chcę to naprawić, tylko jak??

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

rene
Posty: 4
Rejestracja: 13 sie 2018, 8:47
Płeć: Kobieta

chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: rene » 30 wrz 2019, 11:27

Witam Was wszystkich...
Historia jak wiele tutaj( forum obserwuję już dość długi czas ), jednakże to ja jestem osobą która skrzywdziła.Ciężko stanąć prawdzie w oczy i przyznać to na forum, ale tak właśnie jest...nie wiem, może szukam kogoś kto jakoś doradzi, spojrzy trochę z boku, być może wleje we mnie trochę nadziei na to, że pokonanie kryzysu jest możliwe, to będę wdzięczna za odzew, jakikolwiek by nie był..
Potrzebuję pomocy może wsparcia osób, które w jakiś sposób przechodziły może trochę podobne problemy...Moje małżeństwo obchodziło kilka dni temu 25 lat ( świętowanie we dwoje udane), cały związek nieco więcej..Poznaliśmy się jako młodzi ludzie i pobraliśmy również młodo jak na dzisiejsze czasy 21, 22 lata...W zasadzie wkraczaliśmy w małżeństwo z głowami pełnymi ideałów...Ja obiecywałam sobie jaką to żoną nie będę a mój mąż zawsze chciał abym miała najlepiej jak się da...Oboje staraliśmy się trwać w swoich postanowieniach...Mamy 3 fajnych synów ...No i skoro było tak dobrze to czemu teraz jest tak źle...Mieliśmy wspólnego "przyjaciela" , młodszy, kawaler...Mąż traktował go jak brata i obiektywnie muszę stwierdzić że naprawdę się lubili i mogli na sobie polegać..Jednak do czasu,kiedy okazało się że jego przyjaźń w stosunku do mnie nabiera innych wymiarów, mąż dowiedział się o tym,do niczego nie doszło, wyjaśniliśmy sobie wszystko między sobą i pozornie wszystko wróciło do normy..teraz wiem, że to był błąd...Już wtedy powinniśmy zerwać z nim wszelkie kontakty...Bo to coś ciągle jednak w nim tkwiło, a że mieliśmy cały czas ze sobą kontakt,poprzez wspólną paczkę znajomych, to w jakiś sposób ten temat się przewijał....Prawie 3 lata temu naszego "przyjaciela" dotknęła osobista tragedia...Był w bardzo kiepskim stanie psychicznym,..Wiedzieliśmy że trzeba jakoś pomóc...Krótko mówiąc, przez ten fakt doszło do zbytniego zaangażowania z mojej strony, a to dało zielone światło na wypłynięcie starego tematu..Zbyt dużo sms,@..Nie o wszystkich mąż wiedział..Nie zdradziłam męża w takim rzeczywistym fizycznym wymiarze, ale pozwoliłam, żeby ta osoba byłą obecna w moim życiu , żeby zabrała czas, który powinnam przeznaczyć rodzinie, mężowi, że w jakiś sposób przesłoniła mi moją miłość do męża..Wykasowywałam wiadomości...Nie miałam odwagi, siły żeby postawić jasno granice i to przerwać...Któregoś dnia( minęło od tego czasu 2,5 roku ) mąż odczytał na telefonie wiadomość, niby nic takiego, bo była wyrwana z kontekstu ale to spowodowało że lawina ruszyła...Znajomość definitywnie się zakończyła, przyznaję że poczułam ulgę..Zdobyłam się na napisanie ostatniego @ w którym jasno określiłam swoją decyzję, oczywiście dałam go przeczytać mężowi,...Z mężem chyba z milion razy omawialiśmy całą tą sytuację...Byliśmy na rekolekcjach małżeńskich, staraliśmy się znaleźć oparcie w Bogu...Wydawało się że damy radę...Jednak to cały czas powraca...Mąż ciągle analizuje, wraca do tego i co jakiś czas to z niego wychodzi..zarzuca mi że go oszukiwałam, zdradziłam, że zaufał nie tym ludziom co trzeba, że przegrał wszystko itd...nadmieniam, że nadal mieszkamy razem, mamy ze sobą bliski kontakt , staramy się razem gdzieś wyjeżdżać spędzać ze sobą czas...Jednak kiedy mnie wydaję się że wszystko jest na dobrej drodze, mąż twierdzi, że mu nie przeszło, że to się nie uda, że to będzie ciągnąć się za nami do końca życia..że to mój wybór, że tak właśnie chciałam...że byłam dla niego ideałem, pasją, wszystkim..że przez swoje postępowanie ( wstrętne-zgadzam się z nim ) przekreśliłam wszystkie te najpiękniejsze chwile, że taką dostał nagrodę za swoją wierność i lojalność, że moje notowania spadły i on nie oczekuje ode mnie zmiany ani nic...że owszem kocha mnie ale ...że lepiej jak w takich sytuacjach ludzie się rozstają...że przecież nie można traktować poważnie kogoś , kto Cię okłamywał i w jakiś sposób zdradził, że nic go nie cieszy itp.....Nie potrafię go przekonać, nie wiem jak mam to zrobić...jestem świadoma swoich złych wyborów, błędów i mówię mu to..Staram się jak mogę wynagrodzić zło które wyrządziłam, to że byłam nielojalna, kłamałam a raczej nie mówiłam całej prawdy co w sumie jest tym samym, pozwoliłam zbliżyć się do siebie komuś innemu niż mój mąż, nie potrafiłam przyjść do osoby mi najbliższej i przyznać że mam problem...Wiem, moja wina, nie myślałam wtedy jakie to może mieć reperkusje dla nas, może bałam się przyznać przed sobą nawet że nie jestem tym ideałem za jaki miał mnie mąż, może ta cała sytuacja podsycała poniekąd moją próżność...Jednakże choćbym nie wiem jak posypywała głowę popiołem, to czasu nie cofnę i nie zmienię swojego zachowania...mam władzę nad tym co teraz..Nie wiem jednak co robić, jak postępować...Czy w ogóle możliwe jest żeby budować na nowo, odzyskać zaufanie??? Staram się to robić, czasem daję jednak ponieść się emocjom, zwłaszcza jak mąż ma gorsze dni, bo może zbyt szybko chcę aby było lepiej, wiem, że mężowi jest o wiele ciężej, że on cierpi bardziej....Ale jak sprawić żeby cierpiał mniej???....jak wyrzucić z jego głowy mój wizerunek stworzony przez pryzmat mojego fatalnego postępowania...???.......Czasem wydaje mi się że nie podołam, że braknie mi sił......

Jonasz
Posty: 983
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: Jonasz » 01 paź 2019, 13:41

Witaj rene na naszym forum.


Na wstępie zachęcam cię do zaznajamiania się z bieżącymi wątkami bądź archiwum http://archiwum.kryzys.org/index.php
jak i zachęcam do odwiedzenia naszych ognisk http://sychar.org/ogniska/ a także do kontaktu z Sycharkami online - Modlitwa na Skype http://sychar.org/skype/ czy Mityng 12 Kroków http://www.mityng.sychar.org/

Jednocześnie proszę o ostrożność i dyskrecję w podawaniu szczegółów , aby zadbać o bezpieczeństwo swoje i bliskich w realu – Internet nie jest anonimowy.

Pozdrawiam w imieniu Moderacji.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

jacek-sychar
Posty: 6293
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: jacek-sychar » 01 paź 2019, 14:03

Witaj Rene

Najczęściej uważa się, że dla mężczyzn ważna jest zdrada fizyczna. Często nie rozumieją zdrady emocjonalnej. W Twoim wypadku wydaje się, że Twój mąż bardzo kładzie nacisk na ten aspekt bliskości duchowej i tutaj czuje się zraniony i zdradzony.
Dobrze, że próbujecie coś z tym kryzysem zrobić. Czy Wam się uda? Nie wiadomo. To zależy tylko od Was. Na pewno warto, bo Wy (głównie Twój mąż) znacie ból kryzysu, a nie znacie jeszcze bólu porzucenia i zostania samemu. Moim zdaniem jest on większy od tego, co obecnie przeżywacie.
Niektórzy ludzie jednak mają kłopot z zapominaniem o takich przejściach. Zależy to od ich naturalnego temperamentu (charakteru). Gorąco polecam książki, które to omawiają:
Art Bennett, Laraine Bennett, POZNAJ SWÓJ TEMPERAMENT, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2012.
https://www.tolle.pl/pozycja/poznaj-swoj-temperament
oraz z innej strony:
Jerzy Grzybowski, Małżeńskie temperamenty, Wydawnictwo M, Kraków 2007

Może warto również spojrzeć do książki:
Gary Chapman, 5 języków miłości dla mężczyzn, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2016
Omawia ona nie tylko języki miłości, ale również języki przepraszania. Może w Twojej sytuacji to też by jakoś pomogło.

Więcej polecanej przez nas literatury jest tutaj:
viewtopic.php?f=10&t=383

Na koniec pojawia się jednak problem, co robić, jak będzie ciągle gorzej. Oczywiście trwać, ile się da, ale w końcu może się okazać, że tak się będziecie nawzajem ranić, że może lepsza będzie jednak separacja? Miejmy jednak nadzieję, że nie będzie to potrzebne.

Jonasz
Posty: 983
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: Jonasz » 01 paź 2019, 14:08

rene pisze:
30 wrz 2019, 11:27
Czy w ogóle możliwe jest żeby budować na nowo, odzyskać zaufanie??? Staram się to robić, czasem daję jednak ponieść się emocjom, zwłaszcza jak mąż ma gorsze dni, bo może zbyt szybko chcę aby było lepiej, wiem, że mężowi jest o wiele ciężej, że on cierpi bardziej....Ale jak sprawić żeby cierpiał mniej???....jak wyrzucić z jego głowy mój wizerunek stworzony przez pryzmat mojego fatalnego postępowania...???.......Czasem wydaje mi się że nie podołam, że braknie mi sił......
Myślę że jest możliwe odbudowanie zaufania.
Rzeczywiście, postawiłem się w sytuacji Twojego męża - miałbym ciężej zmagając się z tym że doznałem podwójnego zranienia: od żony i od jak sama to określiłaś od osoby, którą Twój mąż traktował jak brata.
Ale wydaje mi się że z Twojej strony oprócz definitywnego zakończenia i wybaczenia samej sobie oraz dopilnowania samej siebie nic więcej nie można zrobić.
Istotne jest chyba także to że ponosisz odpowiedzialność tylko i wyłącznie za swój wkład za sytuację.
A mężowi oprócz czasu nic nie można dać więcej.
I trzeba przyjąć, że może go wymagać więcej niż nam by się wydawało.
I nie można go za to winić.
rene pisze:
30 wrz 2019, 11:27
Z mężem chyba z milion razy omawialiśmy całą tą sytuację...Byliśmy na rekolekcjach małżeńskich, staraliśmy się znaleźć oparcie w Bogu...Wydawało się że damy radę...
Tu troszeczkę bym się zastanowił, czy taki kierunek nie jest męczący.
I tak naprawdę prowadzi do nikąd - nawet bym powiedział do formy uzależnienia się.
Ostatecznie chyba w takich sytuacjach trzeba odpowiedniej postawy do pojednania się z dwóch stron.
Może zamiast rekolekcji (chyba że o przebaczeniu i pojednaniu ) lepiej by było zaproponować terapię?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Ukojenie
Posty: 60
Rejestracja: 17 sty 2019, 16:05
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: Ukojenie » 01 paź 2019, 16:31

Dobrze rozumiem udręke Twjego męza. Jego góry i doliny. Jego zmienne nastroje. Upadek jego świata. Przeżywam to samo od półtora roku. I nie mam pojęcia co mój maz mógłby zrobić aby mi pomóc. Sama muszę to zrobić. I Twój maż zapewne sam ze sobą musi to przepracować. To forum to skarbnica wiedzy. A schematy zdrad i dochodzenia do siebie są czesto podobne.

rene
Posty: 4
Rejestracja: 13 sie 2018, 8:47
Płeć: Kobieta

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: rene » 03 paź 2019, 7:54

Tak,w tym forum można znaleźć wiele wskazówek jak postępować, albo przynajmniej jak spróbować postępować...co będzie chyba czas pokaże...muszę się starać i przede wszystkim pracować nad sobą... a ogarnięcie własnych wad i niedoskonałości to spore wyzwanie....

nałóg
Posty: 887
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: nałóg » 03 paź 2019, 9:08

Rene, jedną z fajniejszych pozycji w zakresie wybaczenia jest "Uzdrawiająca moc wybaczenia" o.Józefa Witko. Tak naprawdę to twój mąż potrzebuje przepracowania wewnętrznego całego tego urazu i zranienia . Samemu trudno sobie z tym poradzić. Może warto aby popracował nad wybaczeniem z terapeutą?PD

Kwiatkowa
Posty: 20
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: Kwiatkowa » 04 paź 2019, 8:38

Kochana Rene,
jesteś już sporo do przodu na swojej drodze, bo pracujesz nad sobą, wiesz w czym zawiniłaś i walczysz o wybaczenie.. to piękne.
Ze swojej strony (osoby zdradzonej) mogę Ci tylko powiedzieć, że wiele teraz zależy od Twojego męża. Nosi w sobie ogromny ból. Ale z tego co piszesz widać, że bardzo Cię kocha skoro Waszego małżeństwa jeszcze nie przekreślił. Droga do wybaczenia to jak jazda na roller coasterze. Nie wiesz co robisz, raz jazda w dół raz jazda w górę. Tak na prawdę to każdy musisz przebyć tą drogę sam. Doświadczenia innych mogą być tylko drogowskazem. Czas i cierpliwość to jedyne co możesz dać. Często możecie zrobić już kilka kroków do przodu, tylko po to aby za chwilę zrobić kilka do tylu.
Jak pomóc mężowi, hm.. nie poddawaj się. Mów mu dużo o swojej miłości do niego, o tym co czujesz, fajnie jest usłyszeć każdego dnia coś innego.. że za to.. albo za tamto.. (już Ty sama wiesz co powiedzieć).
No i rozmowa o wszystkim.. o potrzebach, o pragnieniach.
Zastanów się może też nad tym co Ciebie pchnęło do takiej relacji z innym mężczyzną. Może coś przegapiliście wzajemnie.
Ktoś tu na forum wspomniał o liście do zranionego małżonka.. to też dobry pomysł. Słowo napisane odręcznie też ma wielką moc.
Ściskam Cię ciepło, walcz Kochana

rene
Posty: 4
Rejestracja: 13 sie 2018, 8:47
Płeć: Kobieta

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: rene » 07 paź 2019, 11:29

Dziękuję Wam za odzew :)
Kwiatkowa---walczę i nie zamierzam się poddać i mówię o tym otwarcie..staram się być wiarygodna w słowach i działaniach bo to bardzo ważne..staram się poskramiać swoje wady( nie jest łatwo i potknięcia są, ale pewnie i będą )....no i mam nadzieję, cały czas ją mam, że się uda.... :)

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: Pestka » 07 paź 2019, 17:13

Droga Rene
Z uwagą przeczytałam Twoją historię i podziwiam Cię za odwagę, którą się wykazałaś.
Jestem osobą po drugiej stronie tą zdradzoną. Mój mąż zdradził mnie emocjonalnie po rocznym kontakcie z kobietą z którą
pracował i nadal pracuje. Napiszę jak ja to czuję i jak to widzę ze swojej perspektywy.
Sprawa zdrady mojego męża wyszła przypadkiem gdyby nie to to prawdopodobnie trwała by nadal (może trwa).
Najbardziej zabolało mnie to, że w sytuacji w której jak twierdzi było mu ciężko (byłam w szpitalu a potem w sanatorium) wybrał sobie inną kobietę na powiernika swoich problemów. Dlatego rozumiem Twojego męża bo wiem jak jest wtedy ciężko.
Do tej pory nie mogę się pozbierać i tak jak Twój mąż niby rozumiem co mój mąż zrobił ale to ciągle powraca i boli.
Zachęcam Cię nie poddawaj się. Ja tak bardzo chciałabym aby mój mąż porozmawiał o tym co się wydarzyło i zaczął naprawiać nasze relacje. Zamiast tego usłyszałam, że nie chce już ze mną być i chce być sam. Miał się wyprowadzić ale ze względów finansowych został w domu i nie robi nic. I nie chodzi o to, że nie pomaga ale o to, że o całej sprawie zapomniał, oddzielił grubą kreską i chce żyć dalej. Ja jednak nie potrafię. Staraj się jak tylko potrafisz. łagodnie ale konsekwentnie.Proponuj wspólne spędzanie czasu, bycie razem, kolacje,wspólne wyjścia a jeżeli mąż się zgadza bliskość fizyczną. Jeżeli jesteś gotowa to mów o swoich uczuciach. Nie milcz bo to najgorsze co można zafundować drugiej stronie. Pozorny spokój i brak rozmowy.
Nie bez znaczenia pozostają relacje z Twoimi dziećmi o których nic nie piszesz. U nas w tym względzie dramat.Mąż odpuścił starania o dzieci a szczególnie nastoletniego syna. Nie wiem jak to jest u Ciebie i na ile dzieci wiedzą o całej sytuacji. :shock:

Przytulam :) i nie poddawaj się.Warto zawalczyć. Ja tak bardzo bym chciała aby mój mąż tak właśnie zawalczył

sasanka
Posty: 117
Rejestracja: 09 sie 2017, 23:08
Płeć: Kobieta

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: sasanka » 07 paź 2019, 19:21

rene przed chwilą przeczytałam Twój wątek i niestety nie mam dobrych wiadomości.
Pierwsze co mi się nasunęło to to , że Twój mąż jest b.wartościowym człowiekiem ,może idealistą w dobrym tego słowa znaczeniu.
A tacy ludzie są wymagający w stosunku do siebie przede wszystkim i innych też.
Kłamstwo i zdrada emocjonalna takich ludzi boli najbardziej, bo stracili wiarę w człowieka i jego wartość. Wiem coś o tym. Ty dokonałaś wyboru , a teraz chciałabyś aby mąż o tym zapomniał i chcesz żyć od nowa.
Twój mąż ma rację to zostanie w nim do końca życia.Tego się nie da wykasować.Nie da się też zdobyć takiego zaufania jak przedtem.
Jedyne co Ci mogę sensownego poradzić to tak jak poprzednicy nie poddawaj się i staraj się odbudować swoje małżeństwo na prawdzie . Mąż potrzebuje zadośćuczynienia i świadomości , że było warto przez te wspólne lata tyle Ci ofiarować.

Ukasz
Posty: 1422
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: Ukasz » 10 paź 2019, 23:45

rene pisze:
30 wrz 2019, 11:27
doszło do zbytniego zaangażowania z mojej strony, a to dało zielone światło na wypłynięcie starego tematu..Zbyt dużo sms,@..Nie o wszystkich mąż wiedział..Nie zdradziłam męża w takim rzeczywistym fizycznym wymiarze, ale pozwoliłam, żeby ta osoba byłą obecna w moim życiu , żeby zabrała czas, który powinnam przeznaczyć rodzinie, mężowi, że w jakiś sposób przesłoniła mi moją miłość do męża.
Ja to widzę zupełnie inaczej, niż inne osoby wypowiadające się dotąd. Trudno mi sobie nawet wyobrazić, żebym czuł się głęboko dotknięty takim zachowaniem żony. Błąd, jakieś zagubienie... Przecież nic się nie stało! Wszyscy popełniamy błędy, nikt nie jest idealny. Co najwyżej za takiego się uważa, ale to już jest kłamstwo.
Rene - to Twój mąż ma jakiś potężny problem, który próbuje przykryć pretensją do Ciebie. Jest w nim jakaś rana, jego własna, z którą nie chce się zmierzyć i woli sobie wmawiać, że źródło bólu jest na zewnątrz, w przeszłości, w Tobie.
Polecam "Gdy przepraszam to za mało" Chapmana. Żebyś była pewna, że przeprosiłaś męża tak, żeby to do niego dotarło. A potem zająć się sobą, swoim rozwojem, swoją miłością do męża, ale nie przeszłością. Przyznając mężowi nadal rację w jego pretensji do Ciebie utrudniasz mu jedynie dostrzeżenie prawdziwego problemu, którym powinien się zająć.
Powtarzam - tak to widzę na podstawie Twojego opisu, nie traktuj tego jako diagnozy sytuacji, tylko jako propozycję do przemyślenia.

rene
Posty: 4
Rejestracja: 13 sie 2018, 8:47
Płeć: Kobieta

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: rene » 11 paź 2019, 9:35

Ukaszu, dziękuję za polecany tytuł...skorzystam...bo może faktycznie robię coś nieudolnie...Nie wiem już jak przepraszać..Na to słowo mąż czasem reaguje, że nie muszę go przepraszać za nic, że to jego wina , że był taki głupi...taka postawa mnie rozbija...
Ale wiem , muszę konsekwentnie stać przy swoim, a co mąż zrobi to będzie jego wybór...Ja wiem, że powinnam się cieszyć, że jest, że nie odszedł...i..cieszę się naprawdę..i to nie jest tak, że chcę zapomnieć i żyć od nowa, bo pewnych rzeczy, sytuacji się nie zapomina, zostaje świadomość, ślad tak jak po ranie blizna, i może dobrze, bo czasem jest dla nas jakąś nauczką .. tylko nie chcę ciągle tym żyć, tym co zrobiłam źle i co było złe, bo to odbiera mi radość z życia, z resztą nie tylko mi...
Kocham męża, choć on sam to podważa, bo przecież gdybym naprawdę kochała to.....i pewnie tak samo uważa wielu tutaj..ale jednak kocham, zawsze tak było i będzie...a co stanie się dalej zobaczymy...

Kwiatkowa
Posty: 20
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: Kwiatkowa » 11 paź 2019, 12:38

Moi Drodzy,
mi się wydaje, że to trudno określić co dla kogo jest zdradą, a co jeszcze nie. Dla kogoś sex to za dużo, inny stwierdzi że to tylko sex bo liczą się uczucia, jeszcze ktoś powie że pocałunek to zdrada. Dlatego chyba ciężko określić jaki zasięg ma dla każdej osoby zdrada. Mąż Rene czuje się dotknięty i jakby podwójnie oszukany przez żonę i przyjaciela. Trzeba to uszanować, ma prawo czuć się tak jak chce.
Kwestią chyba odrębną jest to jak sobie z tym poradzi, co mu pomoże a co pociągnie w dół. Oczywiście wiele zależy od poczucia własnej wartości, od jakiś wewnętrznych przeżyć, od tego jak ktoś reaguje w obliczu kryzysu i jak jest skonstruowany emocjonalnie. To nie jest łatwe dać komuś znowu takie samo zaufanie jakie miał przed zdradą. Człowiek ma wrażenie, że żył dotychczas w jakiejś iluzji. W dwóch wymiarach. Z jednej strony kocha, a z drugiej nie wie co robić..
Jednego dnia chce zostać, drugiego uciec jak najdalej od zdrajcy.. to jest wewnętrzna walka z samym sobą.. a raczej pomiędzy sercem a rozumem.. albo tym dobrym wilkiem i tym złym
Piszę to jako osoba zdradzona. Takie mam odczucia. Być może mąż Rene odczuwa coś jeszcze innego. Potrzeba wiele czasu na przetrawienie wszystkiego, na dojście do siebie, na odszukanie..

Rene masz jeszcze wiele możliwości, żeby coś zmienić w swoim związku, jesteś za niego odpowiedzialna w 50%. Twoja postawa, tak jak ją przedstawiasz wiele znaczy. Nie zmienisz męża cierpienia nie masz na to wpływu. Możesz za to zmieniać siebie, pracować nad sobą, wyciągać wnioski, wykorzystać ten czas dla własnego wzrostu. Słuchaj i obserwuj męża, może zapytaj wprost czego teraz potrzebuje.. może wcale nie chce słuchać jak bardzo go kochasz i bardzo przepraszasz, może chce spokoju.. może wolałby jakieś inne czyny niż słowa
A może wspólna terapia..
Trzymaj się Rene

marylka
Posty: 903
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: chcę to naprawić, tylko jak??

Post autor: marylka » 12 paź 2019, 0:40

Rene - znasz jezyk miłości swojego męża?
Mówisz do niego tym jezykiem?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości