Kryzys z żoną

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

PatrykOoo
Posty: 2
Rejestracja: 01 cze 2026, 9:24
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Kryzys z żoną

Post autor: PatrykOoo »

Witam
Na forum natknąłem się przypadkiem i pomyślałem, czemu nie ?
Sytuacja standardowa: żona, dzieci, dom, pies, kredyt. Problem zaczął się jak pojawiło się pierwsze dziecko. Brak bliskości, zmęczenie, brak czasu. Starałem się pomagać, odciążać. Jakieś wypady dla żony ( spa, kosmetyczka, fryzjer, znajomi) żeby nie siedziała w domu. Problem w tym że im więcej z siebie daje tym bardziej jestem wykorzystywany. Teraz po 10 latach małżeństwa z dwójką dzieci na pokładzie czuję że stałem się sponsorem i lokatorem "bez przywilejów". Nie pomogły rozmowy, proponowałem psychologa-żona nie potrzebuję. O seksie nawet nie wspominam bo nie ma o czym - brak pożycia i jakiejkolwiek bliskości od roku.
Nie wiem już co robić bo ani drobne gesty, ani kwiaty, ani rozmowa nie pomagają. Próbowałem chyba wszystkiego... Gdy chcę się zbliżyć to wiadomo albo jestem zmęczona , albo jest późno, albo boli mnie głowa ( paracetamol i ibuprom nie pomagają 🤣) nie naciskam bo wiadomo nikt nie chce być do niczego przymuszany. Ale swoje potrzeby mam.
Moje pytanie: co zrobić żeby skrócić dystans między nami? Walczyć ? poddać się ? Czy poszukać kochanki i udawać że wszystko jest w porządku ?🤔
Abigal
Posty: 3965
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys z żoną

Post autor: Abigal »

Witaj PatrykOoo.

Ponieważ zarejestrowałeś się na forum katolickim dla małżonków sakramentalnych, zapytam czy macie sakrament małżeństwa?

Czytając Twój post odnoszę wrażenie ( może to tylko moje odczucie), że Ty się starasz, a żona tego nie docenia. A jak wygląda Wasza wspólna codzienność? Wspólne zainteresowania, pasje?
Słyszałeś o językach miłości? Tutaj książka: Gary Chapman, 5 języków miłości, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2014, oraz inne polecane książki: viewtopic.php?t=383

I jeszcze takie pytanie, na jakich wartościach zbudowaliście Wasze małżeństwo, co jest ważne dla Ciebie i dla Twojej żony?

Zapraszam Cię do zajrzenia na stronę wspólnotową http://sychar.org/pomoc/, znajdziesz tam materiały i informacje nt kryzysu małżeńskiego, konferencje z rekolekcji wspólnotowych, również świadectwa małżonków.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że wesprą Cię nasi forumowicze.

Pamiętaj, aby nie podawać szczegółowych informacji, internet nie jest anonimowy.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa
PatrykOoo
Posty: 2
Rejestracja: 01 cze 2026, 9:24
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys z żoną

Post autor: PatrykOoo »

Witaj Abigal
Skoro już pytasz ( choć de facto nie wiem czy w moim obecnym położeniu to istotne) to mamy sakrament małżeństwa.
Jeżeli chodzi o lekturę to dziękuję za polecajkę. Napewno sprawdzę w wolnej chwili.
Natomiast Twoje pytanie odnośnie wartości? Podejrzewam że jak większość. Chęć stworzenia rodziny, wychowania dzieci i spędzenia razem czasu. Dla mnie istotne jest odbudowanie więzi jaka nas wcześniej łączyła. Lecz nie mam już pomysłu jak można to osiągnąć... Natomiast jeżeli chodzi o moją żonę to nie wiem co tak naprawdę jest dla niej istotne. Mam wrażenie że wg. niej wszystko jest ok i nie potrzeba żadnych zmian...
Bławatek
Posty: 2677
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys z żoną

Post autor: Bławatek »

Witaj,


Odniosę się do fragmentów twojego posta.
PatrykOoo pisze: 01 cze 2026, 9:40 Witam
Na forum natknąłem się przypadkiem i pomyślałem, czemu nie ?
Sytuacja standardowa: żona, dzieci, dom, pies, kredyt. Problem zaczął się jak pojawiło się pierwsze dziecko. Brak bliskości, zmęczenie, brak czasu. Starałem się pomagać, odciążać. Jakieś wypady dla żony ( spa, kosmetyczka, fryzjer, znajomi) żeby nie siedziała w domu. Problem w tym że im więcej z siebie daje tym bardziej jestem wykorzystywany.
Ostatnio usłyszałam zdanie, że kochać to znaczy robić przysługi i dobro drugiemu ale nie tak jak ja chcę ale jak tego oczekuje druga strona bo tylko wtedy to niesie szczęście. Przykład żona lubi pomidorową i jej dobrze wychodzi a mąż nie za bardzo, ale o tym nie mówi, więc żona ją gotuję bo mąż je, a mąż je bo nie chce zrobic przykrości żonie lub musi bo nic innego nie na. Żona szczęśliwa, że uszczęśliwia męża, ale mąż raczej szczęśliwy nie jest. Lub - mąż co tydzień kupuje żonie kwiaty, a żona niekoniecznie kwiaty lubi wolałaby czekoladki lub wspólny czas, mąż szczęśliwy że dba o żonę, a żona już dawno z tych podarowanych kwiatów się nie cieszy. To przykłady schematów w jakich często żyjemy - nam się wydaje że wiemy co uszczęśliwia drugiego człowieka, a czasami warto zapytać, szczerze porozmawiać. I dlatego Abigal poleciła Ci książkę "5 języków miłości". Doświadczenie z forum pokazuje, że wiele osób po lekturze tej książki odkrywało w czym leżała przyczyna większości małżeńskich problemów - nieznaniu siebie nawzajem, swoich oczekiwań, potrzeb. Więc po pierwsze warto poznać drugiego człowieka i jego potrzeby a po drugie robimy dla drugiego człowieka coś bo chcemy coś dla niego zrobić - z tego też można czerpać przyjemność i radość.
Teraz po 10 latach małżeństwa z dwójką dzieci na pokładzie czuję że stałem się sponsorem i lokatorem "bez przywilejów". Nie pomogły rozmowy, proponowałem psychologa-żona nie potrzebuję. O seksie nawet nie wspominam bo nie ma o czym - brak pożycia i jakiejkolwiek bliskości od roku.
Sorry, że spytam - a te rozmowy to był twój monolog czy żona aktywnie w nich uczestniczyła? Pytam, bo ja mojemu mężowi wiele razy mówiłam, co mi nie odpowiada, że brakuje mi jego uwagi, zaangażowania, wspólnie spędzanego czasu itp. tylko, że mój mąż chyba nie chciał słuchać albo usłyszeć, bo wtedy musiałby coś zmienić. U nas było tak, ze to ja sponsorowałam różne rzeczy mężowi, wysyłałam na spotkania ze znajomymi, ale w rewanżu nigdy od męża czegoś podobnego nie dostałam. Teraz po latach wiem, że są takie osoby, które nie widzą potrzeby by coś od siebie dawać drugiemu. A po drugie dając nie zawsze powinniśmy oczekiwać rewanżu. Pytanie czy taka zawsze była twoja żona tylko tego nie widziałeś, czy dopiero teraz gdy twoje zbiorniki miłości zostały puste to to zauważyłeś.
Nie wiem już co robić bo ani drobne gesty, ani kwiaty, ani rozmowa nie pomagają. Próbowałem chyba wszystkiego... Gdy chcę się zbliżyć to wiadomo albo jestem zmęczona , albo jest późno, albo boli mnie głowa ( paracetamol i ibuprom nie pomagają 🤣) nie naciskam bo wiadomo nikt nie chce być do niczego przymuszany. Ale swoje potrzeby mam.
Moje pytanie: co zrobić żeby skrócić dystans między nami? Walczyć ? poddać się ? Czy poszukać kochanki i udawać że wszystko jest w porządku ?🤔
Może najprościej stanąć w prawdzie i zapytać żonę - i przyjąć wszystko co się usłyszy, a można usłyszeć wiele zdań, które mogą zaboleć. Bo może żyjecie wg twojego planu więc żona się wycofała, a może żona taka jest z natury, więc na całkowitą przemianę bym nie liczyła, ale może zechciałaby Cię usłyszeć i coś dla ciebie zrobić, by wam było lepiej.

Czasami nie mamy wiedzy więc warto o nią zadbać - tradycyjnie polecam konferencje nt. miłości I nie tylko, ks. Dziewieckiego, o. Szustaka czy pana Pulikowskuego. No i książki, których listę znajdziesz na stronach Sycharu.

Kochanka to zawsze zły pomysł. Wystarczy poczytać forum.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
MariaMagdalena
Posty: 20
Rejestracja: 15 mar 2025, 16:19
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys z żoną

Post autor: MariaMagdalena »

PatrykOoo pisze: 01 cze 2026, 19:09 Witaj Abigal
Skoro już pytasz ( choć de facto nie wiem czy w moim obecnym położeniu to istotne) to mamy sakrament małżeństwa.
Też kiedyś myślałam, że to nieistotne, ale kryzys zweryfikował, jak bardzo się myliłam ;)
Sposób, w jaki żyliśmy z mężem i fakt, że to nie Pan Bóg był na pierwszym miejscu, doprowadził nas do miejsca, z którego trudno było się wydostać. Paradoksalnie to właśnie kryzys przeżyty z Panem Bogiem stał się dla nas szansą na lepsze życie i zrozumienie siebie. W momencie zawierania sakramentu zapraszamy Go do naszego małżeństwa i On w nim działa. Tylko trzeba oddać Mu stery ;)
Awatar użytkownika
Niepozorny
Posty: 3227
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys z żoną

Post autor: Niepozorny »

PatrykOoo pisze: 01 cze 2026, 9:40 O seksie nawet nie wspominam bo nie ma o czym - brak pożycia i jakiejkolwiek bliskości od roku.
Nie wiem już co robić bo ani drobne gesty, ani kwiaty, ani rozmowa nie pomagają. Próbowałem chyba wszystkiego... Gdy chcę się zbliżyć to wiadomo albo jestem zmęczona , albo jest późno, albo boli mnie głowa ( paracetamol i ibuprom nie pomagają 🤣) nie naciskam bo wiadomo nikt nie chce być do niczego przymuszany. Ale swoje potrzeby mam.
Moje pytanie: co zrobić żeby skrócić dystans między nami? Walczyć ? poddać się ? Czy poszukać kochanki i udawać że wszystko jest w porządku ?🤔
Jakie potrzeby związane z bliskością miała żona ponad rok temu?
Zauważyłeś problem po urodzeniu się pierwszego dziecka, jednak drugie też nie wzięło się znikąd. Ile lat\miesięcy minęło od urodzenia drugiego dziecka?
Czym zajmuje się żona w ciągu dnia?
Ile czasu spędza z telefonem lub innymi zabieraczami czasu?
Z braku rodzi się lepsze!
ODPOWIEDZ