Do mężów : po co jest żona?

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

marylka
Posty: 1080
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: marylka » 25 cze 2018, 19:19

soprasia pisze:
25 cze 2018, 18:13


Faktycznie tak jest. Mi wciąż trochę żal tego wszystkiego z czego musiałam zrezygnować dla dobra rodziny. Z własnych marzeń, pasji, planów. A mój mąż odwrotnie. Rozwija się , pnie się w górę.

Stale dręczy mnie myśl po co Pan Bóg daje kobietom talenty, skoro potem ich nie mają jak używać w imię dobra dzieci, dobra rodziny, dobra męża.
Robiłam coś dobrego. Potrafiłam być dobrym organizatorem. Potrafiłam tworzyć, być kreatywna, twórcza, szalona, pracowita, zdolna. Czułam się dobrze : ważna, wartościowa.


W domu więdnę, bo robota w domu to zwykła fizyczna harówka, żeby jeszcze chociaż dom był domem, a nie ciasnym mieszkankiem w bloku, gdzie ledwie się mieścimy, a bałagan ro
Kochana.
Ja jak miałam troje małych dzieci poszłam na 2 studia podyplomowe.
Powiedziałam mężowi, że muszę, bo muszę. Na zmianę z mama opiekowali sie dziećmi kiedy studiowałam wieczorowo. Zrobiłam dwa kierunki, poznałam nowe osoby, odżyłam.
Przed ukończeniem wychowawczego wróciłam do pracy.
Nieraz sobie myślałam - po co ja tak się spieszyłam do tej pracy?
Do dziś wspominam tamten czas kiedy malutkie ciumkały z piersi, jak wylegiwaliśmy się, jak furlaliśmy sie, jak chodziłam w dresach po domu. To był cudowny czas. Wierz mi, że lata szybko płyną i NIC -żadna kasa nie zastąpi Ci miłości dzieci. Często opowiadamy sobie co wyprawiały jak były małe. Latałam za nimi z kamerą - teraz każde ma swój film. Po powrocie do pracy moje studia zostały docenione. I uwierz - wszystko ma swoje plusy i minusy - także praca zawodowa. Ile możesz być n a wychowawczym? Cztery lata jeszcze?
Miej świadomość, że przez pozostałe 30 będziesz pracować i dość sie naharujesz zawodowo. Owszem - przebywanie między ludźmi i kasa są ważne. Ale zobaczysz...będą chwile kiedy będziesz miała dość....
A macierzyński jest tylko raz, pierwszy uśmiech dziecka, pierwszy kroczek, pirwsze "mamo", pierwsza laurka....potem jak mają 9 lat około to to obciach dostać buziaka od mamy i koledzy ważniejsi.......więc czerp radość z tego co masz i traktuj tą chwilę jak coś niepowtarzalnego.

Co do męża.....teraz on się pnie, bo może. Ciesz sie jego chceniem - wolisz, żeby siedział i nic nie robił?

Za każdym wielkim mężczyzną stoi wielka kobieta, która mu kibicuje i dodaje wiary. Dzięki temu on bierze się za bary z życiem a nie - wiecznie jest duszony i zniechęcany.

A jak jeszcze troche dzieci podrosną - to przecież możesz robić co chcesz!
Możesz dziecko zostawić w przedszkolu i się realizować! Najgorsze jak kobieta nie chce. I wymyśla powody - że mąż, że dzieci, że praca ...
DLA CHCACEGO NIC TRUDNEGO.
I to jest prawda.
Będą checi to wszystko sie znajdzie.
Dopiero po latach można zadać pytanie: czy warto było?
Ja gdybym mogła cofnąć czas to zostałabym na wychowawczym do końca.
NIC nie jest warte straconych chwil spedzonych osobno z dziećmi.
Dlatego teraz nadrabiamy stracony czas. No cóż -nie jesteśmy wolni od złych decyzji. Ważne, żeby wyciągać wnioski i naprawiać co jeszcze do uratowania. I CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM!
Zdrowiem - jakie to ważne...
:)

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: Angela » 25 cze 2018, 22:27

soprasia pisze:
25 cze 2018, 19:15
I ja muszę się dostosować, rezygnować z własnych marzeń bo przecież on ma ważną misję...…
Soprasiu, może oglądałaś film ,,Próba ogniowa"(z 2008 roku)? Ja oglądałam z mężem i on jako facet zwócił uwagę na jedno: Tam strażak czuje się bohaterem, ma misję ratowania ludzi. Ale jego małżeństwo przeżywa kryzys. Jednym z powodów jest to, że każdy żyje swoim życiem i myślami jest przy swojej karierze. Nie interesują się sobą. Facet mówi:,,Wszyscy mnie podziwiają, tylko nie moja żona. ".Mój mąż twiedzi, że dojrzałby wcześniej do pracy nad swoim małżeństwem, gdyby widział podziw w oczach żony. Bycie podziwianym to jedna z podstawowych potrzeb mężczyzny.
soprasia pisze:
25 cze 2018, 19:15
Mnie boli. Byłam zdolna i utalentowana. I piękna. Uwielbiałam być aktywna.
Dom i rodzina to nie lada wyzwanie logistyczne. Naprawdę potrzeba tu talentów. Talentami można zarażać dzieci. Tylko trochę pomysłowości i tez można być aktywną. Ja prowadziłam grupę wsparcia mam karmiących. Mimo dużego domu, dużo wychodziłam razem z dziećmi. Wraz z grupą podobnych mam działałyśmy w wolontariacie szkoły. Kiermasze, festyny, każda z nas obsługiwała ,, działkę", zgodną z wykształceniem. Pomysłów jest wiele, wystarczy podpatrzeć w sieci mamy-blogerki. Masz łatwiej w tygodniu, gdy nie ma męża. Nie musi być wtedy wszystko na czas. Ja musiałam( i chciałam) zdążyć z obiadem dla pracującego fizycznie męża.

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: soprasia » 25 cze 2018, 22:51

marylka pisze:
25 cze 2018, 19:19

Możesz dziecko zostawić w przedszkolu i się realizować! Najgorsze jak kobieta nie chce. I wymyśla powody - że mąż, że dzieci, że praca ...
No nie. Kiedy był drugi rodzic na codzień a nie tylko od święta, to można było wszystko. I wiele robiłam, byłam aktywna. Często wyjeżdżałam. Prowadziłam scholę. A dziś na codzień dzieci mają tylko jednego rodzica- mnie, a ojca widują w kratkę i głównie w weekendy. I musiałam obciąć wszystko do zera, dla ratowania rodziny. Zamykałam powoli, po tygodniach kłótni i użerania się z mężem, że tak mało jest obecny , a ja jeszcze wychodzę i traktuję go jak bezpłatną niańkę....że nie daję mu odpocząć, bo zostawiam go z dzieciakami, zostawiam dom w proszku. Miał rację, że sytuacja radykalnie się zmieniła i wymagała radykalnych zmian, tylko mi przykro, że te w tych zmianach chodziło o moje aktywności. Miał rację, że relacja domagała się szukania spotkania, a nie moich wyjazdów, wyjść pasji. I próby życia dawnym życiem godziły w interes rodziny.


Owszem za plecami mężczyzny odnoszącego sukces stoi spierająca żona . Na razie to trochę na moich plecach te jego sukcesy. Im bardziej się przygarbię, nagnę, odpuszczę,zrezygnuję tym wyżej on się pnie, nic go nie ogranicza, ja wszystko ogarniam w pojedynkę, a on może się realizować. I tu jest mój zawód. Nie sądziłam, że będę za jego plecami. Myślałam, że będę u boku.

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: soprasia » 25 cze 2018, 23:08

Angela pisze:
25 cze 2018, 22:27
Bycie podziwianym to jedna z podstawowych potrzeb mężczyzny.
Staję na rzęsach by go w ostatnich tygodniach doceniać i być wdzięczną za drobnostki, by czuł się ważny. Za wszystko co mi przyjdzie do głowy jako dobro dla rodziny. Poza tym uczę się wspierać go gdy ma zawodowe kryzysy, dodaję mu wiary w jego możliwości. Pod tym względem moja zmiana jest o 180 stopni.

Dom i rodzina to nie lada wyzwanie logistyczne. Masz łatwiej w tygodniu, gdy nie ma męża. Nie musi być wtedy wszystko na czas. Ja musiałam( i chciałam) zdążyć z obiadem dla pracującego fizycznie męża.
Czy tam i nie wierzę : Uważasz, że jak męża nie ma w tygodniu to jest łatwiej? Że niby jak z dziećmi to nie na czas? Albo jestem kosmitką i mam wszystko na opak w rozumie, albo trochę pojechałaś z tym obiadem.........:D
Ostatnio zmieniony 26 cze 2018, 5:20 przez Czarek, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: soprasia » 25 cze 2018, 23:21

krople rosy pisze:
25 cze 2018, 18:36
Czy teraz nie wykorzystujesz swojego potencjału?
WCALE

Czuję się jak inżynier, który jedyne projekty jakie wykonuje to skuteczność badanie skuteczności płynu A i płynu B w doczyszczaniu zapuszczonej wanny w domu.

Może to głupie. Ale mnie wścieka gdy ktoś ma talent i go marnuje. To może być kolega erudyta, pracujący za kasą, pianista, który jeździ taksówką, historyk sprzedający w kiosku. Jeśli to wynik ich rezygnacji, smutku, zawodu, tak, mnie to denerwuje. I cieszę się, gdy takie historie dobrze się kończą. Gdy pianista gra, erudyta zostaje wykładowcą, a historyk publikuje.

Trochę mi tylko śpiewania na scenie brakuje ;)
Czemu akurat tego?
Ostatnio zmieniony 26 cze 2018, 5:25 przez Czarek, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

krople rosy

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: krople rosy » 26 cze 2018, 9:28

soprasia pisze:
25 cze 2018, 23:21
Czuję się jak inżynier, który jedyne projekty jakie wykonuje to skuteczność badanie skuteczności płynu A i płynu B w doczyszczaniu zapuszczonej wanny w domu.

Może to głupie. Ale mnie wścieka gdy ktoś ma talent i go marnuje. To może być kolega erudyta, pracujący za kasą, pianista, który jeździ taksówką, historyk sprzedający w kiosku. Jeśli to wynik ich rezygnacji, smutku, zawodu, tak, mnie to denerwuje. I cieszę się, gdy takie historie dobrze się kończą. Gdy pianista gra, erudyta zostaje wykładowcą, a historyk publikuje.
Nie odpowiedziałaś na moje pytanie:
krople rosy pisze:
25 cze 2018, 18:36
Co byś chciała w życiu robić? Gdzie widzisz swoje miejsce na Ziemi?
To prawdziwe tęsknoty....czy tylko wyobrażenia....że w innym miejscu była byś naprawdę sobą?
soprasia pisze:
25 cze 2018, 19:15
No i żal o to że ta sytuacja mnie uprzedmiatawia….żebym jeszcze wybrała sobie ten model życia, żebym tego pragnęła, na to się umawiała. Nic z tego. Pragnęłam czego innego, nad czym innym pracowałam, do czego innego dążyłam.
Wyszłaś za mąż i założyłaś rodzinę wbrew sobie? Wbrew sobie wyszłaś też za męża o specyficznym charakterze pracy?
soprasia pisze:
25 cze 2018, 19:15
I ja muszę się dostosować, rezygnować z własnych marzeń bo przecież on ma ważną misję...…
Jakie są Twoje marzenia?
soprasia pisze:
25 cze 2018, 23:21
Trochę mi tylko śpiewania na scenie brakuje ;)

Czemu akurat tego?
Bo lubiłam i lubię śpiewać.
I patrzeć jak bawią się ludzie do tego co im śpiewasz.....

,,Ale to już było.....i nie wróci więcej....'' ;)

krople rosy

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: krople rosy » 26 cze 2018, 10:22

soprasia pisze:
25 cze 2018, 23:08
Staję na rzęsach by go w ostatnich tygodniach doceniać i być wdzięczną za drobnostki, by czuł się ważny. Za wszystko co mi przyjdzie do głowy jako dobro dla rodziny. Poza tym uczę się wspierać go gdy ma zawodowe kryzysy, dodaję mu wiary w jego możliwości. Pod tym względem moja zmiana jest o 180 stopni.
I jak się z tym czujesz? Jak na Twoje starania reaguje mąż? Widzisz jakieś efekty Twojego działania?
soprasia pisze:
25 cze 2018, 22:51
Zamykałam powoli, po tygodniach kłótni i użerania się z mężem, że tak mało jest obecny
jakie mąż ma argumenty koronne które go motywują do kontynuowania tego typu pracy jaką wykonuje?
soprasia pisze:
25 cze 2018, 22:51
Miał rację, że relacja domagała się szukania spotkania, a nie moich wyjazdów, wyjść pasji.
Rozumiem, że mąż dał Tobie informację, że potrzebuje Twojej obecności i bliskości w domu? I że to dla niego ważne? A dla Ciebie?
Wyjścia i pzrestrzeń dla samej siebie jest jak najbardziej potrzebna. Pytanie: czy temat tej kwestii poruszany jest w klimacie wzajemnej życzliwości i szukania najlepszych rozwiązań dla Was obojga czy raczej jest próbą wyrwania sobie tej przestrzeni z żalem, pretensjami i buntem?

krople rosy

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: krople rosy » 26 cze 2018, 11:39

soprasia pisze:
25 cze 2018, 23:21
Czuję się jak inżynier, który jedyne projekty jakie wykonuje to skuteczność badanie skuteczności płynu A i płynu B w doczyszczaniu zapuszczonej wanny w domu.
To smutne że do takiego minimum ograniczyłaś swoją kobiecość i człowieczeństwo.
soprasia pisze:
25 cze 2018, 23:21
Może to głupie. Ale mnie wścieka gdy ktoś ma talent i go marnuje. To może być kolega erudyta, pracujący za kasą, pianista, który jeździ taksówką, historyk sprzedający w kiosku. Jeśli to wynik ich rezygnacji, smutku, zawodu, tak, mnie to denerwuje. I cieszę się, gdy takie historie dobrze się kończą. Gdy pianista gra, erudyta zostaje wykładowcą, a historyk publikuje.
Dla mnie zaś istotne jest by pracę swą wykonywać sercem: dla drugiego człowieka i dla Boga. Mogę zrobić byle jaki obiad by celem jedynym było zaspokojenie głodu dzieci ale mogę też włożyć w niego więcej inwencji i czasu by sprawić im radość i przyjemność.
Mogę zaśpiewać od niechcenia trzymając się linii melodycznej ale mogę też głosem swym przekazać sens i piękno piosenki.

W zyciu można spotkać sfrustrowanych nauczycieli, wyniosłych lekarzy i zapracowanych na śmierć muzyków . Cóż z tego, że odpowiedzieli zgodą i działaniem na dane im talenty i predyspozycje skoro po drodze zagubili sens tego co robią?

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1801
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: ozeasz » 26 cze 2018, 12:09

Soprasiu ,czy czytałaś ,słyszałaś może o Joannie Beretta Molla ,mnie kiedyś mocno inspirowała Jej postawa ,działanie ,miłość małżeńska , abstrahując od jej bohaterstwa w oddaniu życia za dziecko ,ja byłem w sytuacji w której doskwierało mi mocno brak współuczestnictwa w części duchowo-religijno-psychicznej żony .

Mocno utkwiło mi to , że w dialogu Joanny z Bogiem przyjęła informację od Boga , że mimo że ma predyspozycje i możliwości wzrostu duchowego ,ponad możliwości męża , to taka postawa zaczyna oddalać Ją od męża , paradoksalnie Jej wzrost w oderwaniu od męża pogarszał relację ,bliskość małżeńską ,komunię małżeńską .
Po tym przyjęła postawę ofiarności w tej kwestii i otwarła sie na postawę nie tylko oczekiwania ,ale zejścia w stronę męża , wyjścia Mu naprzeciw .To mnie mocno poruszyło i było dla mnie jasnym komunikatem co mam zrobić w mojej sytuacji .

Pozdrawiam serdecznie .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

krople rosy

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: krople rosy » 26 cze 2018, 13:46

Soprasia przyszło mi coś jeszcze do głowy. Otóż: Zastanów się czy źródłem Twojego obecnego stanu nie jest tkwienie myślami i sercem w przeszłości. Gdybanie: jakby to było pięknie gdybyś nie weszła w rodzinę....że być może szczęście było za zakrętem....wtedy to byłabyś spełniona, pełna iskry życia , itp.
Biblijna żona Lota miała zostać ocalona pod warunkiem, że nie obejrzy się za siebie. Nie posłuchała. Została zamieniona w słup soli.
Sama siebie unieszczęśliwiasz oglądając się w przeszłość i tworząc bajeczne wizje swego życia nie obciążonego rodziną. Żyjesz przeszłością i wyobrażeniami i jesteś sparaliżowana smutkiem, żalem, rozgoryczeniem.....Okradasz samą siebie z radości dnia codziennego. Obowiązki matki i żony stały się dla Ciebie ciężarem , udręczeniem i tylko czekać aż staną się przekleństwem .

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: Angela » 26 cze 2018, 15:12

ozeasz pisze:
26 cze 2018, 12:09
Soprasiu ,czy czytałaś ,słyszałaś może o Joannie Beretta Molla ,mnie kiedyś mocno inspirowała Jej postawa ,działanie ,miłość małżeńska , abstrahując od jej bohaterstwa w oddaniu życia za dziecko ,ja byłem w sytuacji w której doskwierało mi mocno brak współuczestnictwa w części duchowo-religijno-psychicznej żony .

Mocno utkwiło mi to , że w dialogu Joanny z Bogiem przyjęła informację od Boga , że mimo że ma predyspozycje i możliwości wzrostu duchowego ,ponad możliwości męża , to taka postawa zaczyna oddalać Ją od męża , paradoksalnie Jej wzrost w oderwaniu od męża pogarszał relację ,bliskość małżeńską ,komunię małżeńską .
Po tym przyjęła postawę ofiarności w tej kwestii i otwarła sie na postawę nie tylko oczekiwania ,ale zejścia w stronę męża , wyjścia Mu naprzeciw .To mnie mocno poruszyło i było dla mnie jasnym komunikatem co mam zrobić w mojej sytuacji .

Pozdrawiam serdecznie .
Zaciekawiło mnie to. Dotychczas uważałam, że w małżeństwie św. Joanny Beretta- Molla była równowaga. Myślałam, że było jej łatwiej, bo miała czułego (choć zapracowanego) i kochającego Boga męża. Taki obraz jawił mi się z jej listów do męża, gdzie tak mocno mu za wszystko dziękuje i zastanawia się czy jest jego godna. Nie zalazłam w materiałach o św. potwierdzenia Twojej tezy. Za to przypadkowo trafiłam na jej słowa, już z łoża śmierci, które mnie lekko mówiąc zasmuciły:
Piotr, teraz jestem uzdrowiona. Piotr, byłam już po drugiej stronie i gdybyś wiedział, co widziałam. Któregoś dnia Ci to opowiem. Ponieważ jednak byliśmy zbyt szczęśliwi, czuliśmy się zbyt dobrze z naszymi wspaniałymi dziećmi pełnymi zdrowia i łaski oraz z całym błogosławieństwem Nieba, odesłali mnie na Ziemię, abym jeszcze pocierpiała, gdyż nie wypada stanąć przed Panem, nie wycierpiawszy wiele".
Ta teza żywcem z ,, Dziadów " Mickiewicza, że nie ma nic za darmo, za odrobinę szczęścia na ziemi trzeba słono zapłacić. Przeciw temu zawsze się buntowałam.

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: Angela » 26 cze 2018, 15:15

Słowa św. Joanny Beretta-Mola zaczerpnęłam ze świadectwa jej męża:
http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/gi ... _piotr.htm

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 266
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: karo17 » 26 cze 2018, 18:18

Soprasia
Pytanie czy mąż chciałby zmienić pracę na taką żeby być na stałe z Wami. W dzisiejszych czasach nie jest to takie trudne. W zależności od zmian jakie by miał wzajemnie zajmowalibyscie się dziećmi a Ty byś miała czas na swoje talenty których nie należy marnować.

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: Angela » 27 cze 2018, 8:14

Angela pisze:
26 cze 2018, 15:12
Za to przypadkowo trafiłam na jej słowa, już z łoża śmierci, które mnie lekko mówiąc zasmuciły:
Piotr, teraz jestem uzdrowiona. Piotr, byłam już po drugiej stronie i gdybyś wiedział, co widziałam. Któregoś dnia Ci to opowiem. Ponieważ jednak byliśmy zbyt szczęśliwi, czuliśmy się zbyt dobrze z naszymi wspaniałymi dziećmi pełnymi zdrowia i łaski oraz z całym błogosławieństwem Nieba, odesłali mnie na Ziemię, abym jeszcze pocierpiała, gdyż nie wypada stanąć przed Panem, nie wycierpiawszy wiele".
Ta teza żywcem z ,, Dziadów " Mickiewicza, że nie ma nic za darmo, za odrobinę szczęścia na ziemi trzeba słono zapłacić.
Po namyśle sama sobie odpowiedziałam:
Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.
Łk 12,48b
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie .
Jan Paweł II

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1801
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Do mężów : po co jest żona?

Post autor: ozeasz » 27 cze 2018, 10:34

Wbrew pozorom cierpienie w obecności i towarzystwie Jezusa może być nie tylko ubogacające ,ale i zbawcze oraz może ,a nawet powinno być wyrazem komunii ,wzajemnego zjednoczenia z Oblubieńcem , tak myślę :
I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».Łk 23 ,42-43

Niestety nie mogę znaleźć przytoczonej przeze mnie historii Gianny , czytałem to z dwa lata temu , nie zapisałem źródła ….
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości