Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Pavel
Posty: 3776
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: Pavel » 09 lip 2021, 16:16

Kość123 pisze:
09 lip 2021, 14:38
krzygo5 pisze:
09 lip 2021, 13:17
Oczywiscie nie jestem bez winy nawet moze po czesci sam popchnalem zone w tamtym kierunku gdy sam bedac zaniedbywany, ignorowany, spychany na boczny tor, nie wazny przez dluzszy czas zaczalem byc oziebly w stosunku do zony. Tylko ze ja nie szukalem sobie zastepczyni zony gdy tak bylem traktowany a tu bardzo szybko wyszlo prawdziwe oblicze zony. Oczywiscie biore to na klate tylko w glowie mi sie nie miesci jak mozna bylo tak postapic. Kosmos mam wrazenie ze slub wzialem zaraz po " randce w ciemno " a nie po 4 latach zwiazku. Straszne
Mam takie same odczucia.Mój mąż gardził zdradzaczami ,jak kiedyś kolega się rozwodził to jeszcze mu podpowiadał jak powinien niewierną żonę zgnoić,jak jej dopiec. A jak sam zdradzał to już było Ok. Bo mu się należało ,bo był nieszczęśliwy,bo cierpiał ..
Ja tez nie raz mogłabym męża zdradzić ,nawiązać romans ,bo tez byłam w tym samym” beznadziejnym układzie”,ale tego nie zrobiłam .Czemu? Bo mam inne wartości ,bo by mnie sumienie zjadło ,bo bym czuła ,że zawiodłam rodziców ,dzieci,i siebie. Nawet z psychologiem rozmawiałam na ten temat ,że tez bym chciała czuc się szczęśliwa,biegać na randki ,patrzeć na nową „miłosc”,snuć plany jak to z nowym onym mogłoby być..Ale mam inny charakter ,wiem co jest dla mnie ważne ,wiem co jest dobre,a co złe,i wartości są stałe .Mąż myślał inaczej -trudno. Ja mogę codziennie spokojnie patrzeć na siebie w lustro-nie zrobiłam nikomu świństwa, nie zrujnowałam komuś życia.
Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono.

Moja żona również gardziła zdradzającymi, ze względu na ojca.
Nienawidziła go za to.
A jakoś powieliła, nie jest to specjalnie wyjątkowy przypadek.
Dzieci wychowywane w rodzinach dysfunkcyjnych nierzadko powielają wzorce sobie z nich znane, nawet wtedy, gdy jakieś zachowania były dla nich czymś najgorszym.
Przykłady? Alkohol, przemoc, zdrady...
Ba, dotyczy to i mnie. Np. przejąłem po tacie coś czego najbardziej w nim nie znosiłem: przemocowy sposób komunikacji, racjoholizm, takie nieco psychiczne męczenie rozmową bez dawania wolności do tego czy ktoś chce mnie słuchać. Bogu dzięki, że mi to zabrał ;)

Krzygo5, piszesz, że przed ślubem znałeś żonę cztery lata.
Dokładnie jak ja.
Nie wiem jak było u ciebie, ale ja w swoim „rachunku sumienia” okresu przedmałżeńskiego odkryłem, że strasznie ten okres olałem.
Było mi fajnie i przyjemnie. To i jakoś poszło dalej.
Czy starałem się poznać żonę? Nie bardzo. Żyłem swoim wyobrażeniem o niej.
Czy nabyłem wiedzę o tym jak powinno wyglądać małżeństwo (bo te moich rodziców było antyprzykładem)? Po co, przecież byłem mądrzejszy.
Czy żona swoim zachowaniem nie dawała (jak i ja) świadectwa swojej niedojrzałości i bałaganu wewnętrznego oraz czekających nas kłopotów przed ślubem?
Dawała, tak jak i ja dawałem. Po prostu byłem na to ślepy lub to bagatelizowałem.
Gdybym wysłuchał i wziął do siebie, przełożył na praktykę jakieś dobre(!!!) nauki przedmałżeńskie, nie zostałbym pewnie mężem mojej żony, a gdybym został, większość kłopotów by nie zaistniała.
Czyli moją odpowiedzialnością jest wybór takiej a nie innej żony. Wybranej dlatego, że sam byłem taki a nie inny.
Moją odpowiedzialnością było kiepskie (a w sumie to brak) przygotowanie do małżeństwa.
Tak jak i brak wiedzy, pycha.
O braku Boga w moim życiu nie wspomnę.
Dobre intencje (bo takowe miałem), okazuje się - nie wystarczają.

Ja, pomny własnych doświadczeń, proponuję z taką samą skrupulatnością jak do żony podejść do siebie. Gdy bowiem na sobie się porządnie skupisz, na wyliczanki w stronę żony nie starczy czasu.
I to co ona zrobiła ma tutaj (mam nadzieję, że zrozumiesz intencję tego co napiszę) znaczenie drugorzędne. Na nią bowiem nie miałeś i nie masz bezpośredniego wpływu. Na siebie miałeś i masz.
I od ciebie zależy kiedy się skupisz na tym przywileju.
Przywileju zmiany samego siebie w ramach własnego obszaru odpowiedzialności.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

krzygo5
Posty: 79
Rejestracja: 23 kwie 2021, 3:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: krzygo5 » 09 lip 2021, 16:28

Czyli jednak nie jestem jedynym jakims kosmita co sie urwal z choinki dla ktorego "slowo" zwlaszcza przysiegi cos znacza chociaz oczywiscie mozna powiedziec ze tez dalem plame w kwesti " i uczynie wszystko by nasze malzenstwo bylo zgodne.... "

Pavel
Posty: 3776
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: Pavel » 09 lip 2021, 16:35

krzygo5 pisze:
09 lip 2021, 16:28
Czyli jednak nie jestem jedynym jakims kosmita co sie urwal z choinki dla ktorego "slowo" zwlaszcza przysiegi cos znacza chociaz oczywiscie mozna powiedziec ze tez dalem plame w kwesti " i uczynie wszystko by nasze malzenstwo bylo zgodne.... "
Kosmitą nie jesteś ;)
W Sycharze przynajmniej większość traktuje przysięgę małżeńską i nierozerwalność małżeństwa śmiertelnie poważnie.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

krzygo5
Posty: 79
Rejestracja: 23 kwie 2021, 3:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: krzygo5 » 09 lip 2021, 17:33

Teraz to jasno widze ze okres przedslubny dawal nawet wprost sygnaly niedojrzałosci, uzaleznienia od rodziny. Ja tego okresu nie mozna powiedziec ze olalem bo byly czerwone lampki ktore przegadalismy i zona zarzekala sie ze nie bedzie tak angazowac sie w sprawy rodziny siostry i ojca. Po slubie jednak suprise. Watek drugi ktory do konca nie moge zweryfikowac ale podczas wspolnego pobytu za granica byly sporadyczne sytuacje gdzie np prosilem ja by najlepiej nie miala nic wspolnego z jedna " dziwna " osoba a potem przypadkiem zastalem ich na papierosie, czy przypadkiem kiedy jej pomagal w pracy czego oczywiscie nie musial. Pytajac czemu mnie nie zawolala tlumaczyla ze byl blisko. Oczywiscie te sytuacje nie musza nic znaczyc ale teraz w kontekscie " kowalskiego " byc moze miala takie zapedy a ja tego nie widzialem lub nie chcialem widziec . Moja odpowiedzialnosc tez jest podobna. Tez z perspektywy czasu nie powinienem decydowac sie na slub zwlaszcza iz na krotko przed tzn pare tyg zaczela zagadywac ze moze by odwolac bo nie damy rady lub by wziac tylko slub cywilny itd. Wiec bylo kilka sygnalow ostrzegawczych

Ruta
Posty: 1589
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: Ruta » 09 lip 2021, 17:54

krzygo5 pisze:
09 lip 2021, 16:28
Czyli jednak nie jestem jedynym jakims kosmita co sie urwal z choinki dla ktorego "slowo" zwlaszcza przysiegi cos znacza chociaz oczywiscie mozna powiedziec ze tez dalem plame w kwesti " i uczynie wszystko by nasze malzenstwo bylo zgodne.... "
Nie jesteś kosmitą. Dla mnie także moje słowo ma znaczenie. Dla mojego męża też miało :) Pamiętam, że po filmie Gainsbourg mój mąż powiedział, że był niezłym świrem porzucając kobiety, dzieci, zakładając wciąż nowe rodziny i romansując. No a teraz sam postępuje podobnie. Ale ja jestem ostatnia, by rzucać kamieniem. Nie dlatego, że nie dochowałam wierności, bo dochowywałam i dochowuję, ale zakładam, że mimo wszystko mogłabym i ja wejść w jakiś taki potęzny kryzys, by się w życiu pogubić.

Zdradzający są pogubieni. Nawet jeśli sami tego swojego pogubienia nie dostrzegają. Szkoda się nakręcać. I lepiej też się nie porównywac, wbijać w dumę, że my lepsi, czy jakieś osądy moralne. Tylko Bóg zna serce człowieka. Ostatnio na spowiedzi usłyszałam, że jak robimy się z siebie zadowoleni, szatan zaciera ręce.

Powyższe nie znaczy, że odpowiadamy za działanie współmałżonka. Ale i tak złość z czasem przechodzi, choć to ludzka rzecz, wkurzenie na zdradę. Ja czasem pytałam Pana Boga, czy mógłby jakiś jakiś taki piorun posłać, nie mocny, ale o średnim napięciu... Ale z czasem mi przeszło :) Ile można jechać na wściekłości, oburzeniu? Pewnie do pierwszego zawału...

krzygo5
Posty: 79
Rejestracja: 23 kwie 2021, 3:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: krzygo5 » 11 lip 2021, 5:27

Ruta pisze:
09 lip 2021, 17:54


Zdradzający są pogubieni. Nawet jeśli sami tego swojego pogubienia nie dostrzegają. Szkoda się nakręcać.
Ja czasem pytałam Pana Boga, czy mógłby jakiś jakiś taki piorun posłać, nie mocny, ale o średnim napięciu... Ale z czasem mi przeszło :) Ile można jechać na wściekłości, oburzeniu? Pewnie do pierwszego zawału...
Hehe tez czasem nachodzily mnie mysli zlozeczenia ale juz mam to za soba. Jedyne co chcialbym wiedziec czy mozna miec az tak " zepsute " sumienie by bez zajakniecia zdradzic i porzucic wspolmalzonka. Mnie by sumienie zjadlo gdybym cos takiego odstawil a spojrzenia ludzi ciagle by mi dawaly do myslenia az bym zwariowal. Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 10564
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: Nirwanna » 11 lip 2021, 8:03

Krzygo, poczytaj o takim zjawisku jak "dysonans poznawczy". Bo w ogóle nie chodzi o "zepsute sumienie".
Co więcej - warto przestać się porównywać z własna żoną, pod hasłem że "jak można... ja to bym....".
Za dalekie pojechanie w tym kierunku potrafi zaskutkować Bożą konfrontacją, a w efekcie spektakularnym upadkiem. Twoim.
Bo takie porównywanie się - to jest nadymająca się coraz bardziej pycha. Warto mieć tego świadomość.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Caliope
Posty: 1888
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: Caliope » 11 lip 2021, 9:24

krzygo5 pisze:
09 lip 2021, 13:17
Oczywiscie nie jestem bez winy nawet moze po czesci sam popchnalem zone w tamtym kierunku gdy sam bedac zaniedbywany, ignorowany, spychany na boczny tor, nie wazny przez dluzszy czas zaczalem byc oziebly w stosunku do zony.
Jak objawiało się to ignorowanie, zaniedbywanie?
czy to trwało kilka lat, że nie można było już porozmawiać i naprawić? a może nie było już na to chęci z twojej strony. Ja od półtora roku tak mam i jakoś mam chęć na to by poczekać i naprawiać, choć nie wiem kiedy. A też mogłam machać ręką, odejść, bo mam dalej głębokie rany.

krzygo5
Posty: 79
Rejestracja: 23 kwie 2021, 3:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: krzygo5 » 11 lip 2021, 10:59

Nirwanna dzieki postaram sie zastosowac do tych rad. Calipoe zaniedbywanie objawialo sie calkowita dewastacja hierarchi uczuc. Najwazniejsze byly potrzeby ojca i rodziny siostry. Pozniej przesadne dbanie o dom. Ja bylem tam na przystawke jak cos trzebabylo. Potrzeby moje gdzies na koncu a napewno po ww osobach. Dlugo by pisac. Rok po slubie zona juz zlozyla pozew a Kowalski pojawil sie oceniam od 6 do 9 miesiecy po slubie dlatego chyba zona tak pragnela rozwodu na ktory sie nie godzilem do konca. W sumie to dziwne bo teraz mam wrazenie ze ukrywaja sie przed swiatem hehe. W sumie nie dziwie sie bo pewnie ludzie by ich za ojca z corka wzieli a nie pare ale ok zostawmy juz to.

krzygo5
Posty: 79
Rejestracja: 23 kwie 2021, 3:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: krzygo5 » 11 lip 2021, 18:31

Nirwanna szczerze mowiac nie potrafie zrozumiec pojecia dysonans poznawczy w tej konkretnie sytuacji i co mialas na mysli. Jak to zinterpretowac? Z gory dzieki za odp

Caliope
Posty: 1888
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: Caliope » 11 lip 2021, 19:02

krzygo5 pisze:
11 lip 2021, 10:59
Nirwanna dzieki postaram sie zastosowac do tych rad. Calipoe zaniedbywanie objawialo sie calkowita dewastacja hierarchi uczuc. Najwazniejsze byly potrzeby ojca i rodziny siostry. Pozniej przesadne dbanie o dom. Ja bylem tam na przystawke jak cos trzebabylo. Potrzeby moje gdzies na koncu a napewno po ww osobach. Dlugo by pisac. Rok po slubie zona juz zlozyla pozew a Kowalski pojawil sie oceniam od 6 do 9 miesiecy po slubie dlatego chyba zona tak pragnela rozwodu na ktory sie nie godzilem do konca. W sumie to dziwne bo teraz mam wrazenie ze ukrywaja sie przed swiatem hehe. W sumie nie dziwie sie bo pewnie ludzie by ich za ojca z corka wzieli a nie pare ale ok zostawmy juz to.
To uczucia czy potrzeby, czy wszystko razem? Ja swoje podstawowe potrzeby zaspokajam sama, potrzeby które bym chciała od męża zamknęłam, ale nie czuję, że jestem w stanie być dla niego oziębła .Uczucia też mam gdzieś pochowane, ale są i w każdej chwili mogę je wyciągnąć jak mąż zechce wrócić. To takie dla mnie, Ty mi robisz na złość, to ja tobie też zrobię.

krzygo5
Posty: 79
Rejestracja: 23 kwie 2021, 3:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: krzygo5 » 11 lip 2021, 21:11

Uczucia i potrzeby. Tak wlasnie bylo chcialem chyba by zona poczula jak to jest byc zaniedbywany i stalem sie oziebly ( swiadomie lub nie ) co niestety bardzo szybko za szybko otworzylo zone na relacje z Kowalskim( tak przynajmniej poukladaly sie klocki ukladanki bo tego tak naprawde nie wiem na 100 % kiedy ). Podejrzewam ze bylbym w stanie wybaczyc zonie gdyby tylko zakonczyla ten romans i chciala powrotu, wybaczenia itd. Oczywiscie byla by dluga rozmowa ale sadze ze dal bym szanse mimo wszystkiego gdybym tylko widzial prawdziwa chec.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 10564
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: Nirwanna » 13 lip 2021, 7:02

krzygo5 pisze:
11 lip 2021, 18:31
Nirwanna szczerze mowiac nie potrafie zrozumiec pojecia dysonans poznawczy w tej konkretnie sytuacji i co mialas na mysli. Jak to zinterpretowac? Z gory dzieki za odp
Dysonans poznawczy to zjawisko dziejące się we wnętrzu człowieka, które w dużym uproszczeniu można sprowadzić do stwierdzenia, do sposobu myślenia i działania: "jeśli fakty świadczą przeciwko mnie/mojemu sposobowi myślenia - to tym gorzej dla faktów".
Osoby DDA/DDD/DDX często mają myślenie zerojedynkowe, czarno-białe.
Dlatego gdy rodzina pierwotna jest środowiskiem krzywdzącym, to przyszły mąż/żona może się wydawać księciem/królewną bez grama wad. Jednak gdy po ślubie książę/królewna zaczynają pokazywać wady - wpadają w przestrzeń czerni, a wtedy siłą rzeczy rodzina pierwotna i/lub kowalscy lądują w obszarze bieli. Tak DDA postrzega świat, w ten sposób umie funkcjonować, i jako tako radzić sobie w życiu. Krzywdzi w ten sposób siebie i innych, ale na dłuższą metę - często inaczej nie umie.
Nie ma to nic wspólnego z zepsutym sumieniem, raczej z sumieniem niedojrzałym, nieuformowanym, jak u dziecka, które jeszcze nie nauczyło się w pełni rozeznawać przestrzeni dobra i zła.
Dlatego warto, oprócz zajęcia się swoją psychiką, też równolegle we współpracy z Bogiem budować swoją duchowość, jedno drugie będzie wówczas wspierać, i dotyczy to nie tylko DDX.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

krzygo5
Posty: 79
Rejestracja: 23 kwie 2021, 3:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: krzygo5 » 13 lip 2021, 15:55

Dziekuje za wyjasnienie. Dzis same dotarly do mnie kolejne nowiny. Okazuje sie ze szanowna malzonka jest w ciazy i zataila ponoc ten fakt gdy niedawno przyjmowala sie z Kowalskim do nowej pracy. I ponoc z tego powodu zostala zwolniona( nie wiem czy to mozliwe prawnie bo w ciazy zwolnic nie mozna chyba ze sie myle ). Straszne rzeczy gosc po 50tce z 30 latka rozwodka na kocia lape. Szczerze mowiac to czuje sie czasem jak w telenoweli brazylijskiej hehe

Caliope
Posty: 1888
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Możliwość opini psychologa w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Post autor: Caliope » 13 lip 2021, 18:13

krzygo5 pisze:
13 lip 2021, 15:55
Dziekuje za wyjasnienie. Dzis same dotarly do mnie kolejne nowiny. Okazuje sie ze szanowna malzonka jest w ciazy i zataila ponoc ten fakt gdy niedawno przyjmowala sie z Kowalskim do nowej pracy. I ponoc z tego powodu zostala zwolniona( nie wiem czy to mozliwe prawnie bo w ciazy zwolnic nie mozna chyba ze sie myle ). Straszne rzeczy gosc po 50tce z 30 latka rozwodka na kocia lape. Szczerze mowiac to czuje sie czasem jak w telenoweli brazylijskiej hehe
A ty gdzie jesteś w tym? co teraz robisz? może gdzieś byłeś na spacerze, coś zrobiłeś dla siebie ? skupuasz się na żonie i kowalskim i zapominasz o sobie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Avys, Niepoprawny83, Ruta i 3 gości