Jak to naprawić i czy ma to sens .....

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Mika
Posty: 616
Rejestracja: 12 lis 2018, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak to naprawić i czy ma to sens .....

Post autor: Mika » 03 cze 2020, 10:57

Witaj Tata999
Masz rację .
Tylko wiesz sprawa wygląda tak że mąż złożył pozew o rozwód jeszcze nie dostałam papierów ale wiem że złożył bo do sądu zadzwoniła.
Wiesz mąż niby przynosi czekoladki dla mnie winko.
Ale jak ja proponuję że się spotkamy tak we dwoje to nie bo niby zarobiony.
Nie zgodzę się na rozwód .
Ale nie mam zamiaru żeby ktoś mi robił za plecami jelenia

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak to naprawić i czy ma to sens .....

Post autor: tata999 » 03 cze 2020, 12:21

Mika pisze:
03 cze 2020, 10:57
Ale nie mam zamiaru żeby ktoś mi robił za plecami jelenia
Słusznie. Niestety, zdarza się to. To nikczemne. Nie warto udawać, że wyraża się zgodę na pogardę, krzywdę itp. Warto zmierzyć się z tym zamiast odwracać i udawać, że problemu nie ma. Pogody ducha!

Mika
Posty: 616
Rejestracja: 12 lis 2018, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak to naprawić i czy ma to sens .....

Post autor: Mika » 03 cze 2020, 23:55

Czemu w życiu tak jest że jak jedno się układa to drugie nie.

Syn zmądrzał chyba ale ważne że do domu przyszedł i powiedział mamo miałaś rację .

A tu znowu z mężem.
Ja już mam dość naprawdę robiłam wszystko tak jak słyszałam na terapii i tutaj.
Skupiałam się na modlitwie Bogu dzieciach sobie.

Ale wydaje mi się że coś mi umknęło . Przez dwa lata starałam się to wszystko poskładać
Już nie daje rady jest mi tak źle.
Naprawdę nie wiem co mam robić.
Czuję się tak jak by ktoś mnie gryzł i wypluł.
Wiem że to głupie ...
Ale boje się tego całego cyrku z rozwodem tego brudu.
Boje się że się znowu nie uda .
Boje się że będę sam i tak jestem , ale wiecie o co chodzi.

Ukasz

Re: Jak to naprawić i czy ma to sens .....

Post autor: Ukasz » 04 cze 2020, 9:11

Z jednej strony rozumiem, że to boli, z drugiej było chyba jednak do przewidzenia. Twój mąż porzucił Cię już dwa lata temu. Jak sama pisałaś, bardzo lubi seks. Czy coś wskazywało na to, że on chce trwać w wierności Tobie, że z szacunku dla Waszego małżeństwa lub żeby Cię zranić odmówi sobie wszystkiego?
Tu chyba jest to, o czym często piszemy na forum: zdrada jest nie tylko przyczyną kryzysu, ale również jego konsekwencją. Wygląda na to, że mąż Cię zdradza, bo już wcześniej Cię porzucił, a nie na to, że Cię porzuca, bo wpadł w romans.
Mika pisze:
03 cze 2020, 23:55
Ale boje się tego całego cyrku z rozwodem tego brudu.
Przecież nie Twojego, tylko jego brudu. Romans na pewno nie pomoże mu w sprawie rozwodowej.
Mika pisze:
03 cze 2020, 23:55
Boje się że będę sam i tak jestem , ale wiecie o co chodzi.
Tak może być i nie da się uniknąć bólu, jaki to ze sobą niesie. On przyjdzie. I wtedy będzie czas na to, żeby go przeżyć. Nie warto dokładać sobie jeszcze lęku przed tym, przechodzić przez to wiele razy, zanim rzecz się stanie.
Również dlatego, że nie wiesz, co będzie. Może być tak, może być inaczej. O tym się dopiero przekonasz. Na razie zostaw to Bogu i ciesz się każdą dobrą chwilą, jaką masz.

Paprotka
Posty: 136
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak to naprawić i czy ma to sens .....

Post autor: Paprotka » 10 lip 2020, 8:09

Witaj Mika. Bardzo dobrze Cię rozumiem. Historia mojego małżeństwa jest inna ale wątpliwości są podobne. W pewnym momencie czułam się nawet oszukana tym co mi we wspólnocie mówiono. Nic się nie sprawdziło i o mały figiel winiłabym za to Boga.
Ukasz pranie brudów nie dotyczy tylko jednej strony. Mika ma poniekąd słuszne obawy. W sądzie trzeba udowodnić ,ze zdrada jest przyczyna a nie konsekwencja kryzysu i tu zaczyna się brzydka gra. Można publicznie usłyszeć rzeczy po których nie ma już powrotu.
Mika to jest wszystko do przeżycia aczkolwiek Twoja historia jest niesamowita.

Mika
Posty: 616
Rejestracja: 12 lis 2018, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak to naprawić i czy ma to sens .....

Post autor: Mika » 13 lip 2020, 16:46

Witaj Paprotko...
Dziękuję Ci bardzo za ciepłe słowa i za napisanie do mnie bardzo dużo to dla mnie znaczy .
Tak masz rację z tą otoczką rozwodu i z praniem brudów.
Ja już to wcześniej przerabiałam ( najpierw musiał być rozwód cywilny z pierwszym nie mężem aby mogło być unieważnienie)
Dla mnie to było tak drastyczne i uwłaczające że muszę przed obcymi ludźmi mówić a oni mnie i tak mają za kolejną sprawę i statystyki a to jest moje życie moja rodzina .

Dzisiaj nadal czekam na papiery z sądu i nic się nie zmieniło .
Mąż nadal nie wie czego chce .
Zresztą chyba wie bo dał pozew tylko sciemę robi.
Nie wiem czy ma kogoś czy nie .
Ale jak przyjedzie to gdy ktoś dzwoni rozłącza albo smsów nie ogląda i komentarz że to niby sieciowe.

Naprawdę mnie to męczy bo to jest tak głupie że aż boli.
Albo ja jestem z Marsa.
Powiedzcie mi bo może ze mną coś nie tak czytacie mój wątek i jestem z Wami szczera bo może twierdzi że to wszystko to moja wina bo kazałam i z domu iść.
Tylko czemu to dla niego nie ważne
I słyszę że sobie poprawiłam sytuację życiową i mam to co chciałam.
Sama nie wiem już jak mam z tym wszystkim radzić sobie.
Ja odpuściłam.
Modlę się i ufam Bogu.
Powiem tak mam spokój i w domu i w sobie.
Nie chcę się zgodzić na rozwód ale czy to coś da?
Co ja mogę....
Boje się być sama na starość teraz są dzieci ale one też będą za chwilę mieć swoje rodziny kiedyś ...

..nie mam rodzeństwa...
Wiem że Bóg o mnie nie zapomni ale wiecie o co chodzi ..
Jak zakładasz rodzinę to na dobre i złe ...
A teraz jak widzę to , to życie w małżeństwie jest ulotne i jak niepowodzenie to część i idę gdzie indziej ....
Nie chodzi tylko o mnie ale i o innych nawet w mojej okolicy małżeństwa po 20 kilka lat odpadają.


Zazdroszczę moim rodzicom ,dziadka żyli żyją tyle lat razem są lepsze i gorsze dni ale są i nikt nawet nigdy nie wspomniał rozwódu.

Mika
Posty: 616
Rejestracja: 12 lis 2018, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak to naprawić i czy ma to sens .....

Post autor: Mika » 22 sie 2020, 13:22

Witam Was serdecznie.
Dawno nic nie pisałam bo też w zasadzie nic się nie wydarzyło ....
Poukładałam sobie może bardziej w mojej głowie ,że tak naprawdę powinnam odpuścić to na co nie mam wpływu i też tak robię ....
Sytuacja z mężem jest nadal taka jak była raz lepiej raz gorzej ...
Niby wniosek złożony ale nie wiem co z tego będzie bo twierdzi że nie chce rozwodu ..
Więc zobaczymy czy to tylko tak tu i teraz mówi
Ja się skupiam na sobie i dzieciach na to mam wpływ a na męża niestety nie mogę wpłynąć żeby w końcu podjol jakąś decyzję .

Przyjeżdża do dzieci twierdzi że do mnie też zabiera na wycieczki nawet na moje urodziny przyszedł z prezentem .
Co myślicie o tym wszystkim.
Pozdrawiam

kocimiętka
Posty: 72
Rejestracja: 24 mar 2019, 19:37
Płeć: Kobieta

Re: Jak to naprawić i czy ma to sens .....

Post autor: kocimiętka » 22 sie 2020, 17:52

Pytasz co myślimy?
Cóż...
Myślę, że warto, abyś spojrzała na swoje życie w szerszej perspektywie. Włączając w to wszystko świat, który jest, a którego nie widać gołym okiem. Czyli Twoją relację z Jezusem. Relację, która jest podstawą absolutnie wszystkiego. Wszystkiego co się dzieje, ale też wszystkiego co się nie dzieje.
Spójrz, pierwsze małżeństwo zostało uznane za zawarte w sposób nieważny. To co wtedy przeszłaś czyli ucieczka nie-męża z przybraną córką, było, przepraszam za wyrażenie, ale zwyczajnie chore. Jakby sam szatan karty rozdawał. I nie mówię tego jako przenośni.
Idźmy dalej.
Znalazłaś kandydata na kolejnego męża i czy Ciebie tamto doświadczenie czegoś nauczyło?
Pisałaś, że Twój obecny mąż po powrocie z Anglii zamieszkał z Tobą i Twoimi dziećmi, a później zdecydowaliście się na ślub.
Sorry, ale kolejność chyba powinna być odwrotna. Po co zaczęłaś od grzechu? Nie znasz tego powiedzenia- "grzech jest jak karta kredytowa, cieszysz się teraz, zapłacisz później"?
Małżeństwo to trójkąt- jest w nim mąż, żona i Pan Jezus. PAN JEZUS!
Czy przed ślubem zweryfikowałaś jak będziecie w małżeństwie utrzymywać relacje z Nim? Rozmawialiście o tym?
Może tak, a może nie, bo jak byłaś zajęta wspólnym sypianiem, to mogło trochę umknąć...
Spojrzałaś na swojego, wtedy jeszcze przyszłego męża czy utrzymuje kontakt z Jezusem? Co mu oddaje, i czy w ogóle jest w tej relacji wytrwały?
Chyba nie, bo z tego co pisałaś to zauroczył Cie czysto ludzkimi i praktycznymi aspektami...:/
Nie traktuj tego jak robienie Ci wyrzutów tylko otwórz oczy.
Człowiek musi zdać sobie sprawę kim jest i dokąd zmierza. A jest Dzieckiem Bożym i zmierza ku Zbawieniu.

„Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści. Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24,7-13)

Ten fragment akurat dotyczy końca świata ale ostatnie zdanie to jest coś co warto nosić w sercu. KTO WYTRWA DO KOŃCA, TEN BĘDZIE ZBAWIONY. Potrafisz wytrwać w wierności Bogu, czy tylko tak jak Ci jest wygodniej?

"Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
16 A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust." (Ap 3, 15-16)

(To wyrzucić to ponoć w oryginale było jako "wyrzygam".)

Jaka jesteś? Zimna czy gorąca? A może letnia, co się tylko gładko ślizga...
Pierwszy ślub biorę z wielkiej miłości, ale jak luby narozrabia to dowiodę, że ślub został zawarty nieważnie, a jak znajdę następnego, to będę z nim mieszkać bez ślubu, bo wiadomo względy praktyczne, a jak w końcu ślub wezmę, a luby nr 2 też będzie rozrabiać to będę oburzona, jak on śmiał!
Dostrzegasz w czym rzecz?

Jest jeszcze coś...
Zastanawiam się, dlaczego czy też może skąd w Twoim życiu pragnienie posiadania tak licznej rodziny i to już w tak młodym wieku? Oczywiście to nie jest nic nadzwyczajnego ale zastanawiam się, czy to nie jest ucieczka przed czymś? Jeśli tak to oczywiście nie musisz tego obnażać tu na forum, ale pamiętaj, że przez nasze poranienia, jeśli takie są, szatan bardzo łatwo może wejść w nasze życie. A potem to już wiadomo jak to wygląda.

Staraj się poznać Pan Jezusa i być Jemu wierna. Na tym się skup. On Cie przez życie przeprowadzi. Nie przypominam sobie, aby komukolwiek z przychodzących do Niego w Ewangelii zrobił coś złego. On jest Miłością. Jeśli będziesz Nim napromieniowana inaczej też będziesz oddziaływać na innych- to tak z czysto-ludzko-praktycznych aspektów.
W końcu i tak rozchodzi się o to, aby po śmierci wpaść prosto w Jego Ramiona...

Mika
Posty: 616
Rejestracja: 12 lis 2018, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak to naprawić i czy ma to sens .....

Post autor: Mika » 25 sie 2020, 13:46

Droga Kocimiętko.
Dziękuję Ci za szczerość cenie to u ludzi i u siebie też.
Odpowiem ci tak mieszkając z kimś nie znaczy że zaraz z kimś śpisz nie da rady tutaj wszystkiego i całego życia i lata opisać w kilku słowach i nadal być anonimowy więc czasem wychodzi inaczej.
Bóg jest był i zawsze będzie w moim życiu mimo tylu doświadczeń życiowych jest moim przyjacielem .
Biorąc ślub z moim obecnym mężem kwestia wiary była u nas bardzo ważne za to były osobne sypialnie po za tym były dzieci i nie dopuściła do tego żeby było coś czego ja nie toleruje.
Ja wiem że świat jest dziś inny ale ja mam radykalny pogląd jak słyszę od mojego syna że jestem staroświecka jak czasem żartuje.
Na decyzję mojego męża mają wpływ jego niewierzący w nic rodzice .
Próbują mu kupić dzieciństwo on będąc ze mną i biorąc ślub był bardzo przy Bogu ja naciskałam by pogodził się z rodzicami przedewszystkim ojcem wiem dziś że to był błąd miała zostawić to w spokoju chciałam dobrze
Pytasz dlaczego mam tyle dzieci .
No cóż ja zawsze byłam sama jedynaczka nie rozpieszcza .
Moi rodzice myślę że dobrze mnie wychowali .
Od małego chciałam mieć liczna rodzinę żeby moje dziecko nie było samo ale z tym był problem po starcie dziecka z moim nie- mężem postanowiliśmy że adoptujemy i tak się reszta potoczyła.
Mówiąc o sytuacji z nie,- mężem masz rację to było chore dla mnie to wręcz pedofilskie.
Czy szatan w tym maczał palce nie wiem wiem że Bóg dał ludziom wolną wolę i to my podejmujemy decyzję nie mąż podjol taką a nie inną .
Powiem Ci tyle że żyje mu się świetnie spodziewa się dziecka z tą dziewczyną materialnie też super
Swoich biologicznych synów ma gdzieś
I jak na to patrzeć.
Ja mogę sobie w lustro popatrzeć z czystym sumieniem
Kocimiętko jak coś jeszcze mam wyjaśnić zapraszam na priv .
Pozdrawiam i dziękuję
.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości