Potrzeba tylko cudu......:(

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

chrisvip
Posty: 28
Rejestracja: 04 kwie 2017, 11:51
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Potrzeba tylko cudu......:(

Post autor: chrisvip » 10 sty 2019, 17:27

Tak tylko jak tych emocji się pozbyć. I tak czuje ze najgorsze przede mną jak oznajmi mi ze tonjej nowy chłopak i będzie mieszkał z moimi dziećmi i z nią :( ja nie potrafię wyłączyć emocji ma ktoś jakaś receptę?

JolantaElżbieta
Posty: 201
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Potrzeba tylko cudu......:(

Post autor: JolantaElżbieta » 10 sty 2019, 17:57

chrisvip pisze:
10 sty 2019, 17:27
Tak tylko jak tych emocji się pozbyć. I tak czuje ze najgorsze przede mną jak oznajmi mi ze tonjej nowy chłopak i będzie mieszkał z moimi dziećmi i z nią :( ja nie potrafię wyłączyć emocji ma ktoś jakaś receptę?
Następny prorok ;-) Najpierw sobie coś wymyślisz, a potem się tym gryziesz? Nie lubisz siebie?? Jak przyjdzie co do czego będziesz się martwił - widzisz dobrą stronę tego? Będziesz martwił się krócej :-) A na razie pogooglaj sobie i poszukaj recepty jak wyciszać emocje a nie jak je wzmacniać :-) Trudna robota, ale się opłaca na dłuższą metę. Powodzenia.

chrisvip
Posty: 28
Rejestracja: 04 kwie 2017, 11:51
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Potrzeba tylko cudu......:(

Post autor: chrisvip » 14 sty 2019, 16:48

Z nielubieniem siebie się zgodzę. Przez to ze to ja obwiniam się w 100% za rozpad rodziny.
Egzorcyzm mnie troche uspokaja dlatego dziekuje.
Uważam jednak ze moja wiara jest zbyt słaba :(
Przed wczoraj znowu kłóciłem się z zona, o to ze kłamie dzieci bo mi się skarżą. Oczywiscie od tego się tylko zaczęło. Potem mnie obrażała krzyczała ze już nigdy nie będziemy razem wogole nie wiem czemu skoro o tym nie rozmawialiśmy. Skończyło się na tym ze powiedziałem ze ograniczamy kontakt tylko w do tematu dzieci. Bo wcześniej to jeszcze jej pomagałem jak mnie o coś poprosiła.
Najgorsze ze teraz żałuje bo lubiłem jej pomagać.

JolantaElżbieta
Posty: 201
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Potrzeba tylko cudu......:(

Post autor: JolantaElżbieta » 14 sty 2019, 21:04

chrisvip pisze:
14 sty 2019, 16:48
Z nielubieniem siebie się zgodzę. Przez to ze to ja obwiniam się w 100% za rozpad rodziny.
Egzorcyzm mnie troche uspokaja dlatego dziekuje.
Uważam jednak ze moja wiara jest zbyt słaba :(
Przed wczoraj znowu kłóciłem się z zona, o to ze kłamie dzieci bo mi się skarżą. Oczywiscie od tego się tylko zaczęło. Potem mnie obrażała krzyczała ze już nigdy nie będziemy razem wogole nie wiem czemu skoro o tym nie rozmawialiśmy. Skończyło się na tym ze powiedziałem ze ograniczamy kontakt tylko w do tematu dzieci. Bo wcześniej to jeszcze jej pomagałem jak mnie o coś poprosiła.
Najgorsze ze teraz żałuje bo lubiłem jej pomagać.
No to wycofaj się z tego - powiedz jej, że powiedziałeś to pod wpływem emocji, a że wcale tak nie myślisz i że lubisz jej pomagać :-) Popełnić błąd to nie grzech, ale tkwienie w nim to tak, i glupota :-) Sorki, ale tak myślę :-) A co ona z tym zrobi, to jej sprawa, ty zachowasz się w porządku, tak?

rak
Posty: 865
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Potrzeba tylko cudu......:(

Post autor: rak » 15 sty 2019, 17:49

chrisvip pisze:
14 sty 2019, 16:48
Skończyło się na tym ze powiedziałem ze ograniczamy kontakt tylko w do tematu dzieci. Bo wcześniej to jeszcze jej pomagałem jak mnie o coś poprosiła.
Najgorsze ze teraz żałuje bo lubiłem jej pomagać.
Może napiszę, jak to było z mojej strony. Ja też pomagałem sporo żonie, też po tym jak się dowiedziałem o kowalskim, z jednej strony czułem się wykorzystywany i odrzucało mnie od tego, ale z dugiej to była jednak możliwość spędzania czasu razem i też lubiłem przynajmniej niektóre jego aspekty, choć czasami naprawdę dawało to w kość.

Później starałem się balansować pomiędzy dalszą pomocą, a dawaniem się wykorzystywać i tutaj pojawiły się powoli granice. Ale głównym celem było stworzenie relacji, w której odnalazłyby się dwie osoby nawet ze zranieniami jakie mają na dzisiejszy dzień, granice były dopiero potem, takie zabezpieczenie przyszłych relacji i siebie samego, jak już się zacząłem określać.

Widzę wagę utrzymywania swoich granic, ale też bez przesady, jeśli masz tyle wewnętrznej siły, żeby wpuścić bliska osobę do środka mimo, że boli, to myślę, że warto to zrobić - to też jest postawa siły, może nawet większej niż ucieczka. Zresztą z tego co napisałeś, to było raczej wyrzucenie czegoś w złości, niż stawianie granic, więc może dałoby się to odkręcić. Uważam natomiast, że nawet pomagając powinno się mieć świadomość, że jest to własna suwerenna decyzja, mimo zranienia, a nie czuć się do tego przymuszonym z jednego lub drugiego względu.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość