On kocha inną

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Syjka
Posty: 6
Rejestracja: 27 lis 2019, 15:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

On kocha inną

Post autor: Syjka » 28 lis 2019, 8:16

Witam wszystkich.
Potrzebuję się wygadać bo nie mam komu...
Z obecnym mężem znamy się ponad 9lat, ponad 5 jesteśmy małżeństwem, mamy dwuletnie dziecko.
Kiedy zaczęło się psuć? Odnoszę wrażenie, że jak się dziecko urodziło. Starałam się zawsze mieć na uwadze męża ale mnie odtrącał, nie chciał się przytulać, w końcu przestałam zabiegać o uwagę. Zajmowanie się dzieckiem stało się jedynie moim zadaniem no bo "on przecież pracuje i wraca zmęczony". Byłam coraz bardziej sfrustrowana. Zaczęliśmy się od siebie odsuwać. Ale czy nie kochać? Kochałam i kocham i cierpię.
Problem zaczął się w kwietniu tego roku. Mąż, który do tej pory chwalił się wszelkimi wiadomościami, nagle zaczął ukrywać. Założył hasło w telefonie przy okazji zostawiając go w różnych miejscach, najlepiej wyświetlaczem do dołu, ewentualnie zawsze ale to zawsze miał przy sobie. Oczywistym jest, że stałam się zazdrosna i podejrzliwa. Do tego doszły nowe ubrania, chęć poprawy sylwetki, lepiej dbał o higienę... do zdrady przyznać się nie chciał. Nie wytrzymałam i zadzwoniłam do męża kowalskiej czyli jego koleżanki z biura, z pytaniem czy mogę mieć rację. Odpowiedział mi na to, że miewał takie podejrzenia, że miło jej się pisało z moim mężem (tu podaję, że w tym samym roku był nazwijmy to w delegacji i do mnie nie pisał, nie opowiadał, a do niej tak, co dowiedziałam się od jej męża). Zabolało. Mąż jej aby wróciła z pracy zrobił awanturę, a ta następnego dnia opowiedziała to nawet pracodawcy robiąc ze mnie pośmiewisko. Do niczego się nie przyznawali. Czas leciał, nic się na lepsze nie zmieniało. W pewnym miesiącu trafiła mi się oferta i podjęłam pracę. Niestety dziadkowie się nie spisywali, żłobek nie wchodził w grę, praca po 10 godzin. Mąż który namawiał mnie do pracy, w pewnym momencie stwierdził że kariery mi się zachciało. W dodatku nie przejął żadnych obowiązków względem dziecka. Po miesiącu zrezygnowałam.
Zauważyłam, że mąż zaczął używać do pisania innej aplikacji, jak się zbliżałam szybko zamykał i stwierdzał, że mam zwidy. W tym miesiącu nawet z łóżka nie wyszedł (nie widział że nie śpię), otworzył aplikację a tam całuski, serduszka...gdy naskoczyłam na niego, oczywiście znowu miałam zwidy. Nie będę tych wszystkich razów opisywać, ale kończyło się moim płaczem i jego zapewnieniami że mnie kocha, nie zdradził, nie zdradza i nie zdradzi. Poza tym kiedy miałby to robić? Prosiłam go aby przestał pisać i usunął aplikację, której jak twierdził nie ma, ale nigdy nie chciał udowodnić.
W niedzielę po kolejnej akcji zażądałam zostawienia mi telefonu. Znałam już hasło. Gdy tylko nadarzyła mi się okazja sprawdziłam. Zrobiłam zrzuty ekranu. Oczywiście czarno na.białym wyznania miłosne i że nie chce ze mną być.
Nagrałam jego ostatnie kłamliwe kocham i nie zdradzam, po czym mu pokazałam dowody.
Oczywiście prośby o wybaczenie i łzy. Następnego dnia (po powrocie z pracy) emocje opadły i był mniej skruszony. Stwierdził że się zakochał.
Tak, w wiadomościach wyznawał że nigdy tak nie kochał. Oczywiście seks też był. Bolało jeszcze bardziej bo mieliśmy rozmowy że jak w ogóle można zdradzać a seks bez miłości dla nas jest niemożliwy.
Gdyby nie to że kowalska nie potrafi od razu odejść od męża i opuścić dziecka, mój mąż chyba nie miałby skrupułów.
W dniu gdy pokazałam mu dowody stwierdził że świat mu się zawalił i jej to powie, ale oczywiście tego nie zrobił. Odnoszę wrażenie że wciąż jest przy mnie żeby jej w małym mieście nie narobić problemów, sam też byłby karierowo skończony.
Dodam że kowalska jest dekadę starsza od niego i sam mi opowiadał, że w pracy robi wszystkim za psychologa. No i zrobiła. Rogi przyprawiła swojemu mężowi nie pierwszy raz.
W tej chwili nie potrafię mu wybaczyć ale i wciąż kocham. Ale czuję, że bardziej w tym wszystkim martwi się o nią. Mnie okłamywał zawsze patrząc w oczy. Robił to zawsze, nawet w błahych sprawach.
Miał złożyć wypowiedzenie już w poniedziałek sle oczywiście tego jeszcze nie zrobił.
Nie wiem co robić.
Ostatnio zmieniony 28 lis 2019, 10:54 przez Jonasz, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono ortografię i literówki.

Jonasz
Posty: 1239
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: On kocha inną

Post autor: Jonasz » 28 lis 2019, 11:09

Witaj Syjko na naszym forum.

Na początku zachęcam Cię do zapoznania się z sąsiednimi wątkami .

Zachęcam Cię też do spotkań w realu - lista ognisk sycharowskich pod tym linkiem http://sychar.org/ogniska/.
czy modlitwy i możliwości rozmowy na Skype: http://sychar.org/skype/ gdzie wspólnie modlimy się mając na względzie moc i wsparcie płynące z Sakramentu Małżeństwa - wierzymy że nie jesteśmy z tym sami i pozostawieni sami sobie.

Oczywiście archiwum też jest cenną kopalnią wiedzy http://archiwum.kryzys.org/index.php .

Myślę że warto też zadbać o swoją prywatność i nie ujawniać zbyt wielu szczegółów - internet nie jest anonimowy.

Rozumiem, że jesteście sakramentalnym małżeństwem od 5 lat ?

Pozdrawiam w imieniu moderacji.

Jonasz.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Jozka
Posty: 40
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: Jozka » 28 lis 2019, 13:14

Witaj Syjko! Fajnie, że jesteś!
Mnie okłamywał zawsze patrząc w oczy. Robił to zawsze, nawet w błahych sprawach.
To mi się jakoś rzuciło w oczy... Czy reagowałaś na te zachowania?
Czy wiesz coś o stawianiu granic? Jak się czujesz w tym wszystkim TY sama? Jak sobie radzisz?

Syjka
Posty: 6
Rejestracja: 27 lis 2019, 15:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: Syjka » 28 lis 2019, 14:06

Oczywiście stawiałam granice. Mówiłam mu, że wiem iż to kłamstwa. Rozmawiałam znim że mnie to złości. Po co te oszustwa skoro i tak prawda wyjdzie na jaw a ja się wtedy czyję gorzej zraniona...

Syjka
Posty: 6
Rejestracja: 27 lis 2019, 15:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: Syjka » 28 lis 2019, 14:11

Jestem w co raz większym dołku. Usłyszałam że miał nadzieję że to ich uczucie wygaśnie jak kowalska pojedzie na święta Bożego Narodzenia do rodziny na drugi koniec Polski. Próbuję w tym znaleźć nadzieję że jeszcze zależy mu na naszym związku.

Jozka
Posty: 40
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: Jozka » 28 lis 2019, 19:40

Syjka napisałaś w tytule wątku że on kocha inną. Ja myślę że raczej jest zakochany i w tzw amoku, o którym możesz poczytać w wielu wątkach bo to klasyka przy zdradzie. Co to znaczy że w amoku? Ano to że teraz jest skupiony mocno na sobie i swojej kowalskiej... Raczej marne szanse że mu wytłumaczysz jak bardzo Cię zranił. Jest ślepy i raczej szybko nie przejrzy. Bo jest dreszczyk emocji, ekscytacja, wszystko nowe. Ale najczęściej amok mija. I teraz musisz sama zadać sobie pytanie jak to rozegrać. Raczej bym nie płakała i nie blagala bo to często wywołuje odwrotny efekt.
Poczytaj w wątkach o stawianiu granic. Mężczyzna który zdradza często podejmuje decyzje na zasadzie co mu bardziej się opłaca: dom czy kochanka. Może to jest jakaś podpowiedź dla Ciebie.

Syjka
Posty: 6
Rejestracja: 27 lis 2019, 15:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: Syjka » 28 lis 2019, 22:48

Generalnie po dzisiejszej rozmowie mamy dać sobie szansę. Ale nie wiem co z tego wyjdzie. Termin skończenia z tą pracą już się przesunął do końca roku. Już nieszczególnie kryje się z pisaniem do niej. Ale z tym co pisze już tak. Boję się że czekając w zawieszeniu na jego decyzję, pogrążam się tylko w gorszych nerwach. Twierdzi że nie daje mi płonnych nadzieji, nie bawi się mną, tylko że nie da się ot tak odkochać. Ponoć nie zamierza się z nią spotykać (chyba w wiadomym celu). Oczywiście pracują biurko przy biurku ale nie mogą sobie pozwolić na swobodę w pracy.
Ciężko mi spokojnie czekać, w głowie dziesiątki domysłów i podejrzeń.
Zastanawiam się czy powinnam się starać go w sobie jakoś na nowo rozkochać, wydaje mi się że nic nie robiąc nic z tego nie wyjdzie.
Widzę też, że chociaż jest ze mną to jednak nieobecny, ze świeczkami w oczach...

Lawendowa
Posty: 2137
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: Lawendowa » 28 lis 2019, 22:54

Jonasz pisze:
28 lis 2019, 11:09

Rozumiem, że jesteście sakramentalnym małżeństwem od 5 lat ?
Tutaj akurat ważne pytanie padło.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

A.zelia
Posty: 115
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: A.zelia » 29 lis 2019, 7:53

2 sprawy - piszesz podjęłam pracę, mąż namawiał na prace. Czyli wcześniej nie pracowałaś.Wy mieliście po prostu normalny podział obowiązków. Szczerze mówiąc nie rozumiem tego, ze nie pracująca zawodowo żona wtyka od progu mężowi odkurzacz w imię równiego podziału obowiązków. Jakbyście obydwoje pracowali zawodowo w tym samym wymiarze - inna sprawa.

"Dziadkowie się nie spisali"? strasznie roszczeniowe podejście. Dziecko jest obowiązkiem Waszym, nie dziadków.

marylka
Posty: 941
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: marylka » 29 lis 2019, 9:12

Syjka pisze:
28 lis 2019, 14:06
Oczywiście stawiałam granice. Mówiłam mu, że wiem iż to kłamstwa. Rozmawiałam znim że mnie to złości. Po co te oszustwa skoro i tak prawda wyjdzie na jaw a ja się wtedy czyję gorzej zraniona...
To nie sa granice
Granice to przede wszystkim uświadomienie sobie czego chce a czego nie chce
Komunikuje to i informuje o konsekwencjach
Jeżeli widze że granice nadal sa przekraczane - PODEJMUJE DZIAŁANIE jako KONSEKWENCJA.

Bardzo mi przykro z powodu sytuacji w jakiej sie znajdujesz
Zobacz
Syjka pisze:
28 lis 2019, 8:16
W dniu gdy pokazałam mu dowody stwierdził że świat mu się zawalił i jej to powie, ale oczywiście tego nie zrobił.
Wiesz dlaczego tego nie zrobil?
Bo to takie pitu pitu ta mowa
Wiedzial że nic z tym nie zrobisz
I przesuwa Twoja granice
Tak samo z telefonem
Jak można tak pozwalac sie traktowac?
Bolesna prawda jest taka, że mu pozwalasz na taka postawe
Owszem...cierpisz i milczysz ale....pozwalasz
On może przyzwyczail sie do Twoich cierpien i ....potrafi z tym żyć
Jest jeszcze taki termin jak PODBICIE DNA
Bo on musi zrozumiec że jest na dnie
Możesz mu je podbic
Na razie z jednego łóżka wraca do drugiego i jedynym jego zmartieniem jest kowalska ktora nie chce odejsc od meża
Chcesz tak?
Zobacz - już Ci sie zwierza że martwi sie o kowalska
Zrobil z Ciebie kogos w rodzaju powiernika ale i Ty zgadzasz sie sluchać tych bzdur
Kim jesteś?
Dla siebie?
W swoich oczach?
Jak sie czujesz?
Przemysl to wszystko
I nie boj sie!
Zorganizuj sobie takie życie jakie chcesz.
Znam pare gdzie ona jest mimo że on ja zdradza
Ma inne profity i tak jej dobrze
Maż ma jeden zakaz - zero tlefonu przy niej i zero rozmow na temat kowalskiej
I tak żyja.
Dla mnie to niewyobrażalna sytuacja dlatgo ja odeszlam od meża
Jak on smie lamac przysiege i to prosto w oczy lgajac i klamiac na każdym polu.
Jak nie zrozumial czym jest malżenstwo - no to ma problem.
No to moje podejscie bylo.
Kiedy zrozumialam że klmstwo ma we krwi i krecimy sie w kółko.
I skoro on tego nie zmienia - no to ja musze zmienic.
Wyszlam z tego chorego ukladu.
Każda historia jest inna
Ty szukaj swojej drogi.
Polecam bogactwo konferncji i kazan ktore tu sa w ofercie.
Zbliż sie do Boga.
Jak uwierzysz JEMU - to bedziesz sie czula zaopiekowana i nie straszne Ci beda najcieższe wyzwania.
Namawiam do zaprzestani śledzenia meża.
Już masz wystarczajace dowody.
Po co Ci wiecej?
Takie szpiegowanie jest mega poniżające dla kobiety.
Gratuluje sprytu w zdobyciu doodow bo to trzeba wykazac sie sprytem.
Ale proponuje już przestac bo to Cie w ostatecznym rozrachunku zniszczy
Energie przelóż na siebie i dziecko
Zawsze warto dbac o siebie stworzyc fajny dom wyjsc na spacer...
Powodzenia
Pozdrawiam

Syjka
Posty: 6
Rejestracja: 27 lis 2019, 15:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: Syjka » 29 lis 2019, 10:24

Postaram się odpiwiedzieć po kolei.

Tak, jesteśmy sakramentalnym małżeństwem od 5 lat.

Przestałam pracować po urodzeniu dziecka, wcześniej oczywiście miałam pracę. Sami umówiliśmy że zajmę się dzieckiem a gdy będzie na tyle duże by pojsc do przedszkola to wrócę do pracy. I absolutnie nigdy nie było tak, że oczekiwałam zajęcia się domem. Oczekiwałam większego zainteresiwania się dzieckiem.

Co do roszczeniowej postawy wobec dziadków, to nie tak. Sami zaoferowali się zająć dzieckiem, bo żłobek to samo zło. Chodzi mi o pozwalanie sobie za dużo względem dziecka, nie stosowanie się do próśb a przy okazji o pretensje w moim stosunku że tak długo pracuję.

Z tym pisaniem do kowalskiej to nie wiem, może przesadzam, po prostu sprawdza od niej wiadomości, ale jednak.
W stosunku do mnie potrafi zachowywać się jak dawniej, jakby nic się nie stało. Mówi o tym że musimy coś robić razem żeby odbudować więź.
Jedyne co mogę zrobić to wyrzucić go z domu, ale z tego punktu nie będzie odwrotu, wszyscy się dowiedzą a mieszkamy w jednym domu z rodzicami.
To prawda, że pozwalam na takie traktowanie, zależy mi na nim. Boję się, że jak się odsunę na bok to będzie dla niego jasne, że naprawa nie ma sensu.
A granic widocznie nie potrafię postawić. A właściwie wyegzekwować. Muszę to zmienić, wiem.
Niestety z tą pracą jest tak, że ma tam dużą odpowiedzialność. Zdaję sobie sprawę, że nie może z dnia na dzień odejść.
Wiadomości nie czytam, sama nie sprawdzam. Sprawdzam tylko jego reakcję gdy chcę aby mi je pokazał.
Zna dobrze moje ciało i myśli że seksem coś naprawi, ale nie pozwalam mu na to. Twierdzi że chce w ten sposób odtworzyć coś między nami. Bez sensu, przecież seksu do tej pory nie brakowało i jakoś mnie powtórnie nie pokochał. Chociaż oczywiście twierdzi że mnie kocha, tylko inaczej. Jak dla mnie wcale. Po prostu nazwałabym to przywiązaniem. Jak to szybko taka miłość moze przejść i powstać nowa.... ich romans trwa około pół roku, może ciut mniej.

A.zelia
Posty: 115
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: A.zelia » 29 lis 2019, 11:52

Zainteresowanie w sensie zabawy? bo znam i niepracujące panie z fochem, że mąż nie przewija, nie karmi i nie wstaje w nocy. Jak obydwoje pracujecie w równym wymiarze to obowiązki w domu na pół. ale jak jedno jest w domu to dla mnie ww czynności są po jego (zostającego w domu) stronie bo tak - drugie musi się wyspać do pracy i jest to po prostu tradycyjny podział obowiązków.
I nie rozumiem pretensji o nie wstawanie w nocy, kąpanie, przewijanie i karmienie pół na pół z niepracującą zoną, nie pomagającą mężowi w pracy.

Żłobek to samo dobro, skoro mąż namawiał do pracy to coś nie do końca wyszło w praniu z tym podziałem - a i dziadkowe zapewne ok 60 lepiej by ogarnęli jakby zaprowadzili, odebrali i zajęli się dzieckiem po żłobku.

A ogólnie - co niektórzy mają z tymi żłobkami?

Nie w porządku ze strony męża jest nie przejęcie połowy obowiązków jak wróciłaś do pracy.

kto bardziej chciał/wyszedł z tematem pt dziecko? Właśnie tego schematu się obawiam - kobieta napiera jak Andzia o pierniczek, dziecko jest, a potem, jak w którymś wątku z forum kryzys. Bo napierany mąż ustąpił, a po ptokach się wycofuje i wszystko spada na - nieraz pracująca -kobietę. która potem niczym Cerber zagania do życia rodzinnego, dodaje otuchy i wspiera męża zachowującego się jak kolejne dziecko, a nieraz i musi niejako "obronić" sensowność czasu z rodziną. Ja wysiadam...

Ruta
Posty: 40
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: Ruta » 29 lis 2019, 11:56

Syjko,
Mocno Cię przytulam i obejmuję modlitwą. Wiem, że przeżywasz bardzo trudne chwile, rozumiem ból, rozpacz, lęk, złość i strach - bo sama to wszystko w relacji z moim mężem przeżyłam - i nadal przeżywam, tylko już spokojniej. Wiem jak to jest, gdy wali ci się świat, a ty zrobiłabyś wszystko, żeby go poskładać, a czasem sama byś ten świat chętnie rozwaliła do końca. Mogę Cię pocieszyć, bo wiem już, że wszystkie te emocje mijają i się wyciszają, że można ułożyć od nowa dobre i radosne życie.

Wiem, też, że każda rada jaką teraz otrzymasz - stawiaj granice, zadbaj o siebie, zadbaj o dziecko, nie okazuj gniewu małżonkowi, nie kontroluj, nie czytaj (a są to mądre rady) - jest teraz dla Ciebie trudna do przyjęcia i jeszcze trudniejsza do zrealizowania. Dlatego mam dla Ciebie inną radę, również sprawdzoną. To co Ci zaproponuję pozwoliło mi wyjść z kryzysu, wzmocnić się, zrozumieć co tak naprawdę się dzieje w moim życiu i z czym się mierzę, a z czasem zacząć postępować mądrze, rozpoznawać dobre rady i mieć siłę, aby je wprowadzać w moje życie.
Nie wiem, jak wygląda twoja relacja z Bogiem i jaki na twoim etapie życia jest stosunek do wiary. Dlatego od razu zaznaczam, że nie ma to żadnego znaczenia. Wiem, że jeśli ktoś jest daleko od wiary, rada może wydać się dziwaczna i nieadekwatna - jeśli tak poczujesz - i tak spróbuj. Na pewno nic na tym nie stracisz. To co chcę Ci polecić, to modlitwa Nowenną Pompejańską.
Wpisz w gogle, poczytaj czym jest ta Nowenna. Na początek, jeśli dawno się nie modliłaś, jeśli trudno Ci zacząć, jeśli pomysł modlitwy sprawia, że czujesz się skrępowana i gdy tylko pomyślisz żeby spróbować, to od razu masz równocześnie myśli, że to zły pomysł - to warto zacząć odmawiać Nowennę z kimś - ja lubię odmawiać Nowennę z ojcem Szustakiem, na Youtubie są nagrania. Ma spokojny głos, nie spieszy się, czuję, że modli się z serca. Jest wtedy łatwiej zacząć.

Możesz być w modlitwie bardzo szczera - wiele razy w moim życiu zaczynałam modlitwę, nie tylko nowennę, ale wiele modlitw przez wiele lat, od informacji, że dziś czuję się zbyt zraniona i zbuntowana by modlić się szczerze, od pretensji, od żalu. Czasem "wydawałam" Bogu tylko to oświadczenie i nie byłam w stanie się modlić. Nie szkodzi. Następnego dnia próbuj od nowa.

Żebyś wiedziała, dlaczego Ci to zalecam, podzielę się z Tobą moim bardzo osobistym doświadczeniem.
Pierwszą Nowennę w życiu zaczęłam odmawiać w głębokim kryzysie i w najtrudniejszych emocjach. Nigdy wcześniej w życiu nie modliłam się w taki zorganizowany i systematyczny sposób, wydawało mi się więc to sztuczne. Mój styl to psalmy - i nie mam na myśli modlitwy z psałterzem i odmawiania gotowych psalmów - ja sama swoimi własnymi słowami kłóciłam się, żądałam, obrażałam się, dziękowałam, oddalałam się i przybliżałam. Mogłabym spisać swoje psalmy.
Zaczęcie Nowenny nie przyszło mi więc łatwo, ale szukałam jakiejkolwiek ulgi, kłócenie się z Bogiem już nic nie dawało, chyba w końcu miał mnie dość (żartuję oczywiście, prędzej chciał mi dać coś do zrozumienia). Miałam do wyboru albo upijanie się, wrzeszczenie na męża, czy inne destrukcyjne zachowania (co choć daje krótkotrwałą ulgę, to niespecjalnie pomaga) - i jako alternatywę dostałam propozycję odmówienia Nowenny Pompejańskiej. Uznałam, że nie mam nic do stracenia, a modlitwa przynajmniej nie powoduje kaca ani strachu w oczach dziecka, gdy rodzice krzyczą. Pierwsze dni były trudne. Ale od pewnego dnia, gdy poczułam, jak mnie to oczyszcza i uspokaja, już sama nie chciałam przestać. Spróbuj i wytrwaj przez dajmy na to dwa tygodnie :)

Gdybyś miała jakiekolwiek pytania, wątpliwości - możesz do mnie pisać. Ja tymczasem pomodlę się w twojej intencji, abyś otrzymała wsparcie duchowe, by rozpocząć Nowennę :)

Kilka moich doświadczeń:
1. W Nowennie pompejańskiej modlimy się tajemnicami różańca. Warto, zanim zaczniesz odnawiać konkretną dziesiątkę, chwilę się przy każdej tajemnicy zatrzymać - co ona dla mnie znaczy, jak widzę ją w kontekście siebie, mojego małżeństwa. I potem przy odmawianiu dziesiątki nadal przy tym być, pozwolić temu płynąć. Za każdym razem dostrzega się wtedy inny kontekst, to pomaga w sposób systematyczny i bardzo bezpieczny analizować to, co się dzieje w Twoim życiu, w Tobie.
2. Rzadko płaczę, ale przy Nowennie gdy tylko udało mi się otworzyć, płakałam. To oczyszcza i nie mam w tym nic złego, choć parę razy rozpłakałam się w autobusie - co jednak jest trochę słabe. Ale co tam.
3. Warto wybrać sobie świętego lub świętą z która czujesz więź i korzystając z Nowenny się zaprzyjaźnić - po każdej dziesiątce prosząc o wstawiennictwo, albo się z czegoś zwierzając - robiąc to w danej chwili poczujesz. Posiadanie "swojego" świętego daje ogromną moc i power. Wtedy nawet gdy twoja wiara jest słaba i nie masz odwagi zwracać się bezpośrednio do Boga, masz przy sobie kogoś, kto ma wiarę, lubi Cię i wstawi się za Ciebie. Gdy ktoś Cię źle traktuje - twój święty jest przy tobie i daje ci siłę żeby na to nie pozwolić. Pomyśl jaki święty by ci się przydał, poproś o niego - i na pewno się znajdzie.Takie tam, małe piękne cuda.
4. Są doktrynerzy, którzy uważają, że jeśli w jednym dniu nie odmówisz wszystkiego, co odmawia się w jeden dzień w ramach Nowenny, to Nowenna jest nieważna i trzeba ją odmawiać od nowa. Uważam inaczej - dzień Nowenny kończy się, gdy zakończę odmawiać wszystko, co jest przewidziane na dzień Nowenny. Zdarza się, że "dzień nowenny" trwa u mnie trzy dni, a rekord to chyba tydzień. Jestem dowodem na to, że wtedy Nowenna także działa. Nowenna to nie wyścig, w którym masz zdążyć odmówić wszystko w 24 godziny.
5. Zdarza się, że w danym dniu jesteś rozproszona, modlitwa idzie słabo, jest mechanicznym klepaniem. Nie szkodzi, jutro będzie lepiej. Zdarza się też, że w danym dniu emocje są tak silne, że nie dasz rady się modlić nawet "kulawo". Zamiast modlitwy porozmawiaj sobie wtedy o tym, ja wtedy mówiłam: Przepraszam Matko, ale nie dam rady, jestem tak wściekła na męża, że mogłabym się tylko modlić o to, żeby zniknął, albo cierpiał, czuję żal za to co się dzieje i nie, dzisiaj nie mogę. Spróbuję jutro.
6. Zanim wybierzesz intencję, uważnie ją rozpatrz. Nie warto prosić o coś co narusza czyjąś wolę (żeby mąż do mnie wrócił) i co oczywiste - o nic, co prowadzi do czyjejś krzywdy (żeby kowalską trafił szlag). Obie te rzeczy można ująć lepiej i dojrzalej, np. w intencji uzdrowienia więzi małżeńskiej, bądź nawrócenia męża.

W pierwszej części Nowenny odmawia się modlitwę błagalną, natomiast w drugiej - dziękczynną. Gdy pierwszy raz przeczytałam tekst modlitwy dziękczynnej najdelikatniej mówiąc byłam mocno sceptyczna. Oto jej tekst.
"Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałam, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen."

Teraz całą sobą mogę zaświadczyć, jak dobrotliwie obeszła się ze mną Najpiękniejsza Matka i jak dużo otrzymałam od niej pomocy i miłosierdzia.

Lawendowa
Posty: 2137
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: Lawendowa » 29 lis 2019, 13:55

A.zelia pisze:
29 lis 2019, 11:52
Żłobek to samo dobro, skoro mąż namawiał do pracy to coś nie do końca wyszło w praniu z tym podziałem - a i dziadkowe zapewne ok 60 lepiej by ogarnęli jakby zaprowadzili, odebrali i zajęli się dzieckiem po żłobku.

A ogólnie - co niektórzy mają z tymi żłobkami?
Może mają za sobą własne doświadczenia?To wszystko pięknie wygląda... Szkoda, że tylko w teorii. W praktyce jednak wcale tak łatwo nie jest. Warto brać to pod uwagę, bo łatwo się rzuca frazesami i teoriami, ale realne życie bardzo mocno owe teorie weryfikuje.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

A.zelia
Posty: 115
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: On kocha inną

Post autor: A.zelia » 29 lis 2019, 14:04

Wiesz, mam doświadczenia, bo sama do żłobka chodziłam, rodzeństwo takoż.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 2 gości