Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Aquarius
Posty: 14
Rejestracja: 23 lis 2019, 15:25
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: Aquarius » 28 lis 2019, 13:37

Witajcie, od dłuższego czasu moje małżeństwo jest w kryzysie.
Z perspektywy dnia dzisiejszego to w zasadzie w kryzysie jest od samego początku.
Aby za dużo się o sobie nie rozpisywać to powiem, że jestem DDA a z kolei moja żona pochodzi z domu o innej dysfunkcji.
Od samego początku w naszej relacji była przemoc.
Kiedy zacząłem pracować nad sobą intensywnie to myślałem, że wina leży wyłącznie po mojej stronie.
Natomiast z biegiem czasu, terapii kursów itp. coraz jaśniej widzę, że oboje stosowaliśmy w tej relacji przemoc.
Męska przemoc jest bardzo prymitywna, krzyki rękoczyny itp.
Kobieca jest inna. Na ten fakt otworzyły mi oczy same kobiety. Terapeutki, kobiety że wspólnot itp.
I to min. byl punkt w którym już praktycznie nie było czego łatać
Do tej pory to ja byłem ten zły a żona była ok.
Ja brałem wszystko na siebie i zaciskałem zęby bo to ja jestem winny.
W momencie kiedy zacząłem upominać się o swoje prawa, kiedy starałem się rozliczać i zamykać przeszłość (chodzi mi tu o moje przewinienia) wg. chodzby sposobów przedstawianych przez KS.M Dziewieckiego. Okazało się, że żona tego nie chce i dość wygodnie jest jej tego nie robić bo zawsze jest czym mnie dźgnąć ( moja interpretacja zachowania). Do tego nie uważa aby niszcząc moje rzeczy tnąc ubrania wyzywając Itp. stosowała przemoc.
Nieco ponad rok temu doprowadziło mnie to do decyzji o samobójstwie.
To co się wtedy zadziało odczytuje wyłącznie jako Boża interwencje.
Po tym wszystkim zacząłem jeszcze intensywniej porządkować życie bo obiecałem sobie i Bogu, że już nie wrócę tam gdzie byłem.
Niestety, od dłuższego czasu mam wrażenie, że relacja z moją żoną znowu ciągnie mnie w dół.
Od 3 miesięcy nie mieszkamy razem ale widujemy się często z racji, że mamy czworo dzieci gdzie najstarsze ma 8l.
Ciągle pretensje i roszczenia to u nas niestety codzienność.
Dochodzi do takich absurdów, że gdy mówię do żony aby poszła do pracy bo ja w końcu chce pracować mniej niż 300h to żona mówi, że to przemoc.
Gdy przelewam jej na konto miesięcznie około 2700zl ( żona ma jeszcze do dyspozycji 2500zasilkow /mc) pozostawiając sobie na życie średnio 500zl i w międzyczasie coś dorabiając. Są ciągle pretensje, że to za mało. Ostatnio od niej słyszałem, że raczej dobrze będzie jak wysądzi duże alimenty bo to może mnie zmobilizować do pracy.
Z racji tego i wielu innych umówiłem spotkanie z terapeutą na którym mamy ustalić co dalej.
Czy rozchodzimy się i żyjemy osobno czy ustalamy jasne zasady i walczymy.
To nie będzie łatwe spotkanie bo z jednej strony żona deklaruje, że nie chce mieć nic ze mną wspólnego a z drugiej strony: pomóż, daj, zrób, kup……
Mi zależy na tym żeby już był wóz albo przewóz bo obecny stan jest bardzo toksyczny.
Czy Któraś bądź Któryś z was był w podobnej sytuacji i może podpowiedzieć mi czego w rozmowie unikać a na co położyć nacisk?
Dodam, że mi bardzo zależy na naprawie relacji ale nie za wszelką cenę.
Bóg zapłać za wszystkie odpowiedzi.

Jonasz
Posty: 1239
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: Jonasz » 28 lis 2019, 14:21

Witaj Aquariusie na naszym forum.

Myślę że dobrze zrobiłeś że oprócz spotkania z terapeutą - na którym jak sam napisałeś macie (Ty i terapeuta jak rozumiem czy tak ? ) podjąć decyzję co dalej - zapytałeś i tutaj.

Jesteście małżeństwem sakramentalnym jak mniemam a skoro obiecałeś Bogu że już nie wrócisz tam gdzie byłeś to może ta wizyta na tym forum i wsparcie będzie pomocą w realizacji tej obietnicy.
No i jest dalszym ciągiem Bożej interwencji w Twoim życiu i nadzieją na zmartwychwstanie Twojego małżeństwa.

Zachęcam Cię też do spotkań w realu - lista ognisk sycharowskich pod tym linkiem http://sychar.org/ogniska/.
czy modlitwy i możliwości rozmowy na Skype: http://sychar.org/skype/ gdzie wspólnie modlimy się mając na względzie moc i wsparcie płynące z Sakramentu Małżeństwa - wierzymy że nie jesteśmy z tym sami i pozostawieni sami sobie.

Oczywiście archiwum też jest cenną kopalnią wiedzy http://archiwum.kryzys.org/index.php .

Myślę że warto też zadbać o swoją prywatność i nie ujawniać zbyt wielu szczegółów - internet nie jest anonimowy.



Co do Twojego pytania to temat przemocy kobiecej nie jest mi obcy.
Zastanawiam się tylko, czy aby na pewno zrobiłeś wszystko, żeby być w relacji ale żeby cię nie ciągnęła w dół.
Względnie żebyś Ty nie dał się ciągnąć.

Mam takie doświadczenie, że lepiej nie liczyć na drugą stronę że przestanie - bo to zależy tylko i wyłącznie od niej- lepiej skupić się na sobie i tak pracować nad sobą licząc przy tym na Bożą pomoc żeby nie dać się wciągnąć.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Aquarius
Posty: 14
Rejestracja: 23 lis 2019, 15:25
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: Aquarius » 28 lis 2019, 15:38

Witaj Jonasz.
Rozmowę zorganizowałem z żoną.
Terapeuta ma być moderatorem rozmowy.
Co do ognisk to już od jakiegoś czasu uczęszczam na spotkania.
W mojej miejscowości nie przychodzi na spotkania żaden oprócz mnie mężczyzna.
Już od dłuższego czasu czytam, słucham.......
A ostatnio przechodzę etap złości na to wszystko i gdy tylko słyszę o "Bożych przyjaźniach" jako substytutu budzenia się obok ukochanej kobiety to mam ochotę człowieka który to mówi udusić.
Nie odzywałem się na forum, ale teraz rośnie we mnie złość.
A co za tym idzie przekonanie, że zwyczajnie jestem zakładnikiem swojej wiary i swojej żony.
Znam te wszystkie argumenty o miłości, poświęceniu i tym wszystkim.
Niemniej jednak to na co mam teraz największą ochotę to znaleźć sobie następna "połówkę" i codziennie budzić się z kimś kto mnie kocha.

Ale tak, wiem. Przysięgałem..........

mare1966
Posty: 1240
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: mare1966 » 28 lis 2019, 23:16

Wydaje mi się , że oboje
nie bardzo potraficie liczyć .

Najpierw żona :
Jeszcze kilka lat temu nie było 500+
czyli nie było ekstra 2000 + do każdego miesiąca .
Było rodzinne , ale to jakieś może 700 - 800 zł góra ( na tę czwórkę ) .
2500 + 2700 = 5 tyś dla równości
Bez najmniejszego problemu POWINNO wystarczyć na wszystko .
Jak ktoś mądrze gospodaruje - to jeszcze sporo odłoży .
( no chyba , że macie kredyt z ratą 3 tyś )

Ewentualnych alimentów sąd nie zasądzi od ciebie w kwocie 2700 zł zostawiając ci 500 zł ,
więc żona może się przeliczyć .
A jak się zaczniesz "staczać" to nic nie będzie dostawać .


Teraz ty :
Skoro najstarsze z czwórki dzieci ma lat 8 ,
to praca zawodowa żony jest pozbawiona ekonomicznego sensu .
( no chyba , że jest potencjalną prezeską banku )
Już nie wspomnę o roli mamy .

Nie znajdziesz też "drugiej połówki BIS"
bo nie masz na to szans .
Kobiety zwykle jednak potrafią liczyć pieniądze .
Która pójdzie na związek z facetem , którego portfel
jest obciązony DŁUGOLETNIMI alimentami na 4 dzieci ?

==========================================

Reasumując - najlepsze wyjście DLA WAS obojga
mimo wszystko jakoś się znosić .
Ja już nie wspomnę o kosztach jakie poniosą te dzieci .

Wreszcie , potraktuj i ten "układ z Bogiem"
jako twoją inwestycję w polisę na życie
WIECZNE .
Składka nie jest niska , ale płacisz "tylko do śmierci" , powiedzmy góra 50 lat .
( zakładam , że masz tylko 30 teraz )
Wieczność to trochę dłużej niż te 50 lat .

Reasumując , sam wybierasz :
a: poprzytulasz się te parenaście lat ( jak świetnie ci pójdzie ) z jakąś panią
ale inwestycja długoterminowa to raczej nie będzie
b : ryzykujesz ale stawiasz na naprawdę wielką wygraną



To tak przez pryzmat faktów i ekonomii .

marylka
Posty: 941
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: marylka » 28 lis 2019, 23:28

Hej
Zastanawiales sie - co Ty możesz dac swojej żonie po powrocie?
Po co Ci powrot?
Czy jestes na niego gotowy?
Jaka jest Twoja postawa?
Aquarius pisze:
28 lis 2019, 13:37
Do tej pory to ja byłem ten zły a żona była ok.
Ja brałem wszystko na siebie i zaciskałem zęby bo to ja jestem winny.
Aquarius pisze:
28 lis 2019, 13:37
Dochodzi do takich absurdów, że gdy mówię do żony aby poszła do pracy bo ja w końcu chce pracować mniej niż 300h to żona mówi, że to przemoc.
Aquarius pisze:
28 lis 2019, 15:38
co za tym idzie przekonanie, że zwyczajnie jestem zakładnikiem swojej wiary i swojej żony.
Aquarius pisze:
28 lis 2019, 15:38
Niemniej jednak to na co mam teraz największą ochotę to znaleźć sobie następna "połówkę" i codziennie budzić się z kimś kto mnie kocha.
To takie niektore powybieralam Twoje żale
Czy Ty chcialbys życ z taka zgrzedą?
Twoje życie piszesz to pasmo nieszcześć a Ty jestes ofiara i zakladnikiem żony i nawet Boga - jak piszesz
No ja bym nie chciala życ z takim meżem ktory wieczna krzywde za wszystko ma na twarzy.
Bo zwyczajnie - zwiedlabym przy nim.

poukladajmy
Masz wolna wole i możesz miec ile kobiet chcesz nawet za jednym razem w jednym łóżku.
W czym problem?

Dojrzaly meżczyzna dla mnie to taki, ktory potrafi podejmowac decyzje jako konsekwencje swoich wczesniejszych decyzji
1. Slubowalem tylko żonie i tylko ja nosze w sercu i tylko z nia sypiam bo moje slowa przysiegi cos znaczą
2. Mam czworke dzieci i wydatki sa poczworne wiec teraz chce zapewnic im godny byt placac na ich wychowania
3. Żona nie pracowala bo wychowywala dzieci wiec i jej byt musze zapewnic bo kiedys taka decyzje podjelismy że ona zajmuje sie domem i wychowaniem dzieci a ja pracuje
4. Bilem żone i stosowalem rożne formy przemocy dlatego nie jestesmy razem. Chce zadosćuczynic wyrzadzone krzywdy i oby udalo sie kiedys scalic to malżenstwo
5. Jestem praktykujacym katolikiem wierze w Boga chcę miec z Nim bliska relacje i nie bede lamal przykazan
Itd

Dla mnie taka postawa bylaby zacheta do pojednania sie z meźem

Ty...no coż...no niby przyznajesz że biłeś ale szybko dodajesz......ONA TEŻ!!!!!
Kase dajesz ale ONA TEŻby mogla iść do pracy
Z Bogiem jestes blisko ale pogrzeszylbys gdyby nie przysiega.....

Udzial żony w kryzysie na pewno jest.
Natomiast jestes z nami TY i z Toba piszemy i staralam Ci sie pokazac jaka robote masz do wykonania
Najogolniej - zmien myslenie ze skrzywdzonego i dostajacego po tylku na odpowiedzialnego meżczyzne.
Wedlug mnie nawet jesli wrocicie po tych mediacjch do siebie to nie na dlugo.
Bo za wiele jest w Tobie nie przepracowanych tematow
Pozdrawiam

white chocolate
Posty: 99
Rejestracja: 27 lut 2019, 11:59
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: white chocolate » 29 lis 2019, 9:30

Aquarius pisze:
28 lis 2019, 13:37
Dochodzi do takich absurdów, że gdy mówię do żony aby poszła do pracy bo ja w końcu chce pracować mniej niż 300h to żona mówi, że to przemoc.
mare1966 pisze:
28 lis 2019, 23:16
Teraz ty :
Skoro najstarsze z czwórki dzieci ma lat 8 ,
to praca zawodowa żony jest pozbawiona ekonomicznego sensu .
( no chyba , że jest potencjalną prezeską banku )
Już nie wspomnę o roli mamy .
Zgadzam się z tym. Znaczna częsć pensji żony poszłaby na opłacenie usług opiekunki. A nie bedzie ona tania dla czwórki dzieci.
Bezsensowny zatem wg mnie taki pomysł.
Poza tym obecność matki w domu, szczególnie gdy dzieci małe jest nieoceniona: nikt się tak nie zaopiekuje waszymi dziećmi jak twoja żona.
Aquarius pisze:
28 lis 2019, 13:37
Z racji tego i wielu innych umówiłem spotkanie z terapeutą na którym mamy ustalić co dalej.
Czy rozchodzimy się i żyjemy osobno czy ustalamy jasne zasady i walczymy.
Najrozsądniej i najbardziej ekonomicznie i logistycznie byłoby jednak dążyć do naprawy małżeństwa. A to się zaczyna od pracy nad sobą każdego z małżonków. To proces. Długi i trudny ale wartościowe sparwy zdobywa się wysiłkiem i cierpliwością.
Ważne, by każde z was chciało się wziąć za siebie bez oglądania się i obwiniania drugiej strony.
Może uda się żonę przekonać do tej wspólnej pracy i grania do jednej bramki?
czego najbardziej się obawia gdy mówi, że nie chce mieć z Tobą nic wspólnego?

mare1966
Posty: 1240
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: mare1966 » 29 lis 2019, 9:35

Zajrzałe tylko sprawdzić czy mój post się ukazał .
Po poście Marylki muszę jednak coś napisać .

Mężczyzna to też człowiek , drogie ( niektóre ) panie .
Trochę empatii proszę .
Facet ewidentnie chce się trochę pożalić i wywalić z siebie to co czuje i myśli .
Odczuwa presję , nacisk , zwątpienie
a słuszy radę "weź się w garść i przestań wymyślać bo żona ma rację" .


Po pierwsze OBOJE MACIE DZIECI .
Skoro od początku były POWAZNE problemy ,
to i ze strony żony niezbyt mądrze było iść w tę stronę .
Odpowiedzialność za ich wychowanie ponosicie oboje .

Rozumiem , że CIĘŻKO CI BYĆ WIECZNIE TYM GORSZYM .
To bicie żony ozdoby ci nie przynosi , ale też wiecznie
ona nie może podnosić tego argumentu .
Dla myślącej osoby oczywiste jest , że fizyczną formę przemocy
będą wykorzystywali mężczyźni , tak wobec kobiet jak i innych mężczyzn .
Są po prostu fizycznie silniejsi .
UWAGA : o ile kobieta dysponuje w związku atrybutami siły , a tak czasem bywa
to też to wykorzysta .
Kobiety rozwinęły cały arsenał przemocy niefizycznej i są w tym naprawdę dobre
( także wobec inych kobiet , np. w relacjach zawodowych )
Takie są fakty .



"Godny byt" to takie modne obecnie powiedzonko .
Dla jednego "godny byt" to będzie 700 zł / osobę
a dla kogoś innego nie wystarczy 7 tyś / osobę czy nawet 20 tyś osobę to będą grosze .
Utrzymanie każdego kolejnego dziecka jest nieco tańsze niż pierwszego .
Tu nie ma mnożnika x 4 .
Odzież jest bardzo tania obecnie w porównaniu do lat dawniejszych .
Społeczeństwo jest na tyle już bogate , że i za darmo wiele rzeczy można dostać .
( łóżeczka dla dzieci , meble itp. - czasem w stanie idealnym wręcz ) .



OBOJE więc powinniście realnie spojrzeć na fakty , bo teraz jesteście
przede wszystkim RODZICAMI .
Gadki żony o "samotnym" rodzicielstwie są mało mądre
i nie wskazują na jakąś większą wyobraźnię .
Podobnie twoje fantazje o innych kobietach .
( owszem - jak za to zapłacisz , ale chyba nie chcesz upaść tak nisko )

Jonasz
Posty: 1239
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: Jonasz » 29 lis 2019, 10:34

Aquarius pisze:
28 lis 2019, 15:38
A ostatnio przechodzę etap złości na to wszystko i gdy tylko słyszę o "Bożych przyjaźniach" jako substytutu budzenia się obok ukochanej kobiety to mam ochotę człowieka który to mówi udusić.
Nie odzywałem się na forum, ale teraz rośnie we mnie złość.
O a co to za "produkt" do czegoś tam podobny :shock:
Możesz coś więcej?
I kto oferuje takie coś?
Aquarius pisze:
28 lis 2019, 15:38
A co za tym idzie przekonanie, że zwyczajnie jestem zakładnikiem swojej wiary i swojej żony.
Zakładnikiem wiary?
Rozumiem chyba, może kiedyś też tak myślałem ;)
Ale zmieniłem na przewodnikiem.
I myślę że o to w wierze chodzi.

Zakładnikiem żony?

Jeżeli zakładnikiem to słowo żona trzeba by było zamienić na jakieś inne.
Skąd takie przekonanie?

Ale masz rację - to nie ma nic wspólnego z relacją małżeńska.
I wcale nie musisz będąc w małżeństwie zgadzać się na "rolę" zakładnika - obojętne czy Twój wybór czy nie Twój.
Za Twoją zgodą czy wbrew Twojej woli.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Aquarius
Posty: 14
Rejestracja: 23 lis 2019, 15:25
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: Aquarius » 29 lis 2019, 11:11

Witajcie, mare 1966 dziękuję za czytanie ze zrozumieniem. Doceniam Twoje posty.
Napisalem, że mam na coś ochotę.
Co nie znaczy, że to zrobię. To są poprostu uczucia.
Zacząłem tutaj pisać by dostać pomoc aby uczucia nie wzięły góry nad rozumem.
Co do pracy żony, to zgadzam się z tym, że to nie ma najmniejszego sensu.
Niemniej jednak to nie sposób abym pracował po 300h ogarniał dzieci sprzątał..,...
Kiedy zacząłem stawiać granice i rozmawiać o tym, że ten system trzeba zmienić to było już tak jak napisałem.
Tak stosowałem przemoc fizyczną i psychiczna.
Nie była ona spektakularna bo raz uderzyłem żonę kilka razy przytrzymałem....
Niemniej jednak cierpienie jest nie mierzalne i jednemu wystarczy źle spojrzeć a drugiemu.....

Marylka ja mam wrażenie, że to Ty masz jeszcze sporo do przepracowania (ja również).
Napisałem tutaj aby uzyskać pomoc/poradę a nie po to aby ktoś mnie atakował.
Nie znasz mnie i nie wiesz jaka jest moja samoświadomości i jaka przeszedłem drogę.
Założę się o każde pieniądze, że i Ty stosowalas w swoim życiu przemoc. Jeśli chcesz to mogę podlinkowac jakieś materiały.
Co do pieniędzy na życie z kimś innym to o to bym się martwił.
Były czasy, że zarabiałem i po 10tys. I nie jest to dla mnie żaden argument.
Głowa chce naprawiać i żyć po Bożemu.
Poprostu serce ma już dość.
Jeśli ktoś z doświadczenia może podpowiedzieć o jakich aspektach wspólnego życia trzeba porozmawiać czy na co położyć nacisk w ustaleniach to będę wdzięczny.
Dotychczas byłem samodzielny i nie prosiłem o pomoc. Teraz proszę.

white chocolate
Posty: 99
Rejestracja: 27 lut 2019, 11:59
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: white chocolate » 29 lis 2019, 11:15

mare1966 pisze:
29 lis 2019, 9:35
Utrzymanie każdego kolejnego dziecka jest nieco tańsze niż pierwszego .
Tu nie ma mnożnika x 4 .
Tak? Mam kilkoro dzieci i nic mi nie wiadomo o takiej koncepcji :o
mare1966 pisze:
29 lis 2019, 9:35
Odzież jest bardzo tania obecnie w porównaniu do lat dawniejszych .
poważnie? a gdzie? bo nawet w lumpeksach nie jest wcale tak tanio.
Odzież dla dzieci i młodziezy oscyluje w granicach ceny odzieży dla dorosłych. Podobnie z obuwiem.
Nie jest żadnym żadną niemożliwością wydać 2 tysiace dla czwórki dzieci , na ubrania, oddzież zimową i obuwie.
Do tego dochodzą wycieczki szkolne dziś już bardzo drogie, częste wyjścia do kina, teatru i korzystanie z innych atrakcji.
Można powiedzieć: nie wszędzie dziecko musi być. Jasne. Ale nie kazde dziecko chce odstawać od reszty i czuć się izolowane.
Wychowywanie to nie tylko dbanie o pokarm, ubrania, zaspokajanie potrzeb około szkolnych. To również zadbanie o komfort psychiczny dziecka.
To tak trochę obok tematu to wtrącenie ale odczułam potrzebę odezwania się :)
Pozdarwiam.

marylka
Posty: 941
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: marylka » 29 lis 2019, 11:48

mare1966 pisze:
29 lis 2019, 9:35
Po pierwsze OBOJE MACIE DZIECI .
Skoro od początku były POWAZNE problemy ,
to i ze strony żony niezbyt mądrze było iść w tę stronę .
[...]
ona nie może podnosić tego argumentu .
Dla myślącej osoby oczywiste jest , że fizyczną formę przemocy
[...]
UWAGA : o ile kobieta dysponuje w związku atrybutami siły , a tak czasem bywa
to też to wykorzysta .
Kobiety rozwinęły cały arsenał przemocy niefizycznej i są w tym naprawdę dobre
( także wobec inych kobiet , np. w relacjach zawodowych )
Takie są fakty .

"Godny byt" to takie modne obecnie powiedzonko .
Dla jednego "godny byt" to będzie 700 zł / osobę
a dla kogoś innego nie wystarczy 7 tyś / osobę czy nawet 20 tyś osobę to będą grosze .
Utrzymanie każdego kolejnego dziecka jest nieco tańsze niż pierwszego .
Tu nie ma mnożnika x 4 .
Odzież jest bardzo tania obecnie w porównaniu do lat dawniejszych .
Społeczeństwo jest na tyle już bogate , że i za darmo wiele rzeczy można dostać .
( łóżeczka dla dzieci , meble itp. - czasem w stanie idealnym wręcz ) .
[...]
OBOJE więc powinniście realnie spojrzeć na fakty , bo teraz jesteście
przede wszystkim RODZICAMI .
Gadki żony o "samotnym" rodzicielstwie są mało mądre
i nie wskazują na jakąś większą wyobraźnię .
Podobnie twoje fantazje o innych kobietach .
( owszem - jak za to zapłacisz , ale chyba nie chcesz upaść tak nisko )
Mare...to nawet dobra gadka ktora może zadzialac w jednym przypadku....w razie obecnosci obydwojga na tym forum
Tu jest tylko jedna strona i do tej strony sie odnioslam
mare1966 pisze:
29 lis 2019, 9:35
Mężczyzna to też człowiek , drogie ( niektóre ) panie .
Trochę empatii proszę .
Jesli miales na myśli mnie - to jestem spokojna bo autor watku dla rownowagi przeczyta Twoj post usprawiedliwiajacy i wspierajacy go.
No...dla lepszego samopoczucia... ciekawe ktory post bedzie mu bliższy....
A dla naprawy zwiazku?


Pytanie - co z tym zrobisz aquarius
Jesli szukasz poklepania po karczychu to post mare jest idealny
Przytocze fragment
mare1966 pisze:
29 lis 2019, 9:35
Po pierwsze OBOJE MACIE DZIECI .
Skoro od początku były POWAZNE problemy ,
to i ze strony żony niezbyt mądrze było iść w tę stronę .

Oooo wiedzisz - to wina żony! A skoro "niezbyt madre" - piszmy wprost - głupia żona!
Gadki żony o "samotnym" rodzicielstwie są mało mądre
i nie wskazują na jakąś większą wyobraźnię .
Głupia i bez wyobraźni.

Wiesz mare...z doświadczenia wiem że jak tu ktos już przyzna że uderzył to to takie malo znaczace było. Wrecz musnięcie
Natomiast po rozmowach z druga stroną...już inaczej to wyglada
Nie odważylabym sie podważac madrosci i wyobrazni żony, ktora jest bita i jest odpowiedzialna za 4 dzieci
Lekko rzucasz cieżkie słowa mare

Aquarius - Ja staralam sie pokazac jaka postawa meżczyzny sprawilaby że poczulabym że mam obok siebie kogos kto wie w jakim celu powolal rodzine i trzyma kurs - jak kapitan okret
Zreszta - taka postawe okazal maż dlatego jestesmy dzisiaj razem

Ale to Twoje życie i Ty bedziesz ponosil konsekwencje swoich wyborow jaką teraz postawe przyjac
Z mojej strony - życze madrych przemyslanych i przemodlonych decyzji
Pozdrawiam

mare1966
Posty: 1240
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: mare1966 » 29 lis 2019, 11:57

Dla mnie "etap złości" i "Boża przyjaźń"
są całkowicie czytelne .

Chłop nie mieszka z żoną ( i nie śpi ) 3 miesiące .
Zatem normalne , że jest wnerwiony i go nosi .

I oby to nie był zaledwie początek "normalności" tegoż stanu .

-----------------------------------------------------------------------------

Odczucie "zakładnika" też jest zrozumiałe .
Tak czy siak to on MUSI utrzymać ich szóstkę
( czy to jako mąż , czy jako nie mąż )
Żona finansowo jest w pełni zabezpieczona przez następne
kilkanaście , nawet do 20 lat .
Na emeryturę zresztą też .

W zasadzie żonie nie jest poza tym już "niezbędny"
i jej może być obojętne czy z nią będzie czy nie .


=================================================

Załóżmy hipotetycznie , że mąż ( autor wątku )
przejmuje opiekę nad dziećmi w domu .
W końcu mamy RÓWNOŚĆ płci , rodziców .
( założę , że to najmniejsze już nie trzeba karmić )
Nie da rady ?
A żona DO PRACY i niechaj te 2700 zł co miesiąc ODDAJE .

DLACZEGO BY NIE ???

marylka
Posty: 941
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: marylka » 29 lis 2019, 11:59

Aquarius pisze:
29 lis 2019, 11:11
Witajcie, mare 1966 dziękuję za czytanie ze zrozumieniem. Doceniam Twoje posty.
[..]
Marylka ja mam wrażenie, że to Ty masz jeszcze sporo do przepracowania (ja również).
Napisałem tutaj aby uzyskać pomoc/poradę a nie po to aby ktoś mnie atakował.
Aquarius...jeżeli poczules sie zaatakowany to niepotrzebnie - nie taka byla moja intencja
Natomiast fajnie, że zlapaleś sztame z mare
To ważne żeby znalezć kogos kto nas zrozumie i wesprze i pocieszy
Wszystkiego dobrego i powodzenia

marylka
Posty: 941
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: marylka » 29 lis 2019, 12:15

PS.
Jeżeli jednak szykujesz sie do rozmowy z żona to przestrzegam przed kierunkiem - jestem winny - ale ty też.
Pisze o tym bo zauważylam że masz takie podejscie. A to tylko rodzi kolejne napiecia.
Proponuje żebys mowil tylko o sobie i pokazal że bierzesz na klate swoje przewinienia.
Ja uważam że masz madra żone i Twoje wyznanie bez obwiniania jej może ja też sklonic do tego że i ona powie o swoich dziedzinach w ktorych ona nawalila.
Kobieta też myśli :)
I też szuka momentow gdzie nawalila
I potrafi wyciagac wnioski.
Dlatego jeszcze raz przestrzegam przed rozmowa i przytocze
marylka pisze:
28 lis 2019, 23:28
Ty...no coż...no niby przyznajesz że biłeś ale szybko dodajesz......ONA TEŻ!!!!!
Kase dajesz ale ONA TEŻby mogla iść do pracy
Aquarius pisze:
29 lis 2019, 11:11
Marylka ja mam wrażenie, że to Ty masz jeszcze sporo do przepracowania (ja również).
Oczywiscie - wszystko w poczuciu wolnej woli
Pozdrawiam

mare1966
Posty: 1240
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozpad małżeństwa. I co dalej?

Post autor: mare1966 » 29 lis 2019, 12:20

white chocolate

Nie będziemy się licytować ilością dzieci , alae
wiem co piszę .

Odzież nawet NOWA jest obecnie relatywnie tania lub bardzo tania .
( patrz np. Lidle , duże markety itp. )
Na wszelkich portalach aukcyjnych
odzież dziecięca nawet za darmo , często markowa .
( dzieci szybko rosną )
Lóżeczka , materacyki , zabawki , biurka i inne meble - za grosze .


Ciechy dobre jakościowo ponosi i nasze młodsze dziecko PO STARSZYM .
Nie potrzeba też 4 biurek a może wystarczą 2 ?
To tylko przykłady .
Kino to 25 zł x góra dwa wyjścia w roku .
A o dziecko to można zadbać nie tylko "dbając o jego status materialny" .
Więcej .
To często dzieci z tych biedniejszych domów odnoszą prawdziwe sukcesy .
Znają wartość pieniądza , są dobrze zorganizowani , potrafią współpracować ,
uczą się same gospodarowania kasą , czasem , oszczędzania itd.

Prywatnie to ja mogę bez problemu wydać każde pieniądze .
I 10 i 50 tyś miesiąc nie będzie za dużo , bo bym znalazł "potrzeby" .
Wydatki się dostosowuje do realnych i rozsądnych możliwości .

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości