Mąż chce odejść za rok
Moderator: Moderatorzy
-
Żona z Nadzieją
- Posty: 3
- Rejestracja: 17 mar 2026, 18:41
- Jestem: w kryzysie małżeńskim
- Płeć: Kobieta
Mąż chce odejść za rok
Witajcie,
przeczytałam wiele wątków, są bardzo wspierające.
Od 16 lat jestem w sakramentalnym małżeństwie, mamy 2 dzieci w szkole podstawowej.
Mąż od kilku lat unikał intymności.
Dwa lata temu przypadkiem znalazłam drugi telefon męża - okazało się, że wynajmował mieszkanie na godziny, pisał z koleżankami w dwuznaczny, flirtujący sposób, telefon był też pełny zdjęć i filmów pornograficznych oraz numerów telefonów do masażystek.
Mąż przepraszał i mówił, że na moim miejscu on by sobie już nie zaufał - teraz wiem, że chciał odejść, ale zrobić to moimi rękami, bo sam nie miał odwagi.
Twierdził, że w mieszkaniach był sam, bo potrzebował odpocząć od codzienności. W tym czasie w domu nikogo nie było, więc to mało prawdopodobne wyjaśnienie.
Przepłakałam kilka miesięcy i postanowiłam dać mężowi szansę - zaproponowałam wzajemną szczerość, terapię, wizytę u seksuologa. Przez kilka miesięcy ja się starałam, przytulałam, proponowałam wspólne wyjścia.
Po kilku miesiącach mąż wydusił z siebie, że już nic do mnie nie czuje i chce rozwodu. Coś w nim pękło, zdominowałam go, za dużo zajmował się rodziną, a teraz chce się zająć sobą. Szkoli się, zdobywa nowy zawód, zaczął drugą pracę. Zapisał się na siłownię, zaczął kupować suplementy i nowe ubrania.
Zaproponował rozwód bez orzeczenia o winie i opiekę naprzemienną. Nie zgodziłam się. Powiedziałam, że go kocham, jesteśmy razem od wielu lat i mieliśmy szczęśliwe życie. Mamy dzieci. Zaproponowałam zmianę codzienności tak, żeby miał więcej czasu dla siebie i wspólną terapię. Mąż odmówił. Nie chce ratować małżeństwa, chce odejść. Ostatecznie stwierdził, że zostanie w domu z rodziną jeszcze przez rok, aż starsze dziecko skończy podstawówkę. Jest chłodny, zdystansowany, bywa nieprzyjemny. Nie chce wspólnie wychodzić, ani wyjeżdżać. Odciął się od wspólnych znajomych. Spędzamy czas razem tylko w komplecie z dziećmi. Dzieci widzą, że jest inaczej, ale tłumaczą to chyba podwójną pracą taty - zdalna biurową w dzień i nowa związana z pasją wieczorami i w weekendy.
Próbowałam do niego dotrzeć miesiącami. Bezskutecznie, jest jak za szkłem. Nie wiem co się stało, co jest przyczyną. On był nielojalny i mnie oszukiwał, a teraz obwinia mnie i mój „dominujący charakter”. W rzeczywistości żyliśmy zgodnie i wspólnie decydowaliśmy o rzeczach, ja więcej planowałam i organizowałam, zawsze też więcej zarabiałam.
Nie wiem co robić, jak się zachowywać.
To już trwa ponad dwa lata, jest coraz gorzej, nie wiem, co musiałoby się stać, żeby sytuacja się odwróciła.
Ojciec męża odszedł od rodziny gdy on i brat byli w wieku naszych dzieci. Przez lata mąż obwiniał ojca, cierpiał z powodu braku relacji i mówił, że „on nigdy nie odszedłby od rodziny.” Teraz mówi, że chce odejść ode mnie, a nie od dzieci i to w jego odczuciu jest ok.
Będę wdzięczna za każdą refleksję na temat mojej historii.
Pozdrawiam.
przeczytałam wiele wątków, są bardzo wspierające.
Od 16 lat jestem w sakramentalnym małżeństwie, mamy 2 dzieci w szkole podstawowej.
Mąż od kilku lat unikał intymności.
Dwa lata temu przypadkiem znalazłam drugi telefon męża - okazało się, że wynajmował mieszkanie na godziny, pisał z koleżankami w dwuznaczny, flirtujący sposób, telefon był też pełny zdjęć i filmów pornograficznych oraz numerów telefonów do masażystek.
Mąż przepraszał i mówił, że na moim miejscu on by sobie już nie zaufał - teraz wiem, że chciał odejść, ale zrobić to moimi rękami, bo sam nie miał odwagi.
Twierdził, że w mieszkaniach był sam, bo potrzebował odpocząć od codzienności. W tym czasie w domu nikogo nie było, więc to mało prawdopodobne wyjaśnienie.
Przepłakałam kilka miesięcy i postanowiłam dać mężowi szansę - zaproponowałam wzajemną szczerość, terapię, wizytę u seksuologa. Przez kilka miesięcy ja się starałam, przytulałam, proponowałam wspólne wyjścia.
Po kilku miesiącach mąż wydusił z siebie, że już nic do mnie nie czuje i chce rozwodu. Coś w nim pękło, zdominowałam go, za dużo zajmował się rodziną, a teraz chce się zająć sobą. Szkoli się, zdobywa nowy zawód, zaczął drugą pracę. Zapisał się na siłownię, zaczął kupować suplementy i nowe ubrania.
Zaproponował rozwód bez orzeczenia o winie i opiekę naprzemienną. Nie zgodziłam się. Powiedziałam, że go kocham, jesteśmy razem od wielu lat i mieliśmy szczęśliwe życie. Mamy dzieci. Zaproponowałam zmianę codzienności tak, żeby miał więcej czasu dla siebie i wspólną terapię. Mąż odmówił. Nie chce ratować małżeństwa, chce odejść. Ostatecznie stwierdził, że zostanie w domu z rodziną jeszcze przez rok, aż starsze dziecko skończy podstawówkę. Jest chłodny, zdystansowany, bywa nieprzyjemny. Nie chce wspólnie wychodzić, ani wyjeżdżać. Odciął się od wspólnych znajomych. Spędzamy czas razem tylko w komplecie z dziećmi. Dzieci widzą, że jest inaczej, ale tłumaczą to chyba podwójną pracą taty - zdalna biurową w dzień i nowa związana z pasją wieczorami i w weekendy.
Próbowałam do niego dotrzeć miesiącami. Bezskutecznie, jest jak za szkłem. Nie wiem co się stało, co jest przyczyną. On był nielojalny i mnie oszukiwał, a teraz obwinia mnie i mój „dominujący charakter”. W rzeczywistości żyliśmy zgodnie i wspólnie decydowaliśmy o rzeczach, ja więcej planowałam i organizowałam, zawsze też więcej zarabiałam.
Nie wiem co robić, jak się zachowywać.
To już trwa ponad dwa lata, jest coraz gorzej, nie wiem, co musiałoby się stać, żeby sytuacja się odwróciła.
Ojciec męża odszedł od rodziny gdy on i brat byli w wieku naszych dzieci. Przez lata mąż obwiniał ojca, cierpiał z powodu braku relacji i mówił, że „on nigdy nie odszedłby od rodziny.” Teraz mówi, że chce odejść ode mnie, a nie od dzieci i to w jego odczuciu jest ok.
Będę wdzięczna za każdą refleksję na temat mojej historii.
Pozdrawiam.
Re: Mąż chce odejść za rok
Witaj Żona z Nadzieją.
Zapraszam Cię do zajrzenia na stronę wspólnotową http://sychar.org/pomoc/, znajdziesz tam materiały i informacje nt kryzysu małżeńskiego, konferencje z rekolekcji wspólnotowych, również świadectwa małżonków.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że wesprą Cię nasi forumowicze.
Pamiętaj, aby nie podawać szczegółowych informacji, internet nie jest anonimowy.
Zapraszam Cię do zajrzenia na stronę wspólnotową http://sychar.org/pomoc/, znajdziesz tam materiały i informacje nt kryzysu małżeńskiego, konferencje z rekolekcji wspólnotowych, również świadectwa małżonków.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że wesprą Cię nasi forumowicze.
Pamiętaj, aby nie podawać szczegółowych informacji, internet nie jest anonimowy.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa
Matka Teresa
Re: Mąż chce odejść za rok
Witaj,
Bardzo Ci współczuję bo sytuacja w której jesteś nie jest łatwa. Szukasz odpowiedzi na wiele pytań, ale w tej chwili nawet twój mąż nie jest chyba w stanie ci na nie dać odpowiedzi. Być może strefa seksualna rządzi twoim mężem i będzie mu trudno stanąć w prawdzie.
Mój mąż też zwalał całą odpowiedzialność za swoją decyzję na mnie - bo go nie doceniałam, nie byłam dobrą żoną itp. Koniec końców okazało się, że jednak koleżanka była i to dla niej odszedł. Najgorsze co można zrobić to uwierzyć w argumenty człowieka w amoku. Ja tak zrobiłem, a potem na terapiach dochodziłam.do prawdy - było ciężko.
Mój mąż też mówił, że odchodzi ode mnie, ale okazało się, że dla syna też czasu nie miał. To mnie bolało najbardziej.
Nie wpłyniesz na męża więc najlepsze co można zrobić w takiej trudniej sytuacji to zatroszczyć się o siebie, nie brać wszystkich oskarżeń męża do siebie i zająć się jak najlepiej dziećmi by jak najmniej odczuły kryzys ojca. Zachęcam do terapii - można znaleźć wsparcie i odpowiedzi na różne pytania, do których czasami trudno samemu dojść.
Niech Ci Bóg pomoże w tym trudnym czasie.
Bardzo Ci współczuję bo sytuacja w której jesteś nie jest łatwa. Szukasz odpowiedzi na wiele pytań, ale w tej chwili nawet twój mąż nie jest chyba w stanie ci na nie dać odpowiedzi. Być może strefa seksualna rządzi twoim mężem i będzie mu trudno stanąć w prawdzie.
Mój mąż też zwalał całą odpowiedzialność za swoją decyzję na mnie - bo go nie doceniałam, nie byłam dobrą żoną itp. Koniec końców okazało się, że jednak koleżanka była i to dla niej odszedł. Najgorsze co można zrobić to uwierzyć w argumenty człowieka w amoku. Ja tak zrobiłem, a potem na terapiach dochodziłam.do prawdy - było ciężko.
Mój mąż też mówił, że odchodzi ode mnie, ale okazało się, że dla syna też czasu nie miał. To mnie bolało najbardziej.
Nie wpłyniesz na męża więc najlepsze co można zrobić w takiej trudniej sytuacji to zatroszczyć się o siebie, nie brać wszystkich oskarżeń męża do siebie i zająć się jak najlepiej dziećmi by jak najmniej odczuły kryzys ojca. Zachęcam do terapii - można znaleźć wsparcie i odpowiedzi na różne pytania, do których czasami trudno samemu dojść.
Niech Ci Bóg pomoże w tym trudnym czasie.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Mąż chce odejść za rok
Hej,
Wykonaj wszelkie badania na choroby przenoszone droga płciową. Przy takiej historii - mieszkania na boku, drugi telefon itp, to powinno być priorytetem a nie czy mąż będzie miał czas dla siebie.
Życzę dużo siły i twardego stąpania po ziemi.
Wykonaj wszelkie badania na choroby przenoszone droga płciową. Przy takiej historii - mieszkania na boku, drugi telefon itp, to powinno być priorytetem a nie czy mąż będzie miał czas dla siebie.
Życzę dużo siły i twardego stąpania po ziemi.
-
Żona z Nadzieją
- Posty: 3
- Rejestracja: 17 mar 2026, 18:41
- Jestem: w kryzysie małżeńskim
- Płeć: Kobieta
Re: Mąż chce odejść za rok
Dziękuję Wam za odpowiedzi.
Ciężkie jest takie życie.
Mąż jedzie z nami na świąteczne śniadanie, ale siedzi przez całą wizytę u mojej rodziny w telefonie, nie rozmawia, zje, położy się na kanapie i tyle. Jest obecny jedynie ciałem.
W domu rozmawia i śmieje się z dziećmi, ze mną rozmawia technicznie, na tematy bieżące. Nie jest w tym bardzo ostentacyjny, ale ja to widzę.
Dziwne jest dla mnie to, że chce odejść (wyprowadzić się) za rok. Nie wiem, czy potrzebuje w tym czasie odłożyć pieniądze, czy o co chodzi. Mówi, że będzie w domu jeszcze przez rok „dla dzieci”. Gdyby chciał zrobić coś dla dzieci, poszedłby ze mną na terapię, a tego zrobić nie chce.
Część mnie chciałaby wynająć detektywa, ustalić, co on robi na codzień, z kim się spotyka. Reszta mnie woli nie widzieć i trzymać się z dala od tego bagna.
On chciałby, żebym ja mu ułatwiła decyzje, wyrzuciła go z domu i napisała pozew o rozwód. Ja nie chcę mu niczego ułatwiać, jak chce nowego życia, to niech sam je sobie zorganizuje i weźmie odpowiedzialność za to, co robi. Boje się, że to zawieszenie może trwać w nieskończoność. Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żeby mąż zawrócił z tej drogi. Cudu trzeba.
Ciężkie jest takie życie.
Mąż jedzie z nami na świąteczne śniadanie, ale siedzi przez całą wizytę u mojej rodziny w telefonie, nie rozmawia, zje, położy się na kanapie i tyle. Jest obecny jedynie ciałem.
W domu rozmawia i śmieje się z dziećmi, ze mną rozmawia technicznie, na tematy bieżące. Nie jest w tym bardzo ostentacyjny, ale ja to widzę.
Dziwne jest dla mnie to, że chce odejść (wyprowadzić się) za rok. Nie wiem, czy potrzebuje w tym czasie odłożyć pieniądze, czy o co chodzi. Mówi, że będzie w domu jeszcze przez rok „dla dzieci”. Gdyby chciał zrobić coś dla dzieci, poszedłby ze mną na terapię, a tego zrobić nie chce.
Część mnie chciałaby wynająć detektywa, ustalić, co on robi na codzień, z kim się spotyka. Reszta mnie woli nie widzieć i trzymać się z dala od tego bagna.
On chciałby, żebym ja mu ułatwiła decyzje, wyrzuciła go z domu i napisała pozew o rozwód. Ja nie chcę mu niczego ułatwiać, jak chce nowego życia, to niech sam je sobie zorganizuje i weźmie odpowiedzialność za to, co robi. Boje się, że to zawieszenie może trwać w nieskończoność. Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żeby mąż zawrócił z tej drogi. Cudu trzeba.
Re: Mąż chce odejść za rok
Tak, większość woli gdy to druga strona "wyrzuca" bo mogą na nią zwalić odpowiedzialność. Mój mąż się wyprowadził, ale długo wspominał, że to ja go wyrzuciłam - owszem, mówiłam, że jeśli dom traktuje jak hotel, a mnie jak pokojówkę to ja mam dość takiego życia i go nie potrzebuję. Chciałam nim wstrząsnąć, pokazać mu jak się czuję przez niego lekceważona a on i tak był nakręcony na odejście.
Na większość osób działa gdy druga strona nie lamentuje, nie przeżywa, a zajmuje się sobą, dba o siebie, dom, wychodzi z domu - po prostu żyje. Choć są i tacy, którzy takie działanie mogą odczytać jako lekceważenie sytuacji. Nie da się znaleźć jednej recepty na każdy kryzys.
Może masz gdzieś w okolicy Ognisko Sychar - dobrze jest trafić w miejsce gdzie są ludzie przeżywający podobne rozterki.
Na większość osób działa gdy druga strona nie lamentuje, nie przeżywa, a zajmuje się sobą, dba o siebie, dom, wychodzi z domu - po prostu żyje. Choć są i tacy, którzy takie działanie mogą odczytać jako lekceważenie sytuacji. Nie da się znaleźć jednej recepty na każdy kryzys.
Może masz gdzieś w okolicy Ognisko Sychar - dobrze jest trafić w miejsce gdzie są ludzie przeżywający podobne rozterki.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Mąż chce odejść za rok
Cześć witaj.
Kiedyś często padało tu stwierdzenie aby nie wierzyć w nic co słyszysz i w połowę tego co widzisz z tego co robi i mówi twój mąż. Jeśli pomyliłem to moderacja na pewno mnie poprawi
. To tak odnośnie tego co piszesz właśnie co i jak robi / mówi twój mąż.
To , ze przerzuca odpowiedzialność za wszystko na ciebie to klasyka gatunku. Nie spotkałem się jeszcze z tym żeby zdradzacz i ta osoba , która chce odejść wzięła odpowiedzialność na siebie.
A nie tu na forum , ani w świecie rzeczywistym.
Doświadczenia wielu osób tu z forum , ale nie tylko pokazuje , że najlepjej w takim momencie na prawdę zająć się sobą i dziećmi. I tu nie chodzi o to żeby zdradzacz nagle stał się dla ciebie powietrzem . Chodzi o to aby pokazać , że dasz sobie radę dobrze żyć i sobie poradzisz z nim czy bez niego. Taka zasada jak gonisz króliczka to on ucieka , jak przestajesz , to zdarza się że on zaczyna gonić ciebie . Szczególnie jeśli zrobi się taka osoba ciekawa, intrygująca i samodzielna. No bo jak ona beze mnie i jeszcze sobie radzi. Oczywiście trzeba wziąć też pod uwagę to że może to nic nie pomoże. Plus taki będziesz sobie radzić i będziesz samodzielna.
Wiem , że ciężko ci teraz nie zastanawiać się nad mężem , co dlaczego , po co tylko to rozmywa cię na tym co ważne czyli praca nad sobą.
Nie ma też się do zastanawiać na tym - bo przecież było tak dobrze. No nie było . Tylko się tobie wydawało. Tylko to już było. A liczy się tu i teraz. Na przeszłość wpływu nie masz , na męża też nie , warto to teraz bardzo głęboko zapamiętać . Natomiast bezapelacyjnie masz wpływ na siebie. Dla ciebie będzie ważne aby zadbać o siebie i o dzieci. I na to masz wpływ. Większy , mniejszy , ale masz. Na pewno po 9 latach mogę ci powiedzieć iż rozstanie i rozwód rodziców zawsze , zawsze ma bardzo złe skutki dla dzieci . Nawet w ich dorosłym życiu. Można próbować minimalizować te złe skutki. Nawet należy na ile się da. Natomiast jak ktoś będzie ci mówił , że to lepjej dla dzieci , że sobie poradzą , że nic takiego złego. To ci kłamie opowiada bajki i nie ma pojęcia o czym mówi.
No i najważniejsze bo czasami pojawiają się pretensje do Pana Boga w takich sytuacjach. Jak się chce naprawiać i nie wychodzi to są zwątpienia i też pretensje . Bóg zawsze jest przy tobie , zawsze w takich momentach życia jest szczególnie przy tobie . Zawsze kocha , zawsze wspiera chociaż nam wydaje się , ze nie. I nie zawsze oczekuje próśb, bo On - Bóg wszystko wie . Czasami chce żeby tylko mu to powiedzieć nic więcej . Jak dziecko rodzicowi. I zawsze jest przy nas , często w tragicznych sytuacjach , a czasami wręcz ratując nam życie.
Kiedyś często padało tu stwierdzenie aby nie wierzyć w nic co słyszysz i w połowę tego co widzisz z tego co robi i mówi twój mąż. Jeśli pomyliłem to moderacja na pewno mnie poprawi
To , ze przerzuca odpowiedzialność za wszystko na ciebie to klasyka gatunku. Nie spotkałem się jeszcze z tym żeby zdradzacz i ta osoba , która chce odejść wzięła odpowiedzialność na siebie.
A nie tu na forum , ani w świecie rzeczywistym.
Doświadczenia wielu osób tu z forum , ale nie tylko pokazuje , że najlepjej w takim momencie na prawdę zająć się sobą i dziećmi. I tu nie chodzi o to żeby zdradzacz nagle stał się dla ciebie powietrzem . Chodzi o to aby pokazać , że dasz sobie radę dobrze żyć i sobie poradzisz z nim czy bez niego. Taka zasada jak gonisz króliczka to on ucieka , jak przestajesz , to zdarza się że on zaczyna gonić ciebie . Szczególnie jeśli zrobi się taka osoba ciekawa, intrygująca i samodzielna. No bo jak ona beze mnie i jeszcze sobie radzi. Oczywiście trzeba wziąć też pod uwagę to że może to nic nie pomoże. Plus taki będziesz sobie radzić i będziesz samodzielna.
Wiem , że ciężko ci teraz nie zastanawiać się nad mężem , co dlaczego , po co tylko to rozmywa cię na tym co ważne czyli praca nad sobą.
Nie ma też się do zastanawiać na tym - bo przecież było tak dobrze. No nie było . Tylko się tobie wydawało. Tylko to już było. A liczy się tu i teraz. Na przeszłość wpływu nie masz , na męża też nie , warto to teraz bardzo głęboko zapamiętać . Natomiast bezapelacyjnie masz wpływ na siebie. Dla ciebie będzie ważne aby zadbać o siebie i o dzieci. I na to masz wpływ. Większy , mniejszy , ale masz. Na pewno po 9 latach mogę ci powiedzieć iż rozstanie i rozwód rodziców zawsze , zawsze ma bardzo złe skutki dla dzieci . Nawet w ich dorosłym życiu. Można próbować minimalizować te złe skutki. Nawet należy na ile się da. Natomiast jak ktoś będzie ci mówił , że to lepjej dla dzieci , że sobie poradzą , że nic takiego złego. To ci kłamie opowiada bajki i nie ma pojęcia o czym mówi.
No i najważniejsze bo czasami pojawiają się pretensje do Pana Boga w takich sytuacjach. Jak się chce naprawiać i nie wychodzi to są zwątpienia i też pretensje . Bóg zawsze jest przy tobie , zawsze w takich momentach życia jest szczególnie przy tobie . Zawsze kocha , zawsze wspiera chociaż nam wydaje się , ze nie. I nie zawsze oczekuje próśb, bo On - Bóg wszystko wie . Czasami chce żeby tylko mu to powiedzieć nic więcej . Jak dziecko rodzicowi. I zawsze jest przy nas , często w tragicznych sytuacjach , a czasami wręcz ratując nam życie.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II
-
Żona z Nadzieją
- Posty: 3
- Rejestracja: 17 mar 2026, 18:41
- Jestem: w kryzysie małżeńskim
- Płeć: Kobieta
Re: Mąż chce odejść za rok
Dziękuję Wam za odpowiedzi i podpowiedzi.
Rodzice męża są po rozwodzie. Mąż zawsze powtarzał, że nie miał ojca na codzień i że on nigdy nie zostawiłby rodziny i nie odszedłby od dzieci.
Nowa wersja męża mówi, że przecież nie chce odejść od dzieci, tylko ode mnie. Że dzieci sobie poradzą, „nie one pierwsze, nie ostatnie.” Jest dla mnie niesamowite, jak bardzo można zmienić sposób postrzegania świata i szukać usprawiedliwienia dla swoich destrukcyjnych decyzji.
Jest dla mnie równie niesamowite, jak wiele ja jestem w stanie wybaczyć i zapomnieć, jak wielka jest we mnie wola życia z mężem i nadzieja na zmianę. Całkiem nieracjonalna nadzieja. Zaraz minie rok, od kiedy mąż po raz pierwszy powiedział, że chce rozwodu. Nie przystałam na żadną z jego propozycji, więc obecnie „chcę rozwodu za rok.”
Zajmuje się dziećmi i sobą, ale cały czas mam w głowie sytuację z mężem, bo kocham, tęsknię i nie rozumiem tego, co się dzieje.
Rodzice męża są po rozwodzie. Mąż zawsze powtarzał, że nie miał ojca na codzień i że on nigdy nie zostawiłby rodziny i nie odszedłby od dzieci.
Nowa wersja męża mówi, że przecież nie chce odejść od dzieci, tylko ode mnie. Że dzieci sobie poradzą, „nie one pierwsze, nie ostatnie.” Jest dla mnie niesamowite, jak bardzo można zmienić sposób postrzegania świata i szukać usprawiedliwienia dla swoich destrukcyjnych decyzji.
Jest dla mnie równie niesamowite, jak wiele ja jestem w stanie wybaczyć i zapomnieć, jak wielka jest we mnie wola życia z mężem i nadzieja na zmianę. Całkiem nieracjonalna nadzieja. Zaraz minie rok, od kiedy mąż po raz pierwszy powiedział, że chce rozwodu. Nie przystałam na żadną z jego propozycji, więc obecnie „chcę rozwodu za rok.”
Zajmuje się dziećmi i sobą, ale cały czas mam w głowie sytuację z mężem, bo kocham, tęsknię i nie rozumiem tego, co się dzieje.
Re: Mąż chce odejść za rok
Witaj Żona z Nadzieją,
Przykro mi, że znalazłaś się w tak trudnej sytuacji. Bardzo ciężko jest normalnie funkcjonować w ciągłym napięciu i z wizją rozwodu. Wiem jak to wyniszcza. Zgadzam się z Tobą, że dziwna jest ta wizja odejścia za rok. Tak jakby Twój mąż nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji i zostawiał sobie otwartą furtkę. Możemy się jedynie domyślać, bo tak naprawdę tylko on wie co ma w głowie. Ale dopóki nadal mieszka w domu i nie podjął żadnych radykalnych kroków, traktowałabym takie deklaracje z dystansem. Pamiętaj, że nie musisz mu nic ułatwiać i zgadzać się na jego propozycje jeśli nie są w zgodzie z Tobą. Tak jak napisali poprzednicy, najbezpieczniej zająć się teraz sobą i dziećmi, a męża zostawić Bogu.
Przykro mi, że znalazłaś się w tak trudnej sytuacji. Bardzo ciężko jest normalnie funkcjonować w ciągłym napięciu i z wizją rozwodu. Wiem jak to wyniszcza. Zgadzam się z Tobą, że dziwna jest ta wizja odejścia za rok. Tak jakby Twój mąż nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji i zostawiał sobie otwartą furtkę. Możemy się jedynie domyślać, bo tak naprawdę tylko on wie co ma w głowie. Ale dopóki nadal mieszka w domu i nie podjął żadnych radykalnych kroków, traktowałabym takie deklaracje z dystansem. Pamiętaj, że nie musisz mu nic ułatwiać i zgadzać się na jego propozycje jeśli nie są w zgodzie z Tobą. Tak jak napisali poprzednicy, najbezpieczniej zająć się teraz sobą i dziećmi, a męża zostawić Bogu.
Re: Mąż chce odejść za rok
Mój mąż też mnie zaskakiwał zmianą swoich poglądów. Od początku naszej znajomości wiedział, że ja małżeństwo traktuje poważnie i on też tak deklarował. Później patrząc np. na znajomych wytykał, że kobiety są złe bo często odchodzą od mężów - ostatecznie sam to zrobił. Gdy syn był mały to ciągle słyszałam - małym dzieckiem zajmuje się glownie matka, jak jest starsze to rolę przejmuje ojciec - jakoś teraz mąż o tym wogóle nie pamięta. Mówił też, że to odejście to dla dobra dziecka by nie żyło w naszej obojętności i pretensjach, deklarował, że o niego będzie dbał. A teraz wpada raz w tygodniu i nic nie proponuje synowi. Ja już nie wierzę w żadne słowa męża. Jestem jak niewierny Tomasz - jak nie doświadczę konkretnego pozytywnego działania męża to nie uwierzę.
Zastanawiający jest ten rok - może twój mąż chce byś to jednak ty go wyrzuciła.
Mój mąż zanim odszedł przeprowadził rozmowę ze mną jak jest mu źle - ja też mu powiedziałam w których obszarach on zawodzi. Oboje mieliśmy pozmieniać wiele rzeczy - ja sumiennie pracowałam, on olal wszystko, bo i tak uważał, że to ze mną jest większy problem. Gdy po 2 miesiącach zauważyłam, że jeszcze bardziej lekceważająco i olewajaco mnie traktuje i mu o tym powiedziałam to uznał, że potwierdziłam, że jednak jestem niedobrą i niepokorną żoną i nagle odszedł. To był szok. Wiele rzeczy przerobiłam na terapiach i indywidualnie - mój mąż nie miał racji, ale ma zły system więc dopóki nie zmieni ustawień to zawsze będzie myślal po swojemu.
Dbaj o siebie
Zastanawiający jest ten rok - może twój mąż chce byś to jednak ty go wyrzuciła.
Mój mąż zanim odszedł przeprowadził rozmowę ze mną jak jest mu źle - ja też mu powiedziałam w których obszarach on zawodzi. Oboje mieliśmy pozmieniać wiele rzeczy - ja sumiennie pracowałam, on olal wszystko, bo i tak uważał, że to ze mną jest większy problem. Gdy po 2 miesiącach zauważyłam, że jeszcze bardziej lekceważająco i olewajaco mnie traktuje i mu o tym powiedziałam to uznał, że potwierdziłam, że jednak jestem niedobrą i niepokorną żoną i nagle odszedł. To był szok. Wiele rzeczy przerobiłam na terapiach i indywidualnie - mój mąż nie miał racji, ale ma zły system więc dopóki nie zmieni ustawień to zawsze będzie myślal po swojemu.
Dbaj o siebie
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota


