Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

contesempre
Posty: 179
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: contesempre » 17 wrz 2021, 11:55

Lawendowa pisze:
17 wrz 2021, 9:55
contesempre pisze:
17 wrz 2021, 8:27
Kiedyś słuchałam konferencji na ten temat już nie pamiętam czyjej, chyba Dziewieckiego...
Chodzi Ci o ks. M. Dziewieckiego czy kogoś innego o tym nazwisku?
Warto być precyzyjnym w pisaniu, by być dobrze zrozumianym.
to już jest jawne czepialstwo :lol: pisząc "konferencja Dziewieckiego" na forum Sycharu, gdzie jest mega znany i polecany, na pewno miałam na myśli kogoś innego :roll:
Pisząc o sobie nie dodaje inż. przed nickiem i nie umniejsza to mojej osobowości. Błagam nie łapcie za słówka i brak tytułu przed nazwiskiem, skoro wszyscy doskonale wiedzą o kogo chodzi.

Lawendowa
Posty: 5035
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Lawendowa » 17 wrz 2021, 12:24

Widzisz, problem w tym, że Forum czytają i osoby, które są tutaj długo, ale też i takie, które dopiero tutaj trafily i chociażby ze względu na nie warto o tą jasność przekazu zadbać.
I nie o tytuły doktorskie tutaj chodzi.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

contesempre
Posty: 179
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 17 wrz 2021, 14:57

Lawendowa pisze:
17 wrz 2021, 12:24
Widzisz, problem w tym, że Forum czytają i osoby, które są tutaj długo, ale też i takie, które dopiero tutaj trafily i chociażby ze względu na nie warto o tą jasność przekazu zadbać.
I nie o tytuły doktorskie tutaj chodzi.
no to skoro nie o tytuł doktorski chodzi to o co? co było nie jasne w moim przekazie?
Wystarczy wpisać w google "konferencje Dziewieckiego" i wszystko staje się jasne nawet dla osób nowych, nie znających tematu.

Ruta
Posty: 1618
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Ruta » 17 wrz 2021, 18:25

Contesempre,
na ile potrafię, na tyle przekazałam ci, jak ja widzę perspektywę wiary i kwestię powrotu do sakramentalnego małżeństwa z relacji pozamałżeńskiej w której są dzieci.

Nie jest to proste przełożenie: opuszczam dzieci i wracam do żony.
Sednem jest tu: porządkuję swoje życie. We współpracy z Bogiem. Kierując się przykazaniami i miłością. A nie swoim ego i widzimisię.
Wychodzę z grzechu ciężkiego, kończąc relację niesakramentalną. Ale niekoniecznie wracam do żony. Może się okazać, że żona wcale nie jest na to gotowa. Żona nie jest tu punktem odniesienia. Punktem odniesienia jest powrót do relacji z Bogiem i do życia sakramentalnego. To oznacza odpowiedzialność za wszystkie osoby w moim życiu. Matkę dzieci oraz dzieci także. Co nie zmienia tego, że podstawowym priorytetem i prawdą jest relacja małżeńska. Jeśli pojednanie małżonków sakramentalnych nie jest możliwe, rozwiązaniem jest życie samotnie.

marylka
Posty: 1271
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: marylka » 18 wrz 2021, 20:24

Contresempre - a jak myślisz w analogicznej sytuacji?
Do rodziny wchodzi złodziej i kradnie stamtąd samochód
Czy według ciebie samochód powinien być zwrócony?
Samochód służył złodziejowi do celów codziennych - jazda do pracy z dziećmi do szkoły itd
Czy to jest usprawiedliwienie?
Wszak samochód po odpaleniu sam tam pojechał - nie trzeba było lawety ściągać

Czy winny jest Pan Bóg że złodziej ukradł i zawłaszczył cudzą własność?
Czy dzieci które teraz nie mają samochodu bo złodziej musiał oddać co nie jego nie cierpią?
Czy winny jest temu Pan Bóg?
Jeżeli kradnie się czyjegoś męża to i bierze się pod uwagę że może kiedyś trzeba go oddać i dzieci samej się wychowywać będzie - czyż nie?

Ja uważam że nasza wiara i zasady są proste i nie ma co z tego filozofii robić
Ja w tym nie widzę nic skomplikowanego a ty?
No chyba że nagle sama staję się kowalską no to wtedy najprostsze rzeczy zaczynają w nauce kościoła przeszkadzać

Pozdrawiam

Ewuryca
Posty: 326
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Ewuryca » 19 wrz 2021, 9:41

Ja myśle podobnie jak Marylka, ksiadz Teodor często takie sytuacje nazywa konsekwencją grzechów, to nie kosciol jest winny, a po prostu Bóg dopuszcza na nas konsekwencje naszych własnych grzechów. związanie się z kimś po ślubie sakramentalnym nawet jeśli nie są razem jest grzechem, Kosciol mówi to jasno od samego początku, jeśli uniknęlibyśmy tego grzechu to później nie byłoby konsekwencji. My oczywiście mozemy zrobić co chcemy, Kosciol nas nie odrzuci, ale z konsekwencjami trzeba się liczyć i lepiej nie szukać winnych.

contesempre
Posty: 179
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 20 wrz 2021, 9:23

Ruta pisze:
17 wrz 2021, 18:25
Punktem odniesienia jest powrót do relacji z Bogiem i do życia sakramentalnego.
Ja rozumiem wszystko, naprawdę. Tylko właśnie ten punkt odniesienia to życie dzieci bez ojca. Chodzi mi tylko o to, że opuszczenie dzieci będące konsekwencją powrotu do Boga, powoduje poważne braki.
marylka pisze:
18 wrz 2021, 20:24
Czy winny jest Pan Bóg że złodziej ukradł i zawłaszczył cudzą własność?
Czy winny jest temu Pan Bóg?

Ja uważam że nasza wiara i zasady są proste i nie ma co z tego filozofii robić
Ja w tym nie widzę nic skomplikowanego a ty?
No chyba że nagle sama staję się kowalską no to wtedy najprostsze rzeczy zaczynają w nauce kościoła przeszkadzać

Pozdrawiam
Czy ja napisałam gdzieś, ze Pan Bóg jest winien czemuś? :roll:
Poza tym przyrównywanie dzieci do samochodu :lol: pozdrawiam i gratuluję.
Usilnie próbujecie odwieść mnie od myślenia, że niesakramentalne dzieci cierpią rozstanie rodziców w sytuacji kiedy jeden z nich wraca do sakramentalnego małżonka. Nie wiem dlaczego, skoro wszyscy wiemy doskonale, że cierpią.
Nie wiem czy ostatnie zdanie kierujesz jako przytyk w moją stronę ale mi nic w nauce kościoła nie przeszkadza, stwierdzam fakty co się dzieje po tym, co nauka kościoła dopuszcza. Kowalską też się nie stałam.
Ewuryca pisze:
19 wrz 2021, 9:41
(...) to nie kosciol jest winny (...)
(...) ale z konsekwencjami trzeba się liczyć i lepiej nie szukać winnych.
Kto szuka winnych? moje wpisy dotyczą tego, ze nauka kościoła DOPUSZCZA coś co nie służy innym i to bardzo. A nie, że kk lub Bóg jest czemuś winien, proszę czytać ze zrozumieniem jeśli mamy prowadzić konwersację na poziomie.



Chcecie mi wmówić, że odejście Pana X od kowalskiej i wypełnianie przez niego sakramentu, to przykład dla dzieci, że dzieci nie cierpią, że to dobry wzorzec wypełniania sakramentu itp itd. Niestety, dla mnie fakt jest faktem. Nieważne, ze Pan X wraca do sakramentalnej małżonki i do Boga. Zostawił dzieci a dzieci cierpią. Cierpią bo KK "dopuszcza" opuszczenie ich jeśli w zamian, wracamy do Boga.

Te dzieci nie będą mu klaskały i cieszyły się, że on powrócił do Boga, nie będą uważały go za wzór, autorytet, dziękowały mu, ze pokazał im siłę sakramentu.
Te dzieci będą miały poważne deficyty i być może zachwianą wiarę właśnie, przez złość, ze ojciec odszedł, że są zrodzone z grzechu, że nie wychowywały się w pełnej rodzinie. I odpowiedzialność pana taty i dbanie o te dzieci nie ma tu żadnego znaczenia. Nie zmieni to faktu, że dzieci wychowują się w rozbitej rodzinie, że wychowuje je matka bez ojca, moze z nowym partnerem, że tata odszedł do innej kobiety, dla nich obcej, bez znaczenia kim ta kobieta jest dla taty. Złość i frustracja są tym większe, że ojciec nie myślał o Bogu będąc z kowalską a nagle sobie o nim przypomniał o odszedł od dzieci.


Czy w skrócie można powiedzieć, że możemy krzywdzić przez całe życie mnóstwo osób ale jeśli na koniec wracamy do Boga to wszystko zostaje nam wybaczone :? :?:
Ja tak to widzę.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 10610
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Nirwanna » 20 wrz 2021, 11:36

contesempre pisze:
20 wrz 2021, 9:23
Czy w skrócie można powiedzieć, że możemy krzywdzić przez całe życie mnóstwo osób ale jeśli na koniec wracamy do Boga to wszystko zostaje nam wybaczone :? :?:
Ja tak to widzę.
W skrócie - tak.
Co więcej, Bóg też tak to widzi. Na tym polega skandal Bożego Miłosierdzia.

Żeby jednak nie było tak miło, osoba wracająca do Boga nie ma łatwo, bo Bóg wówczas pokazuje w prawdzie krzywdzące uczynki i ich konsekwencje, których człowiek wcześniej nie chciał lub nie umiał zobaczyć. Ciężar poczucia winy potrafi wtedy zmiażdżyć człowieka, chroni od tego zmiażdżenia tylko wiara i Boża łaska, oraz możliwość zadośćuczynienia. Dlatego tak wielu ludzi woli do Boga nie wracać i nie konfrontować się z taką prawdą o sobie.
Jednak widząc siebie w prawdzie, bez zakłamania, pojawia się ta potrzeba zadośćuczynienia, stąd m.in. powroty do sakramentalnych małżonków. I zadośćuczynianie na miarę możliwości partnerom i dzieciom niesakramentalnym. Wiąże się z tym wiara i zaufanie, że Bóg nie pozwoli na powiększanie pakietu krzywd, kiedy człowiek zadośćuczynia zgodnie z Jego wolą.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

vertigo
Posty: 213
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: vertigo » 20 wrz 2021, 11:40

contesempre pisze:
20 wrz 2021, 9:23
Chcecie mi wmówić, że odejście Pana X od kowalskiej i wypełnianie przez niego sakramentu, to przykład dla dzieci, że dzieci nie cierpią, że to dobry wzorzec wypełniania sakramentu itp itd. Niestety, dla mnie fakt jest faktem. Nieważne, ze Pan X wraca do sakramentalnej małżonki i do Boga. Zostawił dzieci a dzieci cierpią. Cierpią bo KK "dopuszcza" opuszczenie ich jeśli w zamian, wracamy do Boga.
Klasyczny dylemat - co jest ważniejsze: człowiek, czy wartości ;)
Ludzie robią wszystko, aby siebie samych przekonać, że świat nie wygląda tak, jak wygląda naprawdę.

Ruta
Posty: 1618
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Ruta » 20 wrz 2021, 15:19

vertigo pisze:
20 wrz 2021, 11:40
contesempre pisze:
20 wrz 2021, 9:23
Chcecie mi wmówić, że odejście Pana X od kowalskiej i wypełnianie przez niego sakramentu, to przykład dla dzieci, że dzieci nie cierpią, że to dobry wzorzec wypełniania sakramentu itp itd. Niestety, dla mnie fakt jest faktem. Nieważne, ze Pan X wraca do sakramentalnej małżonki i do Boga. Zostawił dzieci a dzieci cierpią. Cierpią bo KK "dopuszcza" opuszczenie ich jeśli w zamian, wracamy do Boga.
Klasyczny dylemat - co jest ważniejsze: człowiek, czy wartości ;)
Sądzę, że w centrum wartości jest człowiek. Jeśli w naszym oglądzie jest inaczej i wartości są przeciwko człowiekowi, to sądzę, że to oznacza, że w naszym myśleniu jest błąd. W samym centrum przykazań mamy przykazanie Miłości. Jako esencję wszystkich przykazań.

Contesempre,
Kościół nic nie dopuszcza. Kościół naucza. I nie tego co sam wymyślił, ale Słowa Bożego.

Co do małżeństwa nauczanie jest proste. Jest ono nierozerwalne. W razie trudności dążymy do pojednania, a gdy nie jest to możliwe, żyjemy samotnie. Dla naszego wlasnego dobra oraz dla dobra innych. Celem tego przykazania nie jest krzywdzenie człowieka i nieuzasadniony rygoryzm, ale jego dobro.

Mamy z tym problem na przykład wtedy, gdy postrzegamy jako wartości same w sobie pojęcia takie jak prawo do relacji, do życia w związku, czy wychowanie w pełnej rodzinie. Choć świecka perspektywa w tym upatruje wartości, to w praktyka najlepiej pokazuje fałsz takiego postrzegania. Im bardziej widzimy w tym wartość, tym mniej jest udanych małżeństw czy nawet związków nie będących małżeństwami, i coraz mniej dzieci wychowuje się w pełnych rodzinach.
Taka perspektywa w sposób niezamierzony czyni też mniej wartościowym to, co od wzorca "wartości" odbiega, jak choćby wychowanie z jednym rodzicem lub osobę żyjącą samotnie. I wtedy kurczowo trzymamy się tylko tego, aby tylko dzieci miały mamę i tatę. Wszystko inne uznając za krzywdę.

Z perspektywy wiary ani życie w związku ani wychowanie w pełnej rodzinie nie są to wartości same w sobie, więc równą wartość ma każdy człowiek, niezależnie od tego czy jest w relacji. I wartość ma każda rodzina.
Co ciekawe osoby żyjące wiarą znacznie częściej właśnie te wartości realizują. Ale ich fundament i źródło są gdzie indziej. I w ten sposób są one trwałe.
Natomiast wzorcem jest rodzina, która wychowanie opiera na wartościach. Nawet gdy nie jest to pełna rodzina, a na przyklad samotna mama.
Natomiast rodzina w której dzieci do wartości się nie wychowuje po prostu jest rodziną w której dziecko doznaje w procesie wychowania szkody. Nawet jeśli jest mama i tata, dostatek i wszystko się pozornie układa. I nie jest to kwestia przekonań, a praktyki.

vertigo
Posty: 213
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: vertigo » 20 wrz 2021, 21:45

Ruta pisze:
20 wrz 2021, 15:19
vertigo pisze:
20 wrz 2021, 11:40
contesempre pisze:
20 wrz 2021, 9:23
Chcecie mi wmówić, że odejście Pana X od kowalskiej i wypełnianie przez niego sakramentu, to przykład dla dzieci, że dzieci nie cierpią, że to dobry wzorzec wypełniania sakramentu itp itd. Niestety, dla mnie fakt jest faktem. Nieważne, ze Pan X wraca do sakramentalnej małżonki i do Boga. Zostawił dzieci a dzieci cierpią. Cierpią bo KK "dopuszcza" opuszczenie ich jeśli w zamian, wracamy do Boga.
Klasyczny dylemat - co jest ważniejsze: człowiek, czy wartości ;)
Sądzę, że w centrum wartości jest człowiek. Jeśli w naszym oglądzie jest inaczej i wartości są przeciwko człowiekowi, to sądzę, że to oznacza, że w naszym myśleniu jest błąd. W samym centrum przykazań mamy przykazanie Miłości. Jako esencję wszystkich przykazań.
Tylko który człowiek? Sakramentalna żona, czy niesakramentalne dziecko? Do kogo wrócić, a kogo zostawić?
That is the question.. [czyli: Oto jest pytanie..]
Ostatnio zmieniony 20 wrz 2021, 21:56 przez Lawendowa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: dodano tłumaczenie
Ludzie robią wszystko, aby siebie samych przekonać, że świat nie wygląda tak, jak wygląda naprawdę.

J&J
Posty: 72
Rejestracja: 31 mar 2020, 23:27
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: J&J » 20 wrz 2021, 22:09

contesempre pisze:
20 wrz 2021, 9:23

Ja rozumiem wszystko, naprawdę. Tylko właśnie ten punkt odniesienia to życie dzieci bez ojca. Chodzi mi tylko o to, że opuszczenie dzieci będące konsekwencją powrotu do Boga, powoduje poważne braki..



Chcecie mi wmówić, że odejście Pana X od kowalskiej i wypełnianie przez niego sakramentu, to przykład dla dzieci, że dzieci nie cierpią, że to dobry wzorzec wypełniania sakramentu itp itd. Niestety, dla mnie fakt jest faktem. Nieważne, ze Pan X wraca do sakramentalnej małżonki i do Boga. Zostawił dzieci a dzieci cierpią. Cierpią bo KK "dopuszcza" opuszczenie ich jeśli w zamian, wracamy do Boga.

Te dzieci nie będą mu klaskały i cieszyły się, że on powrócił do Boga, nie będą uważały go za wzór, autorytet, dziękowały mu, ze pokazał im siłę sakramentu.
Te dzieci będą miały poważne deficyty i być może zachwianą wiarę właśnie, przez złość, ze ojciec odszedł, że są zrodzone z grzechu, że nie wychowywały się w pełnej rodzinie. I odpowiedzialność pana taty i dbanie o te dzieci nie ma tu żadnego znaczenia. Nie zmieni to faktu, że dzieci wychowują się w rozbitej rodzinie, że wychowuje je matka bez ojca, moze z nowym partnerem, że tata odszedł do innej kobiety, dla nich obcej, bez znaczenia kim ta kobieta jest dla taty. Złość i frustracja są tym większe, że ojciec nie myślał o Bogu będąc z kowalską a nagle sobie o nim przypomniał o odszedł od dzieci.


Czy w skrócie można powiedzieć, że możemy krzywdzić przez całe życie mnóstwo osób ale jeśli na koniec wracamy do Boga to wszystko zostaje nam wybaczone :? :?:
Ja tak to widzę.
Aż razi w oczy …….
Nie krzywdzono by żadnego mnóstwa osób, dzieci gdyby przestrzegano przykazań Bozych. Dziesięciu. Ot i cała prawda. Nic więcej, nic mniej.
Nie byłoby tylu rozstań rozwodów kłopotów opuszczonych dzieci ……. Bóg daje wskazówki, kto nie przestrzega a jeździ jak chce ten ponosi konsekwencje poczynań, bolesne.

contesempre pisze:
20 wrz 2021, 9:23
Chcecie mi wmówić, że odejście Pana X od kowalskiej i wypełnianie przez niego sakramentu, to przykład dla dzieci, że dzieci nie cierpią, że to dobry wzorzec wypełniania sakramentu itp itd. Niestety, dla mnie fakt jest faktem. Nieważne, ze Pan X wraca do sakramentalnej małżonki i do Boga. Zostawił dzieci a dzieci cierpią.
Pytam się, po co pan x odchodził od sakramentalnej żony ?
Patrz wyżej . Uniknąłby konsekwencji :roll:
A i oszczędził smutku deficytu braków DDXXX DZIECIOM, to nic trudnego. Nie pakować się w kłopoty ( czyt. Do cudzego …) wszystko to konsekwencje grzechu CIĘŻKIEGO !
Ostatnio zmieniony 20 wrz 2021, 22:38 przez Lawendowa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

Ruta
Posty: 1618
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Ruta » 20 wrz 2021, 22:58

vertigo pisze:
20 wrz 2021, 21:45
Ruta pisze:
20 wrz 2021, 15:19
vertigo pisze:
20 wrz 2021, 11:40
Klasyczny dylemat - co jest ważniejsze: człowiek, czy wartości ;)
Sądzę, że w centrum wartości jest człowiek. Jeśli w naszym oglądzie jest inaczej i wartości są przeciwko człowiekowi, to sądzę, że to oznacza, że w naszym myśleniu jest błąd. W samym centrum przykazań mamy przykazanie Miłości. Jako esencję wszystkich przykazań.
Tylko który człowiek? Sakramentalna żona, czy niesakramentalne dziecko? Do kogo wrócić, a kogo zostawić?
That is the question.. [czyli: Oto jest pytanie..]
Każdy człowiek jest ważny. Tak jak to widzę, pozorny jest nie tylko wybór: człowiek czy wartości, ale także żona czy dziecko. Jeśli stoimy przed takim dylematem, jest to kolejny pozorny dylemat, na skutek błędnego myślenia. Trzeba wtedy myśleć dalej.

Ja to przeżyłam od innej strony. Uzależniony mąż. Dziecko. Kogo tu chronić. Czyim dobrem się kierować? Czy gdy mąż jest agresywny, to spada z pierwszej pozycji na drugą, tym razem za dzieckiem? Czy dziecko może być priorytetem przed rodzicem? Przed małżonkiem? Dokąd się w takich dylematach poruszałam, dotąd kręciłam się jak chomik w kółku. Na tak stawiane pytania nie ma dobrych odpowiedzi. Bo pytania są błędnie postawione. To mój wniosek. Są pytania pułapki. Coś w stylu: Czy przestał Pan już bić swoją żonę? Dziecko czy żona - to jedno z tych pytań.

Wszystko się wyprostowało, gdy stwierdziłam, że nic nie muszę wybierać. Wypełniam przysięgę małżeńską. Dziecko wychowuję najlepiej jak mogę. I to wystarczy. Mam inny zakres zobowiązań wobec męża, a inny wobec dziecka. I wypełnianie tych zobowiązań nie pozostaje w konflikcie. Pod warunkiem, że się nie pomyli jednego z drugim. Wspólne życie dzielimy z małżonkiem, nie z dzieckiem. Wychowujemy i dostarczamy środków wychowania dziecku, nie małżonkowi. Dziecka nigdy nie stawiamy na pierwszym miejscu, bo to dziecku zaszkodzi. Żadnego czlowieka, dziecka także, nie stawiamy jako przeszkody do jedności małżonków. Człowiek niech nie rozdziela.

Właściwsze pytanie, w moim odczuciu bliżej prawdy brzmi raczej: Co w mojej aktualnej sytuacji w moim życiu oddziela mnie od Boga?I co mogę zrobić, by do Niego powrócić. Gdy to zrobię, wszystko się zacznie układać.

Rozumiem, że bywają trudne sytuacje w życiu. Sama mam przyrodnie rodzeństwo.
Rozumiem też, że żona może nie chcieć kontaktu męża z dzieckiem. A tym bardziej jakiegokolwiek kontaktu męża z mamą tego dziecka.
Nie ma tu jednej recepty. Inna jest sytuacja, gdy ojciec ileś lat wychowywał dziecko. Inna gdy wrócił do żony, gdy dziecko miało trzy miesiące. Jeszcze inna gdy mama dziecka nie jest w stanie go wychowywać.

I nie wiem dlaczego optymistycznie zakładamy, że żona wiernie czeka. Możliwe, że właśnie jest trakcie sądowego rozwiązywania trzeciego związku cywilnego i planuje czwarty i ani myśli na pana czekać. Z perspektywy pana nie ma to żadnego znaczenia. Bo jego zadaniem, jeśli chce sobie ułożyć życie po Bożemu, jest zakończyć cudzołożną relację, a nie zamienić łóżko kowalskiej na łóżko żony. I zrobić to w taki sposób by pozostać odpowiedzialnym za swoje dzieci. Wszystkie dzieci. Te małżeńskie i pozamałżeńskie.

Swoją drogą zastanawia mnie wciąż, że społecznie oburzamy się jaki ten Kościół zły, że odbiera dzieciom rodziców. Tak jakby całe tabuny małżonków porzucały dzieci, wracając do swoich małżonków powyciąganych z jakis zakurzonych szaf.
Zastanawia mnie dokladniej to, czemu w takim razie nie oburzamy się na rozwody, na skutek których rok do roku tysiące dzieci realnie traci rodziców. Często znikają oni na całe lata, razem z utrzymaniem. Skala niealimentacji w Polsce jest ogromna. I prawo to dopuszcza.

Monti
Posty: 926
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Monti » 21 wrz 2021, 8:04

Problem jest raczej teoretyczny, bo dotyczy tak naprawdę znikomej ilości małżeństw. W takich trudnych sytuacjach i tak trzeba indywidualnie rozeznawać. Ale jest to taki temat dyżurny, który pojawia się raz na jakiś czas na forum, żebyś się mieli o co spierać :D
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
S. Barańczak

contesempre
Posty: 179
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 21 wrz 2021, 15:25

J&J pisze:
20 wrz 2021, 22:09
Nie krzywdzono by żadnego mnóstwa osób, dzieci gdyby przestrzegano przykazań Bozych. Dziesięciu. Ot i cała prawda. Nic więcej, nic mniej.
(...) kto nie przestrzega a jeździ jak chce ten ponosi konsekwencje poczynań, bolesne.

Pytam się, po co pan x odchodził od sakramentalnej żony ?
(...) wszystko to konsekwencje grzechu CIĘŻKIEGO !

Łatwo jest mówić "nie grzesz" i egzekwować to od innych, trudniej zastosować to we własnym życiu.
Grzeszymy lub nie przez wolną wolę. A konsekwencje może ponosić więcej osób niż tylko sam grzeszący i o tym mówimy, o konsekwencjach, masz to we własnym wpisie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości