Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Ukasz
Posty: 1191
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 12 cze 2019, 9:38

https://brewiarz.pl/vi_19/1206p/czyt.php3
2 Kor 3, 4-11
Bracia:
Jeżeli dzięki Chrystusowi taką ufność w Bogu pokładamy, to nie dlatego, żebyśmy uważali, iż jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz wiemy, że ta możność nasza jest z Boga. On też sprawił, że mogliśmy stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia.
Ale jeśli posługiwanie śmierci, utrwalone literami w kamieniu, dokonywało się w chwale, tak iż synowie Izraela nie mogli spoglądać na oblicze Mojżesza z powodu blasku jego oblicza, który miał przeminąć, to o ileż bardziej pełne chwały będzie posługiwanie Ducha? Jeżeli bowiem posługiwanie potępieniu jest chwałą, to o ileż bardziej będzie obfitować w chwałę posługiwanie sprawiedliwości. Wobec przeogromnej chwały okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową. Jeżeli zaś to, co przemijające, było w chwale, daleko więcej cieszy się chwałą to, co trwa.

Mt 5, 17-19
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim».
Pierwsze zdanie z pierwszego czytania stanowi swego rodzaju zamknięcie tego, co pisałem wczoraj i przedwczoraj. Dalej następuje rozwinięcie, które przy pierwszej lekturze wydało mi się odległe od mojego doświadczenia. Potem jednak spróbowałem je odnieść do konkretnej sytuacji i to właśnie do tej, które w jakiejś mierze jest wspólna nam wszystkim tutaj.
Mamy literę prawa, która w perspektywie św. Pawła jest potępieniem, wręcz śmiercią. Jest zakazem, ograniczeniem, odcięciem jakiejś części życia. Niewątpliwie prawem jest przykazanie „Nie cudzołóż”. Precyzyjne, zakazujące. Dla wielu osób, porzuconych przez współmałżonków, brzmi jak wyrok, jak odebranie ważnej części życia, jak potępienie. Widać na nim cień śmierci.
Owocem Ducha jest miłość. Ona daje życie, szczęście, pozwala rozwinąć skrzydła. Kochając rozkwitamy, jesteśmy stworzeni do kochania i do bycia kochanymi. To jest życie, życie w obfitości.
Wierność po porzuceniu jest heroizmem, ale wciąż wydaje się jakoś osiągalna ludzkimi siłami. Wzrastanie w miłości, czerpanie w niej sił w tej sytuacji jest już czymś zupełnie wykraczającym poza nasze możliwości. Po prostu niemożliwym bez pomocy Ducha Świętego. Jednak z Nim jest to droga, na którą nas zaprasza. Wskrzeszajcie umarłych, wskrzeszajcie, tchnijcie w życie w to, co po ludzku jest już całkiem martwe. Jeżeli chwałą Bożą jest nasza wierność w porzuceniu, to czym jest miłość do tej osoby, która nas porzuciła? Wzrost tej miłości?
Jezus przestrzega bardzo wyraźnie, że prawa nie znosi. Przykazanie nie cudzołóż obowiązuje. Jest warunkiem pójścia dalej. Świat Ducha otwiera się nie przez porzucenie prawa, lecz przez jego wypełnienie. To znacznie więcej niż przestrzeganie, ale i ono się w nim zawiera. Wierność nie jest celem, lecz warunkiem sięgnięcia po owoce Ducha Świętego, po żywą miłość i po życie w niej – w obfitości.

Ukasz
Posty: 1191
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 13 cze 2019, 22:41

https://brewiarz.pl/vi_19/1306p/czyt.php3
Iz 6, 1-4. 8
W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana zasiadającego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł; dwoma zakrywał swą twarz, dwoma okrywał swoje nogi, a dwoma latał.
I wołał jeden do drugiego: «Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały». Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem.

I powiedziałem: «Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów!» Wówczas przyleciał do mnie jeden z serafinów, trzymając w ręce węgiel, który kleszczami wziął z ołtarza. Dotknął nim ust moich i rzekł: «Oto dotknęło to twoich warg: twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech».
I usłyszałem głos Pana mówiącego: «Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł?» Odpowiedziałem: «Oto ja, poślij mnie!»

Ps 23 (22), 2-3. 5. 6
Pan pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. †
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
kielich mój pełny po brzegi.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.
J 17, 1-2. 9. 14-26
W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, rzekł:
«Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś.
Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi.
Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.
Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie.
Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś.
I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś.
Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.
Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem, i oni poznali, że Ty Mnie posłałeś. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich».
Pierwsze czytanie mszalne z Księgi proroka Izajasza pomija trzy wiersze, które wydają mi się ważne dla zrozumienia całego tekstu. Uzupełniłem je więc oznaczając tłustą czcionką ustępy czytane w trakcie liturgii.
Fragment modlitwy arcykapłańskiej Chrystusa akcentuje mocno opozycję między światem a tym, co Boże, święte. Świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Święci – tak św. Paweł nazywa chrześcijan w pierwszych gminach – są na świecie i jednocześnie nie należą do niego. Jezus nie chciał ich zabierać stąd: nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Mają tu pozostać. Mają tu ważne zadanie, misję, są niezbędni właśnie tutaj. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś. Oni są kluczem do wiary świata w Boga, w Jego Syna, w zbawienie, w miłość. Ta szczególna misja i godność ma być przekazywana dalej. Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. To już jest bezpośrednio o nas, o mnie. Jezus poświęcił samego Siebie, abym został uświęcony, czyli żebym stał się przynależny do świętości, rzeczywistości Bożej. Żebym stał się częścią prawdy, Słowa, Jego imienia, Jego chwały, Jego miłości, abym stał się jednością z tym wszystkim przez jedność z Nim samym i z tymi, którzy do Niego należą.
Pragnieniu tej jedności powinna towarzyszyć równie mocna świadomość odrębności tego, co ludzkie i światowe, od wszystkiego, co należy do Boga. Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów! Bóg nie neguje tej postawy, przeciwnie, pochwala ją. Potwierdza fakt przepaści między Swoją wielkością i chwałą a moją nędzą, moją niezdolność do jej przekroczenia, zupełny brak przygotowania do tego, żeby na Niego choćby spojrzeć. Most między tymi światami może zbudować tylko On, kontakt może nastąpić tylko z Jego woli. Tylko on może wypalić ogniem z ołtarza grzech, oczyścić mnie, tylko On może wystosować zaproszenie. Mi pozostaje jedynie odpowiedzieć: Oto ja, poślij mnie!
I wtedy zaczyna się coś zupełnie niezwykłego. Po dotknięciu moich warg rozpalonym węglem, po znienawidzeniu przez świat, po uznaniu mojego własnego uniżenia Pan pozostawia mnie na tym świecie i jednocześnie pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach, prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć...

Ukasz
Posty: 1191
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 14 cze 2019, 22:56

https://brewiarz.pl/vi_19/1406p/czyt.php3
2 Kor 4, 7-15
Bracia:
Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd cierpienia znosimy, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym ciele. Ciągle bowiem my, którzy żyjemy, jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was – życie.
A że mamy tego samego ducha wiary, według którego napisano: «Uwierzyłem, dlatego przemówiłem», my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby łaska, obfitująca we wdzięczność wielu, pomnażała się Bogu na chwałę.

Ps 116B (115), 10-11. 15-16. 17-18
Ufność miałem nawet wtedy, gdy mówiłem: *
«Jestem w wielkim ucisku».
I zalękniony wołałem: *
«Każdy człowiek jest kłamcą!»
Cenna jest w oczach Pana *
śmierć Jego wyznawców.
O Panie, jestem Twoim sługą, †
Twym sługą, synem Twojej służebnicy. *
Ty rozerwałeś moje kajdany.
Tobie złożę ofiarę pochwalną *
i wezwę imienia Pana.
Wypełnię me śluby dla Pana *
przed całym Jego ludem.
Mt 5, 27-32
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.
Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa».
Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was – życie. O kim pisze św. Paweł? List do Koryntian jest kierowany od Pawła i Tymoteusza do gminy korynckiej. Dlaczego w Pawle i Tymoteuszu działa śmierć, a w Koryntianach życie? Skąd się bierze to przeciwstawienie? Wcześniej mamy piękny obraz naszego życia: zewsząd cierpienia znosimy, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Jak bardzo jest to bliskie doświadczeniu kryzysu, gdy wali się nasz świat. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym ciele. Ciągle bowiem my, którzy żyjemy, jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa. My, którzy żyjemy – a kim są ci drudzy, „wy” – czy to ci, którzy już nie noszą w ciele konania Chrystusa? Cierpienia, niedostatku, prześladowania, obalania na ziemię? Już nie żyją? W ich ciele już się objawiło życie Jezusa? To dla mnie niezwykła zagadka, której nie potrafię rozwiązać. Udało mi się znaleźć tylko taką informację, że zdaniem części biblistów List do Koryntian nie jest jednolity, nie powstał jako jeden tekst, lecz jest wynikiem połączenia kilku listów pawłowych. Czyżby któryś z nich był skierowany do tych braci, którzy odeszli do Pana?
Podobną zagadkę stanowi dla mnie struktura czytania z Ewangelii. Zawarte w niej ustępy są dobrze znane, szczególnie w Sycharze. Ich wzajemne relacje są jednak dla mnie zaskoczeniem, jakbym ich wcześniej nie widział. Jedno z najbardziej radykalnych wezwań Jezusa – wyłup swoje oko, odetnij swoją rękę – zostało zamknięte klamrą odnoszącą się do konkretnej sytuacji: do małżeństwa i cudzołóstwa. Jezus mówi o wielkości, o pełni oblubieńczej miłości. Nie ma nic pośredniego: każda niewierność jest zdradą, cudzołóstwem, a miłość jest na całe życie. Albo żyjesz tak, że nie spoglądasz nawet pożądliwie na inną kobietę, bo miłość Cię wypełnia i nie zostawia miejsca na takie rozproszenie, albo żałuj, że nie pozbawiłeś się na czas oka i ręki, żeby temu zapobiec. I tak ma być nie przez chwilę, lecz po wasze ostatnie tchnienie. Całe życie ma być wypełnione gorącą, wierną miłością, a jeśli nie, to lepiej wyłup sobie oko i odetnij rękę. Lepiej nie pozwól, by przyszło do Ciebie, przez Twoje zmysły, nic gorszącego. Nie warto oglądać świata, słuchać go, dotykać, wąchać, smakować – jeśli to położyłoby się cieniem na twojej miłości, i to dokładniej tej do żony czy męża. I żadne działanie, które przyniosłoby krok przeciw tej miłości, nie ma racji bytu. Lepiej pozbawić się go w ogóle, tracąc ręce, niż zrobić tymi rękami cokolwiek, co sprzeciwia się tej miłości.
Naszym lekarstwem na cierpienia i prześladowania, na doznaną krzywdę, jest wolność płynąca z Boga. Taka, że daje nam siłę odrzucić wszystko, co sprzeciwia się darowi oblubieńczej miłości, nawet moje zmysły i wszystko, co one przynoszą, nawet moje ciało i całe jego działanie.

Ukasz
Posty: 1191
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 15 cze 2019, 18:32

https://brewiarz.pl/vi_19/1506p/czyt.php3
2 Kor 5, 14-21
Bracia:
Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał.
Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień.
W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.

Ps 103 (102), 1b-2. 3-4. 8-9. 11-12
Błogosław, duszo moja, Pana, *
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana *
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.
On odpuszcza wszystkie twoje winy *
i leczy wszystkie choroby.
On twoje życie ratuje od zguby, *
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.
Miłosierny jest Pan i łaskawy, *
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie zapamiętuje się w sporze, *
nie płonie gniewem na wieki.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią, *
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Jak odległy jest wschód od zachodu, *
tak daleko odsuwa od nas nasze winy.
Mt 5, 33-37
J Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym.
Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi»
Dzisiejsze czytania wracają kolejny raz do relacji między Bogiem a światem. Niedawno słyszeliśmy o opozycji, przeciwstawieniu, wręcz nienawiści świata do Boga. Dziś widzimy tę wzajemną relację z nieco innej strony.
W Chrystusie Bóg jednał z sobą świat. Zrobił to bardzo prosto: jak odległy jest wschód od zachodu, tak daleko odsuwa od nas nasze winy. Wziął je na siebie i zaniósł na krzyż. Już nie ma tego, co było ze świata i oddzielało nas od Boga. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Teraz ja mam dalej nieść to samo przebaczenie.
Chrystus wzywa mnie do całkowitej przemiany. Mam żyć już nie dla siebie, tylko dla Niego, mam być nowym stworzeniem. Jak? Nie egzaltacją, wykrzykiwaniem Jego imienia, szumnymi deklaracjami, piętnowaniem innych. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. Mam mieć w sobie zwykłe, najzwyklejsze dobro, ciche i pokorne. I taką Jego moc, żeby moje „tak” znaczyło więcej niż wszystkie przysięgi.

Ukasz
Posty: 1191
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 17 cze 2019, 17:15

https://brewiarz.pl/vi_19/1706p/czyt.php3
2 Kor 6, 1-10
Bracia:
Napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem Pismo: «W czasie pomyślnym wysłuchałem cię, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą». Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.
Nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono naszej posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność, przez objawy Ducha Świętego i miłość nieobłudną, przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i obronny, wśród czci i pohańbienia, przez zniesławienie i dobrą sławę. Uchodzący za oszustów, a przecież prawdomówni, niby nieznani, a przecież dobrze znani, niby umierający, a oto żyjemy, jakby karceni, lecz nie uśmiercani, jakby smutni, lecz zawsze radośni, jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko.

Mt 5, 38-42
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie».
Jakby smutni, lecz zawsze radośni – z serii kontrastów, jakie ponownie stawia nam przed oczy św. Paweł, ten wydaje mi się najbliższy mi i nam. Mamy powody, by się smucić, i po wyłącznie po ludzku rzecz biorąc one zdecydowanie przeważają. Jeżeli jednak zaczynamy patrzeć na siebie i świat wokół nas oczami Chrystusa, wszystko wygląda inaczej. To, co było ważne, okazuje się bez znaczenia, inne rzeczy nagle rosną z naszych oczach lub wręcz strata staje się zyskiem. Wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach – św. Paweł widzi czas upragniony, dzień zbawienia. Kryzys, który jest szansą na wzrost, na zbliżenie z Chrystusem. Krzywda, która staje się bogactwem i sposobnością do świadectwa, do radykalnego zademonstrowania przynależności do Niego, przede wszystkim przed samym sobą. Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Pozornie potworna naiwność i zachęta do złego. Więcej: stosowana głupio, bez Boga, może być rzeczywiście grzeszną naiwnością i zgorszeniem. Takie postępowanie jest mądrością, która przekracza mnie i moje możliwości. Mam postępować nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono naszej posługi. Jak iść za Bogiem, to tylko z Nim, za Jego głosem, niesiony Jego Duchem.
I właśnie stoję na rozdrożu i próbuję rozeznać ten Boży plan dla mnie. Zupełnie nie wiem, w którą stronę się zwrócić. Pozostaje modlitwa i pokorne oczekiwanie na to, że On wskaże drogę. I nadzieja, że gdy to już się stanie, to ja tę wskazówkę dostrzegę.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości