Co oznacza postawa miłości?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Pantop
Posty: 1256
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: Pantop » 08 cze 2018, 16:48

Do: rak
rak pisze:
Nirwanna pisze:
rak pisze:
Zgadzam się niemal w 100%

Każdy boi się zranienia, odrzucenia, samotności kto buduje swoją wartość na reakcjach innych, a nie w sobie...
...i w Bogu? :-)
w sensie - Bóg jest w każdym z nas. Jest Prawdą, Drogą i Życiem. A każdy ma szansę znaleźć jego pierwiastek w sobie.
Rak!
Dla mnie błysnąłeś!
Oto prostowanie drogi co się zowie.
Proste uzupełnienie myśli - jako oczywista oczywistość - a dla kogoś jeszcze jakaś droga do pokonania aby to objąć.
Jestem (Twoim) fanem. (Po - Kunf-fu panda)

Amica

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: Amica » 08 cze 2018, 17:17

Dla mnie postawa miłości, to:

- dawanie (ofiarowywanie swojego czasu, cierpliwości, troski, przyjemności - bez oczekiwania na zwrot, to znaczy: oczekiwać sobie można, ale samego dawania nie można od tego zwrotu uzależniać)
- pozytywne, życzliwe nastawienie do małżonka (branie jego słów, czynów za dobrą monetę, nie doszukiwać się aluzji, ukrytych znaczeń, złośliwości) np. spóźnia się - to nie ładować w sobie gniewu, że na pewno się zagadał/zapomniał/lekceważy/olewa - skoro tego nie wiemy na 100%
- na każdą negatywną rzecz, jaką pomyślimy o mężu, natychmiast pomyśleć/przypomnieć sobie dwie pozytywne cechy, wydarzenia, wspomnienia
- wdzięczność, docenienie - tu już każdy wie, za co może być wdzięcznym
- uważność na drobiazgi, wspólne chwile (czyli jak jestem z mężem na spacerze, to telefon mam w kieszeni i spędzam czas właśnie z mężem w pełni (przypominają mi się setki wspólnych wyjść do kina, restauracji, na spacery - kiedy w zasadzie był to czas spędzony obok, a nie ze sobą...)
- wybaczanie - codzienne, żmudne, razem z Jezusem (tego nauczyłam się na sesjach modlitwy o uwolnienie: proszę o pomoc Jezusa, o Jego moc w tym, bym mogła wybaczyć to, co mnie w zachowaniu męża zraniło, skrzywdziło, zabiło.)

Owszem - trudno w taki sposób kochać małżonka, który jest wredny, złośliwy, zdradza nas, oszukuje, wyzywa. Albo kiedy małżonka nie ma z nami, kiedy jest z kimś innym, kiedy jest daleko, myślami i ciałem. To trudne. Trudno zachować postawę miłości wobec takiego krzywdziciela. Ale czy Jezus nie mówił, że to nie sztuka kochać tych, co nas kochają?

Jestem z mężem w nieoficjalnej separacji, więc nie mam okazji mu pokazywać, jak go kocham. Ale to nie zmienia mojej postawy: opcję "dawania" mam cały czas, np. to, że nie dręczę go telefonami, nie obgaduję go przed ludźmi, że modlę się za niego i błogosławię mu na mocy Sakramentu). Tyle co mogę, to daję.

Śmiem twierdzić, a wręcz mam pewność - że gdybym tak kochała męża od początku małżeństwa, ten nasz kryzys - jeśli w ogóle by nastąpił - byłby do przejścia. Ale niestety. Nie umiałam kochać, nie wiedziałam, czym miłość jest.

lena50
Posty: 346
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: lena50 » 08 cze 2018, 22:18

Mimała pisze:
08 cze 2018, 7:42
Czy postawa miłości oznacza walkę o związek i męża, który nie kocha, czy powinna oznaczać puszczenie go wolnym i pozwolenie na to by był szczęśliwy?
Nie....postawa miłości to ani walka,ani przyzwolenie na "złudne szczęście".
Postawa miłości inaczej dojrzała miłość to odpowiedzialnośc,bezinteresownośc,troska,wsparcie.....ale i stanowczość.
Dla mnie wytłuszczone znaczy tyle co.....idź i rób co chcesz,a to miłością napewno nie jest.
Amica pisze:
08 cze 2018, 17:17
Owszem - trudno w taki sposób kochać małżonka, który jest wredny, złośliwy, zdradza nas, oszukuje, wyzywa. Albo kiedy małżonka nie ma z nami, kiedy jest z kimś innym, kiedy jest daleko, myślami i ciałem. To trudne. Trudno zachować postawę miłości wobec takiego krzywdziciela. Ale czy Jezus nie mówił, że to nie sztuka kochać tych, co nas kochają?
Amico...zgadzam sie....trudno w taki sposob jak to opisałaś kochać takiego małżonka,a nawet nie należy(w taki sposob).....moim zdaniem.
Takiego małżonka wciąż kochać można i należy(skoro przysięgaliśmy) ale nieco "inaczej".
Bardziej stanowczo i wymagająco.
Stop naiwności,pobłażaniu i ceierpieniu.
Nie jestem pisarzem,czasem brak mi odpowiednich słów,napisałam jak umiałam.

Mimała....
Mimo,że dotarłam do Twoich wcześniejszych postów, nie bardzo rozumię sytuację.
Mąż odleciał,całował sie z kowalską,utrzymywał z nią jakiś tam kontakt.
Teraz żałuje,chce naprawić,chce być odpowiedzialny.....
Nie chce odejść,choć ma Twoje pozwolenie.
Mimała pisze:
08 cze 2018, 9:14
On ma pozwolenie na odejście. Ale nie chce odchodzić. Boi się, ze to wcale nie jest dobre wyjście. Ze tak naprawdę nie będzie szczęśliwy zostawiając dom, który teraz ma. Ale ja wiem, że mogę mu "pomóc" w odejściu. Skontaktować się z kowalską, i powiedzieć jej, że ma walczyć, że daje im zielone światło. Mogę też zwyczajnie powiedzieć mu, że mu nie wybaczę zdrady, że nie mogę na niego patrzeć. Mogę zrobić wiele rzeczy, by mu pomóc.
Mimała wybacz,ale coś mi tu nie pasuje,widzę niespójność.....być może ślepa jestem?
W pierwszym poście pytasz ,czy Go puścić żeby był szczęśliwy,a teraz czytam ,że On wcale tego nie chce,że nie będzie szczęsliwy.
Facet chce zostać i naprawiać.
Czy Ty też tego chcesz???........bo w moim mniemaniu nie bardzo,a dlaczego tak mniemam?...
...bo piszesz o pomocy w odejściu
Mogę zrobić wiele rzeczy, by mu pomóc. ......to może zamiast pomóc w odejściu,pomóż w powrocie.
Może On na to czeka,na jakiś znak?
Moze miota sie,bo nie wie ,czy wybaczyłas,czy jeszcze Go chcesz?
Niewiem.....takie moje wnioski z tego co przeczytałam.
lena50....dawniej lena

SAMOA
Posty: 107
Rejestracja: 20 lut 2017, 9:43
Płeć: Kobieta

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: SAMOA » 08 cze 2018, 23:29

Dzisiejsza Szusta Rano jest odpowiedzią na Twoje pytanie.
https://youtu.be/5d7lcW20zC4

lena50
Posty: 346
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: lena50 » 09 cze 2018, 1:52

...i tak mi jeszcze do głowy przyszło.....dajesz mu pozwolenie,moim zdaniem wręcz pomagasz w odejściu,a co jak w końcu uzna,że nie ma żadnych szans i naprawdę odejdzie???
Będziesz szczęsliwa?
Nie sądzę.

Ja wiem ,że to nie sprawiedliwe,że tylko jedna strona się stara,też mnie to boli,ale znając mojego męża nie mam innego wyjścia.
Mogłam być rozwódką jakieś 10 lat temu,ale nie jestem.
Nie jestem ,bo postawiłam na małżeństwo,na rodzinę,dzieci....
Zmieniłam siebie(dzieki forum) i już inaczej patrze na swojego męża.
Zawsze myślałam ,że jestem słaba........nie to mój mąż jest słaby.
Kiedy pojawia sie problem....ucieka....przyzwyczaiłam się.
Nie tego chciałam,no ale cóż.
Kocham "drania" choć czasem "nienawidze",ale bardziej kocham.

Mimała......kochasz meża?
Sama sobie odpowiedz.
lena50....dawniej lena

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: soprasia » 11 cze 2018, 15:09



Powiem Ci coś jeszcze: z tego co zaobserwowałam, kobieta szczęśliwa, spełniona, pewna siebie, budzi w mężczyźnie pragnienie zdobycia jej. Budzi się w nim naturalne zainteresowanie kimś, kto nie jest od niego w pełni zależny, bo potrzebują "pogonić" za czymś. Jeśli więc mąż zobaczy, że sobie radzisz, jesteś zadowolona z życia, stąpasz twardo po ziemi, masz nowe hobby i zainteresowania, to przestanie chcieć być z Tobą z poczucia winy, że zostawia rodzinę. A zacznie chcieć być z Tobą, ponieważ jesteś fascynującą i szczęśliwą kobietą, taką, z jaką on chciałby być. Póki co to właśnie poczucie winy tak go unieszczęśliwa. Jest między młotem a kowadłem. Według niego wybiera szczęście lub obowiązek. Ty mu pokaż, że nie jesteś obowiązkiem, ale o wiele większym szczęściem.

Mam pytanie : JAK kobieta ma dbać o siebie, skoro jej jedynym zadaniem w domu jest zaspokajanie potrzeb bliskich? Stale służyć, dawać, gotować, sprzątać, pozamiatać, wyprać, zająć się dzieckiem, wysłuchać męża, wyprasować koszulę, odszukać zagubioną komórkę, nakarmić dziecko itp. Gdzie w tym wszystkim ma być spełnienie, hobby i szczęście? Jest wieczna gonitwa by się wyrobić, by nie zapomnieć o kolejnych szkolnych sprawach dziecka, przypilnować wypożyczenia lektury, nie zawalić terminu składania dokumentów do przedszkola. Ja gdy myślę o przykazaniu miłości, to mam problem, bo nie chciałabym kochać kogoś jak ja siebie, bo ja siebie zupełnie per noga traktuję. Ale nie mam wyjścia. I tak jest syf w domu, konflikty małżeńskie i przeoczone sprawy. Ciągle do tyłu. ze wszystkim. Ciągle nadganiająca. Jak niby zadbać o siebie? Że można wstać wcześniej i wziąć prysznic i zrobić makijaż, skoro nie przespało się w całości 1 nocy od 9 miesięcy? Że można lepiej ułożyć sobie codzienne obowiązki, by tak nie zalegało? Pewnie tak. Ale to tylko kolejne punkty z listy spraw do załatwienia. Jak kobieta ma dbać o siebie z trójką dzieci, w tym z niemowlakiem i mężem, który jest tylko w weekendy, choć czasem niecałe, a wtedy on marzy aby wypocząć i odespać po tygodniu pracy? Jak? Skoro ze wszystkiego muszę najpierw zrezygnować, żeby ogarnąć mieszkanie i dzieci? Ja nie wiem...………..

Awatar użytkownika
Kate81
Posty: 51
Rejestracja: 06 sty 2018, 9:40
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Kate81 » 11 cze 2018, 19:15

soprasia pisze:
11 cze 2018, 15:09

Powiem Ci coś jeszcze: z tego co zaobserwowałam, kobieta szczęśliwa, spełniona, pewna siebie, budzi w mężczyźnie pragnienie zdobycia jej. Budzi się w nim naturalne zainteresowanie kimś, kto nie jest od niego w pełni zależny, bo potrzebują "pogonić" za czymś. Jeśli więc mąż zobaczy, że sobie radzisz, jesteś zadowolona z życia, stąpasz twardo po ziemi, masz nowe hobby i zainteresowania, to przestanie chcieć być z Tobą z poczucia winy, że zostawia rodzinę. A zacznie chcieć być z Tobą, ponieważ jesteś fascynującą i szczęśliwą kobietą, taką, z jaką on chciałby być. Póki co to właśnie poczucie winy tak go unieszczęśliwa. Jest między młotem a kowadłem. Według niego wybiera szczęście lub obowiązek. Ty mu pokaż, że nie jesteś obowiązkiem, ale o wiele większym szczęściem.

Mam pytanie : JAK kobieta ma dbać o siebie, skoro jej jedynym zadaniem w domu jest zaspokajanie potrzeb bliskich? Stale służyć, dawać, gotować, sprzątać, pozamiatać, wyprać, zająć się dzieckiem, wysłuchać męża, wyprasować koszulę, odszukać zagubioną komórkę, nakarmić dziecko itp. Gdzie w tym wszystkim ma być spełnienie, hobby i szczęście?
Soprasiu, ja nie wiem co Ci poradzić, ponieważ nie mam dzieci. Ale wiem dobrze co czujesz i domyślam się, że sprawa nie jest łatwa. Wiem jednak, że w każdej, nawet najcięższej sytuacji, można i trzeba znaleźć czas, by robić coś dla siebie. Mogą być to małe rzeczy... Chodzi przecież tylko o to, by być szczęśliwym. Jeśli kobieta która jest matką i żoną jest nieszczęśliwa, jest "służącą" - bo tak można nazwać sytuację którą opisujesz, to to jest według mnie bardzo źle... bo jak taka kobieta ma napełniać szczęściem dom? Ja generalnie jestem przeciwna takiemu modelowi, że żona biega dookoła i tylko każdemu wszystko serwuje, a ma jeszcze wyglądać jak modelka i najlepiej w szpilkach przewijać niemowlaki. To nie tak...

Jak wyobrażam sobie macierzyństwo w małżeństwie, to partnersko. Praca, rozwój zawodowy obu stron, podział obowiązków domowych, równoległe zajmowanie się dziećmi, a jeśli możliwe, to urlopy macierzyńskie i tacierzyńskie. Ale co ja tam wiem... życie mnie pewnie jeszcze nauczy ;)
Ostatnio zmieniony 11 cze 2018, 20:00 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód: Poprawiono cytowanie

Angela
Posty: 266
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: Angela » 12 cze 2018, 23:07

rak pisze:
08 cze 2018, 11:25
Mimała pisze:
08 cze 2018, 10:30
Dlaczego boję się zranienia? Chyba każdy się go boi, zranienia, odrzucenia, samotności.
Muszę przestać kontrolować, to jedno, a dwa uwierzyć w siebie, sama nie wiem co łatwiejsze. Jedno i drugie jakby niemożliwe, przynajmniej bardzo ciężkie do zrealizowania.
Zgadzam się niemal w 100% ;)

Każdy boi się zranienia, odrzucenia, samotności kto buduje swoją wartość na reakcjach innych, a nie w sobie...

Wydaje się więc, że jest metoda, żeby to przeskoczyć. Tylko w tym skoku mało jest gracji, to raczej mozolne pełzanie w błocie pod drutem kolczastym. Ale jak później uda się wyprostować to już jest tylko łatwiej...
Myslę, że pierwsze prostujące nas kroki, to nauczyć się jasno odróżniać prawdziwą miłość od często przywoływanego tu na forum tzw. bluszczenia, które jest głównym źródłem naszego cierpienia.
Jak ja to rozumiem?
Bluszczenie to przywiązanie do szczęścia, które było naszym udziałem dzięki małżonkowi i panicznie boimy się go utracić (wydaje się bezpowrotnie w chwili odejścia małżonka), kurczowe trzymanie się tego co było.
Prawdziwa miłość pragnie głównie szczęścia drugiego i pozwala dziać się wydarzeniom, na które nie mamy wpływu.
Są to oczywistości, ale w momencie opuszczenia przez małżonka, nie tak jasno już widoczne. Amok małżonka udziela nam się w postaci rozpaczy. Cali wtedy chorujemy.
Pierwszy krok zatem to odzielenie naszego dotychczasowego szczęścia, które było wynikiem tego co małżonek nam dawał od wypracowanego przez nas samych. W szczęśliwym małżeństwie one się mocno łączą. Podobnie zauważył to rak:
rak pisze:
08 cze 2018, 15:54
Pytasz się, co oznacza postawa miłości. Dla mnie jest to po prostu trosko o dobro drugiego człowieka. I to dobro tutaj jest problematyczne, bo może nie być przez cały tożsame z naszym, łatwo się zlewa w całość jak jest dobrze, ale w czasie kryzysu dopiero widać jakie są różne jego interpretacje. I moim zdaniem dopiero wtedy można oddzielić swoje oczekiwania dotyczące związku i drugiej osoby od tej służby. "Strata" drugiej osoby nie będzie wtedy stratą, bo nigdy jej nie mieliśmy na własność, ulokowaliśmy sobie w niej pewne nasze oczekiwania jak było dobrze i teraz rozpoczyna się bolesna nauka oddzielania ich od osoby.
Mamy prawo do swojego szczęścia niezależnego od drugiej połówki,gdy ta połówka nie chce mieć z nami nic wspólnego, oczywiście nie w ramionach nowego partnera jak radzi świat. I w tym zawiera się polecenie ,,zajmij się sobą''.
Ale jak zadbać o szczęście tej drugiej odchodzącej połówki, skoro twierdzimy, że my nadal kochamy.
Oczywiście nie chodzi o życzenie szczęścia w ramionach kowalskiego/kiej. Może macie praktyczne pomysły? Ja, gdy mąż wyjechał daleko i twierdził, że już się nie zobaczymy, mogłam tylko zamówić Mszę za niego i poinformować go o tym. Intencja: o wszelkie potrzebne łaski ( Bóg będzie już wiedział co robić). Intecja : o nawrócenie , byłaby publicznym piętnowaniem i dyktowaniem Bogu co ma robić.
A jak zadbać o dobro drugiego, gdy nadal mieszka się pod jednym dachem, ale jest się dla małżonka wrogiem lub w najlepszym wypadku powietrzem?

rak
Posty: 631
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: rak » 14 cze 2018, 13:19

tak może trochę luźniej w tematyce wątku:
Pantop pisze:
08 cze 2018, 16:48
Rak!
Dla mnie błysnąłeś!
Oto prostowanie drogi co się zowie.
Proste uzupełnienie myśli - jako oczywista oczywistość - a dla kogoś jeszcze jakaś droga do pokonania aby to objąć.
Jestem (Twoim) fanem. (Po - Kunf-fu panda)
Wiesz Pantopie, że wodzisz mnie na pokuszenie...
(Może nieświadomie?) Ładujesz w moją (swoją własną?) próżność, miłość własną jak się patrzy.
Staram się z Tym walczyć, ale jesteś strasznie przekonujący ;)
Tym też większa Twoja odpowiedzialność :evil:

Nie jestem pewny, czy takie "testowanie" ludzkich słabości charakteryzuje postawę miłości, trochę jak z tym Twoim testowaniem prawdziwości perły...
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

tola2017
Posty: 16
Rejestracja: 01 cze 2018, 15:05
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: tola2017 » 14 cze 2018, 15:16

Mimała pisze:
08 cze 2018, 9:14
On ma pozwolenie na odejście. Ale nie chce odchodzić. Boi się, ze to wcale nie jest dobre wyjście. Ze tak naprawdę nie będzie szczęśliwy zostawiając dom, który teraz ma. Ale ja wiem, że mogę mu "pomóc" w odejściu. Skontaktować się z kowalską, i powiedzieć jej, że ma walczyć, że daje im zielone światło. Mogę też zwyczajnie powiedzieć mu, że mu nie wybaczę zdrady, że nie mogę na niego patrzeć. Mogę zrobić wiele rzeczy, by mu pomóc. Pomoc, by się przekonał, sprawdził czy to co do niej czuje, co to tak naprawdę jest. Ja go nie trzymam przy sobie na siłę. Ale wiem, ze uczuciowo się mota. I nie wiem, jaką postawę przyjąć?
hej, jestem po tej drugiej stronie.... proszę zastanów się , czy naprawdę chcesz, żeby twój mąż odszedł?, czy chcesz, żeby ci udowodnił swoją miłość i został...a ty mu będziesz mogła potem powiedzieć... " mogłeś przecież iść do niej ".
Gdyby chciał odejść, prawdopodobnie już by to zrobił, skoro się waha, ma nadzieję na uratowanie waszego związku.
Pytanie, czy ty też masz taką nadzieję? ....

krople rosy
Posty: 939
Rejestracja: 06 sty 2018, 12:40
Płeć: Kobieta

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: krople rosy » 14 cze 2018, 15:30

soprasia pisze:
11 cze 2018, 15:09
i mężem, który jest tylko w weekendy, choć czasem niecałe, a wtedy on marzy aby wypocząć i odespać po tygodniu pracy?
Czy uważasz, że praca męża jest mniej absorbująca i odpowiedzialna?
Czy mąż nic innego nie robi gdy wraca do domu jak tylko śpi?
Czy byłaś świadoma charakteru pracy męża gdy zdecydowałaś się na małżeństwo z nim i na założenie rodziny?

Pantop
Posty: 1256
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: Pantop » 14 cze 2018, 16:02

Do: rak
rak pisze: tak może trochę luźniej w tematyce wątku:
Pantop pisze: ↑
Rak!
Dla mnie błysnąłeś!
Oto prostowanie drogi co się zowie.
Proste uzupełnienie myśli - jako oczywista oczywistość - a dla kogoś jeszcze jakaś droga do pokonania aby to objąć.
Jestem (Twoim) fanem. (Po - Kunf-fu panda)
Wiesz Pantopie, że wodzisz mnie na pokuszenie...
(Może nieświadomie?) Ładujesz w moją (swoją własną?) próżność, miłość własną jak się patrzy.
Staram się z Tym walczyć, ale jesteś strasznie przekonujący ;)
Tym też większa Twoja odpowiedzialność :evil:

Nie jestem pewny, czy takie "testowanie" ludzkich słabości charakteryzuje postawę miłości, trochę jak z tym Twoim testowaniem prawdziwości perły...
Powiedz jak Cię nie lubić?
Nie dość żeś bystry, to na dodatek przenikliwy.
Jest wszystko dokładnie tak jak napisałeś ponieważ jako osoba rozgarnięta chwytasz w lot jak jaskółka.

Gwoli dodatkowego rzucenia snopu światła.
Piszę prawdę.
Jednocześnie masz rację - tak - jestem mały.

rak pisze:Nie jestem pewny, czy takie "testowanie" ludzkich słabości charakteryzuje postawę miłości, trochę jak z tym Twoim testowaniem prawdziwości perły...
Charakteryzuje, charakteryzuje.
Potraktuj to jednak jako niewinną igraszkę/mini rozgrzewkę - bo kiedy przyjdzie prawdziwe wyzwanie - wtedy nie będzie cacy cacy.

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: soprasia » 14 cze 2018, 16:28

krople rosy pisze:
14 cze 2018, 15:30
soprasia pisze:
11 cze 2018, 15:09
i mężem, który jest tylko w weekendy, choć czasem niecałe, a wtedy on marzy aby wypocząć i odespać po tygodniu pracy?
Czy uważasz, że praca męża jest mniej absorbująca i odpowiedzialna?
Czy mąż nic innego nie robi gdy wraca do domu jak tylko śpi?
Czy byłaś świadoma charakteru pracy męża gdy zdecydowałaś się na małżeństwo z nim i na założenie rodziny?
1. Takie twierdzenie nie jest zawarte w żadnym moim zdaniu, więc nie wiem skąd domysł.
2. Oczywiście, że nie, je też z nami posiłki, chodzi na Mszę, czasem jadąc do pracy zawiezie syna do szkoły, czasem go odbierze, dba o przegląd w aucie, przelewa forsę, potrafi się z nami wybrać a spacer, czy "gdzie

krople rosy
Posty: 939
Rejestracja: 06 sty 2018, 12:40
Płeć: Kobieta

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: krople rosy » 14 cze 2018, 17:39

Soprasia wszystkie moje słowa kierowane tu do Ciebie są pytaniami, nie domyslami.
Czasem warto na takie niby banały sobie odpowiedzieć i pomyśleć czy tylko ja staję na rzesach by było dobrze....?
soprasia pisze:
14 cze 2018, 16:28
. Oczywiście, że nie, je też z nami posiłki, chodzi na Mszę, czasem jadąc do pracy zawiezie syna do szkoły, czasem go odbierze, dba o przegląd w aucie, przelewa forsę, potrafi się z nami wybrać a spacer, czy "gdzie
To sporo. Czyli jest zainteresowany życiem rodzinnym.
Na tyle, na ile go stać po powrocie do domu.
Czy mąż wie ile jest Twojej niezgody na aktualny tryb życia?

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 199
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: karo17 » 14 cze 2018, 18:46

To że mąż zje, pójdzie na Mszę, czasem odbierze dziecko to w moim przekonaniu nie za duża aktywność...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości