Jak się wybacza

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Bławatek
Posty: 693
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Bławatek » 13 sie 2021, 13:37

Tycjana pisze:
12 sie 2021, 14:38
Mąż odszedł. Jednak. Uznał, że musi. Wcześniej zdążyłam przeczytać jeszcze "Miłość potrzebuje stanowczości" i napisać do niego list. Jeszcze się chwilę łudziłam, że oprzytomnieje, ale teraz już rozumiem, że był dużo dalej ode mnie nic myślałam. I że naprawdę musi zdecydować czy mnie nie kocha... Widziałam jak było mu ciężko.
O sobie nie mówię, żeby się nie posypać. Próbuję nie wariować, choć różne myśli przychodzą.. Potrzebuję dobrej książki na ten czas, takiej rozwijającej duchowo. Może mi ktoś coś polecić?
Obiecałam sobie, że przez cały ten czas muszę iść dalej, rozwijać się i być blisko Boga, żeby nie iść w żal i złość na niego. Że nie mogę tego zepsuć, być kimś do kogo nie chce się wracać...
Nikomu też nie mówiłam, mąż wie, że będę ukrywać ten fakt przed rodziną jak najdłużej.. Żeby nie stracił w ich oczach, z resztą po co ich martwić..
Wszelkie rady mile widziane 😊
Tycjano, widzę, że mimo trudnego wydarzenia czyli odejścia męża, wiesz, że warto ten czas dobrze wykorzystać na swój rozwój aby stać się jeszcze lepszą. Choć pewnie nie raz będziesz miała chwile zwątpienia czy mąż wróci, czy może jak się zachłyśnie wolnością to nie będzie miał potrzeby wracać - ja tak miałam, że czasami się martwiłam że być może już nigdy nie będziemy razem - w myśl celów "pozwól odejść - jak wróci znaczy, że kocha, jak nie wróci znaczy, że nigdy nie kochał". Ale ja zostawiam to Bogu, bo ja wielu rzeczy próbowałam i nie raz pogarszała się między nami sytuacja. Modlitwa pomaga, koi w chwilach smutku i zwątpienia.

Tak na już to może warto posłuchać różnych konferencji - ks. Pawlukiewicza, o. Szustaka, ks. Dziewieckiego i innych. W necie jest całe mnóstwo wartościowych treści.

Spokoju i sił życzę.

Ruta
Posty: 1616
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Ruta » 13 sie 2021, 16:59

Tycjano,
Trudny czas, mocno cię przytulam i wspieram modlitwą. Jak sobie radzisz tak na co dzień? Dbaj o siebie, oszczędzaj siły. Ja wpadłam z początku po wyprowadzce męża w stan poradzę sobie, byłam wręcz nadaktywna. I w końcu wypaliły mi się baterie. Dla mnie to było takie ucieczkowe. To wypalenie nie było złe, choć bardzo bolesne i trudne. Ale w końcu musiałam się zatrzymać i skupić na sobie, na sytuacji w której byłam, a nie uciekać.

Bardzo pomogła mi wtedy modlitwa różańcowa, w Nowennie Pompejanskiej. Prosiłam Maryję o pomoc i ta pomoc przyszła. Mimo, że ta modlitwą szła mi bardzo trudno, nie dawałam rady mówić całego różańca codziennie, a czasem był tylko płacz. Ale przy Naszej Mamie. Więc za tym szła też pociecha. I bardzo realna, matczyna pomoc i prowadzenie. Takie moje 12 kroków z Maryją za rękę :)

Co do książek, bardzo piękne i pocieszające są książki śp. Ojca Badeniego. Koją serce. Ale też są przepełnione mądrością, takim czułym spojrzeniem na człowieka, na trudności, cierpienie. I mnóstwo poczucia humoru oraz radosnego dystansu do siebie.W ciężkim swoim kryzysie jedna z naszych dziewcząt forumowych mi poleciła. Zamówiłam wtedy Kobieta i mężczyzna. Boska miłość. I gdy ją czytałam usłyszałam swój własny śmiech :) gorąco polecam.

Dużo ciepła i nadziei dała mi także książka Księdza Marka Dziewieckiego, Nie ma sytuacji bez wyjścia.

Jeszcze raz cię przytulam.

Caliope
Posty: 1917
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Caliope » 13 sie 2021, 17:18

Tycjana pisze:
12 sie 2021, 14:38
Mąż odszedł. Jednak. Uznał, że musi. Wcześniej zdążyłam przeczytać jeszcze "Miłość potrzebuje stanowczości" i napisać do niego list. Jeszcze się chwilę łudziłam, że oprzytomnieje, ale teraz już rozumiem, że był dużo dalej ode mnie nic myślałam. I że naprawdę musi zdecydować czy mnie nie kocha... Widziałam jak było mu ciężko.
O sobie nie mówię, żeby się nie posypać. Próbuję nie wariować, choć różne myśli przychodzą.. Potrzebuję dobrej książki na ten czas, takiej rozwijającej duchowo. Może mi ktoś coś polecić?
Obiecałam sobie, że przez cały ten czas muszę iść dalej, rozwijać się i być blisko Boga, żeby nie iść w żal i złość na niego. Że nie mogę tego zepsuć, być kimś do kogo nie chce się wracać...
Nikomu też nie mówiłam, mąż wie, że będę ukrywać ten fakt przed rodziną jak najdłużej.. Żeby nie stracił w ich oczach, z resztą po co ich martwić..
Wszelkie rady mile widziane 😊
Pomyśl co ci to da, że nie powiesz nikomu, że mąż odszedł? to twoja decyzja? nie, a chcesz ponosić za to konsekwencje. Ile czasu ci się uda kłamać że wszystko jest w porządku? nie rób sobie takiej krzywdy.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Janieja » 14 sie 2021, 0:04

Tycjana pisze:
12 sie 2021, 14:38
Mąż odszedł. Jednak. Uznał, że musi. Wcześniej zdążyłam przeczytać jeszcze "Miłość potrzebuje stanowczości" i napisać do niego list. Jeszcze się chwilę łudziłam, że oprzytomnieje, ale teraz już rozumiem, że był dużo dalej ode mnie nic myślałam. I że naprawdę musi zdecydować czy mnie nie kocha... Widziałam jak było mu ciężko.
O sobie nie mówię, żeby się nie posypać. Próbuję nie wariować, choć różne myśli przychodzą.. Potrzebuję dobrej książki na ten czas, takiej rozwijającej duchowo. Może mi ktoś coś polecić?
Obiecałam sobie, że przez cały ten czas muszę iść dalej, rozwijać się i być blisko Boga, żeby nie iść w żal i złość na niego. Że nie mogę tego zepsuć, być kimś do kogo nie chce się wracać...
Nikomu też nie mówiłam, mąż wie, że będę ukrywać ten fakt przed rodziną jak najdłużej.. Żeby nie stracił w ich oczach, z resztą po co ich martwić..
Wszelkie rady mile widziane 😊
Tycjano, według mnie, jeśli uznałaś za właściwe nikomu nie mówić, to nie rób tego. Ile razy już życie pokazało, że "doradcy" nie są na Twoim miejscu i nie czują tego, co Ty, i nie ponoszą konsekwencji... doradzają ze swojej perspektywy, która bywa różna.
Ja też piszę to od siebie, na podstawie własnych doświadczeń, że o wielu rzeczach lepiej było nie mówić.
Piszesz, że mężowi było ciężko, to dobry znak. Gdzieś się miota, gubi, oddalił się, ale może jeszcze potrzeba chwili zanim oprzytomnieje.
Czuję, że nie chcesz rezygnować, ostatecznie powiedzieć, że nic już się nie da zrobić. Dla Boga nie ma nic niemożliwego.
Spróbuj zadbać o siebie, jak pisałaś i... zaczekaj.

Tycjana
Posty: 55
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 14 sie 2021, 15:07

Bardzo dziękuję za słowa wsparcia, po pierwszym szoku i chwilowym załamaniu odbyłam dość szczerą rozmowę z mężem. Wiem, że już tęskni za mną, że bardzo to przeżył, ale jednocześnie widzę, że dużo jeszcze musi przerobić.. Bardzo wierzę w to, że musi to zrobić z pomocą wiary, która mu się mocno zachwiała.. Że to jedyna droga.. I modlę się o to gorąco. Choć on bardzo się tej drodze opiera..

Co do ujawniania sytuacji.. Robię jak uważam. Ze zdradą było tak samo i uważam, że dobrze postąpiłam. Nikt mi niczego nie doradzi. Sama wiem co robić, przecież to mój mąż. I wierzę, że wróci. Nie ma sensu nikogo w to mieszać, a tak naprawdę to głównie martwić. Od wyżalenia się mam jedną przyjaciółkę i tyle.
O sobie nie zapomniałam, choć początkowo, żeby zająć myśli musiałam rzucić się w wir obowiązków domowych.. Nie wiem czy to podświadome, ale szukam ekstra sukienki, żeby kusić męża, bo bywa w domu, żeby zająć się dziećmi.. Mam nadzieję, że nie ma w tym nic złego? Chcę żeby wydział mnie w dobrym świetle, nie w rozpaczy (choć znamy się na wylot przecież i generalnie widzi jak mi źle..).
Dziękuję za polecajki książkowe od Ciebie Ruto, już szukam 😊
Dziękuję za wsparcie kochane. Bóg z Wami
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Tycjana
Posty: 55
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 14 sie 2021, 15:12

Ruta pisze:
13 sie 2021, 16:59
Tycjano,
Trudny czas, mocno cię przytulam i wspieram modlitwą. Jak sobie radzisz tak na co dzień? Dbaj o siebie, oszczędzaj siły. Ja wpadłam z początku po wyprowadzce męża w stan poradzę sobie, byłam wręcz nadaktywna. I w końcu wypaliły mi się baterie. Dla mnie to było takie ucieczkowe. To wypalenie nie było złe, choć bardzo bolesne i trudne. Ale w końcu musiałam się zatrzymać i skupić na sobie, na sytuacji w której byłam, a nie uciekać.

Bardzo pomogła mi wtedy modlitwa różańcowa, w Nowennie Pompejanskiej. Prosiłam Maryję o pomoc i ta pomoc przyszła. Mimo, że ta modlitwą szła mi bardzo trudno, nie dawałam rady mówić całego różańca codziennie, a czasem był tylko płacz. Ale przy Naszej Mamie. Więc za tym szła też pociecha. I bardzo realna, matczyna pomoc i prowadzenie. Takie moje 12 kroków z Maryją za rękę :)

Co do książek, bardzo piękne i pocieszające są książki śp. Ojca Badeniego. Koją serce. Ale też są przepełnione mądrością, takim czułym spojrzeniem na człowieka, na trudności, cierpienie. I mnóstwo poczucia humoru oraz radosnego dystansu do siebie.W ciężkim swoim kryzysie jedna z naszych dziewcząt forumowych mi poleciła. Zamówiłam wtedy Kobieta i mężczyzna. Boska miłość. I gdy ją czytałam usłyszałam swój własny śmiech :) gorąco polecam.

Dużo ciepła i nadziei dała mi także książka Księdza Marka Dziewieckiego, Nie ma sytuacji bez wyjścia.

Jeszcze raz cię przytulam.
Ruto, pomyślałam, że muszę to napisać, bardzo Cię cenię. Wszystko co piszesz jest conajmniej krok (a czasem milę) do przodu, od miejsca, w którym ja jestem. Dziękuję bardzo za pomoc, Twoje wskazówki, dzielenie się doświadczeniem. To bardzo cenne i pomocne.
Pamiętam o Tobie w modlitwie.
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Caliope
Posty: 1917
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Caliope » 14 sie 2021, 19:14

Tycjana pisze:
14 sie 2021, 15:07
Bardzo dziękuję za słowa wsparcia, po pierwszym szoku i chwilowym załamaniu odbyłam dość szczerą rozmowę z mężem. Wiem, że już tęskni za mną, że bardzo to przeżył, ale jednocześnie widzę, że dużo jeszcze musi przerobić.. Bardzo wierzę w to, że musi to zrobić z pomocą wiary, która mu się mocno zachwiała.. Że to jedyna droga.. I modlę się o to gorąco. Choć on bardzo się tej drodze opiera..

Co do ujawniania sytuacji.. Robię jak uważam. Ze zdradą było tak samo i uważam, że dobrze postąpiłam. Nikt mi niczego nie doradzi. Sama wiem co robić, przecież to mój mąż. I wierzę, że wróci. Nie ma sensu nikogo w to mieszać, a tak naprawdę to głównie martwić. Od wyżalenia się mam jedną przyjaciółkę i tyle.
O sobie nie zapomniałam, choć początkowo, żeby zająć myśli musiałam rzucić się w wir obowiązków domowych.. Nie wiem czy to podświadome, ale szukam ekstra sukienki, żeby kusić męża, bo bywa w domu, żeby zająć się dziećmi.. Mam nadzieję, że nie ma w tym nic złego? Chcę żeby wydział mnie w dobrym świetle, nie w rozpaczy (choć znamy się na wylot przecież i generalnie widzi jak mi źle..).
Dziękuję za polecajki książkowe od Ciebie Ruto, już szukam 😊
Dziękuję za wsparcie kochane. Bóg z Wami
Dobrze, że masz przyjaciółkę, mi chodziło głównie o to, że powiedzieć możesz, jesli masz właśnie komu a wiem z mojego doświadczenia, że i tak nikt mi nic nie doradzał, tylko wysłuchał, a teściowa skwitowała "UPS nie wyszło "

Sarah
Posty: 211
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Sarah » 15 sie 2021, 21:15

Tycjana pisze:
14 sie 2021, 15:07
Co do ujawniania sytuacji.. Robię jak uważam. Ze zdradą było tak samo i uważam, że dobrze postąpiłam. Nikt mi niczego nie doradzi
Nie chodzi o rady, tylko o to, że go kryjesz. To takie współuzależnione działanie. Aby kryć męża musisz teraz albo kłamać, albo mocno ograniczyć kontakty z bliskimi, bo inaczej jak to ukryjesz?
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Ruta
Posty: 1616
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Ruta » 15 sie 2021, 22:12

Ja rozumiem chęć zachowania spraw małżeńskich w dyskrecji. Był czas gdy takiej dyskrecji nie zachowałam. I mojego męża to zraniło. Ja na tym nic nie zyskałam. Nie było to potrzebne. Drugi raz bym tak nie zrobiła. Na pewno jest to coś, za co jeśli będę mieć okazję, chcę męża przeprosić. Kierowała mną złość, bezradność i poczucie krzywdy. Czasem lepiej się zatrzymać. Musiałam się tego nauczyć.

Nie chodzi o zamiatanie pod dywan. Ani okłamywanie bliskich. Myślę, że gdy dochodzi do krzywdzenia także nie warto milczeć. Ale są sprawy, które można zachować w dyskrecji.

Obecnie pytana o nasze sprawy odpowiadam ogólnie. I nie mówię o mężu niczego co mogłoby go postawić w niekorzystnym świetle. Potrafię już też delikatnie zmienić temat, a gdy trzeba także wprost powiedzieć, że jest to sprawa moja i męża.

Tycjana
Posty: 55
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 19 sie 2021, 8:23

Wyprowadzka mojego męża z domu nie polega na tym, że on chce porzucić rodzinę. Myślę, że szukał przestrzeni, by odnaleźć siebie, nas. Mentalnie mnie porzucił dokonując zdrady i już po jej ujawnieniu nie był w stanie tak naprawdę wrócić.. Myślę, że to też powrót do siebie, odnalezienie się we własnym życiu, konfrontacja ze swoimi wyborami.. Wyprowadzka to było bardzo duże przeżycie, także dla męża. To przeżycie było potrzebne.. Żeby poczuł do kości.. Mówił, że chce zatęsknić..
Modlę się, wierzę i ufam. Staram się bardzo, choć jest ciężko, czasem bardzo ciężko...
Trudno Wam to zrozumieć. Mi trudno, choć jestem tu, ale staram się.. Nie chować urazy, a w tym byłam mistrzynią...
Z zewnątrz to może wyglądać bardzo jednoznacznie: mąż zdradza, potem odchodzi. Każdy by potępił. A to nie o to chodzi. To jest kryzys, ja jestem jego częścią i też czuję się odpowiedzialna. Nie mam potrzeby, by inni to oceniali. Jeśli on ma - będzie miał okazję: naszą zbliżającą się rocznicę ślubu (jego rodzina będzie dzwonić z życzeniami). Nie wiem co zrobi. Jego decyzja. Sam też nie wymagał, żebym nasze sprawy zachowała dla siebie. Myślę, że po czasie to docenił, że wie, że w ten sposób zadbałam, by nie stracił w oczach innych i nie zrujnował też w jakimś sensie ich świata. Mnie to nie nic nie kosztowało, może dlatego, że nigdy nie chciałam zemsty..
I jest jedna rzecz, która to wszystko ulatwia: poczucie wstydu. Wstyd mi, że nam tak nie wyszło, że nie dbałam o męża wystarczająco, że on mnie zdradził.. Nie wiem jak to się ma do mojego rozwoju, ale czuję to cały czas.
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Tycjana
Posty: 55
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 25 sie 2021, 11:41

Proszę o słowo wsparcia, po fali czułego oczekiwania nachodzi mnie złość na tę sytuację. Mąż przejeżdża i oczekuje, że będę uśmiechniętą twardzielką, która jest miła i udaje, że nic się nie stało. Nie robię mu wyrzutów, nic z tych rzeczy, ale emocjonalnie jestem posypana i on to widzi.
Proszę o jakieś rady jak to przetrwać, żeby nie iść w złą stronę. Nieustannie się modlę, ale jest to moment, kiedy opadam z sił..
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Tycjana
Posty: 55
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 25 sie 2021, 23:47

Nie wiem czy to dobrze, bo zaczęło się od złości, ale właśnie zrozumiałam, że strasznie się obwiniam za to wszystko.. Że ciężar tej sytuacji tak głęboko spoczywa na mnie, zarówno w oczach męża jak i moich.. Tzn. nie wiem do końca co on myśli, ale po części tak. Wini mnie. Że taka byłam zła, że tak mu było źle, że aż mnie zdradził.
Zaczęło się od tego, że zarzucił mi, że jestem w tej sytuacji "jakaś", a mogłabym być inna. I zrozumiałam, że nie. Że mam prawo czuć się tak jak się czuję. Mam prawo. Że nie jestem od tego, szczególnie w tej sytuacji, żeby spełniać jego oczekiwania. Że w sumie przez te pół roku nie mam sobie nic do zarzucenia (prócz utraty panowania nad sobą w jeden wieczór). Że to nie ja zdradzałam, kłamałam, nie umiałam wybaczyć i w końcu odeszłam, robiąc krzywdę dzieciom.
I zrozumiałam też, że dam sobie radę bez niego. Jednak. Dam radę. Nawet jak mnie już nie kocha. Nawet jak już nie chce ze mną być. Dam sobie radę. I jestem warta tego, żeby o mnie walczyć, zabiegać. I cieszę się, że nie wrócił wtedy, kiedy było mi tak źle. Bo żadne z nas nic by z tego nie wyniosło...w każdym razie nic dobrego..
Czuję jakby mi kamień z serca spadł..
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Pavel
Posty: 3813
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak się wybacza

Post autor: Pavel » 26 sie 2021, 8:05

Brawo za wnioski!
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Ruta
Posty: 1616
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Ruta » 26 sie 2021, 10:48

Tycjano, ogromna porcja dobrej pracy. Nie martw się złością. Jak każda emocja, złość może mieć dobre owoce, jak i złe. Złe owoce są wtedy, gdy dajemy się emocjom ponieść, a złość niesie ogromne zasoby energii, więc na jej fali można spowodować duże straty. Ale dobrze ukierunkowana złość niesie siły do wprowadzania zmian, do konfrontacji ze sobą i z sytuacją w jakiej jesteśmy. Ty spożytkowałaś ją mądrze, ku wzrostowi. Rozumiem to co napisałaś tak, że złość pokazała ci, że nadmiernie obciązasz się winą, kulisz się pod nią. I że pod tym ciężarem winy jesteś ty, skrępowana. Ale własnie złość daje ci szansę by się rozprostować, stanąć ze swoimi emocjami, ze sobą, ze swoim poczuciem wartości. Wartościowa, mądra, taka która sobie poradzi. Weźmie na siebie swoją odpowiedzialność, ale nie więcej.

Złość nadal jest dla mnie jednym z najtrudniejszych uczuć. Wiem o niej co raz więcej. Powoli ją do siebie dopuszczam i patrzę co się wtedy dzieje. Ostatnio miałam mocne doswiadczenie ze złością, gdy pracowałam nad wybaczeniem. Wybaczałam podczas modlitwy rózańcowej. I w pewnym momencie poczułam taki ładunek złości, że aż trudno mi było ją w sobie utrzymać. Na te osoby którym próbowałam wybaczyć. Zostałam przy tym, nie sapnikowałam i dobrze. Bo ta złość pomogła mi wiele nowych rzeczy zobaczyć. I wybaczyć. Tym osobom i sobie również.

Jesteś warta tego by o ciebie walczyć i zabiegać. Lubię cię czytać. Jest w tobie dużo głębi i siły, ale takiej siły, która płynie z delikatności. To bardzo kobieca cecha, która jest urzekająca. Możliwe, że jako kobiety mamy taką siłę wszystkie, ale wiele z nas myslę nie ma do niej dostępu. Gdy cię czytam, uczę się jak to może działać.

Bławatek
Posty: 693
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Bławatek » 26 sie 2021, 13:52

Tycjana pisze:
25 sie 2021, 23:47
Nie wiem czy to dobrze, bo zaczęło się od złości, ale właśnie zrozumiałam, że strasznie się obwiniam za to wszystko.. Że ciężar tej sytuacji tak głęboko spoczywa na mnie, zarówno w oczach męża jak i moich.. Tzn. nie wiem do końca co on myśli, ale po części tak. Wini mnie. Że taka byłam zła, że tak mu było źle, że aż mnie zdradził.
Zaczęło się od tego, że zarzucił mi, że jestem w tej sytuacji "jakaś", a mogłabym być inna. I zrozumiałam, że nie. Że mam prawo czuć się tak jak się czuję. Mam prawo. Że nie jestem od tego, szczególnie w tej sytuacji, żeby spełniać jego oczekiwania. Że w sumie przez te pół roku nie mam sobie nic do zarzucenia (prócz utraty panowania nad sobą w jeden wieczór). Że to nie ja zdradzałam, kłamałam, nie umiałam wybaczyć i w końcu odeszłam, robiąc krzywdę dzieciom.
I zrozumiałam też, że dam sobie radę bez niego. Jednak. Dam radę. Nawet jak mnie już nie kocha. Nawet jak już nie chce ze mną być. Dam sobie radę. I jestem warta tego, żeby o mnie walczyć, zabiegać. I cieszę się, że nie wrócił wtedy, kiedy było mi tak źle. Bo żadne z nas nic by z tego nie wyniosło...w każdym razie nic dobrego..
Czuję jakby mi kamień z serca spadł..
Tycjano też tak miałam. Czekałam na opamiętanie męża kilka miesięcy, a on był niewzruszony. Gdy ja po wielu rozmowach z terapeutami i księżmi odpuściłam i tak jak Ty stwierdziłam, że dam sobie radę, bo zawsze dawałam sobie radę sama, więc i tym razem sobie poradzę, i to on ma zabiegać o mnie a nie ja o niego, to wtedy nagle mąż chciał wracać, ale na takich warunkach, że ja bym się musiała głównie zmieniać i dostosowywać, więc powiedziałam, że to nie jest dobry czas. Trudne to decyzje, ale warto żyć w zgodzie z sobą. Bo zacząć można zawsze, ale najlepiej jak obie strony są gotowe do budowania nowego, mocnego małżeństwa.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości