Świadectwo-małżeństwo uratowane.

Wydarzył się cud uzdrowienia małżeństwa, a może tylko maleńki cudzik?...

Moderator: Moderatorzy

Lilencydie
Posty: 4
Rejestracja: 07 sie 2020, 16:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Świadectwo-małżeństwo uratowane.

Post autor: Lilencydie » 24 lis 2020, 21:48

Witajcie. Już kilka tygodni zabieram się za napisanie tego posta. Zastanawiałam się jak tu zacząć, o czym powiedzieć...
zaznaczę, że w trakcie mojego kryzysu małżeńskiego, jedyne czego tak bardzo pragnęłam żeby tutaj przeczytać, to świadectwo uratowania małżeństwa w podobnej sytuacji co moja. Tak niewiele jest tu świadectw jednak, a kiedy siły opadają, to potrzeba rozpalić tą iskierkę nadziei. Mam nadzieje, ze moje świadectwo pomoże komuś utrzymać odrobinę tych sił.

Nie będę opisywać już jak mój kryzys się zaczął i jak przez pierwsze miesiące wyglądał. Później opuściłam forum, nie śledziłam już postów, świadectw. Odcięłam się w pewnym momencie, od wszystkiego. Ale nie dlatego ze przestałam wierzyć, ale córeczka podrosła i najzwyczajniej nie miałam czasu :) ale napisze, ze mój mąż zostawił mnie i córeczkę, wyprowadził się do innego miasta...powiedział, że dla niego najlepszym rozwiązaniem będzie rozwód (powiedział to w trakcie terapii małżeńskiej). No, wiec jak powiedział rozwód to dopiero wtedy zrozumiałam „niech będzie wola Twoja”Panie mój, widocznie taki jest plan. Zaufałam wiec Panu Naszemu, byłam cierpliwa. Zdecydowałam, że podejmę się życia jako samotna mama. Chciałam wynagrodzić córeczce czas, który straciłyśmy przez moją depresję związaną z kryzysem z moim ukochanym mężem i przez moją rozpacz nad złamana rodziną, która była moim marzeniem.

Na tym forum znalazłam wzmiankę o cudownej modlitwie - o Nowennie Pompejańskiej. Pierwszą odmawiałam o naprawę naszego małżeństwa, wszystko sie waliło, dosłownie miałam ochotę się zabić, błagałam Boga żeby mnie zabrał żebym już tyle nie cierpiała, dosłownie przeżyłam duchową agonię, każdego dnia wylewałam litry łez, moja twarz była ciagle opuchnięta... ile razy chciałam przerwać modlitwę, och nie liczyłam, wiele razy miałam ochotę się poddać bo nie widziałam sensu dlaczego Bóg miałby zająć się tak beznadziejna „sprawa”. Po pierwszej nowennie zrobiłam sobie dzień przerwy, mąż był miły, mówił o tym ze kiedyś się zejdziemy, rozmawiał ze mną, poszedł na spacer ze mną i córka (a uwierzcie mi, że to był w końcu spacer, bo wcześniej mąż mnie unikał lub na spacerach mówił ze w nim się coś strasznego stało ze przestał mnie kochać). Ale czułam, ze nie o to powinnam się modlić, czułam ze muszę zacząć modlić się wyłącznie o męża, o jego uzdrowienie. Podczas pierwszej nowenny pompejanskiej, pomimo ze czas był okrutny dla mnie, czułam bliskość Matki Boskiej, czułam ze jest ze mną i czuwa mimo wszystko, cieszyłam się z tego, jak mnie Maryja prowadzi, jak pokazywała mi w dni zwątpienia ze warto. Jednego dnia kiedy już naprawdę chciałam zrezygnować, spojrzałam na ścianę i powiedziałam do siebie „potrzebuje wsparcia”... przyszło kilka godzin później, gdy przypadkowo na youtu* znalazłam filmik ze świadectwem Małgorzaty o tym, jak nowenna pompejańska uratowała jej małżeństwo i o tym, czym dokładnie nowenna pompejańska jest. Wtedy dowiedziałam się, że niestety/stety tak to działa, ze szatan zrobi wszystko żebyś porzuciła różaniec. Podziękowałam Przenajswietszej Panience za znak i łaskę i wytrwałam do końca nowenny. Podczas odmawiana drugiej nowenny już wiedziałam co i jak, byłam świadoma ze ryzykuje kolejne ciosy, porażki, łzy i cierpienie, ale podjęłam się zadania, bo było to trudne zadanie. I wiecie co? Właśnie chyba świadomość tego ze modlę się, nie o to żeby mi ktoś zwrócił męża, a właśnie o jego uzdrowienie , czy wróci czy odejdzie jeszcze dalej pozwoliło mi żyć. Niejako pogodziłam się ze to już koniec, tak ma być chyba Panie Boże, mówiłam „nadal się boje Panie mój, ale wierze zes dobry i mnie nie zawiedziesz, ze będziesz przy mnie, niech będzie wola Twoja”. Tym razem nie czułam bliskości z Matką, myślę, że po prostu już nie musiała być przy mnie tak blisko bo wiedziała, że tym razem sobie poradzę. Modliłam się dla Niej, nie zrezygnowałam dla Niej. Gdy mąż powiedział o rozwodzie, chciałam się po prostu dalej modlić dla mojej Pani i jej ofiarować mój czas. Modliłam się gdzie tylko mogłam, kiedy mogłam. Gdy mój mąż wyprowadził się do innego miasta sam, był to ostatni dzień części błagalnej i od tego czasu wszystko szlo już w dobrym kierunku. Mąż dużo dzwonił, spotykał się z nami, dużo na mnie patrzył, dużo uśmiechał, w końcu zaczął sam prosić o spotkania- nie tylko z dzieckiem ale i ze mną, mówił ze chciałby to naprawiać, później mnie przepraszał ze tak mnie skrzywdził i ze nas zostawił-ze mnie zostawił z tyloma obowiązkami, życie w samotności było dla niego trudne i zrozumiał co miał. W trakcie części dziękczynnej dziękowałam za spokój( bo naprawdę już byłam spokojna, pogodzona z życiem i mądrzejsza o wiele doświadczeń) i przede wszystkim za miłość do córeczki. W końcu mogłam się w niej rozkochać. W trakcie części dziękczynnej zaczęłam modlić się do Świetego Judy Tadeusza o wsparcie, po tym gdy koleżanka usłyszała o moim kryzysie i właściwie końcu małżeństwa. Powiedziała żebym modliła sie dalej i tylko ona w tym czasie była w stanie mi powiedzieć ze to minie... a wszyscy, dosłownie wszyscy nas skreślili, już nikt nie wierzył ze to się da naprawić. I myśle, że dzięki modlitwie do Świetego Judy Tadeusza dostałam wysłuchana troszkę szybciej, bo mąż z każdym dniem robił nie jeden krok a kilka kroków w naszą stronę. I w niedziele był ostatni dzień nowenny pomepjanskiej i w niedziele zarezerwowaliśmy mieszkanie, które chcemy kupić i zamieszkać w trójkę i odzyskać stracony czas. Odzyskałam męża a córeczka zyskała cudownego tatę.

Co tak naprawdę mam dzięki kryzysowi? Ogromna mądrość, nauczyłam się być cierpliwą, nauczyłam się radzić sobie z emocjami, ale przede wszystkim, wiem czym jest życie, kto nam je dał, kto nas prowadzi. Pozwólcie sie Jemu prowadzić, bądźcie dobrymi ludźmi, umiejcie czytać znaki od Niego i pamiętajcie, On, Wszechmocny wie najlepiej co dla Waszego życia jest dobre. Jeżeli zaufacie jego wiedzy, wszystko zacznie się ukladac, ale... dajcie tez czas czasowi, bo mam wrażenie ze człowiek jak za szybko dostanie cukierka to i szybko go przelknie oraz zapomni kto mu go podarowal.

Poruszacie niebo, niekoniecznie ziemie. Ściskam Was mocno, mam nadzieję, że udało mi się pokrzepić czyjeś serce.

Lawendowa
Posty: 5796
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo-małżeństwo uratowane.

Post autor: Lawendowa » 24 lis 2020, 22:18

ChwałaPanu !!!
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Akacja
Posty: 123
Rejestracja: 18 gru 2019, 4:31
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo-małżeństwo uratowane.

Post autor: Akacja » 25 lis 2020, 0:35

Bogu niech będą dzięki! :)

Ja też muszę tu napisać, że Nowenna Pompejańska uratowała także i nas. Odmówiłam jedną w intencji męża. Także czułam wówczas niesamowitą obecność Maryi i jej opiekę a także prowadzenie Ducha Świętego.

Teraz staramy się z mężem nie opuszczać wspólnej modlitwy różańcowej codziennie. Co prawda to jeden różaniec, jedna część, ale codzienny i wspólny (a więc Jezus jest z nami obecny) ;)

s zona
Posty: 2975
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo-małżeństwo uratowane.

Post autor: s zona » 25 lis 2020, 9:22

Bogu Chwala za Twoje/nasze uratowane malzenstwa :)

Rowniez polecam Nowenne Nie do Odparcia, mnie uratowala/nasze malzenstwo/rodzine :)
https://pompejanska.rosemaria.pl/2011/0 ... -po-kroku/

Pavel
Posty: 4496
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Świadectwo-małżeństwo uratowane.

Post autor: Pavel » 25 lis 2020, 11:53

Chwała Panu!
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Ruta
Posty: 2183
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo-małżeństwo uratowane.

Post autor: Ruta » 26 lis 2020, 13:50

Spłakałam się serdecznie. Dziękuję Ci za twoje świadectwo. Chwała Panu!

Kochana Maryjo, Matko nasza, proszę, prowadź dalej to uratowane małżeństwo, męża i żonę, daj im cieszyć się sobą,i wzajemną miłością, Daj im radość, daj siłę i wszystkie potrzebne Łaski. Błogosław ich córeczce. Pomóż zaleczyć i przemienić wszystkie rany. Pozwól, by ich miłośc cieszyła ich bliskich, przyjaciół, wszystkich, którrych postawisz na Ich drodze. Spraw, by ich miłość była zadziwiającym i prawdziwym, nieustającym świadectwem dla wszystkich, świadectwem i pięknym obrazem Bożej miłości.

Święta Rodzino, opiekuj się wszystkimi małożnkami, także małżonkami w kryzysach i wychodzącymi z kryzysów. Prowadź nas wszystkich, okazuj nam troskę, nie szczędź nam łask, przynoś pocieszenie i ukojenie w potrzebie, nie pozwól, byśmy poddawali się rozpaczy, byśmy tracili zaufanie i wątpili w Boże Miłosierdzie. Pomagaj nam wzrastać w wierze, by nasze małżeństwa przyczyniały się do głoszenia Twojej Chwały i Niezmierzonej, Nieustającej i Ofiarnej Miłości.

szkiełko
Posty: 2
Rejestracja: 12 kwie 2021, 13:57
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo-małżeństwo uratowane.

Post autor: szkiełko » 15 maja 2021, 1:28

Pięknie. Ja też odmawiam kolejny raz nowennę i wiem, że Maryja nas prowadzi do siebie.
Chwała Panu

Honeczka
Posty: 13
Rejestracja: 08 lip 2021, 21:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo-małżeństwo uratowane.

Post autor: Honeczka » 13 lip 2021, 21:34

Chwała Panu!
Modlitwa jest naprawdę bardzo pomocna. Sama rozpoczęłam zaledwie kilka dni temu nowennę pompejanska w intencji ratowania naszego małżeństwa. I już widzę znaczące zmiany ze strony mojej, bo czuję siłę i większe samozaparcie, oraz ze strony męża. W pierwszy dzień nowenny mój mąż zaczął słuchać ks. Pawlukiewicza, choć wcześniej zadeklarował, że nie potrzebuje już Boga. Nowenna działa, ale współdziała też na równi z naszymi uczynkami. Mam jednak świadomość, że mogą przyjść jeszcze ciosy od złego i będzie chcial nas rozdzielic.

Janieja
Posty: 138
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo-małżeństwo uratowane.

Post autor: Janieja » 16 lip 2021, 0:04

Bogu niech będą dzięki. Dla Boga wszystko jest możliwe.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość