Moja historia - Krzysztof

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

lena50
Posty: 447
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: lena50 » 21 gru 2017, 0:04

Moja Żona uważa że nie ma potrzeby się leczyć i jak się zacznie nowe życie to wszystko się ułoży.
Krzysztof ,a nie przyszło Ci do głowy,że może faktycznie nie ma czego leczyć?
A jesli nawet,to co Twoim zdaniem owo leczenie oznacza?
Przypisujesz swojej żonie rożne choroby...depresja ,nerwica,jakaś inna choroba psychiczna....jakby to miało być przyczyną Waszych problemów.
Może jest...nie wiem,ale patrząc z boku ,biorąc pod uwagę wszystko co piszesz,widzę to trochę inaczej.
Pisałeś,że żona zamiast podjąć jakieś leczenie,"depresję" leczy sportem.
Normalnie uznałabym to jako przejaw troski ,ale wobec poniższego mam mieszane uczucia......
Nie mam do Żony pretensji o sport tylko o to, że kosztem zajęć dodatkowych nie wypełnia swoich obowiązków w domu. 5 razy w tygodniu(nie licząc weekendów) to trochę dużo. Ja w tym czasie muszę siedzieć w domu. Zdaniem mojego psychologa Sport pomaga w leczeniu ale go nie zastąpi.
Skoro uważasz,że żona "chora"( nerwica,czy depresja) i zależy Ci na jej wyleczeniu to dlaczego tak czepiasz się tego sportu.
Sport jest jak najbardziej ok,nie tylko w depresji,ale rownież w nerwicy.
Może zamiast wieszać psy na żonie,narzekać ,że w tym czasie musisz siedzieć w domu i że żona nie wypełnia swoich obowiązków......poczytaj o tych chorobach,które przypisujesz żonie i zdecyduj na czym Ci bardziej zależy......
Na jej wyleczeniu ,czy bardziej na wypełnieniu obowiązków.
Moim zdaniem bardzo możliwe,że ona wcale chora nie jest,a wasze problemy małżeńskie biorą się zupełnie z czegoś innego.
Po rozmowach z psycholog wiem już że Żona ma nerwicę ale nie ma depresji. Za to do mistrzostwa opanowała sztukę zmuszania mnie do różnych rzeczy szantażem i agresją. I ciągle to kontynuuje. A w zasadzie próbuje.
Moim zdaniem nie wiesz,czy ma nerwice,czy depresję,równie dobrze może być tak,ze nie ma ani jednego ,ani drugiego.
To samo tyczy psycholog......ona rownież tego niewie nie majac kontaktu z "chorą".
To że ktoś jest wybuchowy,raz miły ,a raz wredny wcale nie musi być nerwicą,czy depresją.
Większośc ludzi tak ma,zwłaszcza kobiet(hormony) jak to zauważył Jacek sychar.
lena50....dawniej lena

krzychforum
Posty: 306
Rejestracja: 06 gru 2017, 22:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: krzychforum » 21 gru 2017, 9:53

Lena,

"Choroby" mojej Żony to nie przyczyna ale skutek naszych problemów, jak widzisz na początku pisałem o depresji teraz się z tego wycofuję, gdyż moja wiedza i postrzeganie przyczyn i skutków kryzysu się zmieniają. Codziennie dowiaduje się czegoś nowego i po mału zmieniam sposób patrzenia na to wszystko.

Przez pół roku "pomagałem" swojej Żonie akceptując, że prawie codziennie jej nie ma, zajmując się domem i dzieckiem i nigdy nie usłyszałem słowa "dziękuję". Lena ja naprawdę myślałem, że jej pomagam, ale u niej agresja i niechęć do mnie tylko narastały, więc uważam, że problem leży gdzie indziej. Między innymi to brak granic oraz brak szacunku do samego siebie. Teraz kiedy zacząłem stawiać granice oraz jestem bardziej asertywny i stanowczy widzę pewne efekty.

Ograniczyłem Żonie treningi do 4 dni w tygodniu i nie mam pomysłu jak wyegzekwować u niej żeby przynajmniej sprzątała po sobie ubrania, bo problem nie jest w tym, żeby posprzątała łazienkę czy kuchnie ale żeby sprzątała na bieżąco po sobie brudne naczynia czy czyste ubrania z suszarki. Ciągle tylko słyszę później i później. A sterty czystych ubrań i brudnych naczyń na stole ciągle rosną. Psycholog mi doradziła żebym tego nie sprzątał, że Żona musi sama do tego dojrzeć.

Zaczynam czytać 5 języków Miłości, może ta książka mi pomoże.

Byłem też na spotkaniu Ogniska SYCHAR i każdemu polecam.

jacek-sychar
Posty: 6473
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: jacek-sychar » 21 gru 2017, 10:01

krzychforum pisze:
21 gru 2017, 9:53
Psycholog mi doradziła żebym tego nie sprzątał, że Żona musi sama do tego dojrzeć.
Ja chciałem napisać to samo. Nie sprzątaj. :P
A jak u Ciebie z gotowaniem? Jak Ty gotujesz, to kiedyś ugotuj tyle, żeby dla niej zabrakło, jak wróci z treningu. "Zapomnij" zrobić zakupów,żeby nie miało co zjeść. Pierzesz, to przestań prać jej rzeczy, żeby nie miała co włożyć na trening lub do pracy. Może się ocknie. Moim zdaniem kobiety za bardzo nie szanują facetów, którzy są za łagodni, którzy za dużo robią w domu.
Ale to trzeba robić ostrożnie. Za każdym razem należy oceniać, na ile można się posunąć. Chociaż pamiętaj, że na początku będzie awantura. Ale każde stawianie granic wywołuje agresję.

krzychforum
Posty: 306
Rejestracja: 06 gru 2017, 22:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: krzychforum » 21 gru 2017, 23:05

Jacek,

to nie jest tak, że ona jest aż tak niesamodzielna, gotuje sobie i Córce po powrocie ze szkoły, ale naczyń już nie sprzątnie do kuchni nie mówiąc o zmywaniu. Zakupy przeważnie robię sam, ale zawsze się okazuje, że coś jest nie tak. Pierze sobie i Córce ubrania, ale czystych i suchych już nie składa do szafy a mi nie pozwala bo źle składam. itd. itp.

Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, tyle że to są ciągle rozmowy o tym, że ją oszukałem w sprawie mieszkania, że jestem katolikiem na pokaz, że ona chce się rozwieść na pierwszej rozprawie, że razem z jej rodzicami chcemy zrobić z niej wariata i zabrać jej dziecko. Że dziecko zawsze zostaje przy matce, że mnie nienawidzi, że się nie ma gdzie podziać i zmuszam ją do wspólnego mieszkania... że jak dostanie lepszą pracę to się wyprowadzi ... a tak w ogóle to dlaczego ja się nie wyprowadzę tylko dziecko ma się kisić w mniejszym mieszkaniu. i tak bez końca...

Jedyny progres to ten, że mi opowiedziała swoją wersję wydarzeń w sprawie szpitala, powiedziałem, że jej wierzę.

I nie wiem jak to będzie na święta, Żona chce je spędzić sama w naszym mieszkaniu bo wszystkich nienawidzi...

krzychforum
Posty: 306
Rejestracja: 06 gru 2017, 22:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: krzychforum » 23 gru 2017, 23:29

Moi Drodzy,

jutro wigilia, moja Żona jest już praktycznie ze wszystkimi skłócona, moi rodzice już mają jej serdecznie dość, ciągle mnie krytykuje a to wywołuje u nich agresję. Jak jesteśmy sami to krytykuje moich rodziców. Postanowiła się jutro rano przenieść sama do mieszkania. Córka jest chora i na razie zostaje u moich rodziców. W mieszkaniu jest jeszcze duży bałagan bo sprzątam sam, Żona nie pomaga bo mówi, że to nie jej mieszkanie.

W jednym zdaniu mówi, że zaraz po świętach składa wniosek rozwodowy i niedługo się wyprowadza, w drugim, że będzie sprzątać mieszkanie wiele miesięcy bo ma mało czasu.

Kompletnie nie wiem jak mam z nią postępować. Staram się z nią grzecznie rozmawiać, ale ona wciąż atakuje, bez końca. Do tego nie potrafi się powstrzymywać przy Córce. Córka nawet prosi ją żeby przestała bo jej się robi niedobrze, ale to za bardzo nie pomaga(szczególnie jak jedziemy samochodem).

s zona
Posty: 2395
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: s zona » 24 gru 2017, 9:23

krzychforum pisze:
23 gru 2017, 23:29

jutro wigilia, moja Żona jest już praktycznie ze wszystkimi skłócona, moi rodzice już mają jej serdecznie dość, ciągle mnie krytykuje a to wywołuje u nich agresję. Jak jesteśmy sami to krytykuje moich rodziców. Postanowiła się jutro rano przenieść sama do mieszkania. Córka jest chora i na razie zostaje u moich rodziców. W mieszkaniu jest jeszcze duży bałagan bo sprzątam sam, Żona nie pomaga bo mówi, że to nie jej mieszkanie.

Krzysztofie, tak na szybko ze swojego podworka .. moj maz spedzil ubiegle swieta sam .. dzieci byly ze mna ... tez sklocony ze swoja rodzina .. sadze ,ze to dalo mu do mysleia ...

Jesli dziecko jest chore ,to wg mnie -sensowniej jest zostac u rodzicow w swiatecznej atmosferze ,niz szarpac sie z zona przy dziecku .. tym bardziej ,ze Wasze mieszkanie nie jest jeszcze przygotowane ...

Krzysztofie zycze Ci ,aby Dzieciatko Jezus oswietlalo Wam droge Waszego Malzenstwa ....

krzychforum
Posty: 306
Rejestracja: 06 gru 2017, 22:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: krzychforum » 24 gru 2017, 19:46

Moja Żona jednak zdecydowała się przyjechać na wigilię do swoich rodziców. Jak zobaczyłem ją piękna i uśmiechnięta to od razu włączyła mi się zazdrość i żal. Do tego na jej palcu zauważyłem pierścionek którego nigdy nie widziałem wcześniej, ostentacyjnie się nim bawiła. Musiałem wyjść na dłuższą chwilę bo emocje we mnie były bardzo silne. łzy napłynęły mi do oczu. Na osobności powiedziałem jej że się cieszę że przyjechała i chce się pogodzić z rodzicami, odpowiedziała mi że się nauczyła robić dobrą minę do złej gry i myślami jest daleko stąd.

Modlę się do Boga o więcej siły i żeby ten koszmar się wreszcie skończył.

Wiedźmin
Posty: 1592
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: Wiedźmin » 24 gru 2017, 22:23

Szczerze Ci krzychforum współczuje.
Nie wiem po co takie wbijanie szpil (ów pierścionek i zabawa nim) ... czemu to ma służyć?
Niech może jakiś zdradzacz wyjaśni... bo ja nie ogarniam?

Krzych - wzmacniaj siebie - buduj siebie nowego - i swoje nowe fajne życie.
Trzymaj się!
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Czarek
Posty: 1222
Rejestracja: 30 sty 2017, 8:33
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: Czarek » 25 gru 2017, 10:17

krzychforum pisze:
24 gru 2017, 19:46
Do tego na jej palcu zauważyłem pierścionek którego nigdy nie widziałem wcześniej, ostentacyjnie się nim bawiła. Musiałem wyjść na dłuższą chwilę bo emocje we mnie były bardzo silne. łzy napłynęły mi do oczu.
Krzysiek a pomyślałeś, że żona sama zaopatrzyła się w ten pierścionek?
Może jej celem było aby Ciebie zabolało?
Myślę, że szczęśliwa osoba nie postępuje świadomie tak aby drugiemu zadać ból.
Z Bogiem to możliwe abyś był ponad tym cierpieniem czego z całego serca Ci życzę.

jacek-sychar
Posty: 6473
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: jacek-sychar » 25 gru 2017, 10:53

Aleksander pisze:
24 gru 2017, 22:23
Nie wiem po co takie wbijanie szpil (ów pierścionek i zabawa nim) ... czemu to ma służyć?
Niech może jakiś zdradzacz wyjaśni... bo ja nie ogarniam?
A może to zrobić zdradzony? ;)

Dla mnie zdradzacz zawsze ma jakieś wyrzuty sumienia. Tym większe, im bardziej jego postępowanie jest sprzeczne z jego systemem wartości. Robi więc wszystko,żeby jakoś przenieść swoją winę na innego człowieka, tutaj współmałżonka. Nie można tego zrobić wprost (chociaż temu służą te wszystkie tłumaczenia: musiałem to zrobić, bo ...), to robi to w inny sposób, poprzez psychiczne znęcanie się, bo tak to można moim zdaniem zakwalifikować. Dzięki temu czuje się lepiej.

s zona
Posty: 2395
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: s zona » 25 gru 2017, 11:26

Krzysztofie ,
zgadzam sie z przedmowcami ,przyszla mi tez taka mysl ,ze ten nieszczesny dla Ciebie pierscionek ,moze nie do konca byl od " kogos" ..
Zona mogla dostac go od rodzicow ,mogli kupic jej znacznie wczesniej ,to raczej normalna sytuacja lub po prostu zona kupila go sobie sama .. Nwm niektore kobiety lubia sobie kupic jakis drobiazg same ...

A wracajac do naszych podejrzen ,robimy Sobie krzywde .. nakrecajac sie niepotrzebnie .. Teraz to lapie za rozaniec ,nawet 10 pomaga lub na szybko modlitwa do Sw Michala lub tzw egzorcyzm malzenski ..
nwm ,czy znasz ?
http://www.eprudnik.pl/egzorcyzm-malzenski/
Mnie to uspokaja i daje sily ,zeby przetrwac ...
Sw Rita tez jest " nekana "przeze mnie :)
www.kryzys.org/viewforum.php?f=29

Kiedys madry ksiadz wytlumaczyl mi ,ze moj maz oskarzajac mnie lub po prostu dolujac ,chce zrownowazyc wage swojej winy ,nie mamy na to wplywu bezposrednio, ale nie musimy sie na to zgadzac ...
wtedy zajmuje sie wiecej dziecmi lub sobie cos znajduje w volontariacie ,to pomaga bardziej nam samym ...
Blogoslawienstwa Bozego zycze i sil dla Ciebie .. pomodle sie o 16 h :)

krzychforum
Posty: 306
Rejestracja: 06 gru 2017, 22:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: krzychforum » 25 gru 2017, 12:23

Dziękuję za wsparcie, chyba najlepiej będzie nie zwracać na ten pierścionek uwagi, wczoraj miałem okazję do przejrzenia Żony telefonu i tego nie zrobiłem, chociaż pokusa była ogromna.

Egzorcyzm małżeński wprowadzę do swoich codziennych modlitw, z tą ŚW. Ritą to S Zona nie wiem o co chodzi, link prowadzi do działu filmowego.

Moja Żona z pewnością nie jest szczęśliwą osobą, to widać w jej zachowaniu. Ciągle powtarza, że chce rozwód załatwić na pierwszej rozprawie i uważa że będę jej to utrudniał bo chcę ją zniszczyć. Gdybym tu nie trafił na pewno by mnie do tego przekonała wraz z całą rodzina. Na razie dałem swojej Mamie do przeczytania "Ile jest warta Twoja obrączka" a sam zacząłem czytać "5 języków miłości".

s zona
Posty: 2395
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: s zona » 25 gru 2017, 13:56

krzychforum pisze:
25 gru 2017, 12:23


Egzorcyzm małżeński wprowadzę do swoich codziennych modlitw, z tą ŚW. Ritą to S Zona nie wiem o co chodzi, link prowadzi do działu filmowego.

Moja Żona z pewnością nie jest szczęśliwą osobą, to widać w jej zachowaniu. Ciągle powtarza, że chce rozwód załatwić na pierwszej rozprawie i uważa że będę jej to utrudniał bo chcę ją zniszczyć. Gdybym tu nie trafił na pewno by mnie do tego przekonała wraz z całą rodzina.
Krzysztofie tak na szybko ... Link podalam ogolnie do calego dzialu filmowego ,jestem kobieta ,wiec moze dla Ciebie lepszy bylby inny ,np Objawienia Maryjne Matki Bożej z Guadalupe
https://www.youtube.com/watch?v=r-kkg3j8j84
a wspomniana sw Rita jest w zyciu duchowym :)
ale nie chcialam Cie ograniczac tylko do niej, moze lepszy bylby dla Ciebie np Odwazni lub inne tego dzialu

Historia Św. Rity (Saint Rita of Cascia)
Filmowa opowieść o potędze ufności, przebaczenia i nadziei.
https://gloria.tv/video/NDVTeEEWrfgp2kDNqNiTV66WT" target="_blank
a moze tylko kobietom podoba sie ,jak poradzic sobie z mezem awanturnikiem ;)

A zachowanie zony jest podobne do wielu innych ,mnie "na odleglosc" pomogla Lista Zerty ..
a gdybys mial czas to na starym forum jest min watek Michal z WKP ,
jak mozna pieknie wyjsc na prosta ..
http://archiwum.kryzys.org/viewtopic.php?t=12954

krzychforum
Posty: 306
Rejestracja: 06 gru 2017, 22:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: krzychforum » 25 gru 2017, 19:39

S Zona,

dziękuję za to wszystko, zacząłem czytać wątek Michała, ciężko się to czyta ale już dużo mądrości wyczytałem, dzisiaj się izolowałem od świata ale jutro z rana jadę do Córy do Teściów. Żona się wczoraj umówiła ze mną że ona będzie dzisiaj z Córką, ale nie przeszkadzało jej w tym, żeby rano do mnie zadzwonić z wyrzutem, że nie jestem z Córką!!

Jeszcze jedno pytanie... Czy po chrześcijańsku będzie jak zdobędę dowody, że Żona mnie zdradza? Może się przydać przy rozwodzie w duchu "Sychar-a"?

jacek-sychar
Posty: 6473
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: jacek-sychar » 25 gru 2017, 19:48

Krzychforum
Zdania są w tej materii podzielone.
A co Ci mówi serce?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości