W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jonasz
Posty: 1048
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Jonasz » 08 lip 2019, 20:40

Astro dobrze że ochlonales i spokojnie zareagowales.
Obawiam się że możesz spodziewać się właśnie tego - złości, gniewu itp.

Trudno przy tym o nadzieję na lepsze, ale ludzie się zmieniają, z czasem nawet dojrzewają.
PS. Popieram Jacka w kwestii archiwizowania.
To nie dla Ciebie na wszelki wypadek....
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Astro
Posty: 261
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 08 lip 2019, 22:23

Ale żeby nie było tak fajnie powiedziałem o tym synowi ze byłem w kościele i ich widziałem. Nie wiem czy to wstyd się przyznać tu na forum ale strach przed konfrontacja z żoną odbiera rozum i logiczne myślenie. To nie ja sobie uświadomiłem ta wtape względem dzieci i nawet żony żeby nie
było. Znowu zadziałał ktoś inny a tego nie wstydzę się powiedzieć . Jest ktoś komu ufam i trafia do mnie to co mówi tu na forum inni też oczywiście , ale ta osoba szczególnie ,dziekuje tej osobie za to. Jestem osobą która umie przyznać się do błędów i bardzo krytyczną wobec siebie to czasem przeszkadza bo aż za bardzo . Kiedys staralem sie wyciagac wnioski z takich bledow i ich wiecej nie popelniac teraz jestem rozmyty stracilem zupelnie pewnosc siebie i sie rozjezdzam jest to dla mnie bardzo męczące. Zreszta gdybym tych bledow nie popelnial to teraz bylbym dalej z żoną. Pogubiłem się i kryzys zrobił resztę.

Gdzie się uczycie zdobywać i przelamywac lęk tu na 12 krokach czy u psychologów. Te 12 kroków pozwala wam odzyskać spokój równowagę a co za tym idzie pewność siebie asertywność i odzyskanie własnej wartości. Ja bardzo bym chciał się dowiedzieć skąd u mnie ten lęk strach bo to pozwoliłoby mi najjprawdopodobniej go pokonac .
Nie którzy w rodzinie twierdzą że taki jesteś i tyle. Tylko sąd ja ma wiedzieć czy taki jestem skoro kajdany strachu mnie blokują. A może mogę rozwinąć się o wiele bardziej być lepszym człowiekiem mężczyzna ojcem.
Astro

jacek-sychar
Posty: 6327
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: jacek-sychar » 08 lip 2019, 22:29

Astro pisze:
08 lip 2019, 22:23
stracilem zupelnie pewnosc siebie
Astro

Nie przejmuj się. Ja też straciłem w kryzysie pewność siebie. Ale po czasie ona wróciła.
Daj sobie czas, ale pracuj nad sobą.

Astro
Posty: 261
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 08 lip 2019, 23:39

A moze też i mężem. Ja popełniłam teraz wielbłądy co nie znaczy , ze zrezygnowałem z tego żeby jednak odzyskać żonę. Z Bogiem jest wszystko mozliwe i tylko z Bogiem. Jeśli taka będzie Jego wola to pewnie tak się stanie ale ja muszę być na to gotowy i to tak jak On tego chce a nie ja. W żonie cały czas sa emocje nawet jeśli zle to lepsze to niż obojętność . Zmieniła się polaryzacja z dobrej na zła to czemu mimo że to i wiele trudniejsze nie spróbować zmienić tej polaryzacji raz jeszcze.
W tym kryzysie mimo że nie wiele ale pan Bóg stawia na mej drodze dobrych ludzi. Teraz idę do pracy do fajnego wierzącego gościa z normalnymi zasadami . Uciekam z podejrzanego ubera i modlę się do matki Bożej żeby wyjść z niego jak najmniej poharatany finansowo . Uciekam też z drugiego zajęcia jawiacego się trochę jak wielki bajzel , który mimo wszystko się jednak kręci sam nie wiem jak bo bez ladu i skladu.
Wracam też do modlitwy , w której podupadlem . A mimo to wiem ze nigdy Pan Jezus nie przestał trzymać mnie za ramię jest zawsze ze mną po prostu to czuję. To ja oddalalem sie od Niego ale
nigdy On i odemnie .

Tak archiwizuje wszystko co dotyczy moich kontaktów z żoną czy dziecmi tak na wszelki wypadek właśnie.
Astro

Astro
Posty: 261
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 08 paź 2019, 0:16

Witam wszystkich . Długo nie pojawialem się na ogólnym forum. Choć dzialo się u mnie sporo , jakoś juz nie umiałem się tym z wami podzielić.
Dziękuję wszystkim za wszelką pomoc. Dobre mądre słowa , czasami mocne i cierpkie . Wszystkie na pewno po to aby mi pomoc ,moim dzieciom i mojemu malzenstwu. Dziękuję za wsparcie i za modlitwę. Bóg wam zapłać.

Postanowiłem i o to proszę moderację aby zamknąć mój wątek . Proszę także o to aby tego wątku nie ukrywać ,tak aby był pomocny dla wszystkich , którzy będą chcieli z niego skorzystać. A jeśli komuś to co jest w nim zawarte pomoże w tak bardzo trudnym czasie jakim jest głęboki kryzys małżeński to będę szczęśliwy .
Jeśli w moim sakramentalnym malzenstwie wydarzy się cud to wtedy wrócę na ogolne forum aby się z wami tym podzielić w moim wątku i o taką możliwość proszę moderację.
Jeśli ktoś będzie chciał o coś zapytać, czy w jakikolwiek sposób będę mógł pomóc to oczywiście to zrobię na priv.
Forum będę śledził i korzystał tylko już w inny mniej widzialny sposób.

Z Panem Bogiem
Astro

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6700
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Nirwanna » 08 paź 2019, 6:09

Astro, niech Cię Dobry Bóg prowadzi, a Matka Boża niech Cię otacza swoją macierzyńską opieką.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Astro
Posty: 261
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 08 lis 2019, 23:16

Witam wszystkich.
Niedawno prosilem o zamknięcie mojego wątku i pisałem że wrócę jeśli zdarzy się cud.

Przełomu nie ma ,cudu także nie jednak wiele sie dzieje to ma wplyw na to co dzieje sie ze mna.

Postanowiłem odwiesic wątek . Majac kontakt z kilkoma osobami prywatnie doszedlem do wyniosku ze tego jednak potrzebuje .

Jedna z nich bardzo mi w tym pomogła i stało się to błyskawicznie . Dziękuję jeszcze raz.

Też dziękuję innym za pomoc także taką , której bym się nie spodziewał.
Nie będę wymieniał tych osób z nicu, ale napewno będą wiedziały o kim mowa .

W tej chwili jestem na etapie niestety podziału majątku w zasadzie na jego początku.

Jedno spotkanie z pelnomocnikami i 2godziny bardzo trudne. To mnie rozbilo . Tym bardziej ze nastąpiła też zmiana pracy kolejna zresztą .

Kończąc ten post a napewno napiszę dokładniej w nnastepnych po tym spotkaniu mój pełnomocnik powiedział do mnie ze : w pana żonie jest wiele emocji czyli sa uczucia szkoda że te negatywne. Napewno nie ma obojętności. Ta byłaby najgorsza. To takie dla pana pocieszenie smutne ale jednak.
Astro

Astro
Posty: 261
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 09 lis 2019, 15:51

Witajcie
Dzisiaj spotkałem się z żoną. Przyszła zrobić zdjęcia naszego mieszkania ja jej wysłałem moje.
Robiłem zdjęcia też loklu . Ale to mniej ważne. Cisza była . Rzadkie zdania . Zona pewnosc siebie i naszalancja ale juz po ruchach zaowazylem ze sztuczna ucze sie byla spieta jest na mnie wsciekla boli ja wiele rzeczy ja to wiem . I nie bede wszystkich negowal . Ja tez spiety.. sztywny i nie chcialem zeby doszlo do spiecia . Nauczylem.sie w pewien sposob juz nie reagowac na zaczepki sms i prowokacje w realu gorzej. Wymienilismy tylko kilka uwag co mamy zrobic . Powiedzialem trzymaj sie odpowiedz taka sama tylko sztywna. To z dzisiaj. To u żony zachowaniu zaowazylem szczerze dopiero dzisiaj to nie aa naturalne ruchy też targaja nia emocje .


Na początku tygonia mieliśmy spotkanie tak jak pisałem to co powiedział prawnik też . Były emocje z żony strony i z mojej też. Pretensje o dzieci i o alimenty które płacę tylko w mniejszej kwocie o apelację moja w tej sprawie. O majątku który proponowana mi Zona szybciej podzielić i jej propozycje które ciągle się zmieniały nawet teraz . Jeszcze trzy mc temu chciała sprzedać lokal usl. Zachować mieszkanie . Na chwilę obecną odwrotnie.. Moja propozycja jest taka sama jak na początku tego kryzysu kiedy wybuchł kiedy nie dopuszczalem do siebie myśli ze to tak daleko pójdzie. Nawet myślę że korzystniejsza dla żony bo dający jej pełen wybór co chce sprzedać a co zachowac dla siebie no jednak rozliczając się ze mną przy zachowaniu pewnnych regol. Też były rozmowy i jej wyjeździe zaggranicznym ale nie zdążyłem dokonczyc tego tematu bo przerwala mi pełnomocnik żony. Ze zona ma prawo jechać gdzie i jak chce.
Mi w tej sprawie chodzi o o synow . I to że powinna przedewszystkim dbać o nich.
Wiele tego było także odosnie samego podziału majątku.
Zona zrobiła wyceny nieruchomości. Ja sprawdziłem przez znajomego agenta ceny rynkowe i okazała się ze operaty żony sa niższe niż możliwe ceny rynkowe. Tu co do mieszkania jkos poszło luzem ale do lokalu już nie .najpierw zona powiedziała ze jak coś to sprzedajemy lokal za cenę rynkowa. Za chwilę już bardzo zdenerwowana powiedziała do mnie ze chce ja pozbawić miejsca pracy a ma przecierz dzieci na utrzymaniu. To nie o to mi chodziło.
Z przykrością stwierdzam że podczas tego spotkania cala moja wiedza o moich wadach deficytach poszła w łeb. Zły jestem na siebie . A już potrafiłem ni jednokrotnie dobrze sobie poradzić w takiej akcji. Następnego dnia po pospotkaniu zona przysłała bardzo mocnego smsa . Ze widac ze jestem zly i zalamany ze sobie radzi ze to ona mnie utrzymywala i to ja skizgalem sie na jej plecach . Ze te dwa lata uświadomiły mi jak jest bo w jakiej jestem sytuacji. Ze nareszcie się o demnie uwolnila i nicego nie mogę jej zabrać i pozbawić. Jest wolna. Po trzech diniach krótka wymiana SMS . Ze niby był k lijent na lokal . Nie odpisałem . To ze nie jestem ciekaw co mówił i wysmianie . Napisałem że nie wiem kto u żony był i po co bo klient był 4-5tygodni temu . Znowu mnie wysmiala to napisałem że po co miałem odpisywac skoro czułem że to gra z jej strony i tym razem ja to wysmialem . Wczoraj przyszedł kolejny Ze to nie zona zaczęła te grę Ze wszystko do mnie wroci ze to co chciała to ma i niezależnie co ugram to jej juz z nie zależy i ze to tylko pieniadze . Tego ze zonie nie zalezy słyszałem dość dużo w ostatnich mc. Czy to by.znaczyło ze jednak zonie zalezalo

Będę pisał więcej bo i więcej się działo a nie wszystko da się tak opisać w jednym poscie.
Astro

Pustelnik
Posty: 825
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Pustelnik » 09 lis 2019, 21:30

Astro,
ja tak to odbieram, że te bieżące relacje (i w realu, i pisanie smsów) są dla Ciebie trudnością.
Pisałeś wcześniej o wstydach, obawach.
Masz zapewne "mieszankę" tzw trudnych uczuć, będzie (z czasem) lepiej, tak myślę ...
Pozdro !

P.s.
Podczas rozmów z zoną na czym, na kim się "koncentrujesz" ?
"Przeżywasz" żony emocje czy swoje ?

Astro
Posty: 261
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 09 lis 2019, 23:07

Pustelniku skupiam się na żony emocjach .O ile w kontaktach SMS. Udaje mi się nie dac wciągnąć w dyskusję o tyle w realu nie.
Parę razy były próby wciagniecia w dyskusje SMS. Natomiast moja odpowiedź jest ptrosta ze nie dam się wciągnąć w żadna grę
Astro

Pustelnik
Posty: 825
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Pustelnik » 10 lis 2019, 1:23

Astro pisze:
09 lis 2019, 23:07
Pustelniku skupiam się na żony emocjach .

(...) nie dam się wciągnąć w żadna grę
TY TEŻ masz swoje emocje. A nie jest tak , że one (te Twoje emocje, doznania z ciała) ... chcą Ci coś pwiedzieć a nawet ... w czymś Ci pomóc :roll: :idea: :?:

A czy Twoja żona zwraca uwagę na Twoje emocje, czy je w ogóle ... zauważa ?

Z P. Bogiem

Astro
Posty: 261
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 10 lis 2019, 8:18

Wiem Pustelniku .
Nie nie zwraca uwagi na to co ja czuję .
Czasami głośno o tym mówi.
Nie chce mieć ze mną nic wspolnego.
Astro

Monti
Posty: 507
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Monti » 10 lis 2019, 8:39

Astro pisze:
10 lis 2019, 8:18
Wiem Pustelniku .
Nie nie zwraca uwagi na to co ja czuję .
Czasami głośno o tym mówi.
Nie chce mieć ze mną nic wspolnego.
A może wiedząc, co czujesz i znając Twoje słabe punkty, wykorzystuje to do swoich celów?
Może niech wypowie się jakaś pani, bo próby rozgryzienia kobiecej psychiki przez facetów zdaje się być z góry skazana na porażkę :D

Blondynka55
Posty: 172
Rejestracja: 14 sty 2019, 15:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Blondynka55 » 10 lis 2019, 11:51

Monti pisze:
10 lis 2019, 8:39
Astro pisze:
10 lis 2019, 8:18
Wiem Pustelniku .
Nie nie zwraca uwagi na to co ja czuję .
Czasami głośno o tym mówi.
Nie chce mieć ze mną nic wspolnego.
A może wiedząc, co czujesz i znając Twoje słabe punkty, wykorzystuje to do swoich celów?
Może niech wypowie się jakaś pani, bo próby rozgryzienia kobiecej psychiki przez facetów zdaje się być z góry skazana na porażkę :D
Myślę, że Monti ma tutaj rację z własnej historii mogę się pod tym podpisać niestety, kiedy mój mąż znał moje czułe punkty i cały czas chciał mną rządzić i zastraszać stosował swoje metody.
Niestety próbuje nadal to robić myśląc, że mnie złamie i przekona w sprawach w których jestem już mu nie wygodna. Tak jak Ty Astro nie raz słyszałam te same słowa, że już nic nie chce mnie ze mną wspólnego.
Może to bezsilność przemawia przez Twoją żonę i złość nie wiem w moim przypadku akurat tak było.

Astro
Posty: 261
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: W trakcie rozwodu 17 lat małżeństwa

Post autor: Astro » 10 lis 2019, 17:33

Żona wie że mi zależy. Wie że ja kocham i synow.
powiedziałem to także na ostatniej rozprawie kiedy pytała o to sędzia. Otwarcie . Wie co mnie boli. Wie ze może wykorzyywac moja zla sytuacje finansowa bo ostatnio to rrobi. Nie nawidzi np. Mojego uporu w tym że ciągle jestem w naszym mieszkaniu. Jak przewidywalna wytrzymam pół roku i się poddam.
Z tych ostatnich dni dotarło do mnie w końcu na to naszlem ze traktowalem moja żonę jak nie mąż a ojciec. Nie rozumiałem kiedyś slow psychologów jak mówili do mnie pana zona stwozyla sobie obraz pana w swojej glowie jako swojego ojca. Nie wpadłem na to sam.
Nie wiem czy też czy błędem z mojej strony Nie było to że na początku jak żona się wyprowadzila. To trzymalem się tylko tego jak i kiedy mam chłopców u siebie . Tak przez pierwsze 3 miesiące. W tym okresie rzadko ich brałem nad to. Też między innmi żeby zona się chlopcami opiekowała a nie kochankiem.przy preprowadzce nie pomagalem Nie chciałem ale to chyba zrozumiałe. Inaczej było jak przyszła po rzeczy chłopców z szafka do łazienki. Wtedy powiedziała ludzie widzą że mi nie pomagasz .
To już prawie mijają dwa lata od tej sytucji.
Wczoraj i dziś postaonowilem wrócić do wątku Montiego. Tylko dokładniej. Znowu olśnienia w ostatnich wypowiedziach jest wiele agresji i żalu w stronę mojej rodziny.
teraz znów kończę sa u mnie synowie. Odezwę się po 20.00
Astro

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Astro i 8 gości