Moje uzależnienie a rozwód

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Zepsuty13
Posty: 151
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 15 wrz 2018, 1:25

Dobra Rybeńki,

Dzisiaj w sądzie złożyłem odpowiedź na pozew. Ogólnie co mam wchodzić do tego sądu to mnie trzepie. Przygotowane 3 zestawy - dwa zostają w sądzie a na jednym macie potwierdzenie, że od daliście. Kobieta nawet nie sprawdzała czy wszystkie "pakiety" zawierają te same załączniki itp itd. Ogólnie wyszło mi 27 stron. Na 3 stronicowy pozew żony odpowiedziałem 5 swoimi oraz 22 kartkami dowodów oraz załączników tj. zaświadczenie z banku ile zostało kredytu, zaświadczenie z terapii, potwierdzenia przelewów do żony, umowa zlecenie z dodatkowej pracy, potwierdzenie przelewu z firmy za nadgodziny itp...

Tak się tego uzbieralo. Ogólnie teraz ten zestaw do domu dostanie z sądu żona. Najprawdopodobniej będzie mogła się ustosunkować do tego oraz przygotować swoje dowody. Jeszcze trochę te papierki potrwają. Dopiero teraz "fizycznie" odczuje co się dzieje, bo pozew i opłata wysyłane były przez Nią przez internet. Jestem z siebie zadowolony, bo mimo tego jak ostatnimi czasy chciała mnie "zdeptac" żona to nie zmieniłem zdania co do rozwodu.

Ogólnie posłuchalem Was i może nie tyle co usunąłem profil na instagramie to "odpolubilem" profil żony, żeby nie pojawiały się komunikaty że dodała jakieś nowe zdjęcia czy coś. Od początku urlopu zdjęcia pojawiały się codziennie, co dzień to bardziej bolące mnie w środku ale...

Wczoraj wieczorem wysłałem żonie maila bez żadnych słów, bez tytułu a w załączniku była moja ostateczna odpowiedź na pozew. I co?

Wiadomo - początki są ciężkie i nie wytrzymałem, sprawdziłem czy jest coś nowego na instagramie, jak to cudownie się nie bawi, jakie to życie teraz nie jest super a tam cisza... Wydaje mi się że dobrze wiedziała, że w tym tygodniu składam odpowiedź i może miała nadzieję, że ja się posypie wrzucając takie zdjęcia. Tak jak mowiliscie - one miały za zadanie mnie zabolec.

Byłem dziś na pakierni - każdemu będę polecał na każdy kryzys. No coś cudownego!

Ps. Wieczorem żona "odpolubila" mój profil na instagramie 😀

acine
Posty: 58
Rejestracja: 26 lip 2018, 23:35
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: acine » 15 wrz 2018, 9:19

Jak to czytam Zepsuty13 to sie ciesze w duchu bo czuje ze tym sposobem naprawde prawidlowo jedziesz i odstrzelisz w jej oczach tego amanta. Tylko zachowaj to co jest w tych dokumentach rozwodowych ze powaznie pracujesz nad tym by byc stabilnym finansowo ( to kobiety ostatecznie bardzo cenia ) i ta silownia jako dbanie o fizyczna atrakcyjnosc ( zwlaszcza ze oboje jestescie mlodzi ) to strzal w jej serce ( pozytywny strzal zeby bylo jasne ) bo ona bedzie wiedziala ze to jest miejsce ze ktos powazny zawsze moze sie toba zainteresowac bo to nie jest niepowazne miejsce typu dyskoteka ale miejsce gdzie fizycznosc jest reprezentowana i wypracowywana by sie podobac wlasnemu partnerowi/partnerce. Odlajowanie instagrama przez ciebie pokazalo jej ze nie bluszczujesz, ze kontrolujesz siebie a to tez kobietom sie podoba no i ostatecznie ten koles z pracy jako zapewnie zdecydowanie mniej zarabiajacy na tej swojej posadce przygasnie w jej oczach oczywiscie jesli twoja sylwetka bedzie rownie atrakcyjna. Dla mnie strategia na odzyskanie przez mlodego meza mlodej zony bomba i lista zorby ( czy jak ja tam zwal ) zdecydowanie gorsza. Ona bedzie musiala jednak wracajac do ciebie przepracowac kryzys, nie moze byc tak ze wraca i domyslnie bez rozmow wracacie do starego bo to wybuchnie pozniej. No i Bog... tutaj dzialaj z glowa, nie lataj z przyslowiowym krzyzem. Polecam ci bys czytal Nowy Testament a zwlaszcza listy Pawla tam jest sporo dobrych rad. Na przylad Galatow, 5 rozdzial swietnie nadaje sie dla zdradzaczy na przepracowanie wlasnych zachowan i umozliwia zdrowy sposob powrotu do zranionego malzonka. Boga rob z glowa pamietaj.

SiSi
Posty: 71
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: SiSi » 15 wrz 2018, 10:46

Witaj Zepsuty13,
Jestem z twoim wątkiem na bieżąco i po cichu bardzo Tobie kibicuję. Pod wielkim wrażeniem jestem zmiany jaka w Tobie zaszła. Ogrom pracy jaką wkładasz w zmianę siebie jest imponująca.
I droga, którą idziesz wydaje mi się bardzo dobrą.
Mam wielką nadzieję, że żona również to zobaczy.
Życzę Ci wszystkiego dobrego. Trzymaj się.

Zepsuty13
Posty: 151
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 15 wrz 2018, 16:16

SiSi pisze:
15 wrz 2018, 10:46
Witaj Zepsuty13,
Jestem z twoim wątkiem na bieżąco i po cichu bardzo Tobie kibicuję.
Dziękuję za miłe słowa i obecność w temacie.
SiSi pisze:
15 wrz 2018, 10:46
Pod wielkim wrażeniem jestem zmiany jaka w Tobie zaszła. Ogrom pracy jaką wkładasz w zmianę siebie jest imponująca.
I droga, którą idziesz wydaje mi się bardzo dobrą.
Mam wielką nadzieję, że żona również to zobaczy.
Życzę Ci wszystkiego dobrego. Trzymaj się.
SiSi - powiem Ci tak - na dzień dzisiejszy pali się we mnie iskierka, że żona może zechce przemyśleć jeszcze sprawę przed rozwodem ale to jest taka iskierka jak przy wygaszającym się ognisku. Skrzywdziłem ją i tego nie cofnę po prostu i wiem, że na chwilę obecną ona deprecjonuje i nie widzi dobrych momentów z Naszego małżeństwa, związku. Ogólnie to te 5 lat było bee i w ogóle do niczego. Tego nie da się odwrócić od tak a jak jeszcze faktycznie jest ktoś trzeci, gdzie są motylki, zauroczenie to jest to prawie że niemożliwe. Staram się zmieniać siebie, bo wiem że pomoże mi to w życiu. Od momentu wyprowadzki żony każdy dzień, dosłownie każdy spędzam na samodoskonaleniu się i wyciągania wniosków z Naszego małżeństwa. Narobiłem głupot ale naprawiam - może być po prostu za późno. Czy żona zechce zobaczyć te zmiany ? Wiem, że jak się poczuję pewnie gdzieś w końcówce października, początek listopada to zaproponuję spotkanie. Jak odmówi - wiadomo.
acine pisze:
15 wrz 2018, 9:19
Jak to czytam Zepsuty13 to sie ciesze w duchu bo czuje ze tym sposobem naprawdę prawidłowo jedziesz i odstrzelisz w jej oczach tego amanta.
Cześć, wiem że jestem na dobrej drodze ale czy odstrzelenie będzie takie łatwe? Na dzień dzisiejszy moim zdaniem niemożliwe - chyba, że to tylko "przyjaciele" z pracy. Z drugiej strony w to akurat bym nie uwierzył. Nie piszę więcej scenariuszy co/gdzie/z kim robi moja żona. Wiadomo, że pobolało widząc zdjęcia z urlopu i myśli " No ok, przecież raczej jak jest z Nią kolega z pracy to nie śpią osobno"...Teraz wszystko co może robić z "amantem" będzie dla Niej lepsze niż życie ze mną - tak to sobie będzie wmawiać.
acine pisze:
15 wrz 2018, 9:19
Tylko zachowaj to co jest w tych dokumentach rozwodowych ze powaznie pracujesz nad tym by byc stabilnym finansowo ( to kobiety ostatecznie bardzo cenia ) i ta silownia jako dbanie o fizyczna atrakcyjnosc ( zwlaszcza ze oboje jestescie mlodzi ) to strzal w jej serce ( pozytywny strzal zeby bylo jasne ) bo ona bedzie wiedziala ze to jest miejsce ze ktos powazny zawsze moze sie toba zainteresowac bo to nie jest niepowazne miejsce typu dyskoteka ale miejsce gdzie fizycznosc jest reprezentowana i wypracowywana by sie podobac wlasnemu partnerowi/partnerce.
Co do tego to nawet przez głowę mi nie przeszło, że mogę przestać się zmieniać, bo złożyłem papiery w sprawie rozwodowej. Dalej cisnę swoją zmianę i bez przerwy do przodu. Finanse ogarniam na bieżąco. Trzeba się ogarnąć i tyle. Siłownia - wiadomo. Zadbałem o dietę, o fajny strój na siłownię, karnet jest, lekkie wspomagacze do ćwiczeń także ( oczywiście zdrowe). Żona wie, że chodzę na siłownię. Czy ją to jakoś boli/zastanawia? Nie wiem. Może dlatego również usunęła mnie z obserwowanych na instagramie, żeby kiedyś za jakiś dłuższy czas nie zobaczyć tych zmian ;) A może na złość, że ja ją przestałem obserwować. Na dzień dzisiejszy w głowie mam myśl, że ona chce się mnie pozbyć ze swojego życia i taki ma plan. Układa na nowo ale to jej droga. Ja mam zgoła inną.
acine pisze:
15 wrz 2018, 9:19
Odlajowanie instagrama przez ciebie pokazalo jej ze nie bluszczujesz, ze kontrolujesz siebie a to tez kobietom sie podoba no i ostatecznie ten koles z pracy jako zapewnie zdecydowanie mniej zarabiajacy na tej swojej posadce przygasnie w jej oczach oczywiscie jesli twoja sylwetka bedzie rownie atrakcyjna. Dla mnie strategia na odzyskanie przez mlodego meza mlodej zony bomba i lista zorby ( czy jak ja tam zwal ) zdecydowanie gorsza. Ona bedzie musiala jednak wracajac do ciebie przepracowac kryzys, nie moze byc tak ze wraca i domyslnie bez rozmow wracacie do starego bo to wybuchnie pozniej.
Chyba jej się nie spodobało, że ją "odlajkowałem" :D Z drugiej strony nie ma żadnych powiadomień, więc musiała sprawdzić czy dalej ją " obserwuję" a jak się okazało, że nie to zrobiła to samo. Od tego momentu u żony zero zdjęć, zero szczęśliwego życia w internecie. Wiesz, różnica między moimi zarobkami a tego gościa nie będzie jakaś kosmiczna, bo w granicy 600/700 zł. Osobiście stosuję siłownię, terapię, własną zmianę całościową + na dzień dzisiejszy listę Zerty. Każdy mój kontakt to było poniżanie i obniżanie mojej wartości przez żonę. Uciąłem. Co do przepracowania kryzysu to ja po swojej stronie robię to non stop, zostanie kwestia żony i Nas jako razem. Ale czy do tego dojdzie w ogóle to wiesz....
acine pisze:
15 wrz 2018, 9:19
No i Bog... tutaj dzialaj z glowa, nie lataj z przyslowiowym krzyzem. Polecam ci bys czytal Nowy Testament a zwlaszcza listy Pawla tam jest sporo dobrych rad. Na przylad Galatow, 5 rozdzial swietnie nadaje sie dla zdradzaczy na przepracowanie wlasnych zachowan i umozliwia zdrowy sposob powrotu do zranionego malzonka. Boga rob z glowa pamietaj.
A no z tym teraz na spokojnie ;) Nie latam za żoną z krzyżem.

Zepsuty13
Posty: 151
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 15 wrz 2018, 16:31

Może jeszcze coś w gwoli wyjaśnienia- może ktoś pomyśli " Kurde niemożliwy gość, naiwny a nawet głupi. Żona ma go tam gdzie się kończą plecy, nie ma z nim kontaktu, na wakacje pojechała z kimś innym, złożyła pozew a on się zastanawia nad kontem na instagramie".

Oczywiście zdaje sobie z tego sprawę, że na dzień dzisiejszy ze strony żony jest koniec, zero, popiół.

I oczywiście biorę poprawkę na to, że raczej "cywilnie" nie przetrwamy. No jak to sobie wyobrażacie? Do rozwodu będziemy rok po wspólnym życiu i pół roku osobno...W skali porównawczej 1-0,5. Słabe rokowania...

SiSi
Posty: 71
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: SiSi » 15 wrz 2018, 19:26

Msrcinie,
U mnie były słabe rokowania jak piszesz.
Nie kocha, wypalił się uczuciowo, chce być szczęśliwy już z inną... Wyprowadzka.
I co?
Jednak szczescia nie odnalazł, najważniejsza rodzina, naprawa...znów jego slowa.
Nie możesz wątpić, że wszystko dosłownie WSZYSTKO jest możliwe.
Pozdrawiam serdecznie.

Zepsuty13
Posty: 151
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 16 wrz 2018, 16:58

Żona odpisała na maila, w którym miała załączona ostatnio odpowiedź na pozew.

Cały mail jest napisany przez "Pan"... to boli, bo podjęła tak wyrachowane działania, żeby przed sądem nie było więzi, nic kompletnie...wymazuje z życia.

s zona
Posty: 1517
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: s zona » 16 wrz 2018, 20:29

Zepsuty ,
moze gwoli pocieszenia ze swojego ogrodka ...
To ,ze zona teraz tak ma ,to nie znaczy ,ze tak bedzie/musi byc za pol roku ,rok ,czy dalej ..
Sama tez wnioslam o separacje itd , bo mialam dosc .. ale kobieta zmienna jest ;)

Milo sie slucha ,ze sie zmieniasz .. sadze ,ze to jakimis kanalami dojdzie do zony ...
Podobno amok trwa 2-3 lata .. A u Twojej zony to nic nie wiesz na pewno ..
i to wrzucanie zdjec ...wg mnie troche dziecine/ pod publike...

ps Marcinie,
czy jest taka opcja ,zebys rozwazyl zmiane "zepsuty " na cos bardziej budujacego ...
ale do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic ..
tylko po co myslec o sobie zepsuty :(

Zepsuty13
Posty: 151
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 17 wrz 2018, 15:26

s zona pisze:
16 wrz 2018, 20:29
Zepsuty ,
moze gwoli pocieszenia ze swojego ogrodka ...
To ,ze zona teraz tak ma ,to nie znaczy ,ze tak bedzie/musi byc za pol roku ,rok ,czy dalej ..
Sama tez wnioslam o separacje itd , bo mialam dosc .. ale kobieta zmienna jest ;)

Milo sie slucha ,ze sie zmieniasz .. sadze ,ze to jakimis kanalami dojdzie do zony ...
Podobno amok trwa 2-3 lata .. A u Twojej zony to nic nie wiesz na pewno ..
i to wrzucanie zdjec ...wg mnie troche dziecine/ pod publike...

ps Marcinie,
czy jest taka opcja ,zebys rozwazyl zmiane "zepsuty " na cos bardziej budujacego ...
ale do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic ..
tylko po co myslec o sobie zepsuty :(
Dziękuję za miłe słowa. Cywilnie nie jesteśmy w stanie tego przetrwać na dzień dzisiejszy - niestety. Takie wysuwam twierdzenie.

Cud Boży musiałby się wydarzyć, żeby był cień szansy. Powtórzę - żona wie, że się zmieniam ale jej już to nie interesuje.

Wrzucanie zdjęć się już skończyło. Za tydzień jest ślub kuzyna żony. Żona nie idzie, rodzina z tamtej strony nic nie wie o tym, że się rozchodzimy, bo wczoraj napisała do mnie jej kuzynka " Czy będziecie na ślubie ? " Grzecznie odpisałem, że niestety nie.

Dziś jej inna kuzynka urodziła dziewczynkę - brali ślub w maju przed Nami. Napisałem krótko, że gratuluję.

Oglądając o.Szustaka chciałbym tak jak on w swoim świadectwie zrobić " Danona" przed Żoną, odpalić wszystko co mam w sobie, co nawywijałem kiedyś ale prosto w oczy. "Oddaje Tobie co kryje w sobie"...Wiem, że sala sądowa może być do tego kiepskim miejscem.

Coraz ciężej idzie mi trzymanie się dwóch ostatnich punktów Zerty:

33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Boli to jak żona skrupulatnie, krok po kroku kasuje mnie z życia, najlepiej tak żeby nie było śladu...

acine
Posty: 58
Rejestracja: 26 lip 2018, 23:35
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: acine » 17 wrz 2018, 15:43

Zepsuty13 pisze:
17 wrz 2018, 15:26

34. Nie schodź z raz obranej drogi.

postaraj sie opisac nam gdzie tzn w ktora strone cie nosi? albo czujesz ze moze nosic

Zepsuty13
Posty: 151
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 17 wrz 2018, 17:51

acine pisze:
17 wrz 2018, 15:43
Zepsuty13 pisze:
17 wrz 2018, 15:26

34. Nie schodź z raz obranej drogi.
postaraj sie opisac nam gdzie tzn w ktora strone cie nosi? albo czujesz ze moze nosic
Moi drodzy,

Broń Panie Boże nie nosi mnie w stronę powrotu do grania. Nie mam głodów hazardowych czy czegoś podobnego. Na dzień dzisiejszy czuję się mocny w "nieobstawianiu" ale wiadomo, że nałóg czeka za rogiem, na kryzysowy moment, na chwilę niepewności. Czuwam i jestem czujny z pomocą Boga i modlitwy. Walczę i nie przestanę mimo wszystko. Zdaje sobie poprzez swoją poprawę, poprzez terapię sprawę, że licho nie śpi i nie spało. Niestety w tym aspekcie w małżeństwie było słabo. To tak jakbym był z żoną, mieszkaliśmy wspólnie, jedzenia w lodówce nie ubywało, okien nikt poza Nami nie otwierał, nikt nie marnował wody w łazience a jednak ktoś po domu "chodził" i "był". To było to moje obstawianie. Uciekł mi czas z żoną, uciekły mi kawałki życia, uciekły mi pieniądze. Ostatecznie uciekła ode mnie i żona...Jak mogłem to zepsuć ? Czemu nie zareagowałem w porę, czemu nie mogliśmy razem tego pokonać ? Byłem za głupi na dany moment.

Na którą drogę chcę zejść albo której się boję ? Boję się wewnętrznej świadomości i chyba takiego wewnętrznego głosu, który mówi " To miała być Twoja żona do grobowej deski a Ty, nikt inny tylko TY to zepsułeś". Boję się świadomości, że to w całości jest moja wina - tylko i wyłącznie i gdyby nie ja nic nie rozwaliłoby tego małżeństwa. Dochodzą do mnie głosy, że " Daj jej rozwód, zepsułeś jej życie i zmarnowałeś 5 lat". Dociera do mnie świadomość tego co pisała do mnie żona, że mogłem być jej największą pomyłką życia, największą porażką, że nie potrafiłem unieść ciężaru małżeństwa, że byłem dużym chłopcem który mimo, że w pracy ogarnia na stanowisku kierowniczym to w domu daje ciała po całości z bezpieczeństwem finansowym, życiowym, braku zaangażowania. Miały być z tego dzieci: Matyldzia lub Zbysiu w tym roku, miało być wspólne mieszkanie a wyszło jak wyszło. Noszę to w sercu, bo to boli. Boli i to cholernie.

Skalę zdarzenia obrazuje fakt usunięcia mnie całkowicie z życia przez żonę...

marylka
Posty: 413
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: marylka » 17 wrz 2018, 19:19

Marcin......
Zepsuty13 pisze:
17 wrz 2018, 17:51
To miała być Twoja żona do grobowej deski a Ty, nikt inny tylko TY to zepsułeś". Boję się świadomości, że to w całości jest moja wina - tylko i wyłącznie i gdyby nie ja nic nie rozwaliłoby tego małżeństwa. Dochodzą do mnie głosy, że " Daj jej rozwód, zepsułeś jej życie i zmarnowałeś 5 lat".
Przypomina mi się ja - jak chodziłam po ogrodzie i odmawiałam Pompejanke.
Wiedziałam że to koniec...
Każdą tajemnice miałam zobrazowana do małżeństwa

Ofiarowanie - Matko - weź go za jedna rekę Józefie - Ty za drugą. Zaprowadź do Świątyni. Jak kiedys Jezusa. Jak swoje Dziecię

Znalezienie - Błagam - dajcie sie mu odnaleźć. Szukajcie go, bo on sam nie pójdzie

Boże Narodzenie - o niech narodzi sie w naszym domu Jezus - Maleńka Miłość, która zbawi nasz dom

Wesele w Kanie - Jezu - zamień moja Kanę mój dom w wesele. Uczyń cud

Przemienienie na Górze Tabor - Jezu...przemień...

Itd itd........

Głównie to było o mężu i o nas

Ale tajembice bolesne były o mnie....
Biczowanie....o Jezu Poraniony - wejdź w moją ranę
Ukoronowanie...no i ja miałam być królowa przy boku meża. Jestem. Z cierniową koroną
Skazanie
Śmierć.....

Ty wiesz Marcin....ja Chwalebne odmawiałam...ale już tak mnie nie ekscytowały...jakieś czary - mary. Poza wyuczonymi regułkami....

Bóg sam mi pokazał wartosć tych tajemnic.
Na Bolesnych tajemnicach Twoja przypowieść sie nie kończy.
Po śmierci jest ZMARTWYCHWSTANIE.
Proszę...przemyśl to. Pamiętaj, że CHWALEBNE SĄ OSTATNIE.
uzbrój sie w cierpliwość. Zawierz. Zaufaj. Oddaj sie cały.
Pamiętasz?
Ten kto wytrwa....

Mimo że teraz jestes na bolesnych - idź!
Do chwalebnych już blisko!
Pozdrawiam.

Lawendowa
Posty: 131
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Lawendowa » 17 wrz 2018, 21:37

Zepsuty13 pisze:
15 wrz 2018, 16:31
Do rozwodu będziemy rok po wspólnym życiu i pół roku osobno...
Jak długo mieszkaliście razem przed ślubem?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Zepsuty13
Posty: 151
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 17 wrz 2018, 23:20

Lawendowa pisze:
17 wrz 2018, 21:37
Zepsuty13 pisze:
15 wrz 2018, 16:31
Do rozwodu będziemy rok po wspólnym życiu i pół roku osobno...
Jak długo mieszkaliście razem przed ślubem?
Razem jesteśmy do rozstania 5 lat:

- 2 lata studia osobno,
- przeprowadzka na Śląsk (dla żony całkiem nowe miejsce zamieszkania)
- 2 lata mieszkanie razem przed ślubem jako narzeczeni
- 1 rok po slubie.

burza
Posty: 58
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: burza » 18 wrz 2018, 8:01

Zepsuty, tak na poprawienie dzisiejszego dnia i jakaś iskerkę nadzieji, to ci powiem to, że papiery rozwodowe w sądzie to nic. W każdej chwili, może to się zmienić, twojej żonie i może cofnąć pozew. Ludzie się zmieniają ich myślenie i dany moment życia. (tak jak u mnie się zdarzylo, aczkolwiek cały czas mąż jest w amoku i ten romans, na ten moment). Trzeba oddać to Bogu i tyle. Trzymaj się.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Angela, Smutek i 3 gości