Wierzę że się uda!

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

s zona
Posty: 258
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: s zona » 20 wrz 2017, 19:42

Dziewczyny ,
nie wiem ,czy wczoraj sluchalyscie p Jacka Pulikowskiego
http://www.radiomaryja.pl/multimedia/au ... szczescie/
AUDYCJA DLA MAŁŻONKÓW I RODZICÓW: TRWAŁOŚĆ MAŁŻEŃSTWA A SZCZĘŚCIE
19 września 2017 21:30/w Audio, Audycje dla małżonków i rodziców, Multimedia, Rozmowy niedokończone
dr Jacek Pulikowski
Polecam :)

Pavel
Posty: 543
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Pavel » 21 wrz 2017, 12:40

Jak zwykle dobra audycja :)
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Niezapominajka
Posty: 246
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Niezapominajka » 21 wrz 2017, 19:41

Udasiek - trochę słuchaliśmy, on go lubi, zresztą do kogo nie trafiałby Szustak. Ale najważniejsze to szczerze pogadaliśmy, o wszystkim, o zdradzie, o nas. Wypralam o wszystkie szczegóły, zrobiliśmy taka godzinę szczerości, powiedział że odpowie na wszystko. Wiele zrozumiałam. Powiem Ci że szczerość przede wszystkim. Tylko tak można coś budować. Na razie jest dobrze, wiele mnie to kosztowało ale schowałam wszelkie urazy koncentrując się na swoich błędach i zaniedbaniach, on niech robi sam już teraz porządki. Jest dobrze i zwyczajnie, zapominam o przeszłości koncentrując się tylko na tym co jest teraz. To jest ciężka droga, ale pierwszy punkt to wyjaśniamy na bieżąco wszelkie konflikty i niezgody, zmieniliśmy ton, więc jest spokojnie. Zobaczymy co z tego będzie. Nie ma słów o miłości, uczuciu, może samo przyjdzie z czasem, ciesze się z szansy i nie marnuje tego.

udasiek
Posty: 38
Rejestracja: 15 lip 2017, 9:59
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: udasiek » 06 paź 2017, 10:00

lustro pisze:
04 paź 2017, 9:54

Od samego początku (powrotu) ustaliliśmy wspólnie "zasady" wspólnego funkcjonowania i ruszenia z miejsca.
Zasady w sumie banalne I całkiem oczywiste.
Ja nie zdradzam i dokładam wszelkich starań, żeby być dobrą zoną.
On obdarza zaufaniem i stara się być dobrym mężem.
I oboje siebie pewnie sprawdzalismy, ale nie dawali wzajemnie podstaw do zwątpienia w trzymanie się ustalonych zasad.

Pewnie mój mąż miewa czasem chwile obawy.
Tak jak ja miewam chwile gorsze.
Nie dajemy sobie wzajemnie tego odczuć.
Lustro,
Chciałbym się odnieść do twojej wypowiedzi, powiedz czy zerwałaś całkowicie kontakt z kowalskim? czy Twój mąż wiedział o tym?
Mój mąż ciągle ma kontakt z kowalską (smsowy na pewno - tak mówi, nie wiem jaki jeszcze, nie wiem czy rozmawiają przez telefon czy nie), mówi też że "musi" z powodów zawodowych ją odwiedzić jeżeli go "zawoła" (tj jeżeli będzie miała problem natury zawodowej (nie chcę pisać więcej...)).
Mnie osobiście to zabija... powiedziałam mu to że mnie to rani i chcę żeby wszystkie te nitki pozrywał, powiedział że "po co?" "lubi ją" i czy zabraniam mu mieć znajomych wobec tego... Ja mam wobec takiego postawienia sprawy ogromne wyrzuty sumienia że rzeczywiści powinnam zaufać i wierzyć że jeżeli jest ze mną (chce) to ten kontakt - załóżmy koleżeński, nie powinien TAK na mnie wpływać. Z drugiej strony przecież to chyba naturalne że się boję bo przecież mnie oszukiwał i po prostu boję się powtórki - chyba naturalne (ale rozumiem że chore i tak żyć się nie da...).
Najgorsze że mąż mój jest introwertykiem, mało mówi o sobie. Wiem jednak że kowalskiej mówił b dużo - natomiast od powrotu do domu czuję że stara się być "dobrym mężem" ale jeżeli chodzi o tzw więź emocjonalną to jesteśmy gdzieś daleko w polu... staram się opowiadać o sobie, mając nadzieję że to go skłoni do otwarcia się, jednak ciągle mam wrażenie że ... jego "głębia" znajduje ujście w innej relacji, że ze mną nie jest tak do końca. Ale rzeczywiście "zakazywać" mu kontaktu z ludźmi to po 1 nie do sprawdzenia, po 2 na poziomie gimnazjum... Zaproponowałam wobec tego żeby ją zaprosił do domu bo ja sobie nie wyobrażam żeby utrzymywał znajomość która nas od siebie oddala i musi być "tajemnicą". Wyśmiał mnie oczywiście :roll:
Martwi mnie też to że mimo obiecywanej szczerości zdarza mi się łapać go na małych, może nieistotnych ale kłamstewkach w takich małych głupich sprawach - to uruchamia we mnie czerwoną żarówę wielkości latarni morskiej.

Na prawdę walczę ze sobą żeby nie uciec, nie spowodować jakiejś katastrofy, duszę się. I tu się pojawia następny dylemat - po przeczytaniu polecanej przez Ciebie Niezapominajko (dziękuję!!!)
Niezapominajka pisze:
27 lip 2017, 23:14
"Kobiety które kochają za bardzo"
myślę że to ja mam problem z normalnym życiem, bez dramatycznych sytuacji które lubię sobie sama fundować... A może to problem nasz obopólny - ja mam tendencję do uzależniania się a mąż ma swój problem z odpowiedzialnością za związek i życie w ogóle.

udasiek
Posty: 38
Rejestracja: 15 lip 2017, 9:59
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: udasiek » 06 paź 2017, 10:02

Niezapominajka pisze:
21 wrz 2017, 19:41
ciesze się z szansy i nie marnuje tego.
Niezapominajko czy robicie coś "tylko dla siebie" - randki, kino, nie wiem - tak aby jakoś tą wieź małżeńską pogłębiać?

Lavenda
Posty: 54
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Lavenda » 09 paź 2017, 13:55

ja właśnie dowiedziałam się, że mój mąż napisał pozew rozwodowy, dał go do przeczytania naszej znajomej prawniczce, niech Bóg ma mnie teraz w swojej opiece, ciężkie chwile przede mną...mamy małe dzieci ich najbardziej mi szkoda.

Niezapominajka
Posty: 246
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Niezapominajka » 13 paź 2017, 19:04

Udasiek - randki, kino...marzenia...
Jest zwyczajność i codzienność. Co najwyżej film wieczorem. Ja zduszona z tymi moimi pragnieniami a on "przeżywa". Ostatnio powiedział mi że jedyne czego pragnie to świętego spokoju a nie zalewu moich emocji. Że takie moje oczekiwania na ten moment budzą w nim złość i rodzą dystans. To co mam zrobić? Nic. Chyba? Buduje siebie i trwam w codzienności. Lekko nie jest, nie powiem...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość