I co dalej ..... ?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

rafjan
Posty: 6
Rejestracja: 11 cze 2018, 18:44
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

I co dalej ..... ?

Post autor: rafjan » 13 cze 2018, 18:22

Witam Wszystkich i każdego z osobna :)

Trafiłem na forum przez przypadek. Czytając wiadomości na stronie i broszurkę ktora dostalem od ks. Pawła postanwilem napisać i opisać sytuacje w jakiej sie znalazlem .

Nie wiem od czego zacząć. Jesteśmy z żoną 15 lat razem (9 rocznica będzie już nie długo bo w sierpniu ).Różnie bywało, ale jakos trwaliśmy. Opiekowala sie naszym zwiazkiem ( naprawialiśmy moje duze błedy mlodosci )ale ostatnimi czasy oddaliliśmy się od siebie, na zasadzie każdy sobie rzepke skrobie (poddala sie ). Niekonicznie polegało to na tym, że każdy osobno czas spędzał, ale w domu, było tak jakby każdy był sam. Nie bylo rozmów, Ona do przysłowiowych garów, a ja do internetu itp. W któryms momencie już mi ten internet zastąpił rozmowy, czulość . Żonie zacząłem przeszkadzać. wolała zająć sie praca niz siedzieć koło mnie i udawać, że razem czas spędzamy. W końcu sie wyproadzila, odciełą się całkowicie.
Uświadomiłem sobie ze moj stan emocjonalny(depresja, stany lękowe) i rutyna małżenska doprowadzila do rozstania . Nie wiem czy jakbysmy przeprwadzili rozmowy , takie jak teraz prowadze monolog wszystko bylo by jak wczesjniej . Spacery , wspolne szukanie natchnienia i cieszenie sie kazda chwila bycia razem. Staram sie wszystko naprawic w kolejnosci zaniedbania i rzeczy ktore byly bardzo istotne do żony . NIe wiem czy starczy mi czasu aby przekonac zone do proby walki o nasze malzenstwo . Mam nadzieje ze nie jest za pozno . Wczesniej bylismy nierozlaczni ,spacery, rozmowy, wyszukiwanie wszystkiego aby nie wracac do nudnego domu :) Dzis ten nudny dom jest naprawde nudny pusty . Bez zapachu , bez oddechu , bez szuszczenia ( powiedzonko zony :D ) kapci . Na dzien dzisiejszy zona chce rozwodu . Żona totalnie odciela sie . Nie odbiera telefonow . NIe mam z nia jakiegokolwiek kontaktu. Nie wiem czy zlozyla pozew , czy to wszystko co sie stalo nie jest krzykiem rozpaczy . NIe wiem ,nie moge Wam powiedziec jak zakonczy sie ta histora. Mam nadzieje ze kolejny post bedzie w trakcie mediacji. Mediacja zapytacie ? NIe sadowa ale miedzy dwojka zagubionych kochajacych sie ludzi :)

P.S

Przepraszam za brak interpunkcji i polskich znaków . Pisane w chwili uniesienia :(

Sms od żony

Nie będę się z Tobą spotykać czy rozmawiać. Czekaj na pozew wszystko bylo juz powiedziane i nie mam Tobie niczego wiecej do powiedzenia . NIe ma dla mnie mozliwosci powrotu.

jacek-sychar
Posty: 4162
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: jacek-sychar » 13 cze 2018, 18:31

Witaj Rafjan na naszym forum.

Niezależnie od tego, czy żona do Ciebie wróci, warto pracować nad sobą. Prędzej czy później to się opłaci.

Zapraszam do któregoś z naszych ognisk. Ich lista jest tutaj:
http://sychar.org/ogniska/

Polecam Ci również literatura, która może być pomocna w zrozumieniu swojej sytuacji.
viewtopic.php?f=10&t=383

Na koniec chciałem Ci przypomnieć, że internet nie jest anonimowy. Dlatego pisząc staraj się nie podawać danych, które umożliwiłyby identyfikacje Ciebie i Twojej rodziny.

I uwaga techniczna. Posty na naszym forum są moderowane, czyli muszą być zaakceptowane przez moderatora. Jeżeli wyślesz post, to do czasu jego akceptacji przestajesz go widzieć. Spokojnie czekaj. Nie ma sensu wysyłania go kolejny raz.

rafjan
Posty: 6
Rejestracja: 11 cze 2018, 18:44
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: rafjan » 13 cze 2018, 22:12

Totalnie się odizolowała , nie odbiera telefonów , nie odpisuje , nie wiem gdzie się wyprowadziła . Wiem że wszytko co pisze czyta . Unika rodziców , rodzeństwa . NIe wiem co się z żoną stało . Zawsze uczyła mnie empatii . Dziś została straszna pustka. Pusty dom i ta nieprzenikniona cisza .

Aleksander
Posty: 798
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: Aleksander » 14 cze 2018, 0:52

rafjan pisze:
13 cze 2018, 22:12
Totalnie się odizolowała , nie odbiera telefonów [...]
Unika rodziców , rodzeństwa . [...]
Czekaj czekaj... bo nie pisałeś chyba wcześniej nic o kowalskim.
Wiesz coś na jego temat, bo wygląda to na 99% tak, że jednak ktoś jest.

Żona ma Cię dosyć - nie ważne już z jakich powodów - na tę chwilę tak ma.
Więc nie narzucaj jej się w jakikolwiek sposób... zwykle przynosi to odwrotny skutek.

Listę Zerty znasz? ... warto przeczytać, nawet jak na tę chwilę nie masz z żoną żadnego kontaktu.

Kate81
Posty: 39
Rejestracja: 06 sty 2018, 9:40
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Kobieta

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: Kate81 » 14 cze 2018, 7:59

rafjan pisze:
13 cze 2018, 22:12
Totalnie się odizolowała , nie odbiera telefonów , nie odpisuje , nie wiem gdzie się wyprowadziła . Wiem że wszytko co pisze czyta . Unika rodziców , rodzeństwa . NIe wiem co się z żoną stało . Zawsze uczyła mnie empatii . Dziś została straszna pustka. Pusty dom i ta nieprzenikniona cisza .
Rafjan, ja Ci mogę powiedzieć z doświadczenia, co się dzieje z Twoją żoną. Odizolowała się, ponieważ podjęła decyzję i nie chce, żeby ktokolwiek z zewnątrz na nią wpływał. Uczyła Cię empatii, to jedno. Ale czy byłbyś w stanie powiedzieć, że Twoja żona jest osobą wrażliwą? Czy jest osobą poniekąd również "upartą"?
Jeśli tak, to prawdopodobnie odcięcie się jest jej sposobem radzenia sobie z poczuciem winy i negatywnymi emocjami. Nie chce dodawać sobie bolesnych bodźców. Dlatego na Twoim miejscu nie zajmowałabym się żoną, jej stanem, jej odcięciem i analizowaniem tego, dlaczego stała się taka a nie inna.
W kryzysie często ujawniają się w dwóch osobach takie cechy charakteru, których małżonkowie wcześniej u siebie nie dostrzegali. A może dostrzegali, ale w mniejszym nasileniu ;) Także tu nie ma co mówić, że "ktoś się zmienił", bo po prostu nigdy wcześniej nie widziałeś go w takiej sytuacji. Może to wszystko zawsze w nim było, tylko nieużywane :)

To co napewno wszyscy tutaj Ci doradzą i już doradzają, to zajęcie się sobą i zmiana - siebie. Mamy wpływ tak naprawdę tylko na siebie i swoją przemianę. Może ona - ale nie musi - wpłynąć również na przemianę innych, poniekąd ich zainspirować.

rafjan
Posty: 6
Rejestracja: 11 cze 2018, 18:44
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: rafjan » 14 cze 2018, 18:50

Aleksander pisze:
14 cze 2018, 0:52
rafjan pisze:
13 cze 2018, 22:12
Totalnie się odizolowała , nie odbiera telefonów [...]
Unika rodziców , rodzeństwa . [...]
Czekaj czekaj... bo nie pisałeś chyba wcześniej nic o kowalskim.
Wiesz coś na jego temat, bo wygląda to na 99% tak, że jednak ktoś jest.

Żona ma Cię dosyć - nie ważne już z jakich powodów - na tę chwilę tak ma.
Więc nie narzucaj jej się w jakikolwiek sposób... zwykle przynosi to odwrotny skutek.

Listę Zerty znasz? ... warto przeczytać, nawet jak na tę chwilę nie masz z żoną żadnego kontaktu.
Na 100% nie ma nikogo odeszła bo stwierdziła że nie ma już siły , chęci .... Zresztą odeszła i to jest najważniejsze
Listę Zerty ale niestety za pózno znalazłem popełniłem ponad 80 % zakazów .

Narazie nie wiem co mam dla siebie zrobić aby było mi lżej . Wracam do domu i siadam przed komputerem aby nie myśleć. Teraz mistrzostwa świata :) będzie łatwiej

Niezapominajka
Posty: 355
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: Niezapominajka » 14 cze 2018, 19:35

No, żonie się przelało, że aż się musiała ewakuować.
Możesz rozwinąć, jakie Twoje duże błędy żona naprawiała? Starała się jak piszesz, długo i cierpliwie. I co było przyczyną oddalenia, że znikła czułość i bliskość, jak to się stało, że staliście się sobie obcy?

rafjan
Posty: 6
Rejestracja: 11 cze 2018, 18:44
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: rafjan » 14 cze 2018, 21:31

Pisać za dużo też nie mogę .

Oddalenie hmm moje stany lękowe i depresja. Miałem chodzić do psychologa już dawno temu ale sądziłem żę sobie poradzę ale wyszło jak zwykle. Co do oddalenia ogólne brak rozów , ciepła i brak jakich kolwiek emocji z mojej strony Z opłatami i długami z lat młodzieńczych radziła sobie sama . Jak już ogarneliśmy kredyt za mieszkanie została ostatnia rata , długi zostały spłacone . Odeszła

Amica
Posty: 57
Rejestracja: 26 mar 2018, 16:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: Amica » 14 cze 2018, 23:29

rafjan pisze:
14 cze 2018, 18:50

Narazie nie wiem co mam dla siebie zrobić aby było mi lżej . Wracam do domu i siadam przed komputerem aby nie myśleć. Teraz mistrzostwa świata :) będzie łatwiej
Z jednej strony to dobrze, że poszukujesz jakichś rozwiązań, żeby siebie samego wspomóc, z drugiej - czy żonie nie jest ciężko?

Z tych kilku Twoich słów wynika, że miałeś szczęście związać się z porządną dziewczyną, porządnym człowiekiem. Opiekowała się związkiem, przyjęła Cię z twoimi różnymi słabościami, w dodatku, kiedy poczuła, że nie może być z Tobą - poczekała do momentu, kiedy będziesz "bezpieczny" finansowo, nie zostawiła Cię z długiem.

Samotność musiała już jej mocno doskwierać, tak mocno, że wolała być sama ze sobą, niż z Tobą - mężem-nie mężem.

Niedobrze się stało, że nie leczysz depresji. Uwierz mi - życie z człowiekiem w depresji jest mega obciążające. Nie piszę tego, by Cię wpędzać w poczucie winy - to jest po prostu fakt. Jeśli więc nie masz wpływu na chorobę (bo przecież nie masz), to przynajmniej minimum tego, co możesz zrobić - zrób. Nie czekaj. Zrób to też dla siebie. Z Twoich słów wynika, że wegetujesz. Chcesz tak "przesiedzieć" przed komputerem swoje życie? Szkoda. Kiedy zaczniesz leczenie depresji, spojrzysz na życie trochę inaczej, zaczniesz z niego korzystać.

Nie analizuj zachowania żony, jej pobudek. Daj jej tę przestrzeń, jeśli nie chce teraz rozmawiać. Uszanuj to. Okaż jej tym swoją miłość - tak, uwierz - uszanowanie czyjejś wolności jest jednym z dowodów miłości. Jeśli ktoś ucieka ze swojego życia, to dlatego, że było nie do zniesienia. Przeszłości nie naprawisz, nie zmienisz, ale dzisiaj i jutro zależy od Ciebie.

Czy pasowało Ci takie życie, jakie prowadziliście?
Co byś w nim zmienił na swoim poletku?
Jeśli za dużo komputera - narzuć sobie reżim, zmniejsz czas poświęcony na kompa o 90%. Korzystaj z niego tylko w razie potrzeby (znaleźć na coś przepis, dowiedzieć się czegoś itd.) Rozejrzyj się po domu - zobacz, czy jest coś, co miałeś zrobić, ale nie zrobiłeś, bo nie miałeś czasu, a poza tym(znasz ten dowcip?) jak się mężczyźnie mówi, że ma coś zrobić, to wystarczy raz. Nie trzeba mu co pól roku przypominać. Pracujesz? Jakie masz hobby (poza oglądaniem piłki nożnej), co lubisz robić. Przypomnij sobie siebie, z czasów, kiedy Twoja żona się w Tobie zakochała. Czy jesteś taki teraz? Co się zmieniło? Co możesz naprawić lub zrobić jeszcze lepiej?

Nie przejmuj się, że żonę w tej chwili nie interesują te zmiany. Rób je dla siebie, bo jeśli będziesz stroszył piórka dla żony, to ona to odkryje. Takie zmiany są krótkotrwałe i to wtedy widać (żony to widzą, wierz mi).
Bądź wytrwały. Jeśli kochasz żonę, to poczekasz na nią tyle, ile będzie trzeba. Po prostu bądź facetem-oparciem, do którego wraca się po burzy i czuje, że nic już nie grozi, żadne wichury, żadne sztormy. Czy możesz o sobie tak powiedzieć?

To pytania wszystkie retoryczne oczywiście, jeśli Twoja żona to czyta - niepolitycznie byłoby odpowiadać publicznie, bo można niechcący zacząć manipulować sytuacją i pisać to, co by się chciało przeczytać, niekoniecznie prawdziwie.

Na koniec tego kwaśnego soku cytrynowego dodam łyżeczkę miodu - niewielu mężczyzn szuka pomocy w takiej sytuacji na forum katolickim. Lub w ogóle - nie szuka pomocy. Wielu ucieka od problemów na przeróżne sposoby. Ty znalazłeś się tutaj i to jest niezaprzeczalny plus dla Ciebie. Tu na forum jest mnóstwo kobiet, które chciałyby, aby ich mężowie chcieli ratować, naprawiać. Nie wyłączając piszącej te słowa. Trzymaj się, nie poddawaj, zawalcz najpierw o siebie, a potem po prostu trwaj w swojej postawie, bądź jak drzewo. Wtedy bez względu na to, czy żona zechce wrócić, czy jednak nie - będziesz silny i dasz radę żyć.

Kate81
Posty: 39
Rejestracja: 06 sty 2018, 9:40
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Kobieta

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: Kate81 » 15 cze 2018, 8:29

rafjan pisze:
14 cze 2018, 21:31
Pisać za dużo też nie mogę .

Oddalenie hmm moje stany lękowe i depresja. Miałem chodzić do psychologa już dawno temu ale sądziłem żę sobie poradzę ale wyszło jak zwykle.
Rafjan, stany lękowe i depresja to zaburzenia, które trzeba leczyć. Wiem co mówię, sama przez to przechodziłam. Potrzeba było kilu lat terapii, bo miałam regularne ataki paniki, a także depresję. Polecam Ci udać się jednak do psychologa, bo te choroby mają to do siebie, ze w kryzysie przyjmują ogromne rozmiary. Często kończą się tragicznie...

Jest taka książka, która mi pomogła, z Wydawnictwa WAM:
Grzegorz Szaffer - "Jak pokonałem nerwicę". Jest napisane nerwica ale chodzi o własnie stany lękowe.
Po tej lekturze zaczęłam wychodzić na prostą :)

rafjan
Posty: 6
Rejestracja: 11 cze 2018, 18:44
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: rafjan » 15 cze 2018, 22:59

Nikt nie powiedział że nie chodzę do psychologa, zrobiłem to za pózno . Komputer nie jest uzależnieniem ale ucieczką od leków i pytań które prowadziły do wyimaginowanego osaczenia . Ja nigdy nie powiem że to zła kobieta była. Zawsze będę twierdził że to moje stany emocjonalne doprowadziły do rozpadu związku . Poznałem swoje winy i wady szkoda że za pózno . Na tą chwilę z szacunku i miłości do osoby tak empatycznej i uczuciowej nie wiem jak mam żyć. Świadomość żę strasznie skrzywdziłem osobę którą kocham "nad życie" która odeszła bo miała dość mnie słabego ale i tak już pewnego siebie człowieka doprowadza mnie do jednego ale niestety chorego wniosku że powinienem "bez walki dać jej wolność" . Dziś mam zły dzień za dużo myśli , pracy i na koniec meczowe piwko. Nie zmieniam się dla niej , zmieniam się dla siebie aby żyć w tym stanie jakim się znalazłem . Zdaję sobie sprawę że Maryśia / Żona nie wróci i cały czas zadaję sobie pytanie czy jestem w stanie czekać na nią . Boję się że pochłonie mnie znów chaos i brak wiary że wszytko będzie dobrze.

rafjan
Posty: 6
Rejestracja: 11 cze 2018, 18:44
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: I co dalej ..... ?

Post autor: rafjan » 15 cze 2018, 23:01

Przepraszam żę post pod postem ale nie boję się tego że czyta . Z jednej strony nie wierzę w to z drugiej strony opisze swój punkt widzenia albo się dowie więcej o mnie niż byłem w stanie powiedzieć o sobie przez ostatni rok

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości