Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Robertb
Posty: 40
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 15 maja 2019, 5:08

Żona jednak postanowiła się nie wyprowadzać jednak ciągle powtarza że miedzy nami nic nie będzie i że robi to tylko dla dzieci.
Cały czas jest nieznośna ciągle obrażona i tylko czekam aż znowu wybuchnie.
Wiem ze ostatnio nie pisze z kowalskim jednak nie mogłem się powstrzymać i sprawdziłem, co robi i niestety ciągle ogląda jego profil i profil jego byłej zony jego całej rodziny robi to obsesyjnie, tak jakby nic innego nie było w Internecie tylko to.
Wiem ze nie powinienem tego sprawdzać, ale to zrobiłem i teraz nie wiem czy to tak zostawić i pozwolić jej na internetowe szaleństwo z nadzieją ze kiedyś jej przejdzie, czy interweniować.
Po tym, co zobaczyłem raczej nie zgodzę się, aby po rozstaniu dzieci zamieszkały z nią.
Wydaje mi się ze to właśnie ta fascynacja może być jednym z powodów, dlaczego zona nie chce ratować naszego związku, a jej ciągle zdenerwowanie jest, dlatego ze stoję jej na przeszkodzie.
Oczywiście zdaje sobie sprawę ze do tego doprowadziło moje pice.
Liczę na to jak postawie sprawę jasno i dam jej wybór to w końcu dotrze do niej, że warto jednak zrobić coś, aby uratować nasz związek i rodzinę, jak to dotarło do mnie, gdy ona mi powiedziała ze chce rozwodu.

tata999
Posty: 380
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: tata999 » 15 maja 2019, 8:53

Robertb pisze:
15 maja 2019, 5:08

Liczę na to jak postawie sprawę jasno i dam jej wybór to w końcu dotrze do niej, że warto jednak zrobić coś, aby uratować nasz związek i rodzinę, jak to dotarło do mnie, gdy ona mi powiedziała ze chce rozwodu.
Żona to inna osoba. Nie siedzisz w jej głowie. Nie możesz przewidzieć, czy i co dotrze do niej. Co woli? Co oceni, że warto, a czego nie? Nie sugeruję, żebyś nie robił tego, co zmierzasz. Chcę jedynie zwrócić Ci uwagę na Twoje oczekiwania i odbiór, na które masz wpływ w przeciwieństwie do całej reszty. Napisałeś coś typu "liczę na to, że ona...". Jednocześnie nie napisałeś "liczę na to, że ja...".

Rybka
Posty: 90
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Rybka » 15 maja 2019, 9:37

Robert - a jesteś przygotowany ze żona moe wybrać inna drogę ?
Tez próbowałam nie poradnie stawiać takie granice gdy nie byłam na to gotowa - wyszło z nich więcej szkody niż pożytku a dziś uważam ze to była manipulacja. Bo chodziło by zmusić męża do „ zastanowienia się „
On wyczuł moja słabość a ja na tamten moment nie byłam w ogóle stabilna emocjonalnie by znieść opcje - wybieram zielona trawkę za płotem.
Wobec wszystkiego, co ci się przydarza, możesz albo sobie współczuć, albo traktować to, co się stało, jako prezent. Wszystko jest albo okazją do rozwoju, albo przeszkodą, która zatrzyma Twój rozwój. Wybór należy do Ciebie.
Wayne Dyer

Tata_to_Zero
Posty: 30
Rejestracja: 08 gru 2018, 13:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Tata_to_Zero » 12 cze 2019, 0:23

Robertb pisze:
18 kwie 2019, 0:22

Proszę rady, co robić żeby nie zwariować?

Zależy mi na uratowaniu małżeństwa jak postępować?

Czy na forum są osoby, które były w podobnej sytuacji i im się udało?
Ja byłem. NIC nie wskórasz ! Pisz na priv.
Aby nie zwariować - psychiatra i leki.
Aby mieć dzieci - wyprowadź się do rodziców z dziećmi i wtedy zażądaj od żony pójścia na terapię małżeństw ...
na 90% ona odeszła od Boga i się nie zgodzi, siłą jej nie zaciągniesz.

Prawo jest po stronie kobiet w PL...nawet zdrada, JEJ zdrada pozbawi Cię dzieci i będziesz płacił 2-4 tys. alimentów widując dzieci jak więzień 2-3 razy w m-cu. Ona o tym wie od koleżanek i z internetu...

Wejdź na facebooku do grupy Dzielny Tata.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 5817
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Nirwanna » 12 cze 2019, 6:37

Tata, staramy się nie radzić, tylko pokazywać świadectwem, co działa, a co nie działa.
Weźmiesz na siebie wszystkie konsekwencje doradzanej przez Ciebie wyprowadzki? Bo one nie będą Twoje, te konsekwencje, wiesz o tym?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Robertb
Posty: 40
Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Robertb » 14 cze 2019, 17:32

Minął miesiąc a u mnie nic się nie zmieniło, ostatnią kłótnie mieliśmy 3 tygodnie temu żona jak zwykle zadeklarowała ze się wyprowadza a następnego dnia chyba jej przeszło bo znów zaczęła planować wspólne wyjazdy.
Tym razem ja zainicjowałem kłótnię…. o kowalskiego… od tego czasu chyba przestała z nim pisać i wchodzić na jego profil.
Niestety jest nie do wytrzymania… a ja znoszę to coraz gorzej i powoli tracę nadzieje że to ma sens.

vertigo
Posty: 63
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: vertigo » 14 cze 2019, 20:27

Robertb, wklejam, co kiedyś napisał rak. Powiem tyle, że gdy jeszcze trwaliśmy w tym dziwnym tańcu mieszkając razem, to jedyne, co mocno działało na żonę, to były moje późniejsze, nawet jedynie o kilkanaście minut, powroty do domu. Wtedy nagle wykazywała krótkie zainteresowanie moją osobą. Poważnie zastanawiałem się, czy nie wzmocnić tego typu działań. Uznałem jednak, że będą to mimo wszystko manipulacje, a chciałem być fair. Ale teraz, z perspektywy czasu, patrzę na to inaczej. Trzeba było być dla niej wyzwaniem, a nie jedynie gościem od zajmowania się domem. Może nasza sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, myślę, że gorzej by nie było, niż jest teraz.

Ale to moje doświadczenie i przemyślenia.
rak pisze:
16 mar 2018, 10:50
ejkej pisze:
16 mar 2018, 7:23
Żona już nie chce być przyjaciółką, chce ograniczyć maksymalnie nasz kontakt. Strasznie ją boli, że się zmieniam i "że dla niej kiedyś taki nie byłem". Wyczuwam dużą niestabilność emocjonalną, mimo kreowania przed wszystkimi jak to super, jaki to jej fresh start
U mojej żony zmiany planów pomiędzy pozostaniem przyjaciółką (w innym związku :shock: ), chęcią odizolowania się i zerwania kontaktu, poprzez utrzymanie kontaktu ale wywalanie we mnie jaką jest ofiarą tego wszystkim, a jakim ja jest chu... mężem, aż po staranie się na odbudowę (trochę ściemniane jeszcze) trwało niemal rok, więc te emocje to będą się jeszcze przez nią przewalały, a ty będziesz głównym odbiorcą tych zmian i ataków, bo przecież dla kowalskiego musi być słodziutka jak nigdy, a gdzieś to swoją złość musi wywalić...

Jeśli mógłbym coś zasugerować, to im bardziej spokojnie będziesz reagował na jej niestabilność (choćbyś i udawał) to tym bardziej zostanie ona w niej i sama będzie musiała sobie z nią poradzić. Jeśli wywali ją na Ciebie, a ty odpowiesz, to od razu poczuje się lepiej i się usprawiedliwi, że to Twoja wina. Zapewne Twój spokój też będzie wywoływał agresję, bo nie będzie miała łatwego sposobu na pozbycie się swojego napięcia, ale z czasem może zacząć działać, nie mówię już, że w ten sposób pokazujesz, że dalej czekasz i jesteś gotowy ją przyjąć - a to też zostaje w pamięci.

Jeśli macie jeszcze więź, a z tego co piszesz wynika, że macie, to naprawdę może zadziałać odwieszenie się od żony, niereagowanie na jej psychiczny szantaż i pokazanie jej, że możesz żyć własnym życiem. Jeśli Twoją boli, cokolwiek związanego z Tobą, to dobrze, bo nie jest obojętna na Ciebie i chociaż sama się do tego nie przyzna to jeszcze jej zależy. Moja najbardziej się interesowała i "rosła jej gula" jak nie wracałem do domu, albo później wieczorem przyjeżdzałem. Dalej chciała mieć męża i kontrolę nad nim, chociaż sama nie poczuwała się do bycia żoną.

Ta kreowana stabilność dla Ciebie i dla innych będzie też bardzo chwiejna i może wychodzić w różnych, często błahych sytuacjach, dobrze jak możesz jej wtedy dać wsparcie, równocześniej dystansując się od jej zachowania i ranienia Ciebie.
Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (2 Kor 12, 9)

Aleksander
Posty: 1184
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Mieszkanie razem ze względu na dzieci … jak to uratować?

Post autor: Aleksander » 15 cze 2019, 16:03

vertigo pisze:
14 cze 2019, 20:27
[...] Trzeba było być dla niej wyzwaniem [...]
Vertigo - możesz proszę rozszerzyć? Chętnie bym przeczytał coś więcej.
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości