Świadectwo Miriam

Wydarzył się cud uzdrowienia małżeństwa, a może tylko maleńki cudzik?...

Moderator: Moderatorzy

ritamonika22
Posty: 66
Rejestracja: 22 sie 2017, 23:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Świadectwo Miriam

Post autor: ritamonika22 » 03 paź 2017, 16:10

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica! Chciałam opowiedzieć o spotkaniu w swoim życiu Żywego Boga przez ręce Naszej Cudownej Matki. W moim życiu wiara była od samego początku, w niedziele i Święta pamiętaliśmy o Panu Bogu. Byłam również Dzieckiem Maryi, bardziej z tego powodu, że wszystkie moje koleżanki stawały ze sztandarem, ja także chciałam, była kłótnia z rodzicami, ale się udało, teraz po latach błądzenia widzę jakie to było dla mnie i mojej rodziny wielkie Błogosławieństwo, jak Wspaniałą Matką jest Nasza Pani i jak Cudowny jest Nasz Pan. W czasach swojego liceum, w wieku 17, 18 lat poznałam ,,młodzieńczą wolność” , jak wcześniej byłam chowana ,,pod kloszem”, tak później zaczęłam wagarować, pić, palić ,,trawkę” , poznałam co to seks. To czego brakowało mi w rodzinie, bo mój tato pracował za granicą od czasu kiedy zaczęłam dorastać i jak już bywał w domu czułam się niedoceniana, niepotrzebna, czułam się jak jeden wielki problem, wpadłam w nienawiść przede wszystkim do siebie, tak samo do rodziców i innych , którzy w międzyczasie zdążyli mnie skrzywdzić. W klasie maturalnej okazało się, że jestem w ciąży i teraz wiem, że to był pierwszy cud, mimo, że byłam daleko od Pana Boga, (aczkolwiek chodziłam do kościoła, nie zdawałam sobie sprawy z ciężkości swoich grzechów), że przestałam palić i pić, a skupiłam się na przygotowaniach do ślubu i do bycia mamą. W trakcie samych matur okazało się jednak, że poroniłam Dzieciątko, aczkolwiek ślub kościelny wzięliśmy i staliśmy się rodziną. Po 3 miesiącach okazało się, że będziemy mieli synka i ciąża ta przebiegła bezproblemowo i na świat przyszedł Igorek. Niestety nasze małżeństwo od początku było pełne kłótni, nerwów, po roku rozstaliśmy się w okropnej nienawiści, przez długi czas nie mieliśmy ze sobą kontaktu, ja zabraniałam mężowi i teściom kontaktów z synem, szukałam innych mężczyzn. W momencie, gdy miała się za jakiś czas odbyć nasza pierwsza sprawa o separację w sądzie, mąż się odezwał, przeprosił, ja mu wybaczyłam, chcieliśmy wszystko ,,zreperować”, ale własnymi siłami, nikt z Nas nie myślał wtedy o Panu Bogu, dlatego nic z tego nie wyszło, bo jak tylko znowu zamieszkaliśmy razem, nasze szczęście przerwała moja zdrada, odeszłam z innym mężczyzną, z którym byłam dwa lata, synkowi zabrałam prawdziwego tatę dałam mu nowego, zabroniłam prawdziwemu Ojcu kontaktów z synem. Wtedy, kiedy chciałam się wyprowadzić od rodziców u których przez te dwa lata byłam z moim nowym partnerem i z Nim układać sobie życie, unieważnić ślub kościelny, dokumenty miałam już w domu tylko do wypisania to Mama tego mężczyzny powiedziała mi o nowennie pompejańskiej. Postanowiłam ją odmówić, po 10 dniach Matka Boża zrobiła ogromną rewolucję w moim życiu. W pewnym momencie przed oczami miałam całe swoje życie, każdy swój błąd, każdą krzywdę jaką wyrządziłam mężowi, rodzicom, synkowi i innym bliżnim, zaczęłam okropnie płakać, że całe życie byłam ślepa, jak łuski spadły okazało, że nie jestem tylko ,,ofiarą” za jaką całe życie siebie miałam, ale tak samo krzywdziłam. W momencie jak zdałam sobie z tego sprawę, całe ,,zauroczenie” do partnera zostało mi zabrane, a wlana taka miłość do męża jakiej nigdy nie miałam, nawet przed ślubem. Zrozumiałam jak smakuje czysta miłość z Hymnu Świętego Pawła – łaskawa jest, cierpliwa jest, nie pamięta złego, zostałam przepełniona miłością Naszego Pana, którą przelałam na męża, synka, rodziców. Otrzymałam łaskę wybacznie, to było niesamowite doznanie. W chwili gdy zdecydowałam się na spowiedź w nocy miałam sen i przyszło kilka złych duchów i przekazało mi informację: ,, - Jeśli pójdziesz do tej spowiedzi, to Cię tak opętamy, że sobie tego nie wyobrażasz”. Byłam jeszcze nieświadoma, jak bardzo te duchy są wściekłe, gdy już człowiek nie ma zamiaru im służyć i chcę całkowicie oddać się Panu Naszemu. Poszłam więc do spowiedzi i od tego czasu zostałam całkowicie uwolniona od nienawiści, masturbacji, pornografii całej nieczystości, uzależnień od internetu i okultyzmu, którego też w swoim życiu dotknęłam, nawet wraz z synkiem, gdy zabawiliśmy sie w halloween. Przestrzegam, mój synek miał okropne koszmary, a od czasu mojej spowiedzi i modlitwy kapłana nad nim, synuś stał się spokojniejszym dzieckiem, które bez strachu przesypia noce, już nie boi się ciemności, teraz głosi ewangelię wraz z mamusią. Trafiłam na wspólnotę: ,,Trudnych Małżeństw Sychar” , przeczytałam książkę - ,,Ile jest warta Twoja obrączka” autorka – Anna Jedna , ukochałam Świętą Ritę i Świętą Monikę i zrozumiałam, że moje małżeństwo jest teraz dla mnie najważniejsze i tak jak te Święte Kobiety moją misją jest zawalczyć o Męża, o rodzinę. Rozpoczęłam walkę, aczkolwiek zło upominało się o swoje, w trakcie dalszej modlitwy nowenną często budziłam się w nocy w ogromnym strachu i nie mogłam dalej spać, od razu brałam różaniec i było lepiej, w trakcie modlitwy często coś spadało, uderzało mi w okno, z dalszą modlitwą przyzwyczajałam sie, że komuś moja modlitwa nie sprawia przyjemności, a jest wręcz odwrotnie, ale otrzymywałam siłę z nieba i modliłam się dalej. Wpadłam w ogromne skrupuły, bałam sie przyjmować Pana Jezusa, bo wszędzie widziałam grzech ciężki, albo mogłam jeszcze jakiegoś nie wyspowiadać, z nogami jak z waty chodziłam na Eucharystie mimo, że do spowiedzi przystępowałam początkowo co drugi dzień, każdy kto przeżył choć raz w swoim życiu skrupuły, wie jak to wyglądało i trwało to conajmniej pół roku, jak nie dłużej. Słuchałam kazań Księdza Piotra Glasa , Dominika Chmielewskiego , Piotra Pawlukiewicza oraz Sławomira Kostrzewy, przez które Pan Bóg ukazywał mi ogrom zła, jak silny jest Szatan i złe duchy, początkowo byłam naprawdę przerażona, że to wszystko dzieje się naprawdę, że zło bije się o Nas każdego dnia, żeby pogrążyć Nas w otchłani piekielnej, tak bardzo nas nie cierpi. W pewnym momencie trafiłam na cytat z Biblii : Cóż więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (Rz, 8,31) i otrzymałam nieopisany pokój serca, że Pan Bóg jest ponad wszelkim złem, jeśli go kochamy z całego serca nie dopuści do nas żadnego zła, z którym byśmy sobie nie poradzili. Trafiłam wtedy do wspólnoty Świętej Rodziny, gdzie skierował mnie mój spowiednik, poznał mnie ze swoimi przyjaciółmi z tej wspólnoty i tam poznałam prawdziwą miłość bliźniego, prawdziwe rodziny, które starają się żyć blisko Pana Boga, które mimo, że ich życie nie jest usłane różami są tak ciepłymi, szczęśliwymi ludźmi, których nie miałam nigdy wcześniej okazji poznać. Moja wspólnotowa mama prosiła mnie, żebym zapisała się na rekolekcje w Wisełce, gdyż Pan Bóg działa przez ludzi. Byłam do tego przedsięwzięcia nastawiona sceptycznie, gdyż na tamten moment zaczynałam staż z Urzędu Pracy i nie zapowiadało się, żebym miała przede wszystkim wolne na ten czas, a co dopiero pieniądze na taki wyjazd nad morze. Ku mojemu zdziwieniu, Pan Bóg załatwił i czas wolny i pieniądze na ten wyjazd i otrzymałam dzięki niemu ogrom spokoju i wiele łask. Po powrocie wstąpiłam także do Sycharu, do którego wcześniej tylko internetowo należałam, poznałam wspaniałych ludzi, którzy walczą o swoje małżeństwa mimo, że po ludzku to nie ma sensu naprawy, w moim przypadku również tak to wygląda, ale otrzymałam odpowiedź z Nieba, że poprostu troche to potrwa, ale nigdy nie mam się poddawać, przecież Pan Bóg pragnie połączyć każde sakramentalne małżeństwo, każdą rodzinę, pragnie szczęścia i miłości, życia w obfitości dla każdego z nas, aczkolwiek bez cierpienia bez Krzyża nie ma prawdziwej miłości nie ma zbawienia, ale każde przyjęcie naszego Krzyża z miłością i połączenie go z Krzyżem naszego zbawiciela jest dla nas czymś wspaniałym. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, nie ma takiego zła z którego Pan Bóg nie potrafi wyciągnąć dobra, dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Otrzymałam łaskę i odmówiłam trzy nowenny pompejańskie, za uzdrowienie syna, zaczął jeść, jest grzeczniejszy, za siebie o uwolnienia od skrupułów i za męża o łaskę nawrócenia. Ze skrupułów zostałam uwolniona, gdy w Święto Wniebowzięcia Matki Bożej 15 sierpnia oddałam sie Matce Naszej według nabożeństwa Świętego Ludwika Marii Grignion de Montfort, polecam Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie Świętego Ludwika i oddanie się Matce Bożej przez to 33 dniowe Nabożeństwo, wtedy już nie jesteście sami, Matka Boża bierze w swoje ręce wasze życie i jesteście jej Niewolnikami, oddajecie się Jej, a Ona oddaje Siebie wam, coś niesamowitego. Co do odmówienia 3ciej nowenny w intencji męża czekam na łaskę, ale czuje, że teraz potrzebna jest moja wiara i cierpliwość, której się uczę, czuje, że mój mąż i małżeństwo, moja rodzina są w rękach Naszej Ukochanej Mamy. Chwyćcie się Płaszcza Naszej Najdroższej Pani, Ona zawsze chce być blisko, tylko chwyćmy za różaniec, powierzmy jej nas, nasze rodziny i problemy, już Matka najpiękniej się Nami zajmie. Chwała Panu! ;-)

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 3765
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo Miriam

Post autor: Nirwanna » 03 paź 2017, 16:52

Chwała Panu! :-)

Napiszesz jeszcze, czemu dałaś taki tytuł wątku? Co oznacza Miriam?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ritamonika22
Posty: 66
Rejestracja: 22 sie 2017, 23:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo Miriam

Post autor: ritamonika22 » 03 paź 2017, 17:04

Miriam to imię Najświętszej Maryi Panny, a ja mam na Imię Maria, jest Moją Wspaniałą Patronką to postanowiłam taki tytuł nadać, gdyż to w sumie wszystko zasługa Naszej Mamy :-)

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 3765
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo Miriam

Post autor: Nirwanna » 03 paź 2017, 17:07

Rozumiem Cię teraz, masz inny nick, stąd nie wiedziałam, do czego imię Miriam w Twoim przypadku nawiązuje :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ritamonika22
Posty: 66
Rejestracja: 22 sie 2017, 23:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo Miriam

Post autor: ritamonika22 » 03 paź 2017, 17:54

No tak, nie pomyślałam, dobrze, że zapytałaś Kochana :-)

Magnolia

Re: Świadectwo Miriam

Post autor: Magnolia » 11 paź 2017, 19:31

Chwała Panu!!

malutka
Posty: 1
Rejestracja: 03 lis 2017, 6:03
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo Miriam

Post autor: malutka » 03 lis 2017, 9:16

Dziekuje Ci. Nawet nie wiesz ile wiary i nadziei wlałaś w moje serce tym świadectwem.

ritamonika22
Posty: 66
Rejestracja: 22 sie 2017, 23:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo Miriam

Post autor: ritamonika22 » 03 lis 2017, 18:46

malutka pisze:
03 lis 2017, 9:16
Dziekuje Ci. Nawet nie wiesz ile wiary i nadziei wlałaś w moje serce tym świadectwem.
Wspaniale, Chwała Panu ! <3

Monia75
Posty: 1447
Rejestracja: 09 paź 2017, 8:56
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwo Miriam

Post autor: Monia75 » 26 lip 2018, 11:09

dziękuję ,piękne świadectwo. Chwała Panu!!!

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość