Dziękuję Panie za dzień dzisiejszy

Wydarzył się cud uzdrowienia małżeństwa, a może tylko maleńki cudzik?...

Moderator: Moderatorzy

Cud_1988
Posty: 77
Rejestracja: 09 lip 2022, 13:54
Płeć: Kobieta

Dziękuję Panie za dzień dzisiejszy

Post autor: Cud_1988 »

Witajcie - od kilku dni, a może miesięcy zastanawiam się, czy powinnam dodać post w tej sekcji. Dział ten odświeżałam przez blisko dwa lata tak często, że znam świadectwa na pamięć - także te archiwalne. Pomyślałam, że tak wiele osób szuka prawdy, dobra, odpowiedzi na swoje pytania. Ja zapewne nie dam Wam tego wszystkiego w tych kilku zdaniach - niemniej jednak - chciałabym otulić Wasze zbolałe serca i tchnąć w Was promień bożej wiary, nadziei i miłości.

Jak zapewne pamiętacie - Bóg odpowiedział na część moich modlitw. Oddalone powództwo, cząstka nadziei nie z tego świata w moim sercu, wielka opieka Maryi nad moim domostwem i sprawami. Było ciężko i mogę to powiedzieć już dziś - ekstremalnie ciężko. Jednak im było trudniej, tym mocniej dziękowałam Panu. Im czułam się bardziej słaba, tym więcej siły oddawałam na modlitwie. Przylgnęłam do Jezusa z całych sił. Uznałam, że skoro tak wygląda moje życie - samotne rodzicielstwo, duchowa pustynia, odseparowanie od rodziny, prowadzenie domu, wymagające sprawy zawodowe - to taka jest właśnie wola Boga, a z nią nigdy nie polemizowałam.

Po dwóch i pół roku kryzysu, całkowitego rozdzielenia - zaakceptowałam wszystko co stało się w moim życiu. Powiedziałam to na głos. Zgadzam się. Zgadzam się na ten kryzys, na wybór Męża, na ten trud. Zgadzam się i akceptuję, bo nie zawsze mój scenariusz to ten właściwy. Ster trzymasz Ty o Panie. Zrobię wszystko - tylko bądź przy mnie Boże. Od tego momentu w moim życiu zapanował spokój. Moje serce wreszcie poczuło ulgę. Moje myśli - przestały bronić pracy doktorskiej z zakresu małżeństwa, grzechu, zdrady, życia, Boga, ludzi. Wyłączyłam analizę. Modliłam się bardzo często, ponieważ rozmowa z Bogiem, trwanie przy Jezusie - stało się najlepszą częścią mojego dnia. Częsta Eucharystia. Spowiedź. Angażowanie się w sprawy parafii. Oczywiście podszepty złego nie zostały całkowicie odcięte. Wszak zostałam ostatnim niezdobytym bastionem. Wystarczyło mocniejsze udręczenie i prawdopodobnie mogłabym zaprzestać modlitwy, oddania Bogu, wejść w anhedonię i z roku na rok - spadać mocniej Q dół, pielęgnując w sercu nienawiść do Męża - nazywaną oczywiście „stawianiem granic”, dbaniem o dobro.

Proszę Was w tym miejscu o jedno - proszę o nie podciąganie do spraw duchowych mocnej psychologii i teoretyzowania na temat mojej sytuacji. W poprzednich postach dowiedziałam się że: mój Mąż to mój bożek (gdyż wyraz ten piszę wielką literą), że wykastrowałam współmałżonka, że powinnam zrobić to, tamto. Bolało mnie to i myślę, że boli do dziś. Często tutaj staram się chwytać oręż i prosić - nie oceniajcie. Nie teoretyzujcie. Nie udzielajcie porad terapeutycznych. Nie wchodźcie w polemikę o stawianiu granic - gdyż znacie ogląd tylko jednej strony. Moja walka spala na panewce. Ale pod tym postem - proszę Was o jedno. O Zdrowaś Maryjo w intencji małżeństw. O Ojcze Nasz wypowiedziane z myślą o Mężu, Żonie. O koronkę do Bożego Miłosierdzia odmówioną za siebie. Wierzę, że mnie zrozumiecie - i z góry dziękuję.

Dziś - jesteśmy razem. Cała rodzina. Traktując sakrament tak jak powinien być w naszej ocenie traktowany - jako intymne połączenie dwójki ludzi. Nie przestrzeń do włączania osób trzecich - nawet własnych rodziców, rodzeństwa, o znajomych nie mówiąc. Jak święte miejsce dane od Pana. Bez pośpiechu. Bez pokładania planów w dniach kolejnych. Dzień za dniem. Powoli budujemy. Rozmawiamy. Dużo o Bogu. Dużo o tym jak zły działa podstępnie. Jak inni, rodzina, znajomi, otoczenie - często nieumyślnie prowadzą do rozpadu rodzin. Era dobrych rad i ekspertów wszelkiej maści sprawiła, że odwróciliśmy oczy od tego co najważniejsze - od jednej prawdy jaką jest Bóg.

Modlę się za rodziny, za małżeństwa, dzieci.

Jeżeli dziś walczysz, przyjmij proszę moje drobne rady:
- nie słuchaj nikogo poza głosem w swoim sercu,
- módl się módl się i jeszcze raz módl się - rozmawiaj z Bogiem, zamawiaj msze święte, im otrzymujesz więcej ciosów - tym mocniej módl się
- pość - post jest wielką rzeczą, kilka godzin dziennie, w jeden dzień, jak potrafisz - ale oddawaj to za współmałżonka i nie poddawaj się gdy inni mówią - nie dasz rady, to nie zdrowe, zrujnujesz sobie zdrowie - o post prosi nas Maryja, trenuj tę pokutę a zyskasz wielkie łaski,
- różaniec - trzymaj go w kieszeni, torebce, aucie, na biurku w pracy - nie wstydź się go - to jest parasol ochronny nad tym co złe - odmawiaj pół dziesiątki jeżeli nie masz siły, odmawiaj nowennę jeżeli czujesz moc - nie wychodź z domu bez różańca, wręcz go swoim dzieciom, połóż chociaż w ich pokoju,
- błogosław Męża, Żonę każdego dnia - odmawiając słowa przysięgi małżeńskiej, zanurzając w najświętszej krwi Jezusa - tak jak parzysz kawę codziennie o 6:00, tak dodaj do tego błogosławieństwo współmałżonka - nie zapominaj o tym
- przebaczaj - słowa, czyny, krzywdy. Wszyscy na tym świecie chcemy kochać i być kochani - wyrażamy to pokrętnie, ale uświadom sobie, że drugi człowiek może być zagubiony - bo nie zna innego wołania o miłość jak poprzez kłótnie, krzyk, unikanie, atak - tak, to brzmi irracjonalnie, ale patrzenie na ludzi w ten sposób - otula balsamem Twoje zbolałe serce.
- zaakceptuj to co jest dzisiaj, nie traktuj porażki jak ciosu od Boga, oddawaj przyszłość w jego ster - usuń z serca oczekiwania względem Męża, Żony, dzieci, siebie samego, siebie samej - żyj. Nie porównuj się i nie pędź. Nie zamartwiaj się ponad to co potrzebne. Nie analizuj swojej sytuacji z postronnymi ludźmi. Pytaj Boga, swego serca. Tam są wszystkie odpowiedzi.

Nie poddawajcie się.
Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 14998
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję Panie za dzień dzisiejszy

Post autor: Nirwanna »

Chwała Panu! :-D
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
WNM2010
Posty: 128
Rejestracja: 13 lip 2020, 16:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję Panie za dzień dzisiejszy

Post autor: WNM2010 »

Witaj Cudzie ,
Ten ten cud się wydarzył i dziś został opisany ..
Przypomniałam sobie Twój wątek - był mi bliski, piękne świadectwo bardzo potrzebne tu na forum .
Chwała Panu
Dziś właśnie była konferencja o przebaczeniu ...
"Miłość cierpliwa jest, miłość wszystko przetrzyma, miłość nigdy nie ustaje "
ŻonaJa
Posty: 53
Rejestracja: 29 cze 2020, 1:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję Panie za dzień dzisiejszy

Post autor: ŻonaJa »

Dziękuję Cudzie za to świadectwo!
Takie świadectwa dają ogromną nadzieję….
Czytałam kiedyś Twój wątek na tym forum i to też niesamowita historia! Czy możesz napisać, kiedy mąż powrócił?
Pozdrawiam serdecznie!
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Cud_1988
Posty: 77
Rejestracja: 09 lip 2022, 13:54
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję Panie za dzień dzisiejszy

Post autor: Cud_1988 »

ŻonaJa pisze: 07 mar 2026, 18:35 Dziękuję Cudzie za to świadectwo!
Takie świadectwa dają ogromną nadzieję….
Czytałam kiedyś Twój wątek na tym forum i to też niesamowita historia! Czy możesz napisać, kiedy mąż powrócił?
Pozdrawiam serdecznie!
Od roku budujemy. Powroty, dialogi, rozmowy - nie są po takim kryzysie spektakularne. To często łzy, nieprzespane noce spędzone na rozmowach. Wspomnienia i wnioski wyciągane zbyt późno. Pierwsze, chociaż tak naprawdę tysięczne - ponowne przytulenia, poranne kawy - ale są już inne niż przed „wielkim wybuchem”.

Jest także w sercu i głowie troska o ochronę tego co się tworzy. Trzymanie się ciągle Boga i Maryi aby tym razem to oni prowadzili - nie my.
ODPOWIEDZ