Do mężów : po co jest żona?

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1801
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: ozeasz » 18 cze 2018, 7:49

Angela pisze:Zwodziłam, bojąc się jego złości, mówiłam ,,może" i odwlekałam przyjście do sypialni. Jeżeli nie zdołał zasnąć, to dopiero go złościło.
Z tego zdania ,nie wiem czy dobrze wnioskuję , to nie było dla Ciebie szczytem przyjemności ...
Angela pisze: Z drugiej strony, jeżeli byłaby to zawsze taka sama przyjemność jak dla mężczyzny, to co, ,,na złość babci odmrożę sobie uszy?
Czyli nie była ? Skąd wiadomo jak kto przeżywa ? Chyba że nie kończyło sie to dla Ciebie zwykle orgazmem ,no to faktycznie problem ,jakoś sobie nie wyobrażam bym sam miał czerpać przyjemność w zbliżeniu z żoną ,przecież to forma miłości którą pragnę , jak dla mnie przede wszystkim , obdarzać drugiego .

U nas niestety był taki problem że to była przez długi czas jedyna forma okazywania sobie miłości przez bliskość , dotyk ,brakowało form pośrednich choćby przytulenia , jakiś drobnych gestów ,dotyku , tu niestety ja czuję się winny w braku okazywania żonie takiej formy czułości ,zresztą ja sam zdałem sobie sprawę że moim językiem miłości jest dotyk którego również nie otrzymywałem , oraz afirmacja której mi ogromnie brakowało ,ale zwerbalizowałem sobie to stosunkowo niedawno .


Ja też nie uważam że mam przełącznik on - off , może nie mam jak kobieta że dobry seks (po mojemu zbliżenie) zaczyna sie od porannej kawy ,ale jeśli jestem traktowany przez żonę obcesowo ,nie mówiąc o pomiataniu czy poniżaniu , braku z Jej strony czułości , to nie mam na takie rzeczy żadnej ochoty z prostej przyczyny , jak doświadczyć bliskości - zbliżenia w poczuciu takiego emocjonalno- werbalno- psychicznego oddalenia , czego nieraz notabene żona oczekiwała ?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

mare1966
Posty: 1316
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: mare1966 » 18 cze 2018, 9:56

Widzę niezrozumienie
i od razu opisywanie " swojego przypadku" jako dowód .
Ja piszę o tentencji , o traktowaniu współżycia
PRZEZ PRYZMAT WŁADNEJ OSOBY
( ja mam ochotę , a teraz nie mam ochoty ) .

Tu ważniejsza jest ochota tej drugiej strony .
Oczywiście , cały czas piszę o w miarę zdrowych , normalnych małżeństwach ,
z normalnymi relacjami ,
a nie o patologicznych .
I oczywiście to współżycie powinno być godziwe ,
w FORMIE DO PRZYJĘCIA PRZEZ KOBIETĘ
( tu uważam , jej gust jest zasadniczo decydujący - pomijam jakieś skrajne
dziwactwa np. tak ale tylko w ubraniu itp. )

Traktowanie współżycia przez kobietę jak"przykrego obowiązku małżeńskiego"
dowodzi istnienia PROBLEMU .
W niej samej , w mężu , w ich relacji ......... no gdzieś problem jest , czasem złożony .

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: Angela » 18 cze 2018, 12:47

mare1966 pisze:
18 cze 2018, 9:56
Widzę niezrozumienie
i od razu opisywanie " swojego przypadku" jako dowód .
Ja piszę o tentencji , o traktowaniu współżycia
PRZEZ PRYZMAT WŁADNEJ OSOBY
( ja mam ochotę , a teraz nie mam ochoty ) .

Tu ważniejsza jest ochota tej drugiej strony .
Oczywiście , cały czas piszę o w miarę zdrowych , normalnych małżeństwach ,
z normalnymi relacjami ,
a nie o patologicznych .
Nie jako dowód, bo nadal nie umiem umiejscowić mojego małżeństwa wśród tych w normie, czy już nie. Nie mam porównania. Zadałam pytanie o preferencje co do częstotliwości i nie otrzymałam od nikogo odpowiedzi. Ja staram się nie pisać uogólnień tylko na podstawie własnego doświadczenia. O tych przełącznikach słyszałam na kilku wykładach typu ,, jak budować szczęśliwe małżeństwo ", do nas pasował ten model.

s zona
Posty: 2938
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: s zona » 18 cze 2018, 13:22

Angela ,
osobiscie lubie Cie czytac ,
ale w moim przypadku nie bylo mowy o " obowiazku czy panszczyznie" ,bo tez takie slowo slyszalam , niestety ..." usypianie " tez ..
Pewnie na zasadzie ,ze drugi obiad juz nie smakuje.

mare1966
Posty: 1316
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: mare1966 » 18 cze 2018, 13:33

Dobra , kiedyś czytałem , że średnia
to 2-3 razy w tygodniu .

Mnie się to zgadza , mniej więcej .
Na pewno nie 2 razy w miesiącu .

O ile ktoś stosuje NPR ,
to bym powiedział nawet 2 razy częściej ( bo okres krótszy ) .
A jest jest okazja , to i 2 razy w jakimś dniu też można zaszaleć .

====================================
A ja staram się pisać ogólnie ,
bo ja jestem ja ,
a ktoś inny to zupełnie inny człowiek .
Jeden lubi na ryby , inny na grzyby .
Ogólnie - czyli wyłapywać części wspólne , przynajmniej
pewne wspólne skłonności ,
mając jednocześnie ciągle na uwadze , że istnieją
różnice , nawet przypadki zupełnie odbiegające od średniej .


Własne doświadczenie jest doświadczeniem własnym .
Dopiero zebranie dużej ilości doświadczeń różnych ludzi
i wyciągnięcie prawidłowości
daje jakiś obiektywny obraz .

krople rosy

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: krople rosy » 18 cze 2018, 13:47

Angela pisze:
18 cze 2018, 12:47
Nie jako dowód, bo nadal nie umiem umiejscowić mojego małżeństwa wśród tych w normie, czy już nie. Nie mam porównania. Zadałam pytanie o preferencje co do częstotliwości i nie otrzymałam od nikogo odpowiedzi.
Każdy ma swój temperament i zasady więc ciężko tu o jakiś szablon. Najważniejsza jest moim zdaniem intencja i jakość więzi małżeńskiej. Z tego wynika wszystko inne. Jeśli kocham męża, czuję się z nim dobrze i blisko to nawet gdy fizycznie nie mam ochoty na seks (zmęczenie, jakiś dyskomfort psychiczny, itp) będę umiała ją przełamać intencją miłości i empatii w tym momencie....i się okazuje, że ochota nagle z każdą sekundą nadchodzi :)
Miłość rozpalać w sobie należy zawsze. Ona ma moc niszczenia lenistwa duchowego i fizycznego oraz wszelkich zaniedbań.

mare1966
Posty: 1316
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: mare1966 » 18 cze 2018, 15:44

Krople rosy ,
w tym sęk .
Ty wcale nie musisz "mieć ochoty" .
Wystarczy , że mąż ma ochotę .
To jest zmiana PODMIOTU .
Nie JA ale mąż .

Dla większości chyba kobiet to jest nie do zaakceptowania
( tych dzisiejszych )
A że średnio facet ma znacznie częściej chęci ,
to ma reglamentacje , co go niesłychanie wkurza .

Ty możesz nie posprzątać , nie pozmywać ,
nawet nie ugotować
ale jak musi jeszcze żebrać o łóżko
to już jest katastrofa .

Gdyby kochanka takie fochy stroiła ,
to ona doskonale wie jakoś ,
że prędko kochasia "straci" .
I jakoś nie odmawia i ochotę ma .

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: Angela » 18 cze 2018, 16:33

mare1966 pisze:
18 cze 2018, 13:33
Dobra , kiedyś czytałem , że średnia
to 2-3 razy w tygodniu .

Mnie się to zgadza , mniej więcej .
Na pewno nie 2 razy w miesiącu .

O ile ktoś stosuje NPR ,
to bym powiedział nawet 2 razy częściej ( bo okres krótszy ) .
A jest jest okazja , to i 2 razy w jakimś dniu też można zaszaleć .
Duże dzięki Mare1966 za szczerą odpowiedż. I nam taka częstotliwość wychodziła. Chociaż mielismy bardzo rozbieżne potrzeby, szliśmy obydwoje na duże kompromisy w imię miłości właśnie. Ja nie mówiłam, że u nas było 2 razy w miesiącu, ale tak rzadko sama chciałam i pozostałe zbliżenia wiązały sië z dużym trudem. Szczególnie trudno było w czasie naszego kryzysu na początku małżeństwa oraz w okresie ciąży i karmienia piersią. Z górki to mieliśmy dopiero gdy najmłodsze dziecko skończyło 3 lata, czyli po 18 latach małżeństwa. Wtedy rzeczywiście wystarczyło się tylko trochę zmobilizować i z obopólną korzyścią cieszyć się sobą.

mare1966
Posty: 1316
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: mare1966 » 18 cze 2018, 18:41

Te 2 razy w miesiącu to z pamięci wziąłem .
Nie odnosiłem się do was Angela .
........... choć tam chyba było , że raz w miesiącu
To było uznane za sytuacje nienormalną .
Zgadzam się z tym .

Trochę to jednak smutne , że w takich sprawach
trzeba "wypracowywać kompromisy" ,
a współżycie kojarzy się z "dużym trudem" .
Coś tu nie tak .

I ten kryzys na początku małżeństwa ?
Może też związany z tą sferą ?
( nie dopytuję , ale jeżeli tak - to problem ewidentny )

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: Angela » 18 cze 2018, 22:54

mare1966 pisze:
18 cze 2018, 18:41
I ten kryzys na początku małżeństwa ?
Może też związany z tą sferą ?
Tak, dokładnie. Pisałam o tym w swoim wątku ,,kryzys małżeństwa czy choroba".
mare1966 pisze:
18 cze 2018, 18:41
Trochę to jednak smutne , że w takich sprawach
trzeba "wypracowywać kompromisy"
Moim zdaniem udane małżeństwo polega właśnie na kompromisach.
Gdy dwoje ludzi jest w sobie zakochanych, potrafią stłumić czasowo swoje najgłębsze potrzeby, by ugrać na przyszłość jak najwięcej. W małżeństwie te rzeczywiste potrzeby dochodzą do głosu.Np. mąż
zgodził się na zachowanie czystości przedślubnej, po ślubie liczył na korzystanie ze źródełka całkowicie bez ograniczeń, bez mojego sprzeciwu, bo legalnie i z bożym błogosławieństwem. Odczucie przymusu było dla mnie zbyt silne. Ja natomiast byłam gotowa w narzeczeństwie godzinami, mino zmęczenia, słuchać kochanego gaduły. Po ślubie już nie miałam tyle cierpliwości. Wydaje się, zatem że zakochani mają te same potrzeby, rozumieją się bez słów. Mają poczucie wyłącznie bycia obdarowywanym.
W małżeństwie mamy szansę wejść na wyższy poziom miłości. Poznajemy prawdziwe potrzeby drugiej osoby, często sprzeczne z naszymi. I tu rola kompromisów: częściowo rezygnuję z siebie dla drugiej osoby, ale nie do końca, aby i ten drugi miał szansę dać coś z siebie. Św. Tereska od Dzieciątka Jezus kiedyś została złajana przez przełożoną, że nie otworzyła drzwi, gdy ktoś pukał. Ona tłumaczyła, że to z miłości. Chciała dać szansę drugiej współsiostrze na zrobienie dobrego uczynku. A pamiętacie ze szkolnych lektur nowelkę Henryka Sienkiewicza ,,Kamizelka"?
My w małżeństwie zbliżyliśmy się do satysfacjonującego kompromisu po 20 latach. Teraz choroba męża zabrała to bezpowrotnie. Ale mogę powiedzieć, że przez chwilę byłam szczęśliwa, chwała Bogu za to i to szczęśliwsza niż w narzeczeństwie, bo nie musiałam tłumić swych potrzeb, tylko w wolności częściowo je ograniczyć. I widziałam, że mąż robił to samo. Też twierdził, że jest bardzo szczęśliwy.
A kompromis można osiągnąć, gdy bez wstydu rozmawia się o swoich potrzebach, tych najbardziej intymnych. Wstyd potrzebny jest na zewnątrz małżeństwa, by chronić je przed nieproszonymi gośćmi.
Ja tutaj pozwalam sobie na trochę wyznań mogąc ukryć się za nickiem.
Rozmowy są bardzo potrzebne, bo domyślność jest mała i to po obu stronach, choć obiegowo to mężczyźni są niedomyślni. I do takich rozmów namawiałam autorkę wątku.

krople rosy

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: krople rosy » 19 cze 2018, 8:46

mare1966 pisze:
18 cze 2018, 15:44
ale jak musi jeszcze żebrać o łóżko
to już jest katastrofa .
Zgadzam się. I uważam, że jest to uwłaczające mężczyźnie. Przecież nie wszedł on w celibat a w małżeństwo .

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: Angela » 19 cze 2018, 8:53

Mare1966
A czy do pracy to kobiecie zawsze się chce iść ?
Jakoś dziwne , że wiem , że nie - ale jednak idą .

Obiady też z reguły jednak robią , choć to i monotonne i czasochłonne .
A prasować się chce ?
A prać się zawsze chce ( jakież to pasjonujące ) .
Nie chce się, ale niezrobienie będzie dużą stratą. Prace się nawarstwią, nie będzie zapłaty, życie będzie jeszcze trudniejsze.
mare1966 pisze:
17 cze 2018, 22:19
Jak z kolei będzie wiedziała , że mąż ma ciągoty
do skoku w bok ,
to nigdy "głowa ją nie zaboli" .
Jeżeli współżycie ma być także motywowane lękiem przed stratą to rodzi flustrację. Strach jest silnym uczuciem i zagłusza inne motywy. Dodatkowo rodzi złość na osobę, która jest powodem strachu.
Gdzie tu miejsce na komunię osób, opisywaną w chrześcijańskiej literaturze, gdzie współżycie małżonków ma być dopełnieniem jedności.
Wracając do początku, chciałam pokazać, że autorka wątku może czuć flustrację, gdy wszystko tylko musi. A gdy jeszcze jej preferowane dni nie pokrywają się z dniami pobytu męża w domu.
Ale jednocześnie chciałam, aby Soprasia usłyszała głos panów, że współżycie jest dla nich bardzo ważnym elementem małżeństwa. I doświadczają silnego rozczarowania z powodu odmowy.
Czy jest jakieś wyjście z impasu. Tylko rozmowy, w których obie strony zdołają się usłyszeć. I tu potrzeba stosowania zasad dobrej komunikacji ( tomy podręczników są na ten temat). Nam się udało po 20 latach, więc perspektywa nie jest optymistyczna.
Gdy tylko taka rozmowa przeradza się w kłótnie, należy ją natycbmiast uciąć.
I zmieniać siebie, bez życia w napięciu czy druga osoba zmiany dostrzeże. Zmieniać się dla siebie, by ze sobą samą czuć się dobrze.

lena50
Posty: 447
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: lena50 » 20 cze 2018, 0:15

Jak z kolei będzie wiedziała , że mąż ma ciągoty
do skoku w bok ,
to nigdy "głowa ją nie zaboli" .
Czyli,że co...mój mąż miał ciągoty....i co twoim zdaniem robić powinnamn.
lena50....dawniej lena

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1801
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: ozeasz » 20 cze 2018, 9:38

lena50 pisze:
20 cze 2018, 0:15
Jak z kolei będzie wiedziała , że mąż ma ciągoty
do skoku w bok ,
to nigdy "głowa ją nie zaboli" .
Czyli,że co...mój mąż miał ciągoty....i co twoim zdaniem robić powinnamn.
Ja tu widzę pewną manipulację ,układ raczej ,działania zachowawcze ,nie troskę o rozwój i miłość ,czyli żeby mężowi głupoty do głowy nie przyszły ,wywieszam tabliczkę ,czynne 24h :lol: ,co może skutkować przy dobrych wiatrach na krótka metę ,w dłuższej perspektywie jest co najmniej nie pedagogiczne i obawiam się , że nie skuteczne .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

zenia1780
Posty: 2169
Rejestracja: 18 sty 2017, 12:13
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: zenia1780 » 20 cze 2018, 23:15

mare1966 pisze:
18 cze 2018, 9:56

Tu ważniejsza jest ochota tej drugiej strony .
(...)
Traktowanie współżycia przez kobietę jak"przykrego obowiązku małżeńskiego"
dowodzi istnienia PROBLEMU .
W niej samej , w mężu , w ich relacji ......... no gdzieś problem jest , czasem złożony .
Ehm..., że tak powiem...
Dziękuję mare1966 za przypomnienie :D
Jak łatwo wpaść w stare tryby :?
lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali».
(2Kor 12,9)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość