Życie po zdradzie, ale jak????

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Blondi
Posty: 23
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Blondi » 08 paź 2018, 10:47

Witajcie,
Chciałabym podzielić się z Wami moją historią. Ponad rok temu dowiedziałam się od swojego męża, że mnie zdradzał z koleżanką z pracy. Romans trwał pół roku. Powiedział mi o tym, ponieważ jak twierdzi inaczej kowalska nie dałaby mu spokoju. Dodam tylko, że byłam wtedy w 2 miesiącu ciąży. Mąż błagał o wybaczenie i przepraszał. W tamtej chwili zaniemówiłam, szok i niedowierzanie to mało powiedziane. Nie wiedziałam co mam zrobić i w sumie dalej nie wiem. Tamta kobieta naprawdę się w nim zakochała. On twierdzi, że nigdy jej nie kochał. Zarzuca mi, ze to wszystko moja wina, bo dużo pracowałam, nie słuchałam co do mnie mówi. Czuł się niekochany. Teraz, jak zaczynam czytać książki, które polecacie, to widzę swoje błędy, ale on też nie jest ideałem a ja nie szukałam nigdy pocieszenia poza małżeństwem a okazji miałam kilka. Zawsze wtedy współczułam tym biednym żonom,że mają takich krętaczy no i proszę jestem jedną z nich. Jak zaproponowałam rozstanie na jakiś czas, to powiedział, że się zabije, że nie potrafiłby beze mnie żyć. W sumie nie wiem, czy by to zrobił, ale nie chcę się przekonywać. Kocham bardzo mojego męża, wiem, że on kocha mnie i nasze dzieci. Jest dobrym i troskliwym ojcem. Chciałam iść na terapię małżeńską, on powiedział, że jemu nie jest potrzebna, bo on nie popełni już takiego błędu, ale ja oczywiście mogę iść, jeśli to pomoże mi zapomnieć o przeszłości. Problem w tym, że ja nie zapomnę, mam do niego ogromny żal, że mnie tak zranił. Dowartościowywał siebie i kowalską moim kosztem. Omawiał z nią nasze problemy, przed nią się otworzył. To mnie bardzo boli, chyba bardziej, niż zdrada fizyczna. Dziwne w tym wszystkim jest też to, że przez czas trwania tego romansu nie przestał ze mną sypiać. Miał dodatkowo jeszcze do mnie pretensje, że nie wykazuję inicjatywy. Bardzo naciskał na drugie dziecko, wręcz kłócił się ze mną. Powiedział, że jak chcę, to mogę rzucić pracę. I co ja mam o tym wszystkim myśleć? Wiem, że historia lubi się powtarzać, jak ktoś przekroczył pewną granicę, to może zrobić to jeszcze raz a ja naprawdę nie mam ochoty na fundowanie sobie i dzieciom takich przeżyć. Czasem czuję się fatalnie i zamiast zająć się sprawami życia codziennego, to siedzę i myślę. Wiem, że to jest bezcelowe, bo czasu nie cofnę, ale nie potrafię na dany moment inaczej. Myślę sobie, że teraz wybrał mnie, ale co będzie jeśli za jakiś czas wybierze inną?

jacek-sychar
Posty: 5724
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: jacek-sychar » 08 paź 2018, 12:34

Witaj Blondi na naszym forum.

Zapraszam Cię do czytania innych wątków. Zarówno na obecnym forum, jak i na archiwalnym:
viewforum.php?f=56

A myślałaś o wizycie w którymś z naszych ognisk? Ich lista jest tutaj:
http://sychar.org/ogniska/

Pisząc pamiętaj również, że internet nie jest anonimowy. Dlatego staraj się nie podawać szczegółów, które umożliwiłyby identyfikację Ciebie i Twojej rodziny,

wertor1
Posty: 28
Rejestracja: 24 lut 2017, 6:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: wertor1 » 08 paź 2018, 13:23

Zapewne może tak zrobić poraz kolejny.Ale próbuj pracować nad poprawą relacji dużo roznawiajcie i razem się módlcie.

marylka
Posty: 422
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: marylka » 08 paź 2018, 14:18

Cześć Blondi.
Czy Twój mąż zadośćuczynił Ci wyeządzone krzywdy? Jeśli tak to w jaki sposób?
Powiedział Ci prawdę - nie dlatego, że czuł że uczciwie na to zasługujesz jako małżonka ale dlatego że
Blondi pisze:
08 paź 2018, 10:47
Powiedział mi o tym, ponieważ jak twierdzi inaczej kowalska nie dałaby mu spokoju.
Czyli....ze strachu o własny tyłek

Twierdzi że zdrada jest Twoją winą bo
Blondi pisze:
08 paź 2018, 10:47
Zarzuca mi, ze to wszystko moja wina, bo dużo pracowałam, nie słuchałam co do mnie mówi. Czuł się niekochany.
I jeszcze że
Blondi pisze:
08 paź 2018, 10:47
Jak zaproponowałam rozstanie na jakiś czas, to powiedział, że się zabije, że nie potrafiłby beze mnie żyć.
Ja Blondi nie widzę żadnej skruchy ze strony męża tylko ratowanie własnego tyłka. Niepotrzebna mu terapia ale
Blondi pisze:
08 paź 2018, 10:47
Chciałam iść na terapię małżeńską, on powiedział, że jemu nie jest potrzebna, bo on nie popełni już takiego błędu, ale ja oczywiście mogę iść,
Dobre. Mega dojrzałe z jego strony.

Jeżeli chcesz stworzyć szczęśliwy zwiazek z tym meżczyzną - to ok - jak najbardziej każdy kto zrozumie swój błąd wyzna go szczerze przeprosi i zadośćuczyni - zasługuje na szansę.
Twój mąż jest niezwykle pewny siebie.
Raz uległ kowalsk8ej ale wie że już tego nie zrobi. Dlaczego?
Jak on pracuje nad sobą?
Tylko ustne deklaracje?
Dla mnie to słabe....i mega niedojrzałe
On jest w stanie Tobie teraz nieba przychylić bo nawalił. Ale czy to będzie trwałe?
Jeśli NIC z tym nie zrobi?
Poza tym....to Twoja wina....hola hola....bardzo łatwo i szybko otrzepał i umył rączki.
ZA ZDRADĘ WINNY JEST ZDRAJCA!!!!
bo to on się jej dopuścił.
I dobrze byłoby żeby sobie to poukładał w głowie.
A że w kryzysie miałaś udział - to co innego. Nie musiał od razu do innej lecieć bo czuł się niekochany. Mógł na przykład wpaść na genialny pomysł i z Tobą porozmawiać....że czuje się niekochany.
I teraz.
Może być że w przyszłości znowu poczuje się niekochany...i co zrobi? Do kogo pójdzie?
Te wszystkie zachowania przestudiujecie na terapii dlatego uważam że jeżeli Ty chcesz z niej skorzystać to dla niego jest niezbędna, bo wychodzi że to on nie za bardzo wie jak się zachować....
Przemyśl.
Pozdrawiam Cię

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 667
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: ozeasz » 08 paź 2018, 14:35

Blondi pisze:Jak zaproponowałam rozstanie na jakiś czas, to powiedział, że się zabije, że nie potrafiłby beze mnie żyć.

Nie potrafi bez Ciebie żyć ,to skąd zdrada ?
To też wskazuje na uzależnienie i wg mnie manipulację ,bo skoro mu na Tobie zależy ,to skąd taka postawa ?
Choć tak naprawdę nie powiedział że mu na Tobie zależy ,a że ON NIE POTRAFI BEZ CIEBIE ŻYĆ ,a to znaczy że to ma służyć jemu nie Tobie ,czy Wam :
Blondi pisze:….Chciałam iść na terapię małżeńską, on powiedział, że jemu nie jest potrzebna, bo on nie popełni już takiego błędu, ale ja oczywiście mogę iść, jeśli to pomoże mi zapomnieć o przeszłości.
Problem nie jest w pamięci ,bo to rzecz wtórna ,pierwotną w tym przypadku jest romans i zdrada .

To tak jakby powiedzieć :to nic że odebrałem komuś życie , nie potrzebuję nic z tym robić ,to nie mój problem , ja nie muszę się leczyć , ale jak rodzina ofiary to przeżywa i to jest jej potrzebne to niech próbują zapomnieć niech oni idą na terapię . Czy takie tłumaczenie ma jakiś sens ?

Blondi ..miłość tak ,naiwność - nie , miłością jest troska o męża ,pomoc w rozwoju i dążeniu do dobra , ale naiwnością (nie miłością)jest pozwolić mu wrócić do porządku dziennego bez żadnych konsekwencji i zadośćuczynienia co najmniej .

Pozdrawiam serdecznie . :)
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 206
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: karo17 » 08 paź 2018, 14:43

Kluczowa tu jest motywacja Twojego męża. Z tego co piszesz jest ona trochę niewyraźna.
Przyznał się bo był naciskany przez kochankę wygląda na to. Gdyby nie naciskała czy przyznałby się?
Gdy się dowiedziałaś i chciałaś czas na przemyślenie i ochłonięcie to szantaż że się zabije. Hmm no niezbyt to wszystko przekonywujące nie mówiąc o tym że to niedojrzałe.
Oczywistym jest że tego się nie zapomni. A bez przepracowania kryzysu (jak to tu mówimy) i zamiataniu pod dywan przeszłości nic dobrego nie wyjdzie.
Mawiamy tu że trzeba w pierwszej kolejności zająć się sobą, stanąć na nogi bez uzależnienia od drugiej osoby. Z takich spraw "formalnych" chyba dobrze byłoby jakby mąż zrobił sobie jakieś badania. Nigdy nie wiadomo o to za kobieta ta koleżanka..,
Znajdź czas dla siebie, na spokojne zastanowienie się nad tym wszystkim.

Blondi
Posty: 23
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Blondi » 08 paź 2018, 16:39

Dzięki za te słowa. Czytałam Wasze wpisy na forum i są bardzo mądre. Ja właśnie nie chcę być naiwna i nie zamierzam biernie czekać na powtórkę, bo szczerze mówiąc to mu nie wierzę. Nie chcę czekać, kiedy znajdzie się kolejna kowalska, która będzie rozumiała mojego męża i będą mnie obmawiać i się pocieszać jak to im w życiu źle ze współmałżonkiem. Ja wiem, że dałabym sobie radę bez niego. Jestem niezależna finansowo. Czasem żałuję, że on do niej nie poszedł. Wiadomo wygoda. Skoro tak dobrze się rozumieli, to czemu nie? Uważam, że jak się mówi A to trzeba powiedzieć B. Wtedy kiedy był mi potrzebny spokój, to go nie miałam. Od roku codziennie o tym myślę. Takie życie to koszmar.

Blondi
Posty: 23
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Blondi » 08 paź 2018, 16:42

Chodzi o to, że kowalska chciała kontynuować A on nie i nie widział innego wyjścia jak się przyznać. Tylko tak wg niego mógł to zakończyć.

rak
Posty: 694
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: rak » 08 paź 2018, 16:59

Blondi pisze:
08 paź 2018, 16:39
Ja właśnie nie chcę być naiwna i nie zamierzam biernie czekać na powtórkę, bo szczerze mówiąc to mu nie wierzę. Nie chcę czekać, kiedy znajdzie się kolejna kowalska, która będzie rozumiała mojego męża i będą mnie obmawiać i się pocieszać jak to im w życiu źle ze współmałżonkiem. Ja wiem, że dałabym sobie radę bez niego. Jestem niezależna finansowo. Czasem żałuję, że on do niej nie poszedł. Wiadomo wygoda. Skoro tak dobrze się rozumieli, to czemu nie? Uważam, że jak się mówi A to trzeba powiedzieć B. Wtedy kiedy był mi potrzebny spokój, to go nie miałam. Od roku codziennie o tym myślę. Takie życie to koszmar.
Wiesz Blondi,

mam generalnie podobne podejście, i strasznie ciężko to wszystko wyważyć - równocześnie starać się o małżeństwo, ale nie okazywać naiwności zdrajcy, kochać, ale nie dać się ranić, trzymać się blisko, a jednak na dystans nie dając krzywdzić swojej godności, bronić swoich wartości, a jednocześnie nie upokorzyć najbliższej osoby, która je depcze - strasznie trudne. A dłuższe okresy trwania w tym "szaleństwie" rzeczywiście powodują spore roztroje całej psychiki i ciała.

I to jest ciężkie. Jednak z drugiej strony co Cię nie zabije to Cię wzmocni, tak samo jak fizycznie ciężko budować kondycję leżeć na kanapie z piwem, tak psychiczną wytrzymałość poprzez wzdychanie do kwiatków przynoszonych pod drzwi, czy tworzyć duchową głębię biegając za swoimi chciejstwami. Więc ten okres w życiu jest dosyć unikatowy, dobrze przepracowany może zbudować potencjał na resztę życia...

Ja przyjąłem zasadę, że jak moja partnerka zawiodła to powinienem zrobić tą pracę za dwie osoby i kilka razy doszedłem do granicy swojej wytrzymałości, do tej pory jakoś się albo przebijałem albo odbijałem od niej i łatwo nie było. Po jakimś czasie jest z tego całkiem dużo satysfakcji, choć końcowy rezultat nigdy nie będzie do końca pewny. Pierwszą cześćią tej pracy jest oddzielenie się od partnera, jego chciejstw, manipulacji - jakoś do tej sytuacji doprowadziliśmy się oboje - też wydawałem się sobie strasznie niezależny, ale praktyka pokazała, że w niektórych obszarach tylko na pokaz...

Nie wiem, czy Ciebie tym podniosłem, czy jeszcze b. pogrążyłem. Praktycznie sam nie rozumiem jeszcze do końca idei niesienia krzyża, ale po jakimś czasie tego niesienia, to już nawet rozumieć tego nie trzeba, niektóre czynności wykonuje się automatycznie i może o to w tym chodzi....

Pozdrawiam
rak

P.S. Ciekawa ksywka ;)
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Blondi
Posty: 23
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Blondi » 08 paź 2018, 18:03

Dzięki rak :) Trafiłeś w samo sedno. Ja widzę, że mąż bardzo żałuje tego co zrobił. On w zasadzie wyparł to ze swojej psychiki. Nie pozwala o tym rozmawiać. Bardzo go to boli, ale stało się. Tak bardzo mi przykro, że moje uczucie mu nie wystarczyło. Mam poczucie ogromnej porażki. On zdradził nie tylko mnie, ale naszą rodzinę bez zająknięcia. Zaryzykował nasze małżeństwo A teraz twierdzi, że to w dużej mierze moja wina. To wszystko mnie bardzo męczy...

rak
Posty: 694
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: rak » 08 paź 2018, 18:19

Blondi pisze:
08 paź 2018, 18:03
Ja widzę, że mąż bardzo żałuje tego co zrobił. On w zasadzie wyparł to ze swojej psychiki. Nie pozwala o tym rozmawiać. Bardzo go to boli, ale stało się. ...A teraz twierdzi, że to w dużej mierze moja wina.
z moich obserwacji to wypieranie nie będzie trwało wiecznie, im dłużej i mocniej będzie to robił tym silniej później uderzy też w niego i jeśli będzie chciał to porządnie go przeora, ale do tego to nie może mieć komfortu zwalania odpowiedzialności za własne czyny na wygodne wymówki lub innych ludzi...

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że oni (zdradzający) nie wiedzą co zrobili/robili/robią, bo jakby wiedzieli to by nigdy do tego nie doszło, więc ból zdradzonych jest jednym z najmocniejszych nośników ochydy ich własnego postępowania, to cierpienia m więc swój sens, dlatego też jest pewnie pierwsze wypierane przez zdradzającego, ale właśnie ta jego funkcja nie powinna być moim zdaniem też ukrywana i chowana, bo jest rezultatem tej części psychiki, która się jeszcze nie miała okazji rozwinąć u naszych kochanych zdradzaczy...
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 206
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: karo17 » 08 paź 2018, 18:27

To że on to wyparł nie znaczy że tego nie było. Wszytko ma swoje konsekwencje tak tu mówimy.
Teraz po Twojej stronie jest to by to wszystko sobie poukładać. Dobrze byłoby jakby mąż otwarcie rozwiał wszystkie Twoje wątpliwości i pytania. Jeśli tego nie wyjaśnicie, cały czas będziesz rozważała to co się stało. Jak piszesz, trochę czasu już minęło a dla Ciebie to pewnie tak jakby było wczoraj. Można wiedzieć ile lat ma mąż i ile jesteście po ślubie? Jeśli to nie tajemnica oczywiście :)

GosiaH
Posty: 1868
Rejestracja: 12 gru 2016, 20:35
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: GosiaH » 08 paź 2018, 18:37

Blondi pisze:
08 paź 2018, 18:03
Ja widzę, że mąż bardzo żałuje tego co zrobił. On w zasadzie wyparł to ze swojej psychiki. Nie pozwala o tym rozmawiać. Bardzo go to boli, ale stało się.
Blondi, mój wracający mąż nie chciał też mówić o zdradzie, o tym no nie wiem, jak tam było ?
Wierzę, że mojego męża też to boli.
No cóż ... cenę tego doświadczenia zdradzający płacą całe życie, tak myślę.

To, co ja mogę powiedzieć, z mojego doświadczenia - dobrze, że nie rozmawialiśmy o szczegółach ale za to, jeszcze lepiej, że przepracowaliśmy to, co doprowadziło do kryzysu (nie zdrady ! ale kryzysu). Taką drogę mogę serdecznie polecić.


Blondi pisze:
08 paź 2018, 18:03
A teraz twierdzi, że to w dużej mierze moja wina.
to jest niepokojące, trochę jak przerzucanie winy człowieka, który nie umie sobie sam poradzić z tym, co przechodzi.
skoro mąż nie chce iść na terapię, myśleliście może o "spotkaniach małżeńskich"
Może krok po kroku ?
"Nie mów ludziom o Bogu kiedy nie pytają, żyj tak, by pytać zaczęli" św. Jan Vianney

Blondi
Posty: 23
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Blondi » 08 paź 2018, 22:47

GosiaH ja o szczegółach zdrady wiem, niestety... Karo17 razem jesteśmy ponad 16 lat A po ślubie 8. Wiecie dla mnie chyba najbardziej niszcząca jest huśtawka nastrojów. Ja jestem dość emocjonalną osobą. Jednego dnia wydaje mi się że potrafię wybaczyć A drugiego chcę uciec. Najbardziej szkoda mi moich maluszków, bo zamiast skupić się na rodzinie to odpływam myślami niewiadomo gdzie. I tak od roku. Staram się ciągle coś robić, żeby nie myśleć. Spotykam się ze znajomymi, zaczęłam dużo bardziej o siebie dbać, chociaż zawsze starałam się to robić. W Kościele staram się dużo bardziej wsłuchiwać w Słowo Boże i wtedy odzyskuję spokój na jakiś czas. Mam nadzieję, że uda mi się na początku odzyskać równowagę psychiczną. Jak Wam się to udało?

Pavel
Posty: 1779
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Życie po zdradzie, ale jak????

Post autor: Pavel » 09 paź 2018, 0:37

Witaj Blondi,
Blondi pisze:
08 paź 2018, 22:47
Mam nadzieję, że uda mi się na początku odzyskać równowagę psychiczną. Jak Wam się to udało?
Mi pomogło kilka rzeczy, połączone w całość całkiem nieźle u mnie działają.

Pierwsza, to lepsze poznanie siebie, żony i przyczyn naszego kryzysu.
Druga, poprzez powyższe, to zrozumienie mechanizmów nami kierujących w związku z tym jacy jesteśmy poprzez doświadczenia oraz drogę którą do wybuchu kryzysu kierowaliśmy się w życiu.
Trzecia, to stanięcie przed sobą w prawdzie - poznanie swojej słabości, grzeszności, co ułatwia zrozumienie i wybaczenie drugiej osobie.
Czwarta, to usilne próby nie rozpamiętywania przeszłości, co najwyżej wyciągania z niej wniosków jako materiałowi do analizy. Staram się żyć dniem dzisiejszym, każdego dnia stawać się coraz lepszym człowiekiem, coraz lepszą wersją samego siebie.
Piąta - próba ogarnięcia swojego ego.
Szósta, przebaczenie żonie oraz samemu sobie.
I na koniec siódma, najważniejsza - oddanie tego wszystkiemu Panu Bogu - On sobie z tym poradz.
Bardzo mocno pomagała mi w chwilach słabości modlitwa do Pana. On odpowiedział na wszystkie moje prośby, nawet te początkowe i mocno życzeniowe :) On może wszystko i działa!!! (niekoniecznie tylko tak jak my byśmy chcieli ;) )
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: AWS, Melani i 14 gości