Mój smutny koniec?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

STOPka
Posty: 28
Rejestracja: 10 maja 2017, 12:38
Płeć: Kobieta

Mój smutny koniec?

Post autor: STOPka » 10 maja 2017, 22:28

Witam wszystkich :-)

Nie wiem czy ktoś pamięta mnie i moją historię :), jeśli komuś umknęło to tak dla przypomnienia - dwa lata temu w lutym 2015r zostawił mnie mąż ;-( Co to się działo przez te dwa lata, jakie piekło na ziemi miałam to chyba nie muszę opowiadać, bo pewnie każda/-y z Was to zna.
Mam tyle myśli w głowie, że nie wiem co pisać, więc powiem co jest teraz - MĄŻ DO MNIE WRÓCIŁ....

inga
Posty: 228
Rejestracja: 15 kwie 2017, 9:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: inga » 10 maja 2017, 22:31

pisz więc, co się wydarzyło.. to świeży powrót czy już coś odbudowaliscie?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6747
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Nirwanna » 10 maja 2017, 22:33

STOPko, może zamieścisz tu link do swoich tematów ze starego forum? :-)
Warto zadbać o taką ciągłość :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

jacek-sychar
Posty: 6339
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: jacek-sychar » 10 maja 2017, 22:36

Stopka

Gratuluję i życzę Ci dużo siły, bo teraz może być bardzo trudno.
Chwilowa euforia a potem ostry marsz pod górę.
Nie piszę tego, żeby Cię zniechęcać, ale żeby uświadomić, że często powroty są bardzo trudne.

jacek-sychar
Posty: 6339
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: jacek-sychar » 10 maja 2017, 22:37


STOPka
Posty: 28
Rejestracja: 10 maja 2017, 12:38
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: STOPka » 10 maja 2017, 22:37

Tak to jest świeży powrót - ja się boję jak to będzie, w głowie milion myśli, ale na razie uspokajam emocje, mąż też się boi, ale mówi, że nie żałuje powrotu. U nas jest trochę inaczej jak u większości - my codziennie mieliśmy ze sobą kontakt, więc możliwość odbudowywanie mieliśmy na co dzień i tak było. Przeprowadzka męża jest po prostu kolejnym, ale nie końcowym etapem. Cieszy mnie to bardzo, że wrócił, ale cały czas nie mogę uwierzyć. Na pewno ja nie ustaję w pracy nad sobą i w modlitwie i czekam na męża, aż On w swoim rozwoju dogoni mnie :-D

Unicorn2
Posty: 372
Rejestracja: 05 mar 2017, 14:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Unicorn2 » 10 maja 2017, 22:37

Pamiętam Cię.
Brawo STOPka.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6747
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Nirwanna » 10 maja 2017, 22:42

Gratulacje! Niech Was oboje Duch Święty prowadzi :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

STOPka
Posty: 28
Rejestracja: 10 maja 2017, 12:38
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: STOPka » 10 maja 2017, 22:44

Muszę przyznać, że to też dzięki Wam :-) , niektórym powinnam powiedzieć DZIĘKUJĘ przez forum, a niektórym w realu :-) Jacku, ja wiem, że to praca i to ostra i uwierz mi pracuję o 100% więcej niż kiedyś, a mężowi pozostawiam wolność w pracy nad sobą. Dbam o swoją jakość i na pewno dbam więcej o siebie niż kiedyś. Słucham siebie, słucham jego i będę robić co mogę, żeby te małżeństwo trwało i się rozwijało. Modlę się za mnie, za niego i za tych, których dotknął ten kryzys.

Utka2
Posty: 376
Rejestracja: 29 sty 2017, 22:47
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Utka2 » 11 maja 2017, 1:42

no cóż mogę napisać :) Ogromnie się cieszę!

Dorota 6
Posty: 19
Rejestracja: 12 lut 2017, 21:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Dorota 6 » 11 maja 2017, 17:48

Stopko, cieszę się, pamiętam Ciebie doskonale, bo w podobnym czasie odszedł mój mąż. To dobra wiadomość, daje nadzieję, że powroty są możliwe. Życzę Ci wszystkiego dobrego, czeka Was ciężka praca, ale dacie radę, z pomocą Boga na pewno :D

Pavel
Posty: 2343
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Pavel » 11 maja 2017, 20:18

Ja również bardzo się cieszę widząc Twój powrót zwłaszcza z takimi wiadomościami :)
Wiadomo, żeto dopiero początek, ale jesteś mądrzejsza o wiele doświadczeń i kroczysz właściwa drogą.
Rób swoje :)
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

katalotka72
Posty: 155
Rejestracja: 16 mar 2017, 18:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: katalotka72 » 12 maja 2017, 19:35

pamiętam, pamiętam i cieszę się niezmiernie
fajnie, że niektórym się udaje i fajnie, że niektórym jeszcze chce się chcieć
podziwiam i przesyłam Dobre Anioły na nową i trudną drogę życia <3

STOPka
Posty: 28
Rejestracja: 10 maja 2017, 12:38
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: STOPka » 12 maja 2017, 21:57

Słuchajcie :-) U mnie był już taki etap, o którym mąż nie wiedział, że miałam zacząć remontować dom po babci i tam zacząć mieszkać, bo już nie chciałam tak czekać na jego zasadach, ale stało się jak stało :-) i na razie muszę liczyć się z tym czego i on chce i w jakim tempie on się rozwija. Tak "udało" nam się, ale to na pewno dzięki SYCHARowi i wszystkim ludziom, którzy w jakikolwiek mnie wspierali, to też jest zasługa moich rodziców, którzy nigdy go nie potępili i nigdy nas nie skreślili.
Ja bardzo się boję tej zmiany, która ciut mnie paraliżuje, ale modlę się i wierzę, że wszystko małymi kroczkami się poukłada.
Może macie dla mnie jakieś rady jak to każdego dnia układać??
Ja teraz oddaje modlitwę, którą dostałam od Was za moje małżeństwo, za Was, za wszystkich.

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Niezapominajka » 12 maja 2017, 22:10

hej STOPko, czytalam z napięciem Twoj wątek kiedyś, kibicowalam Ci bardzo. Kawal pracy zrobilaś. Ciesze, się niezmiernie. Napisz jak to się stalo? Sam wrócił? Pisz dalej i prowadź swą historię.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości