nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Rybka
Posty: 29
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: Rybka » 14 wrz 2018, 11:37

Witam wszystkich :) bardzo cieszę się że znalazłam to forum, chciałabym się podzielić swoją historią.
Mąż jest za granicą , wyjechał dwa lata temu. Myślałam że nić to nie zmieni w naszej relacji,wcześniej i tak w sumie tylko siedział w pracy, ale w niedziele oświadczył że nie wie czy kocha. że chyba nie chce wrócić. Świat się zawalił.... Jesteśmy razem od 9 lat, mamy dwójkę dzieci , w tym paromiesięcznego bąbla.
Nasz związek zawsze był jak sinusoida, było pięknie a potem w sekundę spadaliśmy w przepaść kryzysu. Mój mąż wtedy zreguły się wycofuje , nie rozmawia ze mną . Ja na początku chodziłam i ględziłam, wylewałam emocje ( tak teraz wiem że to błąd ), potem unosiłam się dumą bo skoro on nie chciał gadać to ja też . Tak potrafiliśmy nie odzywać się do siebie tygodniami, a potem znowu wylewałam na niego wiadro moich emocji i złościłam się że on nie mówi o swoich. Mój mąż słabo potrafi się ze mną komunikować, nie mówi czego chce, co go trapi, po prostu się odsuwa , ma tendencje do zapominania o rachunkach, wszystko zostawia na ostatnią chwilę, odsuwa od siebie problemy myśląc że jakoś się rozwiążą. Szybko stało się tak że ja stałam się głównym organizatorem życia domowego, przejełam większość obowiązków, a na niego wyrzucałam złość i frustracje. w międzyczasię była też kowalska , ale na poziomie emocjonalnym. On chciał. Był też mój znajomy który nagle ubzdurał sobie że coś może być między nam. Ja powiedziałam że nic, że mam dzieci dom, ale maż ostatnio przczytał te esemesy. Jest zły że w ogóle z nim pisałam...
Są dzieci. Trudne dzieci, jedno potrzebuje terapi, sprawia poważne problemy, a maluch też nie jest dzieciątkiem z obrazka.
Dużo płacze i ma problemy zdrowotne. Mam wrażenie że mój mąż nie chce takiego życia. Że sytuacja go przerasta. Wiecznie zrzędząca żona, trudne dzieci, wiecznie niedokończone mieszkanie ( które też mu się znudziło ) i problemy finansowe.Problem jest w tym że on chyba sam nie wie czego chce. Mówi że tam mu ciężko , ale przyjeżdża tutaj i widzie że nie jest szczęśliwy. Ostatnio coraz częściej jest wobec mnie obojętny, zimny, czasem nawet agresywny, opryskliwy. Chciałabym żeby wrócił, żebyśmy spróbowali razem , sprzedali mieszkanie, zaczeli na nowo. Widzę multum swoich win, chciałabym posprzątać to co nabałaganiłam, ale przecież nie zmuszę go żeby chciał... na razie w ogóle się nie odzywa. Powiedział że podejmie decyzje do niedzieli, po czym się ode mnie całkowicie odciął. Nie mogę nawet załatwić z nim spraw rodzinnych bo po prostu nie odbiera ode mnie telefonu. Boje się do czego to wszystko zmierza ...

jacek-sychar
Posty: 5441
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: jacek-sychar » 14 wrz 2018, 12:20

Witaj Rybka na naszym forum.

Czasami kryzys pojawia się nie wiadomo skąd. Niby momentami było dobrze, a nagle wszystko się wali.

Ponieważ na męża nie masz wpływu, to zadbaj o siebie. Zrób z siebie taką "Złotą Rybkę" ;) która każdy chciałby mieć. Szczególnie Twój mąż. Oczywiście to nie uda się tak od razu. To wymaga Twojej ciężkiej pracy. Ale może warto spróbować?

Oczywiście zapraszam Cie do naszych ognisk. Ich lista jest tutaj:
http://sychar.org/ogniska/
Właśnie po wakacjach zaczynamy regularne spotkania.

Na koniec chciałem Ci przypomnieć, że internet nie jest anonimowy. Dlatego pisząc staraj się nie podawać danych, które pozwoliłyby na identyfikację Ciebie i Twojej rodziny.

Rybka
Posty: 29
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: Rybka » 14 wrz 2018, 13:22

Dziękuje Jacku :)

Właśnie ciężko się pogodzić z myślą że na decyzję męża nie mam wpływu. Chciałabym rozmawiać, przekonać. Powiedzieć hej ! jeszcze możemy , trudno skupić się na sobie , choć wiem jak to jest potrzebne i ważne. Boje się że on już podjął decyzje, dlatego nie chce kontaktu. Albo chce mnie sprowokować, on wie jak bardzo dość mam tej sytuacji i jak bardzo rani mnie jego obojętność...

s zona
Posty: 1836
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: s zona » 14 wrz 2018, 14:08

Rybko ,
mnie kiedys pomogla Lista Zerty ..
www.kryzys.org/viewtopic.php?f=10&t=282
Gdy maz byl daleko sprawdzala sie u mnie niemal idealnie i pomogla mi zachowac resztki godnoosci ...
A moze jest to rodzaj wycofania sie meza do " jaskini" ?

Rybka
Posty: 29
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: Rybka » 14 wrz 2018, 19:07

dzięki s zona :)

Lista Zerty , wydaje mi się ok choć mam obawy, czy on nie potraktuje tego jako cichej zgody na odejście ? w sensie radze sobię , możesz robić co chcesz ?

Chciałabym żeby to było tylko uciekanie do jaskini, ale setki myśli nie pozwalają mi spać. A co jeśli mu jest tak po prostu lepiej ? Urywając całkowicie kontakt ze mną ? Skąd ta agresja i nie chęć do mnie ? Niedziela coraz bliżej a ja mam wrażenie że decyzje już znam, bo czemu inaczej by się nie odzywał, ignorował ?
Staram się zostawić to Jezusowi... tylko to takie trudne, człowiek sam chciałby coś zrobić a nic nie może...

Zepsuty13
Posty: 214
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: Zepsuty13 » 14 wrz 2018, 21:41

Wiem, że łatwo się mówi ale do niedzieli daj mężowi spokój. Nie pisz, nie dzwoń - jego dycyzji i tak to nie zmieni.

Do niedzieli zaplanuj czas z dzieciakami i postaraj się na 100% wykorzystać sobotę i niedzielę do dnia decyzji. W niedzielę też nie wyczekuj caly dzień przed telefonem. Rób to co robisz zawsze w niedzielę. Bez wyczekiwania, nerwów.

Rybka
Posty: 29
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: Rybka » 15 wrz 2018, 13:43

dziękuje Zepsuty

Piszecie że jego decyzji nic nie zmieni, czy to znaczy że mam się z nią pogodzić ? nawet jak bedzie bolesna ?

Staram się skupić na dzieciach i sobie. Trochę siebie przepracować , dzięki temu forum odkryłam ojca Szostaka, bardzo mi pomaga.

Zastanawiam się też troche czy jeśli on nie zadzwoni jutro ( a to bardzo możliwe ), czy dzwonić do niego ... czy na razie zostawić i czekać aż on się odezwie lub przyjedzie ( mąż ma przyjechać za tydzień o ironio na chrzciny bąbla... )

jacek-sychar
Posty: 5441
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: jacek-sychar » 15 wrz 2018, 13:50

Rybka pisze:
15 wrz 2018, 13:43
dzięki temu forum odkryłam ojca Szostaka
A nie o. Adama Szustaka?

Rybka
Posty: 29
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: Rybka » 15 wrz 2018, 13:52

Dokładnie, literówka się wkradła

Rybka
Posty: 29
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: Rybka » 20 wrz 2018, 8:48

Proszę Was o wsparcie... Modlitwę...
Nie rozmawiałam z mężem, wspólnie ustaliliśmy esemesowo, że lepiej będzie porozmawiać jak przyjedzie. Nawet się ucieszyłam, nie byłam gotowa na rozmowę, chciałam siebie troche przepracować. I myślałam że trochę się udało - widzę podłoże moich zachować ( DDA ) widzę że w wielu sytuacjach o które męża oskarżałam to była moja wina ( konfrontacja z tą wiedzą była bolesna ) , widzę jak bardzo przelewałam na niego emocje, oczekując niemożliwego. Dużo zrozumiałam też tutaj czytając różne wątki , przede wszystkim że zmianę musze zacząć od siebie i także dla siebie. Wiedziałam, wiem że nie poukładam siebie w dwa tygodnie,ale miałam nadzieje na spokój , mój spokój gdy przyjedzie i gotowość kochania go ( a raczej pokazania tego że kocham, jestem, czekam, szanuje chce ). Dziś w nocy, śniło mi się że przekazał że wróci, że coś w nim jeszcze jest , a rano wstałam w rozsypce... Te słowa - nie wiem czy kocham, nie chce wrócić do mnie wróciły z zdwojoną siłą. Bardzo boli, chciałabym się ukryć , uciec, ochronić. Jak mam mu pokazywać że go kocham , skoro on mnie nie. Przecież każde dobre słowo, lub ewentualny dotyk będzie tak boleć... Jego obecność tak chciana bedzie tak bolesna ... Nie wiem czy potrafię , nie doszukiwać się , nie dopisywać historii do każdego słowa, spojrzenia. Czy to wszystko ma sens jeśli on chce się uwolnić ...

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 627
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: ozeasz » 20 wrz 2018, 17:57

Rybka pisze:Te słowa - nie wiem czy kocham, nie chce wrócić do mnie wróciły z zdwojoną siłą.
Rybko co znaczą te słowa męża dla Ciebie ? Co w Tobie poruszają ,jakie emocje się pojawiają ?
Czy przyjmujesz ich treść ? Jeśli tak , to jaką ona wzbudza reakcję ?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Rybka
Posty: 29
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: Rybka » 20 wrz 2018, 20:53

Chyba opuszczenie... Czekałam na ten cios , wiedziałam że nadejdzie. Pojawia się strach że nie wróci , złość że zostawi mnie samą z dziećmi. Niezgoda na to, bo przecież możemy jeszcze. Nadzieja że może te słowa , ten stan jest po coś - żeby otworzyć mi oczy. Wiara że jeszcze się ułoży poprzeplatana tym że cokolwiek to dam rade. Na początku myslałam że jestem nic nie warta, ale wiem ż to nie prawda poprostu coś zgubilismy. Powiedział że to trwa od jakiegoś czasu w związku z czym czuje się oszukana.Bardzo oszukana, bo przecież pytałam, mówił że chce być ze mną a jednocześnie czuł coś innego. Dręczy mnie od kiedy ? I czy to nie wiem nie było dla ściemy ? Może tak naprawdę już nie kocha ... Czy przyjmuje ? wydaje mi się że tak i wzbudza to we mnie wielki smutek... Jak mogłam do tego dopuścić... Poczułam miłość którą gdzieś chyba schowałam, nagłą empatie do niego i zrozumienie. Gdzie to było wcześniej ? Strasznie sprzeczne emocje mną targają. Najgorsze to to że ja mogą po prostu nie być tą którą on chce...

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 627
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: ozeasz » 20 wrz 2018, 22:54

Może spróbuj je przyjąć jako informację , pewnie trzeba by wierzyć że prawdziwą ,że On tak czuje ,myśli .
Nawet jeśli tak jest to przecież ,ze swojej strony każdy wkład w rozwój przemianę będzie Cię zmieniał na lepsze ,nie jesteśmy w stanie zmienić drugiego człowieka ,zmieniając siebie możemy mieć pośredni wpływ na odbiór naszej osoby . Za to co z tym zrobi współmałżonek to już inna kwestia .
Warto inwestować w siebie bo w taki sposób podnosi się jakość małżeństwa , poprzez poprawę jakość chociaż jednej ze stron .

Więc nie warto rwać włosów z głowy ,bo to nie wpływa korzystnie na atrakcyjność :lol: ,a zacząć tak swoje życie zmieniać , by naturalny uśmiech i radość zagościły na stałe w Twym życiu ,a wtedy na pewno Ty na tym skorzystasz ,kto wie jak wtedy mąż zareaguje ?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Rybka
Posty: 29
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: Rybka » 21 wrz 2018, 18:24

Jasne, tylko trudno znaleźć siebie w tym dystansie, zwłaszcza że przyjechał tylko na parę dni... chce być radosna, chce do niego A on trzyma dystans to boli, mimo że wiedziałam że tak będzie. łudziłam się chyba że będzie inaczej...
Zmienił się, zmienił fryzurę, schudł, zmienił dietę , rzucił palenie, zmienił muzykę której słucha. Boję się że w tym nowym życiu nie ma miejsca dla mnie...

Czarek
Posty: 1527
Rejestracja: 30 sty 2017, 8:33
Płeć: Mężczyzna

Re: nie chce wrócić , nie wie czy kocha...

Post autor: Czarek » 22 wrz 2018, 8:19

Witaj Rybko,
Rybka pisze:
20 wrz 2018, 8:48
I myślałam że trochę się udało - widzę podłoże moich zachować ( DDA ) widzę że w wielu sytuacjach o które męża oskarżałam to była moja wina ( konfrontacja z tą wiedzą była bolesna ) , widzę jak bardzo przelewałam na niego emocje, oczekując niemożliwego.
Wzrastanie w rodzinie dysfunkcyjnej (DDA/DDD) bardzo często skutkuje w życiu dorosłym brakiem akceptacji siebie samego i brakiem umiejętności kochania siebie. To powoduje, że tej miłości rozpaczliwie szuka się i oczekuje od drugiego człowieka (najczęściej też "poszukującego").
Rybko czy myślałaś o terapii DDA? Samemu jest bardzo trudno poradzić sobie z własnymi dysfunkcjami, bo bardzo trudno je zobaczyć.
Rybka pisze:
20 wrz 2018, 8:48
Jak mam mu pokazywać że go kocham , skoro on mnie nie. Przecież każde dobre słowo, lub ewentualny dotyk będzie tak boleć... Jego obecność tak chciana bedzie tak bolesna ...
Rybko żeby dawać miłość drugiemu bez oczekiwań na wdzięczność lub podobny gest z jego strony trzeba samemu być nią napełnionym. Ty jeszcze nie jesteś dlatego tak bardzo boisz się bólu odrzucenia :(
Mnie bardzo w wychodzeniu z DDD pomaga program 12 kroków i stawanie się DDB (dorosłym dzieckiem Boga) w relacji z Jezusem :)
Może też spróbujesz?
Rybka pisze:
21 wrz 2018, 18:24
Jasne, tylko trudno znaleźć siebie w tym dystansie, zwłaszcza że przyjechał tylko na parę dni... chce być radosna, chce do niego A on trzyma dystans to boli, mimo że wiedziałam że tak będzie. łudziłam się chyba że będzie inaczej...
A może ten dystans dany jest Ci właśnie po to abyś mogła odnaleźć i odzyskać samą siebie?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości