Mąż chce odejść od rodziny

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Ruta
Posty: 3913
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Ruta »

Katherine123 pisze: 12 sty 2026, 20:35 W takim razie muszę się wybrać do prawnika żeby to wszystko ustalić, dzięki Ruta za te rady i informacje, przydadzą mi się. Z tymi alimentami chyba nie będzie takie proste, co innego jakby pracował w Polsce, a tak będą musieli mu je ściągnąć z zagranicy i to z kraju poza Unią Europejską, no ale mam nadzieję że się uda. Na czym polega ograniczenie władzy rodzicielskiej ojca z powodu opuszczenia rodziny? Wcześniej namawiał mnie na rozwód z porozumieniem stron, ale nie ma opcji, nie wyrażam zgody na to, to jego wina, jego zostawienie rodziny, jego pisanie i kontakt z inną kobietą, więc jak już to rozwód o jego winie, mam szanse na rozwód z orzeczeniem o jego winie? Czy lepiej się zgodzić na porozumienie i nie szarpać się? Co radzicie?
I jeszcze kwestia tego jak będzie odwiedzał dzieci, pozwolić mu nocować w moim domu żeby był z dziećmi załóżmy tydzień czasu jak przyjedzie? Czy żeby nocował w hotelu i przychodził do dzieci w dzień? I jaki mieć do niego stosunek? Olewać i nie rozmawiać czy jednak zaczynać jakąś komunikację?
Nie ma gotowych recept.

Dobrym pomysłem jest konsultacja u prawnika. Ale także tu nie proś o gotowe recepty. Proś o informacje o tym, jakie są możliwości, jakie są konsekwencje podejmowanych działań. I dopiero mając informacje, podejmuj decyzje.

Znajomej doradzono separację, bo była zdradzana. Poszła do prawnika. Nie dopytała o konsekwencje takiego pozwu, poprosiła o przygotowanie pozwu. Prawnik napisał, założył sprawę, mąż w reakcji na pozew zgodził się na separację. A potem przeprowadził sprawę o podział majątku. O co od początku mu chodziło. I na co był przygotowany, w przeciwieństwie do żony.

Wiele osób składa pozew o separację, nie wiedząc że kolei, że jeśli małżonek nie wyrazi zgody i zażąda w odpowiedzi rozwodu, zacznie się toczyć sprawa o rozwód, a separacja już nie będzie brana pod uwagę. I przeżywają szok.

Zanim podejmie się kroki prawne, trzeba poznać ich możliwe konsekwencje, także w sferze finansów, możliwoych działań drugiej strony, wszystkich możliwych skutków, jakie mogą wywołać.

Warto więc pytać prawnika: jakie mam mozliwości, co mnie w mojej sytuacji zabezpieczy, jakie są szanse na określony efekt, co się stanie w razie przegranej?

Warto też porozmawiać z księdzem lub z siostrą zakonną, mającymi doświadczenie w pomocy małżonkom. Niektóre decyzje nie są obojętne moralnie, wymagają uważnego rozeznania.
***

Alimenty na terenie UE ściągane są bez problemu za pośrednictwem Sądów Okręgowych.

***

Co do postępowania wobec męża. To zależy od ciebie. Jeśli jakieś rozwiązanie się nie sprawdza, zawsze można je zmienić. U nas przechodziliśmy różne fazy. Kontakty były w domu i ja opuszczałam dom, kontakty były w domu pod moją obecność, bywało, że spędzaliśmy czas razem z dziećmi, mąż zabierał dzieci do dziadków. Obecnie mąż nie widuje się z dziećmi, nie realizuje też kontaktów sądowych.

Ważne jest by szukać rozwiązań dobrych dla wszystkich, a nie kosztem siebie. I by godzić się na przemoc.
ŻonaJa
Posty: 58
Rejestracja: 29 cze 2020, 1:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: ŻonaJa »

Odpisuję do Ciebie w Twoim wątku. Przytulam Cię mocno, bo doskonale Cię rozumiem.
Katherine, gdy to wszystko działo się latem, ja też byłam w innym świecie. Znałam już Sychar. Słuchałam wiele razy rekolekcji ks Dziewięckiego. Dużo z nich korzystałam. Mąż należy do wspólnoty męskiej i oni bardzo się zaangażowali, mogłam na nich liczyć. Miałam to przekonanie i siłę z Góry , by szukać pomocy…pomocy w modlitwie. Prosiłam, gdzie tylko mogłam, i sama też trwałam na modlitwie. Płakałam przytulona do krzyża… to pomagało niesamowicie!!!
Lider wspólnoty męskiej często dzwonił, rozmawiał ze mną, też zorganizował wiele modlitw, postów i prosił innych o modlitwy. Wszystkie cuda ( ks egzorcysta powtarza mi, że to znaki), wydarzyły się w święta Maryjne, te większe , spektakularne ale i mniejsze. Wiem, że Maryja wyciągnęła mojego męża z tego dna!
Byłam „silna” w tym wszystkim mocą Boga! Sama z siebie to popadłabym w głęboką depresję, czy nadal bym żyła? Miałam znaki od Boga…piękną tęczę za oknem, gdy wolałam, co będzie z moimi dziećmi? Jako matka ale też jako dziecko Boga, z bezradnością.
A teraz… trwam tylko wolą. Trwam dla dzieci, by miały rodzinę. Jestem bardzo poraniona… Ale mój mąż też…
Wierzę , pomimo tej beznadziei, tej mojej pustyni, że Bóg ma plan.
Starałam się, też na ile dałam radę, stosować Listę Zerty, ciężko było, jak mąż przyjeżdżał do dziecka. Był zimny, to nie był mój mąż, oczy miał puste…strasznie to przeżywałam. Nalegał na szybki, kulturalny rozwód. Nie zgadzałam się i to go denerwowało. Ale nie prosiłam by wrócił. Nie błagałam, przy nim nie płakałam, służbowo rozmawialiśmy tylko. Raz tylko, jak się wyprowadził, napisałam, jeżeli żałujesz to wracaj i ratujmy to małżeństwo choć dla dzieci. On mi napisał a potem kilka razy powtórzył: Nigdy do ciebie nie wrócę!
Bardzo dużo dają konferencję ks Marka Dziewięckiego. Trochę też pisałam do niego jesienią, on bardzo szybko odpisuje. Cały czas mailowałam też z panem Jackiem Pulikowskim. Miałam kontakt z pewną wspaniałą kobietą z Sycharu, która była moim Aniołem od Boga na tamten czas. Choć tylko telefonicznie, nigdy nie widziałyśmy się na żywo. Ale ufam, że spotkam ją na jakichś rekolekcjach sycharowskich. Chodzimy z mężem na spotkania ogniska.
Obecnie jestem jak na jakimś rollercoasterze, wszystko sama sobie tłumaczę, sama mówię w myślach do siebie, płaczę, za wszelką cenę staram się funkcjonować i dbać ( nawet fizycznie, o wygląd) dla dzieci. Takie opakowanie, które dobrze wygląda…Ale w środku jest ogromne cierpienie.
Obiecuję modlitwę.
Warto zamówić Mszę Święte Nowennowe w Milejczycach przed Cudownym Obrazem. Wiele łask stamtąd przyszło. Cud też był. Nie chce pisać szczegółów a mam z tym ogromny problem.
Trzeba napisać do proboszcza i on odpisuje szybko i wszystko wyjaśnia.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Katherine123
Posty: 33
Rejestracja: 27 gru 2025, 13:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Katherine123 »

Nirwanna pisze: 13 sty 2026, 13:35
Katherine123 pisze: 12 sty 2026, 20:35 W takim razie muszę się wybrać do prawnika żeby to wszystko ustalić, dzięki Ruta za te rady i informacje, przydadzą mi się. Z tymi alimentami chyba nie będzie takie proste, co innego jakby pracował w Polsce, a tak będą musieli mu je ściągnąć z zagranicy i to z kraju poza Unią Europejską, no ale mam nadzieję że się uda. Na czym polega ograniczenie władzy rodzicielskiej ojca z powodu opuszczenia rodziny? Wcześniej namawiał mnie na rozwód z porozumieniem stron, ale nie ma opcji, nie wyrażam zgody na to, to jego wina, jego zostawienie rodziny, jego pisanie i kontakt z inną kobietą, więc jak już to rozwód o jego winie, mam szanse na rozwód z orzeczeniem o jego winie? Czy lepiej się zgodzić na porozumienie i nie szarpać się? Co radzicie?
I jeszcze kwestia tego jak będzie odwiedzał dzieci, pozwolić mu nocować w moim domu żeby był z dziećmi załóżmy tydzień czasu jak przyjedzie? Czy żeby nocował w hotelu i przychodził do dzieci w dzień? I jaki mieć do niego stosunek? Olewać i nie rozmawiać czy jednak zaczynać jakąś komunikację?
Katherine, fakt że mąż chce rozwodu, nie oznacza że też masz go chcieć.
Chcesz rozwodu, Katherine? Czy chcesz ratować małżeństwo i rodzinę?
Odpowiedzi na pozostałe pytania nie mają sensu, dopóki nie odpowiesz na powyższe.
Ja nie chcę rozwodu, próbuje na wszelkie sposoby ratować małżeństwo i rodzinę ale on jest nieugięty i nie przemawiają do niego żadne argumenty i ciśnie na rozwód, namawia mnie na rozwód z porozumieniem stron, co mam robić jeśli nie chce rozwodu a on chce i nie da się namówić żeby się wstrzymał? Jakie kroki podjąć?
Katherine123
Posty: 33
Rejestracja: 27 gru 2025, 13:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Katherine123 »

ŻonaJa pisze: 13 sty 2026, 16:34 Odpisuję do Ciebie w Twoim wątku. Przytulam Cię mocno, bo doskonale Cię rozumiem.
Katherine, gdy to wszystko działo się latem, ja też byłam w innym świecie. Znałam już Sychar. Słuchałam wiele razy rekolekcji ks Dziewięckiego. Dużo z nich korzystałam. Mąż należy do wspólnoty męskiej i oni bardzo się zaangażowali, mogłam na nich liczyć. Miałam to przekonanie i siłę z Góry , by szukać pomocy…pomocy w modlitwie. Prosiłam, gdzie tylko mogłam, i sama też trwałam na modlitwie. Płakałam przytulona do krzyża… to pomagało niesamowicie!!!
Lider wspólnoty męskiej często dzwonił, rozmawiał ze mną, też zorganizował wiele modlitw, postów i prosił innych o modlitwy. Wszystkie cuda ( ks egzorcysta powtarza mi, że to znaki), wydarzyły się w święta Maryjne, te większe , spektakularne ale i mniejsze. Wiem, że Maryja wyciągnęła mojego męża z tego dna!
Byłam „silna” w tym wszystkim mocą Boga! Sama z siebie to popadłabym w głęboką depresję, czy nadal bym żyła? Miałam znaki od Boga…piękną tęczę za oknem, gdy wolałam, co będzie z moimi dziećmi? Jako matka ale też jako dziecko Boga, z bezradnością.
A teraz… trwam tylko wolą. Trwam dla dzieci, by miały rodzinę. Jestem bardzo poraniona… Ale mój mąż też…
Wierzę , pomimo tej beznadziei, tej mojej pustyni, że Bóg ma plan.
Starałam się, też na ile dałam radę, stosować Listę Zerty, ciężko było, jak mąż przyjeżdżał do dziecka. Był zimny, to nie był mój mąż, oczy miał puste…strasznie to przeżywałam. Nalegał na szybki, kulturalny rozwód. Nie zgadzałam się i to go denerwowało. Ale nie prosiłam by wrócił. Nie błagałam, przy nim nie płakałam, służbowo rozmawialiśmy tylko. Raz tylko, jak się wyprowadził, napisałam, jeżeli żałujesz to wracaj i ratujmy to małżeństwo choć dla dzieci. On mi napisał a potem kilka razy powtórzył: Nigdy do ciebie nie wrócę!
Bardzo dużo dają konferencję ks Marka Dziewięckiego. Trochę też pisałam do niego jesienią, on bardzo szybko odpisuje. Cały czas mailowałam też z panem Jackiem Pulikowskim. Miałam kontakt z pewną wspaniałą kobietą z Sycharu, która była moim Aniołem od Boga na tamten czas. Choć tylko telefonicznie, nigdy nie widziałyśmy się na żywo. Ale ufam, że spotkam ją na jakichś rekolekcjach sycharowskich. Chodzimy z mężem na spotkania ogniska.
Obecnie jestem jak na jakimś rollercoasterze, wszystko sama sobie tłumaczę, sama mówię w myślach do siebie, płaczę, za wszelką cenę staram się funkcjonować i dbać ( nawet fizycznie, o wygląd) dla dzieci. Takie opakowanie, które dobrze wygląda…Ale w środku jest ogromne cierpienie.
Obiecuję modlitwę.
Warto zamówić Mszę Święte Nowennowe w Milejczycach przed Cudownym Obrazem. Wiele łask stamtąd przyszło. Cud też był. Nie chce pisać szczegółów a mam z tym ogromny problem.
Trzeba napisać do proboszcza i on odpisuje szybko i wszystko wyjaśnia.
Dziękuję. Z tego co piszesz twój mąż byl bliżej Boga niż mój, należał do wspólnoty itd mój to letni katolik, do kościoła chodził bo ja go namawiałam ale nigdy nie miał głębszej relacji z Bogiem, to wspaniałe że tyle osób modliło się za twoje małżeństwo, miałaś w tym czasie kontakt z ks egzorcystą? Czy mówił że są potrzebne niekiedy modlitwy uwolnienia dla małżonka uwikłanego w zdradę i chęć rozwodu? Czy twój mąż z dnia na dzień napisał że wraca i nie chce rozwodu i żałuje? Tak bardzo bym chciała żeby w moim zaszła taka zmiana, żeby choć odrobiny żalu miał w sercu, ale on jest jak kamień bez uczuć, i jak sam powiedział nie ma sumienia. Ja mówię nowennę pompejańską i poddaje się woli Bożej, gdyż tylko on może dokonać cudu. I Mszę Święte też zamówię dziękuję za polecenie bo nie znałam tego miejsca.
ŻonaJa
Posty: 58
Rejestracja: 29 cze 2020, 1:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: ŻonaJa »

Katherine, trwa walka o małżeństwo, o rodzinę. O tym mówiła św Łucja, że to ostateczna walka między Bogiem a Złym. Zobacz, że to jest plaga naszych czasów! Rozwody, rodziny patchworkowe, cierpienie ogromne dzieci. Jak ogromna musi być walka w świecie duchowym. Wystarczy posłuchać egzorcystów. W moim mieście posługuje egzorcysta, który prowadzi modlitwy o uzdrowienie , modlitwy wstawiennicze, jeździmy z mężem często ostatnim czasie. On widzi ludzkie serca i jest w stanie dużo powiedzieć. Opowiadał mi różne historie, ludzie proszą o pomoc, jest bardzo zapracowany. Jednak podstawą jest dobra spowiedź, to jest pierwszy egzorcyzm i to w większości przypadków pomaga To jest działanie Złego.
Przeczytaj tą wypowiedź księdza:
https://adonai.pl/malzenstwo/?id=153

Zły wiedział gdzie i u nas uderzyć, teraz widzę to dokładnie. I taka wiedza, o tym świecie duchowym, zmienia ogląd wszystkiego. Żyjemy w środku wojny o nasze Dusze. Mój mąż był w złym stanie psychicznym, wrócił wrak człowieka. Każda modlitwa ma ogromną wartość i każda jest wysłuchana i kiedyś, gdy staniemy przed Bogiem zobaczymy, jak Bóg to poukładał. I to mnie trzyma! Ważne, by często uczestniczyć w Eucharystii, ja chodziłam codziennie. Starać się być w łasce uświęcające , mi tak też mówiono. Ciężko było bardzo wtedy wstać rano ale to daje ogromną siłę, i to Bóg walczy za Ciebie.

Bardzo źle spałam wtedy, ale budząc się powtarzałam: Jezu, ufam Tobie i Jezu, Ty się tym zajmij.
Ks Dominik Chmielewski ma wspaniałe kazania, też warto posłuchać.
Moja historia opisana jest w „Hobby mojego męża”.


Przecież ten amok, jak ci ludzi się zachowują, jakby coś w nich wstąpiło, jakby zło nimi zawładnęło! To jest przerażające. Potrzeba dużo modlitwy.
Ks Piotr Glass:
https://m.youtube.com/watch?v=PVPnIKrjTqY
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 15190
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Nirwanna »

ŻonaJa pisze: 14 sty 2026, 8:17 Przeczytaj tą wypowiedź księdza:
https://adonai.pl/malzenstwo/?id=153
Zauważając dużo wartości w tej wypowiedzi, pragnę jednak uzupełnić, bo jedno zdanie z wypowiedzi ks. Kruszewskiego może być skrótem myślowym, który zamieszanie wprowadzać może.

Cytat z artykułu: "Dopiero jak wyczerpiecie wszystkie możliwości, będzie mogła Pani ze spokojnym sumieniem zgodzić się na separację czy rozwód."

Przede wszystkim zgoda na separację a zgoda na rozwód to dwie różne zgody, dotyczące różnych instytucji prawnych, a konsekwencje są zarówno w sferze realnej, prawnej, jak i duchowej.
Cytat z p. Jacka Pulikowskiego: "Zauważmy, na czym polega zasadnicza różnica między rozwodem a separacją: rozwód otwiera drogę, przynajmniej cywilnoprawną, do zawarcia następnego małżeństwa – czyli do legalnego względem prawa cudzołóstwa do końca życia. Jeżeli ja, mąż, jestem odpowiedzialny za zbawienie żony, to nie powinienem jej ułatwiać cudzołóstwa, wręcz przeciwnie, powinienem robić wszystko, żeby jej to utrudnić, bo na moim sumieniu leży jej zbawienie. I odwrotnie. Zgoda na rozwód spowoduje, że druga strona może wejść w cudzołożny związek w majestacie prawa cywilnego, a więc legalnie. W nowym związku przecież cudzołoży i być może do końca życia będzie cudzołożyć. A gdzie moja troska o jej zbawienie? Więc nigdy nie doradzałem nikomu rozwodu i mam zamiar tak wytrwać do końca życia. Bo te same zabezpieczenia prawne mogą być w separacji, alimenty i różne inne, ograniczenia władzy, wszystko, co jest konieczne" - stąd: https://sychar.org/files/ksiazka/wygrac ... enstwo.pdf ; s. 272

Ponadto - i trochę w Sycharze świadectw na ten temat mamy - fakt, że po ludzku wyczerpię swoje możliwości, nie oznacza, że wyczerpały się możliwości Pana Boga. Wręcz przeciwnie - dopiero gdy człowiek dojdzie do przysłowiowej ściany, może w pełni okazać się moc Pana Boga. Różnica? Taka, jak różnica w zdaniach "uratowałam swoje małżeństwo" a "Bóg uratował moje małżeństwo". To drugie bywa skuteczniejsze ;-)
Abstrahuję od faktu, że bardzo łatwo mogę zmanipulować samą siebie i subiektywnie stwierdzić, że "wszystkie możliwości już wykorzystałam, więc oto mogę spokojnie na rozwód się zgodzić". To przekonanie subiektywne może być dość dalekie od stanu obiektywnego.

Natomiast podpisuję się pod stwierdzeniem końcowym ks. Kruszewskiego:
"Ale uważam, że warto teraz bardzo mocno trzymać się Boga. Co robić dalej? Trzeba zachować życie sakramentalne, klasę, szacunek dla siebie i tego odchodzącego. I uzbroić się na kilka miesięcy albo lat w cierpliwość i przyjaciół wspierających Panią w dobrym. Niech Bóg, miłość i prawda zwycięży. "
Dodając, że tych lat może być kilka, kilkanaście albo i kilkadziesiąt, i jeśli są przeżyte z Panem Bogiem - nie są czasem w żadnej mierze straconym :-D
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 15190
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Nirwanna »

Katherine123 pisze: 13 sty 2026, 23:41
Nirwanna pisze: 13 sty 2026, 13:35
Katherine123 pisze: 12 sty 2026, 20:35 W takim razie muszę się wybrać do prawnika żeby to wszystko ustalić, dzięki Ruta za te rady i informacje, przydadzą mi się. Z tymi alimentami chyba nie będzie takie proste, co innego jakby pracował w Polsce, a tak będą musieli mu je ściągnąć z zagranicy i to z kraju poza Unią Europejską, no ale mam nadzieję że się uda. Na czym polega ograniczenie władzy rodzicielskiej ojca z powodu opuszczenia rodziny? Wcześniej namawiał mnie na rozwód z porozumieniem stron, ale nie ma opcji, nie wyrażam zgody na to, to jego wina, jego zostawienie rodziny, jego pisanie i kontakt z inną kobietą, więc jak już to rozwód o jego winie, mam szanse na rozwód z orzeczeniem o jego winie? Czy lepiej się zgodzić na porozumienie i nie szarpać się? Co radzicie?
I jeszcze kwestia tego jak będzie odwiedzał dzieci, pozwolić mu nocować w moim domu żeby był z dziećmi załóżmy tydzień czasu jak przyjedzie? Czy żeby nocował w hotelu i przychodził do dzieci w dzień? I jaki mieć do niego stosunek? Olewać i nie rozmawiać czy jednak zaczynać jakąś komunikację?
Katherine, fakt że mąż chce rozwodu, nie oznacza że też masz go chcieć.
Chcesz rozwodu, Katherine? Czy chcesz ratować małżeństwo i rodzinę?
Odpowiedzi na pozostałe pytania nie mają sensu, dopóki nie odpowiesz na powyższe.
Ja nie chcę rozwodu, próbuje na wszelkie sposoby ratować małżeństwo i rodzinę ale on jest nieugięty i nie przemawiają do niego żadne argumenty i ciśnie na rozwód, namawia mnie na rozwód z porozumieniem stron, co mam robić jeśli nie chce rozwodu a on chce i nie da się namówić żeby się wstrzymał? Jakie kroki podjąć?
Katherine, ale co z tego, że Twój mąż jest nieugięty i chce rozwodu?
Ty masz prawo się na rozwód nie zgodzić. Polskie prawo daje taką możliwość. Co więcej - bywa, że dzięki temu sąd rozwodu nie orzeka, gdy na ten rozwód nie zgadza się osoba niewinna rozpadowi więzi. To nie jest pewność, ale możliwość już tak.
Bywa też, że przeciągające się procedury sądowe dają czas małżonkom na naprawienie relacji. Więc choćby z tej przyczyny warto sadzić kijek w szprychy tej machiny rozwodowej.
Bo każdy amok zakochania kiedyś mija. Różnie - po 2, 3, czasem po 5 latach. Ale mija. Różowe okulary spadają, a realne życie zaczyna wyglądać... bardziej realnie ;-) Możliwe jest wówczas pojednanie małżonków. Poczytaj/posłuchaj świadectw sycharowskich :-)
https://sychar.org/category/swiadectwa/
https://sychar.org/pomoc-w-kryzysie/swiadectwa/
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
ŻonaJa
Posty: 58
Rejestracja: 29 cze 2020, 1:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: ŻonaJa »

Katherine, posłuchaj tego świadectwa:
https://youtu.be/UpntgoM0JQI

Mój mąż też nalegał na rozwód. Mieszkał tydzień poza domem i stwierdził, że żyje w zawieszeniu. On chce rozwód za porozumieniem stron, bez walki, kulturalny rozwód. Mówiłam tylko, że w mojej wierze rozwodow nie ma i ja się nie zgadzam. Straszył „ praniem brudów” w sądzie. PO jednej takiej rozmowie pół nocy się trzęsłam. Mówił, że nigdy do mnie nie wróci, że chce być szczęśliwy i ułożyć sobie życie. Te słowa wszystkie tkwią we mnie nadal. Tak, jak pisałam, starałam się , jak umiałam trzymać listy Zerty. Ale w środku cała byłam roztrzęsiona. Mi psycholog powiedziała, że przeżyłam traumę. Gdy wspominam tamten czas, to tyle emocji, tyle bólu powraca. Bez Boga nie dałabym rady, tego jestem pewna.
Mój mąż teraz powtarza mi jaka jestem piękna i jak mnie kocha i najważniejsza w jego życiu i że on zrobi wszystko, by uratować nas. Przynosi kwiaty. A we mnie tkwi tamten czas i myślę poważnie, by poszukać terapeuty, bo nie poradzę sobie z tym.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Katherine123
Posty: 33
Rejestracja: 27 gru 2025, 13:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Katherine123 »

Mój mąż do tego że piszę z inną kobietą i ma z nią relacje emocjonalną to jeszcze w nim jest taki problem ze on nie chce nigdy do Polski wrócić, mówił że będzie żył na zawsze za granicą. Na tym cierpią dzieci bo nie będą miały ojca w wychowaniu, on chce iść na studia za granicą, wynająć mieszkanie (teraz pracuje w pracowniczym hotelu) i żyć jakby nigdy rodziny nie miał. I Jeżeli mogę powiedzieć to on jest w Szwajcarii, ktoś się orientuje czy łatwo stamtąd ściągnąć alimenty? Czy będę miała z tym problem? Skoro to kraj spoza Unii Europejskiej
Katherine123
Posty: 33
Rejestracja: 27 gru 2025, 13:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Katherine123 »

ŻonaJa pisze: 15 sty 2026, 12:14 Katherine, posłuchaj tego świadectwa:
https://youtu.be/UpntgoM0JQI

Mój mąż też nalegał na rozwód. Mieszkał tydzień poza domem i stwierdził, że żyje w zawieszeniu. On chce rozwód za porozumieniem stron, bez walki, kulturalny rozwód. Mówiłam tylko, że w mojej wierze rozwodow nie ma i ja się nie zgadzam. Straszył „ praniem brudów” w sądzie. PO jednej takiej rozmowie pół nocy się trzęsłam. Mówił, że nigdy do mnie nie wróci, że chce być szczęśliwy i ułożyć sobie życie. Te słowa wszystkie tkwią we mnie nadal. Tak, jak pisałam, starałam się , jak umiałam trzymać listy Zerty. Ale w środku cała byłam roztrzęsiona. Mi psycholog powiedziała, że przeżyłam traumę. Gdy wspominam tamten czas, to tyle emocji, tyle bólu powraca. Bez Boga nie dałabym rady, tego jestem pewna.
Mój mąż teraz powtarza mi jaka jestem piękna i jak mnie kocha i najważniejsza w jego życiu i że on zrobi wszystko, by uratować nas. Przynosi kwiaty. A we mnie tkwi tamten czas i myślę poważnie, by poszukać terapeuty, bo nie poradzę sobie z tym.
Jejku, w twoim przypadku to stał się Cud, ale wierzę że i u mnie może się stać, Bóg może wyprowadzić dobro z najgorszego zła, wierzę w to i ufam, krzepiące są też świadectwa które tu czytam, nie mogę tracić nadziei
Katherine123
Posty: 33
Rejestracja: 27 gru 2025, 13:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Katherine123 »

Hej mąż przyjeżdża że tydzień do dzieci, zapowiedział ze od razu pojedzie złożyć pozew, jak się zachować w tej sytuacji? Jeżeli się nie zgadzam na rozwód to jakie kroki podjąć? Jestem w tym zielona
Awatar użytkownika
Niepozorny
Posty: 3308
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Niepozorny »

Katherine123 pisze: 21 sty 2026, 11:41Jeżeli się nie zgadzam na rozwód to jakie kroki podjąć? Jestem w tym zielona
Możesz zapoznać się z sycharowską broszurką - https://sychar.org/files/promocja/brosz ... ar-www.pdf.
Z braku rodzi się lepsze!
Ruta
Posty: 3913
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Ruta »

Masz prawo nie zgadzać się na rozwód. Ja nie chciałam rozwodu, więc się na niego nie zgodziłam. Poza tym mąż planował szybki rozwód i szybki ślub z kolejną partnerką. Ani ja ani dzieci nie byliśmy gotowi na taki "ożenek".

Natomiast warto rozumieć co jest osiągalne, a co nie jest. I dobrze swoją sytuację skonsultować z prawnikiem.

Rozwód nie jest orzekany, gdy istnieją argumenty uzasadniające to, by rozwodu nie orzekać. Nie wystarczy sam sprzeciw. Trzeba wykazać, dlaczego rozwód w danej sytuacji nie jest dopuszczalny. Znam sytuacje, gdy udało się to wykazać w oparciu o rzeczywistą sytuację małżonków. Tu jednak zwykle potrzebny jest prawnik.

Nawet jeśli nie ma prawnych argumentów przemawiających za tym, żeby rozwód nie był orzeczony i tak można nie zgadzać się na rozwód. To prawo każdego małżonka.

Istnieje też przepis zgodnie z którym sprzeciw małżonka niewinnego też nie pozwala orzec rozwodu. W praktyce jednak jest on obchodzony na różne sposoby i rozwody są orzekane mimo sprzeciwu osób nie ponoszących winy.

Jeśli osoba pozwana sprzeciwia się orzeczeniu rozwodu, druga strona zwykle wnosi o orzeczenie rozwodu z winy osoby, która się sprzeciwia. I zaczyna się dowodzenie winy. To też warto wiedzieć i przygotować się na to, w miarę mozliwości konsultując się w prawnikiem.

Jest także jeszcze jedna możliwość, wniosek o zawieszenie postępowania rozwodowego na rok. Sąd uwzględnia taki wniosek, gdy widzi przesłanki do naprawienia więzi. Trzeba je sądowi wskazać. Warto prawnika o taką mozliwość w danej sytuacji zapytać.
***

Zwykle niezgoda na rozwód opóźnia więc orzeczenie rozwodu, ale nie zapobiega orzeczeniu rozwodu. Dlatego warto rozumieć, że sam sprzeciw nie służy temu, by sąd wydał określony wyrok, ale bardziej wyrażeniu swojej własnej postawy, przekonań.

Warto też wiedzieć, że sam sprzeciw wobec rozwodu nie naprawia relacji małżeńskiej. Oddalenie pozwu rozwodowego nie sprawia, że malżonek wraca. Warto też pamiętać, że rozwód cywilny nie kończy małżenstwa sakramentalnego. Znam małżonków którzy wrócili do siebie po orzeczonych rozwodach. To bardziej zależy od tego, czy małżonkowie się nawrócą, czy przepracują swoje trudności, niż od tego, co orzeknie Sąd.
***

U mnie proces rozwodowy po mojej niezgodzie na rozwód trwał pięć lat. W tym przez rok postępowanie było zawieszone. Koniec końców sąd orzekł rozwód z wyłącznej winy męża przy moim sprzeciwie. Sąd uznał, że upłynęło tyle czasu, że prawnie nie ma sensu utrzymywać małżeństwa cywilnego, a skoro jesteśmy wierzący, to zejść się możemy także po rozwodzie.
***

Kiedy są dzieci, to warto w procesie dbać także o zabezpieczenie ich należytych interesów, alimentów, odpowiednich do wieku i potrzeb dzieci kontaktów z ojcem (lub ich braku, gdy ojciec jest destrukcyjny). Odpowiednie uregulowanie władzy rodzicielskiej, miejsca zamieszkania dzieci. Prawnik wyjaśni też kwestie egzekucji zagranicznej, pomoże przygotować odpowiednie dokumenty.
Katherine123
Posty: 33
Rejestracja: 27 gru 2025, 13:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Katherine123 »

Nie wiem czy mam siłę i finanse na to by taką batalię np przez kilka lat przechodzić jeżeli się nie zgodzę na rozwód, ile Cię to kosztowało finansowo @Ruta? Pewnie dużo, a ja przyznam że odkąd mnie mąż opuścił to pogorszył mi się status finansowy i nie wiem czy byłoby mnie stać ,, walczyć" w sądzie przez kilka lat, nie wiem co mi prawnik doradzi, a jak doradzi zgodzić się za porozumieniem stron to się zgodzić?
Ruta
Posty: 3913
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż chce odejść od rodziny

Post autor: Ruta »

Katherine123 pisze: 22 sty 2026, 9:30 Nie wiem czy mam siłę i finanse na to by taką batalię np przez kilka lat przechodzić jeżeli się nie zgodzę na rozwód, ile Cię to kosztowało finansowo @Ruta? Pewnie dużo, a ja przyznam że odkąd mnie mąż opuścił to pogorszył mi się status finansowy i nie wiem czy byłoby mnie stać ,, walczyć" w sądzie przez kilka lat, nie wiem co mi prawnik doradzi, a jak doradzi zgodzić się za porozumieniem stron to się zgodzić?
Finansowo nie kosztowało mnie nic. Zawodowo nie zajmowałam się i nie zajmuję się prawem procesowym, ale na potrzeby mojego procesu się dokształciłam. Natomiast rynkowa wartość mojej pracy w czasie procesu to około 30 tys. zł. Tyle chcieli pełnomocnicy za proces "z niezgodą" i bez oskarżania męża, po przeczytaniu jego pozwu. To stawki sprzed kilku lat z dużego miasta. Nie było mnie na tyle stać. Zostałam sama z dwójką dzieci, długami po mężu i bez możliwości egzekucji alimentów (mąż pracował na czarno, a potem jego kochanka założyła firmę na siebie).

Proces nie trwa tak długo, gdy stronie pozywającej uda się wykazać wyłączną winę stronie pozwanej. Wtedy rozwód bywa orzeczony od ręki. Z kolei przy wykazaniu choćby minimalnej winy osoby pozwanej rozwód jest orzekany z winy obojga i też zwykle dzieje się to dość szybko. Chyba, że dodatkowo sąd powołuje zespół biegłych OZSS. To wtedy, gdy rodzice nie zgadzają się co do spraw dzieci. Na opinię się czeka, to i wszystko trwa dłużej.

Proces nie trwa też długo, gdy uda się znaleźć argumenty za tym, by rozwód nie był orzekany. Znam takie sytuacje. Ale wymagają starannej analizy, przygotowania dobrych argumentów, opracowania dowodów. To spory nakład pracy. I nigdy nie ma pewności efektu. No i po jakimś czasie może wpłynąć nowy pozew, więc to jest sukces czasowy.

Proces ciągnie się najbardziej, gdy stronie pozwanej nie ma jak przypisać nawet tego jednego procenta winy. Sprzeciw niewinnej osoby nie pozwala orzec rozwodu i dopiero upływ czasu to zmienia. Ale są też sądy, którym wystarczy na to trzy lata, nie pięć. "Mój" sąd potrzebował pięciu.
***

Największym obciążeniem i największym kosztem mojej niezgody na rozwód była dla mnie przemoc i manipulacje ze strony męża i jego rodziny wobec mnie i dzieci. Cel był jeden - wymuszenie mojej zgody na rozwód. Najtrudniejsze były pod tym kątem pierwszy i ostatni rok procesu.

Dużo mnie też kosztowało mierzenie się z pomysłami kolejnych prawników męża na przyśpieszenie sprawy i na sprowokowanie mnie, żeby uzyskać dowody mojej "winy". Bo bez tej mojej winy sprawa trwała i trwała. Mąż nagrywał mnie, dzieci, montował nam podsłuchy, usiłował prowokować kłótnie. Raz po raz mąż dostawał też nowe instrukcje postępowania, do których się stosował. Jedna była nawet rozsądna, bo pani mecenas kazała mojemu mężowi zacząć płacić alimenty. Nieduże, ale zawsze.

Jeden z jego prawników prowadził ze mną z kolei korespondencję mailową jako mój mąż, próbując sprowokować mnie do emocjonalnej odpowiedzi. Odpisałam spokojnie "mężowi", na koniec wiadomości poprosiłam "męża" o pozdrowienie prawnika, który mu pomagał przy mailu i poprosiłam, żeby przekazał swojemu prawnikowi, że będę się modlić w jego intencji. Podałam numery trzech Psalmów. Zdaje się, że pan mecenas sprawdził, co to za Psalmy, bo zrezygnował z reprezentowania męża. Więc były i zabawne momenty.

Natomiast tak z perspektywy czasu, to wszystko razem było wyczerpujące. Za bardzo skupiłam się też na obronie przed rozwodem, a za mało na reprezentowaniu dzieci - uzyskaniu alimentów, kontaktów zgodnych z ich dobrem. No i sąd nie uwierzył mi, że mój mąż jest w czynnym nałogu, uznał to za strategię procesową. No bo przecież "jakby był uzależniony, to bym sama wniosła o rozwód". Więc w efekcie mój mąż miał przyznane bardzo szerokie kontakty u nas w domu, za to bez mojej obecności. Ze szkodą dla nas wszystkich.

Co do zgody na rozwód... Nasz nowy, nieznany nam proboszcz (przeniesiono nas administracyjnie do innej parafii) był u nas z kolędą tuż przed świętami, zaraz po tym, jak dostałam pozew. Zapytałam go jak to widzi, powiedział, żebym się na ten rozwód zgodziła. Możliwe, że gdyby nie to, że czułam się tak bardzo nieprzygotowana na ślub męża, to bym go posłuchała. Natomiast młodszy syn przez wiele lat nasłuchał się o tym (co zabawne, głównie od swojego taty i jego rodziny), że nasza wiara nie pozwala na rozwody. Dlatego nabrał podejrzeń, że to mógł być "nieprawdziwy" ksiądz, podszywający się pod proboszcza, skoro tak powiedział. Po wyjściu księdza synek chciał, żebym zadzwoniła zawiadomić Kurię i policję 😂

Dla dzieci wiele rzeczy jest czarno-białych. Natomiast Nauka Kościoła mówi o rozeznaniu. Warto znaleźć mądrego księdza, porozmawiać o swoich obawach. Porozmawiać także z prawnikiem o możliwych opcjach. Nie podejmować decyzji pochopnie, pod wpływem namów, presji, przemocy, silnych emocji. Warto szukać rozwiązań, także prawnych, które najlepiej ochronią ciebie, dzieci, waszą rodzinę.
ODPOWIEDZ