Bóg jest miłością

Wydarzył się cud uzdrowienia małżeństwa, a może tylko maleńki cudzik?...

Moderator: Moderatorzy

kwiatek2532
Posty: 43
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Bóg jest miłością

Post autor: kwiatek2532 » 20 maja 2021, 9:50

Mam na imię M[...].
Na początek o mnie, wywodzę się z rodziny dysfunkcyjnej w której to był problem alkoholowy. Wartości chrześcijańskie ugruntowała przynależność do KSM i DA.
W jednym roku straciłem dwie ukochane osoby – babcię i w krótkim odstępie czasu pierwszą dziewczynę. Po otrząśnięciu się po tych traumatycznych przeżyciach nikogo specjalnie nie szukałem. Zostawiłem to w rękach Boga a ja zająłem się pracą i rozwijaniem hobby jakim jest fotografia i podróże.

I tak po paru latach poznałem już obecną żonę. Po pierwszym spotkaniu już podświadomie wiedzieliśmy oboje że jesteśmy sobie pisani choć mieliśmy obawy czy sprostamy własnym oczekiwaniom w stosunku do drugiej osoby. Zaryzykowaliśmy aby być razem. Po kilku miesiącach zaręczyliśmy się będąc szczęśliwi, pracując, wiele rzeczy wspólnie robiąc.

I tak zaliczyliśmy wpadkę która przyspieszyła nasz ślub. Najpierw cywilny a potem za namową księdza dziekana[...] który udzielał chrztu naszej córce wzięliśmy ślub kościelny. Jak się później okazało namowy miały miejsce ku temu aby w chwilach kryzysu oprzeć się na przysiędze złożonej przed Bogiem i drugim człowiekiem.

Nasze już wspólne małżeńskie życie nie było tak fajne i różowe jak narzeczeńskie. Ja uparty, własne przekonania które ciężko zmienić, oszczędny na każdym kroku itd. No i tak dochodziło do kłótni, sprzeczek, coraz to ostrzejszych. Nigdy agresji starałem się nie wyładowywać na drugim człowieku tylko na samym sobie. Potrafiłem zniszczyć rozrywając koszulkę, rozbić kubek, talerz....
Pewnego marcowego sobotniego poranka (pierwsza sobota miesiąca) również była kłótnia po której chciałem skoczyć z mostu lecz opaczność na to nie pozwoliła. Znalazłem się w szpitalu gdzie zdiagnozowano zaburzenia osobowości – osobowość chwiejną emocjonalnie. Choroba która potajemnie rozwijała się dając zmęczenie, rozdrażnienie i w efekcie czego właśnie dochodziło do kłótni.

Przez wszystkie lata małżeństwa nie zwracałem na to uwagi tłumacząc sobie to że przez pracę zawodową. Dodatkowo z perspektywy czasu również byłem zazdrosny o córkę której to żona więcej czasu poświęcała niż mi.

I tak właśnie po tej marcowej awanturze i moim pobycie w szpitalu już nie mogliśmy dojść do porozumienia i żona zdecydowała się na rozwód. Ja oczywiście nie zgadzałem się i chciałem ratować małżeństwo. Im więcej się starałem tym bardziej nie wychodziło a ja oddalałem się od Boga. Zdrowie też się pogarszało, co chwilę lądowałem w szpitalu. Nie wiedziałem jak sobie z tym wszystkim radzić. Czułem się gorszy bo nie zgadzałem się ze wszystkimi co chcieli abyśmy się rozeszli.

Będąc na psychotropowych lekach i dziennym oddziale odbyła się rozprawa rozwodowa na której orzeczono rozwód. Następnego dnia na oddziale mój adwokat zapytał się czy chcę apelować bo rozprawa to jakaś farsa która powinna być odroczona z racji stanu zdrowia a nie od razu orzekanie rozwodu. I tak apeluję czekając na rozprawę apelacyjną.

W tym czasie nie mieszkamy razem unikamy kontaktu choć co jakiś czas piszę że KOCHAM MIMO WSZYSTKO i TĘSKNIĘ. Straciłem stałą pracę przez ciągłe problemy ze zdrowiem, również wynajmowane mieszkanie przepadło. Wróciłem do rodziców gdzie też czułem się nie bardzo. Szukałem pomocy w instytucjach lecz z racji na pandemie zbytnio jej nie uzyskiwałem. Ciągle słyszałem „my pomożemy – radź sobie sam”.

Udało się mi znaleźć pracę, pomoc specjalistyczną w [...] przychodni. Odnowiłem relację z Bogiem. Wynająłem pokój aby gdzieś mieszkać. Trwam w wierności przysięgi małżeńskiej i ufnej nadziei pokładanej w Jezusie że wszystko się ułoży i że damy sobie z żoną szansę aby odbudować nasze małżeństwo.

Noszę obrączkę która jest dla mnie czymś ważnym mimo że według cywilnego prawa nie mam żony to według Boga cały czas jesteśmy małżeństwem. Przypomina mi, że jestem mężem; jest też znakiem „obecności nieobecnej”. Całuję tę obrączkę, gdy kapłan mówi „przekażcie sobie znak pokoju”. Pamiętam, że to żona mi ją nałożyła. Mam nadzieję, że słowa przysięgi małżeńskiej wciąż w niej żyją, nawet jeśli teraz „śpią”.
I że ona sobie kiedyś o nich przypomni.

Mój przepis na spokój i miłość to:
Kiedy ktoś Cię rani ,a Ty go kochasz
- Nie szkodzi. Dalej to rób.
Dalej kochaj.
I nawet jeśli rzuca w Ciebie oszczerstwami, a Ty wciąż czujesz do tej osoby ciepłe uczucia
- Nie przestawaj.
Bądź asertywny, szanuj siebie ale, NIE WYRZUCAJ Z SIEBIE MIŁOŚCI do tej osoby.
Nie robisz tego dla niej, tylko dla samego siebie.
Bo to, że wciąż kochasz i szanujesz się ziści.
Życie Ci to odda i w końcu odnajdziesz szczęście.
To, że ktoś chce Cię zatruć, nie znaczy, że Ty masz robić to samo ze sobą.
Jeśli ktoś Cię rani, a Ty nie masz na to wpływu
- Zgódź się i odejdź ale dalej kochaj, jeśli kochasz.
Dalej miej ciepło, które czujesz do tej osoby.
Inaczej zniszczysz sam siebie.
Bo każdy mówi że POWINIENEŚ tej osoby nienawidzić
- Nie słuchaj.
Zachowanie, a uczucie, to co innego.
Zachowuj się zawsze z szacunkiem do siebie ale nigdy nie nienawidź.
Wnet zyskasz wielki dar od życia.
Czy to będzie ta osoba czy inna - nieważne
Gdy na przykład pokłóciłeś się ze swoją ukochaną, dowiedziałeś się jaka jest fałszywa jak Cię poniewiera...
Na początku jest rozgoryczenie, zaprzeczenie, obwinianie siebie, ale później po całym procesie wewnętrznej walki następuje przebaczenie.
NIE MUSISZ JEJ NIENAWIDZIĆ, BO TAK KAŻDY CI WPAJA
Możesz się oddalić od niej ze względu na szacunek do samego siebie ale wciąż ją kochaj.
Wciąż wysyłaj do niej dobre uczucia, dobre wspomnienia, dobre intencje.
Kochaj w sercu.
Jeśli czujesz miłość mimo wszystko
- Rozumu nie słuchaj. Słuchaj serca.

Miłość uzdrawia, nienawiść niszczy.

Walcz o siebie resztę zostaw Bogu.

I na koniec mały cytat znaleziony w internecie:
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały,
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały.
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

Amen. Chwała Panu.

PS. Nie pogodzisz dwojga serc jeśli słyszysz uniesiony głos.
Ostatnio zmieniony 20 maja 2021, 17:58 przez Al la, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: usunięto imiona i nazwy ze względu na zasady bezpieczeństwa
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 10178
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Bóg jest miłością

Post autor: Nirwanna » 23 maja 2021, 16:24

Kwiatek, chwała Panu :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

twardy
Posty: 1799
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg jest miłością

Post autor: twardy » 23 maja 2021, 19:54

Miło to czytać. Duża zmiana u Ciebie. Super. :)
Chwała Panu.

Maximus82
Posty: 19
Rejestracja: 27 lut 2021, 8:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg jest miłością

Post autor: Maximus82 » 07 cze 2021, 12:11

Piekne slowa. Ja czekam na swoje swiadectwo w ta srode. Mam nadzieje, ze sie uda. Mimo, iz zona jest oziebla w stosunku do mnie, to nie przestaje jej kochac, mimo iz wyprowadzila sie 4 miesiace temu, to wciaz bede na Nia czekal.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości