Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Katjusza
Posty: 20
Rejestracja: 12 lis 2019, 9:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Katjusza » 15 gru 2019, 1:59

lustro pisze:
14 gru 2019, 14:46
Katjusza

Czytając, co piszesz, pomyślalam, ze piszesz , ze kochasz meza i nawet bys mu wybaczyla... To co chcesz zyskac rozwodem?
Nie przyszło Ci na myśl inne rozwiazanie - kocham męża, chce pojednania i odbudowy malzenstwa, nie zgadzam się na żaden rozwód?

Strona winna nie ma mocy uzyskać rozwód. Chyba, ze uda się jej przekonac sąd o wspolwinie, lub winie drugiej strony.
A skoro jest udowodniona zdrada, to mąż jest stroną winną.
Dlaczego chcesz mu tak latwo dac wolność i to swoim kosztem?

Zgadzam się (o dziwo :shock: :lol:) z tata999
W sądzie nie ma sprawiedliwosci. Niestety
To iluzja.
W sądzie wszystkie chwyty sa dozwolone. A sedziowie orzekaja tak, jak sami uważają.

Podobnie jak w sądzie, tak i w zyciu - trudno uzyskac sprawiedliwosc.
Tu mam na mysli twojego pracodawcę i miejsce pracy.
Wybaczyłabym, chętnie, mimo, ze dużo osób powie o braku szacunku do samej siebie.
Próbowałam, pokazałam moja chęć walki; nie zrobił nic, kłamał, zdradzał. Mąż sam naciska na rozwód, mam mu go nie dać i zatrzymać (na piśmie) siła?! Nie ma sekundy żebym o nim nie myślała, o tym, żebym nie czuła żalu, ze wybrał nowe, niż prace nad małżeństwem. Mam poczucie, ze zrobiłam wszystko. I mimo, ze sama nie byłam zawsze szczesliwa, głównie z powodu nadmiernego spożywania alkoholu, mimo, ze mogłabym demonizować przeszłość, to wiem, ze gdyby tylko mąż chciał to moglibyśmy wyjść z tego kryzysu silniejsi, ja wiem co należałoby poprawić, przynajmniej po mojej stronie. Kiedy nareszcie mogłabym mieć „mężczyzne”, a nie „chłopca” , to go tracę, bo chce być mężczyzna dla innej. On NIE CHCE. Kategorycznie, ja nie mam mocy sprawczej... modlę się, sytuacja jest niezmienna.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8393
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Nirwanna » 15 gru 2019, 7:44

Katjusza pisze:
15 gru 2019, 1:59
Mąż sam naciska na rozwód, mam mu go nie dać i zatrzymać (na piśmie) siła?! Nie ma sekundy żebym o nim nie myślała, o tym, żebym nie czuła żalu, ze wybrał nowe, niż prace nad małżeństwem. Mam poczucie, ze zrobiłam wszystko.
Katjusza, na rozwód warto się nie zgodzić ze względu na samą siebie i na Pana Boga, a nie ze względu na to, że coś tym sposobem zrobisz mężowi czy sądowi.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

s zona
Posty: 2721
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: s zona » 15 gru 2019, 8:16

Nirwanna pisze:
15 gru 2019, 7:44
Katjusza pisze:
15 gru 2019, 1:59
Mąż sam naciska na rozwód, mam mu go nie dać i zatrzymać (na piśmie) siła?! Nie ma sekundy żebym o nim nie myślała, o tym, żebym nie czuła żalu, ze wybrał nowe, niż prace nad małżeństwem. Mam poczucie, ze zrobiłam wszystko.
Katjusza, na rozwód warto się nie zgodzić ze względu na samą siebie i na Pana Boga, a nie ze względu na to, że coś tym sposobem zrobisz mężowi czy sądowi.
Katjusza,
mnie kiedys,kiedy bylo bardzo trudno samej z dziecmi ..bez zadnego wsparcia .. w ciagu 2 lat 4 powazne operacje corki i moja i 2 zabiegi .... a maz zachowywal sie b podle .. to tlumaczylam sobie, ze ja nie moge zejsc do jego poziomu .. I robic swoje ,tak ,zeby nie stracic szacunku dla samej siebie ...

Mnie pomoglo przylgniecie do Boga, modlitwa do Ducha Sw o Boze Prowadzenie i egzorcyzm malzenski ..
Pomodle sie za Ciebie .

kocimiętka
Posty: 59
Rejestracja: 24 mar 2019, 19:37
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: kocimiętka » 15 gru 2019, 20:59

Rodzice namawiają Cię na rozwód z orzekaniem o winie Męża, czyż nie?
Rodzice Cię tak cisnął?
Te wszystkie argumenty, że z sakramentem nie jest do końca tak, jak tu mówimy to nie żaden ksiądz tylko rodzice, prawda?
Dobrze wyczuwam?
Słuchaj...Twój Mąż źle zrobił. Narobił chlewu, który zranił Ciebie, Twoich rodziców i pewnie wiele innych osób.
Ale jeśli chcesz mu wybaczyć i dalej Go kochasz i chciałabyś to odbudować nie musisz iść za radami Rodziców.
Liczysz się z ich zdaniem, wiadomo.
Ale mimo wszystko, możesz walczyć o swoje małżeństwo.
Jesteś dorosła i to Twoje życie.
Ty je przeżyjesz, nie Oni.
Masz prawo do własnych decyzji i wyborów nawet jeśli rodzice tego nie rozumieją, są wbrew logice lub ludzkiemu postrzeganiu rzeczy, ale za to ZGODNE Z BOŻYM PORZĄDKIEM.
Rodzice powinni Cie wspierać, ale nie mogą gwałcić Twoich granic (bo chyba z czymś takim mamy tutaj do czynienia).
Nie tłumaczy Ich nawet obecnie przeżywane cierpienie.
Myślę, że terapeutka dobrze wychwyciła ten mechanizm, choć z resztą tego co Ci mówiła absolutnie się nie zgadzam.
W tym jednym aspekcie chyba miała racje.
Wiesz, zastanowiło mnie jeszcze to, że Twoi Rodzice sami pojechali śledzić Męża.
Za Twoją zgodą, czy bez Twojej zgody?
To była ich propozycja czy Twoja?
Ta sytuacja z aranżowanym nakryciem Męża przez Twoich Rodziców w ogóle nie powinna mieć miejsca choć nie wiem jak bardzo mogłabyś na nich polegać, a oni nie wiem jak bardzo Cie kochali.
Takie rzeczy załatwia się albo samemu (albo może i nie, zależy :? ) albo prosi się o pomoc kogoś bezstronnego.
To są te granice.
Serio.
Nie dziwię się, że świrujesz, że nie radzisz sobie z emocjami skoro z każdej strony dostajesz przysłowiową płytą chodnikową po głowie...
Zastanów się, czy w tym wszystkim ktokolwiek z Twoich najbliższych zapytał Cie czego TY chcesz? Jak TY chcesz to rozegrać?
Czy ktokolwiek zwrócił uwagę na to, że jesteś w stanie to wybaczyć i ratować?
Poszanował ktoś Twoje zdanie?
Przeczytaj sobie mój post kilka razy bo naprawdę wiem co mówię.
Mój Mąż też narobił niezłego chlewu.
Byliśmy tak samo jak Wy młodym Małżeństwem, a ja w końcu zgięłam karku i zgodziłam się z opcją rozwodu.
Po pół roku od rozwodu opadły mi klapki z oczu, a właściwie Maryja mi je zdjęła i zobaczyłam co ja mądrala narobiłam.
No i cóż Ci mogę powiedzieć...
Teraz oprócz tego, że muszę wybaczyć Mężowi, muszę wybaczyć dodatkowo sobie, że nie potrafiłam być twarda i bronić własnych granic. A także Rodzicom (i kilku innym bliskim osobom), którzy wywierali na mnie presje- "miej swoją godność i pogoń dziada".
A przecież kochałam i chciałam ratować...

PS. Spróbuj porozmawiać z rodzicami, powiedz, żeby na razie nie wywierali na Ciebie presji, że musisz wszystko sobie poukładać, a zrobisz co będziesz uważała za stosowne. Być może nawet coś wbrew logice ale za to zgodne z BOŻYM PORZĄDKIEM.
A i jeszcze jedno.
Zastanów się, w razie najgorszego scenariusza, czego po czasie będziesz bardziej żałować?
Tego, że uczciwie przeznaczyłaś czas na ratowanie, a nie na kłótnie w sądzie o orzekaniu o winie?
Czy tego, że kłóciłaś się w sądzie o przyznaniu winy męża, zamiast uczciwie ratować?
Proś o światło Ducha Świętego.

Katjusza
Posty: 20
Rejestracja: 12 lis 2019, 9:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Katjusza » 16 gru 2019, 23:05

kocimiętka pisze:
15 gru 2019, 20:59
Rodzice namawiają Cię na rozwód z orzekaniem o winie Męża, czyż nie?
Rodzice Cię tak cisnął?
Te wszystkie argumenty, że z sakramentem nie jest do końca tak, jak tu mówimy to nie żaden ksiądz tylko rodzice, prawda?
Dobrze wyczuwam?
Słuchaj...Twój Mąż źle zrobił. Narobił chlewu, który zranił Ciebie, Twoich rodziców i pewnie wiele innych osób.
Ale jeśli chcesz mu wybaczyć i dalej Go kochasz i chciałabyś to odbudować nie musisz iść za radami Rodziców.
Liczysz się z ich zdaniem, wiadomo.
Ale mimo wszystko, możesz walczyć o swoje małżeństwo.
Jesteś dorosła i to Twoje życie.
Ty je przeżyjesz, nie Oni.
Masz prawo do własnych decyzji i wyborów nawet jeśli rodzice tego nie rozumieją, są wbrew logice lub ludzkiemu postrzeganiu rzeczy, ale za to ZGODNE Z BOŻYM PORZĄDKIEM.
Rodzice powinni Cie wspierać, ale nie mogą gwałcić Twoich granic (bo chyba z czymś takim mamy tutaj do czynienia).
Nie tłumaczy Ich nawet obecnie przeżywane cierpienie.
Myślę, że terapeutka dobrze wychwyciła ten mechanizm, choć z resztą tego co Ci mówiła absolutnie się nie zgadzam.
W tym jednym aspekcie chyba miała racje.
Wiesz, zastanowiło mnie jeszcze to, że Twoi Rodzice sami pojechali śledzić Męża.
Za Twoją zgodą, czy bez Twojej zgody?
To była ich propozycja czy Twoja?
Ta sytuacja z aranżowanym nakryciem Męża przez Twoich Rodziców w ogóle nie powinna mieć miejsca choć nie wiem jak bardzo mogłabyś na nich polegać, a oni nie wiem jak bardzo Cie kochali.
Takie rzeczy załatwia się albo samemu (albo może i nie, zależy :? ) albo prosi się o pomoc kogoś bezstronnego.
To są te granice.
Serio.
Nie dziwię się, że świrujesz, że nie radzisz sobie z emocjami skoro z każdej strony dostajesz przysłowiową płytą chodnikową po głowie...
Zastanów się, czy w tym wszystkim ktokolwiek z Twoich najbliższych zapytał Cie czego TY chcesz? Jak TY chcesz to rozegrać?
Czy ktokolwiek zwrócił uwagę na to, że jesteś w stanie to wybaczyć i ratować?
Poszanował ktoś Twoje zdanie?
Przeczytaj sobie mój post kilka razy bo naprawdę wiem co mówię.
Mój Mąż też narobił niezłego chlewu.
Byliśmy tak samo jak Wy młodym Małżeństwem, a ja w końcu zgięłam karku i zgodziłam się z opcją rozwodu.
Po pół roku od rozwodu opadły mi klapki z oczu, a właściwie Maryja mi je zdjęła i zobaczyłam co ja mądrala narobiłam.
No i cóż Ci mogę powiedzieć...
Teraz oprócz tego, że muszę wybaczyć Mężowi, muszę wybaczyć dodatkowo sobie, że nie potrafiłam być twarda i bronić własnych granic. A także Rodzicom (i kilku innym bliskim osobom), którzy wywierali na mnie presje- "miej swoją godność i pogoń dziada".
A przecież kochałam i chciałam ratować...

PS. Spróbuj porozmawiać z rodzicami, powiedz, żeby na razie nie wywierali na Ciebie presji, że musisz wszystko sobie poukładać, a zrobisz co będziesz uważała za stosowne. Być może nawet coś wbrew logice ale za to zgodne z BOŻYM PORZĄDKIEM.
A i jeszcze jedno.
Zastanów się, w razie najgorszego scenariusza, czego po czasie będziesz bardziej żałować?
Tego, że uczciwie przeznaczyłaś czas na ratowanie, a nie na kłótnie w sądzie o orzekaniu o winie?
Czy tego, że kłóciłaś się w sądzie o przyznaniu winy męża, zamiast uczciwie ratować?
Proś o światło Ducha Świętego.
Nie jestem pod niczyim wpływem i dobre rady dziele przez 3. Mama uszanuje każda moja decyzje, o co ja poprosiłam. Nikt za mnie życia nie przeżyje, a ja w całej tej beznadziei poznaje siebie. Pomyślałabym, ze będę twardsza, bardziej wroga, a jestem ogarnięta miłością. Codziennie modlę się do Ducha Świetego i Boga, aby napełnił
Moje i męża serce miłością, wiara i nadzieja. Wiem, ze przyczyna kryzysu, a tym samym zdrady, leży po środku. Znam swoje zaniedbania, sama czułam się w tym związku opuszczona, niezaopiekowana, może faktycznie na to nie pozwoliłam? Jednak fakt, ze planowaliśmy dziecko (świadomie, okazało się, ze poroniłam), pomogłam w zdobyciu pracy mężowi, po to aby żyło nam się lepiej, żeby poczuł się dowartościowany, wszysyko odwróciło się przeciwko mnie. Ostatnie miesiące z mężem była naprawdę miłe i spokojne, odżył nawet sex... teraz zostałam sama, oczekując na papiery rozwodowe. Dodam, ze mąż zapewnił mnie, ze znajdzie bezstronnego adwokata, a poszedł po najniżej linii oporu i poprosił o pomoc aktualna żonę byłego męża swojej siostry(chore,co?). Mój mąż jest w amoku, jest jak opętany. Myśle, ze nie dość, ze mnie nie kocha, to zaczął nienawidzieć, bo został nakryty przez rodziców: wiedziałam, ze tam pojadą, nie protestowałam, emocje wzięły górę, chciałam udowodnić sobie, ze moje przeczucia są słuszne.
Rozwód z orzeczeniem o winie rozważam tylko dlatego, ze to mój mąż rozdaje karty i czuje się bezkarny. Uważa, ze ustaliliśmy, ze orzekamy się bez winy (ja jak mantrę powtarzamalam, ze rozwodu nie chce), on wymusza na mnie podporzadkowanie się i sam tym samym nie podobno żadnych konsekwencji.
Będę rozmawiać z etykiem w pracy, bo jego aktualna postawa, i ta rozsadzająca „męska energia” pokazują mi, ze sam z niej nie odejdzie. Jemu jest teraz dobrze i wygodnie. Czuje się męski: z zasobem portfela i zafascynowana nim kobieta u boku.

logika
Posty: 25
Rejestracja: 31 sie 2018, 11:59
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: logika » 17 gru 2019, 21:16

Za rok, to wszystko będzie zupełnie inaczej wyglądało.
Wszystko co teraz robisz, czy chcesz zrobić w gniewie, uderzy w Ciebie samą.
Uważam, że wszystko można przetrzymać, przeczekać,trzeba się tylko uspokoić, wyciszyć..
jeśli masz jeszcze nadzieję, na wspólne życie,
tak jak dzielisz wszystkie dobre rady przez 3, tak podziel przez 3 wszystkie swoje plany w emocjach.

wiele par w tych samych okolicznościach, wracało do siebie,
wielu, nie mogło już się zejść,
różnicą ich dzielącą, było zachowanie obu stron podczas kryzysu,
niektóre zachowanie, bezpowrotnie kończy relację,

to co sama widzisz, ma zawsze drugą stronę medalu, tej nie widzisz..
nie wiesz co się dzieje między nimi, to, że jest cudownie - to Twoja własna interpretacja,
myślę, że zwrot o 180 stopni, to najlepsze co mogłabyś zrobić,
nagle stać się szczęśliwą kobietą!

nikt, nie przestaje kochać, z dnia na dzień,
i mimo, że zachowanie wskazuje nawet na nienawiść, kocha Cię nadal, a przynajmniej, ta miłość jest do odzyskania..
ale nikt też nie wróci do rozpaczającej, czy mściwej kobiety..
może wrócić do kobiety, która pokaże, że bez niego też może być szczęśliwa,
bo to, że nowy związek przejdzie załamanie, to pewne,
ale wtedy facet staje na rozdrożu,
gdy nie ma do kogo wracać, to nie wraca..
wrócić może tylko, gdy będzie chciał sam ponownie, o Ciebie zawalczyć..

skoro kiedyś starał się o Ciebie, to znaczy, że jest do tego zdolny,
czy teraz, przypominasz tamta dziewczynę???

pozdrawiam

Ukasz
Posty: 2623
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Ukasz » 22 gru 2019, 22:52

Zwracam jeszcze uwagę na to, że dla sądu może być przekonujący tok myślenia Twojego męża i Twojej terapeutki: że skoro wcześniej oświadczył, że kończy związek z Tobą, wyprowadził się, złożył pozew o rozwód - to nawet udowodnione współżycie z inną kobietą potem nie musi być uznane za winę, która doprowadziła do rozpadu związku. Zgoda na rozwód z jego winą najprawdopodobniej skończy się orzeczeniem rozwodu z winy obu stron.

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Pustelnik » 23 gru 2019, 5:57

logika pisze:
17 gru 2019, 21:16
Za rok, to wszystko będzie zupełnie inaczej wyglądało.
Wszystko co teraz robisz, czy chcesz zrobić w gniewie, uderzy w Ciebie samą.
(...)nikt, nie przestaje kochać, z dnia na dzień,
i mimo, że zachowanie wskazuje nawet na nienawiść, kocha Cię nadal, a przynajmniej, ta miłość jest do odzyskania..
ale nikt też nie wróci do rozpaczającej, czy mściwej kobiety..
Nienawiść, złość, gniew, mściwość, ...
Niby jakże różne od miłości ...
A nieraz (pewne ich aplikacje) to jednak ... rodzaj miłości (bliźniego czy ... samego siebie) ...
- tak myślę.

Bo trudne emocje to i trudna miłość ...

P.S.
Nieraz siłę gniewu też można wykorzystać, niekoniecznie krzywdząc innych ... .
Ale raczej nie za częsta to sztuka ... . Toteż zazwyczaj lepiej "się powstrzymać".

JolantaElżbieta
Posty: 580
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: JolantaElżbieta » 23 gru 2019, 7:48

Rozwód może być orzeczony tylko w przypadku, gdy nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego. Jednocześnie gdyby w wyniku rozwodu ucierpieć miało dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków, to sąd pomimo wystąpienia przesłanek może nie orzekać rozwodu.

Sąd orzekając rozwiązanie małżeństwa orzeka także, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia.
Rozwód nie jest również dopuszczalny, jeżeli żąda go małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia. W takiej sytuacji niezbędna jest zgoda drugiego małżonka. Wyjątkiem jest sytuacja w której rozwód powinien zostać orzeczony z ważnych względów – a konkretnie z uwagi na zasady współżycia społecznego.



Zgodnie z regulacjami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, rozwiązanie małżeństwa poprzez rozwód jest możliwe, gdy między małżonkami nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia. Orzekając rozwód sąd orzeka także, czy i który z małżonków ponosi winę za rozkład pożycia, czego można zaniechać, gdy małżonkowie zgodnie o to wniosą.

A.zelia
Posty: 153
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: A.zelia » 23 gru 2019, 8:51

Przy czym rozwód w końcu sąd orzekanie jak małżeństwo będzie istnieć tylko na papierze i nie będzie szans na naprawę.

Szanse zwiększa też założenie drugiej rodziny lub dojście sądu do wniosku, że jedyny motyw to zablokowanie legalizacji późniejszego konkubinatu.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8393
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Nirwanna » 23 gru 2019, 10:35

A.zelia pisze:
23 gru 2019, 8:51
...nie będzie szans na naprawę.
Zdaniem sądu i zgodnie z sądu doświadczeniem życiowym. Czasem nie ma to zbyt wiele wspólnego z prawdą obiektywną.
Warto pamiętać o Prawdzie obiektywnej, ale i realnie patrzeć na możliwe rozwiązania, które sąd zastosować może.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Lawendowa
Posty: 3247
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Lawendowa » 23 gru 2019, 10:59

A.zelia pisze:
23 gru 2019, 8:51
Szanse zwiększa też założenie drugiej rodziny lub dojście sądu do wniosku, że jedyny motyw to zablokowanie legalizacji późniejszego konkubinatu.
Z punktu widzenia osoby, która rozwodu nie chce, to ja bym tego szansą nie nazywała.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

A.zelia
Posty: 153
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: A.zelia » 23 gru 2019, 15:13

Tego, że to szansa dla nie chcącego rozwodu nie piszę. Ale taka szansa dla drugiej strony jest.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8393
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Nirwanna » 23 gru 2019, 15:51

Nie wiem, czy A.zelio zauważyłaś, ale piszesz w wątku osoby, która rozwodu nie chce.
Co więcej - znajdujesz się na forum, gdzie piszą osoby które chcą ratować sakramentalne małżeństwa.
Więc pisanie o szansie dla drugiej strony jest co najmniej mało empatyczne.

Na ten moment zakładamy, że nie jest to zła intencja, a ferwor dyskusji.
Który w imieniu moderacji sugeruję powstrzymać.
I tego tematu nie kontynuować.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

s zona
Posty: 2721
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: s zona » 24 gru 2019, 8:08

Katjusza,
pod choinke podziele sie newttlerem z dzisiejszej poczty :

....." Poruszyliśmy temat uzdrawiania
małżeństwa Bożą mocą na podstawie broszury "Małżeński podręcznik
pierwszej pomocy":
https://www.2equal1.com/country-polish/ ... ej-pomocy/ ....."

http://sychar.org/newsletter/

Z zyczeniami Bozej Milosci od Dzieciatka Jezus dla Nas Wszystkich :D

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości