Miotam się od tygodnia, wspieram się lekami by jakoś przetrwać, ale i tak miotam się od rozpaczy do żalu, smutku... maz powiedzial, że spróbujemy to ratować i zobaczymy czy wyjdzie, ale ja nie widzę jakiejś wielkiej motywacji z jego strony... mówił mi, że bal się mi powiedzieć, że go znienawidzę i wyrzucę z domu... że musimy trochę poczekać bo minęło zbyt mało czasu i dla niego to też szok, że ja wiem bo wcześniej to była tylko jego tajemnica... mówi, że to wszystko "z ciekawosci" ale że nasz seks też mu się podobał:( jak mam nie zwariować we własnej głowie i dlaczego to wszystko jest takie trudne
Potrzebuje pomocy... jestem w ogromnym kryzysie
Moderator: Moderatorzy
Potrzebuje pomocy... jestem w ogromnym kryzysie
Witam, czy ktoś jeszcze czyta ten wątek? Innego nie znalalam, potrzebuje pomocy... jestem w ogromnym kryzysie po tym jak tydzień temu dowiedziałam się, że mój mąż woli gej porno ode mnie
Od jakiegoś czasu unikal zbliżeń, lub miał problemy z erekacja. Okazało się, że ukrywał że od jakiegoś roku robi to regularnie, raz na tydzień (czasem się boję, że nie mówi prawdy i robil to czesciej) Wyznal, że myslalm, że to minie , ale nie mija. Że nie chce tracić tego co zbudowaliśmy, naszej rodziny ale też boi się ze będzie żałował, że nie spróbował z mężczyzna... Mówi, że nas kocha i będzie kochał zawsze:( Mam wrażenie, że zwariował, że ja zwariowałam i to się nie dzieje naprawdę..
Miotam się od tygodnia, wspieram się lekami by jakoś przetrwać, ale i tak miotam się od rozpaczy do żalu, smutku... maz powiedzial, że spróbujemy to ratować i zobaczymy czy wyjdzie, ale ja nie widzę jakiejś wielkiej motywacji z jego strony... mówił mi, że bal się mi powiedzieć, że go znienawidzę i wyrzucę z domu... że musimy trochę poczekać bo minęło zbyt mało czasu i dla niego to też szok, że ja wiem bo wcześniej to była tylko jego tajemnica... mówi, że to wszystko "z ciekawosci" ale że nasz seks też mu się podobał:( jak mam nie zwariować we własnej głowie i dlaczego to wszystko jest takie trudne
Miotam się od tygodnia, wspieram się lekami by jakoś przetrwać, ale i tak miotam się od rozpaczy do żalu, smutku... maz powiedzial, że spróbujemy to ratować i zobaczymy czy wyjdzie, ale ja nie widzę jakiejś wielkiej motywacji z jego strony... mówił mi, że bal się mi powiedzieć, że go znienawidzę i wyrzucę z domu... że musimy trochę poczekać bo minęło zbyt mało czasu i dla niego to też szok, że ja wiem bo wcześniej to była tylko jego tajemnica... mówi, że to wszystko "z ciekawosci" ale że nasz seks też mu się podobał:( jak mam nie zwariować we własnej głowie i dlaczego to wszystko jest takie trudne
Re: Słomiana wdowa.
Witaj Tamka122.
A może to prawda, co mąż mówi, chce zmiany, ale to nie zadzieje się od razu. Może warto zaufać, ale też skupić się na sobie. Zobacz, co możesz zrobić dla siebie, żeby problemy męża nie przesłoniły tego, co zbudowaliście jako małżeństwo.
Zarejestrowałaś się na forum katolickim, czy macie sakrament małżeństwa?
Zapraszam Cię do zapoznania się z naszą stroną pomocową http://sychar.org/pomoc/, znajdziesz tam różne materiał i informacja nt kryzysu w małżeństwie.
Pozdrawiam i pamiętaj o zachowaniu ostrożności w podawaniu szczegółów, internet nie jest anonimowy.
Zapraszam Cię też do założenia własnego wątku.
A może to prawda, co mąż mówi, chce zmiany, ale to nie zadzieje się od razu. Może warto zaufać, ale też skupić się na sobie. Zobacz, co możesz zrobić dla siebie, żeby problemy męża nie przesłoniły tego, co zbudowaliście jako małżeństwo.
Zarejestrowałaś się na forum katolickim, czy macie sakrament małżeństwa?
Zapraszam Cię do zapoznania się z naszą stroną pomocową http://sychar.org/pomoc/, znajdziesz tam różne materiał i informacja nt kryzysu w małżeństwie.
Pozdrawiam i pamiętaj o zachowaniu ostrożności w podawaniu szczegółów, internet nie jest anonimowy.
Zapraszam Cię też do założenia własnego wątku.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa
Matka Teresa
Re: Słomiana wdowa.
Jak mogę skupić się na sobie ? Wariuje... każdego dnia zastanawiam się teraz czy odejść czy zostać, czy to ja powinnam odejść i pozwolić mu "odkrywać sie" samodzielnie ? On nie chce iść do terapeuty, do seksuologa mówi, że nie jest gotowy... tak mamy sakrament małżeństwa. Kiedyś byłyśmy głęboko wierzący, teraz nie wiem... Ja w tym kryzysie poczułam pustkę i pomyślałam, że brakuje mi Boga, żeby komuś zawierzyć, że uda się z tego wyjść... Chciałam założyć własny wątek, ale nie potrafiłam.
Re: Potrzebuje pomocy... jestem w ogromnym kryzysie
Tamka, wydzieliłam Ci Twój własny wątek 
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
Jan Paweł II
Re: Potrzebuje pomocy... jestem w ogromnym kryzysie
Dziekuje. Jest to bardzo ciężkie, mam za sobą 2 rozmowy z psychologiem. Ciężko mi, że nie mogę nikomu innemu o tym powiedzieć. Mąz mówi, że on też nie daje rady codziennie rozmawiać o tym samym,że potrzebujemy czasu żeby sytuacja się ustabilizowała i żeby cokolwiek wróciło do normalnosci. Na ten moment mysle,że nie ma już tamtej normalności. Przecież tak naprawdę okazała się kłamstwem. Kiedy wychodził powiedział, że na razie czuje się tym przytłoczony, stłamszony i nie potrafi wykrzesać z siebie nic więcej... czuje, ze mój świat sie zatrzymał, a przecież nie zatrzymał... Powtarzam sobie, że wszystkie będzie kiedyś dobrze,ale kiedy ? Chyba szkodzimy sobie nawzajem, a przecież nie wyrzucę go z domu... nie chce. Nie chcę też się wyprowadzić sama pod wpływem emocji, może to wszystko jednak się ułoży?
Nie wiem jakim cudem przeżyłam poprzedni tydzień (praca, dziecko, obowiazki...") kilkakrotnie brałam tableki na uspokojonie, straciłam apetyt, schudłam... Jestem trochę wrakiem człowieka. Zaczelam wypisywać moje myśli na kartce, potem je wyrzucam, to trochę pomaga...
Nie wiem jakim cudem przeżyłam poprzedni tydzień (praca, dziecko, obowiazki...") kilkakrotnie brałam tableki na uspokojonie, straciłam apetyt, schudłam... Jestem trochę wrakiem człowieka. Zaczelam wypisywać moje myśli na kartce, potem je wyrzucam, to trochę pomaga...
Re: Potrzebuje pomocy... jestem w ogromnym kryzysie
Myślę że warto męża zachęcać do odwiedzenia psychoterapeuty o profilu seksuologa. Być może mąż nawet nie jest do końca świadomy swojej orientacji seksualnej albo nie chce się do nie sam przed sobą przyznać. To są bardzo delikatne sprawy i na prawdę ciężko się nakłonić by iść do takiego specjalisty.
Re: Potrzebuje pomocy... jestem w ogromnym kryzysie
Witaj,
Tamko, sytuacja w której jesteś nie jest latwa. Każda zdrada boli, a taka gdy facet woli oglądać facetów chyba jeszcze bardziej. Mój naz mnie zdradzał, ma nawet dziecko z jedną z kobiet więc wiem jak takie sytuacje mogą boleć.
Mi pomogła terapia, nawet 2, czytanie książek a przede wszystkim przylgnięcie do Boga. Nieraz prosiłam Go by mi pomógł, zabrał ten ból, smutek. I się udało. Nie od razu, bo ja Bogu nieraz przeszkadzałam i działałam po swojemu. Mam nadzieję, że i Tobie Bóg pomoże.
A masz możliwość rozmowy z kimś z rodziny lub znajomych, kto cię zrozumie, komu możesz zaufać? Sprawa wasza trudna i delikatna i będzie ci ciężko żyć ciągle we fałszu czy ukryciu.
Niech Cię Bóg prowadzi i pomoże w tym trudnym czasie.
Tamko, sytuacja w której jesteś nie jest latwa. Każda zdrada boli, a taka gdy facet woli oglądać facetów chyba jeszcze bardziej. Mój naz mnie zdradzał, ma nawet dziecko z jedną z kobiet więc wiem jak takie sytuacje mogą boleć.
Mi pomogła terapia, nawet 2, czytanie książek a przede wszystkim przylgnięcie do Boga. Nieraz prosiłam Go by mi pomógł, zabrał ten ból, smutek. I się udało. Nie od razu, bo ja Bogu nieraz przeszkadzałam i działałam po swojemu. Mam nadzieję, że i Tobie Bóg pomoże.
A masz możliwość rozmowy z kimś z rodziny lub znajomych, kto cię zrozumie, komu możesz zaufać? Sprawa wasza trudna i delikatna i będzie ci ciężko żyć ciągle we fałszu czy ukryciu.
Niech Cię Bóg prowadzi i pomoże w tym trudnym czasie.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Potrzebuje pomocy... jestem w ogromnym kryzysie
Na razie nie odważyłam się powiedzieć tego nikomu na głos oprócz psychologa. Dziś zwierzyłam się bliskiej znajomej o ataku paniki (nie powiedziałam jaki był prawdziwy powod)... prosiłam go o wizytę u seksuologa, ale mówi że nie jest gotowy
Że prosi mnie żebym przestała o tym mówić, bo czuje się przytłoczony , że potrzebujemy czasu żeby wszystko się jakoś ułożyło... obiecał, że zrezygnuje z masturbacji, ale czy w ogóle można mu wierzyć? Mówił, że teraz czuję się tym tak przytłoczony że nie potrafi zmusić się do niczego, że nie ma ochoty na nic. Z tego powodu też ciężko mi komuś o tym powiedzieć, wiem że nie mam wpływu na to co zrobi. Od wczoraj mysle o tym, co mogę zrobić sama dla siebie żeby się podnieść i to przeżyć. Wypisuje moje myśli na kartce i je wyrzucam, to trochę pomaga...
Re: Potrzebuje pomocy... jestem w ogromnym kryzysie
Tamka, jak sytuacja u Ciebie? Minelo troche czasu...


