Jak się nie zagubić?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

s zona
Posty: 3244
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: s zona » 24 paź 2018, 17:43

To nie fair ...

Sisi pomodle sie szczegolnie za Ciebie , wierze ,ze dasz rade wyjsc z tego ,tylko trzeba czasu...
Dbaj o siebie .. A nasi mezowie sa w znacznie gorszym miejscu ,tylko potrzebuja czasu ,zeby to nich dotarlo ..

PS gdybys miala chwile to w kaciku psychologicznym jest ciekawa seria z terapeutka (dr Maria Popkiewicz-Ciesielska)
np ; Jak leczyć rany? (dr Maria Popkiewicz-Ciesielska)

s zona
Posty: 3244
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: s zona » 24 paź 2018, 20:20

PS gdybys miala chwile ,to w kaciku psychologicznym viewforum.php?f=18
jest ciekawa seria z terapeutka (dr Maria Popkiewicz-Ciesielska)
np: Jak leczyć rany?
https://youtu.be/jjZbsFKEAd0

Łezka
Posty: 37
Rejestracja: 22 paź 2018, 18:28
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Łezka » 24 paź 2018, 22:22

Sisi
ja tez popełniłam masę błędów, po tym jak dowiedziałam się o zdradzie męża, a najgorszy błąd był taki, że ja skakałam koło męża, bo bałam się że mnie opuści (głupia ja). Dopiero najbliższe mi osoby i tutaj na forum uświadomiły mi, że swoim zachowaniem po pierwsze nie szanuje siebie jako kobiety, a po drugie bardziej oddalam męża od siebie niż przyciągam. Od momentu kiedy daliśmy sobie z mężem czas na zastanowienie co z nami dalej będzie, przestałam już pisać, dzwonić, podkreślać, że mi zależy. Jestem oschła, pisze jeżeli jest taka konieczność, bez emocji ( choć w środku we mnie one szaleją). Dzisiaj usłyszałam po raz pierwszy od kilku miesięcy "Skarbie"... :shock:
Pod koniec tego tygodnia mamy się spotkać. Pracuje nad sobą, staram się wyciszyć, choć im bliżej spotkania tym większy stres.
Tak jak też Rak dzisiaj mi napisal, nie można za szybko się cieszyć i szybko z tej radość przejść do codzienności tak jakby nic się nie stało. STAŁO SIĘ i osoba zdradzająca musi również przeorać ta całą sytuację w sobie, żeby się ona poprostu nie powtórzyła. Ja to zrozumiałam dopiero po 4 miesiacach takiego skakania. Też już opadlam z sił, bo ileż można..

SiSi
Posty: 425
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 24 paź 2018, 22:30

Dzięki dziewczyny za wsparcie i modlitwy.
Jest mi ciężko.
Mój mąż jest w domu, rozmawiamy a jakbym sama już była... Dziś powiedział mi , że w ten romans pchnelam go sama bo skupiłam się na sobie. ..
Zastanawiam się co jeszcze wymyśli, żeby trochę uspokoić sumienie?
Powiedział mi też , że przecież następne związki są czasem dużo lepsze niż te pierwsze...
Patrzę tak na niego, na te wspólne 18 lat , słucham i nie wierzę! Nie wierzę, że to mówi on! Mój mąż!
Zarzuca mi też emocjonalność wypowiedzi. Jak mogę mówić bez emocji? Czy ja jestem wyprana z uczuć?
I on jest ze mną w tym domu. Broni się jak może.
Nie dopuszcza argumentów.
I ja takiego męża nie chcę. Nie nie teraz

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Smutek » 24 paź 2018, 23:33

Sisi
Kochana, ściskam mocno.
I za mną dwie wyprowadzki męża. Po pierwszej wrócił po jednej niepełnej dobie, bo....mu u rodziców niewygodnie było. A mnie wcisnął kit, że żyć beze mnie nie może. Oczywiście wszystko okraszone fontanną łez. Po powrocie było "dobrze" tylko dwa dni, a potem od nowa to samo- osobny pokój, ściągnięcie obrączki, smski z kolejną "smerfetką" itp. Jak tak na to wszystko patrzę, to była jedna wielka manipulacja, to grożenie samobójstwem i cała reszta.
Teraz po czasie widzę, że mogłam być bardziej stanowcza. Czasu już jednak nie cofnę. Teraz wiem jedno, nie chcę badziewia. Wiem, że ostro to brzmi, ale nie tyczy się tylko jednej strony, żeby nie było. Nie zamykam mu drogi powrotu, ale nie chcę takiego męża. Nie chcę też być dla niego badziewną żoną, więc pracuję nad sobą. Ciężko idzie, bo muszę nauczyć się siebie od nowa.
A jeśli nie wróci... moja praca nie przepadnie.
Wierzę, że dasz radę stanąć na nogi.

Poraniona
Bardzo mi przykro z powodu dziecka.
Ja też nie mam dzieci i szanse mam bliskie zera, bo mam 40-tkę, ale jeśli Tato zechce to wszystko stanie się możliwe. Nawet to co po ludzku nierealne. I tego się trzymam.
Ściskam.

SiSi
Posty: 425
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 25 paź 2018, 11:47

Kochane dziewczyny,
Każda z nas myślę popełnia lub popełniła wiele błędów w kryzysie. Myślę nawet , że inaczej się nie da.
Ja sama robiłam to co i Wy, myślałam naiwnie, że moje słowa odwrócą bieg wydarzeń.
Nagle oczy powoli się otwierają. Przychodzi moment ten najgorszy , że wiesz już , że jesteś bezsilna... Nie masz wpływu. Wartości wasze są kompletnie rozjechane, wspólna droga zamieniła się w dwie w odwrotnym kierunku.
I mimo, że ja mam ta świadomość to nieustannie dążę do konfrontacji. .. nie potrafię jakoś przestać zadawać pytania.
Akceptacja zaistniałej sytuacji wymaga ogromnego wysiłku.
Dopiero teraz dociera do mnie to jak inaczej siebie widzimy. Ja przez pryzmat mojej miłości, on przez pryzmat swoich pragnień w których mnie nie ma.
Mój mąż opuścił to małżeństwo i nasza rodzinę.
Dostałam drugi raz kiedy pierwszy nie przestał boleć.
To kara za ogromną naiwność. Piękne słowa o rodzinie, o tym , że wszystko zrozumiał i....strzał.
Nie bądźmy więc ślepe w swojej miłości to taki apel dla tych, które każdy dobry gest traktują jak wyzdrowienie małżonka. Tak szybko to nie działa.

Jonasz
Posty: 668
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: Jonasz » 25 paź 2018, 13:29

Kochane dziewczyny.

Ostatnio usłyszałem prawdę o przypowieści o miłosiernym samarytaninie.
Ojciec wybiegł na spotkanie syna powracającego syna.
To O Bogu.
W rzeczywistości w tamtym czasie słuchacze widzieli, ze ojciec ziemski nigdy nie wyszedłby na zewnątrz - siedział w fotelu i to syn podchodził do niego, klękał i witał.
Ojciec mógł co najwyżej podejść do okna i popatrzeć.
Tylko matka mogła wylecieć na zewnątrz....

Takie małe sprostowanie....
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

burza
Posty: 275
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: burza » 25 paź 2018, 22:17

Sisi,niestety ja tez,myslalam że przemiana męża mojego nastąpiła. Tylko ludzie kochający, maja uśpioną swoją czujność z powodu miłości małżeńskiej, bo bardzo kochają. U mnie od powrotu męża było względnie 9miesiecy,pozniej i trwa cały czas romans z ukrainką mimo tego, że mieszkamy razem ale osobno. To jest bardzo trudne, widząc go szczęśliwego tam a do mnie ma tyle złości. Aczkolwiek, hamuje on to i nic nie mówi do mnie nie czuje takiej potrzeby mój mąż. Choć mamy córkę.

SiSi
Posty: 425
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 04 lis 2018, 15:15

Witajcie,
Tydzień temu mój małżonek wyprowadził sie a właściwie kazałam mu się wyprowadzić.
Moje zle emocje i żale wylały się po rozmowie z kowalska, która powiedziała mi, że to ja wybrał mój mąż....przelało się.
Nie oszczędzałam słów, skończyło się patrzenie na to co robi z moim życiem. Nie byłam miła ani delikatna. Wszystko zresztą powiedziałam przy teściu. Po tej sytuacji poprosiłam żeby się wyprowadził. Mój kochany teść poparł mnie, mimo ogromnego smutku.
Ta sytuacja nie była na rękę mezowi, ponieważ nie był przygotowany.
Mimo rozdzierającego bólu nie zmieniłam zdania.
Następnego dnia zadzwonił i powiedział mi, że będzie mieszkać sam i musi przemyśleć swoje życie. Od tego telefonu cisza.
Ile się we mnie dzieje ... tęsknota, smutek, złość, wściekłość i tak ciągle.
Mój ukochany mąż. Ojciec moich dzieci. Gdzie on się podział?

Myślę, że u niego ciągle amok. Już nie faza najwyższą ale trwa. Kowalska ciągnie go mocno.
Jej amok i zachowania to już jakaś choroba psychiczna.

Dookoła wszyscy mówią, najlepsza decyzja. Nie daj się tak traktować! Łatwo się mówi, gorzej jak się to przeżywa....
Jest mi cholernie ciężko. Gdyby nie dzieci lezalabym i patrzyła w sufit.
A najgorsza ze wszystkiego jest myśl - a może oni odnaleźli ta wielka miłość?...

vertigo
Posty: 75
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: vertigo » 04 lis 2018, 19:55

SiSi, też myślę, że dobrze zrobiłaś. To, że kowalska Ci powiedziała, że Twój mąż wybrał ją, to wcale nie musi być prawdą. Ona chciała zatriumfować i dodatkowo Cię zranić. Ponadto, chyba niezamierzenie, wyzwoliła w Tobie pozytywny gniew, co spowodowało Twoje konkretne, twarde działanie i zatrzęsło mężem - musi przemyśleć swoje życie - jak Ci powiedział. Niech myśli.. Piłka po jego stronie. Po Twojej - wszyscy dookoła i teść.

Trzymaj się, bawarska księżniczko.
Będę pamiętać o Was w modlitwie.
Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (2 Kor 12, 9)

SiSi
Posty: 425
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 04 lis 2018, 20:28

Vertigo dziękuję,
Szczególnie za to, że uważasz, że moje dość ostre posunięcie było dobre.
Nie wiem co będzie dalej. Nikt nie wie.
Te 3 wspólne tygodnie uświadomily mi jedno. Powrót nie wygląda tak ...tak jak byśmy chcieli.
Pojawił się w domu mąż. Ale wszystko już było inaczej. Taka obcość, poprawność zachowania ale bez tych emocji fajnych na jakie czekamy....Nawet trudno na to patrzeć.
Może to wina tego, że ten jego powrót był kompletnie nieprzemyślany, że za szybko , że bez dojrzałości. Może.
Ale ja nie potrafiłabym tak żyć. Mówicie, że miłość to jest decyzja. Ok. Kocham męża ale potrzebuje też przytulenia, spojrzenia, dotyku. Potrzebuję poczucia bezpieczeństwa, które wzajemnie sobie dajemy, rozmów szczerych.
Nie potrzebuję natomiast kontrolować kogoś, prosić o uwagę, prosić o rozmowę, zastanawiać się codziennie czy on myśli o mnie czy ...no właśnie.
Może jestem zachłanna ale polsrodki mnie nie interesują. To takie udawane życie.

lena101
Posty: 103
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: lena101 » 04 lis 2018, 20:46

Ile się we mnie dzieje ... tęsknota, smutek, złość, wściekłość i tak ciągle.
Mój ukochany mąż. Ojciec moich dzieci. Gdzie on się podział?

Myślę, że u niego ciągle amok. Już nie faza najwyższą ale trwa. Kowalska ciągnie go mocno.
Jej amok i zachowania to już jakaś choroba psychiczna.

Dookoła wszyscy mówią, najlepsza decyzja. Nie daj się tak traktować! Łatwo się mówi, gorzej jak się to przeżywa....
Jest mi cholernie ciężko. Gdyby nie dzieci lezalabym i patrzyła w sufit.
A najgorsza ze wszystkiego jest myśl - a może oni odnaleźli ta wielka miłość?...

Sisi, myślałam,ze chociaż u Ciebie lepiej, u mnie niestety tak samo. Dwuminutowa rozmowa z meżem, to u mnie tydzień totalnego kryzysu...Każde spotkanie to sypanie soli na krwawiącą ranę ( nie da sie nie spotykać, jeżeli są dzieci). Tęsknię za nim, ciągle nie rozumiem, dlaczego mi to zrobił. On twierdzi,że nie chce mnie krzywdzić, ale każde słowo boli jak kamień. Powiedział,ze do grudnia jeszcze jestem żoną.Łudzi się,że po rozwodzie nie będzie problemów, chociaż dobrze wie,że nadal bedzie mnie krzywdził,że żoną będę aż do śmierci. Ograniczam spotkania z nim. Sisi na "niemyślenie" najlepsza jest robota, jakieś zajęcie- wiesz ja dzisiaj zarobiłam tyle ciasta na pierniki, że przez tydzień będę piekła...autentycznie ...wymyśliliśmy z synkiem niepodległościowe pierniczki...łzawe pierniczki, w zeszłym tygodniu był łzawy biogos...

ewulek
Posty: 85
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:47
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: ewulek » 05 lis 2018, 13:14

Sisi czytam i czytam ...podobnie było u mnie kilka lat temu. Z tą różnicą że "kolwalska" miała swoją rodzinę i chciała wszystko ukryć. Ale każde kłamstwo wyjdzie na jaw. Zranienie, ból, tęsknota...wszystkie te emocje do dziś pamiętam. Tego nie da się zapomnieć. Syn miał 3 latka a córeczka miesiąc gdy odkryłam ich romans. Na początku chciałam sobie nawet życie odebrać, ale powstrzymali mnie córeczka i syn, którzy nie byli niczemu winne. Ale nie o tym chciałam pisać. Sisi mi pomogła nowenna pompejańska! Gdy odmówiłam pierwszą uspokoiłam się. Gdy odmówiłam następną mąż zaczął częściej bywać w domu. Z każdą następną było coraz lepiej, aż w końcu całkowicie zerwał z "kowalską" kontakt, mimo że "kowalska" chciała wciąż romansu. Oprócz nowenny post o chlebie i wodzie w środy i piątki w intencji naszego małżeństwa. Nie było lekko, do tego male dzieci na mojej głowie, ale ja po prostu po rocznej walce z mężem,kłótni, tłumaczeniu, grożeniu, płakaniu itp. oddalam wszystko Bogu. Modlitwa i post ....I Bog mnie wysłuchał. Maryja każdego wysłucha w tej nowennie kto z ufnością się Jej odda. Do dziś dziękuję Bogu i proszę o dalsze łaski. Mąż odszedł od "kowalskiej" ale jest daleko od Boga. Nie chodzi do kościoła, nie modli się. Wciąż proszę o kolejne łaski. Wierzę że Bog mnie wysłucha. Bo ja sama to mogę mężowi gadać i gadać ale to i tak jak do ściany. Mam nadzieję, że trochę pomogłam. Każdy przypadek jest inny, mój też, ale zranienia te same. Pogody ducha życzę kochana...

SiSi
Posty: 425
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: SiSi » 05 lis 2018, 14:23

ewulek dziękuję,
Przede wszystkim cieszę sie, że udało Ci się z mężem ponownie budować małżeństwo. To ważne dla nas, dla tych, którzy tracą ducha...
Nowennę odmawiam. To moja pierwsza.
Kiedy tak się w tym kryzysie zostaje nagle postawionym to otwierają się oczy szeroko.
Niedojrzałość mojego męża jest ogromna. Ja nigdy tego jakoś tak wyraźnie nie widziałam.
Podejmowane decyzje pod wpływem chwili, zmiany decyzji, brak odpowiedzialności za uczucia dzieci.
O to martwię się najbardziej. Moje dzieci zadaja mi mnóstwo pytań: dlaczego nie są dla taty najważniejsze? , dlaczego tata znowu odszedł?, kiedy wróci?
Ja czasem rozpadam się pod wpływem tych ich pytań.
Dziś krótka rozmowa z mężem. Obcość.
A mnie to się ciągle nie mieści w głowie.
W zasadzie nie wiem co robic. Jakie podjąć działania. Czy wogole coś robić.

ewulek
Posty: 85
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:47
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się nie zagubić?

Post autor: ewulek » 07 lis 2018, 13:17

Oddaj to wszystko Bogu. On się tym zajmie. A tymczasem dbaj o siebie...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Al la, Ukasz i 11 gości