Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Małgorzata Małgosia
Posty: 124
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 02 gru 2019, 17:55

No to mój mąż poinformował mnie, że właśnie złożył wniosek o stwierdzenie nieważności małżeństwa....
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

s zona
Posty: 3647
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: s zona » 02 gru 2019, 19:48

Malgosiu,
pomodle sie o Boze Prowadzenie :)

ps pamietam w ub roku byl taki podobny watek ze Smutkiem, mloda kobieta,ktorej maz tez "sie obrazil na malzenstwo ".. i sad cywilny oddalil jego wniosek o rozwod ...
viewtopic.php?f=10&t=848&start=810

Małgorzata Małgosia
Posty: 124
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 03 gru 2019, 8:26

Dziękuję za modlitwę, ona tylko mnie niesie...
Wczoraj wieczorem zaszłam do kościoła, a tam wystawiony Najświętszy Sakrament. Zaraz obok ołtarza krzyż. I tak patrząc na Jezusa w hostii jednocześnie widziałam ten krzyż i modliłam się: Panie, przyjmuję ten krzyż, dziękuję za niego. Pomóż mi go nieść.
I powtarzałam treść przysięgi małżeńskiej.

Potem modlitwa na skype i ogromne wsparcie.
Bogu dzięki za Sychar. Takie koło ratunkowe, szalupa ratunkowa na te trudne dla rodzin czasy. Bóg nie zostawia swoich dzieci...

Bycie tutaj na forum, wśród ludzi, którzy za wszelką cenę chcą być wierni, być świadkami Bożej miłości i wierności, prostuje moje ścieżki. Te myśli pełne zwątpienia, które miałam na początku (nie uda się, w sądzie kościelnym na pewno stwierdzą nieważność), nie mają już zupełnie do mnie dostępu.
W zamian nieustannie pojawia mi się w sercu: dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Mój mąż jest szalony. Naprawdę. Patrzę na niego teraz bez klapek na oczach, które miałam. Wiem, że ma depresję, od tego wszystko się zaczęło. Jest człowiekiem załamanym nerwowo. Jego postępowanie nie jest racjonalne. Zobaczyłam to szczególnie na tym spotkaniu z ojcem dominikaninem.

Małżeństwo przygniotło go do samej ziemi, nie jest w stanie normalnie w nim funkcjonować.
Wyprowadził się do mamy i dobrze mu u niej. To świadczy o tym jak strasznie jest kruchy wewnętrznie. Matka, która go po prostu zniszczyła. Jest dla niego teraz dobra, bo on jest słaby i jej o to chodziło zawsze: mieć go tylko dla siebie, poddanego i bezwolnego.

A mój mąż sam wczoraj powiedział, że ma depresję, bo ludzie mu to uświadamiają. Zapytałam czy ktoś profesjonalny to stwierdził: nie. To jest ten dramat właśnie: on nie chce pójść do lekarza, zarzuca mi, że wysyłałam go do psychiatry. A ja po prostu martwiłam się o niego, nie potrafiłam mu pomóc, miotałam się.

On mi na tym spotkaniu wczorajszym wręczył takie ulotki o 5 kluczach uzdrowienia Lozano. Bo był i tam Pan Bóg uzdrawia. To jest właśnie to: on kurczowo trzyma się przekonania, że tylko Bóg mu pomoże na kolejnych rekolekcjach, modlitwach o uzdrowienie itp. On zamknie oczy, mocno zaciśnie i będzie powtarzał: wierzę, wierzę, wierzę. I plum! Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się uzdrowi.

Nie trzeba będzie wkładać własnego wysiłku, pracy, potu i łez. On przed tym ucieka jak najdalej.

Ale nawet jeśli jest popaprany ten mój mąż: takiego wybrałam, pokochałam i chciałam na zawsze. Modlę się za niego tym bardziej i całą tą sprawę nieważności oddaję Bogu.
Bo tak, zdaję sobie sprawę z tego, że on może być niezdolny do małżeństwa. Ale co z tego? Ja będę mówić w sądzie o tych wszystkich latach kiedy pomimo swoich ułomności on się starał, czasami mu wychodziło. On po prostu jest w stanie nauczyć się jak żyje się w małżeństwie, jeżeli tylko pogodzi się z tym, że życie nie jest takie jak sobie wyobrażamy w marzeniach.

Na podstawie przeżytych razem 9 lat ja widzę, że jest szansa dla naszego małżeństwa. Tylko mojemu mężowi brakuje wiary. Ale ja nie wymagałabym teraz za wiele od chorego człowieka.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Jonasz
Posty: 1239
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Jonasz » 03 gru 2019, 8:57

Małgorzata Małgosia pisze:
03 gru 2019, 8:26
Małżeństwo przygniotło go do samej ziemi, nie jest w stanie normalnie w nim funkcjonować.
Wyprowadził się do mamy i dobrze mu u niej. To świadczy o tym jak strasznie jest kruchy wewnętrznie. Matka, która go po prostu zniszczyła. Jest dla niego teraz dobra, bo on jest słaby i jej o to chodziło zawsze: mieć go tylko dla siebie, poddanego i bezwolnego.
Małgosiu niestety to może być prawda :(
Ale to zniszczenie czasem powoduje wbudowanie jeszcze lęku przed kobietami, kobiecością.
Może bardziej przed taką silną, despotyczną, niezależną.
Taka może powodować lęk, być całkiem niezrozumiała.
Mąż jedynak?
No jak jeszcze nie miał siostry to nawet w ogóle - dla mnie przy despotycznej mamie kobieta to dziwna była- nie taka jak moi bracia :D
Brak wzorca zdrowego kobiety, pomieszany i poplątany.
Małgorzata Małgosia pisze:
03 gru 2019, 8:26
Na podstawie przeżytych razem 9 lat ja widzę, że jest szansa dla naszego małżeństwa. Tylko mojemu mężowi brakuje wiary. Ale ja nie wymagałabym teraz za wiele od chorego człowieka.
Małgosiu a nie wymagasz za wiele choćby od samej siebie?
Zwłaszcza teraz?
Więc może kochaj bliźniego jak siebie samego.
Wymagaj. ;)
W końcu mąż ma już jedną mamę na ziemi.
Druga w niebie. Nasza.
Wystarczy, więcej nie trzeba.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Jonasz
Posty: 1239
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Jonasz » 03 gru 2019, 9:27

Małgorzata Małgosia pisze:
03 gru 2019, 8:26
A mój mąż sam wczoraj powiedział, że ma depresję, bo ludzie mu to uświadamiają. Zapytałam czy ktoś profesjonalny to stwierdził: nie. To jest ten dramat właśnie: on nie chce pójść do lekarza, zarzuca mi, że wysyłałam go do psychiatry. A ja po prostu martwiłam się o niego, nie potrafiłam mu pomóc, miotałam się.
No i dobrze.
Bardzo dobrze.
Myślę że na zarzut spokojnie można mu powiedzieć że to po pomoc dla niego a nie dlatego że jest chory.
Małgorzata Małgosia pisze:
03 gru 2019, 8:26
On mi na tym spotkaniu wczorajszym wręczył takie ulotki o 5 kluczach uzdrowienia Lozano. Bo był i tam Pan Bóg uzdrawia. To jest właśnie to: on kurczowo trzyma się przekonania, że tylko Bóg mu pomoże na kolejnych rekolekcjach, modlitwach o uzdrowienie itp. On zamknie oczy, mocno zaciśnie i będzie powtarzał: wierzę, wierzę, wierzę. I plum! Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się uzdrowi.
No też tak kiedyś myślałem ;)
Można mu podpowiedzieć że Bóg nie zrobi tego za niego, tylko mu w tym pomoże.
Skoro Ci dał kartkę to też mu możesz dać. :D
Pamiętasz historyjkę o powodzi i człowieku, który modlił się o pomoc ?
A Pan Bóg w niebie na zarzut bierności odpowiedział że trzy razy mu ludzi z pontonem posyłał, a on nie chciał wsiąść?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Jonasz
Posty: 1239
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Jonasz » 03 gru 2019, 9:31

Małgorzata Małgosia pisze:
03 gru 2019, 8:26
Ale nawet jeśli jest popaprany ten mój mąż: takiego wybrałam, pokochałam i chciałam na zawsze. Modlę się za niego tym bardziej i całą tą sprawę nieważności oddaję Bogu.
Bo tak, zdaję sobie sprawę z tego, że on może być niezdolny do małżeństwa.
Mnie też pępowina swego czasu pomyliła mi się z ze świętym węzłem małżeńskim.
Ślepy i zamotny chciałem odgryźć nie to co trzeba. :lol:
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Małgorzata Małgosia
Posty: 124
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 03 gru 2019, 13:44

Jonasz pisze:
03 gru 2019, 8:57
Małgorzata Małgosia pisze:
03 gru 2019, 8:26
Małżeństwo przygniotło go do samej ziemi, nie jest w stanie normalnie w nim funkcjonować.
Wyprowadził się do mamy i dobrze mu u niej. To świadczy o tym jak strasznie jest kruchy wewnętrznie. Matka, która go po prostu zniszczyła. Jest dla niego teraz dobra, bo on jest słaby i jej o to chodziło zawsze: mieć go tylko dla siebie, poddanego i bezwolnego.
Małgosiu niestety to może być prawda :(
Ale to zniszczenie czasem powoduje wbudowanie jeszcze lęku przed kobietami, kobiecością.
Może bardziej przed taką silną, despotyczną, niezależną.
Taka może powodować lęk, być całkiem niezrozumiała.
Mąż jedynak?
No jak jeszcze nie miał siostry to nawet w ogóle - dla mnie przy despotycznej mamie kobieta to dziwna była- nie taka jak moi bracia :D
Brak wzorca zdrowego kobiety, pomieszany i poplątany.
Małgorzata Małgosia pisze:
03 gru 2019, 8:26
Na podstawie przeżytych razem 9 lat ja widzę, że jest szansa dla naszego małżeństwa. Tylko mojemu mężowi brakuje wiary. Ale ja nie wymagałabym teraz za wiele od chorego człowieka.
Małgosiu a nie wymagasz za wiele choćby od samej siebie?
Zwłaszcza teraz?
Więc może kochaj bliźniego jak siebie samego.
Wymagaj. ;)
W końcu mąż ma już jedną mamę na ziemi.
Druga w niebie. Nasza.
Wystarczy, więcej nie trzeba.
Mąż nie jest jedynakiem, ale tak był wychowywany. Ma starszego brata, który ma innego ojca. Matka rozwiodła się kiedy miał ok.3 lata, bo mąż alkoholik i agresywny. Winiła i do tej pory wprost obwinia tego starszego syna, że jej życie zmarnował, bo wpadła z nim i musiała wyjść za mąż.
Potem związała się cywilnie z ojcem mojego męża i on się urodził. Mój mąż był oczkiem w głowie swojego ojca, to był jego jedyny syn.
O tym, że starszy brat jest przyrodni dowiedział się na podwórku od sąsiadki jak miał ok. 10 lat. To był dla niego szok.

Wychowywał się trochę z dziewczynami, kuzynkami, wakacje spędzali razem, weekendy też często. Teściowa zmuszała wszystkich do realizacji jej planów na wsi. Chciała postawić dom większy od domów jej rodzeństwa, żeby im pokazać. Tam były te kuzynki.

Nie rozumiał nigdy kobiet, patrzył na nie trochę jak na kolegów, nie potrafił domyśleć się, że podoba się jakiejś dziewczynie. Dopiero na studiach zaczął rozumieć trochę bardziej. Jednak cały czas jest dosyć naiwny, ale przy tym sprytny, bo ma wysoki iloraz inteligencji.

Kiedy podobał się dziewczynie, ona okazywała mu zainteresowanie, to on niekoniecznie był zainteresowany. Chyba, że chodziło tylko o seks. Miał dużo dziewczyn, potrafił mieć dwie jednocześnie. Najdłuższy związek trwał ok. 1,5 roku, ale takiego prawdziwego bycia razem było mniej. Najpierw był drugim facetem tej dziewczyny i wiedział o tym, potem byli razem, a potem ona zostawiła go dla jego najlepszego kumpla.
Dopóki dziewczyna pozwalała się traktować jak jego uczennica, a on jej mistrz (to odnosi się również do mnie), który pokazuje jej Boga, opowiada swoje teorie i poglądy, to ok.

Kiedy kobieta stwierdzała, że jednak ma inne zdanie, przestawała widzieć w nim mistrza, który doprowadzi ją do Boga: koniec.

Nawet wczoraj na tym spotkaniu daje mi te ulotki, radzi jak dobry wujcio, że to mi się przyda, bez pytania daje mi numer do jakiejś siostry zakonnej, który dostał od koleżanki, która to siostra jest psychologiem i kierownikiem duchowym i jest bardzo polecana i mi się to przyda.
:shock:
On po prostu żyje w swoim świecie, w którym tylko on poznał prawdę.
Kiedy wyrzucił mi w twarz, wtedy na początku, że mnie nie kocha itd. humor bardzo mu się poprawił, że wreszcie to z siebie wyrzucił, zaczął jeszcze dawać mi rady, że koniecznie muszę pójść na terapię, bo jak nadal będę taka popier.....piiip, to żaden facet już mnie nie zechce. I zadowolony poszedł robić sobie herbatę.

Tak, to prawda. Za dużo od siebie wymagam, tak zostałam wychowana i to jest duża praca dla mnie, żeby sobie to przerobić. Zauważam to nawet na tej fizjoterapii, na którą chodzę: jedno ćwiczenie okazało się za trudne, jednak robiłam je resztką sił, bo jak to, wstyd się przyznać, że dla mnie za trudne, nie mogę być takim mięczakiem.

M.in. takie podejście do życia uśpiło moją czujność jeśli chodzi o małżeństwo, o to kiedy trzeba było stanowczo powiedzieć: masz się leczyć. Ale nie, ja to dźwigałam i sama szukałam rozwiązań. Operacja nagle mnie zgniotła i pokazała całą moją słabość.
I dopiero wtedy on nabrał odwagi, żeby mnie zmiażdżyć psychicznie.

I tak. Teraz w kryzysie, czytając lektury, sluchając konferencji i czytając Was zobaczyłam, że weszłam bez oporów w przygotowaną przez niego dla mnie rolę matki. Miałam być tą lepszą matką.
Szokujące było np. dla mnie to, że kiedy pokłócił się z matką (a to były takie awantury z najokropniejszymi wyzwiskami, trzaskaniem drzwiami i rzucaniem przedmiotami, że miałam serce w gardle, bo nigdy w życiu z czymś takim nie miałam do czynienia) to wtedy mówił do mnie: "wy". Bo wy zawsze coś tam. Był jakby w amoku, białej gorączce, jakbym ja (i pewnie każda kobieta) uosabiała tą jego demoniczną matkę.

Np. jej tekst do niego: trzeba było cię w szambie utopić. To pikuś. A to się zdarzało wtedy kiedy on np. nie zgadzał się na sfinansowanie jakiegoś jej kolejnego pomysłu.

Ja myślałam sobie, że uda mi się mu pokazać, przekonać go, że miłość jest czuła, dobra, że nic co zrobi nie spowoduje, że odwrócę się od niego.

To wszystko jest takie pogmatwane, tak bardzo chciałabym, żeby ktoś pomógł mi to wszystko rozplątać, zrozumieć samą siebie. Modlę się o to do Maryi.

On jeszcze przed tym kiedy ostatecznie mu odbiło zawierzył nasze małżeństwo Maryi. Chcę wierzyć, że ma to moc.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Małgorzata Małgosia
Posty: 124
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 04 gru 2019, 20:14

Po dwóch dniach coraz bardziej klaruje się to oddawanie całej sprawy rozwodu i stwierdzenia nieważności Bogu. A właściwie oddaję to codziennie w modlitwie Maryi, żeby do Boga to trafiło przez jej najczulsze ręce.

Mam więcej spokoju w sobie: niech będzie wola Twoja Panie, czy będzie to stwierdzenie nieważności, czy nie będzie... Każde rozwiązanie jest dobre. Naprawdę coraz więcej mam spokoju i radości w sobie kiedy godzę się na to :)

Znowu zauważyłam też schemat: każde twierdzenie męża z automatu traktuję jak wyrocznię. Mówiąc, że złożył wniosek poinformował jednocześnie, że kopię powinnam dostać za ok.miesiąc.
I już zaczęłam o tym myśleć, że jednocześnie muszę dwie sprawy prowadzić, jakich świadków wybrać, muszę umówić się z adwokatem itd.

A dzisiaj uświadomiłam sobie: hola, hola, dlaczego zakładasz, że cokolwiek dostaniesz za miesiąc? Bo on tak powiedział? Bo tak sobie wyobraził?
Sąd kościelny tak szybko nie działa.
Poza tym mogli przyjąć wniosek, ale ktoś przecież będzie go weryfikował, a on pisał go sam (pewnie w sądzie zapytał o wzór), niemożliwe, żeby nie było braków.
Poza tym ten wniosek może być też i odrzucony.
Tyle rzeczy może się wydarzyć, przestań żyć rzeczywistością kreowaną przez męża.
Patrz swoimi oczami.

Piszę to, bo może przeczyta to ktoś kto zauważy podobny problem u siebie. Że nie jest to tak, że ze schematu wyskakuje się w jednej chwili, to naprawdę jest proces. Wierzę, że kiedyś od razu zorientuję się, że schemat mi się załącza. Dzisiaj cieszę się, że w ogóle to zauważyłam :)
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości