Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

tomko
Posty: 24
Rejestracja: 29 kwie 2020, 15:38
Płeć: Mężczyzna

Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: tomko » 01 maja 2020, 13:04

Witam wszystkich serdecznie. Chciałbym podzielić się z wami moją historią. Z moją żoną jestem od 10 lat a w małżeństwie 3. Poznaliśmy się na studiach i było to zakochanie od pierwszego wejzenia. Ani ona ani ja nie byliśmy nigdy w innych związkach. W ciągu tych kilku pierwszych lat bycia ze sobą kilka razy stwierdziła że to nie ma sensu i że może powinniśmy się rozstać ale zawsze po krótkim czasie wracaliśmy do siebie. Kiedy już po studiach zamieszkaliśmy my razem postanowiłem się oświadczyć gdyż poczułem że jest to osoba z którą chcę spędzić resztę mojego życia. Nie wchodząc w szczegóły zgodziła się i ślub odbył się 2 lata później. Po ślubie kupiliśmy mieszkanie i zaczęliśmy wspólne i wg mnie szczęśliwe życie. Jakieś 2 miesiące temu oświadczyła mi jednak ze od dawna nic do mnie nie czuje i w zasadzie ten ślub to był błąd a zgodziła się na niego bo podobno odczuwała presję rodziców którzy są bardzo wierzącymi ludźmi. Dowiedziałem się też że od jakiś kilku miesięcy spotyka się z "kolegą" z pracy który jest jej bratnią duszą i nadaje na tych samych falach. Ma on żonę i 2 dzieci a jak wynika z relacji mojej żony jest nieszczęśliwy w małżeństwie i podjął już decyzję o odejściu i tylko czekał na kogoś takiego jak moja żona (miłość swojego życia). Żona powiedziała mi też że gdyby nie małżeństwo to już dawno by jej nie było. Ale ze jesteśmy małżeństwem i mamy wspólny kredyt i mieszkanie to odejście nie jest takie proste. Dużo w tym wszystkim jest mojej winy bo sobie pomyślałem skoro jest już moja żona to nie muszę się starać bo jak jest wierząca to wie że małżeństwo jest do końca życia i na pewno nie odejdzie. Pochłonęła mnie praca, pieniądze, planowanie naszej przyszłości i przez to zamiast żyć z żoną żyłem obok niej. Każda rozmowa na temat chęci poprawy i pracy nad uzdrowieniem naszego małżeństwa kończy się tym że mówi że już nie ma czego ratować a spotkanie z psychologiem niczego nie zmieni. Co do "kolegi" to twierdzi że to tylko przyjaźń ale nie zrezygnuje z niej nigdy bo musi mieć kogoś kto ją wysłucha, pocieszy zrozumie. Żona chce też aby nic nie mówić rodzicom bo przecież nie robi nic złego a małżeństwo może być jako formalność bo przecież kredyt i mieszkanie itp. Kiedy pytam o przyszłość jak to widzi to nie wie i nie umie zdecydować co robić ale jedno wie na pewno że ze mną nie będzie już szczęśliwa. Co do kwesti intymnej to pod żeś jednej z rozmów powiedziała że ja wykorzystałem seksualnie bo podobno podczas jednego ze zbliżeń powiedziała nie a ja i tak "zrobiłem swoje" jak twierdzi. I dlatego od czasu tej rozmowy każde dotknięcie jej przeze mnie ja brzydzi i ma do mnie uraz. Jeżeli chodzi o mój stosunek do Boga to był lekceważący co prawda msza święta co niedzielę ale bardziej z obowiazku niż z potrzeby serca. Teraz jednak ten kryzys uświadomił mi że Bóg nie pozwoli o sobie zapomnieć i zawsze znajdzie sposób byśmy się do niego zbliżyli. Odkąd wystąpił ten kryzys staram się żyć bliżej Boga. Odbyłem spowiedź generalną, częściej się modlę i staram się przyjmować wszystko z pokorą. Ja wiem jedno. Małżeństwo dla mnie to związek mężczyzny i kobiety którzy ślubują sobie w obecności Boga że będą że będą z sobą do śmierci bez względu na wszystko. Dlatego też poruszę niebo i ziemię aby odbudować moje małżeństwo. Jeżeli mógłbym prosić o poradę czy np. mam naciskać na żonę żeby się wyprowadziła skoro znudziło się jej życie że mną czy też zająć się sobą i nie interesować się nią wcale, czy może naciskać na spotkanie z psychologiem. Szczerze dziękuję za wszystkie odpowiedzi

Al la
Posty: 2071
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: Al la » 01 maja 2020, 15:03

Witaj, tomko na naszym forum.
Dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią.
Dowiedziałem się też że od jakiś kilku miesięcy spotyka się z "kolegą" z pracy który jest jej bratnią duszą i nadaje na tych samych falach. Ma on żonę i 2 dzieci a jak wynika z relacji mojej żony jest nieszczęśliwy w małżeństwie i podjął już decyzję o odejściu i tylko czekał na kogoś takiego jak moja żona (miłość swojego życia).
Relacja, którą tu opisujesz, jest pewnego rodzaju schematem. Wzajemne zaspokajanie swoich "braków" emocjonalnych, głównie tamtego mężczyzny. I taka jest rola Twojej żony. A dodatkowo jeżeli tak łatwo wchodzi się w relację z kimś, kto rozumie "biednego" męża, to po co się starać uzdrawiać swoje małżeństwo? I nikt nie ma potrzeby pochylenia się nad konsekwencjami, czyli stratami emocjonalnymi u dzieci, żony tamtego mężczyzny, czy też w rodzinie, wśród przyjaciół, sąsiadów.

Na tym forum dzielimy się swoim doświadczeniem, świadectwem swojego życia, nie udzielamy rad, mam jednak nadzieję, że uzyskasz wsparcie od forumowiczów.
Teraz jednak ten kryzys uświadomił mi że Bóg nie pozwoli o sobie zapomnieć i zawsze znajdzie sposób byśmy się do niego zbliżyli.
Kryzys prowadzi do wstrząśnięcia w posadach myślenia i systemu wartości, które do tej pory były ważne, istotnym tego elementem jest nawrócenie do Boga.
Zajrzyj proszę, na naszą stronę pomocową http://sychar.org/pomoc/, zapoznaj się też z konferencjami z naszych rekolekcji sycharowskich http://www.rekolekcje.sychar.org/, nt kryzysu w małżeństwie.
Pozdrawiam i wspieram modlitwą.
Pogody Ducha!
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

tomko
Posty: 24
Rejestracja: 29 kwie 2020, 15:38
Płeć: Mężczyzna

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: tomko » 01 maja 2020, 16:04

Odnoszę wrażenie że żona jest bardzo niedojrzałą osobą. Sama twierdzi że nie wie czego tak naprawdę chce ale na pewno nie życia ze mną bo jak to mówi życie że mną będzie tylko OK i myślała że tak po prostu musi być ze takie jest życie. ale spotykając się z tamtym facetem stwierdziła że może być super. Każda rozmowa na temat przysięgi małżeńskiej i przypominanie jej że nie może spotykać się z innym mężczyzną a tym bardziej z takim co krzywdzi własną rodzinę wywołuje u niej złość, płacz i grozi mi że wyjdzie z domu i już nie wróci bo jak zostanie to oszaleje. Bo wg niej to "tylko" przyjaciel i tylko rozmawiają i musi mieć kogoś takiego kto zawsze ja wysłucha i pocieszy... Najprościej by było wystąpić o stwierdzenie nieważności małżeństwa z winy niedojrzałości żony(tak polecił mi jeden z psychologów u których byłem na wizytach) ale było by to sprzeczne z wiarą w to że Bóg może wszystko naprawić i uzdrowić.

Al la
Posty: 2071
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: Al la » 01 maja 2020, 16:30

Tomko, wiem z doświadczenia, że nie da się zmienić drugiej osoby, można zmienić tylko siebie.
Nie przekonam nikogo do swojej racji, ani do zmiany postępowania, mogę zacząć pracować nad sobą.
Twoja żona ma wolną wolę, wybrała grzech i cudzołóstwo.
Przeżywa w tym momencie zakochanie, a to jest stan przejściowy, w odróżnieniu od miłości.
Miłość to nie uczucie, to moja postawa, mój wybór, moja decyzja.
Najprościej by było wystąpić o stwierdzenie nieważności małżeństwa z winy niedojrzałości żony(tak polecił mi jeden z psychologów u których byłem na wizytach) ale było by to sprzeczne z wiarą w to że Bóg może wszystko naprawić i uzdrowić
To nieprawda, dla kogo najprościej? A przysięga małżeńska?
Przysięgaliście wzajemnie Panu Bogu, czyli jest Was troje, jeżeli jeden małżonek sprzeciwia się temu, co przysięgał, to zostają jeszcze dwie osoby, Ty i Bóg.
A czy Ty możesz z pełną świadomością zaświadczyć, że byłeś dojrzały w dniu ślubu?
Zapraszam Cię do wysłuchania konferencji z zeszłorocznych rekolekcji Sycharu ks. Zbigniewa Wądrzyka o tym, jaka jest prawda mojego serca https://www.youtube.com/playlist?list=P ... pBEzM-hE59
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

tata999
Posty: 1020
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: tata999 » 01 maja 2020, 16:49

tomko pisze:
01 maja 2020, 16:04
Najprościej by było wystąpić o stwierdzenie nieważności małżeństwa z winy niedojrzałości żony(tak polecił mi jeden z psychologów u których byłem na wizytach) ale było by to sprzeczne z wiarą w to że Bóg może wszystko naprawić i uzdrowić.
Procedura stwiedzenia nieważności małżeństwa jest procedurą kościelną, praktykowaną, przemyślaną. Czy myślisz, że kościół postępuje sprzecznie z wiarą? Stwierdzenie nieważności małżeństwa jest zdecydowanie opcją godną rozważenia. Nie warto zamykać się na nią. Zdarzają się sytuacje (całkiem sporo), że śluby były tylko pozorne. Nie warto trwać w złudzeniu.

tata999
Posty: 1020
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: tata999 » 01 maja 2020, 17:05

tomko pisze:
01 maja 2020, 13:04
Dużo w tym wszystkim jest mojej winy bo sobie pomyślałem skoro jest już moja żona to nie muszę się starać bo jak jest wierząca to wie że małżeństwo jest do końca życia i na pewno nie odejdzie. Pochłonęła mnie praca, pieniądze, planowanie naszej przyszłości i przez to zamiast żyć z żoną żyłem obok niej.
Nie zadręczaj się. Faktycznie to Twoja odpowiedzialność, że myślałeś, że na pewno nie odejdzie. Zaufałeś. Czy to źle? Moim zdaniem niekoniecznie. Można się tym szczycić, a nie rozpatrywać jako winę.

Praca, pieniądze, planowanie przyszłości to jest coś, czego oczekuje się od męża. Może nie oceniaj swojego postępowania przedwcześnie. Teraz jesteś rozemocjonowany. Trudno o obiektywizm.
(...). Dlatego też poruszę niebo i ziemię aby odbudować moje małżeństwo. Jeżeli mógłbym prosić o poradę czy np. mam naciskać na żonę żeby się wyprowadziła skoro znudziło się jej życie że mną czy też zająć się sobą i nie interesować się nią wcale, czy może naciskać na spotkanie z psychologiem. Szczerze dziękuję za wszystkie odpowiedzi
Też tak na początku myślałem. Nie jesteśmy cudotwórcami. Nawet gdybyśmy poruszyli niebo i ziemię to i tak na nic. Pogody ducha!
Ostatnio zmieniony 01 maja 2020, 17:54 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8393
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: Nirwanna » 01 maja 2020, 18:04

tata999 pisze:
01 maja 2020, 16:49
tomko pisze:
01 maja 2020, 16:04
Najprościej by było wystąpić o stwierdzenie nieważności małżeństwa z winy niedojrzałości żony(tak polecił mi jeden z psychologów u których byłem na wizytach) ale było by to sprzeczne z wiarą w to że Bóg może wszystko naprawić i uzdrowić.
Procedura stwiedzenia nieważności małżeństwa jest procedurą kościelną, praktykowaną, przemyślaną. Czy myślisz, że kościół postępuje sprzecznie z wiarą? Stwierdzenie nieważności małżeństwa jest zdecydowanie opcją godną rozważenia. Nie warto zamykać się na nią. Zdarzają się sytuacje (całkiem sporo), że śluby były tylko pozorne. Nie warto trwać w złudzeniu.
Pozwolę sobie uzupełnić. Rzeczywiście jest to procedura kościelna, praktykowana, zgodna z prawem kanonicznym i oparta o Pismo Święte.
Jednak procedura ta jest do rozważenia po solidnym rozeznaniu i przyjęciu prawidłowej motywacji wejścia w nią.

W dużym skrócie - gdy niosę do sądu biskupiego pozew z intencją, że tak będzie "najprościej", najprawdopodobniej się przekonam, że do "prostości" rozwiązania sytuacji jest baaaardzo daleko, bo aspekty psychiczne i duchowe nie zawsze nadążają za realem, tj. za złożonym w sądzie biskupim papierem. Krótko mówiąc - najprawdopodobniej bardzo mocno skrzywdzę siebie i innych.
Zupełnie inną kwestią jest, gdy intencją i motywacją jest szukanie prawdy obiektywnej i wewnętrzna zgoda na tę prawdę, jakąkolwiek by się ona nie okazała. Do osiągnięcia tej intencji potrzebne jest gruntowne rozeznanie, dojrzewanie do niej w procesie, bo łaska Boża buduje na naturze.... a to zajmuje dużo czasu - i bardzo dobrze. Aspekty psychologiczne i duchowe zdążą dogonić świat fizyczny. Trudniej wtedy o skrzywdzenie siebie i innych pochopnymi decyzjami.

Ostry kryzys, jak u autora, sprzyja pochopnym decyzjom. Tym bardziej bym się nie spieszyła.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8393
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: Nirwanna » 01 maja 2020, 18:10

tomko pisze:
01 maja 2020, 16:04
Odnoszę wrażenie że żona jest bardzo niedojrzałą osobą. Sama twierdzi że nie wie czego tak naprawdę chce ale na pewno nie życia ze mną bo jak to mówi życie że mną będzie tylko OK i myślała że tak po prostu musi być ze takie jest życie. ale spotykając się z tamtym facetem stwierdziła że może być super. Każda rozmowa na temat przysięgi małżeńskiej i przypominanie jej że nie może spotykać się z innym mężczyzną a tym bardziej z takim co krzywdzi własną rodzinę wywołuje u niej złość, płacz i grozi mi że wyjdzie z domu i już nie wróci bo jak zostanie to oszaleje. Bo wg niej to "tylko" przyjaciel i tylko rozmawiają i musi mieć kogoś takiego kto zawsze ja wysłucha i pocieszy... Najprościej by było wystąpić o stwierdzenie nieważności małżeństwa z winy niedojrzałości żony(tak polecił mi jeden z psychologów u których byłem na wizytach) ale było by to sprzeczne z wiarą w to że Bóg może wszystko naprawić i uzdrowić.
Tomko, z własnego doświadczenia podpowiem, że warto, abyś nie dał się wkręcić w narrację, że to "tylko przyjaciel". Nie musisz oczywiście za każdym razem zaprzeczać żonie, gdy tak twierdzi, ale miej wewnętrzne nienaruszalne przekonanie, że to nie jest "tylko przyjaźń", że jest to zdrada. Zdrada emocjonalna też jest zdradą, niezależnie od tego, co zdradzacz twierdzi.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

3letniaMężatka
Posty: 48
Rejestracja: 23 lut 2020, 22:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: 3letniaMężatka » 01 maja 2020, 18:53

A co w przypadku gdy jedna strona nie wyrazi zgody na stwierdzenie nieważności małżensta przed Sądem Biskupim ?
To i tak sąd stwierdzi nieważność? Nawet jesli jedna strona ślubowała prawdziwie?
Słyszałam, też inie wiem ile w tym prawdy, że czasami dostaje się adnotacje do aktu chrztu o przeciwskazaniach do kolejnego zawarcia związku małżeńskiego...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8393
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: Nirwanna » 01 maja 2020, 19:26

Mężatko, warto nie mieszać procedury stwierdzania nieważności z rozwodem cywilnym - to dwie różne sprawy.
W tej pierwszej nie wyrażanie zgody przez jedną ze stron nie ma nic do rzeczy, nie funkcjonuje jako akt mający konotacje prawne.

Jednak - ponieważ wątek nie jest o stwierdzaniu nie ważności małżeństwa, nie będę ciągnąć tematu dalej.
Mam nadzieję, ze wkrótce będziemy mieli obszerne nagranie, wyjaśniające tego typu niuanse, o jakie pytasz.

Sugeruję powrót do autora wątku i jego problemu.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

tomko
Posty: 24
Rejestracja: 29 kwie 2020, 15:38
Płeć: Mężczyzna

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: tomko » 01 maja 2020, 19:45

Serdecznie dziękuję za wszystkie głosy wsparcia i modlitwę. Obecnie staram się tym nie zadręczać. Tylko czy mam powiedzieć rodzicom(oczywiście jak zapytają) o tej sytuacji czy ukrywać że nic sie nie dzieje czy powiedzieć że mamy kryzys ale sobie poradzimy z nim sami. Bo żona naciska żebym na razie nic nie mówił.

doktorant
Posty: 15
Rejestracja: 27 kwie 2020, 7:41
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: doktorant » 01 maja 2020, 19:46

tomko,
jak przeczytałem temat to pomyślałem, że ja lunatykując coś napisałem.
Twoja historia jest niesamowicie podobna do mojej (patrz temat, który założyłem).

Moja Żona też wykazuje cechy braku dojrzałości, trafiliśmy nawet do terapeuty. Miała też "przyjaciela", który akurat u mnie okazał się też kochankiem (szczerze mam nadzieję, że Tobie to się nie zdarzy).

Moja stwierdziła podobnie, nie kocha mnie już.

Różnimy się jeszcze tym, że ja kategorycznie nie chcę dopuścić do rozwodu czy unieważnienia. I trwam w tym zawieszeniu. Pracuję nad sobą, znoszę "humorki" Żony i modlę się - tylko to mi pozostało.

doktorant
Posty: 15
Rejestracja: 27 kwie 2020, 7:41
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: doktorant » 01 maja 2020, 20:35

tomko pisze:
01 maja 2020, 19:45
Serdecznie dziękuję za wszystkie głosy wsparcia i modlitwę. Obecnie staram się tym nie zadręczać. Tylko czy mam powiedzieć rodzicom(oczywiście jak zapytają) o tej sytuacji czy ukrywać że nic sie nie dzieje czy powiedzieć że mamy kryzys ale sobie poradzimy z nim sami. Bo żona naciska żebym na razie nic nie mówił.
Problemy z moją Żoną biorą się z Jej dzieciństwa, zwłaszcza w relacjach z Mamą. Ponieważ też jest "niedojrzała" zastanów się jaki to będzie miało efekt?
Wiem, że gdybym powiedział teraz Rodzinie mojej Żony o naszych problemach i Jej niedojrzałości, to zaczęło by się ganienie: nie możesz taka być, dorośnij, powinnaś być z mężem, itd.
O ile się z tym zgadzam, to takie naciskanie może mieć odwrotny wpływ. Tylko by przyśpieszyło rozpad.

Jeśli Twoja Żona uprze się na separację to powinieneś jednak powiedzieć, nie może być tak, że jesteście małżeństwem na niby, ale Wasze rodziny powinny o tym wiedzieć.

tomko
Posty: 24
Rejestracja: 29 kwie 2020, 15:38
Płeć: Mężczyzna

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: tomko » 03 maja 2020, 13:33

Jeszcze chciałbym napisać coś na temat naszego stosunku do wiary Boga i Kościoła. Żona i ja wywodzimy się z rodzin wg mnie silne wierzących tzn gdzie Bóg był naprawdę na pierwszym miejscu. Ja przez wiele lat byłem ministrantem i lektorem a żona należała do scholi i uczestniczyła przez wiele lat w oazach wakacyjnych. Tylko wtedy wydawało nam się że robimy to z przymusu rodziców żeby ich nie zawieść a nie z wewnętrznej potrzeby. Kiedy już wyprowadziliśmy się z domu na studia zarówno ja jak i żona zepchnęliśmy my Boga na dalszy plan. Msza święta tylko w niedzielę bo tak trzeba spowiedź I komunia św dwa razy w roku bo przecież to obowiązek to iść trzeba. Wydawało nam się że sami potrafimy o siebie zadbać i nie musimy wcale o nic prosić Boga a te wszystkie zakazy jak czystość do ślubu, osobne mieszkanie, nauki przedślubne wydawały nam się niepotrzebne i zacofane bo przecież wszyscy tak robią I jakoś żyją. Zabrakło też wspólnej modlitwy bo stwierdziliśmy że każdy odpowiada za własne sumienie i będzie modlił się sam. Z obecnej relacji żony wynika że ślub był dla niej formalnością bo skoro tyle lat byliśmy już razem to co nam szkodzi a kościelny dlatego bo rodzice by na nią naciskali a skoro ich kocha to nie chciała robić im przykrości i wchodzić tylko w związek cywilny. Przed ślubem nic takiego nie mówiła. Dla mnie z kolei było to bardzo ważne wydarzenie i wtedy jak i teraz wiedziałem że nie mogę słów przysięgi wypowiedzieć od tak bez gruntownego rozeznania i powierzenia wszystkiego Bogu. Dlatego odbyłem przed ślubem spowiedź generalną z całego życia i chciałem nowy jego etap zacząć z pomocą Pana Jezusa. Jednak po ślubie jak wszystko zaczęło się wieść dobrze to szybciutko o tym zapomniałem i wrocilem do bycia "niedzielnym" chrześcijaninem. Aż przyszedł wspomniany kryzys. Teraz staram się reguralnie modlić, czytać Pismo Święte, uczestniczyć we mszy świętej również w tygodniu oraz częściej spowiadać się i przystępować do komuni św(chociaz w obecnym czasie wydaje się to trudne). W domu często wysłuchuję kazań Ks Pawlukiewicza co bardzo drażni moja żonę bo twierdzi że nie chce codziennie uczestniczyć w rekolekcjach i żebym pooglądał sobie jakiś program popularno naukowy albo posłuchał muzyki. A najlepiej żebym założył słuchawki bo nie ma ochoty słuchać jakiegoś nawiedzonego księdza. Kiedy odmawiam różaniec wieczorem przed pójściem spać to pyta po co to robię skoro nigdy się nie modliłem i co mi to pomoże skoro ja to wszystko zepsułem i żaden Bóg tego nie naprawi.

elena
Posty: 63
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Trudne relacje z niedojrzałą żoną

Post autor: elena » 03 maja 2020, 17:03

Bardzo dobrze, że zbliżyłeś się do Boga, myślę, że kryzysy są po to, abyśmy się zmienili, zbliżyli do Boga właśnie. Jesteś na dobrej drodze do nawrócenia i pojednania z żoną. Narazie Twoja żona reaguje złością na Twoją przemianę, wierzę, że jej postawa też się zmieni pod wpływem Twojego nawrócenia. Pozdrawiam!
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], Wiedźmin i 7 gości