Małżeństwo na skraju rozpadu

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jonasz
Posty: 877
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: Jonasz » 11 paź 2019, 22:35

Mam podobne zdanie jak tata999
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6521
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: Nirwanna » 12 paź 2019, 8:21

Uważam podobnie jak panowie. Mechanizm ucieczki jest stary jak świat i grzech pierworodny, tylko u każdego trochę inaczej się objawia - Adam lezie w krzaki, a Ewa wytyka palcem "to nie ja, to ten pełzaty". A każdy z nas wypracowuje własne sposoby uciekania, choć co istoty mechanizmu - to wciąż to samo.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Pustelnik
Posty: 797
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: Pustelnik » 12 paź 2019, 9:29

Nirwanna pisze:
12 paź 2019, 8:21
Uważam podobnie jak panowie. Mechanizm ucieczki jest stary jak świat i grzech pierworodny, tylko u każdego trochę inaczej się objawia - Adam lezie w krzaki, a Ewa wytyka palcem "to nie ja, to ten pełzaty". A każdy z nas wypracowuje własne sposoby uciekania, choć co istoty mechanizmu - to wciąż to samo.
Nie mówię, że "mechanizm ucieczki" jest złym pojeciem, jednak (warto zauważyć), że koncentruje się ono (to pojęcie) na ... :( nagatywie. I w najleoszym razie "mówi czego nie robić" ... .
Wolę bardziej konstruktywne podejscie "co robic" , ale takie które nie stawia na aktywizm ani np. na perfekcjonizm (wynikający m.in. z porównywaniem się z innymi lub ttm "jak powinno byx" bo np "ludzki autorytet" XYZ powiedział "tak i siak"). Bo "kalkowanie" nawet czyjegoś życia duchowwgo nie jest dobrą drogą (inspiracia a ... powielanie :shock: )

A więc, jestem "za" np:
- zgoda na własne życie (wiodące do ... ziemskiej śmierci) z jego przyjemnosciami i cierpieniami;
- chęć (chcę chcieć) dobrego (wartościowego) życia;
- starania ku ww życiu.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6521
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: Nirwanna » 12 paź 2019, 9:43

Pustelniku, co do zasady - pełna zgoda. Też wolę przekierowywać na pozytywy.

Jednak skupianie się na pozytywach bez solidnego obrachunku - co dokładnie nie gra, i dlaczego jest to takie fatalne, krzywdzące, syfiaste - prowadzi często do zafałszowanej postawy wieczystego uśmiechu na twarzy, albo (lub w konsekwencji) do ponownego wejścia w stare schematy, tylko inną drogą i w innym wydaniu.

Gdy sypie się małżeństwo, kryzys jest idealnym momentem na taki obrachunek.
Klocki się rozsypały i to jest czas na budowanie na Skale, na obrachunek i na osobisty wybór: "ten klocek jest ok i używam go dalej" lub "ten klocek nie jest dobry, oddaję Ci go Boże, nie chcę go używać".

Skupienie się tylko na pierwszym wyborze jest tylko połową pracy nad sobą.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości