Rozwod, tęsknota czy jest nadzieja?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

MamaPH
Posty: 2
Rejestracja: 07 mar 2020, 11:47
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Rozwod, tęsknota czy jest nadzieja?

Post autor: MamaPH » 08 mar 2020, 7:27

Witam! 5 LIPCA minie rok od sprawy rozwodowe. Mamy dwoje dzieci syn 5 lat córka 3. Mąż ma firme i gdy byliśmy małżeństwem wszystko się kręciło wokół niej. On lubi zabawę u towarzystwo i chciał się odstresowax os pracy a ja chciałam odpocząć czasem bo byłam zmeczona dziecmi. Chciał żebym mu pomagała ale ja nie miałam siły i dlatego mu pozwalała na samotne wyjścia do kolegów żeby się odstresowal. Byłam zła ze nie poświęca dzieciom nic. W końcu z znalazł sobie kogoś żonę kolegi z pracy tam też dwoje dzieci. Bardzo to przezylam nie widziałam nigdzie pomocy on nie chciał wrócić chciał ją. Nawet była próba samobójcza żałuję tego bardzo. Chciał się wyprowadzić ale ja postanowiłam odejść do mamy. Byli ciężko w końcu pomyslalam ze ja przecież też mogę kogoś mieć. I znalazłam na portalu randkowy. Niby się zakochałam ale do czasu okazał się bardzo nerwowy bardzo przeklinal mnie i wyzywal jak coś źle zrobilam. O mnie nakłonić do rozwodu to ja złożyłam pozew. Tak bardzo tego żałowałam. Chciałam kilkakrotnie odejść od tego człowieka ale wmawial mi ze będę sama nie poradzę sobie i nikogo nie znajdę z dwójką dzieci wiec powinnam być wdzięczna ze on jest. Zaczęłam szukać ratunku o pomyslalam ze jedynym moim przyjacielem jest Jezus i jemu wszystko powiem. Zaczęłam odmawiac różaniec nowenne i zapisałam się do różnych grup związanych z tym na fb. I tam właśnie ktoś napisał o wspólnocie sychar weszłam na stronę i poprostu zamarłam. Przecież ja mam męża i byłam tak szczesliwa jak nigdy. I powiedziałam koniec tego związku z tym partnerem
Tylko problem jest taki ze on nie chce. I próbuje na różne sposoby. Ciągle myślę o mężu wiem ze on jest z tamtą kobieta i nigdy nie wróci. Dodam jeszcze ze ten partner próbuje mi wbić ze tamto małżeństwo jest nue ważne i chce rozwodu kościelnego. Nie wiem co robić żeby on odszedl odemnie bo wiem ze jak tak będzie to będę bliżej Boga

Al la
Posty: 1951
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozwod, tęsknota czy jest nadzieja?

Post autor: Al la » 08 mar 2020, 9:51

Witaj, MamaPH, na naszym forum.
Dobrze, że podzieliłaś się swoja historią.
Wiele trudnych rzeczy się zadziało w tak krótkim czasie.
Tak jakbyś podejmowała decyzje, bez dokładnego ich przemyślenia.
Czy byłaś na jakiejś terapii, czy masz kogoś, kto Cię wesprze również w realu, nie tylko wirtualnie?
Jak Twoja strefa duchowa, robisz w niej porządek?
Od niej właśnie zaczyna się nowa droga w życiu, gdy zaczynasz widzieć rzeczy, których do tej pory nie widziałaś.
Tutaj są linki do naszych rekolekcji, polecanych lektur http://sychar.org/pomoc/
Zapoznaj się, proszę, z nimi.
Pomodlę się w Twojej intencji.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Ewuryca
Posty: 195
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Rozwod, tęsknota czy jest nadzieja?

Post autor: Ewuryca » 08 mar 2020, 10:05

MamaPH witaj. Czytając twój post najbardziej uderzyło mnie że wydaje mi się, ze tkwisz w toksycznym związku, wiec nie tylko nie możesz przyjmować sakramentu eucharystii (ponieważ jest to związek cudzołożnych) to w dodatku z tego co piszesz jest on daleki od ideału i miłości w której mogłyby się wychowywać twoje dzieci. Na twoim miejscu poszukałabym najpierw pomocy jak się z niego wydostać skoro twój partner nie chce uszanować twojego zdania co do rozstania, tutaj czasem pomoc psychologa pomaga. Napisz proszę jak wyglądają twoje obecne relacje z mężem, jak wyglada wspólna opieka nad dziećmi?

MamaPH
Posty: 2
Rejestracja: 07 mar 2020, 11:47
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Rozwod, tęsknota czy jest nadzieja?

Post autor: MamaPH » 08 mar 2020, 21:15

Chodzilam na terapię do psychologa i potem do psychiatry jedyne co mi polecil to znalezienie pracy trochę ciężko bo dzieci chorują i nie mam jak i z kim zostawić. Z mężem mam teraz dobre relacje tylko rozmawiamy o dzieciach codziennie rano daje synkowi żeby zadzwonił do taty i widzę że bardzo dobrze się dogaduje. Widzą się prawie co sobotę i niedzielę. Bardzo kochają go i on tez je kocha tak mi się wydaje. Co do duchowości to czuje ze jestem bliżej Boga i modlitwa tylko daje mi spokoj i energię do zycia. Dużo czytam porad duchowych oraz staram się codziennie czytać Pismo Święte. Chciałabym pojechać na spotkanie Sychar ale nie wiem czy dam radę. Nie chxe juz obarczac moich rodziców i mojej rodziny problemami bo i tak dużo przezyli przezemnie. Jakoś się wszystko rozwiąże musze zaufać Jezusowi i czuje ze jak się więcej modlę to powolutku wszysto się wyjasnia

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości