Zdrada i jej konsekwencje

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Czarek
Posty: 1574
Rejestracja: 30 sty 2017, 8:33
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Czarek » 12 mar 2018, 11:01

zahir pisze:
12 mar 2018, 10:55
Myślisz że to nie miłość a uzależnienie?
A Ty jak myślisz?
zahir pisze:
12 mar 2018, 10:55
Czekam na objawy jego miłości to fakt, ale ciągle mimo tylu zniechęceń z jego strony chcę mu dawać jeszcze więcej bo to mnie uszczęśliwia, gdy widzę jego uśmiech, spokój. Lubię się o niego troszczyć, lubię być mu pomocna ale też potrzebuję od niego oddechu momentami.
Jakie to objawy?
Co się w Tobie dzieje gdy się nie pojawiają?

zahir
Posty: 80
Rejestracja: 09 lut 2018, 10:29
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: zahir » 12 mar 2018, 14:51

Czarek pisze:
12 mar 2018, 11:01
zahir pisze:
12 mar 2018, 10:55
Myślisz że to nie miłość a uzależnienie?
A Ty jak myślisz?
Myślę, że to miłość. Nie mam uczucia uzależnienia, a czemu tak sądzę? może po prostu temu że żyjemy razem ale funkcjonujemy osobno w dużej części dnia. Ja mam pracę etatową, on pracuje dużo na swojej działalności. Kiedyś więcej, teraz już troszkę poluzował. Nie potrzebuję go do każdej czynności w swoim życiu. Mam swoje znajome, jakieś koleżenstwa w których on nie uczestniczy. Uzależnienie może od tego by za wszelką cenę usłyszeć od niego że mnie ceni. Zeby docenił to ze tez dzięki mnie rozwija tez tą firmę bo jakoś go wspieram, nie proszę o tyle rzeczy które inne kobiety wręcz żądają od partnerów, bo sprawnie ogarniam dom, po tej przysłowiowej 16, gdy wrócę z pracy kiedy on potrafi zamknąc sie w biurze do 23 lub dalej. Nie zawsze, często z jakimiś przerwami, ale jednak. Wiem że jest i to mi wystarczało, zawsze szanowałam to że musi poświęcić się pracy, bo coś chce osiągnąć. Były nieraz moje rozgoryczenia że to praca jest jego pierwszą miłością ale to chyba normalne zwątpienia. Nigdy nie wymagalam od niego by cały czas zwracał na mnie uwagę, by przyslowiowo rzucał wszystko i trzymał mnie za rączkę, jechał na zakupy, przypilnował dzieci gdy sprzątam, pomagał mi w ich kąpaniu, jechał razem ze mną z dziecmi do lekarza, ale jako kobieta czekałam aż będzie bardziej zainteresowany tym co ja robię, i bez proszenia się o pomoc zacznie w tym uczestniczyć. Szanowałam nawet w części to co mówił, że nie uczestniczy w niektórych czynnościach obowiązkach rodzinnych, domowych bo mi ufa i wie ze sama zaradnie sobie ze wszystkim poradzę. A ja moze nie prosiłam, wiec o co pretensje :( Zawsze brakowało mi tylko jego docenienia. Jedyne co chciałam to to być dla niego ważną. Bo cały czas miałam wrażenie że robię jeszcze za mało. Pracuję zawodowo zawsze regularnie 8h, a potem wracam do domku i nie robie nic nadzwyczajnego - zajmuje sie domem i dziecmi z pomocą dziadków i jego oczywiście. Chyba najwiecej moich pretensji przyszło wtedy gdy jedyne co słyszałam, gdy mówiłam ze chce jakiejs zmiany to jego stwierdzenie ze jest indywidualistą, wiedzialam ze on ma firme musi sie jej poswiecic by cos z tego było, ze musze to uszanowac, ze jemu jest tak dobrze i nie bedzie sie zmieniał. Tak szczerze to wiem że ja balam się jego silnego charakteru i bałam sie tych wszelkich rozmów. Nawkładałam sobie do głowy, ze cokolwiek bym nie robiła to i tak po ludzku to nie zostanie docenione. Wtedy pojawił się ktos trzeci i pozwoliłam sobie odpłynąć w jakimś oczarowaniu ze ktoś mnie chwali, widzi, że zabiega. Głupie wiem, bo nie jestem nastolatką a dojrzałą kobietą. Teraz żałuję bardzo swojej próżności, bo to wszystko za daleko poszło. Opamiętałam się szybko ale jednak za późno. Zatem uzależnienie - raczej nie. Miłość tak - bo kochałam i kocham go bardzo i rozumiałam jego potrzeby. Zawsze chciałam dac męzowi i dzieciom prawdziwy dom, ale wiedziałam ze jestem kobietą która jest osobną jednostką ze swoimi potrzebami. W całym małżeństwie myślalam tez o sobie, by robic tez cos małego tylko i wyłacznie dla siebie. Może podpowiedz mi czym to uzależnienie sie u mnie może objawiało?
zahir pisze:
12 mar 2018, 10:55
Czekam na objawy jego miłości to fakt, ale ciągle mimo tylu zniechęceń z jego strony chcę mu dawać jeszcze więcej bo to mnie uszczęśliwia, gdy widzę jego uśmiech, spokój. Lubię się o niego troszczyć, lubię być mu pomocna ale też potrzebuję od niego oddechu momentami.
Jakie to objawy?
Co się w Tobie dzieje gdy się nie pojawiają?
Objawem dla mnie jest każde jego dobre słowo, gest, zaproszenie do wspólnej kawy, obiadu. Gdy przyjdzie do mnie gdy dzieci już spią i będzie chciał porozmawiać. Byla tym propozycja wspolnego wyjazdu. Wspólnego odwiedzenia znajomych. Słowa, że mnie kocha, że jestem wartościową osobą. Że to widzi. Gdy się natomiast nie pojawiają no cóż nie dzieje sie nic poza oczekiwaniem i myslą co zrobić by zobaczyć na jego twarzy uśmiech, by zechcial się do mnie przytulić. Gorzej jest gdy zaczyna się nagonka związana z obrażaniem mnie, gdy mówi o tym że nie da się nas uratować. Gdy mówi że wybacza, a potem że nie potrafi wybaczyć. Gdy pisze czarny scenariusz co będzie na co zasłużyłam, jak dopiero będą mnie niszczyć inni, jak się dowiedzą. Czekam na to prawdziwe wybaczenie, bo ono jeszcze nie nadeszło i nie wiadomo czy kiedykolwiek nadejdzie.

zahir
Posty: 80
Rejestracja: 09 lut 2018, 10:29
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: zahir » 12 mar 2018, 15:07

Czytam inne posty na forum i też widze swój problem: wszelkie rady których udzielacie osobom zranionym by o siebie przede wszystkim zadbały chyba nie dotycza mnie. Albo ja po prostu czuję, że na to nie zasłużyłam. Czuję, że zasługuję tylko na karę a nie cos dobrego dla siebie. Biję się z myślami by tak nie myśleć bo mam dla kogo żyć, bez względu na to jaką złą żoną się okazałam dla męża, ale nie potrafię. Chyba sama się karzę, by to może pomogło.

rak
Posty: 694
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: rak » 12 mar 2018, 18:01

Zahir,

chciałem Ci już dawno napisać, takie spojrzenie z drugiej strony...

ja jestem takim zdradzonym mężem, który jakoś próbuje sobie to poskładać,
ale zachowanie żony (często niezamierzone) często działa na mnie jak płachta na byka,
podjąłem decyzję, że staram się,
ale pod wpływem pewnych jej zachowań zdarza mi się, że naprawdę bardzo tego żałuję,
i mimo, że się staram, to psychika czasa
bo rany, które się nawet niezasklepiły są ponownie rozrywane
i ona może i chce coś z tym zrobić, ale kompletnie nie wie, jak się do tego zabrać,
a żeby udać się po pomoc do specjalisty to za dumna (jest przecież dojrzała emocjonalnie)

Mąż, który przy kochającej żonie i rodzinie (ponad rok przecież się starałaś)
informacją o zdradzie dostaje jakby obuchem po głowie,
wszystkie wspólne chwile, radości wydają się jednym wielkim kłamstwem,
z perspektywy czasu to może i trochę prawda,
bo szczerze jak ja na to patrzę do decyzji o zdradzie nie dojrzewa się natychmiastowo,
ale skokowo przekracza się kolejne progi i czasami są znacznie rozciągnięte w czasie,
utrata szacunku, wycofanie miłości, rozwój własnych tęsknot, zmiana postawy,
przecież się poświęcam to wolno mi na chwilę dla siebie,
te progi mogą być teraz stopniowo odkrywane przez męża,
przypominane sobie różne sytuacje, twoje reakcje, możliwe manipulacje, itd...

Te wahania jego nastroju też mogą z tego wynikać,
chce i stara się, ale nie tylko jego duma i męskość została brutalnie podeptana,
ale też zastanawia się i myśli, wnioski które z tego wypływają nie są dla Ciebie najprzyjemniejsze,
może oglądać sobie całe Wasze wspólne życie i szukać gdzie co się rypło i kiedy
zaczełaś pokazywać ślady nielojalności, bo ta zawsze najpierw w sercu, a dopiero później w czynie

Tak trochę może bardziej pozytywnie (praktycznie), bo Ci też się przyda, są rzeczy, które na mnie działają (lub by mogły działać, jakby miały miejsce ;) ), a które odrzucają:
Działające pozytywnie:
  • Pokazywanie (czynami) długotrwałego zaangażowania w małżeństwo, ale bez nadgorliwości, która może być postrzegana jako tymczasowe skoki emocjonalne
  • Chęć gruntownej pracy nad sobą, nie tylko zmiany sposobów reakcji i oswojenie uczuć, ale dogłębne poznanie siebie poprzez terapię, rozwój duchowy i psychiczny
  • Zadośćuczynienie, zawsze możesz tu coś zrobić i spytać męża co, jak się dowiesz to realizacja bez fałszywej dumy - oczywiście jeśli nie rani to innych, Bożych przykazań itd..., ale Twoja duma sama nie powinna tu być granicą, z nią powinnaś teraz najbardziej walczyć
  • Spędzanie więcej czasu z mężem i rodziną, oraz dobrowolne ograniczenie własnej wolności do czasu, aż sytuacja się uspokoi, jak? to też zależy od Ciebie, ale możesz sama się spytać mężą lub przyjść do niego z listą propozycji
  • Ostra praca nad okazywaniem szacunku mężowi, ten naprawdę został mocno nadwyrężony
Odrzucające:
  • Próby pomniejszania rangi czynu, przecież nic się nie stało, jeden, jedyny błąd, 1.5 roku już minęło, itd...
  • Usprawiedliwianie się, czułam się sama, nieszczęśliwa, nie zaopiekowałeś się moimi potrzebami, chciałam czuć się jak kobieta, to Twoja wina,...
  • Fałszywy spokój, nie wydurniaj się już, żyjmy normalnie, udawajmy, że nic się nie stało
Nie twierdzę, żeby nierozmawiać i nie omawiać kwestii do poprawy po obu stronach, ale zalecam daleko posuniętą ostrożność w dzieleniu się emocjami, Ty swoje może już przerobiłaś i oswoiłaś, co do męża to długo to pewnie potrwa, praca może i na lata, a to on jest raczej ten poszkodowany, bo z tego co pisałaś to zrobiłaś to raczej z nudów, niedowartościowania, patologii nie było, raczej standardowe problemy małżeńskie.

Przeczytaj też może poniższy wątek (trochę fragmentaryczny, ale kilka wypowiedzi, też Suchego dobrze okazują postrzeganie mężczyzny):
http://archiwum.kryzys.org/archiwum2012 ... sc&start=0

Piszesz, że zrozumiałaś, że mąż i rodzina jest dla Ciebie najważniejsza,
ale teraz tak naprawdę zaczyna się nad tym praca,
nie twierdzę, że będzie przyjemna i miła,
ale podobno tylko taka przynosi najlepsze owoce,
i wbrew pozorom Twój mąż też się stara,
walczy ze sobą każdego dnia od początku,
zapierając się siebie, żeby przeżyć z Tobą kolejny dzień,
uśmiechnąć się, zjeść posiłek, spędzić czas, doceń to,
bo go to dużo kosztuje...

Pozdrawiam

P.S. Jakbyś chciała coś więcej to chętnie podzielę się na priv innymi kwestiami.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

jacek-sychar
Posty: 5724
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: jacek-sychar » 12 mar 2018, 18:31

A pamiętacie, że są różne języki przepraszania?
To jest tak samo jak z językami miłości. Możesz mówić innym językiem i nie dociera.
Więcej o językach przepraszania na końcu książki "5 języków miłości dla mężczyzn".

Ukasz
Posty: 797
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Ukasz » 12 mar 2018, 23:38

Jest też osobna książka tegoż autora "Kiedy przepraszam to za mało" - jestem w połowie, za kilka dni będę mógł pożyczyć. Może zresztą da się ją kupić.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4241
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Nirwanna » 13 mar 2018, 6:39

Da się - dopiero co kupiłam. Na Skaryszewskiej u pallotynów, księgarnia po schodkach w dół ;-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

s zona
Posty: 1974
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: s zona » 13 mar 2018, 7:43

jacek-sychar pisze:
12 mar 2018, 18:31
A pamiętacie, że są różne języki przepraszania?
To jest tak samo jak z językami miłości. Możesz mówić innym językiem i nie dociera.
Więcej o językach przepraszania na końcu książki "5 języków miłości dla mężczyzn".
Tutaj w pigulce :
http://2ryby.pl/film/piec-jezykow-przepraszania/
:)

zahir
Posty: 80
Rejestracja: 09 lut 2018, 10:29
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: zahir » 13 mar 2018, 14:17

Dziękuję wam wszystkim za te wszystkie wskazówki. jestem teraz w totalnym kryzysie i chyba tylko że nie chcę by mąż ganił mnie że robię z siebie ofiarę to sie trzymam, ale co to za trzymanie. Rozpadam się na kawałki. Myślę o sobie tylko ze złej strony. Nie potrafię już go przekonać do niczego. wszystko co mówię, dla niego jest kłamstwem. Ja nie chcę go nawet przekonywać, po prostu nie wiem co mu odpowiadać gdy wyciąga jakieś absurdalne zarzuty. Dalej dokłada sobie do danej historii, ale rozumiem dlaczego to robi. Bo jak ma mi ufać jak tyle czasu go okłamywałam. Jedyne co teraz łudzę, że uwierzy to w mój żal z powodu tego o się stało. Modlę się by widział, że chcę byc lepszym człowiekiem, chcę nad sobą pracować by nigdy więcej go nie zranić.

zahir
Posty: 80
Rejestracja: 09 lut 2018, 10:29
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: zahir » 13 mar 2018, 14:19

I na prawdę doceniam to że jest jeszcze w domu, przy mnie, że się stara. Widze w nim jeszcze bardziej wartościowego człowieka. Dlatego moja rozpacz jest jeszcze większa, gdy widzę, że go tracę. Doceniam, uczę sie cierpliwego czekania ale łez, przepraszania i żalu nie mogę opanować.

s zona
Posty: 1974
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: s zona » 13 mar 2018, 14:46

Zahir ,
pomodle sie o 15h ,jedna 10 za Ciebie :)
U mnie zaczelo " topniec " i wydaje mi sie ,ze chyba przebaczylam mezowi ...taki blogi spokoj na mnie splynal ,ale to dopiero kilka dni :) a szarpalam sie od 7 listopada 2015 r ....
A moze zechcesz sprobowac
https://www.youtube.com/watch?v=zGOsurVnVK0

rak
Posty: 694
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: rak » 13 mar 2018, 14:46

zahir pisze:
13 mar 2018, 14:17
Ja nie chcę go nawet przekonywać, po prostu nie wiem co mu odpowiadać gdy wyciąga jakieś absurdalne zarzuty. Dalej dokłada sobie do danej historii
Zahir,

jakbym mógł coś doradzić, to z tym powyższym uważaj, bo na dzień dzisiejszy one mogą się dla Ciebie wydawać absurdalne,
ale jutro możesz zrozumieć, że tak naprawdę to miał rację, bo sama niektóre rzeczy z siebie wyparłaś i zracjonowałaś tak mocno, że nie widzisz z nimi problemu.

Moja żona też tak ma, niektóre jej zachowania wydają się jej już tak mocno obudowane, że dopiero po wielu rozmowach, przykładach,
zaczyna zauważać, że może rzeczywiście coś tam nie grało...

Ale rzeczywiście niektóre zarzuty mogą być ślepakami, przecież nie siedzi Ci w głowie,
więc interpretuje niektóre rzeczy po swojemu,
a to jest też okres, gdzie szuka się dziury w całym,
z drugiej strony jednak jakaś dziura tam była,
więc i te poszukiwania mają jakiś sens...
zahir pisze:
13 mar 2018, 14:17
edyne co teraz łudzę, że uwierzy to w mój żal z powodu tego o się stało. Modlę się by widział, że chcę byc lepszym człowiekiem, chcę nad sobą pracować by nigdy więcej go nie zranić.
Jeśli to szczere to zauważy, nie bój się,
ale jeśli obudowane dumą, lekiem przed jego stratą,
a bez szczerego żalu i obrzydzenia z własnych czynów, że tak zrobiłaś,
to też zauważy...

Trzymaj się!
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

zahir
Posty: 80
Rejestracja: 09 lut 2018, 10:29
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: zahir » 13 mar 2018, 14:59

Dziękuję, modlitwy już próbowałam, będę dalej.
Raku wiem, że masz rację. Staram się z tym godzić, bo on walczy ze sobą.

zahir
Posty: 80
Rejestracja: 09 lut 2018, 10:29
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: zahir » 14 mar 2018, 11:44

Proszę was o modlitwę, dzisiaj kończę część błagalną nowenny i właśnie dostałam wiadomość, że mąż się jednak wyprowadza. Moja nocna rozpacz wprowadziła mnie w jakiś dziwny stan niemocy. Funkcjonuje, bo musiałam sie zjawić w pracy ale rozsypanie się jest nieuchronne. Proszę tylko i aż o modlitwę w intencji mojego małżeństwa.

s zona
Posty: 1974
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: s zona » 14 mar 2018, 16:16

zahir pisze:
14 mar 2018, 11:44
Proszę was o modlitwę, dzisiaj kończę część błagalną nowenny i właśnie dostałam wiadomość, że mąż się jednak wyprowadza. Moja nocna rozpacz wprowadziła mnie w jakiś dziwny stan niemocy. Funkcjonuje, bo musiałam sie zjawić w pracy ale rozsypanie się jest nieuchronne. Proszę tylko i aż o modlitwę w intencji mojego małżeństwa.
Zahir pomodle sie :)
a podczas NP zly szaleje ...
rozaniec pomaga ,
oby wytrwac ...
https://www.youtube.com/watch?v=jlgtgC72LJc

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości