Pod ścianą

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Pod ścianą

Post autor: Chile » 18 lut 2020, 8:54

Postanowiłam opisać tutaj swoją historię, ponieważ potrzebuję rady, wsparcia, modlitwy i siły. Jestem mamą dwójki dzieci w wieku 10 i 6 lat, za mąż wyszłam 13 lat temu. Początkowo nasze małżeństwo układało się dobrze, kochalismy się, ale będąc w drugiej ciąży dowiedziałam się, że mąż sypia z koleżanką z pracy. Nie był to tylko seks, oby dwoje deklarowali wielką miłość. Ówczesny mąż tej dziewczyny szybką ją zostawił, ułożył sobie życie na nowo i tworzy teraz szczęśliwą rodzinę. A ja ze zwględu na dzieci oraz wiarę postanowiłam walczyć o nasze małżeństwo. Przez ten czas mąż wiele razy deklarował chęć poprawy, ale nigdy skutecznie. Dostawał ode mnie wiele szans, ale nigdy żadnej nie wykorzystał.
Będąc w ciąży, po wyjściu prawdy na jaw, postanowiłam się wyprowadzić ze staszą córką z domu, ale wytrzymałam tylko 2 tygodnie, pnieważ córka bardzi tęskniła za domem i płakała. Nie miałam siły, poddałam się i wróciłam. Wypraowadzałam się ja, a nie on, ponieważ mieszkaliśmy wtedy w domu jego rodziców (ale w oddzielnym mieszkaniu). Po kilku miesiącach, kiedy drugie dziecko miała już 4 miesiące wyprowadziłam się na dobre, ale tym razem przygotowałam się do tego i już nie wróciłam.
W 2016 roku mąż złożył pozew o rozwód i w ramach mojej odpowiedzi na pozew został uznany winnym rozpadu małżeństwa (świadkiem w sądzie była jego kochanka). Po tym wydarzeniu mieszkał z nią jakiś czas, ale z jakiegoś powodu się rozstali. Nasza córka jest bardzo wrażliwym dzieckiem i mocno przeżyła nasze rozstanie, liczne przeprowadzki i całą tę sytuację. Kiedy wyprowadził się od kochanki, postanowiłam dać mu kolejną szansę - zgodziłam się, żeby z nami zamieszkał. W tym czasie udało mi się własnymi siłami wykończyć dom, który wcześniej budowaliśmy. Właściwie to sama męża do siebie zaprosiłam, ponieważ czułam, że dzieciom brakuje taty. Mieszkamy razem od końca 2017 roku, choć niestety bardziej jak brat z siostrą, niż małżeństwo (osobne łóżka - jego decyzja, nie moja). Ja bardzo starałam się odbudować nasze relacje, proponowałam wspólne wyjścia, oglądanie filmów itp. Niestety ciągle spotykałam się z murem obojetności. Dzieciom ta zmiana wyszła chyba na dobre, maja namiastkę rodziny, chociaż oczywiscie obraz małżeństwa i relacji między rodzicami mają mocno zaburzony. Wyjeżdżamy wspólnie na wakacje itp. Przez cały ten czas starałam się jak mogłam - wybaczyłam, nie wypominałam, starałam się dbać o niego i jego potrzeby. I właśnie dwa tygodnie temu dowiedziałam sie, że mąż (tak go nazywam) znów sypią z ta dziewczyną. Ponieważ w sumie sytuacja ta trwa już 7 lat, doszłam do wniosku, że on już nigdy się nie zmieni - zawsze będzie mnie okłamywał i wykorzystywał. Nie wiem już, co powinnam zrobić. Jestem osobą wykształconą i samodzielną finansowo, ale ze względu na dzieci nie mam siły żeby go spakować i wyrzucić. Boję się też prawdę mówiąc o zdrowie naszych mam, ponieważ oby dwie przeżyły nasze probemy mocno, teściowa miała nawet zawał. Oby dwie mamy to bardzo dobre i pomocne kobiety, chcą tylko naszego dobra. W tej chwili stanęłam przed dylematem czy mam świadomie mieszkać z facetem, który notorycznie kłamie i romansuje, czy zebrać w sobie siły i go wyrzucić raz na zawsze, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla dzieci i naszych rodzin. Rozmawiać z nim niestety nie potrafię, a terapii wspólnej odmawia. Chodziliśmy razem na terapię kilka lat temu, ale to ja nalegałam, a on mimo tego, co tam omawialiśmy, wciąż z nią sypiał i mnie okłamywał. Modliłam się o uzrowienie naszego małżeństwa od zawsze i już mi brakło sił. Jestem pod ścianą.

Al la
Posty: 1951
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pod ścianą

Post autor: Al la » 18 lut 2020, 11:11

Witaj, Chile, na naszym forum.
Z Twojego postu wynika, że przez całe małżeństwo robiłaś wszystko aby zadowolić męża, dzieci, teściową, mamę.
A co robiłaś dla siebie?
Czy ratownik, który nie zadba o własne bezpieczeństwo może kogoś uratować?
Kryzys to szansa na rozwój, własny przede wszystkim, i zadbanie o własne potrzeby.
Proszę, zajrzyj na nasze strony pomocowe http://sychar.org/pomoc/.
Posłuchaj rekolekcji, może masz możliwość pójścia na ognisko sycharowskie w realu?
Porozmawiać z osobami, które mają podobne doświadczenia jak Ty, posłuchać świadectw, jak radzić sobie w kryzysie.
Pogody Ducha, wspieram Cię modlitwą.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Pod ścianą

Post autor: Chile » 18 lut 2020, 11:42

Dopiero teraz dociera do mnie, że jestem w jakimś stopniu uzależniona od jego obecności, co jest o tyle dziwne, że uważałam się raczej za osobę mocno samodzielną pod każdym względem. Myślę, że czeka mnie długa praca nad sobą, nad kontaktem z własną wartością, nad poczuciem się dobrze ze samą sobą. Do tej pory mocno zabiegałam o zadowolenie innych. Myślę, że znaczenie ma też fakt, że wychowywałam się bez ojca (zmarł w moim dzieciństwie) i za wszelką cenę chciałam tego oszczędzić moim dzieciom.
Dla siebie robiłam to, co nie związane było z mężem - dbanie o siebie pod względem fizycznym, wypady z koleżankami. To wszystko razem wcale się wzajemnie nie wyklucza.
Nad spotkaniem Sycharu w realu muszę się mocno zastanowić. Mam dość daleko do najbliższego ogniska, ale nie jest to nierealne.

tata999
Posty: 963
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Pod ścianą

Post autor: tata999 » 18 lut 2020, 11:54

Chile, do tanga trzeba dwojga. Z tego, co napisałaś wynika, że on nie chce być mężem (przynajmniej tu i teraz). Dobrze, że chce być ojcem. Sytuacja trudna. Współczuję. Na pewno przyda Ci się wsparcie, a najlepsze otrzymasz osobiście "w realu", dlatego też zachęcam do spotkań Sychar i wychodzenia z domu.

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Pod ścianą

Post autor: Chile » 19 lut 2020, 8:24

Ja myślę, tak na chłopski rozum, że to jest jakaś forma problemu psychicznego, rodzaj uzależnienia, tylko że mąż wcale do siebie tego nine dopuszcza. Miewa takie okresy, nawet roczne, że potrafi się oprzeć i nie kontaktować z nią i nie kłamać, a potem wraca. Jak z alkoholem.

Ukasz
Posty: 2540
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Pod ścianą

Post autor: Ukasz » 21 lut 2020, 18:29

Jaka jest relacja Twojego męża z Bogiem?

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Pod ścianą

Post autor: Chile » 21 lut 2020, 22:34

Trudno jest mi powiedzieć. Pochodzimy z rodzin wierzących, mąż być ministrantem i lektorem, a poznaliśmy się właśnie na spotkaniach studenckich przy parafii. Z jednej strony przez ostatnie dwa lata, kiedy wydawało mi się, ze najgorsze już za nami, chodziliśmy cała rodziną na niedzielne msze święte i widziałam, jak się modli. Z drugiej jednak, od dobrych siedmiu lat nie był u spowiedzi, nawet wtedy, gdy córka przystępowała do pierwszej komunii św. Nie wiem, jak sumienie pozwala mu chodzić na msze i jednocześnie zdradzać mnie. W ogóle chyba nie znam i nie rozumiem tego człowieka.

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Pod ścianą

Post autor: Chile » 24 lut 2020, 11:00

Pomyślałam sobie, że mogę nieco doprecyzować, co czuję i jak wygląda nasze życie. Otóż mam wrażenie, że wychodząc za mąż za 25-latka ja do teraz się dojrzewałam, a on na tym poziomie się zatrzymał. Albo cofnął do wieku emocjonalnego 17-latka.
Mąż jest dobrym ojcem na codzień. W kwestiach organizacyjnych dogadujemy się dobrze. Ma swoje hobby, któremu poświęca sporo czasu, ale kiedy ja chcę gdzieś wyjechać z koleżankami czy wyjść, nie robi problemów. Moja praca wiążę się też z kilkudniowymi wyjazdami, i on wtedy spokojnie ogarnia dzieci i dom. Robi drobne remonty, zabiera nas (wszystkich, sami we dwoje nigdzie nie wychodzimy) na różne wypady, chodzimy razem do kościoła - krótko mówiąc, patrząc z zewnątrz, jesteśmy rodziną idealną.
Tylko tenże mąż, ten mały chłopiec, ma pewną drobną słabość, jaką jest kochanka. Od 7 lat ta sama. Z przerwą, ale wciąż jest. Niby nie widują się za często, ot seks raz na tydzień czy dwa. I dla niego to nie jest problem!!! On zdaje sobie sprawę z tego, że ja cierpię, więc notorycznie kłamie i kręci. Kiedy ta historia się zaczęła, mówił o wielkiej miłości do niej, dlatego też złożył pozew o rozwód. Teraz wygląda na to, że to już tylko seks, nie słyszałam żadnych deklaracji miłosnych. Ona by go chciała na codzień, ale on zdaje sobie sprawę, że to łatwa pannica i za długo by ze sobą nie wytrzymali, poza tym, ma przecież niemal idealny dom. Dlatego ciągle kłamie, kłamie i kłamie. A ja ciągle sprawdzam, przyłapuję na kłamstwie i poza wypominaniem nie robię nic. Zachowuję się jak matka, która dowiaduje się, że syn znowu nabroił, która zwraca uwagę, czeka na poprawę, kocha i w kółko wybacza. Moja przyjaciłka patrzy na to i nie może znieść, że ja tak cierpię. Nie wiem, jak mam to przerwać, a konkretnie skąd wziąć siły.

nałóg
Posty: 1581
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Pod ścianą

Post autor: nałóg » 24 lut 2020, 13:48

Chile pisze:
24 lut 2020, 11:00
Teraz wygląda na to, że to już tylko seks, nie słyszałam żadnych deklaracji miłosnych. Ona by go chciała na codzień, ale on zdaje sobie sprawę, że to łatwa pannica i za długo by ze sobą nie wytrzymali, poza tym, ma przecież niemal idealny dom. Dlatego ciągle kłamie, kłamie i kłamie. A ja ciągle sprawdzam, przyłapuję na kłamstwie i poza wypominaniem nie robię nic
i sypiasz z nim?

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Pod ścianą

Post autor: Chile » 24 lut 2020, 13:56

i sypiasz z nim?
Nie, śpimy osobno. Na poziomie kobieta-mężczyzna niewiele nas łączy. Choć przez ostatnie lata, kiedy wydawało mi się, że staramy się coś odbudować, a kowalska sobie poszła, próbowałam z nim rozmawiać, że taka relacja na niby nikomu nie służy. Że musimy podjąć wysiłek odbudowania bliskości, zacząć od wspólnych filmów itp. I to - zrozumcie - proponowałam ja. Ta zdradzona i wykorzystana.
Ostatnio zmieniony 24 lut 2020, 14:21 przez Lawendowa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

Kłapouszek
Posty: 80
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pod ścianą

Post autor: Kłapouszek » 01 mar 2020, 12:59

Chile, jak czytam Twoją historię, to trochę, jakbym czytała o sobie. My też 13 lat po ślubie, a 15 razem. Dzieci w wieku 11 i 9 lat. Mój mąż też od jakiegoś czasu kłamie, kłamie i jeszcze raz kłamie. Czytając to, co piszesz, odnoszę wrażenie, że mój mąż też jest uzależniony od tej kobiety, jako koleżankę zna ja od 2017- jak twierdzi, ale nie wiem, czy to prawda- a do zbliżenia fizycznego i zacieśnienia stosunków doszło w marcu zeszłego roku. Powiedział mi, ze znowu do niej pisze, bo te rozmowy są takie inne, jest w nich coś wyjątkowego, fascynującego, czego on nie umie nazwać, ale jest tak fajnie. Czytałam te ich rozmowy i poza ciągłymi deklaracjami i wyznaniami, są tez wspólne plany, jakby mój mąż był nastolatkiem bez zobowiązań. To boli najbardziej. W dzień, w który odkryłam na nowo jego kontakty z nią, zarzekał się, ze od 3 miesięcy się nie kontaktują, wręcz był wobec mnie agresywny, ze znowu jestem podejrzliwa, a on tak się stara, a ja tego nie doceniam, a tu nagle.....
Na szczęście, to co teraz zrobił zmotywowało mnie do tego, aby kazać mu się wyprowadzić. Tez mamy wspólny kredyt i dom, ale mąż zgodził się na wyprowadzkę, choć był moment, ze powiedział, ze będzie mieszkał w osobnym pokoju, wtedy ja chciałam się wyprowadzić, więc odpuścił. Nie wiem czy dobrze robię, ale jego obecność sprawia ogromny ból. Może przyjdzie moment, że wróci, a może będzie mu tak dobrze z nią, że to nigdy nie nastąpi. Wiem jedno, chcę zmieniać to, na co mam wpływ i muszę zacząć od siebie. Trzymaj się Kochana.

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Pod ścianą

Post autor: Chile » 03 mar 2020, 9:56

U nas przez ostatni tydzień wydarzyło się bardzo dużo. Nawet nie jestem w stanie tego opisać, bo to starsznie dużo emocji każdego dnia. W niedzielę miałam urodziny, które po burzy i mojej ucieczce w połowie wspólnego meczu (po którym miałam podobno dostać prezent urodzinowy na forum), wieczorem udało nam się porozmawiać. A raczej maż zaczął mówić. Ja nie mam problemu z mówieniem, terapia daje mi możliwość poukładania pewnych rzeczy, ale on jest poblokowany strasznie. Myślę, że nosi w sobie demony z przeszłości, sięgające aż do dzieciństwa, ma stany depresyjne i lękowe, chaos w głowie i napięcie spowodowane tym bałaganem (również w pracy), a to wszystko od czasu do czasu musi się rozładować. I czasami trafia na tę kobietę. Myślę, że trafne było porównanie do alkoholizmu, alkoholik też czasem się trzyma, ale w końcu się poddaje. Ogromnym plusem tej całej sytuacji niedzielnej jest to, że mąż w końcu zrozumiał, że bez pomocy lekarza i terapii własnej sobie nie poradzi. Myślę, że po latach to do niego dotarło. Do lekarza się umówił, nad terapią wciąż myśli, a ja muszę się powtrzymywać, żeby go nie poganiać. Załatwił nam też pierwszą terapię wspólną, w przyszłym tygodniu.
Poprosiłam go, żeby w mojej obecności zadzwonił do tej kobiety i powiedział, że zdecydował się być ze mną, żeby mu dała spokój - uważam, że jest mi to winien. Obiecał mi też dać wszystkie hasła do komputerów i telefonów. Oby dwoje jesteśmy świadomi, że będę go sprawdzać.
Bardzo się boję, wiem, że ciężka praca przed nami obojgiem, ale modlę się o siłę dla nas.

Wiedźmin
Posty: 1561
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Pod ścianą

Post autor: Wiedźmin » 03 mar 2020, 10:32

Chile - w związku z urodzinami 100 lat w zdrowiu :D :D :D ... i miłości :) - zwłaszcza do siebie.

Fajnie, że udało Wam się szczerze porozmawiać - to ważne.
Chile pisze:
03 mar 2020, 9:56
[...] Oby dwoje jesteśmy świadomi, że będę go sprawdzać. [...]
A ten punkt, to na pewno dobrze przemyślany i przemodlony?
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Pod ścianą

Post autor: Chile » 03 mar 2020, 11:22

Wiedźmin pisze:
03 mar 2020, 10:32
A ten punkt, to na pewno dobrze przemyślany i przemodlony?
Obawiam się, że nie, ale chyba chcę sobie też dac prawo do pewnych słabości. Nie jestem robotem, mam potrzebę sprawdzenia, czy on znów nie kłamie. Ale postaram się obserować siebie i zobaczyć, co mi to robi.

nałóg
Posty: 1581
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Pod ścianą

Post autor: nałóg » 03 mar 2020, 13:00

A może lepiej ustalić pełną transparentność??? tzn telefony leżą na wierzchu nie blokowane hasłami, komputery też bez haseł dostępu....... jawność kontaktów i wyjść...... PD

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości