MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Ogłoszenia i informacje.

Moderator: Moderatorzy

helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 25 lut 2020, 5:03

ZAPROSZENIE

W czasie Wielkiego Postu AD 2020 zapraszam na rekolekcje w życiu codziennym. Spotkania nasze odbywać się będą we wszystkie poniedziałki Wielkiego Postu, po Mszy św. o 18.00 w salce pod kościołem. Spotkania,konferencje będą nagrywane i będzie możliwość ich odsłuchania, podobnie jak imożna odsłuchać nagrania ze ”szkoły modlitwy”. Są one dostępne na stronieinternetowej naszej Parafii www.bytom.jezuici.pl w zakładce „duchowość”. Temat jaki podjąłem w tym roku do rozważania to: „Ja Jestem dla Ciebie,nie bój się – żyj!”, w tym czasie jaki przeżywamy, mając „te” doświadczeniażyciowe (a jak wiecie każdy ma swoje, osobiste) wydaje się być dość adekwatny. Te właśnie słowa staną się dla nas motywem przewodnim w naszych rekolekcjach. Modlitwy będziemy opierać na Słowie Bożym, to Słowo będzie nasprowadzić po naszym życiu. W każdym Tygodniu Wielkiego Postu i naszych rekolekcji będziemy „przyglądać się” Jezusowi i sobie, będziemy poddawać nasze doświadczenia życiowe „oświeceniu” przez Słowo Boże; będziemy pozwalali, aby właśnie to Słowo nas przemieniało i nawracało. Bóg mówi do nas Słowo, tym Słowem jest Jezus Chrystus, Jemu chcemy się podporządkować. Bo tak naprawdę właśnie o to idzie w Wielkim Poście, aby się nawrócić do Boga, a z tego nawrócenia nich płynie radość, którą uzewnętrznimy w okresie Wielkanocnym. W modlitwie naszej będzie kilka zasad duchowych (będą o nich wspominał na poszczególnych spotkaniach) ale podstawową niech będzie ta, że jak się modlimy, jak rozważamy Słowo Boże to nigdzie się nie spieszymy! Nie musisz wszystkich spraw i problemów podotykać a wręcz jest to niewskazane, wybieraj z tych materiałów jakie będą podane tylko to, co Ciebie bardziej zatrzyma i poruszy.Bardziej właściwie jest jeżeli rozważy się tylko jeden punkt a dogłębnie niż przeleci się po wszystkich punktach po łebkach. Takie podejście nie ma nic wspólnego z rekolekcjami a raczej z „zaliczeniami poszczególnych punktów”. Takie podejście do niczego nie prowadzi a już do nawrócenia najmniej a przecież to jest głównym celem rekolekcji NAWRÓCENIE. Przypomnijcie sobie proszę rekolekcje, w których uczestniczyliście do tejpory, kiedy ma być w nich moment nawrócenia? Kazania czy nauki rekolekcyjne,których słuchaliśmy, stały się przyczyną nawrócenia? Jeżeli tak się stało to –chwała Panu Bogu! I nie chodzi tylko o skorzystanie ze spowiedzi świętej przedświątecznej, ale właśnie o nawrócenie?! Ale ile tych rekolekcji już przeżyliśmy a nawrócenia wielkiego w nas nie ma – albowiem większość nauk traktowaliśmy powierzchownie i nie wchodziliśmy w głąb siebie. Podczas naszych spotkań ze Słowem Bożym chcemy pozwolić Słowo Bożemu, aby nas nawróciło stąd konieczność wejście w siebie, i nie traktowania ich powierzchownie,po łebkach. W tym pierwszym tygodniu otwierającym nasze rekolekcje w życiu codziennym i zarazem w pierwszym tygodniu Wielkiego Postu AD 2020, który przed nami, będziemy rozważać nasze zaproszenie przez Jezusa do tych
rekolekcji, do relacji z naszym Zbawicielem. Starać się będziemy dostrzegać Jego obecność w historii swojego życia, w doświadczeniach, jakie stały się naszym udziałem, aby doświadczyć Bożej bliskości. Zostaną zaproponowane treści do przemodlenia na każdy dzień. Nie należy tych tekstów czytać dla "ciekawościtreści" ani wyprzedzać czytaniem poszczególnych dni rekolekcyjnych. Każdy dzień ma swoje rozmyślanie. Można powtarzać proponowane treści czy ćwiczenia, dla ich pogłębienia a przede wszystkim dla umocnienia swojej relacji z Bogiem i przyjęcia Jego zaproszenia do relacji z Nim. W tych dniach Wielkiego Postu zapraszam z całego serca także douczestnictwa w nabożeństwach Drogi Krzyżowej a także Gorzkich Żali. To są piękne nabożeństwa przewidziane właśnie na ten czas w Kościele.
o. Maciej Konenc SJ.




Sposób modlitwy uwagi wstępne

Rozważanie Słowa Bożego -medytacja ignacjańska

Na modlitwę rekolekcyjną (na codzienną również) proponujemy znaleźć każdego dnia ok. 30 minut wolnego czasu, w którym nikt nie będzie ci przeszkadzał, oraz spokojne miejsce. Zdajemy sobie sprawę, że w domu może być o to trudno, więc niech każdy stworzy takie warunki, jakie w danym momencie jest w stanie stworzyć. Gdyby się okazało, że któregoś dnia trudnoznaleźć tyle czasu, to zachęcamy do krótszego pomodlenia się tymi treściami.Można zapamiętać jedno czy drugie pytanie, które będzie nas potem skłaniać dorefleksji i modlitwy, czy też fragment Słowa Bożego z dnia aby inspirował nasprzez cały dzień. Przygotuj sobie miejsce do modlitwy: jakiś obrazek lub krzyż, możeświeczka - coś, co pomoże Ci się skupić na podanych treściach. Zanim zaczniesz się modlić przeczytaj proponowany tekst z Pisma Świętego oraz wprowadzenie do modlitwy. Może już teraz znajdujesz tam coś, co Cię porusza, daje jakieś światło, zrozumienie lub mówi coś o Twoim życiu. Zaznacz to miejsce dokładnie i w czasie modlitwy skup się bardziej na tym fragmencie.Rozpoczynając modlitwę przyjmij pozycję wygodną, która będzie sprzyjać zarówno modlitwie, jak i spokojnej refleksji (pamiętając, że pozycja zbyt wygodna doprowadzi raczej do snu niż do spotkania z Bogiem). Może być pozycja siedząca lub klęcząca, ale godna Osoby, z którą chcesz się spotkać. Na początku modlitwy uczyń znak krzyża i poproś Pana, aby Ci towarzyszył, oraz by posłał swojego Ducha Świętego, który będzie się w Tobie modlił. Będzie to potrzebne tym bardziej, jeśli czujesz, że nie umiesz się modlić,że przychodzi Ci to z trudem i jesteś rozproszony. Możesz do tej prośby wracać zawsze, kiedy przyjdzie rozproszenie na modlitwie. Rozproszenia są czymś normalnym i nie należy mieć wyrzutów sumienia z ich powodu. Zawsze, ilekroć spostrzeżesz, że odszedłeś od treści modlitwy, to po prostu spokojnie do niej powracaj.Kiedy już rozpoczniesz, idź według wskazówek podanych we wprowadzeniu. Rozmyślaj nad treściami, które znajdziesz w tekście. Wejdź do swego serca i przyjrzyj mu się. Zapewne pojawią się pytania. Są one skierowane do Ciebie. Jaką odpowiedź dasz na nie swoim życiem? Co chciałbyś z tym zrobić? Jakie wzbudzą się w Tobie postanowienia? Nie zwlekaj i ich realizacją.Bóg chce się spotkać z "całym" człowiekiem, dlatego w modlitwę trzeba zaangażować wszystkie nasze siły. Na początku wprowadzenia będą podane wskazówki, jak włączyć wyobraźnię, która jest w modlitwie bardzo ważna.Oprócz rozmyślania (używania rozumu), podczas spotkania z Bogiem pojawią się również rozmaite uczucia. Będą one reakcją na to, co Bóg nam pokaże.Pozwól im pojawiać się, wypływać. Bóg chce rozmawiać z Tobą takim, jakim jesteś, nawet jeśli czujesz złość, gniew, rozgoryczenie, itp. Nie lekceważ tych uczuć, ale staraj się je nazywać i wypowiedzieć przed Bogiem (Panie, czuję do Ciebie/do siebie: żal, złość, odczuwam radość, zadowolenie pokój, umocnienie itd.). Wypowiedz również z czym te uczucia (smutek, niechęć, bezsens, lub też pokój, radość...) są związane.Pamiętaj, że nie musisz "przerabiać" całego wprowadzenia do modlitwy.Jeżeli coś Cię zatrzymało "w pół drogi", mocno poruszyło i na tym punkcie zostałeś - nie idź dalej. Zostań w tym miejscu, niejako "smakuj to", rozważaj,niech Cię to porusza, dotyka serca... Kiedy upłynie czas przeznaczony na modlitwę po prostu ją zakończ w miejscu, do którego doszedłeś.Ostatnie pięć minut modlitwy przeznacz na jej podsumowanie. Zwróć się do Boga z tym, co masz aktualnie w sercu. Własnymi słowami podziękuj Panu za ten czas, za to że się z Tobą spotkał, że dotykał Twojego serca (również miejsc bolesnych). Poproś Go o to, co zrodziło się na modlitwie. Kiedy poczujesz wezwanie do przebaczenia to przebacz i sobie i innym. Jeśli na modlitwie okazało się, że potrzebujesz Boga za coś przeprosić, to przeproś. Na samym końcu porozmawiaj z Jezusem jak przyjaciel z Przyjacielem, lub też -jeśli tak czujesz w sercu - jak z Kimś dalekim, kto może kiedyś był Ci bliski,przy czym zawsze pamiętaj, że jest to Bóg.Zachęcam gorąco, by podczas rekolekcji prowadzić swój mały "dziennik duchowy", w którym po każdej skończonej modlitwie będziesz zapisywać swoje refleksje, światła, uczucia, słowa, postanowienia, które chodziły Ci po głowie.Warto prowadzić taki dziennik, gdyż jest zapisem Twojego dialogu z Bogiem,twojej drogi duchowego wzrostu. Notatki będą dobrym materiałem do przygotowania się do rozmów z osobą towarzyszącą w tych rekolekcjach, aby osiągnąć jak największy owoc tego czasu postu swoje nawrócenie! Zapisywanie jest ważne.
Prowadzący: o. Maciej Konenc SJ

helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 25 lut 2020, 5:12

WIELKI POST:

Z czego zrezygnuję w Wielkim Poście?
Zrezygnuj z narzekania … skoncentruj się na wdzięczności.
Zrezygnuj z pesymizmu … stawaj się optymistą.
Zrezygnuj z gorzkich sądów … myśl życzliwie.
Zrezygnuj z nadmiernej troski … zawierz Opatrzności Bożej.
Zrezygnuj ze zniechęcenia … bądź pełen nadziei.
Zrezygnuj z zawziętości … powróć do przebaczenia.
Zrezygnuj z nienawiści … odpłacaj dobrem za zło.
Zrezygnuj z negatywizmu … bądź pozytywny.
Zrezygnuj z gniewu … bądź cierpliwszy.
Zrezygnuj z małostkowości … stawaj się dojrzalszy.
Zrezygnuj ze smutku … raduj się pięknem, które jest wokół ciebie.
Zrezygnuj z zazdrości … módl się o ufność.
Zrezygnuj z obgadywania … kontroluj język.
Zrezygnuj z grzechu … wracaj do cnoty.
Zrezygnuj ze zrezygnowania … WYTRWAJ!!!


helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 01 kwie 2020, 5:53


EL.
Posty: 1644
Rejestracja: 29 sty 2017, 21:46
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: EL. » 01 kwie 2020, 16:56

Jestem na tych rekolekcjach. Dobre !! Polecam ! El.
"Nasza miłość do ludzi jest miarą naszej miłości do Boga " - Edyta Stein

"Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie " - Jan Paweł II

helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 26 kwie 2020, 19:48


helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 19 lis 2020, 5:53


helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 29 lis 2020, 14:19

Rekolekcje w Życiu codziennym
prowadzi O.M. Konenc - były opiekun ogniska Wrocław

https://www.youtube.com/watch?v=6OUdbj_ ... e=youtu.be

helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 05 gru 2020, 12:00


helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 13 gru 2020, 5:55


helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 19 gru 2020, 5:42


helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 02 sty 2021, 10:57

,,... Życie musi człowieka rzucić na kolana przed Bogiem, inaczej będzie życiem zbłąkanym.  I Twoja wiara musi cię doprowadzić do tego. Do adoracji. Wtedy znajdziesz moc i spokój. To takie proste, by człowiek otworzył swoje serce na dar Boga, wystarczy tylko odrobina pokory, uznania, że nie jestem samowystarczalny, że potrzebuję Boga i wszystko może się zmienić w moim życiu ...,, 

O.Piotr Rostworowski 


Środek nocy, dziwna dla uszu cisza, choć przerywana różnymi odgłosami - na ścianie tykanie zegara , którego wskazówki pokazują czas życia lub śmierci. Tlen wspomaga oddech śpiącym. Wszędzie pracują respiratory, których włączająca się kontrolka wyrywa ze snu. Na monitorach zapisy pracy serca, oddechu, ciśnienia i saturacji. Szelest kombinezonów lekarzy i pielęgniarek. Ciągły , duszący kaszel. 
Tu nie słychać modlitwy. Ludzie podłączeni do licznych kroplówek, z gorączką, pragnieniem i ogromnym bólem czują tylko niemoc i strach. Stają się agresywni, zalęknieni ze zwolnionym tokiem myślenia , z brakiem zrozumienia, z apatią. 
Epidemia dotychczas była znana tylko z kartek historii, z przekazów naszych przodków. Dzisiaj stajemy z nią twarzą w twarz. W innych odsłonach i innych realiach. Covid 19 - wiele niepokojących wiadomości na temat wirusa. Lawina informacji często sprzecznych, niezrozumiałych, nieprawdziwych. Narasta panika przed nieznanym, przed zarażeniem , przed śmiercią, przed ludźmi mającymi kontakt z chorobą. Z drugiej zaś strony bagatelizowanie, łamanie wszelkich zaleceń , podważanie informacji o wirusie . Prawdziwy chaos. 
Wielu z nas wmawia sobie,że to jego nie dotyczy, że zabezpiecza się. I nagle pojawia się lęk. Jestem zakażona. Niewyobrażalny ból głowy powoduje, że czuję jakby mi mózg za chwilę eksplodował. Odrywa mnie od świadomości. Nie wiem co się dzieje wokół mnie. Nie wiem jaki dzień i która godzina. Gorączka powyżej 39 stC nie spada mimo leków. Ta niemoc trwa tygodnie. Brak sił powoduje,że nie mogę nawet poprosić o pomoc. Mój oddech spłyca się do minimum, by przetrwać. Nie myślę o modlitwie. W ogóle  o niczym nie myślę. Mój świat się zmienił . Moje życie się zmieniło. Nie powinno się pytać dlaczego mnie to spotkało , ale po co? I już wiem. Ten czas jest moim darem od Boga. Bardzo trudnym darem. Zastanawiałam  się nad sensem tego daru.  
Odnajduję czym jest poświęcenie i miłość. Poświęcenie ludzi niosących pomoc chorym. Narażają siebie , swoje życie, swoje rodziny. Miłość, której oblicze zmieniła zaraza. Miłości, której do tej pory nie znałam. Pięknej , choć bardzo trudnej, czasem wręcz graniczącej z cudem. Miłość, która wymaga nie lada decyzji - nawet na utratę własnego życia.  Czy mnie też stać na taką miłość do bliźniego. Na miłość , która stawia wszystko na jedną szalę. Która wymaga ode mnie ogromnego poświęcenia , ale i samozaparcia. Czy taką miłością potrafię też kochać Boga? 
Pierwszy dzień, gdy odzyskuję trochę sił. Wpada mi w ręce tekst :

,,... Tylko bezinteresowna miłość jest miłością naprawdę. Wszelki cień szukania własnego zadowolenia jest skazą w miłości.
Czysta miłość jest zupełnym zaparciem się siebie, odejściem od siebie. Jest całkowitym i ukierunkowaniem siebie na czynienie dobra innym. 
Wtedy duszę taką wypełniam Sobą: Miłością będącą niebem szczęścia...,,

Kiedyś powiedziałam podczas świadectw na GŚA ,że prawdziwą miłość poznałam nie w rodzinnym domu, ale w szpitalach, gdzie spędziłam pół mojego życia. I teraz o ironio ponownie ją odkrywam w cierpieniu i chorobie. Jakoś w zwykłym życiu codziennym nie umiem jej odnaleźć i zdefiniować. Może dlatego ,że miłość sama w sobie jest nie do pojęcia i tylko dzięki miłości możemy pojąć wszystko. 
Bóg  poprzez mój ciężki życiowy krzyż daje mi dowody ,że prawdziwa miłość , taka do granic porzucenia własnego JA naprawdę istnieje .Bóg rozmawia ze mną przez fakty, których doświadczam, ale nie umiem sobie odpowiedzieć czy ja sama mam w sobie taką miłość. Jestem teraz po tej drugiej stronie - stronie , która została tą miłością obdarowana , która bierze. Czy będę umiała ją kiedyś oddać/ przekazać dalej. Czy będę miała okazję ? 
W domu rodzinnym nie nauczono mnie czym jest prawdziwa miłość, więc stworzyłam sobie jej obraz na własne potrzeby przetrwania i okłamywania się,że i ja jestem kochana. Przyjmowałam każdy gest i słowa od ludzi , którzy mówili ,że mnie kochają. Prawda owej miłości z czasem okazywała się  jednak bardziej interesowna.  Gdy to zaczęłam dostrzegać owi ludzie znikali bez słowa. Jakby się rozmyli w powietrzy, jakby nigdy mnie nie znali.  To był mój błąd , bo szalone dążenie do odczucia bycia kochaną zasłoniło mi oczy , przesłoniło zdrowy rozsądek, uśpiło czujność. Byłam jak naiwne dziecko , które uwierzy we wszystko. 
Złych wyborów dokonałam w życiu. Postawiłam na miłość do i od człowieka na pierwszym miejscu zamiast na   prawdziwą miłość , którą daje i uczy mnie Pan. Często jest tak, że  w  chwilach , kiedy człowiek bardzo potrzebuje drugiej osoby zazwyczaj zostaje sam , tylko Bóg jest zawsze , nigdzie nie odejdzie , nie ucieknie, nie porzuci , nie pozostawi .Teraz , gdy ponownie ukazał mi  Pan czym się powinnam kierować i na jakie wartości stawiać myślę ,że będzie mi łatwiej odróżnić prawdę od fałszu , prawdziwą wiarę od naiwności, Miłość od miłości. 

Hania

Cyt:s.M.Radosława Turek

EL.
Posty: 1644
Rejestracja: 29 sty 2017, 21:46
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: EL. » 02 sty 2021, 18:00

Piękne !! El.
"Nasza miłość do ludzi jest miarą naszej miłości do Boga " - Edyta Stein

"Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie " - Jan Paweł II

EL.
Posty: 1644
Rejestracja: 29 sty 2017, 21:46
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: EL. » 02 sty 2021, 18:01

I trudne . El.
"Nasza miłość do ludzi jest miarą naszej miłości do Boga " - Edyta Stein

"Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie " - Jan Paweł II

helenast
Posty: 3665
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJI

Post autor: helenast » 17 sty 2021, 19:42

,, Jesteś uwięziony między tym co czujesz,  a tym co wypada robić i co pomyślą inni. Zawsze wybieraj to co sprawi ,że możesz być szczęśliwy.  Chyba że chcesz, by szczęśliwi byli wszyscy oprócz Ciebie ,,


Trudny cytat i dający wiele do przemyślenia. Co wybrać ? Gdzie ustawić granicę Ja / INNI ? Czy muszę ją ustawiać ? Całe życie tak żyłam. Całe moje życie tak postępowałam- wszystko dla innych.  Czy to było / jest złe? ... Oczywiście były momenty żalu i bólu kiedy okazywało się ,że za łatwo się otwierałam, za łatwo ufałam, za bardzo się przywiązywałam. Były też momenty, kiedy chciałam dostrzec w ludziach tylko to co dobre, zapominając i odrzucając prawdę, że zawsze jest to drugie oblicze człowieka. Ale takie momenty szybko mijały.
Anna Dymna kiedyś powiedziała, że jednym z kłamstw tego świata jest to,że jeżeli będziesz dobry dla ludzi, jeżeli będziesz im pomagał  oni odwdzięczą ci się tym samym. Jednak warto być miłym , dobrym i uśmiechać się  nie po to by oczekiwać odwdzięczenia , ale po to, by pokazać innym ,że człowieczeństwo  jednak istnieje. 
Myślę,że tym  człowieczeństwem  jest miłość do bliźniego. Nie ma piękniejszego daru jak dzielenie się sobą w  miłości  i z  miłością. Wiele osób nazywa to naiwnością i łatwowiernością. Może i coś w tym jest , jednak ostatni czas, w którym tak wiele przeszłam przewartościował moje podejście do wielu spraw. 
Pisząc te moje przemyślenia trafiłam dzisiaj na takie mądre zdanie ,że ,, wszystko co się naprawdę liczy, to aby ludzie, których kochasz, byli szczęśliwi i zdrowi. Cała reszta to zamki na pisaku...,,
W samo sedno. To mój wybór co zrobię z moim życiem. To mój wybór jak i z kim będę się nim dzielić. 
Patrząc z perspektywy mojej przeszłości uświadomiłam sobie jak źle pojmowałam znaczenie słowa miłość. Jakie błędy popełniam z zachłanności , by ktoś okazał mi choć namiastkę uczucia. Bóg przez ten ciężki rok ukazał mi prawdziwe oblicze miłości. Prawdziwe jej znaczenie. 


,,.Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość mi wszystko rozwiązała – dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała.

/Jan Paweł II/

To dotyczy Boga jak i drugiego człowieka. Miłość ponad wszystko. Ponad mój ból, ponad moje cierpienie. Trudno jest tak żyć , ale taki wzór daje mi Pan. On też mnie kocha pomimo ........ Czy człowiek potrafi tak kochać  drugiego człowieka  pomimo jego różnych upadków , błędów , potknięć ?  Pewnie potrafi , ale wymaga to chęci oraz czasami zaparcia się samego siebie. Często , gdy wydawało mi się ,że już nie dam rady, że wpadam w ciemną , głęboka studnię to właśnie miłość wyciągała mnie na powierzchnię. To dzięki niej się odradzałam i nawracałam. Dzięki miłości do Boga i do drugiego człowieka. To dzięki miłości wciąż ufam i mam  nadzieję. To dzięki miłości mam siłę czekać i walczyć o pragnienia.
Kiedyś , gdy byłam nastolatką zostałam fizycznie dotknięta miłością Pana. To było w kościele, gdy już się fizycznie poddałam , gdy przyznałam przed Jego obliczem moją bezsilność i bezradność.  Nie da się opisać tego słowami. Na długie lata zapomniałam o tym doznaniu. Teraz , gdy odnawiam swoje życie powróciłam do tego zdarzenia - pomaga bardzo. 
Na FB pokazało się takie zdjęcie - czerwone serce z napisem - kiedyś myślałem, że symbol miłości wygląda tak ... oraz krzyż z napisem - dzisiaj wiem,że symbol miłości wygląda tak .
O. Maciej Konenc napisał mi ,że oba symbole są ważne. Ma rację. Przecież nie da się kochać Boga , nie kochając bliźniego i vice versa. 


 ,,... KOCHAMY WCIĄŻ ZA MAŁO I STALE ZA PÓŹNO ...,


Jan Twardowski 

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość