Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jopczas
Posty: 27
Rejestracja: 05 maja 2018, 18:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Jopczas » 03 cze 2018, 11:49

Każdy pretekst jest dobry, prawda?
Nie chodzi ttaj o przetekst czy coś w tym stylu. Moi rodzice potrzebują opieku na moja nieobecność w domu zajmuję sie nimi kobieta która im pomaga.
Wymyśliłeś budowę domu. Co ma jedno do drugiego?
Budowa domu nie została wymyślona teraz. Od dawna były plany na budowe i nie wiem czy teraz w ogóle jest sens by to realizować.
Dla kogo chcesz budować dom? Kto będzie w nim mieszkał? Nie masz innych teraz spraw i problemów do rozwiązania?
Dom chciałem wybudować w niewielkiej odległości od domu rodzinnego gdzie mógł bym w razie jakiś problemów pomóc rodzicą. Na obecną chcwilę miszkał bym w nim sam a jeśli żona wróci zamieszkalibyśmy razem. Mam inne sprawy na głowie jako najważniejszą sprawą jest odbudowanie naszego małżeństwa tylko ja poprostu nie wiem jak.
Jeśli żona woli żyć i mieszkać sama, bo jest jej teraz lepiej, to musiało być źle. Po prostu. Nie piszesz nam chyba wszystkiego...
Jeśli chodzi o to to po ślubie razem postanowiliśmy zamieszkać z rodzicami. Wykończyliśmy sobie całe piętro. Zona wyprowadziła się do mieszkania by odpocząć i przemyśleć sobie wszystko na spokojnie. Jak pisałem wyżej byłem chorobliwie zazdrosny o nią i miałem do niej ogromne pretensje. Prosiła mnie wiele razy bym jej odpuścił a ja dalej swoje. przyznam ze bylem przez rok 2016 dla nie tyranem. nie miała swobody a wszystko co rozbiła było przeze mnie krytykowane. Obecnie pomagam żonie finansowo i tylko tyle mam z nia kontaktu. jesli mi pisze czy mógłbym jej pożyczyć pieniądze na coś.
Obudź się, bo naprawdę przegrasz swoje małżeństwo. I żadne nowenny nie pomogą - myślisz, że Bóg czyni cuda wbrew ludziom?
Moje małżeństwo juz jest przegrane. Moze się mylę albo i nie. Nie myślę ze Bóg czyni cuda wbrew ludziom. Proszę go tylko o to by na pomóg mi podejmować dobre decyzje które pokażą żonie ze naprawde jestem innym czlowiekiem niz bylem.

Amica
Posty: 223
Rejestracja: 26 mar 2018, 16:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Amica » 03 cze 2018, 12:45

Jopczas pisze:
03 cze 2018, 11:49

Moje małżeństwo juz jest przegrane. Moze się mylę albo i nie. Nie myślę ze Bóg czyni cuda wbrew ludziom. Proszę go tylko o to by na pomóg mi podejmować dobre decyzje które pokażą żonie ze naprawde jestem innym czlowiekiem niz bylem.
Ale sęk w tym, byś chciał być innym człowiekiem dla samego siebie, a nie dla żony. Tu nie chodzi o to, że ogólnie robisz wszystko dobrze, ale żonie się to nie podoba, więc powinieneś jej zdanie brać pod uwagę. Nie - to, o czym pisałeś, nie jest żadną normą, sytuacją do zaakceptowania przez żadną stronę. Jeśli masz problem z dotrzymywaniem słowa, z nadmiernym przywiązaniem do rodziców, z ogólnym ogarnianiem swojego życia (budować dom-nie budować, pracować zagranicą-nie pracować, wyprowadzić się czy się nie wyprowadzić), to nad tymi rzeczami właśnie pracuj. Nie nad tym, by przypodobać się żonie.

Żona odeszła z konkretnych powodów, z tych, co powyżej i z tych, których nam nie piszesz (bo np. ich nie znasz, nie twierdzę, że coś ukrywasz). Co się zmieniło od tamtego dnia, kiedy żona odeszła - co się zmieniło w Tobie?

Jeśli sprawdza się model, że rodzicami opiekuje się jakaś kobieta, to czemu chcesz to zmieniać?

Rodzicom należy się szacunek i pomoc, ale Twoją najważniejszą rodziną jest teraz żona i to z nią powinieneś planować swoje życie. Planując wyprowadzkę do rodziców po powrocie do Polski - żony nie brałeś pod uwagę.

I tu tkwi problem. W określeniu się - czy jestem bardziej synem, czy bardziej mężem. Jeśli odkryjesz, co jest Twoim prawdziwym i najważniejszym powołaniem, nie będą potrzebne ingerencje cudów, by podejmować dobre decyzje - po prostu będziesz wiedział, co robić.

Zresztą - skąd wiesz, czy Bóg nie odpowiada już teraz na Twoje modlitwy? Jesteś na forum, dostajesz feedback od ludzi - których oczywiście nie musisz słuchać. Ale to zawsze jest punkt widzenia osób stojących z boku. Co ma Ci pomóc w podejmowaniu odpowiednich decyzji, jak nie doświadczenie i wskazówki innych osób, które widzą problem bez emocji, które Ty masz? Może masz już odpowiedź Boga, co masz dalej robić - ale ponieważ czekasz na coś spektakularnego, to nie robisz nic. Jak w tej historii, gdzie podczas powodzi stał człowiek na dachu i czekał na to, aż go Bóg uratuje. Modlił się, modlił. W tym czasie przypłynęły 3 motorówki. Ale ów człowiek nie wsiadł, bo modlił się o cud i stwierdził, że nie musi nic robić, Bóg go wyratuje. Oczywiście utonął. Czy Bóg go nie wysłuchał? Wysłuchał - przysłał 3 motorówki. Ale jeśli się ma w głowie jedno jedyne rozwiązanie, o które się modlimy, to ten cud może wcale nie nastąpić. A po drodze można przegapić inne drogo wyjścia z sytuacji.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 3547
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Nirwanna » 03 cze 2018, 12:59

Jopczas, do tego co pisze Amica, dodam jeszcze jedno - czy wiesz już, skąd się wzięły Twoje niefajne zachowania względem żony? czy ogólnożyciowe? Sami pisałeś w pierwszym poście, że nie wiesz, czemu tak robiłeś.
Znasz już te przyczyny? Przepracowałeś je? oddałeś Bogu do uleczenia te rany?
Bo jeśli nie, to z mojego doświadczenia wynika, że to dopiero początek nawrócenia i pracy nad sobą, to taka zmiana naskórka. Jeśli w tym wytrwasz, pozwolisz Bogu nad sobą pracować przez lata, pozwolisz Mu przeorać duszę, wtedy to będzie zmiana potencjalnie trwała, może taka, którą może żona zauważy i zechce włączyć w swoje życie.
Ale teraz - jest na to dużo za wcześnie. Na to aby określić, że Twoja zmiana jest trwała, i na to aby żona ot tak od nowa Ci zaufała.
Zajmij się sobą i swoim wnętrzem, idź na rentgen do Pana Boga, potem serię operacji, potem rehabilitacja.... to najsensowniejsza droga.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Jopczas
Posty: 27
Rejestracja: 05 maja 2018, 18:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Jopczas » 03 cze 2018, 13:28

Nirwanna
czy wiesz już, skąd się wzięły Twoje niefajne zachowania względem żony? czy ogólnożyciowe?
przyczyny ojego zachowania wzięły się z chorobliwej zazdrości chciałem mieć żoną tylko i wyłącznie na własność nie doceniłem tego że żona nigdy mi nie dawała takich powodów. Wydawało mi się że pisanie ze znajomymi czy ich wspólne wyjścia są czymś nie normalnym. Teraz poprostu zbieram żniwo tego wszystkiego i dopiero teraz doceniam jaką miałem wspaniałą i wyrozumiałą żonę.
Znasz już te przyczyny? Przepracowałeś je? oddałeś Bogu do uleczenia te rany?
Przyczyny przepracowałem najpierw z psychologiem który mi to wszystko wytłumaczył id innej strony. Nie mam juz takich napięć i gniewu jak widze po zdjęciach na portalach spolecznosciowych ze zona wychodzi ze znajomymi.
Ale teraz - jest na to dużo za wcześnie. Na to aby określić, że Twoja zmiana jest trwała, i na to aby żona ot tak od nowa Ci zaufała.
Cały czas pracuje nad sobą by być innym człowiekiem. Wiem o tym ze zaufania nie da sie zbudować w miesiąc czy dwa. sek jest w tym ze do naszego rozwodu dojdzie na pewno poniewaz po dlugich naszych wspolnych rozmowach zona powiedziala ze jej decyzja jest przemyslana i nie cofnie sie z niej.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 3547
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Nirwanna » 03 cze 2018, 13:37

Jopczas, mi chodziło nie o zazdrość, a o przyczyny tej zazdrości, oraz odkładania decyzji życiowych na święty nigdy.

Co do rozwodu - żona chce, Ty nie chcesz. Pan Bóg też nie chce. Masz więc prawo dobijać się do Niego o pomoc, wsparcie i wskazówki w tej sprawie, jednocześnie ucząc się Go słuchać. Wcale nie jest powiedziane, że do rozwodu dojdzie na pewno, nie znasz przyszłości. Czytałeś post Ukasza? przemyślałeś go?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Pavel
Posty: 1592
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Pavel » 03 cze 2018, 13:38

Jopczas pisze:
03 cze 2018, 13:28
Nirwanna pisze: czy wiesz już, skąd się wzięły Twoje niefajne zachowania względem żony? czy ogólnożyciowe?
przyczyny ojego zachowania wzięły się z chorobliwej zazdrości chciałem mieć żoną tylko i wyłącznie na własność nie doceniłem tego że żona nigdy mi nie dawała takich powodów. Wydawało mi się że pisanie ze znajomymi czy ich wspólne wyjścia są czymś nie normalnym. Teraz poprostu zbieram żniwo tego wszystkiego i dopiero teraz doceniam jaką miałem wspaniałą i wyrozumiałą żonę.
To może nieco głębiej jeszcze spróbuj zgłębić - skąd się wzięła chorobliwa zazdrość. Takie poszukiwania mogą być kluczowe do procesu uzdrowienia.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Jopczas
Posty: 27
Rejestracja: 05 maja 2018, 18:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Jopczas » 03 cze 2018, 13:54

Nirwanna
Czytałeś post Ukasza? przemyślałeś go?
Tak czytałem i na ten temat była już miedzy nami rozmowa. Zona nie chce separacji i czce rozwodu bez orzekania o winie, mówi żebyśmy sie rozeszli jak ludzie bez kłótni. Dodała jeszcze ze chce ze mna utrzymywac kontakt kolezenski. wczoraj mi żona napisała ze ma jeszcze dopisac pare linijek wo pozwu i wysle mi go na email zebym sobie przeczytal. ja już nie wiem co mam jej odpisywać jak mnie prosi o pomoc finansową. Pytając ją grzecznie ile potrzebuje pieniędzy zawsze mi pisze "Ile dasz radę nie chce Cię obciążać masz swoje wydatki"

Pavel
To może nieco głębiej jeszcze spróbuj zgłębić - skąd się wzięła chorobliwa zazdrość. Takie poszukiwania mogą być kluczowe do procesu uzdrowienia.
Sięgając dna tej chproby z pomocą specjalistów udało mi sie wywnioskować ze Bóg jest tylko jeden. Uważalem sie za nie wiadomo kogo i chciałem nie wiadomo co. Myślałem że mogę wszystko i wszystkich mieć na własnośc i nimi zarządzać.Jednak życie przywołało mnie do porzadku i teraz wiem ze nie mam prawa nikim rządzić ani nikomu dyktować żadnych warunków.

Ukasz
Posty: 591
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Ukasz » 05 cze 2018, 22:11

Jopczas pisze:
20 maja 2018, 21:09
Jestem w stanie wszystko zrobić dla niej.
Jopczas pisze:
03 cze 2018, 13:54
Pavel
To może nieco głębiej jeszcze spróbuj zgłębić - skąd się wzięła chorobliwa zazdrość. Takie poszukiwania mogą być kluczowe do procesu uzdrowienia.
Sięgając dna tej chproby z pomocą specjalistów udało mi sie wywnioskować ze Bóg jest tylko jeden. Uważalem sie za nie wiadomo kogo i chciałem nie wiadomo co. Myślałem że mogę wszystko i wszystkich mieć na własnośc i nimi zarządzać.Jednak życie przywołało mnie do porzadku i teraz wiem ze nie mam prawa nikim rządzić ani nikomu dyktować żadnych warunków.
Zauważyłeś, że traktowałeś siebie samego jak Boga. A widzisz, że teraz zacząłeś tak traktować żonę? Zrobisz dla niej wszystko? To oznaczałoby po pierwsze, że jesteś gotów dla niej odwrócić się od Boga. Może nie miałeś tego wprost na myśli, ale to wcale nie jest chwytanie za słówka, tylko wskazywanie na coś bardzo niepokojącego w Twojej postawie.
Po drugie w ten sposób przekreślasz siebie. Stajesz się osobą bez własnej woli, godności. Może wydaje Ci się to wyrazem miłości i pięknym zaparciem się siebie, ale kochać można tylko w wolności, w świadomości granic, w poczuciu własnych korzeni, fundamentu.
Po trzecie jest to deklaracja bez pokrycia. Nie wiesz, na co Cię stać. Zastanów się dobrze, co możesz jej powiedzieć w sposób odpowiedzialny. Tak, żebyś tego dotrzymał. Mi się wydaje, że bez Boga to możesz mówić tylko w czasie teraźniejszym. O przyszłości tylko z Nim, zdając się na Jego pomoc i w niej pokładając nadzieję. Tylko w takim kontekście miała sens Twoja przysięga małżeńska.
Jopczas pisze:
03 cze 2018, 13:54
Nirwanna
Czytałeś post Ukasza? przemyślałeś go?
Tak czytałem i na ten temat była już miedzy nami rozmowa. Zona nie chce separacji i czce rozwodu bez orzekania o winie, mówi żebyśmy sie rozeszli jak ludzie bez kłótni. Dodała jeszcze ze chce ze mna utrzymywac kontakt kolezenski. wczoraj mi żona napisała ze ma jeszcze dopisac pare linijek wo pozwu i wysle mi go na email zebym sobie przeczytal. ja już nie wiem co mam jej odpisywać jak mnie prosi o pomoc finansową. Pytając ją grzecznie ile potrzebuje pieniędzy zawsze mi pisze "Ile dasz radę nie chce Cię obciążać masz swoje wydatki"
Przypomnę: proponowałem, żeby autor wątku zaoferował żonie separację ze wskazaniem na własną winę.
W tym poście znów widać bardzo wyraźnie to, co opisywałem wyżej. Żona nie chce - więc rozwód będzie. Ma być bez kłótni - więc zamierzasz się zgodzić? A Ty?
Co jej ślubowałeś? Co ona ślubowała Tobie? Masz obowiązek sprzeciwiać się rozwodowi. Masz prawo oczekiwać od żony, że nie będzie łamała własnej przysięgi. Kochasz ją - to ją szanuj, szanuj jej słowo, jej przysięgę, sakrament, który oboje udzieliliście sobie mocą Ducha Świętego. Pokaż, że jesteś mężczyzną, a nie tylko cieniem woli żony. Ma Ciebie dość - połóż przed nią gotowy wniosek o separację bez orzekania o winie. Będzie miała niezależność od Ciebie od ręki, zamiast długiego, kosztownego procesu rozwodowego o niepewnym wyniku.
Zagraj tym, co masz. Chce rozstania w zgodzie - to dajesz separację w zgodzie, a ona niech nie wymaga od Ciebie tego, byś złamał daną jej przysięgę, bo na to nie możesz się zgodzić. Wielokrotnie prosiła Cię o pożyczenie pieniędzy - a czy już wszystko oddała? Pożyczałeś jej jako swojej żonie. Zanim wyprze się tego, powinna Ci wszystko oddać. Co innego w razie separacji, wciąż będzie żoną...
Nie wierzy w Twoją przemianę? Chce utrzymać relacje koleżeńskie? Zgoda, niech po prostu da Ci czas. Poproś ją o ten czas.
Chce od Ciebie pieniędzy, ale nie mówi na co, nawet nie spotyka się z Tobą, żeby Cię o to poprosić? Może warto postawić warunek: chętnie Ci pomogę, ale spotkajmy się i porozmawiajmy o tym. W neutralnym miejscu, właśnie w relacjach koleżeńskich. Pożyczałbyś koledze, który nawet nie chce Cię widzieć, tylko czasem zgłasza się po kasę?

I tak dalej. Kochaj i żyj swoim życiem. Z Bogiem. Wbrew innym powiem, że nie widzę nic złego w tym, że będziesz się zmieniał dla żony. Byle byś NIE robił tego po to, żeby ona tę przemianę dostrzegła. Żeby to ona zmieniła siebie, swoje nastawienie, żeby ją tym zmieniać. Ważna jest prawda Twojej przemiany. Jeśli motywem działania będzie szczera miłość, to to będzie w równym stopniu dla Boga, dla siebie samego i dla niej.

Amica
Posty: 223
Rejestracja: 26 mar 2018, 16:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Amica » 05 cze 2018, 23:00

Nie doczytałam, że autor wątku ma rozdzielność majątkową. Jeśli nie - to nie ma pieniędzy "jego" i nie ma pieniędzy "jej", są wspólne. Żona ma pełne prawo do korzystania z pieniędzy męża i odwrotnie, więc żądanie oddania pożyczki może w przyszłości działać na niekorzyść autora wątku w sądzie (tzw. przemoc ekonomiczna). W małżeństwie kasa jest wspólna (no chyba, że jest rozdzielność - i Ty o tym Ukaszu wiesz, bo pisaliście na priv). Jeśli jednak nie - to jest to wskazówka chybiona, a wręcz szkodliwa. :)

Ukasz
Posty: 591
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Ukasz » 08 cze 2018, 0:01

Pewnie się zagalopowałem w radzeniu - mam nadzieję, że Jopczas sam to wszystko przemyśli i zastosuje to, co jego zdaniem będzie dobre.
Wspominając o zwrocie pieniędzy nawiązywałem do tego, że żona prosi o pożyczkę, tak przynajmniej zapamiętałem jeden z wpisów. I nie miałem na myśli roszczeń prawnych, lecz rozmowę męża z żoną. Chodziło mi o uświadomienie żonie konsekwencji sytuacji, którą ona sama stwarza.
Amica pisze:
05 cze 2018, 23:00
Żona ma pełne prawo do korzystania z pieniędzy męża i odwrotnie
No właśnie - i odwrotnie. Na razie chyba jest tylko tak, że to żona korzysta z pieniędzy męża. A jeśli on chciałby skorzystać nawet nie tyle z jej dochodów, lecz ze swoich własnych, które ona od niego "pożyczyła", to ona może to wykorzystać przeciw niemu w sądzie w sprawie rozwodowej jako przykład przemocy ekonomicznej?
Niestety wiem, że masz rację. Może.
Tyle tylko, że tak naprawdę nie ma chyba działania, którego nie mogłaby wykorzystać. Koledze z Sycharu żona zarzuciła przed sądem, że razem z dzieckiem modlił się w jej intencji (ona deklaruje się jako wierząca) i że ma jej zdjęcie... Obawiając się manipulacji drugiej strony warto też zachować zdrowy rozsądek i kierować się bardziej poczuciem słuszności.

Amica
Posty: 223
Rejestracja: 26 mar 2018, 16:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Amica » 08 cze 2018, 6:10

Ukaszu, wcześniej czytałam, że żona poprosiła Jopczasa o 200 zł na jedzenie, bo nie miała. Nie wydaje mi się więc, że pasuje tutaj sytuacja, kiedy to żona "wykorzystuje" męża, sama nic nie dając. Samo to, że musiała prosić, jest dla mnie nie halo... Nie jest zaopiekowana i nie ma znaczenia, że ona tego nie chce. A w sądzie sprawny prawnik zmiażdży Jopczasa, bo i to, że nie miała dostępu do wspólnych pieniędzy, i samo wydzielanie kwot. Jak jeszcze w trakcie małżeństwa Jopczas zażąda zwrotu czegoś, co jej się prawnie należy - to ma pozamiatane. Przemoc ekonomiczna jako żywo. Trzeba uważać.

Ukasz
Posty: 591
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Ukasz » 10 cze 2018, 0:23

Ja przeczytałem, że jedyny kontakt polega na tym, że prosi męża o pieniądze. W jednym konkretnym przykładzie, jaki tu poznaliśmy, nazwała to pożyczką. A on nie wie nic o sytuacji finansowej swojej żony. Nie miała na jedzenie? A niby skąd to wiadomo - bo tak napisała? A może brakowało na coś zupełnie innego, albo nie brakowało wcale, tylko to było takie testowanie frajera? Nie ma wspólnego gospodarstwa, nie ma wspólnego konta. To wszystko decyzja jej, a nie jego. Jak w tej sytuacji miałby wyglądać dostęp do wspólnych pieniędzy - skoro to ona zadecydowała, że już nie będą wspólne? Jaki on ma dostęp do tej części wspólnych pieniędzy, które pochodzą z jej zarobków? I z jakiej racji, skoro oboje są zdrowi, zdolni do pracy i nie mają dzieci, jedno ma utrzymywać drugie? Żona dzięki zapewnieniu pełnego utrzymania przez męża spokojnie skończyła studia. Ma też zapewnione mieszkanie, tylko nie chce z tego korzystać. Teraz utrzymuje tylko siebie samą i na to jej nie starcza. Dlaczego? Maż nie ma prawa tego wiedzieć, ale ma obowiązek po prostu dawać kasę, a najlepiej nieograniczony dostęp do konta? Ona chyba sama zdaje sobie z tego sprawę, skoro prosi nie o dawanie należnych jej pieniędzy, tylko o pożyczkę.

Miałem sytuację częściowo podobną, opisywałem ją w swoim wątku. Konto było wspólne. Żona wybierała z niego całą swoją i moją pensję - w formie gotówki z bankomatu, maksymalne kwoty przez kilka dni, żeby nie było śladu przeznaczenia tych pieniędzy. Na utrzymanie domu lub cokolwiek dla siebie musiałem się/nas zapożyczać. Towarzyszyła temu kategoryczna odmowa informacji, na co idą nasze wspólne pieniądze. Sądzę, że to była przemoc ekonomiczna i zarazem sytuacja jakoś podobna do tej, którą ma autor tego wątku. Żeby to przerwać założyłem subkonto i tam zacząłem wpłacać swoje dochody. Sam utrzymywałem dom, oszczędzałem na jego wykup i fundowałem to, co jeszcze było wspólne. Tak jest po części do teraz. Mieszkamy razem, ale ode mnie oczekuje tylko pieniędzy i obrabiania domu. Nie mam prawa nic wiedzieć o jej życiu, pytać o przyszłość, za specjalnym pozwoleniem mogę pocałować w czoło na do widzenia. Kocham ją, ale mam wątpliwości, czy nie szkodzę jej i naszej więzi zgadzając się na niemal wszystko.

Jopczas
Posty: 27
Rejestracja: 05 maja 2018, 18:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Jopczas » 10 cze 2018, 11:21

Ukasz
Zauważyłeś, że traktowałeś siebie samego jak Boga. A widzisz, że teraz zacząłeś tak traktować żonę?
Jeśli chodzi o traktowanie żony jako Boga to trochę inna sytuacja był , ponieważ gdy żona się wyprowadziła obiecałem jej że jesli tylko będe w stanie to ją wspomoge finansowo. Żona powiedziała wtedy że jest mi bardzo wdzięczna za pomoc oferowana przeze mnie. od Styczni awspomogłem żonę ok 10000 zł. co miesiąc mi mówiła że po następnej wypłacie mi zacznie oddawać. Ale na tym się to tylko kończyło.

Amica
Nie doczytałam, że autor wątku ma rozdzielność majątkową
W naszym przypadku nie ma rozdzielności majątkowej.
Samo to, że musiała prosić, jest dla mnie nie halo... Nie jest zaopiekowana i nie ma znaczenia, że ona tego nie chce.
Nie musiała prosić. Chciałem dobrowolnie jej pomagać co miesiąc i pomagałem przez 5 miesięcy opłacałem jej mieszkanie płacę za telefon żony i dawałem na życie gdy żona miała normalną wypłatę z pracy.

Ukasz
W tym poście znów widać bardzo wyraźnie to, co opisywałem wyżej. Żona nie chce - więc rozwód będzie. Ma być bez kłótni - więc zamierzasz się zgodzić? A Ty?
Co jej ślubowałeś? Co ona ślubowała Tobie? Masz obowiązek sprzeciwiać się rozwodowi.
Tak wiem co ślubowałem i nie zamierzam się zgodzić na rozwód. Na odpis pozwu będe prosił o mediatora może on w jakis sposób dotrze do żony.
Pokaż, że jesteś mężczyzną, a nie tylko cieniem woli żony. Ma Ciebie dość - połóż przed nią gotowy wniosek o separację bez orzekania o winie. Będzie miała niezależność od Ciebie od ręki, zamiast długiego, kosztownego procesu rozwodowego o niepewnym wyniku.
Na słowo separacja żona mówi żebym sobie zapomniał że się zgodzi. Ona składa juz pozew o rozwód i zdania nie zmieni.
Chce rozstania w zgodzie - to dajesz separację w zgodzie, a ona niech nie wymaga od Ciebie tego, byś złamał daną jej przysięgę, bo na to nie możesz się zgodzić.
Nie chcę się zgodzic na rozwód. Jej przyjciółka cały czas powtarza jej ze bedzie szczesliwa i czy przed czy po rozwodzie Bóg ją Kocha i będzie kochał.
Wielokrotnie prosiła Cię o pożyczenie pieniędzy - a czy już wszystko oddała? Pożyczałeś jej jako swojej żonie. Zanim wyprze się tego, powinna Ci wszystko oddać
Tak prosiła o pożyczenie. Chciałem jej normalnie dać jak to w każdym małżenstwie bywa ale ona powiedziała że nie chce ode mnie brać tylko pożyczyć. Jeszcze ie oddała nic. nie wymagam od niej tego ale sama powiedziała że bedzie oddawać po każdej wypłacie po paręset złotych.
Nie wierzy w Twoją przemianę? Chce utrzymać relacje koleżeńskie? Zgoda, niech po prostu da Ci czas. Poproś ją o ten czas.
Co do mojej przemiany napisala mi że cieszy się bardzo że ten rozwód mnie zmienił i że w życiu nie będe już popełniał tych błędów ale to między nami nic nie zmienia. Jeśli chodzi o czas to prosiłem ja byśmy dali sobie czasu na to wszystko i na spokojnie bez żadnych emocji rozwiązali nasz problem, żona powiedziała że już jest za późno i że ona decyzje już podjęła i się nie cofnie. cytuje "NIGDY JUZ NIE BĘDZIEMY RAZEM"
Wbrew innym powiem, że nie widzę nic złego w tym, że będziesz się zmieniał dla żony. Byle byś NIE robił tego po to, żeby ona tę przemianę dostrzegła. Żeby to ona zmieniła siebie, swoje nastawienie, żeby ją tym zmieniać. Ważna jest prawda Twojej przemiany. Jeśli motywem działania będzie szczera miłość, to to będzie w równym stopniu dla Boga, dla siebie samego i dla niej.
wcześniej chciałem się zmienić tak by własnie ona to dostrzegła że już nie jestem taki sam jak byłem, ale tego nie da sie pokazać poprostu. Kocham Ją bardzo i może kiedyś zobaczy co straciła.

Ukasz
Posty: 591
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Ukasz » 11 cze 2018, 22:58

Jest Ci potrzebny czas na Twoją przemianę. Wiesz o tym i rozsądnie o ten czas walcz. Bądź w tej sprawie lisem.
Twoja żona potrzebuje tego czasu jeszcze bardziej. Może to podświadomie czuje i dlatego chce jak najszybciej dostać rozwód. Zagłuszanie sumienia jest męczące.
Twoja żona mówi Ci, że nigdy nie będziecie razem. Ona nie zna przyszłości, próbuje ją zaklinać. Nawet w odniesieniu do teraźniejszości nie jesteśmy w stanie w pełni rozpoznać naszych postaw i uczuć. To, co mówi, to ekspresja jej aktualnych emocji, a nie zapis przyszłych wydarzeń. Nie wytłumaczysz jej tego, ale możesz o tym pamiętać. To dotyczy zarówno rzeczy względnie małej, jak formalna separacja, jak tej ważniejszej, czyli szansy na wspólną przyszłość.
Jopczas pisze:
10 cze 2018, 11:21
Nie musiała prosić. Chciałem dobrowolnie jej pomagać co miesiąc i pomagałem przez 5 miesięcy opłacałem jej mieszkanie płacę za telefon żony i dawałem na życie gdy żona miała normalną wypłatę z pracy.
To bardzo delikatna sprawa i absolutnie nie radzę Ci, żebyś zrobił tak czy siak - ale bardzo zachęcam do solidnego rozważenia i może omówienia z kimś. Chronisz żonę przed skutkami jej złych decyzji. Pozwalasz jej zjeść ciastko - odejść, zerwać kontakty z Tobą - i nadal z nich korzystać, czyli wciąż mieć ciastko. Może to dobre rozwiązanie, ale może złe. Może należy je kontynuować, może zmienić na wręcz przeciwne, a może pójść jakąś pośrednią drogą, np. uświadomić jej absurdalność tej sytuacji, może pokazać ją jako swego rodzaju okres przejściowy, kiedy nie jesteście razem, ale ona jeszcze wciąż korzysta z Twojej pomocy i dopóki to trwa, to powinna wstrzymać się z pozwem rozwodowym, może jeszcze jakieś inne rozwiązanie. Przemyśl to, przemódl, omów z kimś.

Jopczas
Posty: 27
Rejestracja: 05 maja 2018, 18:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Proszę o pomoc. BEZRADNOŚĆ

Post autor: Jopczas » 13 lip 2018, 20:20

Wróciłem do kraju mieszkam w mieszkaniu i dużo lepiej mi jest. Jak narazie budowa domu wstrzymana. Mam do was pytanie żyć sobie własnym życiem tak jak piszecie to jest normalnie podróżować tak jak to kiedyś robiliśmy razem? Obawiam się że żona mi zarzuci że nie daje jest pieniędzy i wydaje na np. Podróżowanie chodzenie po górach gokarty bo to lubię robić najbardziej.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości