Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 14 cze 2019, 22:28

Proszę Was o modlitwę, bo bez wsparcia duchowego i Pana Boga nie przeżyje tego co się teraz u mnie dzieje.

Lawendowa
Posty: 1841
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: Lawendowa » 14 cze 2019, 22:48

PaniMamo, jeśli chcesz i możesz, podziel się tym z nami.
Świadomość, że ktoś jest obok (nawet wirtualnie) zwykle przynosi ulgę.

Zapewniam o naszej modlitwie.
Pod Twoją obronę...
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

s zona
Posty: 3430
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: s zona » 14 cze 2019, 22:56

....uciekamy się,święta Boża Rodzicielko,...

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 14 cze 2019, 23:07

Lawendowa pisze:
14 cze 2019, 22:48
PaniMamo, jeśli chcesz i możesz, podziel się tym z nami.
Świadomość, że ktoś jest obok (nawet wirtualnie) zwykle przynosi ulgę.

Zapewniam o naszej modlitwie.
Pod Twoją obronę...
Sama nie wiem...
Sama nie wiem, co mam napisać.
Przez cały tydzień...dzien w dzień pił/ właśnie pije.
Ale wykonał kilka gestów, w moim kierunku, podeszłam do tego bardzo ostrożnie, żeby nie narobić sobie nadzieji...
Dziś wróciłam do domu, ot tak dostałam kwiatki.
Jak zapytałam z jakiej okazji, powiedział, że ot tak.
Ale bardzo chłodno. Podziękowałam.
Chwilę później zadzwoniła jego matka...podpita i nawrzucała mu. Więc zaczął na mnie warczeć. Starałam się go nie prowokować.
Wyszedł do sklepu- spytał co chce, więc odpowiedziałam.
Wrócił po 2h... Oczywiście, podchmielony, nie kupił tego o co poprosiłam, więc spytałam, po co się mnie pyta czy coś chce , skoro i tak mi tego nie wziął.
Zaczął mi ubliżać, wyzywać itd. że jestem niewdzięczna...itd.
Wyszłam z domu, żeby nie zaogniać.
Jak wróciłam coś tam od słowa do słowa, zapytałam czy on kogoś ma.
Powiedział, że tak ( nie wiem na ile pozwanie na ile nie).
Że nie spelniam jego potrzeb seksualnych, więc on nie widzi potrzeby, żeby mnie utrzymywać ( zapytałam za kogo mnie ma ...)
Jest taka jedna modelka, z którą cały czas utrzymuje kontakt, już kilka razy była o nią kłótnia. Zapewniał mnie, że to tylko czysto zawodowo.
A dziś, że mnie zaboli, bo "przeszła sesja rozbierana"- cokolwiek to znaczy.
Nie wiem czy już była, czy będzie.
To on mi odmawia seksu
To on nie wykonuje najmniejszego gestu w tym kierunku.
Uwaza, że to co robi jest dobre.
Gdy powiedziałam, że sobie nie życzę to tylko parskną śmiechem i kazał mi iść sobie...i mu nie przeszkadzać, bo właśnie gra w gierkę.

JolantaElżbieta
Posty: 432
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: JolantaElżbieta » 14 cze 2019, 23:25

PaniMama pisze:
14 cze 2019, 22:28
Proszę Was o modlitwę, bo bez wsparcia duchowego i Pana Boga nie przeżyje tego co się teraz u mnie dzieje.

PaniMama - jeśli masz możliwość posłuchaj sobie tego: Ks. Piotr Pawlukiewicz - Bóg zsyła trzęsienie ziemi na nasze życie, aby nas ocalić.

Pamiętaj, wszystko jest po coś:-)

marylka
Posty: 893
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: marylka » 15 cze 2019, 9:22

Naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych...

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 15 cze 2019, 11:13

JolantaElżbieta pisze:
14 cze 2019, 23:25


PaniMama - jeśli masz możliwość posłuchaj sobie tego: Ks. Piotr Pawlukiewicz - Bóg zsyła trzęsienie ziemi na nasze życie, aby nas ocalić.

Pamiętaj, wszystko jest po coś:-)
Wiem, ja to wszystko wiem.
Ale mój mały umysł i emocje sobie nie radzą z tą sytuacją.
Jedno już wiem, że jestem silna, że nie muszę się oglądać na męża i na nim "wisieć". Że są na świecie dobrzy ludzie!
Tylko tak po ludzku, bez Bożej pomocy psychicznie i fizycznie wykituję.
Bez pokierowania .
Wykonałam już kilka kroków, poszłam na spotkanie Sychar, teraz będę chciała iść na spotkanie al-anon, już wiem gdzie i kiedy są. Tylko musze pogodzic wszystko z rehabilitacją dziecka i tak, żeby maz mógł z nim zostać.
Teraz chyba najbardziej potrzeba mi dużo modlitwy.
Żebym przyjęła to co mam, wyszła z tej sytuacji mądrzejsza i silniejsza

marylka
Posty: 893
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: marylka » 15 cze 2019, 11:49

Miło czytac takie posty.
"Nie jest dobrze ale wiem gdzie sie udac po pomoc i tam sie udaję! :)"
Tak trzymaj!
Pozdrawiam :)

JolantaElżbieta
Posty: 432
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: JolantaElżbieta » 15 cze 2019, 13:51

PaniMama - i wcale nie musisz byc silna - pozwól sobie na płacze o krzyki, gdy nikt nie widzi. To oczyszcza mózg i cialo:-)

Jednym z moich ulubionych fragmentów Biblii jest opowieśc o Gedeonie w Księdze Sędziów. Pan Bóg powiedzial do niego - Idź z siłą jaką masz!

11 A oto przyszedł Anioł Pana1 i usiadł pod terebintem w Ofra, które należało do Joasza z rodu Abiezera. Gedeon, syn jego, młócił na klepisku zboże, aby je ukryć przed Madianitami. 12 I ukazał mu się Anioł Pana. «Pan jest z tobą - rzekł mu - dzielny wojowniku!» 13 Odpowiedział mu Gedeon: «Wybacz, panie mój! Jeżeli Pan jest z nami, skąd pochodzi to wszystko, co się nam przydarza? Gdzież są te wszystkie dziwy, o których opowiadają nam ojcowie nasi, mówiąc: "Czyż Pan nie wywiódł nas z Egiptu?" A oto teraz Pan nas opuścił i oddał nas w ręce Madianitów». 14 Pan zaś zwrócił się ku niemu i rzekł do niego: «Idź z tą siłą, jaką posiadasz, i wybaw Izraela z ręki Madianitów. Czyż nie Ja ciebie posyłam?»

Chwała Panu! - dobrego dnia :-)

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 15 cze 2019, 14:40

Tak bardzo chciałabym móc się wtulić, móc odpuścić wszystko i pozwolić sobie na odrobinę czułości.
Jak na razie ( i ogromnie się cieszę, że mogę, bo wiem, że są ludzie, którzy za te możliwość oddali by wszystko) wtulam się w syna.

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 28 cze 2019, 22:26

Dawno nic tu nie pisałam. Bo myślałam, że kolejny wpis będzie z dobrymi wiadomościami.
Niestety jest coraz gorszej.
Mój mąż jest już tak chory i zaślepiony, że to zmierza tylko w jedną stronę.
Kiedy wykonuję jeden drobny gest , dobry- za chwilę wytacza takie działo, że mnie miażdży.
Jestem najgorszą kobietą na ziemi, żoną i jestem przyczyną wszystkich nieszczęść jakie go spotykają.
Kolejny raz usłyszałam, że mieszkam w jego mieszkaniu i nie ma pożytku ze mnie żadnego.
Że dla niego nie istnieje. Że jestem największym błędem w jego życiu.
Mnie się nie należy odpoczynek , nie zasługuje na odrobinę jakiegokolwiek szczęścia i przyjemności.
Że mam sobie poszukać kogoś innego bo on na mnie nie moze patrzeć.
Na terapie nie pójdzie, bo on lubi pić i grać w gry na kompie i tego nie zmieni.
Że dziecku rzeczy kupować będzie, ale ja nie dostanę złamanego grosza.

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 28 cze 2019, 22:28

Tak bardzo mi brakuje ciepłego słowa, otuchy.
Brakuje mi męża i kochanka ( jestem młodą, w miarę zdrową kobieta). Która całe życie marzyła jedynie o kochającym mężu i gromadce dzieci.
Brakuje mi poczucia, że kogoś obchodzę. Kogoś kto zapyta jak się czuje, co u mnie, jak mi minął dzień.

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 28 cze 2019, 23:02

To jakiś dramat.
Jeszcze nieopatrznie chyba zepsulam mężowi laptopa....
Bo w momencie rozmowy, kiedy do niego mówiłam , a ten mnie bezczelnie ignorował, śmiejąc sie przy tym, dość mocno zamknęłam klapę laptopa. :(

( Co ze mną jest nie tak, dlaczego dookoła tak ten zły hula....)

Aleksander
Posty: 1311
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: Aleksander » 28 cze 2019, 23:16

Dobra - to jak Ci minął dzień? ;) :D

A poważniej - jeśli tylko o tym marzyłaś... to hmmm...
A pasje? coś dla siebie? hobby... czy w końcu żeby było zgodnie z forum... relacja z Bogiem?

Bóg ponoć nie daje więcej niż możesz unieść.
Jest jeszcze inne powiedzonko... a to od wojskowych z frontu.

Jeśli bardzo boli... to znaczy, że nie potrwa to długo.
Jeśli trwa dłuuugo, to znaczy, że tak bardzo nie boli.

Trzymaj się :) w końcu zaczynają się wakacje! :D
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

JolantaElżbieta
Posty: 432
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: JolantaElżbieta » 28 cze 2019, 23:28

PaniMama pisze:
28 cze 2019, 22:28
Tak bardzo mi brakuje ciepłego słowa, otuchy.
Brakuje mi męża i kochanka ( jestem młodą, w miarę zdrową kobieta). Która całe życie marzyła jedynie o kochającym mężu i gromadce dzieci.
Brakuje mi poczucia, że kogoś obchodzę. Kogoś kto zapyta jak się czuje, co u mnie, jak mi minął dzień.
Rozczulanie się nad sobą nie jest dobre PaniMama. Na razie tego nie masz i nie będziesz miała. Niestety marzenia nie zawsze się spełniają. Skoncentruj się na tym co jest tu i teraz. Mnie to bardzo pomagało - o przeszłości nie myślałam, każdą myśl zdeptywałam w zarodku, jak tylko sie pojawiła. O przyszłości nie myślałam, bo widziałam tylko czarną dziurę, zanim zdałam sobie sprawę, że przyszłości nie ma. Nie wiesz co będzie, więc odrzucaj, bo wzbudzisz w sobie tylko strach. Szukaj sposobu jak dojść do równowagi. W necie jest dużo porad - ja latałam po różnych stronach - to zajmowało mi czas, umysł i ręce :-) Układałam w szafach, przestawiałam, gadałam z koleżankami. Robiłam cokolwiek, zeby tylko nie myśleć. Słuchałam tej piosenki, wprowadzała porządek w mój umysł: https://www.youtube.com/watch?v=U9MASqYjMtw

Słuchałam księdza Pawlukiewicza, rozmawiałam z Panem Bogie, Jemu się żałiłam, miałam pretensje, krzyczałam na NIego. Wyrzucałam z siebie emocje, żeby mnie nie przygniotły. Rob cokolwiek, tylko nie użalaj się nad sobą. Tak nam się poukładało życie i trzeba się odnaleźć w danej sytuacji.

Próbuj, upadaj i wstawaj.
Nie możesz lecieć, biegnij, nie możesz biec, idź. Nie możesz iść, pełznij, ale posuwaj się do przodu. I zaufaj Panu Bogu, mów Mu czego potrzebujesz. On słucha i daje znaki, że jest. Trzeba tylko umieć je zauważać :-)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Delfin, Google [Bot] i 7 gości