Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Linna
Posty: 62
Rejestracja: 05 maja 2019, 20:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Linna » 12 maja 2019, 19:25

Witajcie!
Choć od momentu, kiedy zawalił mi się świat, minęły dopiero niecałe 4 miesiące i wiem, że to baaaardzo mało, chcę zacząć się podnosić. Nie śmiejcie się.
Oto moja historia.
Mężatka od 31 lat. Ufająca bezgranicznie mężowi, który był dla mnie wzorem uczciwości, przyzwoitości, wierności. Żyło nam się w małżeństwie świetnie, choć jesteśmy chodzącymi przeciwieństwami. Ja dodawałam fantazji, mąż był opoką. Przez znajomych postrzegani byliśmy za fantastyczna parę, wiele nam zazdrościło.
Odkąd nasze dzieci poszły na swoje, byliśmy zupełnie wolni i mogliśmy zacząć zyć jak w okresie narzeczeństwa. Ale tak się nie stało, bo nic nie chciało iskrzyć.
Jakieś 3 lata temu zaczęło się psuć. Z drobnych sprzeczek wyrastały awantury. U mnie kompletnie spadło libido. Zwaliłam to na karb menopauzy. Sfera fizyczności przestała dla mnie być przyjemnością, stała się czymś, co robiłam dla świętego spokoju, coraz rzadziej i rzadziej. Za jego zgodą, bo nie chciał, jeżeli miałabym się zmuszać. Powoli zaczęła zanikac bliskośc i uczuciowość. Starałam się za to bardzo dbac o dom, o to aby zawsze był obiad, żeby pachniało ciastem, aby mój mąż, które ciężko pracuje i zarabia na moje fanaberie, zumby, jogi i perfumy, po powrocie z pracy znalazł przystań. Wydawało mi się, ze tak właśnie wygląda wspólne dojrzałe życie. Bez fajerwerków, ale poprawnie. Spędzaliśmy razem wolny czas, jesteśmy oboje aktywni sportowo, biegamy, chodzimy do kina, mieliśmy zawsze o czym gadać.
No i pewnego razu przyszła bardzo dziwna wiadomość na jego telefon. Przypadkiem odczytałam. Przyznał się do fascynacji pewną kobietą. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Zaczęłam pytać, powiedział, ze „nic między nimi nie było”, że to tylko fascynacja i zauroczenie, że dobrze im się razem rozmawiało. Rozjaśnił się na twarzy, jak o tym mówił. Nie uwierzyłam. Zaczęłam wypytywać o szczegóły, aby usłyszeć „nie”. Wił się, wypierał, było widać, ze kłamie. Zareagowałam typowo – histeria, płacz, wymioty, drgawki, wycie, walenie głową w ścianę, spanie na podłodze itd. itp. Każdy kto przez to przeszedł, wie o czym piszę.
I tak przez kolejny miesiąc co 2, 3 dni dowiadywałam się o nowych faktach, łącznie ze zdradą fizyczną. Razem pracują, ona rozwódka, mniej więcej w moim wieku, "zrobiona". Wszystko trwało prawie rok. W tym czasie byliśmy na wspólnych wyjazdach, wyprawach, na przeróznych spotkaniach, kawiarenkach itd. Oboje szczęsliwi. Ja w małżenstwie, on w związku z kochanką. Nie domyślałam się niczego. To był dla mnie największy szok, jaki przeżyłam w zyciu. Nic tak mnie nie zmiotło, jak wiadomość o tym, ze mój wspaniały, kochający, oddany, wyjątkowy mąż, mógł posunąć się do zdrady i długotrwałego kłamstwa i że potrafił tak się maskować.
Ponoć chciał z nią skończyć już wcześniej, ponoć powiedział jej, ze nie zostawi dla niej żony, ponoć cierpiał i miał wyrzuty sumienia, ponoć zabrakło mu kilku dni, sprawa byłaby zamknięta, a ja nigdy bym się nie dowiedziała.
On bardzo żałuje tego co zrobił, twierdzi, ze popełnił największy błąd w zyciu, chce wszystko naprawić. Jednocześnie ma wyrzuty sumienia wobec niej, że dał jej nadzieję, a potem zostawił.
Nie wkalkulował w to wszystko tego, ze jego romans wyjdzie na jaw i jaka może być moja reakcja. Na palcach jednej ręki można policzyć dni, kiedy nie płakałam. Chodzę na terapię, faszeruję się tabletkami na uspokojenie. Zwierzyłam się kilku najbliższym osobom, mam w nich ogromne oparcie. On nie zwierzył się nikomu. Namówiłam go na terapię indywidualną, był na kilku spotkaniach, ale nie jest zadowolony. Wkrótce wybieramy się na terapię dla par.
Przez te 3 miesiące przeprowadziliśmy wiele rozmów. Wszystko wskazuje na to, ze ona na niego zarzuciła sieć po to, aby go złamać i podreperować sobie ego. Taka jest moja teoria. Czy podstarzała kobieta po traumie rozwodu będzie się zasadzać na żonatego mężczyznę wiedząc ze może przeżyć kolejne odrzucenie? Mój mąz połknął haczyk. To nie jest typ flirciarza i podrywacza, ja byłam jego pierwszą i do tej pory jedyną kobietą. Oddał się jej totalnie, stracił samokontrolę i instynkt samozachowawczy. Spotykali się i u niej w domu i w kafejkach. Nie bał się, ze ktoś coś zauważy, że w pracy ktoś może się czegoś domyślać. Pokochał ją szaleńczo. A ona uwierzyła, że są szanse na stały związek. Nie znam jej, ale chciałabym się z nią spotkać i porozmawiać. Po prostu ją poznać. Wszyscy mi to odradzają. Co Wy o tym myślicie?
Mąż nie wyobraża sobie życia beze mnie. Ale czy to nie takie życie, jak po wypadku, na wózku? Niby wszystko się przewartościowuje, ale przecież cholernie chce się chodzić!! I ta świadomość, ze władzy w nogach pozbawiła mnie najbliższa mi osoba, której ufałam w 1000%! Nie wiem, czy będę w stanie iść dalej przez życie z kimś, kto mnie tak strasznie zawiódł. Miotam się. Raz myślę, że dam radę i będzie dobrze, a za chwilę, czy może uciąć to i szukać nowej miłości (absurd, po 50-tce...), przy której zapomnę? Tak strasznie mi żal, że nasze małżeństwo już nigdy nie będzie takie, jakie mogłoby być. Że nawet jeśli jednak bedziemy razem, będę do konca zycia pamiętac o tym co się stało. Wykańczają mnie wizualizacje. Każdy jego dotyk, przytulenie, pocałunek, wyzwala skojarzenia,że on też tak z nią zrobił. Nie potrafię nad tym zapanować, to jest straszne!! Kiedy to się skonczy?? Nie potrafie też zapanowac nad nieustannym wytykaniu mężowi szczegółów ich związku, o których wiem. Chcę, aby go to cały czas bolało.
Czasem zachowuję się tak, jakbym nie była sobą. Bywa, ze boję się swoich reakcji. Zdarza mi się niszczyć przedmioty, jego ubrania, książki. To jest tak jakby zalewała mnie jakaś fala. Nagle uświadamiam sobie strasznie mocno, ze to jednak stało się naprawdę, bo ja cały czas nie potrafię w to uwierzyć! Wykancza mnie to. Z wesołej, zawsze uśmiechniętej babki stałam się wrakiem. Schudłam 7 kg (jedyna pozytywna rzecz w tym wszystkim). Od tego czasu nie obejrzałam żadnego filmu i nie przeczytałam ani kartki żadnej książki, choć jestem molem książkowym. Z trudem skupiam się w pracy.
Dla niego wszystko jest proste. On już z nią skonczył. Nie wiem na co liczył. Na to ze go poklepię po plecach i powiem, ok stary, było, minęło? A ja mogę mu mówić tylko jedno. Dlaczego????
Byłam na kilku spotkaniach wspólnotowych. Nie szukałam tego, samo do mnie przyszło. Jest mi z tymi ludźmi bardzo dobrze i ciepło.
I jeszcze jedno. Ja religijnie obojętna, on wierzący i praktykujący.
Ja wiem, ze jestem dopiero na początku drogi, ale ja chcę już, już teraz się podnosić! Czytam wszędzie, że na takie rzeczy potrzeba co najmniej roku. Ale ja chce być wyjątkiem! Mam już swoje lata i coraz mniej czasu, Chcę z powrotem być silna, energiczna, być podporą dla naszych dzieci i pomagać innym w kryzysach tak, jak to robiłam do tej pory. Ech.......

Lawendowa
Posty: 1488
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Lawendowa » 12 maja 2019, 20:16

Witaj Linna na forum.
To nie przypadek, że tutaj trafiłaś. Bóg ma swoje sposoby, by nas znaleźć, podnieść i pokazać, że życie się nie skończyło.
Wiem, że trudno Ci w to teraz uwierzyć, ale za jakiś czas będzie lepiej. Nie wiem, czy za kilka dni, tygodni, miesięcy czy lat... Droga każdego człowieka jest inna i na siłę nic się nie da przyspieszyć. Ważne, że Ty chcesz się podnosić. Pozytywne jest też to, że mąż się opamiętał i chce odbudować Wasze małżeństwo. Jak pokazują doświadczenia wielu sycharków, te odbudowane małżeństwa są często jeszcze lepsze niż przed kryzysem.

Myślę, że warto posłuchać materiałów dostępnych na forum. Domyślam się, że skoro teraz nie oglądasz filmów, nie czytasz, to zabranie się do tego może być trudne dla Ciebie. Ja włączałam konferencje jak zabierałam się do czynności zajmujących ręce, a niekoniecznie głowę typu gotowanie obiadu, sprzatanie.
Bardzo gorąco polecam Ci konferencje ks. Marka Dziewieckiego z jesiennych rekolekcji:
https://www.youtube.com/playlist?list=P ... XQqsf-vt2c

Już za tydzień będą zapisy na Wakacje z Sycharem
viewforum.php?f=73
Dla mnie był to palec Boży, że pojechałam kilka lat temu na takie wakacje. Na początku nie rozumiałam co ci ludzie do mnie mówią: zajmij się sobą, masz wpływ tylko na siebie, mów o sobie a nie o mężu itd :lol: A to był dopiero początek.

Pamiętaj, że internet nie jest anonimowy i pisząc warto zadbać o to by nie zostać rozpoznanym w realu.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

jacek-sychar
Posty: 6181
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: jacek-sychar » 12 maja 2019, 20:25

Linna

Twoja historia bardzo mi przypomina mają.
Tylko u Ciebie mąż się opamiętał, a moja żona od wielu lat zachowuje się jak nastolatka.

Poleciłbym Tobie jedną książkę:
Jerzy Grzybowski, Małżeńskie temperamenty, Wydawnictwo M, Kraków 2007
Po jej lekturze może zrozumiesz, dlaczego mężowi wydaje się, że nie ma już sprawy, a Ty ją ciągle rozdrapujesz.
Po prostu macie inne charaktery i inaczej przeżywacie takie sytuacje.

Więcej polecanych przez nas pozycji literatury "czasu kryzysu" jest tutaj:
viewtopic.php?f=10&t=383

Również gorąco zachęcam Cie na wakacje z Sycharem. Również z mężem. Ty zobaczysz, jakim dobrem jej uratowane małżeństwo, a mąż jakim problemem jej jego brak. To może Was motywować do pracy nad swoim związkiem.

Awatar użytkownika
Linna
Posty: 62
Rejestracja: 05 maja 2019, 20:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Linna » 12 maja 2019, 20:35

jacek-sychar pisze:
12 maja 2019, 20:25

Twoja historia bardzo mi przypomina mają.
Tylko u Ciebie mąż się opamiętał, a moja żona od wielu lat zachowuje się jak nastolatka.
Pytanie, czy opamiętał się na stałe...
Bardzo Tobie i Lawendowej dziękuję za reakcję. Czuję się, jak by mnie ktoś objął ramieniem. Rozbeczę się zaraz. O wakacjach własnie czytam.
Książkę zdobędę i może będzie to pierwsza książka po przewie? Ja chyba muszę być prowadzona za rękę. Zobacz to i to, przeczytaj to i tamto. Zawsze mąż był dla mnie taką podporą. Ratował z najcięższych opresji, miałam w nim jedynym oparcie. Nawet teraz odruchowo chcę mu się wypłakać, że mąż mnie zdradził i jak bardzo mnie to boli....

Lawendowa - przestałam gotować od tego czasu, więc konferencji posłucham przy prasowaniu :|

SiSi
Posty: 311
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: SiSi » 12 maja 2019, 21:14

Witaj Linna,
Bardzo mi przykro z powodu tego co Cię spotkało. Dobrze, że tu jesteś.
Na początek powiem Ci tak, wydaje mi się, że jesteś silną, świadomą siebie kobietą. To dobrze, bo łatwiej będzie Ci się dźwigać.
Chciałabyś już - wiem, ale obawiam sie, że się nie da. Rana świeza bardzo i boli...
Zostałaś wyrwana z bezpiecznego świata i chwilę potrwa zanim się z tym uporasz, ale powoli dasz radę.
Bardzo podobny szok wywołała u mnie zdrada męża, ja oprócz tego, że nic nie oglądałam i nie czytałam to wogole informacje z zewnątrz przestały mnie interesowac, mysle, że nie zauwazylabym nawet trzęsienia ziemi.
Plus jest taki, że Twoj mąż jest. Nie odchodzi, nie pakuje się. Jest szansa na odbudowę- to dużo uwierz.
Ale daj sobie czas. Spokojnie.
I z własnego doświadczenia powiem Ci jedno, nie spotykaj się z kowalską bo tylko sobie dołożysz.

Ściskam mocno.

JolantaElżbieta
Posty: 374
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: JolantaElżbieta » 12 maja 2019, 21:16

Linna pisze:
12 maja 2019, 19:25
Ja wiem, ze jestem dopiero na początku drogi, ale ja chcę już, już teraz się podnosić! Czytam wszędzie, że na takie rzeczy potrzeba co najmniej roku. Ale ja chce być wyjątkiem! Mam już swoje lata i coraz mniej czasu, Chcę z powrotem być silna, energiczna, być podporą dla naszych dzieci i pomagać innym w kryzysach tak, jak to robiłam do tej pory. Ech.......

Witaj towarzyszu niedoli :-) To jak szybko się podniesiesz zależy tylko od Ciebie. Mnie pierwsza faza zajęła dwa lat - potem przyszedł kryzys, który trwał rok - powrót prawie do tego samego co na początku. I czwarty rok jest fazą podniesienia się na wyprostowane nogi. Nie wiem czy będzie Ci latwiej czy trudniej niż mnie - Ty masz męża przy sobie. Dbaj o siebie, wyciągaj naukę z tego co się stało i ucz się odwagi wobec nieprzyjemnych rzeczy. I pokory - ja nauczyłam się pokory, bo zawsze myślałam, że jestem silna i dam sobie radę sama. I może zechcesz poznać Jezusa?

jacek-sychar
Posty: 6181
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: jacek-sychar » 12 maja 2019, 21:26

JolantaElżbieta pisze:
12 maja 2019, 21:16
Dbaj o siebie
Gorąco popieram.
Ja w miesiąc straciłem 20 kg. Potem pojawiły się tego skutki.
Dbanie o siebie może być poczytane jako chwilowy egoizm, ale w tej chwili jest on Tobie potrzebny.

Mick
Posty: 54
Rejestracja: 21 sty 2019, 23:26
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Mick » 12 maja 2019, 22:09

Linna pisze:
12 maja 2019, 19:25
Raz myślę, że dam radę i będzie dobrze, a za chwilę, czy może uciąć to i szukać nowej miłości
Zapisz to zdanie na kartce, potargaj i wyrzuć do kosza! Co Ty chcesz ucinać? Sakramentalne małżeństwo w dodatku z takim stażem? W moich oczach jesteście pięknym przykładem małżeństwa, które się w pewnym momencie pogubiło.
Osobiście znam małżeństwo z 45 letnim stażem. Kilka lat temu przechodzili podobny kryzys do Twojego. On, jako wierzący lecz niepraktykujący, zostawił wszystko dla kochanki. Ona, jako wierząca i praktykująca, modliła się i cierpliwie czekała. Jednak pragnę tutaj zaznaczyć, że postawiła twarde granice: masz kochankę - pakuj się i wynocha. Czekała cierpliwie na jego powrót. Dzisiaj są świadectwem sakramentu małżeństwa. Za każdym razem, jak ich widzę, podziwiam moc miłości i przebaczenia.
Linna pisze:
12 maja 2019, 19:25
Tak strasznie mi żal, że nasze małżeństwo już nigdy nie będzie takie, jakie mogłoby być.
Na tym polega fenomen, że mieliście 31 lat aby to małżeństwo było jakie mogło być, lecz jednak nie będzie.
Linna pisze:
12 maja 2019, 19:25
Że nawet jeśli jednak bedziemy razem, będę do konca zycia pamiętac o tym co się stało. Wykańczają mnie wizualizacje. Każdy jego dotyk, przytulenie, pocałunek, wyzwala skojarzenia,że on też tak z nią zrobił. Nie potrafię nad tym zapanować, to jest straszne!!
Według mnie, z powodu strasznego uzależnienia od męża, to Ty sobie z tym nie radzisz. Z tego co piszesz, mąż zerwał znajomość, nie wyobraża sobie życia bez Ciebie. Możliwe, że szczerze chce wszystko naprawić. Jednak Ty w dalszym ciągu tego nie wybaczyłaś.

Kochana, dałaś mężowi - jak to napisałaś - przystań. On był pewien, że każdego dnia ma dokąd wrócić. Może dlatego pozwolił sobie na inną rozrywkę - wiedząc, że i tak będzie ktoś na niego czekał. Oczywiście mąż powinien uświadomić sobie co zrobił a najlepsza by była do tego terapia. Jednak większa praca czeka Ciebie. Zmiana siebie samej, "odwyk" od męża. Budowanie "przystani" dla siebie i męża a nie tylko dla męża. Ale najlepszym lekarstwem będzie "randka" z Jezusem. Na początek może słuchanie jakichś konferencji, kazań - to lepiej i szybciej człowiek chłonie w chwili kryzysu niż lektury.

Awatar użytkownika
Linna
Posty: 62
Rejestracja: 05 maja 2019, 20:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Linna » 12 maja 2019, 22:11

Kochani! Ja sie całe zycie bardzo szybko zbierałam po wszystkich katastrofach (np. tragiczna śmierc przyjaciółki). Aż sie dziwiłam że potrafiłam sobie to wszystko przepracować, znaleźć mimo wszystko dobre strony, dać czas na czarną rozpacz, wyznaczyć granicę, a potem głowa do góry i do przodu. Teraz poległam. Może dlatego, ze mój mąż tym razem mnie nie wesprze?
Wmawiałam sobie - wyję miesiąc, a potem otrzepuję się i lecę dalej. Nic z tego.
Mąż nie odchodzi, nie pakuje się. Był u spowiedzi. Płacze nade mną, bo nie przewidział, co się ze mną stanie. Nie umie sobie tego wybaczyć. Płacze nad sobą, że złamał wszystkie swoje zasady i jak mu strasznie wstyd. Chciałby mnie utulić, ale jak??? Przecież w jego ramionach była już inna kobieta, którą kochał! Wykańcza mnie ta myśl, to jak natręctwo! Aż do wymiotów!
Czterech lat nie wytrzymam. Tu nie mam pokory.
Chciałabym zmienić życie o 180 stopni, wyjechać gdzieś z Polski, zacząć wszystko na nowo, ale żal dzieci i wnuczęcia w drodze. Trzeba zaciskać zęby i odgrywać teatr przed najbliższymi. Przynajmniej do rozwiązania...
Z egoizmem u mnie ciężko. Owszem, jest parę aktywności, które robię dla siebie i na szczęście mam siłę aby to kontynuować. Taka moja nisza. Dobrze, ze to mam. I je są to luskusowe zabiegi kosmetyczne ;)
Sisi - to też. Kompletnie nie ruszył mnie pożar Notre Dame ani wczorajszy film Sekielskiego ;)
Mam mnóstwo zobowiazań w pracy, w ktorych muszę się rozliczyc. Nikt nie wie z czym się teraz mierzę i nie mam taryfy ulgowej. Resztki energii przeznaczam własnie na pracę.

Co do Jezusa... Głupio mi. Tyle lat obojętna, a teraz jak trwoga...

Awatar użytkownika
Linna
Posty: 62
Rejestracja: 05 maja 2019, 20:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Linna » 12 maja 2019, 22:55

Mick, dzięki. Czytam i łzy lecą same. Ja muszę jakąś autolustrację zrobić. Tak bardzo go kochałam i tak bardzo byłam go pewna.
Mick pisze:
12 maja 2019, 22:09
Jednak Ty w dalszym ciągu tego nie wybaczyłaś.
Nie. To nie takie proste. Ta historia ma więcej wątków, ale nie chcę o wszystkim pisać. Za duzo danych wrażliwych.
Jak to zrobić? Czuję, że to by mnie uspokoiło. Mogę powiedzieć "wybaczam Ci", ale za pół godziny będą go chciała znowu spluć.
Juz raz tak było, byłam silnie przekonana, że mam ten najgorszy ból za sobą. Takie światło mi w środku zaświeciło, Ze jestem gotowa wybaczyc, zrozumieć, że zbłądził, nawet mi się go żal zrobiło. Trzy dni to trwało. Radość w niego wstapiła, bo on na to czekał. A potem fala i łubudu. I pretensje, że zawracałam D... a on uwierzył. Potem przepraszał, jak wykrzyczałam, ze ja też uwierzyłam!
Chcę dać radę bez antydepresantów od psychiatry. Leżą w szufladzie od miesiąca, ale się boję. BIorę tylko ziołowe i jest to drugi raz w zyciu, kiedy wspomagam się lekami tak długo. Źle robię? Po alkohol nie sięgam.

milenka
Posty: 18
Rejestracja: 26 lis 2017, 23:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: milenka » 12 maja 2019, 22:56

U mnie już dwa lata minęły odkąd postanowiłam się pozbierać po zdradzie. Od stycznia próbuje podnieść się po rozwodzie i jak to się wszystko skumulowalo to jest bardzo ciężko. Naprawdę!
Powierzyłam wszystko Bogu. Teraz się modlę i czekam... Czekam i nadal kocham. Ale nikomu tego powiedzieć nie mogę, bo słyszę lawinę krytyki.
Może kiedyś i dla mojego małżeństwa zaświeci słońce i mąż zechce wrócić.
Twój mąż został z Tobą, więc walcz. Walcz o siebie, walcz o niego, walcz o Wasze małżeństwo i walcz o Dobrą Relacje z Bogiem.
Pamiętam w modlitwie!
" Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela".

Angela
Posty: 435
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Angela » 13 maja 2019, 3:58

Linna pisze:
12 maja 2019, 22:11
Co do Jezusa... Głupio mi. Tyle lat obojętna, a teraz jak trwoga...
Fałszywa duma jest największym wrogiem człowieka. Wbrew pozorom nie służy zachowaniu godności ale dodatkowo odbiera człowiekowi szansę na doświadczenie tego co najpiękniejsze. Pobudki do powrotu mogą być dość niskie a Bóg i tak cieszy się niezmiernie z tego powrotu. Jego miłosierdzie sprawia, że nie odpłaca nam za obojętność. Pamiętasz przypowieść o synu marnotrawnym? Tam syn wraca kierowany bardzo niskimi pobudkami- jest głodny, a i tak Ojciec urządza ucztę powitalną. Wyższe pobudki pojawiąją się później, gdy lepiej pozna się Ojcowską dobroć.

Natomiast wybaczyć, to nie znaczy wymazać z pamięci. Jest to zgoda na to, że kochana osoba jest ułomnym człowiekiem. Piszesz, że mąż zawsze był dla Ciebie opoką. Teraz pozwól mu nią nie być, pozwól mu być człowiekiem a nieomylnym bogiem. Jednocześnie kochając i szanując siebie sformułuj jasne warunki zadośćuczynienia. Mąż czasu nie cofnie ale pragnie naprawiać. Gdy spełni minimum przez Ciebie sformułowane, niech nastąpi pojednanie, aby nie wracać do sprawy. Bo wypominanie wykończy jego i Ciebie. Może tym warunkiem podstawowym jest całkowite zerwanie kontaktu z kowalską (np. zmiana pracy), może przejście do końca terapii małżeńskiej, może sformułownie przeprosin w jednym z języków przepraszania (może we wszystkich, co chcizaabyś usłyszeć?). Ty znasz siebie najlepiej i warunki, które pozwolą Ci na powrót do równowagi ducha.
5 języków przepraszania:
https://m.youtube.com/watch?v=-_nWy82pyhQ

jacek-sychar
Posty: 6181
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: jacek-sychar » 13 maja 2019, 7:44

Linna pisze:
12 maja 2019, 22:55
Chcę dać radę bez antydepresantów od psychiatry. Leżą w szufladzie od miesiąca, ale się boję.
Wielu z nas przez jakiś czas brało takie leki. Ja też. One są potrzebne w tym najgorszym momencie. Oczywiście potem należy je odstawić.

Ty teraz przeżywasz żałobę. jednym z etapów żałoby jest również gniew na to, co się stało. Nie bój się. To minie. Ważne tylko, żeby tego gniewu nie podsycać i nim się nie karmić.

jacek-sychar
Posty: 6181
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: jacek-sychar » 13 maja 2019, 9:14

Linna

Przed chwilą udało mi się załatwić, że artykuł o etapach przebaczania wyświetla się już cały:
https://www.katolik.pl/przebaczenie-jak ... ,news.html

Gorąco polecam. Mi dał on bardzo dużo, bo zrozumiałem swoje emocje.

s zona
Posty: 3098
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać bo zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: s zona » 13 maja 2019, 10:02

Limno kochana ,
czytajac Ciebie wczoraj , mialam wrazenie , ze wiekszosc watku jest z mojego zycia ..
tylko dzieci troszke wiecej :)

Ale ,co mnie pomoglo ..
Po 3 ms brania lekow, .. wlaczylam radio i wtedy uslyszalam Nowenne Pompejanska .. wiec zaczelam .. poczatek , a szczegolnie 1 tydz trudny zwykle , ale potem , jak przetrwasz to juz z gorki ..
A jak uspokaja , wraca normalne myslenie ,ja mialam mase pomyslow na rozne sytuacje w pracy , o ktore bym siebie nie posadzala .. moja mama tez odmawiala NP za nasze malzenstwo i wtedy nie moglam ruszyc z wnioskiem o separacje u adwokat...zawsze cos wypadalo ..Potem zawiesilam a teraz jest umorzona , bo rok minal ...Takze ta pompejanka ma Moc .. https://pompejanska.rosemaria.pl/jak-od ... mpejanska/

W tych dniach Mick przypomnial nam na forum o nowej O Swietosc Rodzin do ktorej zacheca Ks Chmielewski
Mick pisze:
08 maja 2019, 23:17
Walczmy razem ze złem, o naszą świętość.
https://www.youtube.com/watch?v=Vr6lYj4o7FQ - proszę udostępniać w miarę możliwości.
Pompejanka w pierwszym momencie wyglada na trudna do omodlenia , ale jesli rozlozy sie na 3 pory dnia to potem " brzemie jest lekkie " i taka wewnetrzna sila i pokoj w sercu .. bezcenne ..
Wygladasz na kobiete , ktora potrafi sie ogarnac , wiec moze to tez jest wyzwanie dla Ciebie :)

Mnie ten kryzys pomogl stanac w pokorze , zweryfikowal , ze maz to nie Bog , bo tylko On jest doskonaly a maz to tylko czlowiek , czesto idealizowany , bo na odleglosc ..
Mnie pomoglo tez zapakowanie tego bolu i oddanie Bogu w " prezencie " to patent naszej Lustro - dzieki :D
A ten brak przebaczenia mezowi i tym kobietom zatruwal moje serce .. a kiedy Pan Bog przyjal ten moj prezent .. splynal na mnie taki spokoj i ulga ..

Lubilam tez zagladac i czerpac sile z Adoracji .. to wlasnie wtedy w pierwszy czwatrek miesiaca 7 listopada 2013 roku weszlam przypadkowo na linie tel , jako trzecia i slyszalam rozmowe mojego meza z jedna z " serdecznych kolezanek " .. b erotyczna rozmowa .. szok ...moj wartosciowy maz , tyle robiacy spolecznie etc .. i ja sama z dwojgiem malych dzieci na emigracji ..

Gdyby nie Pan Bog, ktory mnie przez to przeprowadzil , stawiajac madrych ludzi na drodze , Sychar rowniez :D .. pamietam jak chlonelam archiwum , konferencje i wyklady .. jednoczesnie bombardowalam linkami Moderacje .. oj miala wtedy ze mna .. cwiczenia z cierpliwosci , bo ktos to musial odsluchiwac .. :?

Limno , zaniose Cie dzisiaj o 12h15 na msze do kaplicy , gdzie Matka Boza objawila sie dziewczynce pasacej owce w ok 1610 roku .. piekna Pieta z lipowego drewna ..
Z Panem Bogiem .

ps moze jeszcze cos , co mnie pomagalo , zeby odeprzec zlo , ktore sie wdzieralo w nasze zycie malzenskie .. To volontariat i rozne " okruchy dobra" ... cokolwiek , ale czulam ,ze w ten sposob odpieram zlo ..

I moze dobrze byloby , gdyby maz nie byl zmuszony pracowac razem z ta kobieta - Angela tez Ci sugerowala - .. wiem , jakie to bolesne , ale wiek emerytalny tez ma swoje prawa .. ale jesli mozna to obejsc , to wg mnie byloby to z korzyscia dla Was wszystkich .

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości