Pigułka "po"

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Pijawka
Posty: 5
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Pigułka "po"

Post autor: Pijawka » 13 wrz 2018, 16:22

Witam wszystkich. Tytuł może nieco przewrotny, ale za chwilę wszystko wyjaśnię. .. Forum czytam od dawna, pierwszy raz trafiłam tutaj kilka lat temu, kiedy w moim małżeństwie miał miejsce kryzys połączony z nieformalną separacją ( oboje byliśmy w tym czasie sami, widywaliśmy się i okazywaliśmy sobie intymność ale wzajemna wściekłość i pretensje uniemożliwiały wspólne życie..) Po około roku- po wyciszeniu emocji wróciliśmy do siebie ale nie przepracowaliśmy tego co było w należyty sposób. Była próba terapii, ale nieudana głównie z przyczyn organizacyjnych. Mąż uznał, że jest i „będzie dobrze”, że się „postaramy” i będzie ok.. Nawarstwiające się błędy, kłótnie, problemy i nieporozumienia a przede wszystkim ciągły brak męża w domu ( charakter pracy) sprawiły, że jednak nie było tak dobrze jak zakładaliśmy i mąż podjął decyzję o rozwodzie. Twierdzi, że nie ma nikogo trzeciego ( bo co niby ma innego powiedzieć przed orzeczeniem rozwodu..) Ja również nie mam nikogo, choć jest mężczyzna, który proponuje mi „alternatywne” rozwiązanie- na które mimo wszystko jak dotąd- nie godzę się. Mąż wyprowadził się ale jak na razie jest zaangażowany i dość dobrze realizuje się jako ojciec „na swoim trenie” ( widzenia w swoim domu a nie u nas) Nie zgodziłam się na rozwód, ale po tylu kolejnych rozprawach mam już szczerze dość i poddaję się.. Ustało już chyba 77wszystko co tworzyło nasze małżeństwo z wyjątkiem najważniejszego- łaski sakramentalnej. Dodam, że oboje jesteśmy z rodzin pełnych a nasi rodzice są szczęśliwymi małżonkami. Oboje również jesteśmy wierzący i praktykujący- co jednak nie przeszkodziło mężowi w wystąpieniu o rozwód ( nie chciał nawet słyszeć o separacji..) Ja widząc, że – po ludzku- zrobiłam wszystko co tylko mogłam- nie jestem w stanie ocalić tego małżeństwa zamierzam odpuścić i pozwolić aby sąd cywilny orzekł rozwód. Przed Bogiem to małżeństwo ciągle będzie trwało. Mąż moje próby ratowania małżeństwa odbierał jako ataki, ograniczenie wolności i działało to na niego odpychająco. Twierdzi, że przestał mnie kochać i nie był szczęśliwy a ponadto zaczął podważać ważność samego sakramentu małżeństwa ( oczywiście nie chce powiedzieć jaki paragraf prawa kanonicznego tu pasuje..)
Długo czytam forum, zapoznałam się z wieloma lekturami i konferencjami na YT. Podjęłam też terapię indywidualną, choć na razie nie widzę efektów.. Niestety jest kłopot ze spotkaniem w lokalnym najbliższym ognisku Sychar z uwagi na to, że jedną z zaangażowanych tam osób jest kobieta, która…twierdzi ( NIESŁUSZNIE!!) że jej mąż zdradzał ją ze mną wiele lat temu, zanim ją opuścił dla innej kobiety. Wiem, że to niedorzeczne ( jej mąż był wyłącznie moim znajomym z czasów studiów) ale jej zazdrość o niego i jego koleżanki mimo upływu czasu niespecjalnie zmalała. Mimo, że jestem niewinna to w tej sytuacji trochę mi niezręcznie.
Kończąc…o co chodzi z „pigułką po”??
Pigułka kojarzy się z jakimś lekiem, preparatem…czymś co się zażywa kiedy źle się dzieje albo coś nam dolega. Mi dolega ciężka postać choroby rozwodowej, lęk, obawa, żal, poczucie straty i odrzucenia, wstyd, zażenowanie, smutek, złość, nieprzebaczenie, bunt.. . Lada chwila zapadnie pierwszy w moim życiu wyrok- i już czuję się jak przestępca, którego mąż postanowił postawić przed obliczem „sprawiedliwości” aby odzyskać swoją wolność… Nigdy nie słyszałam o nagłym zatrzymaniu krążenia u pozwanej po usłyszeniu wyroku rozwodowego ale jakoś ciężko mi wyobrazić sobie co będzie dalej.
Podzielcie się proszę- jak Wy sobie poradziliście po wyjściu z sali sądowej? Co było Waszą „pigułką po” otrzymaniu wyroku rozwodowego? Gdzie skierowaliście swoje kroki, jak spędziliście pierwszą noc po tym? Jak zachowaliście się wobec- bądź co bądź- ale współmałżonka..?

jacek-sychar
Posty: 5082
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Pigułka "po"

Post autor: jacek-sychar » 13 wrz 2018, 16:55

Witaj Pijawko na naszym forum.

Ponieważ czytasz nas już od dawna, to nie przypominam Ci naszych zasad.

Ja nie jestem po rozwodzie, więc odpowiedź na Twoje główne pytanie pozostawię innym.
Chciałem Ci tylko przypomnieć, że wyrok rozwodowy uzyskuje się w sądzie cywilnym a nie karnym. Czucie się więc przestępcom, to trochę chyba jednak pewne przerysowanie. ;)

Jednak ze swojego doświadczenia mogę porównać to do sytuacji, gdy zostałem sam. Było to 8 lat temu. Na początku było bardzo źle. Na szczęście zostałem z najmłodszym synem, więc miałem sporo zajęcia. Chyba tylko to mnie uratowało.
A co dalej? Czas zrobił swoje. Niestety pierwszy okres jest trudny. Zwykle polecamy wtedy zajęcie się sobą. Jakieś ulubione zajęcia: kino, dobra lektura, wycieczki, ... Mnie osobiście bardzo dobrze robiły spacery.
I oczywiście przyjaciele. Warto mieć takich, którzy przeżyją pierwszy okres Twojego użalania się nad sobą i ciągłego omawiania swojej sytuacji.

Trzymaj się!

Zepsuty13
Posty: 151
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Pigułka "po"

Post autor: Zepsuty13 » 13 wrz 2018, 17:08

Pijawko,

Powiem Ci tak - jutro zawożę odpowiedź na pozew rozwodowy. Oczywiście się nie zgadzam, bo dla mnie to nie jest zabawa chociaż to ja więcej namieszałem w życiu. Z drugiej strony powoli wychodzi drugie dno mojej historii... ale do sedna - dla mnie samo wejście do sądu było czymś strasznym chociaż mam 29 lat i pokaźny chłopek jestem. Te sądy chyba specjalnie budują takie wysokie, z tyloma schodami, żeby po drodze przemyśleć całą sprawę jeszcze raz. Dużo stresu a poszedłem tylko przeczytać akta. Gdzie tam do sprawy rozwodowej i w ogóle bycia na sali sądowej a jeszcze przerwa, wyrok no i zależy co sąd orzeknie. Wiem, że jeżeli skończy się na rozwodzie to żona będzie ucieszona jak cholera i raczej nie będzie miała oporów przed okazaniem tego.

Musisz do momentu sprawy stać się ( jak ładnie tutaj mi pisali na forum) skałą - mentalnie i zdrowotnie. Postarać się nie dać emocjom i całemu temu wydarzeniu - łatwo się mówi, ciężej robi.

Bóg i czas - to dobre połączenie.

Pijawka
Posty: 5
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Pigułka "po"

Post autor: Pijawka » 14 wrz 2018, 10:50

Bóg i czas - to dobre połączenie.

Święta prawda... tylko jakoś mi ciężko dzisiaj. :( Pozdrawiam Was wszystkich i pamiętam w mojej smętnej, pełnej bólu i niepewności- modlitwie..

Utka2
Posty: 602
Rejestracja: 29 sty 2017, 22:47
Płeć: Kobieta

Re: Pigułka "po"

Post autor: Utka2 » 14 wrz 2018, 23:13

Na dzisiejsze smutki i ciężkości
https://youtu.be/8kmW91UH3-s

Pijawka
Posty: 5
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Pigułka "po"

Post autor: Pijawka » 15 wrz 2018, 0:06

Dziękuję...bardzo lubię O.Jędrzejewskiego i z całego serca dziękuję za link :) Mądrego to i miło posłuchać... wprawdzie moje serce aktualnie porównać mogę do dziurawego sita, ale przelewające się przez nie informacje i Słowo Boże...w swoim czasie zadziała. Dziękuję raz jeszcze.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 541
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Pigułka "po"

Post autor: ozeasz » 15 wrz 2018, 7:34

Witam ,a skąd u Ciebie taki nick ? Tu (w Sycharze) dowiedziałem się o czymś , co dla mnie jako chrześcijanina powinno być czymś naturalnym ,normalnym ,że :
słowa mają moc
, warto zadbać by te które rodzą się w Twojej głowie , są wypowiadane , pisane ,były na ile to możliwe pozytywne , dobre ,bo też kreują rzeczywistość w której funkcjonujesz .

Co do tematu ,podobnie jak i Jacek ,w listopadzie mija moja 7 rocznica separacji nieformalnej ,co prawda to nie rozwód , i sam "uciekłem" z domu po kolejnej zdradzie , ale dla mnie tamten okres życia to był koszmar .

Myślę że do dzisiaj mam problem zaakceptować to , że w moim życiu następują różne okoliczności na które nie mam wpływu w ogóle ,a na niektóre w małym stopniu ,brak akceptacji powoduje pewnego rodzaju presję ,uczę się w tym wszystkim ufać panu Bogu ,jednak zdarza się że ta moja nieumiejętność powoduje smutek , poczucie bezsensu , na szczęście , na dzień dzisiejszy są to marginalne emocje .

Jedno jest dla mnie jasne , że życie w tamtym okresie , obecnie , byłoby dla mnie nie do wytrzymania jeśli nie miałbym tak bliskiej relacji z Bogiem i nie miałbym wsparcia we wspólnocie , charakterystyczne dla takich sytuacji jest z to , co u mnie zauważyłem i w innych wyczytanych historiach: poczucie wyizolowania , samotności w problemie , bezradność .
Na te i inne dolegliwości pogłębienie relacji z Bogiem i z bliźnim ,najlepiej chyba takim , który sam przeszedł podobną drogę , poczucie wspólnoty jest myślę niezbędne .Pozdrawiam serdecznie. :)
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Pijawka
Posty: 5
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Pigułka "po"

Post autor: Pijawka » 16 wrz 2018, 19:51

"Pijawka" Hirudo medicinalis ;)- wbrew obiegowym opiniom- to miłe i sympatyczne stworzenie ;) Może na pierwszy rzut oka nie wzbudza zachwytu i porywu serca, ale bywała stosowana w celach leczniczych ( produkuje hirudynę, która ma działanie lecznicze, przeciwkrzepliwe i przeciwzatorowe). Pobiera od żywiciela niewielką ilość krwi ( aby nie zaszkodzić swojemu gospodarzowi ;) ktorego w dodatku przed tym faktem uprzejmie znieczula) Nie wspomnę o dawnych sposobach w medycynie ludowej, gdzie pijawki stosowane do upustu krwi były skuteczne w leczeniu nadciśnienia tętniczego i kilku innych dolegliwości. Dziś medycyna doskonale te fakty umie wyjaśnić naukowo i zastosować odpowiednie leki...ale pijawki nadal pozostaną - przynajmniej dal mnie- miłym obiektem zainteresowania i pewnej sympatii. Mogę jeszcze bardziej rozwinąć temat jaki pijawki mają związek ze mną, ale trochę wątpię czy kogokolwiek to by bardziej zainteresowało..

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 541
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Pigułka "po"

Post autor: ozeasz » 16 wrz 2018, 20:53

Hmm mnie jednak narzuca się pejoratywne znaczenie tego słowa w pierwszym rzędzie , poza tym mam jakąś odrazę do widoku tych mimo wszystko pożytecznych zwierzątek ,ale rozumiem i przyjmuję to co opisałaś … Czyli to te dobre cechy były pierwszorzędne w doborze nicku ?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Angela i 6 gości