Co oznacza postawa miłości?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Mimała
Posty: 57
Rejestracja: 01 gru 2017, 12:53
Płeć: Kobieta

Co oznacza postawa miłości?

Post autor: Mimała » 08 cze 2018, 7:42

Czy postawa miłości oznacza walkę o związek i męża, który nie kocha, czy powinna oznaczać puszczenie go wolnym i pozwolenie na to by był szczęśliwy?

Awatar użytkownika
Kate81
Posty: 52
Rejestracja: 06 sty 2018, 9:40
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Kate81 » 08 cze 2018, 8:28

To zależy jak dla mnie co się kryje pod słowami "walka o związek i męża". Zależy jaka to walka. Dla mnie miłość to powiedzenie "kocham i szanuję Ciebie i Twoją wolność. Zrobisz co zechcesz, ale jeśli będziesz chciał wrócić, zawsze będę na Ciebie czekać". W miłości nie ma przymusu jak dla mnie...

Mimała
Posty: 57
Rejestracja: 01 gru 2017, 12:53
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Mimała » 08 cze 2018, 8:34

Nie chodzi o przymus. On chce naprawiać, chce być odpowiedzialny, żałuje, że o tym wiem, bo wolałby sam się z tym męczyć. Mówi, ze nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Bo nie chce zostawiać rodziny, ale robi to ze względu na mnie i dzieci. I teraz zaakceptować to, czy pomóc pozwolić mu odejść, w ten sposób okazując swoja miłość do niego. A walka o związek to chęć odbudowy, naprawa i tak naprawdę czas na zmianę jego uczuć, czy to w ogóle możliwe?

Aleksander
Posty: 879
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Aleksander » 08 cze 2018, 8:37

Mimała.

Ja jestem zwolennikiem "otworzenia klatki" - wg zaleceń Dobsona.
Ale może dlatego, że ja faktycznie zbytnio "wisiałem" na mojej żonie przez wiele lat naszego małżeństwa.

Nie wiem, co oznacza dla Ciebie "puszczenie go wolnym" - bo on wolny zawsze był (powinien być).
Niestety, małżeństwo często daje nam fałszywy obraz... że po podpisaniu aktu małżeństwa kogoś "mamy".
Tzn. mi tak się wydawało... (mamy pisać o sobie) :)

Nie - nie mamy i nigdy nie mieliśmy. Podpisując akt małżeństwa / zawierając sakrament / umowę... zgadzamy się, że chcemy z kimś wspólnie iść przez życie. Ale nie jest to "glejt"... - który daje nam prawo do decydowania o wolności drugiego człowieka - ani żaden akt "zakupu". Mi pomagało takie spojrzenie... bo ułatwiało poradzenie sobie z bólem "po stracie"... bo nie traciłem drugiego człowieka... bo nigdy go (jej) nie miałem... po prostu ona postanowiła nie dotrzymać umowy... wspólnego kroczenia przez życie.

Mimała
Posty: 57
Rejestracja: 01 gru 2017, 12:53
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Mimała » 08 cze 2018, 9:14

On ma pozwolenie na odejście. Ale nie chce odchodzić. Boi się, ze to wcale nie jest dobre wyjście. Ze tak naprawdę nie będzie szczęśliwy zostawiając dom, który teraz ma. Ale ja wiem, że mogę mu "pomóc" w odejściu. Skontaktować się z kowalską, i powiedzieć jej, że ma walczyć, że daje im zielone światło. Mogę też zwyczajnie powiedzieć mu, że mu nie wybaczę zdrady, że nie mogę na niego patrzeć. Mogę zrobić wiele rzeczy, by mu pomóc. Pomoc, by się przekonał, sprawdził czy to co do niej czuje, co to tak naprawdę jest. Ja go nie trzymam przy sobie na siłę. Ale wiem, ze uczuciowo się mota. I nie wiem, jaką postawę przyjąć?

Angela
Posty: 293
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Angela » 08 cze 2018, 9:20

Mimała, zajrzałam do Twojego wątku, który założyłaś w grudniu, ale muszę dopytać. Czy od pocałunku pół roku temu koleżanki z pracy, zauroczenie męża przeszło w zdradę fizyczną?
Niezależnie od Twojej odpowiedzi, uważam, że slowo walka sugeruje stosowanie przymusu.
Lepsza jest świadomośćtrwania we własnej wierności i ratowania sakramentalnego związku przez zmianę siebie przy niezmienności stanowiska, że prawdziwe szczęście dla wszystkich zainteresowanych (męża, Twoje, dzieci i kochanki) ,ma odnośnik do życia wiecznego.
Powiedzenie ,,Idż i bądź szczęśliwy" nosi znamiona niewiary w to życie wieczne lub przedkładania go nad to chwilowe tu na ziemi. Mąż zrobi jak chce i tą wolność posiada, ale nie nazywaj szczęściem czegoś co jest budowane na krzywdzie innych.
Tu na forum zachęcamy by nigdy nie dawać zgody na rozwód i staramy się wzajemnie wspierać, by wytrwać do końca.
Załączam moją modlitwę.

Awatar użytkownika
Kate81
Posty: 52
Rejestracja: 06 sty 2018, 9:40
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Kate81 » 08 cze 2018, 9:26

Mimała, tylko że otworzenie klatki to jest pozwolenie na decyzję JEMU. Bo widzę że Ty bardzo chcesz przejąć kontrolę nad tym co się stanie - albo iść do kowalskiej, albo jemu powiedzieć to czy tamto. Nie. Niech ON zdecyduje - bo to jest jego decyzja, i jeśli zrobisz cokolwiek za niego, to weźmiesz konsekwencje takiego działania na siebie.
Nie trzymasz go przecież na siłę - on nie chce odchodzić, więc niech nie odchodzi. Daj mu czas...

Mimała
Posty: 57
Rejestracja: 01 gru 2017, 12:53
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Mimała » 08 cze 2018, 9:45

Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi. Nie, od pocałunku dalej nie stało się nic. Nawet się ze sobą nie kontaktują, przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo, więc przyjmuję, ze to prawda. Małżonek zrezygnował z pracy, co bardzo doceniam ja, bo praca jest dla niego bardzo ważna, a dla nas jest głównym źródłem dochodu, i nie mając nic w najbliższej perspektywie, czyli nowej posady a widząc jak męczy mnie świadomość, ze pracują razem, złożył wypowiedzenie. Ale uczuciowo nie zmieniło się nic, tzn. ze nie jest mu obojętna pani kowalska.
Kate81, bardzo Ci dziękuję, za to, ze wspomniałaś o kontroli. W ogóle tego nie widziałam u siebie.

Awatar użytkownika
Kate81
Posty: 52
Rejestracja: 06 sty 2018, 9:40
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Kate81 » 08 cze 2018, 9:57

Mimała pisze:
08 cze 2018, 9:45

Kate81, bardzo Ci dziękuję, za to, ze wspomniałaś o kontroli. W ogóle tego nie widziałam u siebie.
Mimała, ja sama mam problemy z kontrolą więc widzę zawsze wyraźnie te same schematy też u innych. To się bierze stąd, że tak bardzo boisz się zranienia. Chcesz się przygotować na cios poprzez kontrolę nad tym, co teraz będzie - bo jeśli decyzję podejmie on, to w pewnym stopniu wystawia Cię na przyjęcie ciosu. A tak byłaby sprawa prosta - Ty dzwonisz do kowalskiej, on do niej idzie, ale Ty się już tego spodziewałaś, więc boli mniej, bo takie odejście nie nosi znamion ODRZUCENIA. To jest jego odejście, bo zaplanowałaś to Ty.
Tylko Ci pokazuję jak wygląda schemat :-)

Co w takiej sytuacji według mnie: skup się na tym, dlaczego boisz się zranienia. Zauważ, czy nie jest tak, że postrzegasz swoją wartość przez pryzmat tego, czy jesteś "chciana" przez mężczyznę. Czy wybierze Ciebie, czy inną kobietę. A teraz powiem Ci to czego ja się nauczyłam przez lata terapii: żaden, nawet najlepszy mężczyzna, nie jest w stanie uczynić Ciebie wartościową i chcianą. Tylko TY możesz to zrobić. Ty musisz zaakceptować siebie, zechcieć siebie, i skupić się na tym w 100%. Jeśli przekierujesz swój strach przed odrzuceniem na inną emocję - tj. pragnienie opieki nad sobą, skoncentrujesz się na byciu dla siebie dobrą, to wtedy bez większego problemu powinno Ci się udać pozwolić mężowi podjąć decyzję.

Powiem Ci coś jeszcze: z tego co zaobserwowałam, kobieta szczęśliwa, spełniona, pewna siebie, budzi w mężczyźnie pragnienie zdobycia jej. Budzi się w nim naturalne zainteresowanie kimś, kto nie jest od niego w pełni zależny, bo potrzebują "pogonić" za czymś. Jeśli więc mąż zobaczy, że sobie radzisz, jesteś zadowolona z życia, stąpasz twardo po ziemi, masz nowe hobby i zainteresowania, to przestanie chcieć być z Tobą z poczucia winy, że zostawia rodzinę. A zacznie chcieć być z Tobą, ponieważ jesteś fascynującą i szczęśliwą kobietą, taką, z jaką on chciałby być. Póki co to właśnie poczucie winy tak go unieszczęśliwa. Jest między młotem a kowadłem. Według niego wybiera szczęście lub obowiązek. Ty mu pokaż, że nie jesteś obowiązkiem, ale o wiele większym szczęściem.

Mimała
Posty: 57
Rejestracja: 01 gru 2017, 12:53
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Mimała » 08 cze 2018, 10:30

Dlaczego boję się zranienia? Chyba każdy się go boi, zranienia, odrzucenia, samotności.
Muszę przestać kontrolować, to jedno, a dwa uwierzyć w siebie, sama nie wiem co łatwiejsze. Jedno i drugie jakby niemożliwe, przynajmniej bardzo ciężkie do zrealizowania.

rak
Posty: 694
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: rak » 08 cze 2018, 11:25

Mimała pisze:
08 cze 2018, 10:30
Dlaczego boję się zranienia? Chyba każdy się go boi, zranienia, odrzucenia, samotności.
Muszę przestać kontrolować, to jedno, a dwa uwierzyć w siebie, sama nie wiem co łatwiejsze. Jedno i drugie jakby niemożliwe, przynajmniej bardzo ciężkie do zrealizowania.
Zgadzam się niemal w 100% ;)

Każdy boi się zranienia, odrzucenia, samotności kto buduje swoją wartość na reakcjach innych, a nie w sobie...

Wydaje się więc, że jest metoda, żeby to przeskoczyć. Tylko w tym skoku mało jest gracji, to raczej mozolne pełzanie w błocie pod drutem kolczastym. Ale jak później uda się wyprostować to już jest tylko łatwiej...
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4243
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: Nirwanna » 08 cze 2018, 11:50

rak pisze:
08 cze 2018, 11:25

Zgadzam się niemal w 100% ;)

Każdy boi się zranienia, odrzucenia, samotności kto buduje swoją wartość na reakcjach innych, a nie w sobie...
...i w Bogu? :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

rak
Posty: 694
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zonacza postawa miłości?

Post autor: rak » 08 cze 2018, 11:53

Nirwanna pisze:
08 cze 2018, 11:50
rak pisze: ↑08 cze 2018, 11:25

Zgadzam się niemal w 100%

Każdy boi się zranienia, odrzucenia, samotności kto buduje swoją wartość na reakcjach innych, a nie w sobie...
...i w Bogu?
w sensie - Bóg jest w każdym z nas. Jest Prawdą, Drogą i Życiem. A każdy ma szansę znaleźć jego pierwiastek w sobie.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Mimała
Posty: 57
Rejestracja: 01 gru 2017, 12:53
Płeć: Kobieta

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: Mimała » 08 cze 2018, 14:24

A ja nie do końca się z tym zgadzam. To nie jest tak, że przez tylko i wyłącznie niską samoocenę boimy się samotności. Ciężko jest pozwolić komuś kogo się kocha odejść, ciężko też jest patrzeć mu w oczy i widzieć zamyślenie. Ja nie boję się życia bez niego, boje się że go stracę bo ko kocham. Ja się bije z myślami. I nie jest to łatwe. On by chciał zniknąć, ja tez tego pragnę. Potłukliśmy się porządnie.

rak
Posty: 694
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co oznacza postawa miłości?

Post autor: rak » 08 cze 2018, 15:54

Mimała pisze:
08 cze 2018, 14:24
A ja nie do końca się z tym zgadzam. To nie jest tak, że przez tylko i wyłącznie niską samoocenę boimy się samotności. Ciężko jest pozwolić komuś kogo się kocha odejść, ciężko też jest patrzeć mu w oczy i widzieć zamyślenie. Ja nie boję się życia bez niego, boje się że go stracę bo ko kocham. Ja się bije z myślami. I nie jest to łatwe. On by chciał zniknąć, ja tez tego pragnę. Potłukliśmy się porządnie.
Tak to wygląda z mojej strony, na podstawie moich doświadczeń i na dzień dzisiejszy, bo szczerze przyznaję, że może jutro trochę mi się zmieni, może nie drastycznie, ale ostatnio regularnie weryfikuje swoją percepcję i "przestawiam" pewne rzeczy.
Z Twojej strony może to wyglądać inaczej i to też jest dobrze.

Pytasz się, co oznacza postawa miłości. Dla mnie jest to po prostu trosko o dobro drugiego człowieka. I to dobro tutaj jest problematyczne, bo może nie być przez cały tożsame z naszym, łatwo się zlewa w całość jak jest dobrze, ale w czasie kryzysu dopiero widać jakie są różne jego interpretacje. I moim zdaniem dopiero wtedy można oddzielić swoje oczekiwania dotyczące związku i drugiej osoby od tej służby. "Strata" drugiej osoby nie będzie wtedy stratą, bo nigdy jej nie mieliśmy na własność, ulokowaliśmy sobie w niej pewne nasze oczekiwania jak było dobrze i teraz rozpoczyna się bolesna nauka oddzielania ich od osoby.

W kontekście tego powyżej, człowiek może być sam, ale nie czuć się samotny, bo będzie realizował swoją postawę wobec Boga, siebie, innych ludzi. Może relacja małżeństwa nie będzie na ten moment mówiąc b. delikatnie satysfakcjonująca, ale jest mnóstwo innych poletek, na których można ćwiczyć się w tym, bo bez praktykowania jak każda umiejętność / postawa po prostu zanika.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości