Zdrada i co dalej?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

rose
Posty: 70
Rejestracja: 14 mar 2020, 11:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: rose » 29 mar 2020, 21:54

Powiem Wam jak teraz sytuacja wygląda. Mąż prosił mnie żebym wróciła do naszego mieszkania (teraz z uwagi na pandemie przebywam u rodzicow na wsi) i żebym "pozwoliła jemu wrócić i zaopiekować się nami". Odmówiłam mu, powiedziałam że chce dać mu szanse ale żebyśmy to zrobili na spokojnie i dali sobie czas na spokojny powrót. Więc na obecną chwilę ja jestem u rodziców - teściów, którzy angażują sie w pomoc przy dziewczynkach też mam niedaleko - a on jest w "naszym" miescie. Ze względu na wirusa nie będziemy sie widzieć póki sytuacja w naszym kraju się nie uspokoi. Mąż usunął fb, wyłączył telefon więc mam z nim wyłącznie kontakt mailowy. Do swojej rodziny w ogóle się nie odzywa. Myślę że nie dźwiga tej sytuacji... Jak myślicie czy dobrze zrobiłam że odmówiłam mu powrotu?
mare1966 pisze:
28 mar 2020, 21:54
Wielką zdradą też bym nie epatował , bo i czasu nie mieli zbyt dużo chyba (?) .
Mare, ufałam Mezowi w tej kwestii w 100% nigdy nie spodziewałabym się ze mógłby mi zgotowac takie coś. Poznali się pod koniec grudnia - ja w tym czasie zostałam kilka dni u rodziców po świętach mąż musiał wrócić do pracy. Cały styczeń utrzymywali kontakt, chyba się spotkali na jakims neutralnym gruncie. Mąż opowiadał jej że nasze małżeństwo to fikcja, że od dawna planujemy rozwód... Pod koniec stycznia pod pretekstem klotni zostawił rodzinę i się wyprowadził. W połowie lutego doszło do ich kontaktów fizycznych. Trwało to do pierwszego tygodnia marca. Z tego co mi wiadomo była to bardzo intensywna znajomość, częste spotkania, wspólne noce, obietnica rozwodu, plany o wspólnym życiu.... Czytam to forum już chwilę i wiem że są tu Siłaczki które zniosły dużo więcej cierpienia, niemniej jednak uważam że to co wydarzyło się było zdrada, a przede wszystkim było zamachem na moje małżeństwo i totalnym zniszczeniem jego przysięgi małżeńskiej..

rose
Posty: 70
Rejestracja: 14 mar 2020, 11:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: rose » 29 mar 2020, 22:20

s zona pisze:
28 mar 2020, 23:59
Rose nad tym mysle, ze warto sie pocyylic .. maz i po 37 latach tez lubi byc doceniony .. nawet za rzeczy takie zwykle .. codzienne
Musze się przyznać, że rzeczywiście wydaje mi się że męża nie doceniałam wystarczająco. Nie mogę powiedzieć złego słowa o nim jeśli chodzi o obowiązki w domu. Zajmował się dziewczynkami, on je odprowadzał i odbierał z przedszkola. W domu robił wszystko... Ja mówiłam na pewno dziękuję, ale teraz myślę że mogłam bardziej docenić jego wkład.
s zona pisze:
28 mar 2020, 23:59
Odnosnie " dawania sobie szansy " .. kiedys postawilam na milosierdzie a nie sprawiedliwosc . bo tak tez chcialabym byc oceniona , gdy stane przed Bogiem
Po takim tekście nie powinnam mieć już żadnych wątpliwości co należy zrobić. Dziekuje!!!

Klapouszku, cieszę się że tu jesteś. Potrzebuje Was i Waszego doświadczenia. Mój mąż też nie mieszka z nami, ale może tak będzie teraz lepiej... Chociaż tak za nim tesknie i do tego dochodzi ból że świat nie spędzimy razem. To będą pierwsze święta ktore spędzimy osobno... Dużo czytam o tym że nie powinnam skupiać się na kowalskiej i relacji która była między nimi, ale to nie jest takie łatwe. Najgorzej jak przychodzą mi obrazy jaki on był szczęśliwy z nią a ja w tym czasie beczałam z bólu i bezradności. Jak bardzo nie potrafię zrozumieć dlaczego dla dziewczyny która znał miesiąc tak szybko skreślił rodzinę... Wiem że powinnam takie myśli odsuwać od siebie ale jak to zrobić?

Klapouszku, dziękuję za pamięć w modlitwie. Łączę się z Tobą, wiem jak jest Ci ciężko, jak tęsknisz i jak cierpisz. Kochana wierzę że nasze drogi się wyprostują.
mare1966 pisze:
29 mar 2020, 14:21
No ,
jak i żona i ta pani "WALCZY" o niego
to żyć nie umierać .
Takie podejście obu jest na głowie postawione .
Mare1966 myślę że ta pani nie walczy o niego. Czuje się oszukana, ona nie liczyła na romans a na coś poważniejszego... Choć raz niedojrzałość mojego męża na coś się przydała...
A czy ja walczę? Nie wiem, był czas że się szarpałam sama ze sobą zastanawiałam się co więcej mogę zrobić żeby wrócił... Teraz staram się zachować zdrowy dystans, nie zawsze mi wychodzi, bo zalezy mi na nim i na naszej rodzinie... Ale nie będę go przekonywała żeby zawalczył o rodzinę... Tak jak piszecie tu potrzeba żeby dwie osoby chciały, a zmuszanie albo proszenie go o to mogłoby przynieść odwrotny skutek.

Delfin
Posty: 19
Rejestracja: 05 wrz 2019, 13:39
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: Delfin » 29 mar 2020, 22:40

Kłapouszek pisze:
29 mar 2020, 12:34
Droga Rose, nie potraktuj tego jako radę, ale przychylę się do wcześniejszych słów Ewurycy o znalezieniu złotego środka. Na podstawie tego, co napisałam Ci wcześniej, nasze historie są bardzo podobne i mogę tylko powiedzieć Ci, jakie błędy ja popełniłam.
Po pierwsze po wyjściu na jaw zdrady, dałam mężowi szansę, ale przez kolejne trzy miesiące, czyli do odkrycia, ze mąż znowu się z nią kontaktuje (od początku lutego), skupiłam się tylko na swoim bólu i cierpieniu, na uświadamianiu mężowi, jak bardzo mnie skrzywdził, do tego dochodziło wypominanie tego, co zrobił, dlaczego, jak mógł, dlaczego pisał takie piękne słowa (mam zapis kilku SMS), co wywoływało kolejne kłótnie i awantury. Miałam pretensje nawet o to, ze do mnie podczas ratowania małżeństwa nie potrafi napisać nic miłego. Niestety, mam obawy, ze moje zachowanie przyczyniło się do tego, ze gdy ona znowu się odezwała, on to podchwycił i zaczął znowu wyznawać jej miłość i chęć zostawienia nas dla niej, co oczywiście go nie tłumaczy.
Po drugie, mój mąż nigdy stanowczo nie zakończył tego romansu. Napisał jej tylko ze to koniec, bo kocha mnie i dzieci. Pani na terapii powiedziała mężowi, ze to za mało. Ale mój mąż twierdził, podobnie jak Twój Rose, że takie dzwonienie czy pisanie może wywołać niepotrzebne emocje u niej i ona po takich słowach zacznie walkę o niego, a on chce spokoju. Wspomnę jeszcze o tym, ze gdy kowalska dowiedziała się, ze ja odkryłam zdradę, powiedziała mężowi, ze usuwa się na bok, bo nie interesują jej jego małżeńskie problemy. Mój mąż potraktował to jako szlachetną postawę a ja jako zwykły egoizm. Dlatego uważam, ze każda relację z kowalska trzeba zakończyć definitywnie!
Kowalska mojego męża po trzech miesiącach nagle się ujawniła i napisała: co slychac? A mój mąż na nowo oszalał na jej punkcie i zaczął wyznania miłosne. Oczywiście nie przeszkadzało mu to, ze wtedy go po prostu zostawiła z problemami.
I na koniec- obecnie mąż uważa, ze nie są razem, a te wyznania to były tylko słowa. I wiesz, co zrobiła znowu kowalska? Powiedziała mu, że nie chce słuchać o jego problemach z żoną, znowu.
Kowalska mojego męża nigdy tez nie odpisała na moje wiadomości, a podczas rozmowy telefonicznej tylko słuchała, nie powiedziała ani słowa. Dlatego nie współczuję kowalskim i uważam, że budowanie swojego szczęścia na krzywdzie innych, nawet jeśli same są poranione i pogubione, jest nie w porządku, mówiąc bardzo łagodnie. Wiem tez, ze zdrady dokonał mój mąż, a nie kowalska, ale mimo tego chciałam powiedzieć jej kilka słów.
Poza tym, jak pisałam wcześniej Rose, ja postawiłam granice tylko przez tydzień, potem wróciliśmy na stare tory, co jak widać, przyniosło złe efekty.
Przepraszam, za taki długi wpis, ale te trzy bledy, które popełniliśmy z mężem, ratując nasze małżeństwo, przyczyniły się do tego, ze mąż mieszka osobno. Może moje błędy będą odpowiedzią na Twoje pytanie, co robić dalej i czy warto ratować. Uważam, ze warto! Przemyśl tylko dokładnie, jak. Ja dziś żałuję swoich błędów w ratowaniu, ale na razie nie mogę ich naprawiać, gdyż mieszkamy osobno. Powodzenia. Pamietam w modlitwie.
Scenariusz taki jak u mnie więc dosłownie to samo walcz i nie popełniaj moich błędów. Spróbuj inaczej niż my. Może u mnie tak miało być a Ty zastanów się czy chcesz walczyć i mieć siły potem jakoś razem żyć.

Kłapouszek
Posty: 79
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: Kłapouszek » 29 mar 2020, 23:50

Droga Rose, wiem, jak boli myśl o tym, że nie spędzi się razem świąt, gdyż przede mną również perspektywa Wielkanocy tylko z dziećmi.
Co do myśli o kowalskiej, których tak trudno się pozbyć. To naprawdę niełatwe zadanie, zwłaszcza że masz świadomość tego, że za Twoimi plecami mąż zabawiał się z inną kobietą, oszukując żonę, która w tym czasie była z dziećmi.
Twój mąż Rose miał krótki, ale jak piszesz intensywny kontakt z kowalska. Mój dziewięciomiesięczny, ale z tego, co mówił, bardzo rzadko się widywali i jestem w stanie w to uwierzyć, bo znam charakter pracy mojego męża i tejże pani. Nie zmienia to faktu, ze w obydwu przypadkach była to zdrada i „zamach” na małżeństwo i oszukiwanie prosto w oczy. Ja do dziś nie zawsze radzę sobie z myślami o kowalskiej, ale trochę też w tym mojej winy, ponieważ zrobiłam sobie screeny wiadomości, które mąż pisał do niej (tylko z kilku dni, gdyż więcej nie dałam rady przeczytać i dobrze dla mnie) i przez jakiś czas czytałam je, co było największa głupota, gdyż zniszczyło mnie bardzo. Zadawałam tez mężowi dużo pytań, a on posłusznie odpowiadał, czego sam potem tez żałował (powiedział mi o jej zaletach, o jej sytuacji rodzinnej, ze często mnie chwalił, gdzie się spotykali, co robili). Dziś wiem, że ta wiedza nie była mi do niczego potrzebna. Zniszczyła mnie tylko i do dziś są momenty, że wracam myślami do niej, ale wtedy modlę się, aby te myśli odeszły.
Rose, na pewno nie będzie Ci łatwo, zwłaszcza że to wszystko u Ciebie jest takie świeże i z tego, co czytam, też dużo wiesz o kowalskiej. Wierzę, ze w tych najtrudniejszych chwilach, gdy ona przyjdzie Ci do głowy, przemodlisz to i nie pozwolisz na to, aby ona zagościła w Waszym małżeństwie. Ja zapraszałam kowalska każdego dnia do naszych rozmów i ciagle ja mężowi wypominalam. Dziś jestem sama, ale ten czas jest mi bardzo potrzebny. Dopiero teraz w spokoju dochodzę do siebie i pracuję nad sobą, a motorem do tego są dzieci.

Kłapouszek
Posty: 79
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: Kłapouszek » 30 mar 2020, 0:06

Rose, jeszcze jedno, kowalska mojego męża ciagle wmawiała mu, że liczy się tu i teraz i ze ona wie, ze on nigdy nie zostawi zony, bo ją kocha, ale jednocześnie trwała przy nim 9 miesięcy. Mój mąż nawet uwierzył w to, że martwiła się o mnie, gdy ja w październiku leżałam w szpitalu. W SMS nigdy nie powiedział wprost, że nas zostawi, ale to były takie hasła typu: daj mi znać czy będziesz ze mną do końca, a ja ogarnę; albo wszystko już pozamykalem, została mi tylko paniA (tak nazywał mnie mąż w SMS). Jednak czytając te wiadomości zauważyłam, że on ja tez oszukiwał, np. pisał jej, ze robi to i tamto, a w tym czasie świetnie bawił się ze mną. Dopiero teraz dostrzegam te niektóre sytuacje, gdy moje emocje opadły. I wydaje mi się, że kowalska mimo ze się odsunęła, to tak łatwo nie odpuści, bo jest wdową, a mój mąż naprawdę jest dobrym opiekuńczym człowiekiem i na pewno liczyła na coś więcej, nie patrząc na to, ze krzywdzi tez nasze dzieci, które nie maja dla niej żadnego znaczenia (zapytałam męża w lutym czy ona zapytała go choć raz o to, jak sytuację romansu zniosły nasze dzieci, a on odpowiedział ze nigdy, co tez świadczy o niej).
Mam nadzieję, ze w końcu będzie dobrze Rose. Przytulam i pamietam w modlitwie.

s zona
Posty: 2916
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: s zona » 30 mar 2020, 0:23

Dziewczyny,
jesli pozwolicie podziele sie swoimi przezyciami ze mszy sw z O Szustakiem ..
W kazaniu w ok 23 min mnie scielo .. niemal doslownie .. gdybyscie mialy ochote posluchac
https://www.youtube.com/watch?v=q9RsqZ7GuVk

Zostaje z modlitwa :)

rose
Posty: 70
Rejestracja: 14 mar 2020, 11:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: rose » 30 mar 2020, 9:50

Kłapouszku, mimo że nasze sytuacje tak bardzo się różnią nawet nie wiesz jak bardzo identyfikuje się z Tobą. Po tym jak dowiedziałam się o zdradzie, spędziłam jedną dobę z mężem - tak fizycznie, bo później ja wyjechałam, a on został. Przez ten czas zadałam mu mnóstwo pytań dotyczących jego romansu. Chciałam widzieć ich rozmowy i nawet już miałam jego telefon w ręce. Ale Pan Bóg szczęśliwie mnie uchronił przed przeczytaniem tego. Również wymieniłam kilka wiadomości z kowalską, ona podesłała mi kilka screenów jak on przedstawiał mnie i nasze małżeństwo. I mimo, że nie żałuje że do niej napisałam - dzisiaj dzięki temu nie siedzę i nie zastanawiam się czy on jest fizycznie z nią - to rzeczy które mi napisała bolą. Kiedyś myślałam, że fizyczna zdrada to jest najgorsza rzecz, dzisiaj dużo bardziej boli mnie ta emocjonalna. Że potrafił tak o kowalska walczyć, mówić jej piękne słowa, wyznawać miłość a teraz jak chce wrócić do mnie to jest taki "letni". Wiem, że powinnam wyrzucić kowalska z naszego życia, ale czy to znaczy że temat zdrady ma zostać zamknięty? Czy to nie będzie za proste, czy jak ktoś wyżej pisał nie będzie to zostawienie otwartych drzwi do kolejnej zdrady? Na zasadzie zabawię się chwile, a potem jak zechce wrócić to żona i tak mi szybko wybaczy? Czuje, że jestem gotowa wybaczyć, nie mam w swoim sercu nienawiści ani do męża ani do kowalskiej. Tylko nie wiem jak to zrobić, jak znaleźć ten złoty środek. A co myślicie o tym, że przez najbliższy miesiąc się z nim nie zobaczę, czy to działa na moją korzyść?
s zona pisze:
30 mar 2020, 0:23
W kazaniu w ok 23 min mnie scielo .. niemal doslownie ..
S zona, kochana a powiedz mi jak Ty to zinterpretowałaś? Moje myśli w pierwszym momencie pobiegły do męża. Że on taki uwikłany i ubabrany tym grzechem, dwa piętra pod ziemią - bardzo to pasuje do obecnej sytuacji, bo mam wrażenie że on nie wie jak się z tego uwolnić. Niby zrobił pierwszy krok i odciął się od kowalskiej, ale chyba teraz nie wie co dalej.
Ale później przyszła refleksja i może to ja jestem tym "Łazarzem". Może powinnam ja pomyśleć o swoich grzechach i o tym jak sobie nie radze w obecnej sytuacji - ciągle te myśli gdzieś uciekają. Nie potrafię się skupić na życiu, na sobie, na dzieciach - ciągle myślę o nim i o tym co się stało.

Ewuryca
Posty: 193
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: Ewuryca » 30 mar 2020, 12:51

Rose wydaje mi się że mimo wszystko w tym wszystkim się dobrze odnajdujesz, brzmisz racjonalnie. Jeżeli szukasz odpowiedzi na krok do przodu to polecam ci codzienną modlitwę do Ducha Świetego o pokierowanie cię w tej sprawie, poświęć na to 5 minut codziennie i jestem pewna ze rozjaśni ci się choć może cię pokierować inaczej niż myślisz ;) bardziej jednak niepokoi mnie zachowanie twojego męża, takie odcięcie się od wszystkiego naraz, od rodziny, itd jak dla mnie pokazuje ze on nie za bardzo wie jak poradzić sobie sam ze sobą i konsekwencjami które teraz ponosi. Nie uważam ze należy mu się za to potępienie ale on paradoksalnie może potrzebować pomocy. Sama miałam taki etap i był to etap nie ten w którym miałam coś przepracowane a bardziej etap bezsilności.

rose
Posty: 70
Rejestracja: 14 mar 2020, 11:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: rose » 30 mar 2020, 16:20

Droga Ewuryco,myślę że masz rację, mimo wszystko wydaje mi się, że dobrze znoszę tą sytuację. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że to wszystko jest takie świeże - minęło zaledwie dwa miesiące od wyprowadzki i 3 tygodnie od momentu kiedy dowiedziałam się o zdradzie. Nie jest to moja zasługa lecz Pana, wiem że to dzięki niemu dzisiaj mogę w miarę normalnie żyć. I dzięki Wam, usłyszałam tu tyle dobrych słów, Wasze doświadczenie jest nieocenione. Ewuryco, jesteś drugą osobą, która mówi mi o modlitwie do Ducha Świętego, więc muszę się posłuchać.

Co do mojego męża, też bardzo mnie to martwi, że nie potrafi unieść konsekwencji zdrady. Niestety myślę, że on jest niedojrzały emocjonalnie - to jest moja opinia, ale takie sugestie słyszałam również w konfesjonale oraz w gabinecie psychologa. Staram się go nie potępiać. Pisze mi, że mnie kocha, że jesteśmy dla niego najważniejsze, że chce się nami zająć. Ale wiecie co, ja nie potrafię tak po prostu w te słowa uwierzyć. Ciągle słyszę jego głos jak odchodził, jak mówił, że nasze małżeństwo istnieje tylko na papierze, że miłość młodzieńcza się już dawno skończyła a dojrzałej nigdy nie było - pobraliśmy się w bardzo młodym wieku - ja 22 on 23 lata.

s zona
Posty: 2916
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: s zona » 30 mar 2020, 16:57

rose pisze:
30 mar 2020, 9:50

pisze:
30 mar 2020, 0:23
W kazaniu w ok 23 min mnie scielo .. niemal doslownie ..
.....powiedz mi jak Ty to zinterpretowałaś? Moje myśli w pierwszym momencie pobiegły do męża. Że on taki uwikłany i ubabrany tym grzechem, dwa piętra pod ziemią - bardzo to pasuje do obecnej sytuacji, bo mam wrażenie że on nie wie jak się z tego uwolnić. Niby zrobił pierwszy krok i odciął się od kowalskiej, ale chyba teraz nie wie co dalej.
Ale później przyszła refleksja i może to ja jestem tym "Łazarzem". Może powinnam ja pomyśleć o swoich grzechach i o tym jak sobie nie radze w obecnej sytuacji - ciągle te myśli gdzieś uciekają. Nie potrafię się skupić na życiu, na sobie, na dzieciach - ciągle myślę o nim i o tym co się stało.
Rose,
jesli pytasz o te konkretna sytuacje, to sluchajac wczoraj kazania O Szustaka pomyslam "egoistycznie" o sobie ;)

I o tym, jak kiedys maz mi powiedzial,gdy jechalam na warsztaty w Orlinkach: " nie mysl, ze jestes taka swieta, jak ci sie wydaje " .. wkurzylam sie w pierwszej chwili .. bo jak to, to przeciez nie ja poszlam w lewo .. ale potem zaczelam myslec i analizowac te wszystkie zarzuty z roznych mniej lub barzdzej sympatycznych rozmow z mezem .
Musialam sama przed soba - choc w czesci - przyznac racje mezowi ..
Nie bylam swieta w znaczeniu idealnej zony .. mimo moich staran, maz mogl to odbierac inaczej .... na pewno emigracja tez nie pomagala ...

Teraz, to wczorajsze kazanie uswiadomilo mi - po raz kolejny" moje zaslepienie , powiazanie ruchow " .. ze czesto slysze to wolanie .. ale moja reakcja nie zawsze jest na juz .. bo zmeczenie, bo praca, bo inne sprawy ..

Wczesniej oczy otworzyla mi mala ksiazeczka O Augustyna Pelanoskiego https://www.tolle.pl/pozycja/zycie-udane-czy-udawane
Bardzo polecam :)
Ewuryca pisze:
30 mar 2020, 12:51

. Jeżeli szukasz odpowiedzi na krok do przodu to polecam ci codzienną modlitwę do Ducha Świetego o pokierowanie cię w tej sprawie, poświęć na to 5 minut codziennie i jestem pewna ze rozjaśni ci się choć może cię pokierować inaczej niż myślisz ;)
Mnie kiedys ks Proboszcz powiedzial , ze" sytuacja jest tak trudna ,ze tylko modlitwa do Ducha Sw" ...
I tak poznalam sw Arabke, byla kanonizowana 17 maja 2015 roku,kiedy bylam juz w ostrym kryzysie a wczesniej
co rano modlilam sie jeszcze do Slugii Bozej.
Ta modlitwa jest ze mna nadal rano :D

Polecam, daje sily i dobry kierunek na caly dzien .

Duchu Święty, natchnij mnie.
Miłości Boża, pochłoń mnie.
Po prawdziwej drodze prowadź mnie.
Maryjo, Matko moja, spójrz na mnie.
Z Jezusem błogosław mi.
Od wszelkiego zła,
Od wszelkiego złudzenia,
Od wszelkiego niebezpieczeństwa,
zachowaj mnie!

Amen.
http://skarbykosciola.pl/xix-wiek/maria ... hnij-mnie/

Kłapouszek
Posty: 79
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: Kłapouszek » 30 mar 2020, 20:58

S_zona, słuchając tego kazania, też pomyślałam o sobie i o swoich grzechach, „spętaniu” myślami o kowalskiej, o moim zachowaniu wobec męża. Mnie tez mąż całkiem niedawno uświadomił, gdy przyjechał do dzieci, a ja wyjeżdżałam do kościoła i powiedziałam mu kilka przykrych słów, że nie jestem taka święta. Powiedział: najpierw krzyczysz na mnie, a zaraz będziesz składać ręce do Boga i się modlić. To jest ta Twoja wiara. I gdy zajechałam do kościoła uświadomiłam sobie, że mój mąż ma rację. Dlatego słuchając tego kazania odkryłam, ze to ja jestem tym Łazarzem...
Mnie tez bardzo pomogła modlitwa do siedmiu boleści Matki Bożej, która odmawiałam ostatnio z o. Chmielewskim.

Delfin
Posty: 19
Rejestracja: 05 wrz 2019, 13:39
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: Delfin » 31 mar 2020, 9:29

Kłapouszku jak bym swoją historię słyszała też mi tak kiedyś powiedział właśnie przychodzac do dziecka. On nie chodzi do kościoła ale powiedział mi tak samo Ty taka święta latasz do kościoła po tym jak mu wykrzyczałam parę rzeczy. Teraz widzę że w wtedy kiedy chciał ratować ja nie umiałam pogodzić się z tym co mi zrobił. Zamiast byc cierpliwa i pokorna to ja jazda na niego. To odszedł i nie myśli wracać. Tak naprawdę po zdradzie najwięcej pracy należy do Nas.

rose
Posty: 70
Rejestracja: 14 mar 2020, 11:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: rose » 31 mar 2020, 13:56

Dziewczyny, to jest takie przykre jak czytam Wasze historie. Sama nie umiem się pogodzić z tym co się stało, myśli co chwilę wracają. Rozumiem Wasze podejście, gdyby nie moja obecność tutaj na forum z pewnością rzuciłabym się na męża z masą zarzutów i tego jaka jestem skrzywdzona. Nie wiem może dla mnie ratunkiem będzie pandemia i to że nie mieszkam teraz z nim. Będę miała trochę czasu żeby się uspokoić, może rana nie będzie taka świeża i uda się to jakoś skleić.

Dzisiaj mam gorszy dzień co chwilę przychodzą myśli o tym co się wydarzyło. Ciągle zerkam na telefon czy czegoś nie napisał - a telefon milczy. Mimo tego że tak zdeptał nasze małżeństwo, ja za nim wciąż tesknie...

rose
Posty: 70
Rejestracja: 14 mar 2020, 11:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: rose » 31 mar 2020, 16:28

Polecam Wszystkim kazanie ks Dominika Chmielewskiego z wczorajszego dnia (poniedziałek 30.03). Myślę że jest skierowane szczególnie do ludzi takich jak my - w kryzysie małżeńskim.
http://parafiaopatrznoscibozej.pl/aktua ... ostne.html

nałóg
Posty: 1571
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i co dalej?

Post autor: nałóg » 31 mar 2020, 16:35

Delfin pisze:
31 mar 2020, 9:29
Tak naprawdę po zdradzie najwięcej pracy należy do Nas.
ja bym to określił że szczególnie wtedy potrzebna jest MADROŚĆ I TWARDA MIŁOŚĆ .....wobec siebie też a szczególnie wobec współmałżonka.
Zdaję sobie sprawę jak trudno zapanować nad emocjami i zranionymi uczuciami lecz kluczem do zdrowia jest zarządzanie własnymi emocjami a nie żeby one zarządzały zdradzonymi.
Delfin pisze:
31 mar 2020, 9:29
Ty taka święta latasz do kościoła
a moja współmałżonka mi na takie teksty odpowiadała: "no to pomyśl jaka bym była gdybym nie chodziła do kościoła"
PD

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości