Zdradzony, zdeptany

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: tata999 » 12 wrz 2019, 23:58

mare1966 pisze:
12 wrz 2019, 20:11

A co do walki .
Chodzi o to aby do bitwy NIE DOSZŁO .
Dlaczego? Czy bitwa zawsze jest zła?

robintom
Posty: 36
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 13 wrz 2019, 8:33

Piszecie, doradzacie, walczyć nie walczyć. Czasmi mam ochotę pojechać do firmy dać mu w nos i powiedzieć na głos współpracownikom co o tym myślę. I co? Ulży mi ma chwilę. Ona ma wsparcie tylko w jednej młodej przyjaciółce której już tak dawno nie miała i która wie o wszystkim i w Kowalskim. A później zaczynam się modlić i pokój w sercu nastaje. I znowu bunt. Jeśli chodzi o seks to przez wszystkie lata ( prócz ciąża, połóg ) był naprawdę często. Jestem wysportowanym facetem i również nie wyglądam na 42 lata ( tak mówią ) ale zaraz będę wyglądał na więcej po tej traumie. Także na pewno kilka czynników wpłynęło na jej decyzję również z mojej strony ale...jej ideały poszły w kąt do tego częste wyjazdy i imprezy. Było mi ciężko ale zezwalalem zeby tylko utrzymać ją przy sobie, a nie być zaborczym mężem. Od paru lat brakowało tzw. ciepła rodzinnego z jej strony.

lustro
Posty: 959
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: lustro » 13 wrz 2019, 9:45

tata999 pisze:
12 wrz 2019, 23:58
mare1966 pisze:
12 wrz 2019, 20:11

A co do walki .
Chodzi o to aby do bitwy NIE DOSZŁO .
Dlaczego? Czy bitwa zawsze jest zła?
ZAWSZE

mare1966
Posty: 1203
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: mare1966 » 13 wrz 2019, 10:34

Jest tak :

Artykuł 156 w kodeksie karnym
§ 1.Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci:
1) pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia,
2) innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej, choroby realnie zagrażającej życiu, trwałej choroby psychicznej, całkowitej albo znacznej trwałej niezdolności do pracy w zawodzie lub trwałego, istotnego zeszpecenia lub zniekształcenia ciała, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 5, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Artykuł 157 w kodeksie karnym
§ 1. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
( tutaj może podpadać np. złamany nos )
§ 2. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 2 lub 3, jeżeli naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia nie trwał dłużej niż 7 dni, odbywa się z oskarżenia prywatnego, chyba że pokrzywdzonym jest osoba najbliższa zamieszkująca wspólnie ze sprawcą.
§ 5. Jeżeli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa, ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na jej wniosek.

---------------------------------------------

Nawiasem , żonę ( małżonka ) trzeba by uznać
za mienie ruchome o znacznej wartości
a uwiedzenie za zabór tegoż mienia z zamiarem długotrwałego używania .


===========================================

Odchodziła zatem od tych paru lat już ( nie angażowała się bo sobie odpuściła już ciebie ).
I stopniowo nabierała nowego kierunku i pewności siebie .
Niestety uczucia cechują się dużą bezwładnością
( to jak pędząca kometa - trudno zmienić jej kierunek )
Jestem też przeciwnikiem pisania zawsze i wszędzie o amoku .
Amok- to nagły i krótkotrwały stan , gdzieś nawet poza wolą ,
zdolnością do logicznego rozumowania i oceny czynu .

Plus , że kiedyś tam miała inne poglądy i ma stosunkowo małe wsparcie .


=============================
tata999
Wojna z żoną ( kobietą )
nigdy na dobre nie wychodzi .
Zwłaszcza , że jak już dojdzie to często jest totalna ,
a przegrywa głównie facet .

To wystawienie dział ( pokazanie przeciwnikowi siły )
podziała tylko jak jeszcze jest niepewny ,
jeszcze nie czuje się na tyle mocny ,
albo zdaje sobie sprawę , że nawet wygrywając
dużo straci , zbyt dużo .

Pavel
Posty: 2283
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Pavel » 13 wrz 2019, 10:35

Ja uważam, że analizy o których pisze Mare są dobre i potrzebne.
Jednocześnie warto pamietać (ja przestawiłem w kryzysie tę kolejność, niestety), że warto się najpierw zająć (czyli główny nacisk, kierunek) sobą samym.
Analiza żony o ile przydatna, pomocna, służyć powinna wg mnie przede wszystkim (a może wręcz tylko) lepszemu Poznaniu, zrozumieniu, większej wyrozumiałości (nie mylić z usprawiedliwieniem) i lepszemu przygotowaniu się na ewentualny powrót.

Podoba mi się porównanie do szachów, bo tam ważna jest mądrość, strategia, planowanie, wiedza, cierpliwość.

Lustro,
nie potrafię się z tobą zgodzić odnośnie 12 kroków, również jako narzędzia służącego ratowaniu małżeństwa.
Podejrzewam, że nie wynika to ze złej woli, a braku świadomości, wiedzy i własnego doświadczenia czym te warsztaty są.

Ja zacząłem kroczenie już po powrocie żony, także bezpośrednio moje uczestnictwo w programie 12 kroków nie wpłynęło na jej powrót i uratowanie małżeństwa od zagłady.
Jednak po drodze do tego zastosowałem wiele z proponowanych tam rozwiązań i założeń nie wiedząc, że są „krokowe”.
Bo forumowicze którzy kroczyli w programie bardziej lub mniej świadomie dzielą się tym w formie własnych świadectw.

12 kroków to rewelacyjne narzędzie do lepszego poznania i odkłamywania siebie, pogłębienia relacji z Bogiem, szeroko pojętej ale i bardzo precyzyjnej pracy nad sobą.

Rewelacyjne lustro.
Nie tylko z racji twego nicku warto moim zdaniem rozważyć uczestnictwo ;)

Każdemu z całego serca polecam. Rozpocząłem kroczenie w 2017 i główną moją motywacją było poszukiwanie „dziur we mnie” których dotąd nie dostrzegałem oraz lepsze radzenie sobie z tymi które widziałem a z którymi sobie nie radziłem.
Uczestnictwo w programie zdecydowanie przeszło moje najśmielsze oczekiwania, jest to niesamowicie cenny i owocny czas.
A jeśli do tego dodać, że to program na całe życie który nie kończy się z chwilą zakończenia warsztatów... to pewnie jeszcze masę dobrego z tego wyciągnę.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

marylka
Posty: 866
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: marylka » 13 wrz 2019, 11:44

lustro pisze:
12 wrz 2019, 22:48

Takim przykładem jest "twarda miłość".
Proponuję wrzucić w Google ten termin i sprawdzic, czego tak naprawdę on dotyczy.
Postępowania z alkoholikami oraz ewentualnie innymi uzależnionymi.

Podobnie 12 krokow
Zmodyfikowana wersja terapii dla alkoholików.

I teraz - o ile przynoszą te metody b dobre efekty w postępowaniu z ludźmi chorymi na chorobę alkoholową oraz innymi uzależnionym, tak jakoś marnie to wypada w przypadku ratowania małżeńskich relacji i małżeństw.

(A jeżeli się mylę, to poproszę o jakąś statystykę czy tym podobne dane, dotyczące ilości uratowany h małżeństw w stosunku do nie uratowany h, przy zastosowaniu tych metod.)

Takie ja mam obserwacje.

I może tu tkwi błąd? w traktowaniu współmałżonka jako chorego (prawie psychicznie chorego), mając do czynienia z osobą zdrową.
U mnie 12 krokow spowodowało, że JA wrocilam do meża

U nas problemem byl w pierwszej kolejnosci nałóg meża a co za tym idzie - jak snieżna kula inne problemy

U mnie "twarda miłosc" zadzialała
Probowalam innych metod ale nie przyniosly skutku

Dlatego nie rozumiem i twierdze, że pozwalanie na podwojne życie malżonka nie zadziala
Malżonek powinien sie walnac i pomyslec - chce czy nie chce dalej isc z żona/meżem przez życie
I koniec
A takie - "jeszcze nie wie czy kocha" "no zobaczymy" "poprobuje z kowalką - byc może mi nie wyjdzie i wroce" - to wedlug mnie pozwalanie na komfort trwania w glupocie i jednoczesnie pozwalania na mega krzywdzenie siebie
To też ściaganie odpowiedzialnosci z malżonka - przysiegaleś - to wypelnij a nie - teraz myśl
Trzeba bylo myślec przed ślubem

Ale wracajac - nałóg jest choroba i traktowanie malżonka jak chorego jest zasadne.
A zdrada?
Ja to nazywam czystym oglupieniem, ktore odbiera rozum wiec poniekad traktowanie jak "psychicznie chorego" też jest zasadne
I zdrada i nałóg zostana z tyłu głowy na zawsze.
Wiec podejscie do malżonka zmienia sie na pewno

Jeżeli podejmuje on leczenie/probe naprawy malżenstwa - wtedy można pomału zmieniac podejscie, bo taka zmiana bardzo ulatwia zmieniac postrzeganie małżonka. Kiedy widac, że zaczyna mysleć głowa a nie innymi czesciami ciala a rozum przejmuje kontrole nad popedami, żądzami i nałogami mozolnie budowana jest wieź od nowa
To trudny okres bo obydwie strony potrzebuja wysłuchania bardzo trudnych emocji zwiazanych z wyrzadzona/doznana krzywda.
I tu wchodzi 12 krokow z pomoca - w pełnej świadomosci i z rozwaga rozmowa o tych traumatycznych przeżyciach
Trudne ale jednak - ROZMOWY
Bo milczenie sprawi, że wczesniej czy poźniej ktoras strona "peknie".

Ponoc nałóg już do konca życia jest
a panuje powiedzenie"że jak raz sie dopuscił zdrady to i drugi raz może"
Wiec i w jednym i w drugim przypadku trzeba miec uważnosc i czujnosc

Co do kroków.....mimo checi naprawy mojego meża i podjecia terapii - ja bym bez krokow MOICH do niego w życiu nie wrociła
Stracilam w niego wiare i nadzieje poczucie bezpieczeństwa...wszystko

Wiec nam 12 krokow uratowało malżensto i dlatego jestesmy razem do dzis
Pozdrawiam

nałóg
Posty: 809
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: nałóg » 13 wrz 2019, 15:19

Lustro, zawsze z ciekawością czytam Twoje posty.....często utożsamiam się z przekazem jaki dajesz. Czasami mam inne widzenie, inny odbiór i inne refleksje.
Odnośnie tzw 'twardej miłości" czy jak można to inaczej określić "mądrej miłości" to moje doświadczenia podpowiadają , że należy dbać o siebie, szanować siebie i nie dawać przyzwolenia na "popaprania" nazywane przez Ciebie czasami "zakochaniem" które ranią poprzez życie ze "zdradzaczem" (tu nie wyrażam swojej pogardy dla tego kto zbłądził-zakochał się- i nie mam się wcale za kogoś lepszego) .
lustro pisze:
12 wrz 2019, 22:32
Nałogu

Co czujesz używając określeń o wydźwięku pejoratywnym?

Czy uważasz, że lepsza jest lekka pogarda?
Dla mnie nie jest to określenie pejoratywne a stwierdzenie ....czy opis stanu emocjonalnego .Nie ma w ty stwierdzeniu i nie jest moim zamiarem pogardzanie kimkolwiek....... sam mam świadomość , że znam siebie na tyle na ile zostałem sprawdzony( no zapewne z racji mojego wieku dużo trudniej o amok zauroczenia i pogoni za żądzami i popędami).
lustro pisze:
12 wrz 2019, 22:32
Czy taki stosunek do uczuć innych, nawet niezrozumialych dla Ciebie, sprzyja według Ciebie budowaniu dobrych relacji?
Ja nie poddaje ocenie -nie mam do tego prawa- uczuć jako takich a poddaję analizie poczynania i skutki tych poczynań pod wpływem zauroczenia (czy zakochania -jak wolisz) i wywołanego tym amoku.
Dane mi było słuchać wielu świadectw i refleksji tych co poszli na "zieleńszą trawkę" (czyli wskoczyli do obcego łóżka), w jakim stanie umysłowym w danym momencie byli. Częste były porównywania do swoistego zamroczenia, oślepnięcia na cierpienie współmałżonka, dzieci, rodziców a w konsekwencji też i na własne. Określali swoje stany jako "bycie na haju", z wypartymi uczuciami wyższymi. ważne były doznania, emocje, adrenalina, żądze. Mężczyźni używali czasami określania że zostali/podali się odmóżdżeniu i w takim stanie tych co stawali im na drodze do tzw. "szczęścia" byli gotowi usunąć bez względu na konsekwencje.
lustro pisze:
12 wrz 2019, 22:48
Wygląda na to, że chce się tu "leczyć" relacje małżeńskie i ratować małżeństwo, metodami stosowanymi dla alkoholików....oraz innych uzależnionych.
Jestem na forum od 2003 roku . Jak tu wszedłem-jako jeszcze czynny alkoholik- byłem często workiem treningowym dla w ogromnej większości użytkowniczek kobiet..... często skrzywdzonych przez ich mężów, ojców , synów-lecz głównie mężów alkoholików i pijaków.......
Potem zauważyłem pewne i to w dość znacznym stopniu podobieństwa w uzależnieniach od alkoholu(czy innych środków zmieniających świadomość) i osób będących w kryzysach. Zresztą sam w tamtym czasie czułem się w kryzysie.
Schematy poczucia krzywdy, poczucia winy, egocentryzm, zaborczość, odtrącenie , karanie cichymi dniami, karanie brakiem współżycia , nieumiejętność w komunikowaniu swoich potrzeb, zaborczość , oczekiwania wobec współmałżonków/nek , są często tożsame jak w uzależnionych od środków chemicznych.
Pewnie dlatego sporo sformułowań, powiedzeń, tekstów, określeń opisujących stany emocjonalne zapożyczyłem i używam także w dzieleniu się swoimi doświadczeniami
lustro pisze:
12 wrz 2019, 22:48
I teraz - o ile przynoszą te metody b dobre efekty w postępowaniu z ludźmi chorymi na chorobę alkoholową oraz innymi uzależnionym, tak jakoś marnie to wypada w przypadku ratowania małżeńskich relacji i małżeństw.
Do tego Twojego stwierdzenia odnieśli się Marylka , Pavel i sporo istniejących na forum świadectw .
Oczywiście...... Program 12 Kroków nie jest jedynym, nie na wszystkich i nie na wszystko u wszystkich działa ...........jest wiele innych form niosących pomoc dla cierpiących, choćby profesjonalne terapie. Program 12 Kroków nie jest terapią.
lustro pisze:
12 wrz 2019, 22:48
I może tu tkwi błąd? w traktowaniu współmałżonka jako chorego (prawie psychicznie chorego), mając do czynienia z osobą zdrową.
Osoba, która b często wie, dlaczego ma dość tego małżonka i tego małżeństwa. Dlaczego robi to, co robi.
Lustro, czy to że dana osoba która wie dlaczego łamie swoją przysięgę , zdradza a wyniku tego porzuca swojego współmałżonka ma prawo do tego aby mimo
wszystko krzywdzić innych
[/b]? tego w kim wskakuje do łóżka?własne dzieci? czy nawet tego nie spełniającego jej potrzeb współmałżonka?
lustro pisze:
12 wrz 2019, 22:48
Budowanie atmosfery : ja dojrzały - ty chory
Wg mnie nie ma "zdrowych" w 100% a tylko jeszcze nie zdiagnozowani -choć nie należy ulegać paranoi i całą populacje kierowac do leczenia.
To tyle w tym temacie. PD

nałóg
Posty: 809
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: nałóg » 13 wrz 2019, 15:25

lustro pisze:
13 wrz 2019, 9:45
tata999 pisze:
12 wrz 2019, 23:58
mare1966 pisze:
12 wrz 2019, 20:11

A co do walki .
Chodzi o to aby do bitwy NIE DOSZŁO .
Dlaczego? Czy bitwa zawsze jest zła?
ZAWSZE
Za Lustrem...... ZAWSZE JEST ZŁA. Bo rani i często powoduje nieodwracalne skutki. Słowa są jak miecz obusieczny....ranią obie strony

JolantaElżbieta
Posty: 389
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: JolantaElżbieta » 13 wrz 2019, 17:04

Czasami trzeba toczyć bitwę w obronie własnej:-(

robintom
Posty: 36
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 14 wrz 2019, 20:37

Teraz mam wyrzuty sumienia, że to Ona się wyprowadza z dziećmi i opuszcza nasz wspólny dom, a nie ja.
W pierwszej chwili po wykryciu zdrady w emocjach powiedziałem, że ja się nie wyprowadzę .Nie kłócimy się już, ale też nie rozmawiamy. Wogóle zaczęła mówić wreszcie spokojnym głosem . Boję się, że jeśli się wyprowadzi to nie zawalczę już o nasze małżeństwo.

mare1966
Posty: 1203
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: mare1966 » 14 wrz 2019, 21:07

Marylka ,
u was była zupełnie inna sytuacja .
Mąż chciał mieć kochankę ALE I ŻONĘ na raz .
Nie palił się do wyprowadzki czy rozwodu .
Gdyby tego chciał twoje postawienie sprawy na ostrzu noża
nie miało by znaczenia , a tylko ułatwiało wykazania
rozpadu małżeństwa i wzajemnej niechęci .

Tutaj żona autora wątku preferuje związek monogamiczny ,
ale bynajmniej nie z mężem .
Przez taką kolej rzeczy jego pozycja jest o wiele trudniejsza ,
a możliwości działania mocno ograniczone .

================================================
Zakochanie ( zauroczenie ) jest stanem zaprogramowanym
przez Boga i całkiem pięknym .
I nie ma niczego złego w delektowaniu się pysznymi ciasteczkami
...... pod warunkiem , że to my za nie zapłaciliśmy .

Triste
Posty: 141
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Triste » 14 wrz 2019, 21:12

robintom pisze:
14 wrz 2019, 20:37
Teraz mam wyrzuty sumienia, że to Ona się wyprowadza z dziećmi i opuszcza nasz wspólny dom, a nie ja.
W pierwszej chwili po wykryciu zdrady w emocjach powiedziałem, że ja się nie wyprowadzę .Nie kłócimy się już, ale też nie rozmawiamy. Wogóle zaczęła mówić wreszcie spokojnym głosem . Boję się, że jeśli się wyprowadzi to nie zawalczę już o nasze małżeństwo.
Może tak być. Obserwuje pary mieszkające osobno i rzeczywiście pojawia się oddalenie, brak więzi, brak wspólnego życia.
Jeżeli ratować - to razem, w tej szarej codzienności.

mare1966
Posty: 1203
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: mare1966 » 14 wrz 2019, 21:18

robintom pisze:
14 wrz 2019, 20:37
Teraz mam wyrzuty sumienia, że to Ona się wyprowadza z dziećmi i opuszcza nasz wspólny dom, a nie ja.

Dobrze się czujesz ?
Żona cię zdradza , zabiera wasze ( więc i twoje ) dzieci z ich miejsca stałego pobytu
a ty masz wyrzuty ?

A za powód wyprowadzki poda może to iż nieustające kłótnie
bardzo negatywnie odbiły się na psychice dzieci , albo i gorzej .
Ostatnio zmieniony 14 wrz 2019, 21:20 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

s zona
Posty: 3270
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: s zona » 14 wrz 2019, 22:12

mare1966 pisze:
14 wrz 2019, 21:18
robintom pisze:
14 wrz 2019, 20:37
Teraz mam wyrzuty sumienia, że to Ona się wyprowadza z dziećmi i opuszcza nasz wspólny dom, a nie ja.

Dobrze się czujesz ?
Żona cię zdradza , zabiera wasze ( więc i twoje ) dzieci z ich miejsca stałego pobytu
a ty masz wyrzuty ?

A za powód wyprowadzki poda może to iż nieustające kłótnie
bardzo negatywnie odbiły się na psychice dzieci , albo i gorzej .
Wybacz Robintom , ale ja sie pozwole nie zgodzic ..

O ewentualnej wyprowadzce zony z dziecmi wiedziales juz od pewnego czasu ..
Moze warto bylo rozwazyc wystapienie z wnioskiem o zabezpieczenie dotychczasowego miejsca pobytu dzieci w Waszym mieszkaniu .

Pamietam , gdy poprosilam o to moja pelnomocnik , uslyszalam , ze to robi sie automatycznie razem z alimentami ..
Nie zdziwilabym sie , gdyby Twoja zona uslyszala to samo .. Moze ,wystapic z alimentami , chyba , ze wystarczajaco dobrze zarabia i nie musi ..
Ale , czy nie bedzie chciala ..
Ale to zona .. A Ty ..
Masz jakiegos zaufanego pelnomocnika , ktoremu zalezy na ratowaniu Twojego malzenstwa ?
Obiecuje modlitwe ..

Ps mnie pomagal i uspokajal Egzorcyzm małżeński

Czym jest moc sakramentu małżeństwa? Egzorcyzm małżeński
ks. Dominik Chmielewski - https://youtu.be/K5x0xjnWMgU?t=40s

robintom
Posty: 36
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 15 wrz 2019, 7:31

Nie kłóciliśmy się po odkryciu zdrady były raptem 2 rozmowy wieczorami. Odchodzi bo twierdzi że nie miże patrzeć na mnie w domu a ja na nią no i mnie nie kocha. A dzieci mają być na przemiennie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 26 gości