Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Pantop
Posty: 1956
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 20 lis 2018, 7:23

Tak i jestem Ukaszu


Z niekłamanym wzruszeniem przeczytałem Twój wpis o Jezusie co mnie zawołał. Były emocje - wiesz - oczy mi się spociły a gardło węższym się stało. Przez chwilę miałem odczucie, że mam do czynienia z proroctwem.
Okiełznawszy jednak swą mistrzowsko zakamuflowaną egopychę [patrz sposoby kamuflażu Dżona Rambo cz2 (dżungla-specnaz-Dżon - i wszystko jasne)] otrzymałem zrozumienie, że dzień ,,mego,, czytania jeszcze nie nastąpił.
Bo kiedy nastąpi, prawdopodobnie skrzykniesz ekipę. A wtedy musicie być silni, mieć inklinację do wspinaczki, a bodaj jeden z was - wiedzę dekarską poziomu podstawowego.

Ukasz
Posty: 2552
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 20 lis 2018, 9:48

Pantopie, dziękuję za Twoją odpowiedź, choć zupełnie jej nie zrozumiałem. Może zrozumienie przyjdzie mi z czasem, ja bardzo powoli myślę. W dodatku na razie jestem mocno zakręcony wokół własnej sytuacji...
https://brewiarz.pl/xi_18/2011p/czyt.php3
Ap 3, 1-6. 14-22
Ja, Jan, usłyszałem Pana mówiącego do mnie:
«Aniołowi Kościoła w Sardes napisz: To mówi Ten, co ma siedem Duchów Boga i siedem gwiazd: Znam twoje czyny: masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś umarły. Stań się czujnym i umocnij resztę, która miała umrzeć, bo nie znalazłem twych czynów doskonałymi wobec mego Boga. Pamiętaj więc, jak wziąłeś i usłyszałeś, tak strzeż tego i nawróć się! Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej, i nie poznasz, o której godzinie przyjdę do ciebie.
Lecz w Sardes masz kilka osób, co swoich szat nie splamiły; będą chodzić ze mną w bieli, bo godne są tego. Tak szaty białe przywdzieje zwycięzca, i z księgi życia imienia jego nie wymażę. I wyznam imię jego przed moim Ojcem i Jego aniołami.
Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów.
Aniołowi Kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, Świadek wierny i prawdomówny, Początek stworzenia Bożego: Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.
Ty bowiem mówisz: „Jestem bogaty” i „wzbogaciłem się”, i „niczego mi nie potrzeba”, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi. Radzę ci nabyć u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się przyodział, i by nie ujawniła się haniebna twa nagość, oraz balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział.
Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się!
Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.
Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów».
Łk 19, 1-10
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.
Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę».
Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie».
Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło».
To jest Słowo dla niepewnych, wątpiących, wahających się, rozdzielających włos na czworo, odkładających decyzję w nieskończoność. Dla mnie.
Zacheusz był osobą budzącą respekt, znienawidzoną, ale zarazem na swój sposób poważaną, dostojną. Po prostu był ciekaw Jezusa, więc na oczach tłumu pobiegł ulicą swojego miasta, gdzie wszyscy go znali, i wlazł na drzewo. Co za pośmiewisko! A kiedy usłyszał obietnicę odwiedzin Jezusa w jego domu, natychmiast zapowiedział radykalną zmianę swojego życia. Nie zwlekał, nie konsultował z bliskimi. Dotąd był zimny, odtąd gorący. Nie chciał być letni.
Gromadzę wszystko. Majątek, wiedzę, doświadczenia, znajomości, dobre uczynki. Obudowuję się złudnym poczuciem bezpieczeństwa i bogactwa. To wszystko ma wartość, jeśli buduje moją wolność, zdolność do radykalnej decyzji, powiedzenia Bogu tak na 100%. Tak naprawdę mam to wszystko właśnie po to, żeby być gotowym wyrzec się tego wszystkiego na jedno słowo Jezusa. Jak bogaty młodzieniec.
Patrzę na moją żonę i widzę to przekonanie o bogactwie i samowystarczalności. Tę letniość w stosunku do mnie. Widzę w tym jej haniebną nagość i ślepotę. Stoję bezczynnie w przekonaniu o moim bogactwie i pełnej wolności, nie potrafię być gorący ani letni. W tej bezczynności sam powoli staję się nagi i ślepy.
Od ostatniej rozmowy z nią rósł mój gniew. Teraz przyszło to Słowo. Oto u drzwi stoi i kołacze Bóg, który kocha, karci i ćwiczy.
Bądź więc gorliwy i nawróć się!

Ukasz
Posty: 2552
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 22 lis 2018, 22:28

https://brewiarz.pl/xi_18/2211/czyt.php3
Łk 19, 41-44
Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: «O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami.
Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą, a nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia».
Jezus płacze nad swą oblubienicą, bo nie rozpoznała czasu Jego przyjścia, nawiedzenia przez swego Oblubieńca. To miał być czas radosnego spotkania, On przyszedł i był gotowy, ale ona nie rozpoznała Go, nie rozpoznała swego czasu. Jezus widzi krzywdę, jaką czyni sobie samej Jego oblubienica i płacze nad jej losem. Nie płacze nad sobą: w samym środku swej męki powie przecież córkom jerozolimskim, żeby nie płakały nad Nim, lecz nad sobą i swoimi dziećmi (Łk 23, 28).
Jakie łatwe skojarzenie się nasuwa: przychodzę z miłością do mojej oblubienicy, a ona nie rozpoznaje tej miłości, tego czasu, idzie swoją drogą krzywdząc siebie samą, a czas, który mógłby być czasem radosnego spotkania, wypełnia się bólem i samotnością. Może jest w tym jakiś sens? Przecież ja mam nieść Jego miłość, mam być do Niego podobny, na ile zdołam. Jeśli coś dobrego ma wyniknąć z tego myślenia, to chyba ten płacz nad zagubieniem ukochanej, współ-czucie z nią w jej bólu, odczuwania ran, które ona sama sobie zadaje, a nie złość z powodu odrzucenia, nie litowanie się nad sobą.
Coś podobnego zdarzyło mi się ostatnio w pracy. Też niosłem coś, co przynajmniej mi wydawało mi się dobre, a zostało odrzucone. Już się rodzi myśl, że dobrze im tak, niech poczują, co stracili. A przecież, jeśli rzeczywiście to miało być potrzebne i pożyteczne, to powinienem raczej zapłakać.
Jednak ja jestem przede wszystkim tą Jerozolimą, która nie rozpoznaje swego Oblubieńca. Jezus płacze nade mną, bo wciąż zapatrzony w siebie i swoje pomysły mijam Jego wyciągniętą dłoń. Wiem, że tak jest, ale nie wiem, kiedy i jak, wiem, że błądzę i to błądzenie właśnie na tym polega, że nie rozpoznaję czasu mego nawiedzenia. Niech mnie zbudzą Twoje łzy!

Ukasz
Posty: 2552
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 23 lis 2018, 22:14

https://brewiarz.pl/xi_18/2311p/czyt.php3
Ap 10, 8-11
Ja, Jan, znów usłyszałem głos z nieba, jak zwracał się do mnie w słowach: «Idź, weź księgę otwartą w ręce anioła stojącego na morzu i na ziemi!»
Poszedłem więc do anioła, mówiąc mu, by dał mi książeczkę. I rzecze mi: «Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód». I wziąłem książeczkę z ręki anioła, i połknąłem ją, a w ustach moich stała się słodka jak miód, gdy zaś ją spożyłem, goryczą napełniły się moje wnętrzności.
I mówią mi: «Trzeba ci znów prorokować o ludach, narodach, językach i o wielu królach».
Łk 19, 45-48
Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: «Napisane jest: „Mój dom będzie domem modlitwy”, a wy uczyniliście go jaskinią zbójców».
I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.
Nie rozumiem apokaliptycznego obrazu ze słodką książeczką, która napełnia wnętrzności goryczą. Moje zafiksowane myślenie podsuwa mi skojarzenie z małżeństwem, w które wchodziłem jak w miód, i delektowałem się tą słodyczą całkiem długo, a teraz ono wypełnia mnie raczej goryczką. Po co? Tu już rysuje się względnie sensowna odpowiedź: abym niósł świadectwo, abym się tym nie zadowolił, nie zamknął, tylko aby wewnętrzny ogień przynaglał mnie do głoszenia Bożej miłości także tu, gdzie więcej jest łez niż śmiechu.
W jakiś sposób podobny – choć jakby odwrócony – jest obraz świątyni oczyszczanej przez Jezusa. Oto miała być miejscem modlitwy, spotkania z Bogiem, spotkania kochających się osób. A ludzie wypełnili ją chciwością, egoizmem, agresją; wypełnili goryczą. Tak nie musi być: Chrystus przychodzi i oczyszcza ją z tej goryczy, aby przywrócić słodycz miodu.
I tu znów moje zafiksowane skojarzenie kieruje myśl ku małżeństwu. Słodki początek, gorzki kryzys i Bóg, który przychodzi z oczyszczeniem i przywróceniem relacji. Sporządza bicz ze sznurków, unosi się gniewem, wywraca stoły. Ten sam, który trzciny nadłamanej nie złamie, przechodzi przez dom swego Ojca jak huragan i pozornie zostawia pobojowisko. Burzy jednak tylko to, na co tu nie było miejsca. Żeby zrobić znowu miejsce dla modlitwy, dla spotkania osób.

Ukasz
Posty: 2552
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 24 lis 2018, 12:18

https://brewiarz.pl/xi_18/2411p/czyt.php3
Łk 20, 27-40
Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu”. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę».
Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.
A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją».
Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: «Nauczycielu, dobrze powiedziałeś». I już o nic nie śmieli Go pytać.
Co będzie z moją miłością po tamtej stronie, czy spotkam tam moją żonę, czy będziemy razem? Odpowiedź Jezusa rozumiem tak, że będzie po prostu zupełnie inaczej, bez ograniczeń, jakich doświadczam tu na ziemi. Nie jest to dla mnie wyjaśnienie, lecz raczej przestroga, aby nie dążyć do poznania tego, co musi pozostać zakryte i po prostu nie jest mi potrzebne. Nie jest mi łatwo to przyjąć, ale zarazem pomaga mi dalsza część tej perykopy.
Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Jest w tym prostym stwierdzeniu niezwykła siła. Jest sfera śmierci: grzechu, bólu, samotności, odrzucenia, pogardy, beznadziei. I jest sfera życia: dobra, miłości, nadziei, radości... To jest Boża sfera, to jest to, co Bóg dla mnie przygotował, do czego mnie powołuje. To jest droga, ku której mam dążyć. Nie do cierpienia i samotności, lecz do radości więzi z Bogiem i z ludźmi, a szczególnie z jednym człowiekiem. To jest kierunek, w którym On mnie prowadzi, droga, na której mnie wspiera. On, Bóg żywych, Bóg życia, który pokonał śmierć i wraz z nią wszystko, co do niej należy.

Pantop
Posty: 1956
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 24 lis 2018, 13:04

św Łukasz pisze:/.../ Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę».
Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania./.../
Tak, tak - po drugiej stronie koniec ,,radości,, bycia w związku małżeńskim. Wspomina o tym w jednym z nagrań znany skądinąd o Szustak. Stawia tam swoje dość śmiałe i niedwuznaczne tezy (także wobec obecnych na spotkaniu mężatek i - o zgrozo - mężów).
Niestety - z mej skromnej wiedzy wynika, że ma rację.
Napisałem ,,niestety,, ponieważ mam dziwne przeczucie, że to jeszcze nie będzie to o co szło.

W rozwinięciu
Milowy krok w poszerzeniu świadomości - tak.
Zameldowanie Tacie o ostatecznym wykonaniu zadania - jeszcze nie.


Pozostaje bycie cierpliwym :|

Ukasz
Posty: 2552
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 25 lis 2018, 13:49

Pantopie, znów nie do końca Cię zrozumiałem, a na tyle, na ile pojąłem Twój przekaz, to raczej się z nim nie zgadzam. Do pogadania, jak się kiedyś spotkamy.
https://brewiarz.pl/xi_18/2511/czyt.php3
Ap 1, 5-8
Jezus Chrystus jest Świadkiem Wiernym, Pierworodnym wśród umarłych i Władcą królów ziemi.
Temu, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem – kapłanami dla Boga i Ojca swojego, Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen.
Oto nadchodzi z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi. Tak: Amen.
Ja jestem Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący.
J 18, 33b-37
Piłat powiedział do Jezusa: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?»
Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?»
Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Co uczyniłeś?»
Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd».
Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?»
Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu».
Po co ja się narodziłem? Po co przyszedłem na świat? Aby dać świadectwo prawdzie. Jakie to proste! Być z prawdy, słuchać Jego głosu. Być świadkiem tej prawdy –wiernym świadkiem Tego, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem – kapłanami dla Boga i Ojca swojego. Czy mogę to zmienić w liczbę pojedynczą – On na pewno mnie miłuje i przez swą krew uwolnił mnie od moich grzechów, ale czy tym samym uczynił mnie królestwem – kapłanem dla Boga? W pełni przecież nie, ale dał mi udział w tym, w królestwie i w kapłaństwie. Właśnie na tym polega moje posłanie jako świadka. Nie chodzi o to, żebym o królestwie i kapłaństwie gadał, tylko żebym nim był, był jego świadectwem, aby we mnie dało się je dostrzec, dało się go doświadczyć.
Chrystus nie był i nie jest przecież „tylko” królem: On jest samym królestwem Bożym. I nie jest to informacja o przyszłości, lecz stwierdzenie aktualnego faktu. Tak, On jest królem, Tym, Który jest, Który był i Który przychodzi, tu i teraz, Wszechmogący.
Jego słudzy nie bili się, aby nie został wydany na śmierć. Nie posyła swoich funkcjonariuszy, aby przyprowadzili do mnie z powrotem moją żonę. Jest władcą królów ziemi i jest wszechmogący, ale Jego królestwo nie jest z tego świata. Ono jest tu, ono przychodzi i mogę go doświadczać, ono jest we mnie, mam sam o nim świadczyć – ale ono nie jest stąd.
Jestem Jego uczniem, mam udział w Jego królestwie i kapłaństwie po to, abym był świadkiem wiernym i dał świadectwo prawdzie. Prawdzie o Nim i o mnie samym. O Jego miłości, o mojej miłości, o moim powołaniu, o mojej drodze. Wyposaża mnie na tej drodze hojnie ponad miarę – w Swoje kapłaństwo i królestwo – i oczekuje po prostu wiernego świadectwa.

Pantop
Posty: 1956
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 26 lis 2018, 10:14

św Jan pisze:Piłat powiedział do Jezusa: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?»
Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?»
Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Co uczyniłeś?»
Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd».
Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?»
Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu».
A szczególnie ta informacja:
Królestwo moje nie jest z tego świata.
No nie jest.
Z ilu przymiotów, chwały i wszystkiego o czym nie mamy (nie tylko zielonego ale i żadnego innego) pojęcia musiał Jezus zrezygnować, aby czasowo pojawić się w doskonale ograniczonej formie cielesnej.
Jakie domniemanie płynie z tego dla mnie?
Czyżby i ze mną było podobnie w kwestii/technice pojawienia się w materii.
Odpowiedź twierdząca na to pytanie pozwoli mi stwierdzić za Jezusem, że me królestwo nie jest z tego świata.
Niektóre implikacje --->
Nie jestem tym, kim całe życie wydawało mi się że jestem.
Wszystko czego się dowiedziałem, nauczyłem, przeżyłem nie ma większego znaczenia w odniesieniu do mej prawdziwej Ojczyzny, z której przywędrowałem tu.
Istnieje cudowna blokada UNIEMOŻLIWIAJĄCA przypomnienie sobie kim ja tak naprawdę jestem.


JEŚLI powyższe ociera się o rzeczywistość, to jestem obecnie żebrzącym żebrakiem, który ciągnie wielki wózek wyładowany złotem, brylantami i gotówką.

..tylko że o tym nie wiem..


Raczej smutne jest to, że jeśli nie odkryję swej prawdziwej tożsamości to na końcu będę tak i tak rozliczony z tego wózka com go za sobą ciągnął, TAK JAKBYM był ŚWIADOMY jego zawartości (a nie byłem).
Ale to już inna historia.

Ukasz
Posty: 2552
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 26 lis 2018, 16:58

Pantop pisze:
26 lis 2018, 10:14
Nie jestem tym, kim całe życie wydawało mi się że jestem.
A ja jestem człowiekiem, dzieckiem Bożym i uczniem Chrystusa - i od dawna mi się tak wydawało.
Pantop pisze:
26 lis 2018, 10:14
Istnieje cudowna blokada UNIEMOŻLIWIAJĄCA przypomnienie sobie kim ja tak naprawdę jestem.
A ja widzę cudowne środki UMOŻLIWIAJĄCE mi przypomnienie sobie, kim jestem. Słowo Boże, eucharystia, modlitwa, wspólnota...
Pantop pisze:
26 lis 2018, 10:14
JEŚLI powyższe ociera się o rzeczywistość, to jestem obecnie żebrzącym żebrakiem, który ciągnie wielki wózek wyładowany złotem, brylantami i gotówką.

..tylko że o tym nie wiem..
A chcesz wiedzieć?

https://brewiarz.pl/xi_18/2611p/czyt.php3
Ap 14, 1-3. 4b-5
Ja, Jan, ujrzałem: A oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach. I usłyszałem głos z nieba, jakby głos mnogich wód i jakby głos wielkiego gromu. A głos, który usłyszałem, brzmiał tak, jak gdyby harfiarze uderzali w swe harfy.
I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Istotami żyjącymi, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy – wykupionych z ziemi.
Ci Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie; ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są bez zarzutu.
Łk 21, 1-4
Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak pewna uboga wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, i rzekł: «Prawdziwie, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę Bogu z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie».
Tym razem to nie będą chyba nawet rozważania Słowa, lecz raczej skojarzenia czy wręcz moje subiektywne wyobrażenia.
Zamknięta, skończona liczba tych, którzy są w stanie śpiewać pieśń Baranka i być z Nim najbliżej. Tam, po tamtej stronie, nikt już nie zdoła nauczyć się tej pieśni: albo uczyni to tu, na ziemi, albo nie posiądzie tej sztuki. Tam będzie śpiewać tak, jak nauczył się żyjąc tu w ciele.
Nie mam wątpliwości, że to jest pieśń miłości. Tej niezwykłej więzi o której Bóg mówi, że jest nią samą. Bóg jest miłością. Przez całe życie uczymy się kochać. W tym wyczerpuje się sens mojego bytowania tutaj. Kochać Boga i ludzi. Tylko tu, żyjąc w ciele z wszystkimi jego ograniczeniami, mogę wzrastać w miłości. Tam, gdy stanę z Nim twarzą w twarz, gdy wszystko będzie już wiadome, gdy nie będzie już ograniczeń, bólu, wyrzeczenia, ofiary z siebie, osobowego daru dla drugiej osoby – tam będę mógł już tylko śpiewać tę pieśń, której nauczyłem się tutaj. Nią będę żyć ponad czasem. Będzie ona moją jednością z Bogiem i wszystkimi, których pokochałem, albo jej nie będzie, będzie jakoś ułomna, będzie oddzieleniem, wyrazem mojego egoizmu i zamknięcia w sobie.
Będą tacy, którzy nauczą się tej pieśni. Miłości bezwarunkowej, całkowitej, przebaczającej i czułej. Ci, którzy tutaj postawią wszystko na jedną kartę, na tę jedyną kartę, która ma prawdziwą wartość. Którzy do skarbony miłości wrzucą nie to, co im zbywa, ale wszystko, co mają na swe utrzymanie.

Pantop
Posty: 1956
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 26 lis 2018, 20:26

A ja jestem człowiekiem, dzieckiem Bożym i uczniem Chrystusa - i od dawna mi się tak wydawało.
Hmm
Na pierwszy rzut oka masz rację.
Jeśli by być literalnym to ta racja się wymyka.
Zarówno Ty jak i każdy z nas jest duszą, czasowo tylko przebywającą w ciele fizycznym. Jeśli w tej kwestii nie przekonują Cię groby (a w nich leżą najczęściej człowiecze ciała), które odwiedzasz np 1 listopada, to spokojnie potwierdzenie tego faktu uzyskasz w momencie opuszczenia ciała, w którym obecnie przebywasz.
Sztuczka polega na tym, że wtedy wszystko będzie wiadome, ALE wszystko co działo się PRZED wejściem w ciało (na czas bytowania na ziemi) zostało skrzętnie zablokowane.
Rozwijając myśl - także wszelkie próby dotarcia do Źródła - kim NAPRAWDĘ jestem obwarowane są milionem obostrzeń. Jeśli tak nie jest - wskaż tych, którzy już to wiedzą, kim NAPRAWDĘ są.

Tak, tak - pozostaje oczywiście wspólna droga, cierpliwość i nadzieja. Słowem - nieważny efekt, ważne że się zmierza w dobrym kierunku., ufa i wierzy.
Można i tak.

Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że to lipa. Wracając do tego wózka wyładowanego kosztownościami.
To jest tak, jakby go ciągnąć przez cały czas wędrówki a po minięciu mety podchodzi ktoś usłużny, odrzuca plandekę z tego wózka (rzeczona blokada) i mówi: Toś ty Pantop cały ten wózek przytachał i całe życie żeś go ciągnął??? - A co miałem robić? Kazali ufać i być cierpliwym...
- A miałeś sobie kupić auto, rower, rakietę z tych środków aby szybciej się poruszać.
- E E - ja mu na to -Nikt mi nie pokazał jak odrzucić plandekę, WSZYSCY napotkani ciągnęli swe wózki szczelnie okutane swymi plandekami i radzili ufać i przezwyciężać słabości.

Aha - i na koniec niespodzianka :mrgreen:
Po przejściu na drugą stronę zawartość wózka traci wszelką wartość gdyż miała ona służyć jedynie tutaj - w materii.


ps a teraz poproszę o słowa wsparcia, otuchy i zaufania - mam okutany plandeką wózek i.. trafia mnie szlak

jacek-sychar
Posty: 6467
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: jacek-sychar » 26 lis 2018, 20:33

Pantop pisze:
26 lis 2018, 20:26
ps a teraz poproszę o słowa wsparcia, otuchy i zaufania - mam okutany plandeką wózek i.. trafia mnie szlak
Pantop

Jak Cię trafia szlak, to spokój. Gorzej, jakby trafiał Cię szlag. :lol:

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1801
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: ozeasz » 26 lis 2018, 22:35

Pantop pisze:ALE wszystko co działo się PRZED wejściem w ciało (na czas bytowania na ziemi) zostało skrzętnie zablokowane.
Rozwijając myśl - także wszelkie próby dotarcia do Źródła - kim NAPRAWDĘ jestem obwarowane są milionem obostrzeń. Jeśli tak nie jest - wskaż tych, którzy już to wiedzą, kim NAPRAWDĘ są.
Jezus ….Pantop Ty naprawdę wierzysz w życie przed życiem ,nie zaś od poczęcia ? I w to że nie będziemy mieć ciała po śmierci ?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Pantop
Posty: 1956
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 27 lis 2018, 9:14

ozeasz pisze:Pantop Ty naprawdę wierzysz w życie przed życiem ,nie zaś od poczęcia ? I w to że nie będziemy mieć ciała po śmierci ?
Powolutku drogi ozeaszu.
Tylko powolutku.

Pamiętasz zapewne jedną z prawd, którą pacholętami będąc, przyswoiliśmy sobie na religii:
,,Dusza ludzka jest nieśmiertelna,, .
A teraz uwaga bo może zazgrzytać
Skoro dusza ludzka JEST nieśmiertelna, a ciało ludzkie (póki co) jest, to rodzi się pytanie: czy przypadkiem nie jest na odwrót?
Tzn
TO DUSZA MA CIAŁO, w rozumieniu: nie ciało ma duszę.

Jest to tak proste, że aż śmiesznie radosne.
Jeśli dusza jest nieśmiertelna to to oznacza, że znajduje się POZA wszelkimi ograniczeniami, jakie na stałe mogłaby przypisać jej materia.
Jak obecnie wiemy CZAS jest zjawiskiem fizycznym a więc materialnym (choć subtelnym).
Wynika z tego, że dusza pochodząca z bezczasu absolutnie nie może mieć początku W CZASIE, gdyż jest to wykluczone.
WSZYSTKO co ma w sobie jakikolwiek związek z czasem podlega prawie przyczyny i skutku czyli: z prochu powstało i w proch się obróci.
Czemu?
Bo jest związane w jakiś sposób z fizycznym czasem.

Kroczmy dalej
Św Piotr
Jaką masz wizję?
Co on teraz robi? Leży w katakumbach pod Rzymem?
Tak się składa, że OBECNIE dzierży w dłoni klucze do Królestwa.
Ale, ale !!
Kimże on jest???
JEST DUSZĄ.
(być może, że jego ciało spoczywa pod Rzymem ale dla niego nie ma to już znaczenia)




Jest wtorek - masz co trawić :D

jacek-sychar
Posty: 6467
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: jacek-sychar » 27 lis 2018, 9:30

Pantop pisze:
27 lis 2018, 9:14
Skoro dusza ludzka JEST nieśmiertelna
To znaczy że nie ma ona już końca swojego żywota.
Skąd zatem wyciąganie wniosków do przodu? :shock:
Nieśmiertelność duszy nie świadczy wcale o tym, że nie ma i ona początku.

Pantop
Posty: 1956
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 27 lis 2018, 9:50

Zastanów się miły jacku-sycharze

Jeśli nasz Tato stworzył nas kiedyś (a wybrał nas jeszcze przed założeniem świata [szacuje się, że wielki wybuch miał miejsce ok 14mld lat temu]) to uczynił to w świecie duchowym, gdzie nie ma żadnego czasu - to chyba jest proste.
To, że weszliśmy w ciało materialne w określonym CZASIE jest całkowicie naturalne.
Zauważ, że z Jezusem było podobnie.
Przecież Jezus nie ma swego początku od momentu narodzenia się w Betlejem. BYŁ już wcześniej, nim w ogóle powstał czas.
A wiesz jacku-sycharze, że jest do nas podobny we wszystkim prócz grzechu.

Również po tzw śmierci - dusza opuszcza ciało i wraca skąd przyszła.
Pomyśl tylko jak możesz wrócić do swego domu wcześniej go nie opuszczając.





Rozważyć lub czmychnąć w dobrze znane mury swych przekonań - jak tam wolisz :mrgreen:

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość