Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Pavel
Posty: 2285
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pavel » 09 wrz 2019, 0:16

Wielkie dzięki, tak jakoś czułem, że te jednak niezwykle kontrowersyjne po ludzku słowa mogą wynikać z tłumaczenia i ograniczeń ludzkiego języka.

Generalnie takie właśnie tłumaczenia tego i innych podobnych w wydźwięku fragmentów Pisma czytałem/słyszałem już wcześniej i wszystko to sprowadza się do pierwszego przykazania miłości, do prymatu Boga w naszym życiu co może tylko wyjść na dobre i poukładać całą resztę.

Proste...w teorii.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Pantop
Posty: 1610
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 09 wrz 2019, 22:26

św Łukasz 6, 6-11 pisze: W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go.

On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Podnieś się i stań na środku!» Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: «Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?» I spojrzawszy dokoła po wszystkich, rzekł do niego: «Wyciągnij rękę!» Uczynił to, i jego ręka stała się znów zdrowa.

Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, jak mają postąpić wobec Jezusa.
Wpadli w szał.
Ciekawe co by zrobili, gdyby Pan po kolei wzywał ich na środek i ujawniał machlojki, przekupstwo, łapówki, niewierność i inne smutne sprawki, które ukrywali.
I ja skrywam ciemne sprawki, i ty, i prawdopodobnie zdecydowana większość z nas.
Jezus jest jednak bezlitosny: «Wyciągnij rękę!»
Tak - wszyscy patrzą, a ty wyciągnij swą uschłą rękę, POKAŻ wszystkim, obnaż się. Popatrz - jesteś teraz bezbronny - zebrani mogą zakpić z twego nieszczęścia,wypomnieć grzechy przeszłości i osądzić.
Jezus przebacza, uzdrawia, poucza.

No - ale to był Jezus.
Dzisiaj w różnorakich organizacjach potomkowie uczonych i faryzeuszów pełnią podobne funkcje tzn parafrazując ,,wpadają w szał i naradzają się między sobą, jak mają postąpić wobec iksińskiego,,.
Twarde prawo korporacyjne zaczyna obowiązywać wszystkich i wszędzie.
Tzw przyjaciele milczą. Kiedy przyjdzie ich kolej mają świadomość, że ich także nikt nie wesprze.

Pytanie tylko, czy będąc w podobnych okolicznościach bliżej nam w odczuciach, emocjach, osądach do postawy Jezusa czy też do uczonych i faryzeuszów.

Pytanie jest aktualne i otwarte jako że nad nim unosi się zapowiedź rewanżu - Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie - ale to już inne czytanie będzie.

renta11
Posty: 456
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: Echo Słowa

Post autor: renta11 » 09 wrz 2019, 23:03

św Łukasz 14,25-33 pisze:

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: ”Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: "Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć". Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.

- kto nie odrzuci wszystkiego co wiąże się z kręgiem bliskich ludzi (wychowania, uzależnienia od ludzi, przekonań) Jest to szczególnie trudne na sycharze. Dla człowieka z sycharu przekaz ten powinien twardo brzmieć - jeśli nie odrzucisz bożka małżeństwa nie będziesz Moim uczniem
- kto nie wyzwoli się z chęci posiadania, poczucia zapewnienia sobie bezpieczeństwa, budowania na piasku
- kto nie zaprze się samego siebie - swojego ego
czyli kto nie stanie nagi w prawdzie gotowy do samotnego dźwigania swojego krzyża (wyjścia na pustynię) , w pokorze

bo budować należy na zgliszczach tego wszystkiego, na skale, na Nim
-

renta11
Posty: 456
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: Echo Słowa

Post autor: renta11 » 09 wrz 2019, 23:17

Niepozorny pisze:
08 wrz 2019, 23:55
zastanawia mnie natomiast, a nie za bardzo mam obecnie czas, umiejętności i możliwości, słowo "nienawiści" i co tam jest w innych przekładach i oryginale
https://opoka.org.pl/biblioteka/H/HN/3/23zwykly-5.html

Słowo „nienawiść" pojawiające się prawie we wszystkich tłumaczeniach Ewangelii, nie do końca oddaje dziś sens słów Jezusa. (...) Tymczasem znaczenia słowa „miseo", występującego w Ewangelii, należy szukać w Septuagincie (...) Słowo „miseo" można by tu oddać jako „kochać mniej". Boga trzeba kochać więcej, trzeba Mu się oddać w pełni, bo On „do końca nas umiłował".
Chyba nie do końca mnie to przekonuje. Nie chodzi o nienawiść do ludzi, ale o przekonania z nimi związane. Dlaczego Bóg jest w trzech osobach, a nie w dwóch? Bo dwie osoby mogą się zapatrzyć egoistycznie w siebie i zamknąć w sobie (np. jak zakochani małżonkowie) a trzy osoby raczej stworzą otwarte relacje.
Rozdać wszystko - nie muszę oddawać biednym wszystkiego co posiadam. Ale pozbywać się przekonań, że gromadzenie dóbr mnie zabezpieczy, da mi poczucie bezpieczeństwa. A zaprzeć się siebie to odrzucić moje własne przekonania, aby nie psuć Jemu pracy nade mną. Nie chodzi o ludzi, rzeczy, sprawy materialne, a o duchowość, gotowość do kroczenia za nim wolnym od tych wszystkich ograniczających przekonań, w otwartości na metanoję. Po prostu myśl inaczej.

Ukasz
Posty: 1348
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 09 wrz 2019, 23:47

https://brewiarz.pl/ix_19/0909p/czyt.php3
Kol 1, 24 – 2, 3
Bracia:
Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. Jego sługą stałem się z powodu zleconego mi wobec was Bożego włodarstwa: mam wypełnić posłannictwo głoszenia słowa Bożego.
Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, została teraz objawiona Jego świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jakie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią Chrystus pośród was – nadzieja chwały. Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka przedstawić jako doskonałego w Chrystusie. Po to właśnie się trudzę, walcząc Jego mocą, która potężnie działa we mnie.
Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielką walkę toczę o was, o tych, którzy są w Laodycei, i o tych wszystkich, którzy nie widzieli mnie osobiście, aby ich serca doznały pokrzepienia, aby przez miłość wyuczeni, osiągnęli pełnię zrozumienia, w całym jego bogactwie, i głębsze poznanie tajemnicy Boga – Chrystusa. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte.
W tym czytaniu poruszyły mnie dwa miejsca, wzajemnie ze sobą powiązane.
Pierwsze to Jego moc, która potężnie działa w człowieku. Doświadczyliście tego? Ja chyba nie. W każdym razie nie miałem chyba nigdy takiego poczucia, takiej świadomości. Pewnie dlatego właśnie, z powodu tej nieufności i zamknięcia się na ogrom łaski, nie mogła ona u mnie wybuchnąć z pełną siłą. To jednak musi być coś pięknego. Poczuć w sobie potęgę działania Jego mocy. Przede wszystkim tego, że ta moc jest Jego, a nie moja, ale również jej siły. Poczuć, jak mnie niesie, jak moje wysiłki tracą na znaczeniu i jak wokół mnie, bez mojej zasługi, dzieją się rzeczy wielkie.
Drugie to nazwanie po imieniu tajemnicy Boga: to po prostu Chrystus. Nie teoria, nie wiedza, nie rozwiązanie zagadki czy algorytm, nie informacja, tylko osoba. Poznanie tajemnicy to poznanie osoby. Wejście w relację z nią.
I właśnie ta relacja, ta więź, jest źródłem owej niezwykłej mocy. To nie jest abstrakcyjna siła, lecz osoba, która działa z mocą. Poczucie potęgi Jego działania to po prostu bliskie spotkanie z Nim.

Ukasz
Posty: 1348
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 10 wrz 2019, 23:33

https://brewiarz.pl/ix_19/1009p/czyt.php3
Kol 2, 6-15
Bracia:
Jak przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak dalej w Nim postępujcie: zapuśćcie w Nim korzenie i na Nim dalej się budujcie, i umacniajcie się w wierze, jak was nauczono, pełni wdzięczności.
Baczcie, aby ktoś was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą wierutnym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie. W Nim bowiem mieszka cała Pełnia: Bóstwo na sposób ciała, a zostaliście napełnieni w Nim, który jest Głową wszelkiej Zwierzchności i Władzy. I w Nim też otrzymaliście obrzezanie, nie z ręki ludzkiej, lecz Chrystusowe obrzezanie, polegające na zupełnym wyzbyciu się grzesznego ciała, jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił.
I was, umarłych na skutek występków i „nieobrzezania” waszego grzesznego ciała, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny, przygniatający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża. Dzięki Niemu po rozbrojeniu Zwierzchności i Władz jawnie wystawił je na pokaz, powiódłszy je w triumfalnym pochodzie.
Łk 6, 12-19
Pewnego razu Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga.
Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, któremu nadał imię Piotr, i brata jego, Andrzeja, Jakuba, Jana, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Szymona z przydomkiem Gorliwy, Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.
Zszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia.
A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich..
W Nim mieszka pełnia bóstwa na sposób ciała, z Niego wychodzi moc, my w Nim zostaliśmy napełnieni. Moc, pełnia i ciało.
Kilka dni temu byłem na wysokim szczycie górującym nad okolicą. Doskonała widoczność na dziesiątki kilometrów w każdą stronę, pasma górskie przeplatały się z dolinami między nimi, każdy dalszy plan trochę bardziej niebieski, aż po ostatni, zarysowany delikatną, ledwie dostrzegalną kreską. Słońce powoli schodziło coraz niżej. W dolinie przed grzbietem, za którym zaraz miało się skryć słońce, była lekka mgiełka, prześwietlona światłem. Skrzące się promienie stopniowo zmieniały barwę, od czystej jasności, przez żywe złoto, po gasnącą czerwień.
Pewnego razu Jezus wyszedł na górę, aby się modlić. Przyszedł zachód słońca, a potem noc. Jezus całą noc trwał na modlitwie do Boga.
Nie modliłem się wtedy. Chłonąłem oczami i całym ciałem pełnię majestatu Stwórcy. Byłem drobinką ukrytą w ogromie gór, która nic im nie dodawała, tylko napełniała się mocą płynącą zewsząd. Od Niego.

Ukasz
Posty: 1348
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 11 wrz 2019, 17:39

https://www.brewiarz.pl/ix_19/1109p/czyt.php3
Kol 3, 1-11
Bracia:
Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.
Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze Życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.
Zadajcie więc śmierć temu, co przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. Z ich powodu nadchodzi gniew Boży na synów buntu. I wy niegdyś tak postępowaliście, kiedy tym żyliście. A teraz i wy odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę wychodzącą z ust waszych.
Nie okłamujcie się nawzajem, bo zwlekliście z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekliście nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga, na obraz Tego, który go stworzył. A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus.
Łk 6, 20-26
Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
«Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom».
Bóg mnie wzywa do tego, żebym był na odwrót. Nie cieszył się z tego, że jestem bogaty, mam co jeść, śmieję się i ludzie mnie chwalą. Żebym nauczył się cieszyć z biedy, głodu, płaczu i poniżenia.
Nie cieszyć się z tego, że się cieszę, nie smucić się z tego, że się smucę. Przezwyciężyć moją naturę, dążenie do zaspokojenia najbardziej elementarnych potrzeb. Całe moje ciało i psychika rwą się do sytości, komfortu, bezpieczeństwa i uznania, a uciekają przed cierpieniem i poniżeniem.
Jest w tym przestroga, że przyjemność wcale nie musi być dla mnie dobra. Rozpusta jest bardzo przyjemna. Kusi. Daje rozkosz. Dążenie do zabezpieczenia sobie - i swojej rodzinie - podstaw materialnych dzieli od chciwości cienka linia.
Nie sądzę, żebym się wyzbył radości z radości i smutku ze smutku. Póki jestem w ciele, jestem ciałem, nie będę w stanie stanąć w pełnej kontrze do niego. Mogę natomiast świadomie obierać kierunek. Nie dążyć do tego, co łatwiejsze. Świadomie przyjąć drogę przez ciernie. Nie kierować się maksymalizacją przyjemności i minimalizacją przykrości. Przecież w chrzcie umarłem dla świata i narodziłem się dla Chrystusa. Ta rzeczywistość może być obecna w moim życiu, jeśli tego będę chciał. Nie sama z siebie, ale z łaski i mojej woli.
Nadal będę szukał pięknych chwil, zaspokajał głód i słuchał miłego słowa. Nie chcę jednak sięgać po rozpustę i chciwość. Widzę przed sobą ciemną dolinę i jestem gotów przez nią przejść.

Pantop
Posty: 1610
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 12 wrz 2019, 9:13

św Łukasz 6, 27-38 pisze:
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie.

Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać.

Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».
Aha!
Jeszcze tylko nie wiem czy to już koniec niedorzecznych oczekiwań Jezusa czy też część dalsza nastąpi :|
Tak skrótowo:
Najpierw - idź sprzedaj co masz i rozdaj ubogim potem przyjdź i chodź za Mną.
Potem - kto przychodzi do Mnie a nie ma w nienawiści swojej rodziny (żona/mąż jako bonus) a także siebie samego - nie może być Moim uczniem.
Czyli sprzedaż i rozdanie majątku kwalifikuje tylko do pójścia za Nim. Do bycia uczniem niezbędna jest owa ,,nienawiść,, do najbliższej rodziny i siebie samego.
Ale to nie koniec :idea:
Dzisiaj dowiaduję się, że jeszcze z tego co mi zostało, mam hojnie rozdawać potrzebującym, oddać koszule i krótkie spodenki a także me ulubiene okulary antysłoneczne (za 8zł sztuka).
Więcej - mam pożyczać nie spodziewając się zwrotu :P
To było ok 2000 lat temu - sugeruję więc dostosowanie tej wskazówki do obecnych realiów: -podpisujcie/żyrujcie kredyty i pożyczki tym, którzy was proszą...
..
Może będę bezczelny ale wprost nie mogę dobie odmówić ostrej jak katana samuraja aronii:
- błogosławcie komornikom, którzy w asyście policji będą wynosić resztki waszego dobytku na licytacje (za podpisane i oczywiście niespłacone a podżyrowane kredyty)
- kochajcie wychowawców domów dziecka do którego niechybnie trafią wasze nieletnie pociechy - ponieważ wy sami traficie do odosobnionego miejsca zwanego więzieniem.
Tam natomiast dopiero otworzy się bogactwo możliwości oddawania nie tylko swych szat ale i nadstawiania drugiego i piątego policzka, błogosławienia prześladowców i miłowania nieprzyjaciół :mrgreen:

Już miałem przejść do miażdżącego podsumowania - ale nie - pohamuję się.

Uderzam się w pierś - mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.
Panie, jeśli to co mówisz jest prawdą którą można wykonać, to daj potrzebnej do tego łaski i mocy, jako że po ludzku jest to niemożliwe.
Zaś u mnie osobiście samo rozmyślanie o tym (i to tylko teoretyczne) powoduje chaos, rozdrażnienie, sprzeciw, bunt, zgorzknienie, zniechęcenie, w końcu - zwykłe NIE.

I Ty o tym doskonale wiesz.





ps do wszystkich, którzy już rozdają swe szaty, pieniądze, lokaty , samochody, sprzedają domy i idą za Jezusem - złóżcie tu świadectwo. I nie że mój sąsiad tak zrobił, że Zenek z osiedla wszystko rozdał, że ktoś tam coś tam - TY MASZ SPRZEDAWAĆ I ROZDAWAĆ - wtedy napisz :geek:

Ukasz
Posty: 1348
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 12 wrz 2019, 23:17

Mam nadzieję, że wciąż wolno tu jeszcze pisać tym, którzy nadal coś posiadają...
https://brewiarz.pl/ix_19/1209p/czyt.php3
Kol 3, 12-17
Bracia:
Jako wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał coś do zarzucenia drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy.
Na to zaś wszystko przywdziejcie miłość, która jest spoiwem doskonałości. A w sercach waszych niech panuje pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni.
Słowo Chrystusa niech w was mieszka w całym swym bogactwie: z całą mądrością nauczajcie i napominajcie siebie, psalmami, hymnami, pieśniami pełnymi ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach.
A cokolwiek mówicie lub czynicie, wszystko niech będzie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.
Łk 6, 27-38
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie.
Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać.
Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».
Ze słów św. Pawła wyłania się prawdziwa sielanka. Wszyscy sobie serdecznie współczują – to znaczy całym sercem czują wspólnie, razem – są dobrzy, cisi, pokorni, cierpliwi. Na to wszystko jeszcze opada płaszcz miłości, spoiwo doskonałości. I pokój. I wdzięczność.
Słowa Jezusa po części idą w tym samym kierunku. Nikt nikogo nie potępia. Nie osądza. Każdy każdemu hojnie ofiaruje wszystko. Wybacza. Tylko co wybacza, skoro wszyscy są dla siebie jak anioły?
A jednak jest i ktoś taki, kto mnie uderza w policzek. Chce zabrać to, co moje. Przeklina mnie. Oczernia. Nienawidzi. Jest moim wrogiem.
Jak to, przecież nawet poganie czynią dobrze tym, którzy im dobrze czynią? Przecież jeżeli ja jestem dobry dla drugiej osoby, to mogę się spodziewać od niej tego samego, choćby ona nie znała Boga i nic do mnie nie czuła. A wiemy aż za dobrze, że bywa inaczej. Właśnie ta osoba, którą kochamy dosłownie nad życie, której ofiarujemy samych siebie, potrafi zranić najbardziej. Na miłość odpowiedzieć nienawiścią i krzywdą. To nie jest takie proste, że za dobroć zawsze dostaniemy w odpowiedzi dobroć. I Bóg wie to najlepiej. On jest nieskończenie dobry, a odpowiedzią człowieka był krzyż i wciąż jest jego źródło – grzech. Ja sam wcale nie odpowiadam samym dobrem na miłość Bożą. Ludzi też krzywdzę, także tych najbliższych. Czasem to widzę, częściej nawet nie potrafię dostrzec. Te słowa Jezusa nie są o tym, czy na dobro zawsze odpowiada się dobrem, tylko o tym, jaka jest Jego postawa, gdy jednak dotknie mnie zło.
Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Ktoś, ktokolwiek. A gdy uderza mnie najbliższa osoba? Czy to, że ją kocham, daje jej prawo do tego, żeby mnie krzywdziła? Nie, nic nie daje jej takiego prawa. Nikt nie ma prawa mnie krzywdzić. Nie dlatego mam nadstawić drugi policzek, że ktoś ma prawo w niego uderzyć. Dlatego, że gdy odpowiem tym samym, zranię i jego i siebie. Siebie bardziej.
Czy jednak nie mam prawa bronić się przed krzywdą? Czy nie mam prawa odejść, gdy jestem bity? Czy moim obowiązkiem jako ucznia Chrystusa jest stać dalej tam, gdzie padają kolejne ciosy? Tu chyba znów słowa Jezusa nie są o tym. Uderzony przez pachołka przed Sanhedrynem nie odpowiedział siłą, nie cofnął twarzy, ale słowem się bronił.
Tak mi się coś niewyraźnie rysuje, ale mocniej odzywa się poczucie, że po prostu nie wiem, jak połączyć tę Ewangelię z twardą miłością.

Pantop
Posty: 1610
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 13 wrz 2019, 8:02

Ukasz pisze:Mam nadzieję, że wciąż wolno tu jeszcze pisać tym, którzy nadal coś posiadają...
Hahahahaha!
HAHAHAHAHAH!!!
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:


Oczywiście
W przeciwnym razie nasi admini musieliby zamknąć forum :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

Jonasz
Posty: 693
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Jonasz » 13 wrz 2019, 13:50

Pantop pisze:
13 wrz 2019, 8:02
Ukasz pisze:
Mam nadzieję, że wciąż wolno tu jeszcze pisać tym, którzy nadal coś posiadają...

Hahahahaha!
HAHAHAHAHAH!!!
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Myślę że tak Ukaszu.
W końcu myślę że nasz Pan tego nie oczekuje ani od tego ani nie uzależnia od tego relacji ze sobą, lecz tak naprawdę ustawia/porządkuje hierarchię.
Nie od tego zależy nasza godność i wartość.
Ostrzega przed nadmiernym przywiązaniem do dóbr materialnych
On tylko daje nigdy nie zabiera. Nie jest złodziejem.
Tylko człowiek może mnie okłamać, zawieść, wyrzucić z pracy, spalić dom czy też ode mnie się odwrócić.
On nie ma z tym nic wspólnego.
Nigdy nie zniszczy, nie okradnie, nie odrzuci.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Ukasz
Posty: 1348
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 13 wrz 2019, 22:39

Ja nawiązałem tylko do słów Pantopa: żeby nie było, że udaję kogoś, kto już oddał wszystko Bogu, także w sensie materialnym. To było z lekkim przymrużeniem oka, temat już zresztą wałkowaliśmy.
https://brewiarz.pl/ix_19/1309/czyt.php3
1 Tm 1, 1-2. 12-14
Paweł, apostoł Chrystusa Jezusa według nakazu Boga naszego, Zbawiciela, i Chrystusa Jezusa, naszej nadziei – do Tymoteusza, swego prawowitego dziecka w wierze. Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana.
Dzięki składam Temu, który mnie umocnił, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi sobie mnie, dawniej bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Dostąpiłem jednak miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze. A nad miarę obfita okazała się łaska naszego Pana, wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie.
Łk 6, 39-42
Jezus opowiedział uczniom przypowieść:
«Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj?
Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego».
Najpierw słyszymy wezwanie do rozpoznania swego powołania i do apostolstwa. Mam poznać swoją ścieżkę i kroczyć nią zdecydowanie ku Bogu. Nie skrywać tego, otwarcie do niego się przyznawać, a nawet o głosić.
Jednocześnie Jezus przestrzega mnie, że jestem jak ślepe szczenię. Jak uczeń, który jeszcze nie dorósł do żadnego głoszenia nauki. Że mam w oku belkę i dopóki jej nie usunę, będę obłudnikiem mówiąc o grzechach innych.
Próbuję w tym odnaleźć spójność. Głosić wiedząc, że Go nie znam. Że jestem początkującym uczniem. Że moja grzeszność może być większa niż tego, któremu chciałbym pokazywać Boga. Iść wiedząc, że nie mam własnej wiedzy, lecz tylko to, Duch zechce mi objawić.
Z jednej strony tak właśnie wygląda Boża siła: w pokorze i uniżeniu, w cichości. Tak głoszone Słowo rozbrzmiewa najgłośniej, najpotężniej.
Z drugiej zaś jest to jednoznaczna zachęta do zmieniania tego stanu rzeczy, do przezwyciężenia mojej ślepoty, niedouczenia i grzeszności. Mam wyjąć belkę ze swego oka. Mam to zrobić i głosić Słowo z pełną mocą.
Przede wszystkim jednak mam iść drogą mojego powołania. Być świadomym ograniczonej wiedzy i umiejętności i właśnie dlatego je poszerzać. Być świadomym własnej grzeszności i właśnie dlatego nie grzeszyć. Iść moją drogą z pokorą, ale zdecydowanym krokiem. Bóg może uleczyć każdą moją ranę.

Pantop
Posty: 1610
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 14 wrz 2019, 7:11

św Jan 3,13-17 pisze:
Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.
https://youtu.be/EJBPBvmue9I

Ukasz
Posty: 1348
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 14 wrz 2019, 9:48

https://brewiarz.pl/ix_19/1409p/czyt.php3
Flp 2, 6-11
Bracia:
Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej.
Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca.
J 3, 13-17
Jezus powiedział do Nikodema:
«Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego.
Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony».
Wskutek grzechu – niekoniecznie tylko mojego, choć sam jestem grzeszny i jakoś mam w tym swój udział - przychodzi cierpienie. Zwracam się do Boga: oddal je ode mnie, przywróć mi życie przyjemne i szczęśliwe. Odpowiedź Boga jest inna. Jest spełnieniem prośby, ale nie na mój sposób. Ból pozostaje. Nie musi jednak prowadzić do śmierci, lecz do życia. Wystarczy, że wtedy spojrzę na Niego, jak On został wywyższony. Że się jakoś z Nim wtedy połączę, że wejdę z relację z Jezusem. Jego prawdziwą odpowiedzią jest to, że On sam wszedł i wciąż wchodzi w to cierpienie, które ja odrzucam. Nie zabiera mi go, ale jest w nim ze mną i zachęca, żebym miał tego świadomość. Właśnie w tej łączności śmiertelny jad bólu może stać się bramą życia wiecznego, nieba.
Przyjście Jezusa na świat było spotkaniem największej świętości z grzechem i jego owocami, z cierpieniem i śmiercią. Przede wszystkim było jednak spotkaniem z grzesznym człowiekiem i wystawieniem się na jego nienawiść, odrzuceniem wszystkiego, co Go przed nią chroniło – przynajmniej w naszych oczach. Było spotkaniem namacalnym, fizycznym, niezaprzeczalnym. Takim, jakie jest właściwe mojej kondycji, mojemu życiu w ciele. Jezus mając pełną świadomość grzeszności człowieka, mojej grzeszności, nie przychodzi mnie potępić, ale zbawić.
Mnie też posyła, żebym się spotkał z drugim człowiekiem. Na różne sposoby, także na ten najbliższy, najbardziej intymny z możliwych. Żebym odrzucił wszystko, co mogłoby mnie osłonić przed krzywdą ze strony tej osoby. Uczynić się tak wrażliwym na głos z jej strony, żeby jej ból bolał mnie tak samo, a jej cios – podwójnie. Żebym nie mógł oddzielić się w żaden sposób od skutków jej i mojego grzechu, tylko żebym to cierpienie wziął na siebie, świadomie wszedł w nie i spojrzał na Wywyższonego. Ja nie mogę zbawić siebie ani nikogo innego, ale mogę wejść w tę tajemnicę i być jej świadkiem.

Pantop
Posty: 1610
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 14 wrz 2019, 23:18

Wracając na moment do esencji czytań o
- bogatym młodzieńcu,
- przychodzeniu do Pana mając wcześniej w nienawiści (właściwie rozumianej) rodziny, żony, siebie,
- rozdawaniu kasiory, nadstawianiu drugiego policzka i miłości do nieprzyjaciół;
wyłania mi się obraz Pana Jezusa przeganiającego przekupniów ze świątyni.

Nie chodzi mi jednak o stosowne czytanie dot wzmiankowanego zdarzenia a o sceny wywracania stołów z monetami wśród ogólnego chaosu i popłochu wśród handlarzy.

Otóż
Pan Jezus - w moim odczuciu - wywraca do góry nogami stoły naszych starannie uformowanych życiowych maksym, przekonań, doświadczeń i mówi - jak tym wyganianym - Precz!!
- Panie Jezu - ale jak to? - Ja sobie już tak fajnie wymościłem swoją sytuację życiową (no gdyby jeszcze tylko ta żona do mnie wróciła)
- Precz!!
- To znaczy że nie mogę jednocześnie mieć ciastka (,,mieć,, Ciebie) i zjeść ciastko (mieć świat)
- Tak - właśnie to tak znaczy!
- Aha - to ja już będę wiedział! - A teraz uważaj Panie - zbliżyłeś się do ,,mojego,, stołu - pamiętaj, że już Ci wierzę - proszę - bądź delikatny..
Pan Jezus chwyta dwoma rękami brzeg mego jakże starannie ustawionego stołu przekonań i gwałtownym szarpnięciem powoduje jego potrójny axel.
Jak w zwolnionym filmie patrzę na srebrniki mych doświadczeń szybujących ku niebiosom, by za chwilę ruchem jednostajnie przyśpieszonym - jak kiedyś fortepian Chopina - sięgnąć bruku.


Ot i negocjacje z Panem Jezusem :idea:

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości