wymarza

Poza tym - slusznie zauważyłaś
MaryM pisze:
13 lut 2020, 22:48
mężowie często starają się bardziej bo np nie zaryzykują drugiego rozstania itp.
1. bo okazuje sie naga prawda - możesz zmienic żone ale to nic nie zmieni - czyli - i kryzysy i cieżkie dni i humory - to wszystko jest w pakiecie zarowno z żona jak i kowalska. A ścislej - z każdym człowiekiem bo to samo w strone panow działa.
A jeszcze hihihihi - kowalska to wady żony plus jej wlasne :P wiec tak rożowo nie ma
2. Inna sprawa - jeśli nawet on chcialby odejsc od kowalskiej to co sie okaże?
Że to nie z żona, ktora zostawił jest cos nie tak - to on nie potrafi stworzyc już po raz drugi zwiazku.
I to cos "nie tak" - jest widomoscia i dla niego samego i dla otoczenia, także dla żony ktora zostawil. A o wizerunek trzeba dbac.
Poza tym...jak już doszedl do prawdy że każda nastepna kowalska bedzie coraz gorsza...a i on coraz starszy i mniej atrakcyjny na "rynku do wziecia" - to banan na ustach i życie z kowalska wydaje sie byc jedynym rozsadnym rozwiazaniem.
Jest jeszcze jedno....powrot do żony...tylko pytanie - co ona na to?
Ja to tak widze.
I to mega źałosny obraz
Pozdrawiam

czerwona
Posty: 35
Rejestracja: 09 sty 2020, 17:02
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: czerwona » 14 lut 2020, 9:50

Tak, powiało. Bo prawowite, sakramentalne żony często się starają o rodzinę, dbając o dom, dzieci, męża, pracują itd I zostają na tzw lodzie. Bo kowalska jest- młodsza, ładniejsza, lepsza, z większym biustem, bardziej pracowita, nie czepiająca się, zaradna, zorganizowana, ciągle uśmiechnięta. I nieważne, że mieszka z matka która zajmuje się dzieckiem/dziećmi kowalskiej, lub mąż na emeryturze /w przypadku kowalskiej mojego męża/, ciągle ma pieniądze (taka oszczędna i zaradna, nie rozrzutna), nieważne, że mój mąż ją "sponsoruje" np wyjazdami do apartamentów, perfumami, biżuterią, bielizną /mi nigdy nic nie kupił bo "nie mam pieniędzy"/ Tak, mnie żal mi samej, czuję się nie tylko nomen omen zdradzona, ale i oszukana, okłamywana. O kowalską "walczy" prawdopodobnie dwóch facetów - mój mąż i jej mąż. Pomaga matka, kryją koledzy i koleżanki itd A może nawet jej mąż przymyka oko na te ekscesy. Ja nie umiem tak ustawić się w życiu. Nie umiem tak oszukiwać i korzystać z okazji. Rzeczywiscie, może też tak być, że mój mąż mnie zostawi i będzie jako ten drugi z kowalską.Biorę też pod uwagę, że zostanie z nami we wspólnym domu, ja będę "ta zła i wredna żona" z którą nic go nie łączy, albo nawet będzie "wolny" i będzie się świetnie bawił, korzystając z życia. I szkoda, że nie ze mną i z naszymi dziećmi. No ale, "przecież to nie ja chciałem ślubu, chciałemtylko mieć dzieci, ty chcialaś". Skonfrontowalam męża z tą i innymi bredniami, że nikt go nie zmuszał, bo dobrowolnie złożył przysięgę. Zamilkł. Ale co z tego, tych amokowych klamstw jest bardzo dużo. Ale tak, bajkowe zachowania kowalskiej i mojego męża nie ominęły. Trochę mnie wkurzają, bo to ja powinnam być na miejscu kowalskiej,a nie ona. Nie żal mi żadnej kowalskiej, to ich wybór, że ładują się w czyjąś rodzinę, zamiast zadbać o swoją. Chciałam dodać, że naprawdę ja jestem i młodsza i ładniejsza od kowalskiej mojego męża. No cóż, amok robi swoje. Gorzej, jak amok straci na sile. Ale to nie mój problem.

Ewuryca
Posty: 152
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Ewuryca » 14 lut 2020, 10:17

Czerwona masz rację, że kowalska nie powinna interesować się twoim mężem, ale sama piszesz że to twój mąż o nią walczy. często wylewa się na forum pomyje na kowalskie ale zapomina się że one silą mężów do kaloryfera nie przywiązały. Jakby mąż nie chciał za kimś biegać, to chociażby była modelką i miss w jednym to mąż byłby przy żonie. Nie chodzi o to żeby było ci jej żal, ale może warto przyjrzeć się źródłom waszego kryzysu, zarówno twojej jak i męża postawie w małżeństwie zamiast o wszystko winić osobę trzecią.

Kłapouszek
Posty: 33
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Kłapouszek » 14 lut 2020, 10:28

Czerwona, rozumiem, co czujesz, bo ja tez dbałam o dom, codziennie ciepły obiad, to co lubi mąż, wyprane, wyprasowane, posprzątane, rano ciepła herbata i śniadanie, pomimo tego ze sama też pracuję zawodowo na półtora etatu. Do tego odciążyłam męża od wszelkich obowiązków wobec dzieci i wzięłam je na siebie, żeby mógł wyprostować problemy w pracy. I co? Mąż znalazł sobie kochankę.
Czerwona, nie do końca zgodzę się z tym, ze kowalskie są młodsze i zgrabniejsze. Kowalska mojego męża jest od nas (jesteśmy z mężem w tym samym wieku) o 3 lata starsza, grubsza idę mnie o jakieś 15 kilo (ja tez nie jestem najszczuplejsza, ale mój mąż zawsze lubił takie kobiety), niezbyt urodziwa (choć ja tez nie uważam się za ładną kobietę), a jednak zachwyciła mojego małżonka. Wiem, ze wygląd nie jest najważniejszy, ale na swoim przykładzie chcę pokazać, ze kowalskie to nie zawsze supermodelki. Mimo ze osoby, które wiedza o zdradzie, powiedziały mi, ze wyglądem ona nie dorasta mi do pięt, to i tak nie zrobiło mi się lepiej. A wiecie, dlaczego? Ponieważ uświadomiłam sobie, że dla mojego męża ważniejsza była więź emocjonalna, która nawiązał niż to, jak wyglada. Poza tym pisał jej kilka razy, ze seks nie jest najważniejszy, ze on jest wyrozumiały. Oczywiście, jako mąż wobec mnie tez był w tej sferze wyrozumiały, ale czasem zdarzały się uszczypliwości, gdy np.źle się czułam. Ale wobec kowalskiej tych złośliwości nie było.
Czerwona, mój mąż tez zachwycał się jej zaradnością, przebojowością, samodzielnością i w ogóle. A gdzie zachwyt nad moja zaradnością, przecież ogarniałam wszystko, z myślą o jego problemach. Ale łatwiej było umawiać się z kowalska na schadzki w hotelu lub jej mieszkanku (ona wdowa)bo ma dorosłe dzieci, a my żeby gdzieś wyjść lub wyjechać sami, musieliśmy poprosić kogoś o pomoc przy dzieciach, a niestety nie bardzo mamy z kim, wiec mój mąż żył jak kawaler wciskając mi, ze jedzie na szkolenie.
Fakt, dziś mąż jest ze mną, ale nie wiem, co będzie dalej, gdyż jak pisałam wcześniej w tym wątku, życie po zdradzie nie jest łatwe i wymaga naprawdę dużo wysiłku z obydwu stron.

Al la
Posty: 1476
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Al la » 14 lut 2020, 11:11

Czerwona i MaryM, rozumiem wasze wyobrażenie o "szczęściu" męża i kowalskiej, ja miałam tak samo, gdy mąż się wyprowadził.
Trwało to jakiś czas i kosztowało mnie wiele zdrowia, stresu.
Jednak, będąc na etapie zdrowienia, poznawania ludzi w Sycharze, doszło do mnie, że mojemu mężowi nie przestawił się nagle przełącznik na "licencję na szczęście", ale ma tak samo jak ja uczucia, emocje, z którymi sobie na co dzień jakoś radzi, stresuje się w trudnych sytuacjach, i "o dziwo!" ma wyrzuty sumienia!
Czego wcześniej nie dopuszczałam w moich myślach.
Angażując się bardziej w działania sycharowskie, własny rozwój, program 12 kroków, weryfikowałam moje przemyślenia i odczucia na żywo.
Tak, jak pisze Lawendowa:
Czy byłaś już na spotkaniu Ogniska, sycharowskich rekolekcjach albo wakacjach? Jeśli jeszcze nie, to bardzo polecam. Dla mnie, lata temu, pierwsze zetknięcie z sycharkami w realu było niezwykłym doświadczeniem. Zobaczyłam szczęśliwych, radosnych ludzi, z ogromem dobra i ciepła którym mnie obdarowali. Wracałam z mocnym przekonaniem, że ja też tak chcę żyć. Uwierzyłam im, że się da, i to dawało mi siły by dzień po dniu starać się tak żyć. Jednak sama, bez wspólnoty, nie dałabym rady.
Poznałam też zdradzonych i zdradzających.
Chyba najbardziej mną wstrząsnęły świadectwa zdradzaczy, którzy się obudzili i dopadły ich wyrzuty sumienia.
Że wcale to ich "drugie życie" nie było sielanką.
Marylka pisze:
kowalska to wady żony plus jej wlasne :P wiec tak rożowo nie ma
2. Inna sprawa - jeśli nawet on chcialby odejsc od kowalskiej to co sie okaże?
Że to nie z żona, ktora zostawił jest cos nie tak - to on nie potrafi stworzyc już po raz drugi zwiazku.
I to cos "nie tak" - jest widomoscia i dla niego samego i dla otoczenia, także dla żony ktora zostawil. A o wizerunek trzeba dbac.
Poza tym...jak już doszedl do prawdy że każda nastepna kowalska bedzie coraz gorsza...a i on coraz starszy i mniej atrakcyjny na "rynku do wziecia" - to banan na ustach i życie z kowalska wydaje sie byc jedynym rozsadnym rozwiazaniem.
I to prawda, dobra mina do złej gry.
Ja mogę, dzięki dobremu przeżywaniu kryzysu razem z Panem Bogiem, inwestując w własny rozwój i poznawanie siebie, polepszać jakość mojego życia, tu i teraz.
I nie zajmować się moim mężem, który tego nie robi i widzi to, co chce widzieć.
I ma do tego prawo.
Jest natomiast tak samo jak ja dzieckiem Boga i wierzę, że Bóg czuwa nad nim i ma dla niego plan.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Justdb
Posty: 76
Rejestracja: 20 mar 2019, 7:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Justdb » 14 lut 2020, 12:37

I ja się wypowiem o kowalskich. Pewnie, że najlepiej zgonić całą winę za zdradę na tą trzecią osobę, nie małżonka. I to tak po ludzku chyba normalne. Pewnie powinniśmy, my zdradzenie, oddzielić ludzi od czynów, ale to mega trudne. Zwłaszcza, jeżeli kowalscy nie widzą w swoim postępowaniu nic złego, a Sakrament to banał. Moja kowalska-pseudoprzyjaciolka nie widziała problemu nawet w tym, że przez nich chciałam się zabić. " Jakoś to poukładamy" - to powiedziała do mojego męża gdy dopadły go wyrzuty sumienia.
Często porównujemy siebie do nich. A to nie ma sensu. Czy my czy one są ładniejsze, to nieistotne. Istotne jest to co jest w sercu. Bo piękno człowieka wypływa z jego wnętrza. A w naszych sercach jest prawdziwa miłość. Trzeba pochylić się nad tymi biednymi kowalskimi, bo to bieda prawdziwa. One szukają miłości tam, gdzie jej nigdy nie dostaną. Bo choćby nie wiem co zrobiły,to będą zawsze tylko " podróbką" żony. I stare przysłowie mówi, że nie zbuduje się szczęścia na ludzkim cierpieniu.

nałóg
Posty: 1253
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: nałóg » 14 lut 2020, 13:15

marylka pisze:
14 lut 2020, 8:57
Sumienia nie da sie oszukac.
no tu będę polemizował. W trakcie wchodzenia w "popapranie" i trwania w nim najpierw manipuluje się własnym sumieniem, posługując się iluzją, zaprzeczeniem , kłamstwem, racjonalizacją np. mam prawo do miłości, do szczęścia .....on/ona jest zołzowata/ty, wypaliło się, nic mnie łączy z tym współmałżonkiem poza dziećmi.....
marylka pisze:
14 lut 2020, 8:57
Nawet jak kowalska mu daje to on po przebudzeniu widzi oczy swoich dzieci ktore porzucil.
i za to obwinia porzuconą/nego w stylu" jak można było wytrzymać tak długą z takim współmałżonkiem/ką"
To są standardy w postawach tych co odchdzą. Oni mają mimo wszystko potrzebę samousprawiedliwienia i utwierdzania się w tym , że to co zrobili to jest dobre albo jak już to jako "mniejsze zło".
czerwona pisze:
14 lut 2020, 9:50
Chciałam dodać, że naprawdę ja jestem i młodsza i ładniejsza od kowalskiej mojego męża.
tylko jakoś mi tak się jawi jakbyś była w niewoli kowalskiej..... przymiotnikujesz ją.... opisujesz.... czyli ona mieszka z Tobą....w Twojej głowie a tym samym wyziera z każdego kąta mieszkania i z każdego widoku wiarołomnego męża.
Pomyśl.... Ty chcesz być niewolnicą emocjonalną "kowalskiej"? Problemem w twoim małżeństwie nie jest "kowalska" a zdradzający-jak piszesz- Twój mąż. Kowalska jest tylko skutkiem "popaprania" Twojego wybranka
czerwona pisze:
14 lut 2020, 9:50
Chciałam dodać, że naprawdę ja jestem i młodsza i ładniejsza od kowalskiej mojego męża.
no to bądź do tego jeszcze królewną....szanuj siebie ...dbaj o siebie...... bo na to masz wpływ.
Kłapouszek pisze:
14 lut 2020, 10:28
Fakt, dziś mąż jest ze mną, ale nie wiem, co będzie dalej, gdyż jak pisałam wcześniej w tym wątku, życie po zdradzie nie jest łatwe i wymaga naprawdę dużo wysiłku z obydwu stron.
a ja na to zwykle piszę: twarda i mądra miłość.....najpierw wobec siebie, potem wobec męża i wobec reszty świata. Oczywiście na pierwszym miejscu Bóg i Twoja z Nim relacja.
PD

tata999
Posty: 800
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: tata999 » 14 lut 2020, 14:27

Al la pisze:
14 lut 2020, 11:11
(...) zdradzaczy, którzy się obudzili i dopadły ich wyrzuty sumienia.
Że wcale to ich "drugie życie" nie było sielanką.
O ile zgodzę się z drugim zdaniem, to w wyrzuty sumienia wątpię. Może niektórzy je mają, ale chyba nieliczni. A przynajmniej nie są one (wystarczającą) motywacją do zmian, np . tak, jak nałogowiec może mieć wyrzuty, a nałogu nie rzuca.

Ruta
Posty: 275
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Ruta » 14 lut 2020, 23:36

tata999 pisze:
14 lut 2020, 14:27
Al la pisze:
14 lut 2020, 11:11
(...) zdradzaczy, którzy się obudzili i dopadły ich wyrzuty sumienia.
Że wcale to ich "drugie życie" nie było sielanką.
O ile zgodzę się z drugim zdaniem, to w wyrzuty sumienia wątpię. Może niektórzy je mają, ale chyba nieliczni. A przynajmniej nie są one (wystarczającą) motywacją do zmian, np . tak, jak nałogowiec może mieć wyrzuty, a nałogu nie rzuca.
Obserwuję sobie te "drugie związki", trochę ich w otoczeniu mam. Ze strony porzucających małżonków one wcale nie są szczęśliwe, bo muszą wkładać ogromną pracę w zakłamywanie swojej rzeczywistości i swoich uczuć. Czasem są tak zafiksowani na żonie lub mężu, że z nowego związku robią teatrzyk obwoźny by epatować szczęściem, głównie na serwisach spolecznosciowych. Ze strony kowalskich także trudno mówić o szczęściu z tak zakłamaną osobą. No i codzienne życie daje w kość chyba bardziej bo ta kowalska czy ten kowalski to przecież na wysokim piedestale lądują i oczekiwania są ogromne, przecież tam same eteryczne anielice i sami dworscy rycerze. Jak taki czy taka w końcu wyjdzie z roli, to dopiero musi być szok. A jak mija hormonalny szał, ojoj... Kowalski czy kowalska z kolei z czasem odkrywają że mają te same pretensje i oskarżenia, co żoną czy mąż - piję, zdradza, żyć się nie da, oszczędza na czym się da albo trwoni pieniądze, ojej ojej...

Co do związków typu znów jesteśmy nastolatkami, one także nie bardzo przynoszą szczęście, choć na pewno jakąś dawkę przyjemności dają. Ale sorry pani 40 plus z panem 40 plus w roli tajemnych kochanków, udający młodziaków i odbywających podróże i wycieczki - przecież to puste jak nie wiem. Obawiam się że każde z nich lepiej by się bawiło z przyjaciółmi, niż z kochanką czy kochankiem, przed którym trzeba grać Nadobną Izoldę czy wytrawnego Casanovę. No litości, ale to żenujące. Da się mieć dużo frajdy i wycieczek jak ktoś lubi też bez potrzeby odprawiania takich cyrków.

Kwiatkowa
Posty: 83
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Kwiatkowa » 15 lut 2020, 11:36

Ja nie wiem czy my możemy tutaj tak gdybać co do małżeństw (cywilnych) powstałych ze zdrady... nie wiemy co tam siedzi w tych ludziach... czy to na pewno jest gorszy związek... a może osoby które je tworzą wiedzą już co zawaliły w pierwszym małżeństwie i próbują tego uniknąć, może bycie lepszą wersją samego siebie nie musi być zaraz fałszem..
Wiem, że takie myślenie że kolejne małżeństwo z kowalskim czy kowalską jest dużo gorsze od tego pierwszego (sakramentalnego) z porzuconą żoną czy mężem może pomagać tym pozostawionym... ale czy możemy tak w tym gmerać...
obserwacje innych no tak.. ktoś mi bliski powiedział mi kiedyś, że podejrzewał by o romans różne osoby a nie mojego męża, a jednak się stało i co z tego że na zewnątrz wyglądaliśmy na parę idealną.. nikt oprócz nas nie wie co tak na prawdę wydarzyło się między nami..

Wiedźmin
Posty: 1484
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Wiedźmin » 15 lut 2020, 13:05

Ruta pisze:
14 lut 2020, 23:36

[...]
Obserwuję sobie te "drugie związki", trochę ich w otoczeniu mam. Ze strony porzucających małżonków one wcale nie są szczęśliwe, bo [...]

Co do związków typu znów jesteśmy nastolatkami, one także nie bardzo przynoszą szczęście

[...]

Ale sorry pani 40 plus z panem 40 plus w roli tajemnych kochanków, udający młodziaków i odbywających podróże i wycieczki - przecież to puste jak nie wiem.
Trochę "życzeniowe" spojrzenie na sprawę.

A może taki mąż zdradzacz w końcu wreszcie może odpocząć od gderliwej zrzędliwej żony... A żona zdradzaczka od widoku zgnuśniełego męża pijącego browar na kanapie?

Ja rozumiem początkowe fazy kryzysu i etap wypierania ... Ale warto mieć w sobie odrobinę pokory i uznać... że naprawdę temu mężowi czy tej żonie może być z kimś innym znacznie lepiej niż ze mną.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Nino
Posty: 141
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Nino » 15 lut 2020, 15:25

marylka pisze:
14 lut 2020, 8:57
Mialas kiedys tak że serce wyło a Ty banan na twarzy?
Marylko, ja tak właśnie teraz funkcjonuję :cry:
Wiedźmin pisze:
15 lut 2020, 13:05
Ja rozumiem początkowe fazy kryzysu i etap wypierania ... Ale warto mieć w sobie odrobinę pokory i uznać... że naprawdę temu mężowi czy tej żonie może być z kimś innym znacznie lepiej niż ze mną.
Wiedźminie, bardzo zdołowały mnie Twoje słowa, choć nie mogę nie przyznać Ci racji....

I jeszcze w tym aspekcie bądź Nino pokorna.... Nie dość, że kowalska, to jeszcze kowalska, z którą mu naprawdę lepiej niż z tobą.... Ech, odechciewa się....

A co do nastolatków 40 plus, już kiedyś o tym pisałam. Znam taką parę i - faktycznie - dobrze się bawią. Odpowiada im taki układ i myślę, że takich układów jest wokół nie mało.

Jednak.... poznałam też trochę drugie dno tej historii i zgliszcze porzuconej przez małżonka rodziny nadal dymią i żarzą, choć upłynęło kilka lat..... A koleżanka bynajmniej nie rozbiła tego małżeństwa.

Rybka
Posty: 107
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Rybka » 15 lut 2020, 16:04

Wiedźmin pisze:
15 lut 2020, 13:05
Ruta pisze:
14 lut 2020, 23:36

[...]
Obserwuję sobie te "drugie związki", trochę ich w otoczeniu mam. Ze strony porzucających małżonków one wcale nie są szczęśliwe, bo [...]

Co do związków typu znów jesteśmy nastolatkami, one także nie bardzo przynoszą szczęście

[...]

Ale sorry pani 40 plus z panem 40 plus w roli tajemnych kochanków, udający młodziaków i odbywających podróże i wycieczki - przecież to puste jak nie wiem.
Trochę "życzeniowe" spojrzenie na sprawę.

A może taki mąż zdradzacz w końcu wreszcie może odpocząć od gderliwej zrzędliwej żony... A żona zdradzaczka od widoku zgnuśniełego męża pijącego browar na kanapie?

Ja rozumiem początkowe fazy kryzysu i etap wypierania ... Ale warto mieć w sobie odrobinę pokory i uznać... że naprawdę temu mężowi czy tej żonie może być z kimś innym znacznie lepiej niż ze mną.
Widzminie ja zauważyłam zgoła inna rzecz- w większości zdradzeni się samobiczuja A nie wypierają i szukają winy w sobie. Nie każdy też jest gderliwy i zgnuśniały.
Warto patrzeć obiektywnie na związek - owszem nie wybielać siebie ale zdradzacza też nie.
A jeśli ma być szczęśliwy i nie docenia mnie - co z niech idzie.
Pisze to z perspektywy czasu - przez 1,5 roku zrobiłabym wszystko by zatrzymać swojego zdradzacza.
Wobec wszystkiego, co ci się przydarza, możesz albo sobie współczuć, albo traktować to, co się stało, jako prezent. Wszystko jest albo okazją do rozwoju, albo przeszkodą, która zatrzyma Twój rozwój. Wybór należy do Ciebie.
Wayne Dyer

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości